otopr.pl Grupy dyskusyjne \"Odstraszanie\" kotów

\"Odstraszanie\" kotów

1
Data: 4 czerwiec 2001, 15:25
Temat:

\"Odstraszanie\" kotów

Autor: Marek Jazi

Witam wszystkich

Jestem tu pierwszy raz i potrzebuje troche chyba "nietypowej" porady.
Osobiscie nie mam zadnych zwierzakow w domu, natomiast maja je sasiedzi.
Po krotce wyglada to tak:
- jest osiedle domkow jednorodzinnych, kazdy z dosc duzym ogrodem
- w trzech w domach w moim najblizszym otoczeniu mieszkaja


(oprocz ludzi) koty i psy


- psy szczekaja ale to nie problem
- problemem sa koty, ktore laza po calej okolicy a co gorsza


sikaja gdzie popadnie np na mojej werandzie (smrod jak cholera),
tudziez wyleguja sie na stojacym samochodzie lub roslinach w ogrodzie.



No i wlasnie potrzebuje rady jak sobie z nimi humanitarnie poradzic.
Widzialem w jakims katalogu urzadzenie emitujace ultradzwieki, ponoc
koty tego nie lubia i po kilku razach omijaja takie miejsca - tylko, ze
kosztowalo ono jakies 130PLN :-(. Moze ktos wie na jakiej czestotliwosci
to pracuje to bym sam zmajstrowal.
Tylko prosze nie przesylac porad typu: kup sobie psa, albo porozmawiaj
z wlascicielami. Psa nie chce a z wlascicelami rozmawiac sie nie da.

Pozdrawiam
--
Marek Jazienicki
marekjaz@wp.pl




2
Data: 4 czerwiec 2001, 15:40
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów

Autor: Magdalena

Kiedyś widziałam chemiczny odstraszacz do stosowania na zewnatrz. W teorii
miał działać na psy i koty, ale patrząc na listę ostrzeżeń nie jestem pewna
czy był taki humanitarny ..
---
MF


3
Data: 4 czerwiec 2001, 16:05
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów

Autor: Marek Jazi


Kiedyś widziałam chemiczny odstraszacz do stosowania na zewnatrz. W teorii
miał działać na psy i koty, ale patrząc na listę ostrzeżeń nie jestem pewna
czy był taki humanitarny ..



Tez o tym myslalem, mialem juz taki jeden srodek tylko ze zdaje sie do wewnatrz
W moim przypadku jego skutecznosc byla zadna.
Z ta humanitarnoscia to raczej chodzi mi o to, zeby srodkiem zaradczym
nie byl karabin maszynowy, choc obawiam sie ze jak mi nerwy puszcza....
..zartowalem

Pozdrawiam
--
Marek Jazienicki
marekjaz@wp.pl




4
Data: 4 czerwiec 2001, 16:06
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów

Autor: Marek Jazi


Kiedyś widziałam chemiczny odstraszacz do stosowania na zewnatrz. W teorii
miał działać na psy i koty, ale patrząc na listę ostrzeżeń nie jestem pewna
czy był taki humanitarny ..



Tez o tym myslalem, mialem juz taki jeden srodek tylko ze zdaje sie do wewnatrz
W moim przypadku jego skutecznosc byla zadna.
Z ta humanitarnoscia to raczej chodzi mi o to, zeby srodkiem zaradczym
nie byl karabin maszynowy, choc obawiam sie ze jak mi nerwy puszcza....
..zartowalem

Pozdrawiam
--
Marek Jazienicki
marekjaz@wp.pl




5
Data: 4 czerwiec 2001, 21:23
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: ARKA


Marek Jazienicki napisał(a) w wiadomości: <9fg4ig$g7l$1@i26.srv.wp-sa.pl>...


Kiedy? widziałam chemiczny odstraszacz do stosowania na zewnatrz. W


teorii


miał działać na psy i koty, ale patrz?c na listę ostrzeżeń nie jestem


pewna


czy był taki humanitarny ..



Tez o tym myslalem, mialem juz taki jeden srodek tylko ze zdaje sie do


wewnatrz


W moim przypadku jego skutecznosc byla zadna.
Z ta humanitarnoscia to raczej chodzi mi o to, zeby srodkiem zaradczym
nie byl karabin maszynowy, choc obawiam sie ze jak mi nerwy puszcza....
..zartowalem


Wiesz chyba masz duzo szczesia bo ptak tez moze tobie co i raz na glowe z
gory narobic.
Koty to zwierzeta wolnozyjace(dzikie) i sa dobrem ogolnonarodowym, zgodnie z
ustawa o ochronie zwierzat.
A jak kret czy nornica przorze tobie ogrod to jest ok? Poprostu jak szkoda
Tobie pieniedzy chociazby na kastracje kotow( i twoim sasiadom) to musisz
sie z tym pogodzic-nic zadarmo!!!
Anka



Pozdrawiam
--
Marek Jazienicki
marekjaz@wp.pl




6
Data: 4 czerwiec 2001, 21:58
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów

Autor: Ada [dad


Marek Jazienicki poskarżył się w wiadomości na śliczne kotki opalające się
na słoneczku i milutkie pieski , które prowadzą ze sobą głośne konwersacje:


Jestem tu pierwszy raz i potrzebuje troche chyba "nietypowej" porady.



Nietypowej? Może raczej rzeczywicie, częściej tu pojawiają się posty
wychwalające zwierzaki, a nie prośby, jak się ich pozbyć, ale było tu i o
osach, i o gołębiach...:-))



No i wlasnie potrzebuje rady jak sobie z nimi humanitarnie poradzic.


[...]
po czym....


Tylko prosze nie przesylac porad typu: kup sobie psa, albo porozmawiaj
z wlascicielami. Psa nie chce a z wlascicelami rozmawiac sie nie da.
no to jak ty chcesz humanitarnie?


Dlaczego nie da si porozmawiać z właścicielami? To najlepsze wyjście moim
zdaniem. Oczywicie niektóre koty są już stare, ale niektore można jeszcze
wychować(chociaż jak kot się uprze to przechlapane:-))))A tak wogóle to co
Ci szkodzą biedne , małe kociaczki;-))))))) czyżby Ci smierdziały siuki
zostawione nie tam gdzie trzeba? ;-)))) Nie martw się, ciesz się, że nie
zostawiają czegoś więcej;-)))))) Ale tak na serio to powinieneś się
poskarżyć sąsiadom, muszą jakoś zareagować, o ile mają trochę honoru. Ajak
nie pomoże to idź i im się odlej pod oknem. Może pomoże ;-))))
Pozdrawiam,
Ada i jej Wraczek, oraz dwa żółwiki
dadi99@wp.pl

PS: Pisząc ten list nie chciałam nikogo urazić, pragnełam tylko wyrazić
swoje zdanie. Być może uczyniłam to w nieodpowiedni sposób, przez co ktoś
mógł mnie źle zrozumieć. Więc przepraszam.
--
"(...)Jak długo można odwracać głowę i udawać, że się nie widzi?


(...)Ile trzeba mieć uszu by usłyszec płaczących ludzi?


Ilu jeszcze umrze, zanim stanie się jasne, że zbyt wielu już zginęło?"


[Bob Dylan "Blowin' in the wind"]





7
Data: 4 czerwiec 2001, 22:46
Temat:

Re: Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: La Luna

On Mon, 4 Jun 2001 21:23:29 +0200, "ARKA" wrote:

Witam


Koty to zwierzeta wolnozyjace(dzikie) i sa dobrem ogolnonarodowym,
zgodnie z ustawa o ochronie zwierzat.
A jak kret czy nornica przorze tobie ogrod to jest ok? Poprostu jak szkoda
Tobie pieniedzy chociazby na kastracje kotow( i twoim sasiadom) to
musisz sie z tym pogodzic-nic zadarmo!!!



Anka, nie popadajmy w skrajnosci bo naprawde nikt juz na tej grupie nie
bedzie sie pytal jak rozwiazac problem ze zwierzeciem... Po prostu bedzie
sie bal ze zostanie oskarzony o sadyzm, skapstwo i wszystko co najgorsze.
I skonczy sie to tym, ze bedzie sobie radzil na wlasna reke, choc istnieje
mozliwosc skorzystania z rad osob bardziej doswiadczonych.
Czyli - zwierzakom to na zdrowie nie wyjdzie.

Z tego co zrozumialam, to autorowi postu chodzilo o sytuacje gdy na teren
jego ogrodu wchodza koty sasiadow. Calkiem mozliwe ze one sa juz
wykastrowane. Chodzi o konkretne koty a nie stada mnozace sie gdzies po
piwnicach sasiednich budynkow i wedrujace stadami. Przynajmniej - ja tak
zrozumialam ten post.

Co do samych kotow... Ja kocham te zwierzeta strasznie, ale sama
osobiscie mam chwilami dosc kocurow sasiadki ktora je wypuszcza na
korytarz. A ja przez to mam codziennie kaluze pod drzwiami, bo rytualem jest
znaczenie moich drzwi. I ja tez szukalam sposobow by te kocury odstraszyc.
Oczywiscie, moglabym je za swoje pieniadze wykastrowac, ale co? Mam
ukrasc koty sasiadki i zrobic im zabieg choc ona jest mu swiecie przeciwna?
To tez nie sposob, tym bardziej ze u niej te kocury dosyc czesto sie
zmieniaja. Ale to jest moja sytuacja.

Moge jednak rowniez zrozumiec czyjas - ktos ma ogrod, w nim rosliny ktore
pielegnuje, dba o nie i bardzo mu na nich zalezy. Byc moze z tego powodu
nie zdecydowal sie na wziecie psa lub kota? Bo wybral rosliny? A moze
strasznie sie cieszy ze w galeziach jego drzew ptaki zakladaja gniazda? Kto
wie? Kocha zwierzeta, ale tak zdecydowal. I rozumiem ze moze byc
niezadowolony ze koty sasiadow niszcza efekty jego pracy. A wiec
grzecznie spytal jak mozna je sklonic do tego by omijaly jego ogrod. Zeby
kotom nic sie nie stalo, a i rosliny ocalaly. O co ten caly krzyk?...
Bo ja naprawde nie rozumiem...

Pozdrawiam
Agnieszka


- [ http://www.zwierzeta.w.pl ] -


- [ ICQ UIN: 52521716 ] - [ E-Mail: aga@zwierzeta.w.pl ] -





8
Data: 4 czerwiec 2001, 23:25
Temat:

Re: Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: ARKA


La Luna napisa³(a) w wiadomoœci: <1106_991687563@kotek>...


On Mon, 4 Jun 2001 21:23:29 +0200, "ARKA" wrote:

Witam


Koty to zwierzeta wolnozyjace(dzikie) i sa dobrem ogolnonarodowym,
zgodnie z ustawa o ochronie zwierzat.
A jak kret czy nornica przorze tobie ogrod to jest ok? Poprostu jak


szkoda


Tobie pieniedzy chociazby na kastracje kotow( i twoim sasiadom) to
musisz sie z tym pogodzic-nic zadarmo!!!



Anka, nie popadajmy w skrajnosci bo naprawde nikt juz na tej grupie nie
bedzie sie pytal jak rozwiazac problem ze zwierzeciem... Po prostu bedzie
sie bal ze zostanie oskarzony o sadyzm, skapstwo i wszystko co najgorsze.
I skonczy sie to tym, ze bedzie sobie radzil na wlasna reke, choc istnieje
mozliwosc skorzystania z rad osob bardziej doswiadczonych.
Czyli - zwierzakom to na zdrowie nie wyjdzie.

Z tego co zrozumialam, to autorowi postu chodzilo o sytuacje gdy na teren
jego ogrodu wchodza koty sasiadow. Calkiem mozliwe ze one sa juz
wykastrowane. Chodzi o konkretne koty a nie stada mnozace sie gdzies po
piwnicach sasiednich budynkow i wedrujace stadami. Przynajmniej - ja tak
zrozumialam ten post.

Co do samych kotow... Ja kocham te zwierzeta strasznie, ale sama
osobiscie mam chwilami dosc kocurow sasiadki ktora je wypuszcza na
korytarz. A ja przez to mam codziennie kaluze pod drzwiami, bo rytualem


jest


znaczenie moich drzwi. I ja tez szukalam sposobow by te kocury odstraszyc.
Oczywiscie, moglabym je za swoje pieniadze wykastrowac, ale co? Mam
ukrasc koty sasiadki i zrobic im zabieg choc ona jest mu swiecie przeciwna?
To tez nie sposob, tym bardziej ze u niej te kocury dosyc czesto sie
zmieniaja. Ale to jest moja sytuacja.

Moge jednak rowniez zrozumiec czyjas - ktos ma ogrod, w nim rosliny ktore
pielegnuje, dba o nie i bardzo mu na nich zalezy. Byc moze z tego powodu
nie zdecydowal sie na wziecie psa lub kota? Bo wybral rosliny? A moze
strasznie sie cieszy ze w galeziach jego drzew ptaki zakladaja gniazda?


Kto


wie? Kocha zwierzeta, ale tak zdecydowal. I rozumiem ze moze byc
niezadowolony ze koty sasiadow niszcza efekty jego pracy. A wiec
grzecznie spytal jak mozna je sklonic do tego by omijaly jego ogrod. Zeby
kotom nic sie nie stalo, a i rosliny ocalaly. O co ten caly krzyk?...
Bo ja naprawde nie rozumiem...



Nie przesadzaj, trzy koty na krzyz nie moga poczynic az tak wielkich strat
aby zdenerwowac sie i strzelac do nich z dubeltowki. To, ze oznaczaja jego
werande to jest typowa sprawa do zalatwienia z opiekunami kotow.
On pisze,ze tego nie jest w stanie osiagnac. To niech porosi o pomoc
oraganizacje lu dzwoni po chociazby straz miejka aby pouczyla sasiadow. A
skad wiesz, czy on sam nie ma kotki nie wychodzacej? ktora ciagle ma ruje??
Anka



Pozdrawiam
Agnieszka
- [ http://www.zwierzeta.w.pl ] -
- [ ICQ UIN: 52521716 ] - [ E-Mail: aga@zwierzeta.w.pl ] -





9
Data: 5 czerwiec 2001, 00:45
Temat:

Re: Re: Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: La Luna

On Mon, 4 Jun 2001 23:25:11 +0200, "ARKA" wrote:

Witam


Nie przesadzaj, trzy koty na krzyz nie moga poczynic az tak wielkich strat
aby zdenerwowac sie i strzelac do nich z dubeltowki.



Z tego co napisal autor postu to ten fragment z dubeltowka byl zartem, co
zreszta sam od razu zaznaczyl. Gdyby chcial je tak potraktowac to nie
pisalby postu na grupe a po prostu zalatwil sprawe pod oslona nocy. W
koncu chyba kazdy moze miec prawo by nie chciec by koty wchodzily na
jego ogrodek? My tutaj sie naprawde niedlugo pozabijamy jesli nie
zaczniemy wykazywac sie choc minimalna tolerancja!
Kocham koty naprawde calym sercem, ale rozumiem ze ktos moze miec
inne zdanie na ten temat. Lub chociazby kochac je rowniez, ale poza tym
miec tez inna milosc czy pasje wykluczajaca obecnosc kotow w najblizszym
otoczeniu.


To, ze oznaczaja jego
werande to jest typowa sprawa do zalatwienia z opiekunami kotow.
On pisze,ze tego nie jest w stanie osiagnac. To niech porosi o pomoc
oraganizacje lu dzwoni po chociazby straz miejka aby pouczyla sasiadow.



A coz straz miejska zrobi wlascielom niewykastrowanych kotow? Czy jest
jakis obowiazek by kocury wolnochodzace mialy byc kastrowane? Zreszta -
nie kazdy lubi psuc sobie stosunki z sasiadami (co mialoby niechybnie
miejsce gdyby jakis urzednik zapukal do ich drzwi w tej sprawie), trzeba tez
wziac pod uwage ze nie znamy tych sasiadow. Byc moze dla nich lepszym
rozwiazaniem problemu byloby pozbycie sie kota niz jego kastracja? Nic
nie wiemy ponad to, iz jakis tam ktos nie chce by po jego ogrodzie biegaly
koty sasiadow. Nie robmy z niego automatycznie kogos zlego!


A skad wiesz, czy on sam nie ma kotki nie wychodzacej? ktora ciagle ma
ruje??



Bo nic na ten temat nie pisal, rownie dobrze autor postu moze miec alergie
na koty lub chorobliwie sie bac np. chorob odzwierzecych tylko nie chcial o
tym wspominac i dobro roslinek jest tylko wymowka. Ale jesli nawet tak jest
(zalozmy), to trudno na wlasna reke wykastrowac wszystkie kocury w
okolicy. Z doswiadczenia zas wiem ze kocury kraza z zamilowaniem wokol
miejsc w ktorych czas spedzaja kotki, nawet wykastrowane. Tylko moje
drzwi codziennie musza byc myte. Bo tylko u mnie sa kotki. Kocury je znacza
"na wszelki wypadek". A moze to sasiad ma w domu niewykastrowana
kotke i koty przez nia znacza cala okolice? Czy mozna faceta zmusic by
wykastrowal kotke siedzaca w domu? A i byc moze, ze weranda autora
postu stala sie juz takim zwyczajowym punktem w ktorym pozostawiaja
swoje znaki okoliczne kocury? Cos je na ten ogrod przyciaga. Moze to ze
wszystkie inne koty tez znacza werande? Mozliwosci naprawde jest wiele...

Ja bym poeksperymentowala z jakimis preparatami chemicznymi do
odstraszania kotow, weradne bym czesto myla jakims silnie pachnacym
preparatem (najlepiej cytrusami - wiele kotow nie lubi takiego aromatu),
byleby nie byl na bazie chloru. Nie wiem czy to cos pomoze, ale na pewno
nie zaszkodzi.

I mysle ze skoro wlasciciele tych kotow nie sa chetni do kastrowania ich, to
wczesniejsze proby lagodnego wyperswadowania samym kocurom
odwiedzin na ogrodzie sa lepsze niz od razu atak z grubej rury - nasylanie
na wlasicieli strazy miejskiej.
Takie przynajmniej jest moje zdanie...

Pozdrawiam
Agnieszka


- [ http://www.zwierzeta.w.pl ] -


- [ ICQ UIN: 52521716 ] - [ E-Mail: aga@zwierzeta.w.pl ] -





10
Data: 5 czerwiec 2001, 09:33
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: jaad@go2.p

No nie moge, musze wrzucic swoje trzy grosze. Po pierwsze uwaga dla Anki -
Prosze, nie cytuj calej wiadomosci - ona juz jest na liscie i kazdy moze
sobie przeczytac. Wystarczy maly fragment.

Anka:


Nie przesadzaj, trzy koty na krzyz nie moga poczynic az tak wielkich strat
aby zdenerwowac sie i strzelac do nich z dubeltowki.


Marek nie ma zamiaru do nikogo strzelac, do kotow rowniez. Pozartowac juz
nie mozna? Nie wkladaj w jego usta slow ktorych nie wypowiedzial.

Anka:


To, ze oznaczaja jego
werande to jest typowa sprawa do zalatwienia z opiekunami kotow.
On pisze,ze tego nie jest w stanie osiagnac.


Ada:


Dlaczego nie da si porozmawiać z właścicielami? To najlepsze wyjście moim
zdaniem


Po pierwsze fakt ze nie da sie porozmawiac z sasiadami wcale mnie nie dziwi.
Sasiedzi bywaja rozni. Sam mam jednego takiego z ktorym nie da sie
porozmawiac i jedyna droga perswazji jest droga sadowa ale czy z drugiej
strony warto az tak sie chandryczyc?
Po drugie jakos nie bardzo wiem jak moglaby taka rozmowa spowodowac
oduczenie kotow od zalatwiania sie na werande. Koty wychodzace sikaja gdzie
chca. Z kotem w domu jest innaczej. Kota sie nie oduczy ani nie nauczy
niczego na sile. Mozna co najwyzej wplywac na niego w rozny sposob,
analizowac zachowania i sytuacje i manipulowac otoczeniem w ten sposob aby
osiagnac okreslone zachowanie. Np. stosowac zabezpieczenia. Ale oduczyc jest
ciezko. Zwlaszcza gdy dotyczy to reakcji fizjologicznych. Komus udalo sie
kiedykolwiek oduczyc kota znaczenia terenu?

Anka:


A
skad wiesz, czy on sam nie ma kotki nie wychodzacej? ktora ciagle ma ruje??


prosze, trzymajmy sie faktow. W przeciwnym razie bedzie jak w tym dowcipie w
ktorym okazalo sie na koncu ze to nie samochod tylko rower i ze nie wygral w
lotto tylko mu ukradli. ;)

Ada z kolei:


Marek Jazienicki poskarżył się w wiadomości na śliczne kotki opalające się
na słoneczku i milutkie pieski , które prowadzą ze sobą głośne


konwersacje:
Marek nie skarzyl sie na szczekajace psy, napisal ze to nie problem. Nie
skarzyl sie na to ze kotki sobie spia na sloneczku tylko na to ze sikaja mu
na werande i ze smierdzi.


W kwestii pytan typu "jak sie pozbyc" to ja mysle tak. Nie wszyscy lubia
disco polo. OK. Nie wszyscy lubia zwierzeta. Tez OK. Ale niektorzy z tych
nielubiacych lapia takiego "przeszkadzajacego" zwierzaka i ukrecaja mu
lepek. To juz nie jest OK, chyba wszyscy sie zgodza. Mysle ze godza sie
rowniez z tym, ze jest bardzo OK ze niektorzy z nielubiacych pomimo swoich
fobii jednak wykazuja sie szacunkiem dla zwierzat i gdy te im przeszkadzaja,
probuja poradzic sobie z problemem w sposob taki, aby ich nie skrzywdzic.
Dlatego szukaja pomocy w takich miejscach jak ta grupa, liczac ze znajdzie
sie ktos kto znajac zachowania i psychologie zwierzat da mu dobra rade. jak
dla mnie to jest ze wszech miar chwalebne i nie rozumiem dlaczego traktuje
sie takie osoby nieprzychylnie. To nie dotyczy tylko zacytowanego fragmentu,
tak dla jasnosci.

A w kwestii formalnej to rzeczywiscie jest trudny problem - zniechecic koty
do znaczenia. Oprocz substabcji odstraszajacych to chyba rzeczywiscie te
ultradzwieki albo w ogole jakies dzwieki ostre, emitowane np. po wykryciu
kota prostym ukladem fotokomorki - taka zabawka powinna byc tania. Z chemia
to bywa natomiast roznie, trzeba popytac w sklepach o odstraszacze, z innymi
substancjami raczej bym nie eksperymentowal. Ja na przyklad nie moge zmyc
podlogi woda z dodatkiem Domestosu bo kot sie tarza po mokrym - lubi czy co?
Moze sama fotokomorka w polaczeniu z kims kto siedzi w domu z wodnym
spryskiwaczem pod reka?


Pozdrawiam,
Jaad.



--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.zwierzaki


11
Data: 5 czerwiec 2001, 09:49
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: Krystyna C

La Luna napisala:


Z tego co napisal autor postu to ten fragment z dubeltowka byl zartem, co
zreszta sam od razu zaznaczyl. Gdyby chcial je tak potraktowac to nie
pisalby postu na grupe a po prostu zalatwil sprawe pod oslona nocy. W
koncu chyba kazdy moze miec prawo by nie chciec by koty wchodzily na
jego ogrodek? My tutaj sie naprawde niedlugo pozabijamy jesli nie
zaczniemy wykazywac sie choc minimalna tolerancja!



Też odebrałam to jako żart. Uwielbiam koty, a koty uwielbiają
wygrzewać się na słońcu na grządkach, co z kolei nie wszyscy
muszą uwielbiać;-) Może spróbować posypać ulubione miejsca skórkami
owoców cytrusowych, a próg domu "wyperfumować" olejkiem
pomarańczowym? Niektóre koty nie znoszą tego zapachu. Ale
tylko niektóre :-(


A coz straz miejska zrobi wlascielom niewykastrowanych kotow? Czy jest
jakis obowiazek by kocury wolnochodzace mialy byc kastrowane? Zreszta -
nie kazdy lubi psuc sobie stosunki z sasiadami (co mialoby niechybnie
miejsce gdyby jakis urzednik zapukal do ich drzwi w tej sprawie), trzeba tez
wziac pod uwage ze nie znamy tych sasiadow.



A co ma do tego kastracja? I kto zagladał tym kotom pod ogon
i wie, że są niekastrowane? To już przypomina "a jednak
Kartagina powinna byc zburzona" :->


Byc moze dla nich lepszym
rozwiazaniem problemu byloby pozbycie sie kota niz jego kastracja? Nic
nie wiemy ponad to, iz jakis tam ktos nie chce by po jego ogrodzie biegaly
koty sasiadow. Nie robmy z niego automatycznie kogos zlego!



Właśnie - wielu ludzi uzna za najprostsze pozbycie się kłopotu :-(


>A skad wiesz, czy on sam nie ma kotki nie wychodzacej? ktora ciagle ma
>ruje??
Bo nic na ten temat nie pisal,



Wyraźnie napisał, że nie ma zwierząt.
(...)


I mysle ze skoro wlasciciele tych kotow nie sa chetni do kastrowania ich, to
wczesniejsze proby lagodnego wyperswadowania samym kocurom
odwiedzin na ogrodzie sa lepsze niz od razu atak z grubej rury - nasylanie
na wlasicieli strazy miejskiej.



A skad to wogóle wiadomo? Niedługo jak ktoś się zapyta, dlaczego
kot zostawia kłaki na dywanie, to odpowiedź będzie "wykastruj kota" :->

Krycha &Co(ty) [jedna nie wykastrowana :-b]



12
Data: 5 czerwiec 2001, 10:13
Temat:

Re: Odstraszanie kotow

Autor: Marek Jazi


La Luna napisał / wrote:




On Mon, 4 Jun 2001 23:25:11 +0200, "ARKA" wrote:

Witam

> Nie przesadzaj, trzy koty na krzyz nie moga poczynic az tak wielkich strat
> aby zdenerwowac sie i strzelac do nich z dubeltowki.

Z tego co napisal autor postu to ten fragment z dubeltowka byl zartem, co
zreszta sam od razu zaznaczyl. Gdyby chcial je tak potraktowac to nie
pisalby postu na grupe a po prostu zalatwil sprawe pod oslona nocy. W
koncu chyba kazdy moze miec prawo by nie chciec by koty wchodzily na
jego ogrodek? My tutaj sie naprawde niedlugo pozabijamy jesli nie
zaczniemy wykazywac sie choc minimalna tolerancja!



Dzieki za obrone :-)
Faktycznie nie mam zadnych zwierzat - glownie dlatego ze nie mialbym dosc
czasu zeby sie nimi zajac. Poprobuje z tymi srodkami jeszcze troche.
Sasiedzi to starsi juz emeryci i naprawde trudno z nimi cokolwiek
ustalic. Podejrzewam (sadzac po odglosach na wiosne, i wygladzie kotek
troche pozniej) ze koty/kotki wykastrowane nie sa. A jest ich okolo 5-6
nawet nie wiem czy niektore nie sa bezpanskie bo wszytkie caly czas
na dworze siedza.

Pozdrawiam

--
Marek Jazienicki
marekjaz@wp.pl




13
Data: 5 czerwiec 2001, 10:19
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: jaad@go2.p


jak fotokomorka to moze od razu ja ze spryskiwaczem polaczyc?

Ever


Na pierwszy rzut oka wydawalo mi sie trudniejsze technicznie ale fakt,
moznaby na szrocie wytargac z jakiegos starego grata pompke od
spryskiwacza... :) Tylko trzeba bedzie pamietac o wylaczaniu czujnika przed
wyjsciem na taras :)

A co do fotokomorek to sam bede trenowal - musze zamontowac w drzwiach zeby
wiedziec kiedy kot do domu wraca bo niestety nie umie sam drzwi otwierac...

Jaad.

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.zwierzaki


14
Data: 5 czerwiec 2001, 10:27
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów

Autor: Marek Jazi


"Ada [dadi]" napisał / wrote:




Nietypowej? Może raczej rzeczywicie, częściej tu pojawiają się posty
wychwalające zwierzaki, a nie prośby, jak się ich pozbyć, ale było tu i o
osach, i o gołębiach...:-))



He he - jeden z tych sasiadow ma jeszcze 20 uli :-((( - ale to inna bajka


no to jak ty chcesz humanitarnie?


No wlasnie jakis zapach, ultradzwieki - nikt kotu nie kaze wlazic tam gdzie
pachnie lub jest glosno, wiec uwazam te metody za humanitarne


Dlaczego nie da si porozmawiać z właścicielami? To najlepsze wyjście moim


Jest ich trzech:
1) Facet, ktory ma te 20 uli - po ostatnich problemach i straszeniu policja
i sadami to juz mi na "dzien dorby" nie odpowiada
2) Dwie babcie ok 75 lat - KOCHAJA swoje koty.....
3) Z nimi by sie od biedy dalo pogadac ale to najblizsza rodzina tych babc


i zdaje sie ze maja tylko jednego


Zreszta mam wrazenie ze jeden lub dwa to w ogole bezpanskie kociaczki


zostawione nie tam gdzie trzeba? ;-)))) Nie martw się, ciesz się, że nie
zostawiają czegoś więcej;-)))))) Ale tak na serio to powinieneś się


oj zdarza im sie - ostatnio w piaskownicy gdzie moj synek sie bawi :-(((

Pozdrawiam
--
Marek Jazienicki
marekjaz@wp.pl




15
Data: 5 czerwiec 2001, 10:40
Temat:

Re: Odstraszanie kotow

Autor: Marek Jazi


jaad@go2.pl (Adam Jarosz) napisał / wrote:




spryskiwacza... :) Tylko trzeba bedzie pamietac o wylaczaniu czujnika przed
wyjsciem na taras :)



he he - na to nie wpadlem. Na poczatek sprobuje z tymi ultradzwiekami.
Znalazlem cos takiego:
http://www.conrad.pl/artinfo.php3?sid=26609&artnr=621731
Oczywiscie cena 119PLN jest mocno przegieta ale poszukam schematu
za pare zlotych da sie cosik takiego pewno poskladac i potestowac



A co do fotokomorek to sam bede trenowal - musze zamontowac w drzwiach zeby
wiedziec kiedy kot do domu wraca bo niestety nie umie sam drzwi otwierac...



Mam fotokomorke do oswietlenia wjazdu. Dla kota musisz ja zamonotwac dosc nisko.
Najwieksza skutecznosc ma gdy obiekt porusza sie poprzecznie do wiazki.
Gdy ide prosto w jej kierunku reaguje bardzo pozno.

Pozdrawiam

--
Marek Jazienicki
marekjaz@wp.pl




16
Data: 5 czerwiec 2001, 10:44
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: Marcin Żył


Witam

Mnóóóóstwo było napisane...

Mylsę, że odpowiednie zapachy, zaróno na werandzie jak i na miejscach
przechodzenia kotów przez płot będą dobrym rozwiązaniem.

Może mały, piesek ze schroniska???? Kłopot niewielki i jednak skuteczne
;-))



>Moze sama fotokomorka w polaczeniu z kims kto siedzi w domu z wodnym
>spryskiwaczem pod reka?
jak fotokomorka to moze od razu ja ze spryskiwaczem polaczyc?

Ever



I cos co najskuteczniejsze (IHMO) czyli zwykła lampa ogrodowa na
fotokomórkę, tyle, że zamiast właczać swiatło może fotokomórka włączać
elektrozawór od pralki automatycznej. Wystarczy zawór, szlauch, i
odrobina zabawy (metr przewodu, srubokrent, kombinerki) i bez utraty
funkcji włączanie swaitła można jeszcze dodać polewanie ;-))


(pamiętaj, że musisz kupić taką lampę, która działa również w dzień,


czyli ma takie magiczne okienko służące do pomiaru wiatła na zewnatrz i
po jego zakryciu dzała w dzien.)


Pzdr Marcin
mzyla@xox.pl
0601431926


--
Nic nie robic, miec nalogi
leniuchowac, jak sie da...

17
Data: 5 czerwiec 2001, 10:54
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów

Autor: Witch

[...]


Jest ich trzech:
1) Facet, ktory ma te 20 uli - po ostatnich problemach i straszeniu


policja


i sadami to juz mi na "dzien dorby" nie odpowiada



A czy wogole wolno miec tyle uli w takich warunkach? Na tym sie nie znam,
ale to chyba nie jest calkiem bezpieczne...


2) Dwie babcie ok 75 lat - KOCHAJA swoje koty.....



Znam ten gatunek ;) Ostatnio bylam u weta z Mumisiem do kastracji. I byla
tam taka pani. Owszem sympatyczna i kochajaca zwierzeta. Przyszla do weta z
psem, ktory oczywiscie nie byl na smyczy. Moim zdaniem to powinien byc wymog
szczegolnie u weta.Wszystko sie moze zdarzyc. No i ten "slodki pieseczek"
warczal na mnie jak najety. Pani oczywiscie koniecznie musiala ze mna
rozmawiac, ale jak tylko na nia spojrzalam to psinka okazywala swoja niechec
. No to rozmawialam nie patrzac na pania, bo ona oczywiscie nie raczyla
wziac pieska na rece, a ta bestia ewidentnie chciala mnie zezrec ;)
Delikatnie zwrocilam uwage starszej pani, ze piesek jest o nia bardzo
zazdrosny. Oj jak sie uieszyla ;) Ale wnioskow nie wyciagnela... I przemow
takim staruszkom, ktore uwazaja ze jak ukochane zwierzatko "narobi" komus na
wycieraczke to powinien sie jeszcze cieszyc z tego.


3) Z nimi by sie od biedy dalo pogadac ale to najblizsza rodzina tych babc
i zdaje sie ze maja tylko jednego



I tak to juz jest...


oj zdarza im sie - ostatnio w piaskownicy gdzie moj synek sie bawi :-(((



O tym wlasnie pisalam powyzej. I to nie tyczy sie tylko zwierzat, ale to
juz NTG...

Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia w humanitarnym zabezpieczaniu
terenu :)
Bogna






18
Data: 5 czerwiec 2001, 11:06
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: pawel@_nos

In article <003701c0ed91$64e5da80$6acc9e9d@fcsd.gliwice.pl>, Adam Jarosz wrote:



W kwestii pytan typu "jak sie pozbyc" to ja mysle tak. Nie wszyscy lubia
disco polo. OK. Nie wszyscy lubia zwierzeta. Tez OK. Ale niektorzy z tych
nielubiacych lapia takiego "przeszkadzajacego" zwierzaka i ukrecaja mu
lepek. To juz nie jest OK, chyba wszyscy sie zgodza. Mysle ze godza sie
rowniez z tym, ze jest bardzo OK ze niektorzy z nielubiacych pomimo swoich
fobii jednak wykazuja sie szacunkiem dla zwierzat i gdy te im przeszkadzaja,
probuja poradzic sobie z problemem w sposob taki, aby ich nie skrzywdzic.
Dlatego szukaja pomocy w takich miejscach jak ta grupa, liczac ze znajdzie
sie ktos kto znajac zachowania i psychologie zwierzat da mu dobra rade. jak


w koncu ktos rozsadny. podpisuje sie pod tym obiema rencami.



A w kwestii formalnej to rzeczywiscie jest trudny problem - zniechecic koty
do znaczenia. Oprocz substabcji odstraszajacych to chyba rzeczywiscie te
ultradzwieki albo w ogole jakies dzwieki ostre, emitowane np. po wykryciu


ktos podawal linka do strony z programem wykrywajacym kota na kalwiaturze.
program ten oprocz blokady klawiatury emituje podobno dzwieki odstraszajace


kota.


troche pokombinowac i...


Moze sama fotokomorka w polaczeniu z kims kto siedzi w domu z wodnym
spryskiwaczem pod reka?


jak fotokomorka to moze od razu ja ze spryskiwaczem polaczyc?

Ever

--
Pawel Szymanski
pawel@szymanski.pl
http://podspodem.art.pl

19
Data: 5 czerwiec 2001, 11:07
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów - dygresja o pszczolach

Autor: Marek Jazi


"Witch" napisał / wrote:




A czy wogole wolno miec tyle uli w takich warunkach? Na tym sie nie znam,
ale to chyba nie jest calkiem bezpieczne...



Nie ma przepisow, ktore tego wprost zabraniaja. Z kodeksu cywilnego
wynika, ze nie mozna prowadzic na swojej posesji dzialalnosci
utrudniajacej sasiadom normalne korzystanie z ich posesji.
W tamtym roku w okolicach czerwca/lipca pszczoly dostaly jakiegos
szalu i faktycznie bylo sporo ukaszen - byly straszne pyskowki itd
ale sie uspokoily. W tym roku jak tylko zrobilo sie cieplo to sie dwa
razy wyroily na moim terenie - powiedzialem gosciowi ze spotkamy sie
w sadzie - no i wybudowal oslony - odpukac od miesiaca jest spokoj
- zobaczymy.


psem, ktory oczywiscie nie byl na smyczy. Moim zdaniem to powinien byc wymog



Tak u tesciow w bloku co jakis czas widze jak wielki rotwajler bez kaganca
wyprowadza swoja drobnej budowy pania na spacer. Tutaj obawiam sie ze smycz
by niewiele pomogla - horror.



Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia w humanitarnym zabezpieczaniu
terenu :)



Dzieki - pozdrawiam




--
Marek Jazienicki
marekjaz@wp.pl




20
Data: 5 czerwiec 2001, 12:50
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów

Autor: Magdalena

Użytkownik "Marek Jazienicki" napisał w wiadomości
news:9fg4l0$gaq$1@i26.srv.wp-sa.pl...
(...)


Tez o tym myslalem, mialem juz taki jeden srodek tylko ze zdaje sie do


wewnatrz


W moim przypadku jego skutecznosc byla zadna.



Wiem. Na mojego kota to nie działało (tzn. środek do stosowania w
pomieszczeniach). :-)


Z ta humanitarnoscia to raczej chodzi mi o to, zeby srodkiem zaradczym
nie byl karabin maszynowy, choc obawiam sie ze jak mi nerwy puszcza....
..zartowalem



Popróbuj z chemikaliamy. Te do stosowania wewnątrz są słabe (ze względu na
zapach głównie), ale te do ogródka i fasad domów mogą być lepsze. Płyn, o
którym wpominałam widziałam w dziale dla zwierząt w supermarkecie Hit
(Warszawa-Ursynów).
---
MF


21
Data: 5 czerwiec 2001, 12:51
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: nina@hell.

On Mon, 4 Jun 2001 15:25:49 +0200, Marek Jazienicki
wrote in article <9fg28u$du7$1@i26.srv.wp-sa.pl>:

[...]


Tylko prosze nie przesylac porad typu: kup sobie psa, albo porozmawiaj
z wlascicielami. Psa nie chce a z wlascicelami rozmawiac sie nie da.




To może wziąłbyś kota? :-) Ja mam w domu z ogródkiem kotkę i


wykastrowanego kocura. Obce koty przyłażą, a jakże, ale nieśmiało i nic
nie znaczą, bo Traktorek goni je ze swojego terytorium aż miło popatrzeć
:-) Tzn. pod warunkiem, że goni je w dzień ;) Ostatnio o 3.30 w nocy
obudziły(!) nas niesamowite dźwięki - nawet nie wiem, jak to nazwać -
jęki? buczenie? Okazało się, że to Traktor tak hałasuje, a powodem był
obcy kot stojący na tarasie. Traktorka oddzielała od niego szyba drzwi i
strasznie go to frustrowało. Otwarcie drzwi okazało się jedynym
rozwiązaniem.


Gryzia obcymi kotami się nie interesuje - ale za to dwa dni temu


przygnała do domu ptaka (chyba szpaka) i oba koty ganiały za nim, nie
bacząc, po czym skaczą. W ciągu minuty zrobiły w moich papierach jesień
średniowiecza. W następnej minucie Mariusz złapał Gryzię, odebrał jej
ptaszka i wypuścił go na dwór.


PS. Czy ktoś pamięta taką kreskówkę z Gustawem - o tym, jak Gustaw


gonił kota, wrzeszczącego na podwórku? Łaził za nim po dachach i miał
strasznie mordercze zamiary, a jak go wreszcie dopadł, kotek zamienił
się w słodki kłębuszek, powiedział 'miau?', no i Gustaw wziął go do
domu. Nadeszła noc, kot wskoczył na parapet i wydarł się tak, jak
wczesniej robił to na podwórku -- pootwierały się okna, sąsiedzi wydarli
się na kota, Gustaw wydarł się na sąsiadów, a kotka pogłaskał :-)))

Nina
--
Antonina Liedtke ____________________________ ______ _ ___
>>;->>>>>> ____________________ \`.,'/ _____ / |/ <_>__ ___ _
http://akson.sgh.waw.pl/~aliedt/ ____________ /_ _\ ____ / / / _ Y . `/
"You can logoff, but you can never leave" _____ \/ _____ /_/|_/_/_//_\_,_/

22
Data: 5 czerwiec 2001, 13:25
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: pawel@_nos

In article <006b01c0ed97$dc801500$6acc9e9d@fcsd.gliwice.pl>, Adam Jarosz wrote:


A co do fotokomorek to sam bede trenowal - musze zamontowac w drzwiach zeby
wiedziec kiedy kot do domu wraca bo niestety nie umie sam drzwi otwierac...


a moze metoda rodem z maerykanskich filmow:
wyciete na dole nmale drzwi dla kotka.

Ever

--
Pawel Szymanski
pawel@szymanski.pl
http://podspodem.art.pl

23
Data: 5 czerwiec 2001, 13:51
Temat:

Re: Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: zuza@rubik

On 5 Jun 2001 09:33:57 +0200, jaad@go2.pl (Adam Jarosz) wrote:


Po drugie jakos nie bardzo wiem jak moglaby taka rozmowa spowodowac
oduczenie kotow od zalatwiania sie na werande. Koty wychodzace sikaja gdzie
chca. Z kotem w domu jest innaczej. Kota sie nie oduczy ani nie nauczy
niczego na sile. Mozna co najwyzej wplywac na niego w rozny sposob,
analizowac zachowania i sytuacje i manipulowac otoczeniem w ten sposob aby
osiagnac okreslone zachowanie. Np. stosowac zabezpieczenia. Ale oduczyc jest
ciezko. Zwlaszcza gdy dotyczy to reakcji fizjologicznych. Komus udalo sie
kiedykolwiek oduczyc kota znaczenia terenu?


Mielismy na klatce jakas kocia zaraze, ktora znaczyla teren.
Podejrzenie bylo co do kota z 1 pietra, ale nikt go za kuper nie
zlapal, wiec do tej pory nie wiem.
Jak umylam po nim korytarz ajaxem kwiatowym to chyba go nie lubil, bo
przez 2 dni byl spokoj. Potem widocznie przestawalo pachniec, bo
zaraza wracala.
Rzeczywiscie zapach kotow na werandzie to nic przyjemnego, wiec moze
mycie czyms silnie pachnacym pomoze.
U mnie odstraszac w sprayu pomagal tez tylko na chwile, to moze
zalezec od kota. O dzwiekach nie slyszalam.
Ale slyszalam o tym, ze koty nie lubia chodzic obok rzeczy, ktore sie
kleja, wiec moze okleic ogrodzenie z zewnatrz taka szara tasma klejaca
i nie beda wlazic przez parkan? To znaczy jak siatka to od wewnatrze,
zeby ta klejaca strona byla na zewnatrz.
pozdrawiam
zuza (z kociczka - zalatwiajaca sie w kuwetce)

24
Data: 5 czerwiec 2001, 14:56
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów

Autor: drseba


Jestem tu pierwszy raz i potrzebuje troche chyba "nietypowej" porady.



Uff ale Cie przywitali :(
Sprobuj tego http://www.naturan.com.pl/natudor.htm
drogie strasznie nie jest a przy tym bezpieczne. Oczywiscie nie gwarantuje
efektow ale sprobowac warto :)
Ja tym srodkiem oduczalem Frete od sikania po katach i sporo pomoglo :)

drseba & Freta



25
Data: 5 czerwiec 2001, 15:08
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów

Autor: Magdalena

Użytkownik "Nina Liedtke" napisał w wiadomości
news:373e185a6c19978978d8778e59c2f71c@biuro.prasowe.ksi...
(...)


PS. Czy ktoś pamięta taką kreskówkę z Gustawem - o tym, jak Gustaw
gonił kota, wrzeszczącego na podwórku? Łaził za nim po dachach i miał
strasznie mordercze zamiary, a jak go wreszcie dopadł, kotek zamienił
się w słodki kłębuszek, powiedział 'miau?', no i Gustaw wziął go do
domu. Nadeszła noc, kot wskoczył na parapet i wydarł się tak, jak
wczesniej robił to na podwórku -- pootwierały się okna, sąsiedzi wydarli
się na kota, Gustaw wydarł się na sąsiadów, a kotka pogłaskał :-)))



Wypisz wymaluj mój tata. Odkąd ma kota w domu, broni go z podziwu godnym
samozaparciem. A przez lata cała rodzina myślała, że zwierząt nie lubi.
---
MF



26
Data: 5 czerwiec 2001, 15:20
Temat:

Re: \"Odstraszanie\" kotów

Autor: Grażyna S


Użytkownik "Nina Liedtke" napisał w wiadomości
news:373e185a6c19978978d8778e59c2f71c@biuro.prasowe.ksi...


On Mon, 4 Jun 2001 15:25:49 +0200, Marek Jazienicki
wrote in article <9fg28u$du7$1@i26.srv.wp-sa.pl>:




PS. Czy ktoś pamięta taką kreskówkę z Gustawem - o tym, jak Gustaw
gonił kota, wrzeszczącego na podwórku? Łaził za nim po dachach i miał
strasznie mordercze zamiary, a jak go wreszcie dopadł, kotek zamienił
się w słodki kłębuszek, powiedział 'miau?', no i Gustaw wziął go do
domu. Nadeszła noc, kot wskoczył na parapet i wydarł się tak, jak
wczesniej robił to na podwórku -- pootwierały się okna, sąsiedzi wydarli
się na kota, Gustaw wydarł się na sąsiadów, a kotka pogłaskał :-)))

Nina
--


Najlepszy odcinek serii o Gustawie!!
Z zycia wziete! Zreszta to byl film o mnie i mojej metamorfozie, hihi
Dzisiaj nie ma nawet tu na liscie nikogo kto malby wiekszego hopla na
punkcie kotow
Grazyna + dwie koty



27
Data: 5 czerwiec 2001, 23:02
Temat:

Odp: Re: Re: \"Odstraszanie\" kotów?

Autor: Kubus Fata


U¿ytkownik La Luna w wiadomooci do grup dyskusyjnych
napisa³:1107_991694745@kotek...


On Mon, 4 Jun 2001 23:25:11 +0200, "ARKA" wrote:

Witam

> Nie przesadzaj, trzy koty na krzyz nie moga poczynic az tak wielkich


strat


> aby zdenerwowac sie i strzelac do nich z dubeltowki.

Z tego co napisal autor postu to ten fragment z dubeltowka byl zartem, co
zreszta sam od razu zaznaczyl.



Moze i zart, ale ja znam osobiscie typa, ktory strzela i do kotow w ogrodzie
i .......do ptakow! Chetnie strzelalby i do dzieci pod siatka, ale ogranicza
sie do awantur...........na razie? :-/
A jakie szkody moze zrobic kot w ogrodzie, pojecia nie mam. Nawet jak troche
lapka pokopie, to raczej nic nie wykopie.
I marchewki tez nie zje.
Kubus Fatalista + 3 ogony


28
Data: 6 czerwiec 2001, 09:37
Temat:

Re: Odstraszanie kotow

Autor: Marek Jazi


"Kubus Fatalista" napisał / wrote:




Moze i zart, ale ja znam osobiscie typa, ktory strzela i do kotow w ogrodzie


Moge ci zareczyc ze zart
[ciach]


A jakie szkody moze zrobic kot w ogrodzie, pojecia nie mam. Nawet jak troche
lapka pokopie, to raczej nic nie wykopie.



No to troche rozjasnie. Kot potrafi (empirycznie doswiadczone):
- walnac kupe w piaskownice dziecka,
- wysikac sie w to samo miejsce,
- wysikac sie na rosliny - niektore bardzo tego nie lubia.
Mam taka zieleninke co sie rozrasta tworzac taki ladny dywanik z kwiatkami
i ostatnio patrze, a kotek sie wyleguje na jego samym srodku
- zostala klasyczna wygnieciona dziura :-(


I marchewki tez nie zje.


Marchewek nie uprawiam - sa w sklepie za rogiem

Nie jestem jakims fanatycznym milosnikiem ogrodow itd., ale chce miec
przed domem w miare czysto i ladnie i nie widze powodu abym codziennie
musial latac po moim terenie z lopatka i szmata z lizolem sprzatajac
po czyis zwierzetach.

Nie mniej wsrod wszystkich postow bylo kilka z radami za ktore grupowiczom
dziekuje :-))))

A tak ZARTEM to w tamtym roku patrze, a tu myszka sobie spokojnie po placu
zasuwa. Darmozjady !!!

Pozdrawiam

--
Marek Jazienicki
marekjaz@wp.pl





Tematy powiązane z \"Odstraszanie\" kotów:



Copyright 2007-2008 © otopr.pl Informacje Prasowe
Projekt i wykonanie: E2


web stats stat24