Dnia Thu, 02 Feb 2012 21:44:46 +0100, ToMasz napisał(a):
> No wiesz, godzine temu powiedzialbym ze tak sobie - 200zl rocznie mniej, a
ryzykuje 2000. Czy uda mi sie przez 10 lat bez wypadku przejechac ?
Mojej mamie udało się mnie też(od 1979r OC+AC!!!), mojej żonie, mojemu
teściowi, kumpel w pierwszym roku zaliczył latarnie, potem 19 lat
spokój. Parę osób by się znalazło.
by sie znalazlo, ale ja tu dokonuje oceny ryzyka - czy mi sie oplaca :-)
I wychodzi mi ze niezbyt :-)
Tylko myslisz ze od tego bedzie lepiej ? Wrocisz na parking, zastaniesz
karteczke "moja wina, tel ...", czy nie zastaniesz, bo latwiej znalezc
porzadnego czlowieka za 50 zl niz za 2000 ?
punkt dla Ciebie. Jest pierwszy argument przeciwko. Tylko że kamer
będzie więcej....
Kamera dokladnie nie pokaze.
y,y. Nadal bedzie ubezpieczenie, nadal zostanie ocena ryzyka.
Mlody, warszawiak, w bmw - 500% zwyzki ;-)
Tyle tylko za te "parkingowe" szkody kazdy zaplaci sam.
tak, tak działają ubezpieczenia. ale skoro za cośtam zapłaci sam, on i
80% jego kolesiów - podstawa ubezpieczenia mogła by być radykalnie niższa.
Moglaby byc. Ale w drugiej czesci czysty socjalizm - nie masz zadnych
wypadkow, a placisz, bo mozesz miec :-)
Tak nawiasem mowiac to znajomosc tych drobnych kolizji moze
ubezpieczycielowi pomoc lepiej ocenic ryzyko tych duzych wypadkow.
Czyli np ty jezdzisz ostroznie i nie masz zadnych kolizji od 20 lat,
znajomy jezdzi fatalnie i ma co roku stluczke, a OC placicie takie samo, bo
on placi sam i ubezpieczyciel nic o tym nie wie.
Ot, uroki takiego systemu znizek, ktoremu latwo zaradzic,
To jest najważniejsze. Można temu zaradzić. Jak napisałeś - inny system
zniżek (wiec parkingowe obcierki bez świadków - problem) albo jak ktoś
wspominał USA - mandaty wpływają na wzrost ubezpieczeń. Rozwiązań -
wiele. Chęć zmian w społeczeństwie zerowa. Yyyy.... czyżby nas było już
trzech? Byłoby fajnie.
Ale ja wcale nie mam ochoty zeby mi szacowano moje ryzyko na podstawie
mandatow, zamiast z lat bezszkodowej jazdy :-)
J.