otopr.pl Grupy dyskusyjne Ratunku! - co zrobić z wrzeszczącym na ulicy dwulatkiem?

Ratunku! - co zrobić z wrzeszczącym na ulicy dwulatkiem?

1
Data: 22 maj 2001, 23:01
Temat:

Ratunku! - co zrobić z wrzeszczącym na ulicy dwulatkiem?

Autor: angal


O matko! Pomóżcie albo pocieszcie, bo ja już jestem u kresu sił. Witek
urządził dziś kolejną scenę na ulicy a ja już nie wiem jak z nim postępować.
On chce iść "siam" a wredna mamusia czyli ja trzyma za rękę bo po ulicy
szaleją samochody. Albo synuś chce iść zupełnie gdzie indziej niż ja. Albo
mu czegoś zabroniłam. I wtedy następuje atak wściekłości, Paskuda się
kładzie na chodniku lub na nim siada i jest obrażony. Wtedy to pół biedy, bo
jak mi się nie spieszy to mogę poczekać aż się "odobrazi", ale muszę mieć
duuużo czasu, bo on jest strasznie wytrwały. Gorzej jest jak zaczyna
wrzeszczeć i płakać a to może trwać u niego całe wieki. Gdy idę z nim sama i
nie ma innej rady, to po prostu go biorę na ręce i idziemy gdzie mamy iść.
Ale czasami idę z nim, Ewą w wózku i siatami i wtedy co? Razem ich nie
posadzę, bo dwa grzybki w barszcz to za dużo:))) Na ręce żadnego nie wezmę
ze zrozumiałych powodów. Parę razy zastosowałam wariant "no to ja sobie idę,
pa pa" i skutkowało, ale nie mogę tak zrobić, gdy obok jest ulica. Żadne
zapowiedzi kar nie robią na nim w ogóle wrażenia - jak ryczy to ich nie
słyszy, a jak przestaje, to udaje, że mnie nie słyszy albo zaczyna płakać
znowu. Na dodatek jemu przy takim ryku lubi lecieć krew z nosa no i wtedy
następuje pandemonium (przechodnie na ulicy obrzucają mnie dziwnymi
spojrzeniami - pewnie wyglądam na mamusię-sadystkę). No ale przecież nie
mogę pozwolić sterroryzować kompletnie, tak żeby on myslał, że jak krew mu
leci, to wtedy mamusia na wszystko pozwala. No i co ja mam z nim zrobić? -
przychodzi wam coś do głowy?

Kompletnie skołowana Gosia Tomaszewska-Gałka
PS. O przepraszam, jest na to jedna rada - moja mama usłyszała ją dziś na
ulicy gdy czekała na mnie z płaczącym Witusiem. Jakaś babina powiedziała jej
poważnie, że w takie dzieci to czasami wstępuje diabeł i wtedy trzeba
dziecko przeżegnać i polecić Matce Boskiej. I tu się pomyliła: w moje
dziecko nie wstepuje, to jest mały diabełek:))))
an.gal@interia.pl
angal@kki.net.pl



2
Data: 24 maj 2001, 00:44
Temat:

=?iso-8859-2?Q?Odp:_Ratunku!_-_co_zrobi=E6_z_wrzeszcz=B1cym_na_ulicy_dwul?= =?iso-8859-2?Q?atkiem=3F?=

Autor: Bazyl


Użytkownik "angal" napisał w wiadomości
news:9eelbs$8ja$1@news.tpi.pl...



O matko! Pomóżcie albo pocieszcie, bo ja już jestem u kresu sił. Witek
urządził dziś kolejną scenę na ulicy a ja już nie wiem jak z nim


postępować.


On chce iść "siam" a wredna mamusia czyli ja trzyma za rękę bo po


ulicy


szaleją samochody. Albo synuś chce iść zupełnie gdzie indziej niż ja.


Albo


mu czegoś zabroniłam. I wtedy następuje atak wściekłości, [duże ciach]




PS. O przepraszam, jest na to jedna rada - moja mama usłyszała ją dziś


na


ulicy gdy czekała na mnie z płaczącym Witusiem. Jakaś babina


powiedziała jej


poważnie, że w takie dzieci to czasami wstępuje diabeł i wtedy trzeba
dziecko przeżegnać i polecić Matce Boskiej.



Ide polecać moją Anulę Matce Boskiej - masz rację, to chyba jedyne
wyjście, chyba, że ktoś z grupowiczów napisze coś mądrego co pomoże mi
okiełznac tą małą "cholerę-samosię"
Tatiana
Maja 31.07.1999, Anula-diablica 25.03.1999


3
Data: 24 maj 2001, 09:20
Temat:

=?iso-8859-2?Q?Re:_Ratunku!_-_co_zrobi=E6_z_wrzeszcz=B1cym_na_ulicy_dwula?= =?iso-8859-2?Q?tkiem=3F?=

Autor: Asiek


Użytkownik "Bazyl" napisał/a/


Użytkownik "angal" napisał w wiadomości
news:9eelbs$8ja$1@news.tpi.pl...
>
> O matko! Pomóżcie albo pocieszcie, bo ja już jestem u kresu sił. Witek
> urządził dziś kolejną scenę na ulicy a ja już nie wiem jak z nim
postępować.


[ciach]

Pocieszamy :-)))))
W ostatnim "Dziecku" jest fajny tekst o buntowniczych dwulatkach - warto
przeczytać. A od siebie dodam, że Wam to jest dobrze - w ostateczności
możecie wziąść wrzeszczące pod pachę i biegiem do domu ;-)) A ja? Nie mogę
dźwigać, bo lekarz zabronił. Muszę prosić o pomoc któreś z moich rodziców
(ataki szału zdarzają się najczęściej u nich), a to jest jednak trochę
krępujące - dobrze, że chociaż tego nie komentują (no prawie...)


> Jakaś babina powiedziała jej
> poważnie, że w takie dzieci to czasami wstępuje diabeł i wtedy trzeba
> dziecko przeżegnać i polecić Matce Boskiej.

Ide polecać moją Anulę Matce Boskiej - masz rację, to chyba jedyne
wyjście,



Wczoraj poszłam z małym do szkoły - stamtąd miał wrócić do domu z moją
mamą (dziadek "się urwał" na ryby ;-)), weszliśmy do pokoju
nauczycielskiego, gdzie ksiądz stwierdził: o aniołek! i wziął Szymcia na
kolana. Cały czas cierpłam ze strachu, że lada moment "aniołkowi" jakiś
ogonek wyjrzy spod bluzki, albo różki spod czapki ;-)))

--
Pozdrawiam
Asiek i Szymek/31.05.1999; Kruszynka/ ~26.11.01
Pisząc do mnie usuń 'kasujto' z adresu



4
Data: 28 maj 2001, 15:52
Temat:

Re: Ratunku! - co zrobić z wrzeszczącym na ulicy dwulatkiem?

Autor: krys


"angal" napisał (a) ...



O matko! Pomóżcie albo pocieszcie, bo ja już jestem u kresu sił. Witek



Przepraszam, wiem, że nie powinnam, ale się uśmiałam.:-)))) Łatwo mi się
śmiać, bo mam to już za sobą, a Ty to tak pięknie opisałaś! Nie pocieszę
Cię - musisz przeczekać, bo do wściekłego dwulatka nie trafiają żadne
ludzkie argumenty (co sama zauważyłaś), ale na szczęście kiedyś to
mija...
--

______________________________
Pozdrawiam,
Justyna, uchachana po pachy


Iza (8 l.) & Marcin (4 l.)





5
Data: 30 maj 2001, 22:52
Temat:

Re: Ratunku! - co zrobić z wrzeszczącym na ulicy dwulatkiem?

Autor: angal



Użytkownik krys w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:9eu9td.3vvamhd.1@_krys_.hacd5eedf.invalid...

do wściekłego dwulatka nie trafiają żadne


ludzkie argumenty (co sama zauważyłaś),


ale na szczęście kiedyś to mija...

Chyba każę to sobie wyryć na dużej niezniszczalnej tablicy (tak, żebym nie
mogła jej unicestwić) i powieszę w widocznym miejscu. A oprócz tego napiszę
na małych karteczkach i poutykam wszędzie gdzie się da, żebym nie mogła
wyjąć chusteczki ani tic-tac'ów z kieszeni bez rzucenia okiem na ten tekst
:)))))) Inaczej niechybnie zwariuję! Właśnie dziś synuś usiadł sobie na
chodniku na ulicy Pawiej w Krakowie, tuż przed wyjazdem z dworca PKS, bo
chciał jechać autobusem. Nie muszę chyba dodawać, że ja chciałam zupełnie co
innego:))))
Pozdrawiam,
Gosia Tomaszewska-Gałka + śpiące już smacznie EWitki (razem 33mies.)
an.gal@interia.pl
angal@kki.net.pl




6
Data: 31 maj 2001, 11:12
Temat:

Re: Ratunku! - co =?iso-8859-2?Q?zrobi=E6?= z =?iso-8859-2?Q?wrzeszcz=B1cym?= na ulicy dwulatkiem?

Autor: Agnieszka

angal wrote:



ale na szczęście kiedyś to mija...

Chyba każę to sobie wyryć na dużej niezniszczalnej tablicy (tak, żebym nie
mogła jej unicestwić) i powieszę w widocznym miejscu.



Zrob tez druga- dla mnie ;-))


Właśnie dziś synuś usiadł sobie na
chodniku na ulicy Pawiej w Krakowie, tuż przed wyjazdem z dworca PKS, bo
chciał jechać autobusem.



Kuba wczoraj polozyl nie dwukrotnie na mokrym asfalcie... nawet nie na znak
protestu, tylko tak sobie...


Nie muszę chyba dodawać, że ja chciałam zupełnie co
innego:))))



Niewiele ich to obchodzi, niestety ;-)))



Pozdrawiam,
Gosia Tomaszewska-Gałka + śpiące już smacznie EWitki (razem 33mies.)



ja rowniez,

agnieszka, Kuba 2 l 5/12





--
Skalowalny, bezpieczny, serwer dedykowany, http://www.wdc.pl

7
Data: 31 maj 2001, 13:12
Temat:

Re: Ratunku! - co zrobić z wrzeszczącym na ulicy dwulatkiem?

Autor: BART


Użytkownik angal w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:9f3nnf$8ds$1@news.tpi.pl...

[ciach]

1. przeczekac ( po krotkim czasie ( np. 1/2 roku) minie i zaczna sie inne
wyzwania :-))) )
2. tlumaczyc lub wsciekac sie nie ma sensu - jesli sie da to przytulic i
sklonic do wyjasnienia w czym problem ( tzn nie "wrzeszcze bo chce slonia
z wystawy" tylko "wrzeszcze bo jestem wsciekly i mam zly dzien" ), sprobowac
zaakceptowac, pocieszyc i poprosic o zaakceptowanie w zamian Twoich potrzeb
( np.
checi pojscia dalej w spokoju ducha ). Jesli sie nie da to wziasc pod pache
i isc dalej. Kiedy bedzie mozna sprobowac jak wyzej.

Ja chwilowo mam to za soba ( wszyscy zyja i sa zdrowi :-o ) - szykuje sie
drugie podejscie.
pozdrawiam i gratuluje ladnego nazwiska :))
Bartek Tomaszewski (Pawel 3,6 r. + Szymon 14 m)



8
Data: 31 maj 2001, 22:46
Temat:

Re: Ratunku! - co zrobić z wrzeszczącym na ulicy dwulatkiem?

Autor: angal



Użytkownik BART w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:9f5cs8$frb$1@news.tpi.pl...


Ja chwilowo mam to za soba ( wszyscy zyja i sa zdrowi :-o )



Szczęściarz:)))


- szykuje sie drugie podejscie.



Ale chyba jesteś zaprawiony w bojach:)))


pozdrawiam i gratuluje ladnego nazwiska :))
Bartek Tomaszewski (Pawel 3,6 r. + Szymon 14 m)



A myślisz, że dlaczego mam podwójne?:))))
I też gratuluję i też pozdrawiam!

Gosia Tomaszewska-Gałka + Witold(2l3m) + Ewa(10m)
an.gal@interia.pl
angal@kki.net.pl









Tematy powiązane z Ratunku! - co zrobić z wrzeszczącym na ulicy dwulatkiem?:



Copyright 2007-2008 © otopr.pl Informacje Prasowe
Projekt i wykonanie: E2


web stats stat24