otopr.pl Grupy dyskusyjne Trudny pieciolatek

Trudny pieciolatek

1
Data: 21 sierpień 2001, 20:33
Temat:

Trudny pieciolatek

Autor: Aga B.

Moze ktos ma pomysl, jak radzic sobie ze zbuntowanym pieciolatkiem
(wlasciwie to blizej mu do szesciu). Gdy ja mu mowie, ze ma posprzatac
slysze pytanie "A dlaczego?" i stwierdzenie "Nie chce mi sie". Na kazda moja
zwrocona uwage on ma swoje zdanie i zawsze wie lepiej. Buntuje sie, pyskuje
(na szczescie bez brzydkich slow i epitetow) i stawia sie na kazdym kroku.
Wszystko wie najlepiej i nie przyjmuje do wiadomosci moich informacji
(np.krecacy sie wiatraczek pokazuje temperature - moze ktos wie jak
przekonac go, ze to nieprawda?). Jest najmadrzejszy i przemadrzaly. Moze
ktos mial lub ma podobne problemy i jakos sobie z nimi radzi, bo ja juz nie
wiem, co mam robic. Bic nie bede (choc czasami rece swierzbia, i to bardzo),
tlumaczenia nie odnosza skutkow, poza tym ile razy mozna powtarzac jedno i
to samo, zwlaszcza ze nie jest to dwulatek, tylko madre, inteligentne i
chlonne wiedzy dziecie w wieku lat 5 i 7 miesiecy. Poradzcie cos, bo
niedlugo albo ja go znienawidze (za te wieczne niesluchanie sie), albo on
mnie (za te krzyki i awantury), albo ja psychicznie nie wytrzymam i wpadne w
nerwice ( a wiele to mi chyba nie brakuje, po dzisiejszym dniu mam juz
dosyc). Dodam, ze aktualnie nie pracuje (wakacje w szkole), Maciek od
poltorej roku chodzi do przedszkola (bo sam chcial), no oczywiscie przez
ostatnie dwa miesiace jest ze mna w domu. Pomozcie, bo nawet ta zbuntowana
dwulatka jest latwiejsza do zniesienia niz ten uparty osiolek. Kocham go,
ale mam juz dosyc. Zaczynam powoli watpic w siebie jako matke.

zdolowana potwornie Agnieszka
spiacy slodko Maciek 5 l 7/12 i Marta 2 l 3/12




2
Data: 21 sierpień 2001, 21:34
Temat:

Re: Trudny pieciolatek

Autor: Mrowka


Aga B. napisał(a) w wiadomości: <9lu9mc$lh0$2@news.tpi.pl>...


Moze ktos ma pomysl, jak radzic sobie ze zbuntowanym pieciolatkiem
(wlasciwie to blizej mu do szesciu). Gdy ja mu mowie, ze ma posprzatac
slysze pytanie "A dlaczego?" i stwierdzenie "Nie chce mi sie". Na kazda


moja


zwrocona uwage on ma swoje zdanie i zawsze wie lepiej. Buntuje sie, pyskuje
(na szczescie bez brzydkich slow i epitetow) i stawia sie na kazdym kroku.
Wszystko wie najlepiej i nie przyjmuje do wiadomosci moich informacji
(np.krecacy sie wiatraczek pokazuje temperature - moze ktos wie jak
przekonac go, ze to nieprawda?).



Polecam ksiazke "Uparte dziecko"Dr.James Dobson.
Mam podobny problem z cora i tam znalazlam kilka wskazowek.Pozdrawiam
serdecznie i zycze cierpliwosi i wytrwalosci.Magda,Patrycja 10l,Alan2,3


3
Data: 21 sierpień 2001, 22:09
Temat:

Re: Trudny pieciolatek

Autor: Joanna Muc

Pomyślisz, że się wymądrzam, ale spróbuj tak: oddaj córę komus pod opiekę i
spędź z nim godzinę, półtorej, nie wiem, poświęcając sie tylko jemu. Nie
odpowiadaj na jego propozycje< sama proponuj, sama wymyślaj tematy rozmów.
Na wiele dzieci to działa, ale oznacza to, że trzeba znaleźć tę godzinę, lub
więcej codziennie. Ja o dziesiątej rano kładę spać młodszego synka i wtedy
jest właśnie godzina Stasiowa (też ma pięć lat). Jeśli coś nie wypali - też
czasami robi się niedobry. Jestem bardzo ciekawa skutków, ale niestety, nie
będzie mnie przez tydzień.
Cierpliwości.
pzdr
Much

Użytkownik Aga B. w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:9lu9mc$lh0$2@news.tpi.pl...


Moze ktos ma pomysl, jak radzic sobie ze zbuntowanym pieciolatkiem
(wlasciwie to blizej mu do szesciu). Gdy ja mu mowie, ze ma posprzatac
slysze pytanie "A dlaczego?" i stwierdzenie "Nie chce mi sie". Na kazda


moja


zwrocona uwage on ma swoje zdanie i zawsze wie lepiej. Buntuje sie,


pyskuje


(na szczescie bez brzydkich slow i epitetow) i stawia sie na kazdym kroku.
Wszystko wie najlepiej i nie przyjmuje do wiadomosci moich informacji
(np.krecacy sie wiatraczek pokazuje temperature - moze ktos wie jak
przekonac go, ze to nieprawda?). Jest najmadrzejszy i przemadrzaly. Moze
ktos mial lub ma podobne problemy i jakos sobie z nimi radzi, bo ja juz


nie


wiem, co mam robic. Bic nie bede (choc czasami rece swierzbia, i to


bardzo),


tlumaczenia nie odnosza skutkow, poza tym ile razy mozna powtarzac jedno i
to samo, zwlaszcza ze nie jest to dwulatek, tylko madre, inteligentne i
chlonne wiedzy dziecie w wieku lat 5 i 7 miesiecy. Poradzcie cos, bo
niedlugo albo ja go znienawidze (za te wieczne niesluchanie sie), albo on
mnie (za te krzyki i awantury), albo ja psychicznie nie wytrzymam i wpadne


w


nerwice ( a wiele to mi chyba nie brakuje, po dzisiejszym dniu mam juz
dosyc). Dodam, ze aktualnie nie pracuje (wakacje w szkole), Maciek od
poltorej roku chodzi do przedszkola (bo sam chcial), no oczywiscie przez
ostatnie dwa miesiace jest ze mna w domu. Pomozcie, bo nawet ta zbuntowana
dwulatka jest latwiejsza do zniesienia niz ten uparty osiolek. Kocham go,
ale mam juz dosyc. Zaczynam powoli watpic w siebie jako matke.

zdolowana potwornie Agnieszka
spiacy slodko Maciek 5 l 7/12 i Marta 2 l 3/12







4
Data: 21 sierpień 2001, 23:12
Temat:

Re: Trudny pieciolatek (dlugie)

Autor: MyszaQ

Użytkownik Aga B. w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:9lu9mc$lh0$2@news.tpi.pl...


Moze ktos ma pomysl, jak radzic sobie ze zbuntowanym pieciolatkiem
(wlasciwie to blizej mu do szesciu).


(...)


Jest najmadrzejszy i przemadrzaly. Moze
ktos mial lub ma podobne problemy i jakos sobie z nimi radzi, bo ja juz


nie


wiem, co mam robic.



Aaach, jakbym czytala o Kubie... Pytasz, jak sobie z nim radzic. Wiesz co,
ja sobie nie radze. Skapitulowalam juz jakis czas temu, liczac, ze to taki
wiek i ze przejdzie.
Gdybym probowala konsekwentnie stawiac na swoim, to chyba by mnie szlag w
koncu trafil, bo Kuba generalnie ma w glebokim powazaniu to, co mowie.
Zazwyczaj mowie 3 razy normalnie, a za czwartym razem rykne. Kuba tylko
spojrzy na mnie i kwituje filozoficznie: "nie tak nerwowo".
Wiec odpuscilam. Jezeli sprawa nie jest istotna, to daje mu spokoj - nie
bede przeciez darla szat z powodu nie sprzatnietych zabawek. To on ma bajzel
w pokoju i nieposcielone lozko, ja tam wcale nie musze zagladac.
Natomiast oczywiscie sa sprawy, w ktorych jestem nieugieta - np. mycie rak
po przyjsciu do domu, raportowanie dokad idzie i kiedy wroci (z ta pora
wracania roznie bywa - nie zna sie zegarku i nie ma tez poczucia czasu).
Gadalam do znudzenia i profilaktycznie i musze przyznac, ze to odnioslo
rezultaty. Jak tylko Kuba wchodzi do domu, wypowiadam sakramentalne "umyj
rece" i nie czekam, az zasiadzie do obiadu. Najpierw dlugo bylo "nie umyje,
po co", a potem nagle "no przeciez juz umylem".

Dobrze jest w takich razach odwolac sie do inteligencji dziecka. Ja mowie
Kubusiowi, ze przeciez jest juz taaaki duzy i madry i ma taaaki duzy
rozumek, ze pewne rzeczy sam powinien rozumiec. Mowie mu: "Kubusiu, uzywaj
swojego rozumku, po to go masz, zeby go uzywac".
Wszelkie "pogadanki" uskuteczniam nie w zwiazku z jakims konkretnym
wybrykiem, tylko tak bez okazji. Niby jestesmy zajeci swoimi sprawami, a ja
mu tak miedzy wierszami niezobowiazujaco moralizuje ;-) Jak w tym reklamach,
ktore dzialaja na podswiadomosc ;-)

Mysle, ze istotny wklad moze tu wniesc juz tata. Chlopcy w tym wieku
interesuja sie juz meskimi sprawami. Mam tu na mysli wspolne mycie samochodu
albo asystowanie tacie przy pracach technicznych i podawanie narzedzi. Przy
tego rodzaju czynnosciach tata tez moze "niezobowiazujaco pomoralizowac".
Dziecko nie kojarzy tego z konkretna przykra sytuacja, ale nieswiadomie
zapamietuje te zasady, ktore sa wazne dla rodzicow.

Mysle, ze powinnas dac mu troche luzu w tych sferach, ktore nie sa dla
Ciebie jakies fundamentalne i skoncentrowac sie na sprawach istotnych.
Nie slucha sie, trudno. To przynajmniej dowodzi, ze dziecko jest
inteligentne i "myslowo" niezalezne i chyba tez swiadczy o sile charakteru.
IMO nie nalezy tego gasic. Ja sie pocieszam, ze Kuba bedzie madrym chlopcem,
robiacym to, co on sam uwaza za stosowne, a nie to, co uwazaja za stosowne
jego co poniektorzy koledzy.
Ach i jeszcze jedno. Po kim Maciek ma ten swoj charakterek? Bo w podejsciu
do Kuby bardzo pomoglo mi "odkrycie", ze on jest taki sam jak ja :-) Po
prostu przegladam sie w swoim dziecku i irytuja mnie wszytskie te cechy,
ktore innych irytuja we mnie (glownie mojego meza). Moze dlatego latwiej mi
do Kuby dotrzec.

Uff, ale dalam do pieca ;-)

--
Pozdrawiam,
Monika Krzemińska
Kuba - Smerf Wazniak (6,5 roku) Kasia (3,5 mies.)
http://www.babyboom.pl/temat.asp?id=335
Wawa zone





5
Data: 22 sierpień 2001, 09:50
Temat:

Re: Trudny pieciolatek (dlugie)

Autor: GosiaH

Użytkownik "MyszaQ" napisał
| Gdybym probowala konsekwentnie stawiac na swoim, to chyba by mnie szlag w
| koncu trafil, bo Kuba generalnie ma w glebokim powazaniu to, co mowie.
| Zazwyczaj mowie 3 razy normalnie, a za czwartym razem rykne. Kuba tylko
| spojrzy na mnie i kwituje filozoficznie: "nie tak nerwowo".

:-)))))))))))))))))0
REWELACJA.

PP,NNMSP

--
Pozdrawiam
GosiaH i Ania 18.02.1996


6
Data: 22 sierpień 2001, 16:58
Temat:

Re: Trudny pieciolatek

Autor: Aga B.


Użytkownik Joanna Mucha w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:9luf7q$ae9$1@news.internetia.pl...


Pomyślisz, że się wymądrzam, ale spróbuj tak: oddaj córę komus pod opiekę


i


spędź z nim godzinę, półtorej, nie wiem, poświęcając sie tylko jemu. Nie
odpowiadaj na jego propozycje< sama proponuj, sama wymyślaj tematy rozmów.
Na wiele dzieci to działa, ale oznacza to, że trzeba znaleźć tę godzinę,


lub


więcej codziennie.



A dlaczego mam myslec, ze sie wymadrzasz, skoro madrze gadasz :) Sprobuje,
chociaz my mamy takie swoje 20-30 minut dziennie, wieczorem przed
zasnieciem, obowiazkowa bajka, a potem rozmowa. Ale widocznie to za malo.
Sprobuje, choc nie bedzie latwe podrzucenie komus Marty (tata nie wchodzi w
gre, bo ciagle jest zajety przy rozbudowie domu).

Agnieszka
Maciek 5 l 7/12
Marta 2 l 3/12



7
Data: 22 sierpień 2001, 17:13
Temat:

Re: Trudny pieciolatek (dlugie)

Autor: Aga B.


Użytkownik MyszaQ w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:9luitu$ffo$1@news.tpi.pl...


Gdybym probowala konsekwentnie stawiac na swoim, to chyba by mnie szlag w
koncu trafil, bo Kuba generalnie ma w glebokim powazaniu to, co mowie.
Zazwyczaj mowie 3 razy normalnie, a za czwartym razem rykne. Kuba tylko
spojrzy na mnie i kwituje filozoficznie: "nie tak nerwowo".



A to tak jak Maciek, tylko on mowi, zebym nie krzyczala.


Wiec odpuscilam. Jezeli sprawa nie jest istotna, to daje mu spokoj - nie
bede przeciez darla szat z powodu nie sprzatnietych zabawek. To on ma


bajzel


w pokoju i nieposcielone lozko, ja tam wcale nie musze zagladac.



U Macka problem w tym, ze jesli sa porozwalane zabawki, nie ma jak poslac
lozka (ma rozkladane). Wiec on wieczorami musi posprzatac, z tym ze dla mnie
oznacza to pozbieranie zabawek z miejsca, gdzie ma byc rozsuniete lozko i
troche wolnego miejsca na przejscie. Nie wymagam idealnego porzadku. Takowy
robie u niego raz na dwa tygodnie, czasami czesciej. I niestety nawet o te
troche sprzatania ostatnio jest ciagle pytanie "A dlaczego, a po co".


Dobrze jest w takich razach odwolac sie do inteligencji dziecka. Ja mowie
Kubusiowi, ze przeciez jest juz taaaki duzy i madry i ma taaaki duzy
rozumek, ze pewne rzeczy sam powinien rozumiec. Mowie mu: "Kubusiu, uzywaj
swojego rozumku, po to go masz, zeby go uzywac".



Tego hasla jeszcze nie probowalam, skorzystam, moze podziala.


Wszelkie "pogadanki" uskuteczniam nie w zwiazku z jakims konkretnym
wybrykiem, tylko tak bez okazji. Niby jestesmy zajeci swoimi sprawami, a


ja


mu tak miedzy wierszami niezobowiazujaco moralizuje ;-) Jak w tym


reklamach,


ktore dzialaja na podswiadomosc ;-)



Na Macka pogadanki dzialaja, na dzien, gora dwa. Ja bym chciala przynajmniej
z tydzien :)


Mysle, ze powinnas dac mu troche luzu w tych sferach, ktore nie sa dla
Ciebie jakies fundamentalne i skoncentrowac sie na sprawach istotnych.
Nie slucha sie, trudno. To przynajmniej dowodzi, ze dziecko jest
inteligentne i "myslowo" niezalezne i chyba tez swiadczy o sile


charakteru.


IMO nie nalezy tego gasic. Ja sie pocieszam, ze Kuba bedzie madrym


chlopcem,


robiacym to, co on sam uwaza za stosowne, a nie to, co uwazaja za stosowne
jego co poniektorzy koledzy.



Z jednej strony to ja to wiem, i sie ciesze, ale z drugiej strony czy on nie
moglby chociaz czasami sie posluchac :)?


Ach i jeszcze jedno. Po kim Maciek ma ten swoj charakterek?



Niestety zebral sie w nim upor moj, meza i mojej siostry. Koszmar.


Uff, ale dalam do pieca ;-)



No i dobrze, pozwolilo mi to na spojrzenie z dystansem na Macka i siebie,
moze uda mi sie troche przystopowac.


Pozdrawiam,
Monika Krzemińska
Kuba - Smerf Wazniak (6,5 roku) Kasia (3,5 mies.)



Dzieki za rady
Agnieszka
Maciek 5 l 7/12
Marta 2 l 3/12




8
Data: 23 sierpień 2001, 14:22
Temat:

Re: Trudny pieciolatek (dlugie)

Autor: MyszaQ


Użytkownik Aga B. w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:9m25ji$aqh$2@news.tpi.pl...


U Macka problem w tym, ze jesli sa porozwalane zabawki, nie ma jak poslac
lozka (ma rozkladane). Wiec on wieczorami musi posprzatac, z tym ze dla


mnie


oznacza to pozbieranie zabawek z miejsca, gdzie ma byc rozsuniete lozko i
troche wolnego miejsca na przejscie.



Wiesz, cwiczylam to w naszym poprzednim miejscu zamieszkania, ktore bylo
dosc ciasne. Zabawki, ktorymi Kuba sie nie bawil albo bawil sie pozornie
(tzn. byly na widoku, ze niby sie bawi, ale podejrzanie nie zmienialy swego
polozenia) byly chowane do pudla. Zostawialismy tylko taka ilosc, ktora Kuba
mentalnie ogarnial. To oczywiscie nie oznaczalo, ze je sprzatal :-) Ale jak
maz pare razy na nie przypadkiem nadepnal i pogniotl (przy okazji kaleczac
sobie stope i robiac z tego powodu sporo zamieszania), to Kuba nauczyl sie
usuwac swoje najwieksze skarby z samego przejscia.
Teraz ma wlasny pokoj i jak czasem wchodze do niego w nocy, zeby
zamknac/otworzyc okno, to musze miec noktowizor, zeby sie nie zabic o
klamoty porozwalane po podlodze ;-)


Na Macka pogadanki dzialaja, na dzien, gora dwa. Ja bym chciala


przynajmniej


z tydzien :)



Ooo, no to jest pewien postep. Znaczy, ze Cie slucha i rozumie w czym rzecz.
Kuba w takich razach mowi "wiesz mamo, bo ja mam taka krotka pamiec, powiedz
mi to jeszcze raz" i usmiecha sie glupawo. I wiadomo, ze pamieta wszystko o
czym mu wczesniej trulam, tylko chce zeby wyszlo na jego.

--
Pozdrawiam,
Monika Krzemińska
Kuba (6,5 roku) Kasia (3,5 mies.)
http://www.babyboom.pl/temat.asp?id=335
Wawa zone





Tematy powiązane z Trudny pieciolatek:



Copyright 2007-2008 © otopr.pl Informacje Prasowe
Projekt i wykonanie: E2


web stats stat24