otopr.pl Grupy dyskusyjne Re: studnia.. recznie wiercona ? ;-)

Re: studnia.. recznie wiercona ? ;-)

1
Data: 22 marzec 2008, 23:26
Temat:

Re: studnia.. recznie wiercona ? ;-)

Autor: Marex

Andrzej S. napisał(a):


Adam Szendzielorz pisze:
> Hej!
>
> Ruszam dalej z budowa w kwietniu. Prad mam. Wody nie mam...


Dzien dobry,

Tu jest kilka zdjęć z wiercenia u mnie:

http://www.bsk.vectranet.pl/~asta/studnia/stud.htm

To jednak ciężkawy sprzęt. Pot lał sie z chłopaków, praca ręczna.
Studnia jest zrobiona z szarych rur, zamknięta na dnie deklem.
Na pewnym odcinku rury mają bardzo gęsto nawiercane dziury
(setki otworków) i z zewnatrz są okręcone drobniutką siatką.

Kamienie - podnosili wiertnice na maxa na tym trójnogu
i walili, az sie kruszyl albo przesuwal na bok.

Ktoś pisał o oczyszczaniu z piasku - moi robili to tanią,
białoruską pompą membranową, która nie boi sie piasku. Podnosili
ją na metr do góry, opuszczali (rzucali) na dno i tak ze 100 razy.

Szef przed rozpoczeciem oblazł teren, badał spadki gruntu, dojscia
do naturalnych cieków. Boją się wiercić tam, gdzie nie ma danych
o wodzie (a u mnie teren dziewiczy), bo a nuż wypływ samoistny.
Powiedzial - tak powstają nowe strumyki.

Umowa dziwnie przyjazna - jak nie znajdą wody w technice ręcznej
(chyba do 30 m), moja decyzja czy przechodzimy na droższe wiercenie
głębinowe maszyną. Pełna odpłatność za działającą studnię, jesli
nie ma wody - płacę mniej a studnia nazywa sie "otworem badawczym".
Emocje są.

Niezmiernie bym sie zdziwil, gdybys wywiercil tym swiderkiem z Allegro.

pozdrawiam




Zgadzam się . Takie wynalazki jak ten z allegro moga słuzyc do wiercenia


otworów parometrowych w miękkiej ziemi. Zadziwiajaca jest łatwość
przyjmowania przez wielu takiej mozliwosci wywiercenia studni na kilkanście
metrów. To jest zadanie na ogromną wiertnię ręczną lub nieco mniejszą
mechaniczną. U mnie postawiony przez ekipę trójnóg miał ok.12m wysokosci.
Musi być wysoki do wkładania rur(osłonowych lub juz właściwych , bo są
długie. Najczęściej spotykane formy wiercenia ręcznego -prawdziwego!!! -to
wiercenie świdrem, który wogóle nie przypominba tej "zabawki" z allegro i po
każdorazowym wyjęciu go -następowało wyciaganie wody z piaskiem - PŁUCZKĄ.To
cygaro z zamykanym dnem(ktos to ładnie opisywał powyżej) Jeżeli studniarze
trafią na kamień zakładają specjalny młot-rozbijacz(walcowaty potwornie
ciężki stalowy z dziobem i puszczaja go wielokrotnie aż pokruszą
przeszkodę.Takie stalowe cygaro waży ok.400(CZTERYSTU) KG!!!


U mnie wiercili ręcznie w rurach osłonowych o przekroju 20cm, bo chciałem


mieć rury plastykowe o średnicy 160mm. Poprzednia cieńka rura z filtrem
(70mm)i gęstą siatką filtra zamuliła się po ok.7 latach. Teraz nową
wywiercili na 29m. Przed wyciągnięciem rur osłonowych, co mozliwe było
dzieki wiekim przekładniom i pracy silnika ..11kW ( w trakcie wyciągania
tych rur ziemia wokół drżała.!!!)włozyli te 29metrów rury 160mm z filtrem na
dole, otwór wokół zasypali najpierw -dolna część zwirem, na to górną część
ok.10m reszty- gliną, by odizolować dolne warstwy wodonosne od górnych. Woda
jest na poziomie 4 metrów w rurze(poziom lustra dynamiczneego).


Prace przy takim wierceniu trwały w stosunkowo dobrych warunkach


(głównie piasek, nieco gliny i dół opoka - 4 pełne dni. Wymaga to końskiej
siły!!! Sam próbowałem pokręcić takim wiertłem zwisającym na linie z
trójnoga i mimo słusznej budowy ledwie dałem radę cokolwiek obrócić.


Toteż gdy czytam jak mozna dowiercić się do 10ciu a nawet 15 metrów


takim wiertełkiem -- mam poważne wątpliwości co do wyobrazni takiego
piszacego. Sprzedać wszak wszystko można....


Osobiście nie radzę marzyć o samodzielnych odwiertach studniarskich -


szukajmy fachowej siły...


Marex




--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

2
Data: 23 marzec 2008, 03:17
Temat:

Re: studnia.. recznie wiercona ? ;-)

Autor: Czapla


Osobiście nie radzę marzyć o samodzielnych odwiertach studniarskich -
szukajmy fachowej siły...



Zgadza się.
Poniżej dokładny opis moich doświadczeń, może się to komuś przyda. Podkreślam
jednak, że wszystko co robiłem i widziałem nie miało moim zdaniem znamion
profesjonalizmu i było robione na terenie gdzie woda jest wszędzie, bo dookoła
są jeziora.

Najpierw była studnia z kręgów, dzięki Bogu robił to sąsiad a nie ja. Położyli
chłopaki krąg, potem jeden wlazł do środka i zaczął kopać. Szło szybko i łatwo,
krąg się pięknie zapadał, dokładano więc następny i kopano dalej. W pewnym
momencie pojawiła się woda i kurzawka, ponadto kręgi zaczęły skręcać. Sąsiad
niewiele myśląc popełnił błąd, bo wpadł na genialny pomysł, aby zastąpić siłę
mięśni maszynami. On jest w miarę techniczny, miał też sprzęt. Coś tam
popodkładał (kliny jakieś) pod te kręgi, żeby to się wyprostowało i wstawił ze
dwie pompy, żeby sobie popracowały. Pompy były z tych co to na godzinę
wypompują basen wody z kamieniami wielkości jajek :). Wszystko szło pięknie,
ale po pewnym czasie usłyszeliśmy wielkie PUCH... i tak w promieniu 1,5 metra
dookoła tej studni grunt opadł o calutki metr. Piękny widok... Z pomp cały czas
szła kurzawka. Tak sobie myślę, że gdyby pompy pochodziły z parę godzin dłużej
to cała okolica by się obniżyła. W każdym razie sąsiad odpuścił. Studnię w
zasadzie ma, woda jest, a że trochę kręgi krzywe, to nie ma znaczenia bo to i
tak wszystko pod ziemią jest. W dno studni wbił filtr na parę metrów i wszystko
jest OK.

Ze mną było inaczej. Na początku była mi potrzebna zwykła abisynka.
Kombinowałem początkowo z takim świedrkiem, szło pięknie (piasek i żwir, zero
gliny) aż doszedłem do kurzawki, dalej ani rusz. Zwątpiłem, wezwałem
miejscowego fachowca. Wszystko co było dalej, to już on mi pokazał. Na tamtym
terenie nie używa się maszyn (to się nie opłaca) no i ta kurzawka wszędzie
jest, pewnie dlatego. Poziom wody jest zawsze bardzo wysoki nawet jeśli ujęcie
jest głęboko (naczynia połączone? poziom lustra dynamicznego? dobrze
kombinuję?) więc nawet z głębokiego odwiertu wodę zassa zwykła abisynka albo
prosty tani hydroforek na górze. Kupiłem filtr do abisynki. On wygląda mniej
więcej tak: na samym końcu ma szpikulec (do rozbijania-przesuwania kamyczków?),
potem jest gwint do wiercenia ziemi, i to jest z żeliwa albo stali. Dalej jest
rura (1/14 lub 1,5 cala, takie produkują, ale może robią i większe). W rurze są
nawiercone otwory i jest ona owinięta gęstą siatką mosiężną czy miedzianą. Ta
rura z siatką może mieć pół metra, ale widziałem też dwumetrowe. Zakończone
jest to gwintem do dokręcania rur. Majster nakręcił na ten gwint mufkę, w mufkę
śrubę a na całość nałożył coś w rodzaju grubego drewnianego kubka. W ten kubek
majster tłukł młotem (solidnym) a ja nieboraczek kręciłem całością. Szło to
dosyć szybko. Co jakiś czas nakręcałem abisynkę, zalewałem wodą i sprawdzałem
czy woda już jest. Była dosyć szybko, więc robotę zakończyliśmy. Po paru latach
okazało się, że ssie mi powietrze. Tzn. woda też szła, ale mniej niż poprzednio
i bulgotało coś. Okazało się, że odwiert był na styk pod poziomem wody, ponadto
tam występują okresowe spadki wody, nawet o metr, zależnie od pory roku.
Dogwintowałem rurkę, odkręciłem abisynkę, dobiłem ze 2 metry i do dzisiaj
chodzi wsystko idealnie (10 lat).
Potem, w związku z planowaną budową chałupy trzeba było podłączyć się pod tę
abisynkę albo zrobić nowy odwiert. Stanęło na nowym. Nauczony doświadczeniami
sprzed paru lat kupiłem duży dwumetrowy filtr, grubszy od tego z abisynki. Rury
nagwintowałem w domu i zawiozłem na działkę. Nie stosowałem żadnych drewnianych
kubków, tłukłem bezpośrednio w mufki (zniszczyłem ich ze 3, ale to groszowe
sprawy). Ważne jest, żeby przy łączeniu rur dokręcać je tak, żeby się zetknęły.
Chodzi o to, żeby nie było naprężeń na mufce łączącej rury w czasie tłuczenia
młotem, niech siła idzie z rury na rurę. Łączyłem normalnie, tzn. na pakuły i
pokost albo farbę olejną, tej ostatniej nie żałowałem. Czymś takim nie da się
normalnie zakręcić nawet jeśli ramię jest bardzo długie. Ramię się wygnie nawet
jak jest bardzo solidne, albo rura się ukręci lub pójdą gwinty. To naprawdę
strasznie mocno siedzi. Ale jeśli się tylko stuknie z góry solidnym młotem to
jakieś 120 stopni można łatwo obrócić, nawet małą siłą za pomocą zwykłej żaby
bez przedłużki. Najpierw kombinowałem z samochodem. Na dachu mam bagażnik,
przykręciłem do tego jakieś dechy, podjechałem pod odwiert i tłukłem z
samochodu. To nie był dobry pomysł, bo ten od kręcenia nie mógł chodzić w
kieracie, tylko bawił się żabą, szło to wolno. Wstawiłem poprzecznie kawał
rury, przykręciłem ją jakimiś parcianymi paskami, na koniec założyłem szelki i
puściłem w kierat małe córki (płaciłem im 50 groszy za każde 10 cm wbitej
rury :). Na samą rurę przyczepiłem duże imadło hydrauliczne, na nim umieściłem
solidny kloc drewna, ścisnąłem go jeszcze jakimś pasem i tłukłem w ten kloc
chodząc w koło, tak jak pracował kierat. Jak końcówka rury była już na
rozsądnej wysokości, to nakręcałem mufkę i tłukłem we wspomnianą. Szło to w
miarę szybko, najtrudniej było na tej cholernej kurzawce. Trafiłem też po
drodze na jakąś warstwę kamieni (czuło się to!) ale była wąska. Albo te
kamienie rozbiłem, albo rozsunąłem. Pod sam koniec (ok. 13 m) to szło już
bardzo ładnie i szybko. Wbiłem całość pod poziom ziemi, dookoła wykopałem
dołek. Założyłem redukcję, przeszedłem na plastik zgrzewany 3/4 cala (w
otulinie) i puściłem (oczywiście leciutko w górę) w miejsce gdzie miał być w
przyszłości hydrofor (zawór zwrotny dałem tuż przed samym hydroforem). Potem
zasypałem rury a ekipa wzięła się za kopanie fundamentów. Ten odwiert i cała
reszta jest teraz pod chałupą, zalane, zabetonowane, zero dostępu do
czegokolwiek poza zaworem zwrotnym. Będą jaja, jak coś strzeli... ale chałupy
nie rozbiorę, najwyżej wbiję gdzieś nowy filterek.
Chodzi to już parę lat, wydajne jest bardzo, podlewam solidnie ogród, zasilam
chałupę, basen dla dzieci też napełniam, kłopotów żadnych nie ma. Ale tak jak
wspomniałem na początku, tu u mnie jest pełno wody i piękne piaski są, filtr
nie ma się czym nawet zamulić. Natomiast jest wyraźna różnica w wodzie z
abisynki i tego drugiego głębszego odwiertu. Woda abisynkowa jest dużo
twardsza. Koszty: filtr 200 zł, rury to już nie pamiętam, parę mufek ze 20 zł,
gwintownica na bazarze jakieś 100 zł, no i z 70 zł dla córek za ten kierat.

Pozdrawiam

Czapla

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Tematy powiązane z Re: studnia.. recznie wiercona ? ;-):



Copyright 2007-2008 © otopr.pl Informacje Prasowe
Projekt i wykonanie: E2


web stats stat24