otopr.pl Grupy dyskusyjne zazdroszczę ciężarnym

zazdroszczę ciężarnym

1
Data: 10 grudzień 2004, 09:23
Temat:

zazdroszczę ciężarnym

Autor: Elena Mora

Witam, no i się dowiedziałam, że moja kolejna koleżanka jest w ciąży:)) Ja
też chcę!!!!!!!!!!!!!!!!
Mam już jednego małego wredotę , który sieje spustoszenia po całym domu, ale
strasznie bym chciała znowu być w ciąży. Bardzo miło wspominam swoją
ciążę - żadnych nudnosci, puchnięcia nóg i temu podobnych dolegliwości,
poród bez żadnego znieczulenia - rewelacja, choć może dlatego że trwał 2,5
godziny, położne się dziwiły że pierworódka tak szybko urodziła dziecko.
Chcę być w ciąży, ale TŻ mówi, że nie teraz, że później, że najpierw trzeba
dom wyremontować i różne takie chłopskie wymówki:(((
Ale nic, chyba muszę poczekać:((

Pozdrawiam, zazdrosna Lena i Marcin 3,5roku



2
Data: 10 grudzień 2004, 09:57
Temat:

Re: zazdroszczę ciężarnym

Autor: KM


> Chcę być w ciąży, ale TŻ mówi, że nie teraz, że później, że najpierw


trzeba


> dom wyremontować i różne takie chłopskie wymówki:(((

Wygląda na to, że z tym remontem to on ma trochę racji.

> Ale nic, chyba muszę poczekać:((



E tam, my remontowaliśmy mieszkanie właśnie wtedy, gdy okazało się, że
jestem drugi raz w ciąży. To była pełna mobilizacja.
Kamila



3
Data: 10 grudzień 2004, 10:01
Temat:

=?Windows-1250?B?UmU6IHphemRyb3N6Y3rqY2nqv2Fybnlt?=

Autor: jagodka@go

EM> Chcę być w ci±ży, ale TŻ mówi, że nie teraz, że póĽniej, że najpierw trzeba


Eh.. mnie tez nabiera ostatnio coraz bardzej na drugie dziecko.. ale u
mnie wymowka meza jest taka ze "ich bylo piecioro w domu..." a on
chce miec jedno dziecko i rozpieszac ile sie da...
pozatym tesciowa tez wybija nam drugie dziecko z glowy ale to juz inna
zupelnie historia i podobna do niedawnego watku "Mam dola"...
Tez sie poklocilam z tesciowa wlasnie o drugie dziecko .. eh :(
Aha.. nadmienie ze tesciwoa przyjezdza do nas raz na ruzki rok.. a my
jestesmy na "swoim"... eh...

--
Pozdrowienia,


Jagodka mailto:jagodka@go2.pl



--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.soc.dzieci


4
Data: 10 grudzień 2004, 10:40
Temat:

Re: zazdroszczę ciężarnym

Autor: gdaMa

"KM" wrote in message
news:Uxdud.84475$ha.44629@news.chello.at...


> > Chcę być w ciąży, ale TŻ mówi, że nie teraz, że później, że najpierw
trzeba
> > dom wyremontować i różne takie chłopskie wymówki:(((
>
> Wygląda na to, że z tym remontem to on ma trochę racji.
>
> > Ale nic, chyba muszę poczekać:((
>

E tam, my remontowaliśmy mieszkanie właśnie wtedy, gdy okazało się, że
jestem drugi raz w ciąży. To była pełna mobilizacja.



Faktycznie kolejny potomek mobilizuje facetów - od 6 lat planujemy rozpoczac
budowe domu... zaczelismy od dzialki i kupienia prokjektu a potem sie
_odechcialo_. Teraz dostal takiego kopa w zalatwianiu papierow ze nie
nadazam.. Wiosna mamy zaczynac.. akurat jak urodze...


--
Pozdrawiam,
gdaMa (Magda),
Marek (27.02.2000) + robal (~13.04.2005)
http://mmmki.webpark.pl
adres nadawczy to spampulapka...
odbieram z mmmki(malpa)wp(kropka)pl




5
Data: 10 grudzień 2004, 11:03
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: Iwona

Użytkownik "Jagodka" napisał w wiadomoœci
news:414443868.20041210100049@go2.pl...


pozatym tesciowa tez wybija nam drugie dziecko z glowy ale to juz


inna


zupelnie historia i podobna do niedawnego watku "Mam dola"...
Tez sie poklocilam z tesciowa wlasnie o drugie dziecko .. eh :(
Aha.. nadmienie ze tesciwoa przyjezdza do nas raz na ruzki rok.. a


my


jestesmy na "swoim"... eh...



No widzisz, a moja mnie namawia na drugie, a palcem nie kiwnie żeby
nam pomóc - nawet nie odbierze Małej ze żłobka. A i finansowo do
pomocy sš oddelegowani moi rodzice. A ona by rzšdziła i ustawiała
innym życie
:-(.

Pozdrawiam

Iwona



6
Data: 10 grudzień 2004, 12:51
Temat:

Re: =?ISO-8859-1?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: =sve@na= <

Iwona wrote:


No widzisz, a moja mnie namawia na drugie, a palcem nie kiwnie ¿eby
nam pomóc - nawet nie odbierze Ma³ej ze ¿³obka. A i finansowo do
pomocy s¹ oddelegowani moi rodzice. A ona by rz¹dzi³a i ustawia³a
innym ¿ycie




Zaraz zaraz, a niby istnieje jakis obowiazek pomocy w wychowywaniu
dzieci? Usankcjonowany checia posiadania wnukow? I czy rodzice powinni
finansowo pomagac doroslym i dzieciatym dzieciom?

--
sveana
Björn A. V. (7 12 1997), Fredrik L. V. (21 12 2002)
"We're not the only influence in our kids' lives,
so we better be the best influence"

7
Data: 10 grudzień 2004, 13:03
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym?=

Autor: chomik

Użytkownik Jagodka napisał:


Eh.. mnie tez nabiera ostatnio coraz bardzej na drugie dziecko.. ale u
mnie wymowka meza jest taka ze "ich bylo piecioro w domu..."



Skąd ja to znam. U mojego męża też była piątka, ale na szczęście chce
mieć drugie dziecko. Czasami pytam się czy nie chce mieć trójkę
bajbolów. Zgadnij co mówi..... :-) Stanowcze nie, że ich było dużo, a On
chce kochać jednakowo.


Aga

8
Data: 10 grudzień 2004, 13:04
Temat:

Re: =?ISO-8859-1?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: Dunia



=sve@na= wrote:


Zaraz zaraz, a niby istnieje jakis obowiazek pomocy w wychowywaniu
dzieci?



Nie wiedzialas ? ;)
Pare lat temu uslyszalam w autobusie wymiane zdan pomiedzy dwoma mlodymi
mamami:

- ...i wyobraz sobie, ze moja wlasna matka powiedziala mi, ze zamiast
siedziec z Patrycja, woli isc na kawe z kolezankami ! Wyobrazasz sobie ?
- Niemozliwe ! Jak ona mogla !

D. ;)
--
http://de.geocities.com/dunia77de/mallorca.html


9
Data: 10 grudzień 2004, 13:09
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: chomik

Użytkownik =sve@na= napisał:



Zaraz zaraz, a niby istnieje jakis obowiazek pomocy w wychowywaniu
dzieci? Usankcjonowany checia posiadania wnukow? I czy rodzice powinni
finansowo pomagac doroslym i dzieciatym dzieciom?



Według mojej teściowej to nie. Jak wyszło się z domu, to masz liczyć na
siebie.
Gdyby nie pomoc rok temu moich rodziców ( ja bez pracy, a mojego męża
pracodawca w szaro zrobił) to....... nawet myśleć nie chce.
Najbardziej mnie zastanawia, mam żal, że w tym najgorszym dla nas
okresie rodzice męża nie zainteresowali się , choć wiedzieli jak sprawa
wygląda. To właśnie moja rodzina dawała nam jedzenie bo nawet na
podstawową żywność nie było ( nie mówię o nas dorosłych, ale o małym). :-(

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat.

Aga

10
Data: 10 grudzień 2004, 13:10
Temat:

Re: =?ISO-8859-1?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: mojra

=sve@na= wrote:


Iwona wrote:


No widzisz, a moja mnie namawia na drugie, a palcem nie kiwnie ¿eby
nam pomóc - nawet nie odbierze Ma³ej ze ¿³obka. A i finansowo do
pomocy s¹ oddelegowani moi rodzice. A ona by rz¹dzi³a i ustawia³a
innym ¿ycie





Zaraz zaraz, a niby istnieje jakis obowiazek pomocy w wychowywaniu
dzieci? Usankcjonowany checia posiadania wnukow? I czy rodzice powinni
finansowo pomagac doroslym i dzieciatym dzieciom?



Nie. Takiego obowiazku nie ma. A ze go nie ma, nie ma rowniez prawa do
wtracania sie w nie swoje sprawy, a juz na pewno nie ma prawa byc klotni
tesciowa-synowa o to, czy drugie dziecko, to dobry pomysl. Tak, czy tak?

--
mojra

I hit the door, all the dudes hit the floor.

11
Data: 10 grudzień 2004, 13:12
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: chomik

Użytkownik =sve@na= napisał:


Zaraz zaraz, a niby istnieje jakis obowiazek pomocy w wychowywaniu
dzieci? Usankcjonowany checia posiadania wnukow? I czy rodzice powinni
finansowo pomagac doroslym i dzieciatym dzieciom?



Jeszcze raz dokładnie przeczytałam pytanie i obowiązku nie ma ,
oczywiście, ale ja jestem nauczona z domu , że jeżeli komuś z mojej
rodziny źle się dzieje pomagamy na ile umiemy.

Aga

12
Data: 10 grudzień 2004, 13:14
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym?=

Autor: mojra

Elena Morawska wrote:


Witam, no i się dowiedziałam, że moja kolejna koleżanka jest w ciąży:)) Ja
też chcę!!!!!!!!!!!!!!!!
Mam już jednego małego wredotę , który sieje spustoszenia po całym domu, ale
strasznie bym chciała znowu być w ciąży. Bardzo miło wspominam swoją
ciążę - żadnych nudnosci, puchnięcia nóg i temu podobnych dolegliwości,
poród bez żadnego znieczulenia - rewelacja, choć może dlatego że trwał 2,5
godziny, położne się dziwiły że pierworódka tak szybko urodziła dziecko.
Chcę być w ciąży, ale TŻ mówi, że nie teraz, że później, że najpierw trzeba
dom wyremontować i różne takie chłopskie wymówki:(((
Ale nic, chyba muszę poczekać:((

Pozdrawiam, zazdrosna Lena i Marcin 3,5roku




To ja Ci zazdroszcze tak bezproblemowej ciazy ;) Ja od 13 tygodnia
walcze z nadcisnieniem indukowanym ciaza, puchne, obecnie zas - czyli w
32 tygodniu, ledwo laze, bo cargo daje mi popalic, ale w koncu to dwa
chlopaki. Palce permanentnie opuchniete i odretwiale, rzeczy leca mi z
rak, sen nie jest zadna ulga, bo budze sie z obolalym i zdretwialym
lewym biodrem, od paru miesiecy mam zatkany nos, a kapiel w wannie
przypomina upychanie slonia w bobsleju. Tak wiec ciesze sie bardzo, ze
bede miala bliznieta, bo drugi raz nie chcialabym tego wszystkiego
przechodzic.

--
mojra

I hit the door, all the dudes hit the floor.

13
Data: 10 grudzień 2004, 13:18
Temat:

Re: =?iso-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym?=

Autor: Marynatka

On 2004-12-10, mojra wrote:


a kapiel w wannie
przypomina upychanie slonia w bobsleju.




Przepraszam - ale ROTFL :)))))))
Strasznie mnie rośmieszyłaś tym okresleniem :))))))))))

Za pare miesięcy i ja będę słoniowa to na pewno nie raz pakując się do
wanny wspomnę to określenie i zaśmiewać będę się do łez :)


--
Pozdrawiam
Marzena z Kubusiem (18.03.2001)
i Szymonem lub Natalią (~08.06.2005)

14
Data: 10 grudzień 2004, 13:36
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym?=

Autor: tapta

Elena Morawska wrote:


Witam, no i się dowiedziałam, że moja kolejna koleżanka jest w ciąży:)) Ja
też chcę!!!!!!!!!!!!!!!!
Mam już jednego małego wredotę , który sieje spustoszenia po całym domu, ale
strasznie bym chciała znowu być w ciąży.



Ja też chcę i poinformowałam męża, że za rok zachodzę - z nim, czy z kim
innym ;) I się zgodził, tylko teraz prosi ładnie, żebym cały czas nie
gadała o tym :) Mam więc już plan i go zrealizuję, bo moje dziecię
jedynakim nie będzie. I dam sobie radę ze wszystkim, bo jakby rozważać
wszelakie remonty i finanse, to człowiek nawet pierwszego dziecka by nie
miał, a sobie ukręcił sznurek konpny... A tak nie ma wyjścia i jakoś
sobie mozna dać radę.

--
pozdrawiam
Marta i Natalka (2 lata i 5 miesięcy)
GG:4082847
http://skocz.pl/natalka

15
Data: 10 grudzień 2004, 13:42
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym?=

Autor: mojra

Marynatka wrote:


On 2004-12-10, mojra wrote:


a kapiel w wannie
przypomina upychanie slonia w bobsleju.





Przepraszam - ale ROTFL :)))))))
Strasznie mnie rośmieszyłaś tym okresleniem :))))))))))

Za pare miesięcy i ja będę słoniowa to na pewno nie raz pakując się do
wanny wspomnę to określenie i zaśmiewać będę się do łez :)



Tak mialo byc :) Tylko smiech mnie jeszcze ratuje ;)

--
mojra

I hit the door, all the dudes hit the floor.

16
Data: 10 grudzień 2004, 13:58
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: Marlena





Zaraz zaraz, a niby istnieje jakis obowiazek pomocy w wychowywaniu dzieci?
Usankcjonowany checia posiadania wnukow? I czy rodzice powinni finansowo
pomagac doroslym i dzieciatym dzieciom?

--
sveana
Björn A. V. (7 12 1997), Fredrik L. V. (21 12 2002)
"We're not the only influence in our kids' lives,
so we better be the best influence"



Moja tesciowa równiez mysli podobnie,


wyprowadziles sie na swoje to sobie sama radz.


Gdy chcemy chociaz zagadnac aby popilonowala na chwileczke Misie, cos tam
burczy po nosem.
I jej motto "utnie wam sie" gdy ona cos chce a my np.: musimy jechac do
sklepu, opiekowac sie misia, isc do lekarza, etc.

--
``````````````
Pozdrawiam
Marlena i Kamilka (15 m-cy) z Lodzi



17
Data: 10 grudzień 2004, 14:14
Temat:

Re: =?ISO-8859-1?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: =sve@na= <

mojra wrote:



Nie. Takiego obowiazku nie ma. A ze go nie ma, nie ma rowniez prawa do
wtracania sie w nie swoje sprawy, a juz na pewno nie ma prawa byc klotni
tesciowa-synowa o to, czy drugie dziecko, to dobry pomysl. Tak, czy tak?



Uff.
A to o klotnie o drugie dziecko chodzi czy o normalne marzenia babci?

--
sveana
Björn A. V. (7 12 1997), Fredrik L. V. (21 12 2002)
"We're not the only influence in our kids' lives,
so we better be the best influence"

18
Data: 10 grudzień 2004, 14:47
Temat:

Re: =?ISO-8859-1?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: mojra

=sve@na= wrote:


mojra wrote:



Nie. Takiego obowiazku nie ma. A ze go nie ma, nie ma rowniez prawa do
wtracania sie w nie swoje sprawy, a juz na pewno nie ma prawa byc
klotni tesciowa-synowa o to, czy drugie dziecko, to dobry pomysl. Tak,
czy tak?



Uff.
A to o klotnie o drugie dziecko chodzi czy o normalne marzenia babci?



No odwoluje sie tylko do postow poprzednich w tym watku, ktos pisal o
klotni z tesciowa nt. drugiego dziecka. Dla mnie to absurd.

--
mojra

I hit the door, all the dudes hit the floor.

19
Data: 10 grudzień 2004, 15:26
Temat:

Re: =?ISO-8859-1?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: =sve@na= <

mojra wrote:



No odwoluje sie tylko do postow poprzednich w tym watku, ktos pisal o
klotni z tesciowa nt. drugiego dziecka. Dla mnie to absurd.




Dla mnie rowniez.

--
sveana
Björn A. V. (7 12 1997), Fredrik L. V. (21 12 2002)
"We're not the only influence in our kids' lives,
so we better be the best influence"

20
Data: 10 grudzień 2004, 16:35
Temat:

Re: zazdroszczę ciężarnym

Autor: Elena Mora


Użytkownik "mojra" napisał


To ja Ci zazdroszcze tak bezproblemowej ciazy ;) Ja od 13 tygodnia walcze
z nadcisnieniem indukowanym ciaza, puchne, obecnie zas - czyli w 32
tygodniu, ledwo laze, bo cargo daje mi popalic, ale w koncu to dwa
chlopaki. Palce permanentnie opuchniete i odretwiale, rzeczy leca mi z
rak, sen nie jest zadna ulga, bo budze sie z obolalym i zdretwialym lewym
biodrem, od paru miesiecy mam zatkany nos, a kapiel w wannie przypomina
upychanie slonia w bobsleju. Tak wiec ciesze sie bardzo, ze bede miala
bliznieta, bo drugi raz nie chcialabym tego wszystkiego przechodzic.



No, faktycznie musi ci być ciężko.
Ale jeszcze troche i będziesz miała aż dwa kochane maleństwa i dwa wielkie
kłopoty:))
Ja jak najlepiej wspominam okres ciąży - pierwsze ruchy, szczęśliwą minę
męża na mój coraz to powiększający biust (chociaż do ciąży miałam 75c - więc
wcale nie taki najmniejszy), szał zakupów - wózek, łóżeczko, kołderka.....
A teraz jak widuje na ulicy kobiety w ciąży z tymi pięknymi wielkimi
brzuszkami, to aż mi się łezka kręci. Natomiast wieczorem mój zapał ochładza
mój mąż i wiemm, że poniekąd ma rację, że trzeba poczekać, popracować
trochę, odchować małego itd, itd. Ale i tak strasznie bym chciała już teraz
być w ciąży.
Pozdrawiam, Lena i Marcin 3,5 roku



21
Data: 10 grudzień 2004, 17:35
Temat:

Re: zazdroszczę ciężarnym [ot]

Autor: morepig

Użytkownik "mojra" napisał w wiadomości
news:cpc5rr$4a6$1@nemesis.news.tpi.pl...


Marynatka wrote:


On 2004-12-10, mojra wrote:


Tak mialo byc :) Tylko smiech mnie jeszcze ratuje ;)



a jak tam pierniczki?? ;-))


--
pozdr
morepig
http://lilypie.com/days/050216/1/21/1/+10



22
Data: 10 grudzień 2004, 18:26
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym_=5Bot=5D?=

Autor: mojra

morepig wrote:


Użytkownik "mojra" napisał w wiadomości
news:cpc5rr$4a6$1@nemesis.news.tpi.pl...


Marynatka wrote:


On 2004-12-10, mojra wrote:



Tak mialo byc :) Tylko smiech mnie jeszcze ratuje ;)




a jak tam pierniczki?? ;-))



Udaly sie, szczegolnie druga partia, kiedy zaczelam walkowac cieniej
ciasto, bo inaczej rosly mi monstra ;)

--
mojra

I hit the door, all the dudes hit the floor.

23
Data: 10 grudzień 2004, 20:03
Temat:

Re: zazdroszczę ciężarnym [ot]

Autor: morepig

Użytkownik "mojra" napisał w wiadomości
news:cpcm9g$bdn$1@atlantis.news.tpi.pl...


morepig wrote:


Użytkownik "mojra" napisał w wiadomości
news:cpc5rr$4a6$1@nemesis.news.tpi.pl...





a jak tam pierniczki?? ;-))



Udaly sie, szczegolnie druga partia, kiedy zaczelam walkowac cieniej
ciasto, bo inaczej rosly mi monstra ;)



ja zrobilam z tych foremek z ikei- to dopiero hardcore- one maja po 12 cm
;-) i sa brzydkie. a w lodoowce mam jeszcze ciasta na pieniki dla wojska
polskiego ;-/ i nie chce mi sie walkowac ;-)


--
pozdr
morepig
http://lilypie.com/days/050216/1/21/1/+10



24
Data: 10 grudzień 2004, 20:28
Temat:

Re: zazdroszczę ciężarnym

Autor: FeLicja

Elena Morawska wrote:


Chcę być w ciąży, ale TŻ
mówi, że nie teraz, że później, że najpierw trzeba dom wyremontować i
różne takie chłopskie wymówki:((( Ale nic, chyba muszę poczekać:((

Pozdrawiam, zazdrosna Lena i Marcin 3,5roku



W sumie dlaczego nie zrobic remontu jednoczesnie bedac w ciazy z drugim?
JEzeli teraz zajdziesz, roznica miedzy dziecmi bedzie ponad 4 lata, juz przy
tej roznicy dzieciom zajmie troche czasu, zanim sie wzajemnie soba
zainteresuja pomimo roznych etapow rozwoju. A im wieksza roznica, tym
trudniej jest dzieciom znalesc wspolne tematy, bedac jeszcze w domu.
Moze wlasnie ten argument by przemowil do meza?
Kasia



25
Data: 10 grudzień 2004, 20:30
Temat:

Re: zazdroszczę ciężarnym

Autor: FeLicja

Paweł Pluta wrote:


On Fri, 10 Dec 2004 09:23:19 +0100, Elena Morawska
wrote:


Witam, no i się dowiedziałam, że moja kolejna koleżanka jest w
ciąży:)) Ja też chcę!!!!!!!!!!!!!!!!
Mam już jednego małego wredotę , który sieje spustoszenia po całym
domu, ale [...] Chcę być w ciąży, ale TŻ mówi, że nie teraz, że
później, że najpierw trzeba dom wyremontować i różne takie chłopskie
wymówki:(((



Wygląda na to, że z tym remontem to on ma trochę racji.



Jest takie piekne powiedzenie, ze za sto lat nie bedzie istotne jakim
jezdzilismy samochodem, jaki mielismy stan konta w banku, czy jak duzy i
nowoczesny byl nasz dom, ale to, ze odegralismy wazna role w zyciu naszego
dziecka.
Kasia



26
Data: 10 grudzień 2004, 20:34
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja

Jagodka wrote:


EM> Chcę być w ciąży, ale TŻ mówi, że nie teraz, że później, że
najpierw trzeba

Eh.. mnie tez nabiera ostatnio coraz bardzej na drugie dziecko.. ale u
mnie wymowka meza jest taka ze "ich bylo piecioro w domu..." a on
chce miec jedno dziecko i rozpieszac ile sie da...



O dzieciach i planach ilosciowych powinno sie rozmawiac przed slubem, nie
po. Jezeli maz jeszcze przed slubem Tobie mowil, ze chce tylko jedno i na
to sie zgodzilas, nie powinnas miec teraz do niego pretensji. Z drugiej
strony jezeli on Tobie nie powiedzial z gory, ze chce jedynaka, a Ty
wyraznie mu mowilas, ze chcesz kiedys miec _dzieci_ (w liczbie mnogiej), to
on powinien zgodzic sie przynajmniej na jeszcze jedno dziecko.


pozatym tesciowa tez wybija nam drugie dziecko z glowy ale to juz inna
zupelnie historia i podobna do niedawnego watku "Mam dola"...



A dlaczego tesciowa ma w tym temacie cos do powiedzenia?


Tez sie poklocilam z tesciowa wlasnie o drugie dziecko .. eh :(



j.w.
Chyba rozmawiasz na temat drugiej ciazy z niewlasciwa osoba, nie sadzisz?


Aha.. nadmienie ze tesciwoa przyjezdza do nas raz na ruzki rok.. a my
jestesmy na "swoim"... eh...



I tak jest najlepiej. Tylko tym bardziej nie rozumiem co ona moze miec do
powiedzenia na temat _Waszego_ planowania rodziny?
Kasia



27
Data: 10 grudzień 2004, 20:38
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja

Iwona wrote:


No widzisz, a moja mnie namawia na drugie, a palcem nie kiwnie żeby
nam pomóc - nawet nie odbierze Małej ze żłobka.



Czasami trzeba nosa wystawic za wlasne podworko zeby zobaczyc, jak smieszne
ma sie oczekiwania w stosunku do osob trzecich ;-) Mam nadzieje, ze
internet bedzie dla Ciebie tym podworkiem. Czego z calego serca Tobie zycze
:-)


A i finansowo do
pomocy sš oddelegowani moi rodzice. A ona by rzšdziła i ustawiała
innym życie
:-(.



Zaraz zaraz. Dorosli jestescie, tak? Dziadkowie swoje dzieci odchowali,
tak? Moglabys wiec wyjasnic od kiedy dziadkow pieniadze i czas obowiazkowo
powinny byc oddawane swoim doroslym dzieciom?
Kasia



28
Data: 10 grudzień 2004, 20:51
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: Ola


Użytkownik "FeLicja"
napisał w wiadomości news:cpctna$p89$1@news.onet.pl...


O dzieciach i planach ilosciowych powinno sie rozmawiac przed slubem, nie
po. Jezeli maz jeszcze przed slubem Tobie mowil, ze chce tylko jedno i na
to sie zgodzilas, nie powinnas miec teraz do niego pretensji. Z drugiej
strony jezeli on Tobie nie powiedzial z gory, ze chce jedynaka, a Ty
wyraznie mu mowilas, ze chcesz kiedys miec _dzieci_ (w liczbie mnogiej),
to
on powinien zgodzic sie przynajmniej na jeszcze jedno dziecko.



Hihihi, a po slubie to juz nic nie moze sie zmienic?? A moze ktos przed
slubem planowal cala gromadke dzieci, ale np. trudna ciaza i porod
zweryfikowaly te plany? I teraz co - kosztem nie wiadomo czego ma realizowac
te plany, bo tak chcial przed slubem? Zycie ma to do siebie, ze nie wszystko
mozna przewidziec, a i plany odnosnie ilosci posiadanego potomstwa z biegiem
czasu sie zmieniaja.
Trzeba spokojnie pogadac, oczywiscie z mezem, nie tesciowa, i razem dojsc do
kompromisu.

Pzdr.

--
Ola, Piotrus (25.09.2002) i Tomus (19.07.2004)





29
Data: 10 grudzień 2004, 20:57
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja

Ola wrote:


Hihihi, a po slubie to juz nic nie moze sie zmienic?? A moze ktos
przed slubem planowal cala gromadke dzieci, ale np. trudna ciaza i
porod zweryfikowaly te plany? I teraz co - kosztem nie wiadomo czego
ma realizowac te plany, bo tak chcial przed slubem? Zycie ma to do
siebie, ze nie wszystko mozna przewidziec, a i plany odnosnie ilosci
posiadanego potomstwa z biegiem czasu sie zmieniaja.



Nie o to mi chodzi. Oczywiscie ze zycie najlepiej weryfikuje nasze plany.
Tu raczej mialam taki stary "zwyczaj" na mysli, kiedy to kobiety nie slysza
przed slubem co mezczyzni o sobie i swoich planach mowia, wychodzac z
zalozenia ze go sobie z czasem wychowaja i faceta "przerobia" na swoje.


Trzeba spokojnie pogadac, oczywiscie z mezem, nie tesciowa, i razem
dojsc do kompromisu.



Jak najbadziej.
Kasia



30
Data: 10 grudzień 2004, 21:09
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: MadziaMa <

On Fri, 10 Dec 2004 14:34:10 -0500, "FeLicja"
wrote:


Jagodka wrote:


EM> Chcę być w ciąży, ale TŻ mówi, że nie teraz, że później, że
najpierw trzeba

Eh.. mnie tez nabiera ostatnio coraz bardzej na drugie dziecko.. ale u
mnie wymowka meza jest taka ze "ich bylo piecioro w domu..." a on
chce miec jedno dziecko i rozpieszac ile sie da...



O dzieciach i planach ilosciowych powinno sie rozmawiac przed slubem, nie
po. Jezeli maz jeszcze przed slubem Tobie mowil, ze chce tylko jedno i na
to sie zgodzilas, nie powinnas miec teraz do niego pretensji. Z drugiej
strony jezeli on Tobie nie powiedzial z gory, ze chce jedynaka, a Ty
wyraznie mu mowilas, ze chcesz kiedys miec _dzieci_ (w liczbie mnogiej), to
on powinien zgodzic sie przynajmniej na jeszcze jedno dziecko.



Kasiu to moze powinni umowę spisać przed slubem ile to konkretnie chcą
mieć dzieci? Nie przesadzasz trochę.




pozatym tesciowa tez wybija nam drugie dziecko z glowy ale to juz inna
zupelnie historia i podobna do niedawnego watku "Mam dola"...



A dlaczego tesciowa ma w tym temacie cos do powiedzenia?



A to nie nowość ze teściowa i członkowie rodziny uważają że mają w
tym temacie dużo do powiedzenia - tylko kwestia jak sie z tym czuje
zainteresowany/a.




Tez sie poklocilam z tesciowa wlasnie o drugie dziecko .. eh :(



j.w.
Chyba rozmawiasz na temat drugiej ciazy z niewlasciwa osoba, nie sadzisz?



A może to głównie monolog 'natręta' i stąd ta kłótnia.

pozdrawiam

Magda


31
Data: 10 grudzień 2004, 21:21
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja

MadziaMa wrote:


Kasiu to moze powinni umowę spisać przed slubem ile to konkretnie chcą
mieć dzieci? Nie przesadzasz trochę.



Juz skonczylas kpic? Dziekuje.


A to nie nowość ze teściowa i członkowie rodziny uważają że mają w
tym temacie dużo do powiedzenia - tylko kwestia jak sie z tym czuje
zainteresowany/a.



Jak sobie poscielesz, takie fajne stare powiedzenie. JEzeli dajesz rodzinie
zagladac sobie do garnkow, to nie wyplakuj sie pozniej po internecie ze
Tesciowa jest przeciwko kolejnemu dziecku. I tyle.


Tez sie poklocilam z tesciowa wlasnie o drugie dziecko .. eh :(



j.w.
Chyba rozmawiasz na temat drugiej ciazy z niewlasciwa osoba, nie
sadzisz?



A może to głównie monolog 'natręta' i stąd ta kłótnia.



To my uczymy ludzi jak chcemy byc przez nich traktowani.
kasia



32
Data: 10 grudzień 2004, 22:01
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym_=5Bot=5D?=

Autor: mojra

morepig wrote:


ja zrobilam z tych foremek z ikei- to dopiero hardcore- one maja po 12 cm
;-) i sa brzydkie. a w lodoowce mam jeszcze ciasta na pieniki dla wojska
polskiego ;-/ i nie chce mi sie walkowac ;-)




Wcale Ci sie nie dziwie. Ja po 3,5 h walkowania, wykrawania i pieczenia
mialam serdecznie dosyc, a dol plecow myslalam, ze mi odpadnie ;)
--
mojra

I hit the door, all the dudes hit the floor.

33
Data: 10 grudzień 2004, 23:43
Temat:

=?iso-8859-2?Q?Re:_zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: Marchewka

Użytkownik "FeLicja"
napisał w wiadomości news:cpd0hi$53k$1@news.onet.pl...


Juz skonczylas kpic? Dziekuje.
JEzeli dajesz rodzinie
zagladac sobie do garnkow, to nie wyplakuj sie pozniej po internecie ze
Tesciowa jest przeciwko kolejnemu dziecku. I tyle.
To my uczymy ludzi jak chcemy byc przez nich traktowani.



Dobra jestes, jak zwykle. :-)
Iwonka


34
Data: 11 grudzień 2004, 00:01
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja

Marchewka wrote:


Użytkownik "FeLicja"
napisał w
wiadomości news:cpd0hi$53k$1@news.onet.pl...


Juz skonczylas kpic? Dziekuje.
JEzeli dajesz rodzinie
zagladac sobie do garnkow, to nie wyplakuj sie pozniej po internecie
ze Tesciowa jest przeciwko kolejnemu dziecku. I tyle.
To my uczymy ludzi jak chcemy byc przez nich traktowani.



Dobra jestes, jak zwykle. :-)



A co, moze zle mowie? ;-)
Kasia
Ps. Chcesz w ucho? ;-)



35
Data: 11 grudzień 2004, 00:08
Temat:

=?iso-8859-2?Q?Re:_zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: Marchewka

Użytkownik "FeLicja"
napisał w wiadomości news:cpd9rm$lsg$1@news.onet.pl...


A co, moze zle mowie? ;-)
Ps. Chcesz w ucho? ;-)



No co?
Przeciez Cie doceniam. :-) Serio. Dobrze godocie, kobito! ;-)
Iwonka


36
Data: 11 grudzień 2004, 00:11
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym_=5Bot=5D?=

Autor: Eulalka

Użytkownik mojra napisał:



Udaly sie, szczegolnie druga partia, kiedy zaczelam walkowac cieniej
ciasto, bo inaczej rosly mi monstra ;)


37
Data: 11 grudzień 2004, 00:12
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym_=5Bot=5D?=

Autor: Eulalka

Użytkownik mojra napisał:



a jak tam pierniczki?? ;-))



Udaly sie, szczegolnie druga partia, kiedy zaczelam walkowac cieniej
ciasto, bo inaczej rosly mi monstra ;)



Daj przepis - mi wychodza zawsze płaskie, jak cycki teściowej :(

Eulalka

38
Data: 11 grudzień 2004, 00:14
Temat:

Re: zazdroszczę ciężarnym

Autor: Elena Mora


Użytkownik "FeLicja" napisał


W sumie dlaczego nie zrobic remontu jednoczesnie bedac w ciazy z drugim?



Pamiętam jak byłam w ciąży z Marcinem to jeszcze mieliśmy stare okna, że jak
wiał wiatr to nam w domu firanka latała (o zgrozo!), łazienka jeszcze 1,5
tygodnia przed urodzeniem dziecka nia była skończona itd.
Ale sobie daliśmy radę i narodziny dziecka były dla mnie najpiękniejszym
wydarzeniem w moim życiu.


JEzeli teraz zajdziesz, roznica miedzy dziecmi bedzie ponad 4 lata, juz
przy
tej roznicy dzieciom zajmie troche czasu, zanim sie wzajemnie soba
zainteresuja pomimo roznych etapow rozwoju. A im wieksza roznica, tym
trudniej jest dzieciom znalesc wspolne tematy, bedac jeszcze w domu.
Moze wlasnie ten argument by przemowil do meza?



Z moim bratem mamy różnicę 6 lat i na początku pamiętam mieliśmy super
kontakt, a później ja wyjechałam do Polski (bo pochodzę z Rosji) a brat
siedzi w Stanach, więc teraz nam się kontakt urwał kompletnie:((((. Do tego
jeszcze dochodzi sytuacja rodzinna - mąż nie ma rodziców, moi są w Moskwie,
brat w Stanach - porozrzucani po całym śiecie. Nawet nie mamy komu dać
małego żeby pójść do kina (bo przecież koleżanki też mają swoje życie i nie
mogę im podrzucać swoje dziecko , bo mam jakieś plany). Ale i tak bardzo
chcę mieć drugie! Może za jakies 2 latka - jeżeli mąż wyrazi zgodę:)))
Pozdrawiam, Lena



39
Data: 11 grudzień 2004, 00:20
Temat:

Re: zazdroszczę ciężarnym

Autor: Elena Mora

A propos reakcji rodziców na wieść o drugim dziecku: ostatnio byłam u
lekarza i powiedział mi, że mam zaawansowaną astmę, że jak nie będę leczyła,
to za 5 lat będę chodziła z aparatem tlenowym. No więc dzwonię do mamy:
- Mamuś co słychać? Jak się czujesz?
- W porządku córuś.
- Mamuś, mam dla ciebie przykrą wiadomość, tylko się nie martw...
- W ciąży jesteś??
-???????????? nie, tylko mam astmę!!!!!
- aaaaa, to nic , z tym da się żyć.

Co to wogóle za reakcja? Najpierw mnie rozbawiła ale później mi sie trochę
przykro zrobiło.

Pozdrawiam, Lena



40
Data: 11 grudzień 2004, 00:21
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: MadziaMa <

On Fri, 10 Dec 2004 15:21:16 -0500, "FeLicja"
wrote:


MadziaMa wrote:


Kasiu to moze powinni umowę spisać przed slubem ile to konkretnie chcą
mieć dzieci? Nie przesadzasz trochę.



Juz skonczylas kpic? Dziekuje.



Proszę.




A to nie nowość ze teściowa i członkowie rodziny uważają że mają w
tym temacie dużo do powiedzenia - tylko kwestia jak sie z tym czuje
zainteresowany/a.



Jak sobie poscielesz, takie fajne stare powiedzenie. JEzeli dajesz rodzinie
zagladac sobie do garnkow, to nie wyplakuj sie pozniej po internecie ze
Tesciowa jest przeciwko kolejnemu dziecku. I tyle.



To pod inny adres, moja chyba nie jest.




Tez sie poklocilam z tesciowa wlasnie o drugie dziecko .. eh :(



j.w.
Chyba rozmawiasz na temat drugiej ciazy z niewlasciwa osoba, nie
sadzisz?



A może to głównie monolog 'natręta' i stąd ta kłótnia.



To my uczymy ludzi jak chcemy byc przez nich traktowani.



Tak zwłaszcza ze wszyscy dają sie wyuczyć i pilnie odrabiają pracę
domową. Nie bez powodu słowo 'natręt'.

pozdrawiam

Magda



41
Data: 11 grudzień 2004, 00:22
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym_=5Bot=5D?=

Autor: mojra

Eulalka wrote:


Użytkownik mojra napisał:



a jak tam pierniczki?? ;-))



Udaly sie, szczegolnie druga partia, kiedy zaczelam walkowac cieniej
ciasto, bo inaczej rosly mi monstra ;)



Daj przepis - mi wychodza zawsze płaskie, jak cycki teściowej :(

Eulalka



Tu jest pierwotny przepis, a ponad to warto zajrzec na pl.rec.kuchnia i
przejrzec ostatnie watki dotyczace 'pierniczkow Anki', jest tam pelno
cennych wskazowek :)

--
mojra

I hit the door, all the dudes hit the floor.

42
Data: 11 grudzień 2004, 00:27
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym_=5Bot=5D?=

Autor: mojra

mojra wrote:


Eulalka wrote:


Użytkownik mojra napisał:



a jak tam pierniczki?? ;-))



Udaly sie, szczegolnie druga partia, kiedy zaczelam walkowac cieniej
ciasto, bo inaczej rosly mi monstra ;)



Daj przepis - mi wychodza zawsze płaskie, jak cycki teściowej :(

Eulalka




Tu jest pierwotny przepis, a ponad to warto zajrzec na pl.rec.kuchnia i
przejrzec ostatnie watki dotyczace 'pierniczkow Anki', jest tam pelno
cennych wskazowek :)


No tak, cos mialam dobrego, chyba pamiec. Zapomnialam wkleic URL :)
http://tinyurl.com/5spwk



--
mojra

I hit the door, all the dudes hit the floor.

43
Data: 11 grudzień 2004, 00:29
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym_=5Bot=5D?=

Autor: Eulalka

Użytkownik mojra napisał:



Tu jest pierwotny przepis,



Znaczy się mam sie przekopać przec ten wątek? :(
No trudno - idę po łopatę...

Eulalka

44
Data: 11 grudzień 2004, 01:37
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja

MadziaMa wrote:


A to nie nowość ze teściowa i członkowie rodziny uważają że mają w
tym temacie dużo do powiedzenia - tylko kwestia jak sie z tym czuje
zainteresowany/a.



Jak sobie poscielesz, takie fajne stare powiedzenie. JEzeli dajesz
rodzinie zagladac sobie do garnkow, to nie wyplakuj sie pozniej po
internecie ze Tesciowa jest przeciwko kolejnemu dziecku. I tyle.



To pod inny adres, moja chyba nie jest.



Bylo dokladnie pod ten adres pod ktory mialo isc.


Tez sie poklocilam z tesciowa wlasnie o drugie dziecko .. eh :(



j.w.
Chyba rozmawiasz na temat drugiej ciazy z niewlasciwa osoba, nie
sadzisz?



A może to głównie monolog 'natręta' i stąd ta kłótnia.



To my uczymy ludzi jak chcemy byc przez nich traktowani.



Tak zwłaszcza ze wszyscy dają sie wyuczyć i pilnie odrabiają pracę
domową. Nie bez powodu słowo 'natręt'.



Czasami jest to tylko kwestia dobrych checi. Jezeli bardzo zalezy na tym,
by po garnkach nikt nie zagladal, to zagladac nie bedzie. Trzeba sobie
tylko jasno okreslic priorytety, a reszta juz z gorki.
Kasia



45
Data: 11 grudzień 2004, 01:41
Temat:

Re: zazdroszczę ciężarnym

Autor: FeLicja

Elena Morawska wrote:


Pamiętam jak byłam w ciąży z Marcinem to jeszcze mieliśmy stare okna,
że jak wiał wiatr to nam w domu firanka latała (o zgrozo!), łazienka
jeszcze 1,5 tygodnia przed urodzeniem dziecka nia była skończona itd.
Ale sobie daliśmy radę i narodziny dziecka były dla mnie
najpiękniejszym wydarzeniem w moim życiu.



:-)


Z moim bratem mamy różnicę 6 lat i na początku pamiętam mieliśmy
super kontakt, a później ja wyjechałam do Polski (bo pochodzę z
Rosji) a brat siedzi w Stanach, więc teraz nam się kontakt urwał
kompletnie:((((.



Miedzy mna a starsza jest 5 lat roznicy, mna a mlodsza 13. Ze starsza mam w
miare dobry kontakt, z mlodsza praktycznie zadnego.


Do tego jeszcze dochodzi sytuacja rodzinna - mąż nie
ma rodziców, moi są w Moskwie, brat w Stanach - porozrzucani po całym
śiecie. Nawet nie mamy komu dać małego żeby pójść do kina (bo
przecież koleżanki też mają swoje życie i nie mogę im podrzucać swoje
dziecko , bo mam jakieś plany).



My tez liczymy glownie na samych siebie. Do kina chodzimy na bajki
dzieciece, dorosle filmy ogladamy na kasetach czy plytach. ;-)


Ale i tak bardzo chcę mieć drugie!
Może za jakies 2 latka - jeżeli mąż wyrazi zgodę:)))



My mamy wlasnie dwojke i nie wyobrazam sobie, zeby starsza byla jedynaczka.
pozdrawiam i zycze pomyslnych rozmow z mezem ;-))
Kasia



46
Data: 11 grudzień 2004, 01:42
Temat:

Re: zazdroszczę ciężarnym

Autor: FeLicja

Elena Morawska wrote:


Co to wogóle za reakcja? Najpierw mnie rozbawiła ale później mi sie
trochę przykro zrobiło.



Ja mialam podobna reakcje w pierwszej ciazy, i to nie od strony najblizszej
rodziny, a troche dalszej: "w ciazy jestes, ojej..." :-/
Druga natomiast ze wszystkich stron byla przyjeta cieplo i serdecznie :-)
Kasia



47
Data: 11 grudzień 2004, 02:47
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EA_ci=EA=BFarnym_=5Bot=5D?=

Autor: mojra

Eulalka wrote:


Użytkownik mojra napisał:



Tu jest pierwotny przepis,




Znaczy się mam sie przekopać przec ten wątek? :(
No trudno - idę po łopatę...

Eulalka



Nie, nie przez ten watek, stamtad tylko przepis. A ostatnio wiele osob
pytalo o to ciasto i pojawilo sie pare watkow, mysle, ze warto je
przeczytac, w razie watpliwosci.

--
mojra

I hit the door, all the dudes hit the floor.

48
Data: 11 grudzień 2004, 15:21
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: chomik

Użytkownik FeLicja napisał:


A co, moze zle mowie? ;-)



A czy Ty kiedykolwiek źle mówisz? ;-)

Aga

49
Data: 11 grudzień 2004, 15:24
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja

chomik wrote:


Użytkownik FeLicja napisał:


A co, moze zle mowie? ;-)



A czy Ty kiedykolwiek źle mówisz? ;-)



No i co ja mam teraz powiedziec? ;-)
Kasia



50
Data: 12 grudzień 2004, 11:00
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: chomik

Użytkownik FeLicja napisał:


No i co ja mam teraz powiedziec? ;-)



Prawdę :-)

Aga

51
Data: 13 grudzień 2004, 18:38
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja/Lo

chomik wrote:


Użytkownik FeLicja napisał:


No i co ja mam teraz powiedziec? ;-)



Prawdę :-)



Przeciez caly czas to robie :-)
Kasia



52
Data: 13 grudzień 2004, 18:41
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: chomik

Użytkownik FeLicja/Lozen napisał:




Przeciez caly czas to robie :-)



I za to uwielbiam Cię czytać :-)

Aga

53
Data: 13 grudzień 2004, 22:47
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: MadziaMa <

On Fri, 10 Dec 2004 19:37:30 -0500, "FeLicja"
wrote:


Tez sie poklocilam z tesciowa wlasnie o drugie dziecko .. eh :(



j.w.
Chyba rozmawiasz na temat drugiej ciazy z niewlasciwa osoba, nie
sadzisz?



A może to głównie monolog 'natręta' i stąd ta kłótnia.



To my uczymy ludzi jak chcemy byc przez nich traktowani.



Tak zwłaszcza ze wszyscy dają sie wyuczyć i pilnie odrabiają pracę
domową. Nie bez powodu słowo 'natręt'.



Czasami jest to tylko kwestia dobrych checi. Jezeli bardzo zalezy na tym,
by po garnkach nikt nie zagladal, to zagladac nie bedzie. Trzeba sobie
tylko jasno okreslic priorytety, a reszta juz z gorki.



Zgadza się, jedni ryglują drzwi inni wpuszczaja jednym uchem drugim
wypuszczają a jeszcze inni cierpią i dają sobie zagladać. Tylko nie
wiem czy tak z górki. U mnie wszyskto Ok - na swoim i bez problemów
ale tak z obserwacji zdaje mi sie że z tym ryglowaniem niektórzy muszą
uważać. Jeśli TZ-ty są za sobą i sie razem trzymają to i mamusie się
nie przebiją jeśli sobie postanowisz ale jesli TŻ twiedzi że żona
uraża mamusię to może być gorzej. Chcąc utrzymać małzeństwo trzeba już
ważyć słowa i cackać sie z tesciwą. Biorąc ślub nie zawsze wiadomo że
TŻ nie zechce oderwać sie od maminej spódnicy. i to jest dopiero
problem. No ale to inna para kaloszy. Sytuacje można mnożyć.

pozdrawiam

Magda



54
Data: 13 grudzień 2004, 22:59
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja/Lo

MadziaMa wrote:


Czasami jest to tylko kwestia dobrych checi. Jezeli bardzo zalezy
na tym, by po garnkach nikt nie zagladal, to zagladac nie bedzie.
Trzeba sobie tylko jasno okreslic priorytety, a reszta juz z gorki.



Zgadza się, jedni ryglują drzwi inni wpuszczaja jednym uchem drugim
wypuszczają a jeszcze inni cierpią i dają sobie zagladać. Tylko nie
wiem czy tak z górki.



Jezeli wie sie co sie od zycia chce i jak sie chce byc traktowanym przez
innych to pewnie ze z gorki. Natomiast jezeli pozycja narzekajacego nie
jest do konca przez niego okreslona, to i zagladacze sa.


U mnie wszyskto Ok - na swoim i bez problemów



Albo wiesz czego chcesz, albo masz ludzi wokol dobrych.


ale tak z obserwacji zdaje mi sie że z tym ryglowaniem niektórzy muszą
uważać. Jeśli TZ-ty są za sobą i sie razem trzymają to i mamusie się
nie przebiją jeśli sobie postanowisz



Ale to nie jest kwestia postanowien, uwierz mi.


ale jesli TŻ twiedzi że żona
uraża mamusię to może być gorzej.



Zarowno zona musi miec szacunek do swojej tesciowej jak i maz do swojej. To
chyba logiczne. No i sa sprawy dotyczace malzenstwa, ktore syn powinien
zalatwiac ze swoja matka, a corka ze swoja. Ja sobie nie wyobrazam zebym
miala isc do rodziny meza i miec do nich jakies pretensje, pewnie dlugo
wtedy musialabym czekac na cieple przyjecie do rodziny.


Chcąc utrzymać małzeństwo trzeba już
ważyć słowa i cackać sie z tesciwą.



Ze jak?


Biorąc ślub nie zawsze wiadomo że
TŻ nie zechce oderwać sie od maminej spódnicy. i to jest dopiero
problem.



Ludzie przed slubem pokazuja wyraznie kim sa, dlaczego im wtedy sie nie
wierzy, natomiast po slubie dopiero oczy sie otwiera i jest wielkie
rozczarowanie?


No ale to inna para kaloszy. Sytuacje można mnożyć.



Dawaj, mam czas.
Kasia



55
Data: 13 grudzień 2004, 23:03
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja/Lo

chomik wrote:


Użytkownik FeLicja/Lozen napisał:




Przeciez caly czas to robie :-)



I za to uwielbiam Cię czytać :-)



Chomiku, Ty chyba wszystkiego nie czytasz, co? ;-)
Kasia
Ps. moze przejdzmy gdzie indziej z tym czatowaniem, cierpliwosc grupy
znacznie naduzywamy ;-)



56
Data: 13 grudzień 2004, 23:24
Temat:

=?iso-8859-2?Q?Re:_zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: Marchewka

Użytkownik "chomik" napisał w wiadomości
news:cpkk8l$9il$2@atlantis.news.tpi.pl...


Użytkownik FeLicja/Lozen napisał:
> Przeciez caly czas to robie :-)

I za to uwielbiam Cię czytać :-)



A mnie, a mnie? ;-)
Iwonka


57
Data: 13 grudzień 2004, 23:57
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: MadziaMa <

On Mon, 13 Dec 2004 16:59:42 -0500, "FeLicja/Lozen"
wrote:


U mnie wszyskto Ok - na swoim i bez problemów



Albo wiesz czego chcesz, albo masz ludzi wokol dobrych.



A musi być 'albo' - bo chyba mi się fartnęło :)




ale tak z obserwacji zdaje mi sie że z tym ryglowaniem niektórzy muszą
uważać. Jeśli TZ-ty są za sobą i sie razem trzymają to i mamusie się
nie przebiją jeśli sobie postanowisz



Ale to nie jest kwestia postanowien, uwierz mi.



Chodzi mi o to stwierdzenie 'czego sie chce' - jesli stwierdzisz ze
chcesz teściową trzymać na rozsadny dystans bo tak będzie dla Was
zdrowiej to łatwiej jeśli w tej kwestii zdanie TŻ-tów jest podobne.




ale jesli TŻ twiedzi że żona
uraża mamusię to może być gorzej.



Zarowno zona musi miec szacunek do swojej tesciowej jak i maz do swojej. To
chyba logiczne.



Logiczne? tak bo tak Cie wychowano. Znam takich co mają głównie
pretensje, że na przykład teściowa nie dała dóbr rodzinnych, samochodu
czy M4 i za to nie mówi sie jej dzień dobry na ulicy. Jak ktoś woli
tak żyć...

No i sa sprawy dotyczace malzenstwa, ktore syn powinien


zalatwiac ze swoja matka, a corka ze swoja. Ja sobie nie wyobrazam zebym
miala isc do rodziny meza i miec do nich jakies pretensje, pewnie dlugo
wtedy musialabym czekac na cieple przyjecie do rodziny.



Ja też nie. Ale nie o to chodzi. Mówie o sytuacji kiedy powiedzmy nie
mamy do czynienia z aniołem tylko tesciowa z różkami i faktycznie robi
podchody, wrtąca sie itp. Zdarza sie, że jedna z osób tak trzyma sie
tego co powie mama (własna) że zapomina, że wstąpiła w jakis związek i
założyła nowa rodzinę. Nie chodzi o faktyczne urażanie tylko
wyobrażenie np. męża że nie wolno sie sprzeciwiać mamusi bo ją to
uraża, ona ma rację itp. To jest dla mnie chore no ale z takiej
sytuacji trudno wybrnać, bo albo potrząśniesz TŻ-tem żeby zrozumiał że
juz sam jest mężem i może ojcem i czasem warto mić własne zdanie albo
.....

........


Chcąc utrzymać małzeństwo trzeba już
ważyć słowa i cackać sie z tesciwą.



Ze jak?



Podepnij to do tego co właśnie napisałam nad tym.

A tak na marginesie, z obserwacji coś mi sie wydaje, że w wiekszosci
tych sporów obie strony mają podobny wkład. W końcu jak chce sie
uderzyć to kij się zawsze znajdzie. A potem i tak nikt nie pamięta o
co poszło ale na wszelki wypadek sie nie lubią.




Biorąc ślub nie zawsze wiadomo że
TŻ nie zechce oderwać sie od maminej spódnicy. i to jest dopiero
problem.



Ludzie przed slubem pokazuja wyraznie kim sa, dlaczego im wtedy sie nie
wierzy, natomiast po slubie dopiero oczy sie otwiera i jest wielkie
rozczarowanie?



Oj chyba nie wszystko widać, chyba że mieszkaja razem i prowadzą
podobne życie do tego po ślubie.
W wielu przypadkach faktycznie ludzie wolą mysleć ze partner sie
zmieni. Daremny trud.




No ale to inna para kaloszy. Sytuacje można mnożyć.



Dawaj, mam czas.



Z moim czasem gorzej ale postaram sie sprostać. :-)

pozdrawiam

Magda



58
Data: 14 grudzień 2004, 04:13
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja/Lo

MadziaMa wrote:


U mnie wszyskto Ok - na swoim i bez problemów



Albo wiesz czego chcesz, albo masz ludzi wokol dobrych.



A musi być 'albo' - bo chyba mi się fartnęło :)



Ja "szczesciu" ludzkich zachowan i relacji miedzyludzkich nie przypisuje.
Ale rozumiem, ze nie jest latwo wziac odpowiedzialnosc za swoje zycie. To
tez jest kwestia podjecia decyzji.


ale tak z obserwacji zdaje mi sie że z tym ryglowaniem niektórzy
muszą uważać. Jeśli TZ-ty są za sobą i sie razem trzymają to i
mamusie się nie przebiją jeśli sobie postanowisz



Ale to nie jest kwestia postanowien, uwierz mi.



Chodzi mi o to stwierdzenie 'czego sie chce' - jesli stwierdzisz ze
chcesz teściową trzymać na rozsadny dystans bo tak będzie dla Was
zdrowiej to łatwiej jeśli w tej kwestii zdanie TŻ-tów jest podobne.



Ale przeciez nikt z nas w naszej kulturze nie mial do czynienia z wyborem
slubnego narzuconego nam przez rodziny, prawda? Czy nie latwiej jest wiec
tak sobie wybrac TZ by jego poglady zgadzaly sie z naszymi w roznych
sprawach, a rodzinnych szczegolnie?


ale jesli TŻ twiedzi że żona
uraża mamusię to może być gorzej.



Zarowno zona musi miec szacunek do swojej tesciowej jak i maz do
swojej. To chyba logiczne.



Logiczne? tak bo tak Cie wychowano.



Zdziwilabys sie...


Znam takich co mają głównie
pretensje, że na przykład teściowa nie dała dóbr rodzinnych,
samochodu czy M4 i za to nie mówi sie jej dzień dobry na ulicy. Jak
ktoś woli tak żyć...



Jezeli komus zalezy na zdrowych ukladach rodzinnych to zrobi wszystko, by te
uklady byly zdrowe. Jezeli ktos ma pretensje do tesciow o cos tam, to jego
TZ mial klapki na oczach w okresie przedslubnym. Czyli wracamy do
wczesniejszej czesci rozmowy o poznawaniu sie _przed_ slubem.


Mówie o sytuacji kiedy powiedzmy nie
mamy do czynienia z aniołem tylko tesciowa z różkami i faktycznie
robi podchody, wrtąca sie itp.



I wtedy o tym rozmawia sie z TZ. Zakladajac, ze dokonalo sie dobrego wyboru
TZ sam to zauwazy, bez wytykania palcami.


Zdarza sie, że jedna z osób tak
trzyma sie tego co powie mama (własna) że zapomina, że wstąpiła w
jakis związek i założyła nowa rodzinę.



I powiedz mi, ze tego nie bylo widac przed slubem, ze osoba ta nie sluchala
sie mamy na kazdym kroku :-/


Nie chodzi o faktyczne
urażanie tylko wyobrażenie np. męża że nie wolno sie sprzeciwiać
mamusi bo ją to uraża, ona ma rację itp.



Moim zdaniem osoba taka nie dorosla do zycia w zwiazku.


To jest dla mnie chore no
ale z takiej sytuacji trudno wybrnać, bo albo potrząśniesz TŻ-tem
żeby zrozumiał że juz sam jest mężem i może ojcem i czasem warto mić
własne zdanie albo .....



Prosze, nie mow mi, ze dziewczyna nie widziala tego przed slubem. Przeciez
to jest typowa czerwona choragiewka.


Chcąc utrzymać małzeństwo trzeba już
ważyć słowa i cackać sie z tesciwą.



Ze jak?



Podepnij to do tego co właśnie napisałam nad tym.



Ewentualnie z mezem wybrac sie na terapie malzenska.


A tak na marginesie, z obserwacji coś mi sie wydaje, że w wiekszosci
tych sporów obie strony mają podobny wkład.



Swoj do swego ciagnie. To normalne jest, zobacz, ze wszyscy Twoi
przyjaciele odzwierciedlaja Twoje zalety i wady. To wlasnie na podstawie
przyjaciol mozemy ocenic w ktorym miejscu potrzebujemy nad soba popracowac:
kolezanki same plotkary? koledzy ciagle cos kombinuja?


W końcu jak chce sie
uderzyć to kij się zawsze znajdzie. A potem i tak nikt nie pamięta o
co poszło ale na wszelki wypadek sie nie lubią.



Bo ludzie tak na prawde nie potrafia sie klocic. Podejmuja walki o malo
istotne szczegoly, a nie sedna problemow.


Biorąc ślub nie zawsze wiadomo że
TŻ nie zechce oderwać sie od maminej spódnicy. i to jest dopiero
problem.



Ludzie przed slubem pokazuja wyraznie kim sa, dlaczego im wtedy sie
nie wierzy, natomiast po slubie dopiero oczy sie otwiera i jest
wielkie rozczarowanie?



Oj chyba nie wszystko widać, chyba że mieszkaja razem i prowadzą
podobne życie do tego po ślubie.



Czyli jezeli nie mieszkasz z kolezanka, to tak na prawde jej nie znasz? Czy
tylko przez wspolne zycie przed slubem ludzie moga sie ze soba/na sobie
poznac? Wystarczy sie przysluchac co i jak mowia, jak wyrazaja sie o
roznych sytuacjach, jakie maja poglady na tematy np rodzinne, finansowe,
wcale nie trzeba prowadzic ze soba dyskusji, wystarczy miec oczy i uszy
otwarte. Maya Angelou kiedys powiedziala, ze kiedy ludzie pokazuja Ci kim
sa - uwierz im. I w tym jednym zdaniu znajduje sie cala prawda zyciowa.
Nie wazne jest co ludzie Tobie mowia, ale to czy ich slowa pokrywaja sie z
czynami, i jakie sa ich czyny.


W wielu przypadkach faktycznie ludzie wolą mysleć ze partner sie
zmieni. Daremny trud.



A nawet wychodza z zalozenia, ze oby do slubu, bo po slubie to sobie juz sie
nad partnerem popracuje i go wychowa/zmieni. To jezeli przed slubem nie byl
dobry, to po cholere sobie i jemu zawracac glowe? Tak sobie tylko glosno
mysle.


No ale to inna para kaloszy. Sytuacje można mnożyć.



Dawaj, mam czas.



Z moim czasem gorzej ale postaram sie sprostać. :-)



Kasia



59
Data: 14 grudzień 2004, 14:41
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: MadziaMa <

On Mon, 13 Dec 2004 22:13:18 -0500, "FeLicja/Lozen"
wrote:


MadziaMa wrote:


U mnie wszyskto Ok - na swoim i bez problemów



Albo wiesz czego chcesz, albo masz ludzi wokol dobrych.



A musi być 'albo' - bo chyba mi się fartnęło :)



Ja "szczesciu" ludzkich zachowan i relacji miedzyludzkich nie przypisuje.
Ale rozumiem, ze nie jest latwo wziac odpowiedzialnosc za swoje zycie. To
tez jest kwestia podjecia decyzji.



Wiadomo nikt mnie nie zmuszał. Na marginesie napisałam o szczęściu
zeby tak powaznie nie było. :)




ale tak z obserwacji zdaje mi sie że z tym ryglowaniem niektórzy
muszą uważać. Jeśli TZ-ty są za sobą i sie razem trzymają to i
mamusie się nie przebiją jeśli sobie postanowisz



Ale to nie jest kwestia postanowien, uwierz mi.



Chodzi mi o to stwierdzenie 'czego sie chce' - jesli stwierdzisz ze
chcesz teściową trzymać na rozsadny dystans bo tak będzie dla Was
zdrowiej to łatwiej jeśli w tej kwestii zdanie TŻ-tów jest podobne.



Ale przeciez nikt z nas w naszej kulturze nie mial do czynienia z wyborem
slubnego narzuconego nam przez rodziny, prawda? Czy nie latwiej jest wiec
tak sobie wybrac TZ by jego poglady zgadzaly sie z naszymi w roznych
sprawach, a rodzinnych szczegolnie?



Pewnie,że latwiej ale jakos tak sie sklada, że nie zawsze biorąc slub
ludzie zwracają baczną uwagę na rozsądek. Jest jeszcze coś takiego jak
uczucia, które nie koniecznie muszą wynikać ze zgodnosci pogadów i
charakterów i przeważnie to jest pierwszy i główny powód wyboru
partnera. Jak ktoś się ocknie i nie zapomni o reszcie to 'jest w
domu'.




ale jesli TŻ twiedzi że żona
uraża mamusię to może być gorzej.



Zarowno zona musi miec szacunek do swojej tesciowej jak i maz do
swojej. To chyba logiczne.



Logiczne? tak bo tak Cie wychowano.



Zdziwilabys sie...



Być moze - może sama do tego doszłaś - całkiem możliwe.




Znam takich co mają głównie
pretensje, że na przykład teściowa nie dała dóbr rodzinnych,
samochodu czy M4 i za to nie mówi sie jej dzień dobry na ulicy. Jak
ktoś woli tak żyć...



Jezeli komus zalezy na zdrowych ukladach rodzinnych to zrobi wszystko, by te
uklady byly zdrowe.



O tak zwłaszcza jak zależy jednej stronie (np synowej) - można sie tak
starać 100 lat a teściowa i tak powie ze jesteś zła. Mysle ze majac na
co dzień dobrych ludzi ciezko nam to sobie wyobrazic, że sa tak
złośliwi i zawistni niektórzy, że nie popuszczą. Wtedy pozostaje
rygiel i nadzieja ze TZ nie postanowi zostać po drugiej stronie.


Jezeli ktos ma pretensje do tesciow o cos tam, to jego
TZ mial klapki na oczach w okresie przedslubnym.



Albo był zakochany i zaślepiony.
To wersja romantyczna.


Mówie o sytuacji kiedy powiedzmy nie
mamy do czynienia z aniołem tylko tesciowa z różkami i faktycznie
robi podchody, wrtąca sie itp.



I wtedy o tym rozmawia sie z TZ. Zakladajac, ze dokonalo sie dobrego wyboru
TZ sam to zauwazy, bez wytykania palcami.



Zakładając. Tylko trochę dyskusja na temat problemów traci sens jesli
zkaładamy, ze 1. poznaliśmy dogłębnieTZ przed ślubem, 2. nie trzyma
strony teściowej, 3. przeprowadzilismy szczegółowa analizę poglądów
TZ-ta i zachowań jego rodziny,
bo problem przestaje istnieć.
Mowisz wiec cały czas o punkcie wyjścia czyniac założenia na podstawie
swoich doswaidczeń. Tu nie ma być co pod górkę.

A ja sie pytam co jesli juz ktoś nie przejrzał na oczy, zakochał sie w
mamisynku a teściowa z tych wtracajacych się.
Chociaż wiem co powiesz: sam sobie naważył, niech teraz wypije.


Zdarza sie, że jedna z osób tak
trzyma sie tego co powie mama (własna) że zapomina, że wstąpiła w
jakis związek i założyła nowa rodzinę.



I powiedz mi, ze tego nie bylo widac przed slubem, ze osoba ta nie sluchala
sie mamy na kazdym kroku :-/



Tego Ci nie powiem bo nie wiem z doświadczenia napewno ale nawet jesli
było widoczne dla otoczenia zakochany mógł być slepy. Pozatym
niektórzy dobrze sie maskują.


Ewentualnie z mezem wybrac sie na terapie malzenska.



Ewentualnie można.


Ludzie przed slubem pokazuja wyraznie kim sa, dlaczego im wtedy sie
nie wierzy, natomiast po slubie dopiero oczy sie otwiera i jest
wielkie rozczarowanie?



Oj chyba nie wszystko widać, chyba że mieszkaja razem i prowadzą
podobne życie do tego po ślubie.



Czyli jezeli nie mieszkasz z kolezanka, to tak na prawde jej nie znasz?



Kiedy przebywasz z kims naprawdę często łatwiej go rozgrysć i zauważyć
ew. pozę niz kiedy spotykasz sie np. w kinie czy na obiedzie u
rodziców. Bo tak jak napisałam niektórzy potrafią sie maskowac- wiem
co mówie - znałam takiego gagatka. Choc nie mam 100% pewnosci czy nie
dało sie wad zauważyć ale podobno nie.


W wielu przypadkach faktycznie ludzie wolą mysleć ze partner sie
zmieni. Daremny trud.



A nawet wychodza z zalozenia, ze oby do slubu, bo po slubie to sobie juz sie
nad partnerem popracuje i go wychowa/zmieni. To jezeli przed slubem nie byl
dobry, to po cholere sobie i jemu zawracac glowe? Tak sobie tylko glosno
mysle.



Wcale nie głośno, ja nie czytam na głos.

ozdrawiam

Magda




60
Data: 14 grudzień 2004, 20:42
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja/Lo


"MadziaMa" wrote in message
news:dmotr05nrlqcdc36ol4vv2gv34vru9ourj@4ax.com...


>Ale przeciez nikt z nas w naszej kulturze nie mial do czynienia z wyborem
>slubnego narzuconego nam przez rodziny, prawda? Czy nie latwiej jest


wiec


>tak sobie wybrac TZ by jego poglady zgadzaly sie z naszymi w roznych
>sprawach, a rodzinnych szczegolnie?

Pewnie,że latwiej ale jakos tak sie sklada, że nie zawsze biorąc slub
ludzie zwracają baczną uwagę na rozsądek. Jest jeszcze coś takiego jak
uczucia, które nie koniecznie muszą wynikać ze zgodnosci pogadów i
charakterów i przeważnie to jest pierwszy i główny powód wyboru
partnera. Jak ktoś się ocknie i nie zapomni o reszcie to 'jest w
domu'.



A od kiedy to uczucia stoja na drodze planow zyciowych?


>>> Znam takich co mają głównie
>>> pretensje, że na przykład teściowa nie dała dóbr rodzinnych,
>>> samochodu czy M4 i za to nie mówi sie jej dzień dobry na ulicy. Jak
>>> ktoś woli tak żyć...
>
>Jezeli komus zalezy na zdrowych ukladach rodzinnych to zrobi wszystko, by


te


>uklady byly zdrowe.

O tak zwłaszcza jak zależy jednej stronie (np synowej) - można sie tak
starać 100 lat a teściowa i tak powie ze jesteś zła.



A co z mezem i z jego rozmowami z matka? Dlaczego on dopuszcza do tego, by
jego matka krzywdzila jego zone? I widzisz, jakiego przykladu nie dalabys,
to znowu wracamy do poczatku rozmowy.


Mysle ze majac na
co dzień dobrych ludzi ciezko nam to sobie wyobrazic, że sa tak
złośliwi i zawistni niektórzy, że nie popuszczą. Wtedy pozostaje
rygiel i nadzieja ze TZ nie postanowi zostać po drugiej stronie.



Ciagle osadzasz mnie i moje zycie, ciagle automatycznie wychodzisz z
zalozenia jak wyglada moje zycie, a guzik o nim wiesz.


>Jezeli ktos ma pretensje do tesciow o cos tam, to jego
>TZ mial klapki na oczach w okresie przedslubnym.

Albo był zakochany i zaślepiony.
To wersja romantyczna.



Mozna byc zakochanym i zaslepionym, ale wciaz miec glowe na karku.
Osobiscie przezylam zwiazek przed moim mezem, gdzie sama z niego (tego
zwiazku i tamtej osoby) zrezygnowalam, bo pomimo mocnych uczuc wiedzialam,
ze dobrego zycia tam walsnie nie bede miala - wlasnie ze wzgledu na tamta
rodzine. Ale wiem, to tak ladnie pokrecic cale swoje zycie i sie
romantyzmem pozniej wykrecac :-/


>I wtedy o tym rozmawia sie z TZ. Zakladajac, ze dokonalo sie dobrego


wyboru


>TZ sam to zauwazy, bez wytykania palcami.

Zakładając. Tylko trochę dyskusja na temat problemów traci sens jesli
zkaładamy, ze 1. poznaliśmy dogłębnieTZ przed ślubem, 2. nie trzyma
strony teściowej, 3. przeprowadzilismy szczegółowa analizę poglądów
TZ-ta i zachowań jego rodziny,
bo problem przestaje istnieć.



Znowu zaczynam sie gubic w dyskusji z Toba. Mozesz jasniej opisac powyzszy
przyklad?


Mowisz wiec cały czas o punkcie wyjścia czyniac założenia na podstawie
swoich doswaidczeń. Tu nie ma być co pod górkę.



Mowie caly czas o punkcie wyjscia czyniac zalozenia na podstawie
_wszystkich_ moich *doswiadczen*, *obserwacji* i *lektury* w zakresie
ukladow miedzyludzkich. Ale osadzaj i pochopnie nadal oceniaj, calkiem
dobrze Ci to idzie.


A ja sie pytam co jesli juz ktoś nie przejrzał na oczy, zakochał sie w
mamisynku a teściowa z tych wtracajacych się.



To ma to co ma i niech nie narzeka _po_ ze oczy mu sie otworzyly. I tyle.


Chociaż wiem co powiesz: sam sobie naważył, niech teraz wypije.



Ewentualnie jak sobie poslal, lub madry Polak po szkodzie itp.


>>> Zdarza sie, że jedna z osób tak
>>> trzyma sie tego co powie mama (własna) że zapomina, że wstąpiła w
>>> jakis związek i założyła nowa rodzinę.
>
>I powiedz mi, ze tego nie bylo widac przed slubem, ze osoba ta nie


sluchala


>sie mamy na kazdym kroku :-/

Tego Ci nie powiem bo nie wiem z doświadczenia napewno ale nawet jesli
było widoczne dla otoczenia zakochany mógł być slepy.



Z doswiadczenia Tobie powiem, ze nie moze byc tak, ze jest sie zakochanym i
slepym i nie widziec od razu braku akceptacji rodziny, czy rodzinnego stylu
przegladania garnkow. Raczej stawiam na oczekiwanie, ze "jakos to bedzie,
ze moze on sie zmieni, albo ja go sobie wychowam".


Pozatym
niektórzy dobrze sie maskują.



Braku akceptacji rodziny i ignorowania tematu przez TZ nie da sie
zamaskowac.


>Czyli jezeli nie mieszkasz z kolezanka, to tak na prawde jej nie znasz?

Kiedy przebywasz z kims naprawdę często łatwiej go rozgrysć i zauważyć
ew. pozę niz kiedy spotykasz sie np. w kinie czy na obiedzie u
rodziców.



Dla chcacego nic trudnego ;-) To wlasnie spotkania na obiedzie u rodzicow
moga dac najwiecej odpowiedzi, a kino i rozmowy o filmie, postaciach,
sytuacjach tez otwieraja oczy na wiele, trzeba tylko chciec patrzec.


Bo tak jak napisałam niektórzy potrafią sie maskowac- wiem
co mówie - znałam takiego gagatka. Choc nie mam 100% pewnosci czy nie
dało sie wad zauważyć ale podobno nie.



Watpie. Po prostu watpie. Slady, choragiewki zawsze sa, tylko albo sie je
ignoruje, albo liczy na zmiany po.


>A nawet wychodza z zalozenia, ze oby do slubu, bo po slubie to sobie juz


sie


>nad partnerem popracuje i go wychowa/zmieni. To jezeli przed slubem nie


byl


>dobry, to po cholere sobie i jemu zawracac glowe? Tak sobie tylko glosno
>mysle.

Wcale nie głośno, ja nie czytam na głos.



Ale ja glosno pisalam.
Kasia



61
Data: 14 grudzień 2004, 22:43
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: chomik

Użytkownik FeLicja/Lozen napisał:



Chomiku, Ty chyba wszystkiego nie czytasz, co? ;-)
Kasia
Ps. moze przejdzmy gdzie indziej z tym czatowaniem, cierpliwosc grupy
znacznie naduzywamy ;-)



Powiem tak: Korzystam póki mogę, ponieważ za parę dni prawdopodobnie już
mnie tutaj nie będzie.
Cholercia, no będzie mi Was brakować wszystkich :-(

Aga ( już będę cicho)

62
Data: 14 grudzień 2004, 22:44
Temat:

Re: =?ISO-8859-2?Q?zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: chomik

Użytkownik Marchewka napisał:


A mnie, a mnie? ;-)



Nie podpuszczaj ;-)

63
Data: 14 grudzień 2004, 23:56
Temat:

=?iso-8859-2?Q?Re:_zazdroszcz=EAci=EA=BFarnym?=

Autor: Marchewka

Użytkownik "chomik" napisał w wiadomości
news:cpnms7$31q$3@atlantis.news.tpi.pl...


Użytkownik Marchewka napisał:
> A mnie, a mnie? ;-)

Nie podpuszczaj ;-)



No, wiesz... ;-) Grzecznie zapytałam, a Ty tu takie. :-(
Iwonka


64
Data: 15 grudzień 2004, 15:27
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: FeLicja/Lo

chomik wrote:


Użytkownik FeLicja/Lozen napisał:



Chomiku, Ty chyba wszystkiego nie czytasz, co? ;-)
Kasia
Ps. moze przejdzmy gdzie indziej z tym czatowaniem, cierpliwosc
grupy znacznie naduzywamy ;-)



Powiem tak: Korzystam póki mogę, ponieważ za parę dni prawdopodobnie
już mnie tutaj nie będzie.



Czasami takie odwykowki sa bardzo dobre. Nawet jezeli calkowicie
niezaplanowane przez Ciebie.


Cholercia, no będzie mi Was brakować wszystkich :-(



Jak wszystko sie ulozy to wrocisz :-)
Kasia



65
Data: 16 grudzień 2004, 00:06
Temat:

Re: zazdroszczęciężarnym

Autor: MadziaMa <

On Tue, 14 Dec 2004 14:42:41 -0500, "FeLicja/Lozen"
wrote:


A od kiedy to uczucia stoja na drodze planow zyciowych?



A kto mówi ze stoją? Co najwyżej czasem zakładają klapki na oczy.


O tak zwłaszcza jak zależy jednej stronie (np synowej) - można sie tak
starać 100 lat a teściowa i tak powie ze jesteś zła.



A co z mezem i z jego rozmowami z matka? Dlaczego on dopuszcza do tego, by
jego matka krzywdzila jego zone? I widzisz, jakiego przykladu nie dalabys,
to znowu wracamy do poczatku rozmowy.



Raczej do początku wspólnego TŻ-etów życia i dobrego wyboru TŻ-eta.
Pozostaje tylko kwestia czy można uniknąć pomyłaki.




Mysle ze majac na
co dzień dobrych ludzi ciezko nam to sobie wyobrazic, że sa tak
złośliwi i zawistni niektórzy, że nie popuszczą. Wtedy pozostaje
rygiel i nadzieja ze TZ nie postanowi zostać po drugiej stronie.



Ciagle osadzasz mnie i moje zycie, ciagle automatycznie wychodzisz z
zalozenia jak wyglada moje zycie, a guzik o nim wiesz.




Chyba coś źle zrozumiałaś albo zbyt bierzesz to do siebie bo to nijak


nie odnosi sie do Twojego życia i tym bardziej niczego nie osądzam.
Mówie o różnych sytuacjach z życia wziętych oraz hipotetycznych i ew.
czasem swoich, chwilami podajesz swój przykład.




>Jezeli ktos ma pretensje do tesciow o cos tam, to jego
>TZ mial klapki na oczach w okresie przedslubnym.

Albo był zakochany i zaślepiony.
To wersja romantyczna.



Mozna byc zakochanym i zaslepionym, ale wciaz miec glowe na karku.
Osobiscie przezylam zwiazek przed moim mezem, gdzie sama z niego (tego
zwiazku i tamtej osoby) zrezygnowalam, bo pomimo mocnych uczuc wiedzialam,
ze dobrego zycia tam walsnie nie bede miala - wlasnie ze wzgledu na tamta
rodzine. Ale wiem, to tak ladnie pokrecic cale swoje zycie i sie
romantyzmem pozniej wykrecac :-/



Zdarza się niestety -- czy wykręcać? - nie byłabym tak radykalna.




>I wtedy o tym rozmawia sie z TZ. Zakladajac, ze dokonalo sie dobrego


wyboru


>TZ sam to zauwazy, bez wytykania palcami.

Zakładając. Tylko trochę dyskusja na temat problemów traci sens jesli
zkaładamy, ze 1. poznaliśmy dogłębnieTZ przed ślubem, 2. nie trzyma
strony teściowej, 3. przeprowadzilismy szczegółowa analizę poglądów
TZ-ta i zachowań jego rodziny,
bo problem przestaje istnieć.



Znowu zaczynam sie gubic w dyskusji z Toba. Mozesz jasniej opisac powyzszy
przyklad?



Chodzi o to, że mam wrażenie, ze twierdzisz, ze wszystko da sie
zaplanować, ułożyc, zbadać rodzinę, Tż-eta. Czynisz takie założenie. w
takim wypadku mamy sam miód w rodzinie wiec problem znika. Ja twierdzę
natomiast, że niestety nie wszystko jest w naszych rękach (choc można
sie starać aby było) i stąd różne nieprzyjemne sytuacje.




Mowisz wiec cały czas o punkcie wyjścia czyniac założenia na podstawie
swoich doswaidczeń. Tu nie ma być co pod górkę.



Mowie caly czas o punkcie wyjscia czyniac zalozenia na podstawie
_wszystkich_ moich *doswiadczen*, *obserwacji* i *lektury* w zakresie
ukladow miedzyludzkich. Ale osadzaj i pochopnie nadal oceniaj, calkiem
dobrze Ci to idzie.



O Ty też tego nie unikasz, skoro tak to nazywasz, zapewniam Cię.
Jeszcze raz mowię nie osądzam - to Ty chwilami podajesz przykłady jak
to wygląda u Ciebie. Ja tylko czytam.




A ja sie pytam co jesli juz ktoś nie przejrzał na oczy, zakochał sie w
mamisynku a teściowa z tych wtracajacych się.



To ma to co ma i niech nie narzeka _po_ ze oczy mu sie otworzyly. I tyle.



A nie moze czasem zapytać o radę?, bo wiesz może ktoś ma lepszy pomysł
jak sobie z tym poradzic i czy trzeba to od razu nazywać
'wypłakiwaniem sie po internecie'?


Z doswiadczenia Tobie powiem, ze nie moze byc tak, ze jest sie zakochanym i
slepym i nie widziec od razu braku akceptacji rodziny, czy rodzinnego stylu
przegladania garnkow.



Wiele widać to fakt, czy wszystko nie wiem, niektórzy też udaja że nie
widzą, fakt. A nie bierzesz pod uwagę, że np. ludzie sie zmieniają..
Znam taką sytuację że dopiero po kilku latach, tym razem synowa,
pokazał pazurki a teściowa no co miała dać sobie w kaszę dmuchać? I
spór gotowy.
Tesciowa stwierdziła, że dla dobra ich małżeństwa woli synowej nie
ogladać i tak będzie najzdrowiej. Ona juz syna wychowała i to jest ich
zycie. Swoja drogą dość rozsądnie biorąc pod uwagę fakt jak została
potraktowana.


Pozatym
niektórzy dobrze sie maskują.



Braku akceptacji rodziny i ignorowania tematu przez TZ nie da sie
zamaskowac.



Nie bardzo rozumiem skąd ta pewność.
Brak akceptacji rodziny to bardzo wąski problem i tak wyrazisty, że w
tym wypadku ludzie IMO decyduja sie na ślub, powiedzmy....z miłosci i
w pełnej świadomosci, że mają na pieńku z rodziną. Są i tacy pewnie co
wierzą, że się ułoży ale sądzę, że są świadomi ryzyka.
W kwestii maskowania chodzi mi o pewne cechy charakteru lub zachowanie
w nowych sytuacjach. Nie da sie wszystkiego omówic przed slubem.
Wiele tematów pojawia się dopiero po ślubie. Niektóre kwestie
wyskakują dopiero potem i dopiero potem mozna poznać zachowanie TZ w
takiej a nie innej sytuacji.




>Czyli jezeli nie mieszkasz z kolezanka, to tak na prawde jej nie znasz?

Kiedy przebywasz z kims naprawdę często łatwiej go rozgrysć i zauważyć
ew. pozę niz kiedy spotykasz sie np. w kinie czy na obiedzie u
rodziców.



Dla chcacego nic trudnego ;-) To wlasnie spotkania na obiedzie u rodzicow
moga dac najwiecej odpowiedzi, a kino i rozmowy o filmie, postaciach,
sytuacjach tez otwieraja oczy na wiele, trzeba tylko chciec patrzec.



Na wiele - to fakt, chociaż wydaje mi sie, że moze bardziej pójscie na
film niż do kina :)


>dobry, to po cholere sobie i jemu zawracac glowe? Tak sobie tylko glosno
>mysle.

Wcale nie głośno, ja nie czytam na głos.



Ale ja glosno pisalam.



A to przepraszam, pogłośnię czytanie.

pozdrawiam

Magda




66
Data: 16 grudzień 2004, 19:01
Temat:

Re: =?UTF-8?B?emF6ZHJvc3pjesOqY2nDqsK/YXJueW0=?=

Autor: Lozen vel

MadziaMa wrote:


A od kiedy to uczucia stoja na drodze planow zyciowych?



A kto mówi ze stoją? Co najwyżej czasem zakładają klapki na oczy.



A klapki na oczach umozliwiaja plany zyciowe?


O tak zwłaszcza jak zależy jednej stronie (np synowej) - można sie tak
starać 100 lat a teściowa i tak powie ze jesteś zła.



A co z mezem i z jego rozmowami z matka? Dlaczego on dopuszcza do tego, by
jego matka krzywdzila jego zone? I widzisz, jakiego przykladu nie dalabys,
to znowu wracamy do poczatku rozmowy.



Raczej do początku wspólnego TŻ-etów życia i dobrego wyboru TŻ-eta.



A nie o tym zaczelysmy rozmawiac?


Pozostaje tylko kwestia czy można uniknąć pomyłaki.



W pomylki nie wierze. Nie ma bledow, pomylek, sa tylko lekcje.
Wychodzac z takiego zalozenia pozwalamy sobie nad praca nad soba,
zamiast doszukiwania sie tysiaca bledow u TZ, czy proby ich zmieniania.


Miedzy innymi.




Mysle ze majac na
co dzień dobrych ludzi ciezko nam to sobie wyobrazic, że sa tak
złośliwi i zawistni niektórzy, że nie popuszczą. Wtedy pozostaje
rygiel i nadzieja ze TZ nie postanowi zostać po drugiej stronie.



Ciagle osadzasz mnie i moje zycie, ciagle automatycznie wychodzisz z
zalozenia jak wyglada moje zycie, a guzik o nim wiesz.




Chyba coś źle zrozumiałaś albo zbyt bierzesz to do siebie bo to nijak
nie odnosi sie do Twojego życia i tym bardziej niczego nie osądzam.



Po prostu odebralam wyzszy komentarz jako sugerowanie, ze ja jestem
otoczona dobrymi ludzmi, wiec ciezko mi sobie wyobrazic jak to moze byc,
gdy faktycznie stoi sie miedzy mlotem a kowadlem. Nie mialas tego na mysli?


Mówie o różnych sytuacjach z życia wziętych oraz hipotetycznych i ew.
czasem swoich, chwilami podajesz swój przykład.



Przyklad chyba jeszcze nie sumuje calego zycia, prawda?


Jezeli ktos ma pretensje do tesciow o cos tam, to jego
TZ mial klapki na oczach w okresie przedslubnym.



Albo był zakochany i zaślepiony.
To wersja romantyczna.



Mozna byc zakochanym i zaslepionym, ale wciaz miec glowe na karku.
Osobiscie przezylam zwiazek przed moim mezem, gdzie sama z niego (tego
zwiazku i tamtej osoby) zrezygnowalam, bo pomimo mocnych uczuc wiedzialam,
ze dobrego zycia tam walsnie nie bede miala - wlasnie ze wzgledu na tamta
rodzine. Ale wiem, to tak ladnie pokrecic cale swoje zycie i sie
romantyzmem pozniej wykrecac :-/



Zdarza się niestety -- czy wykręcać? - nie byłabym tak radykalna.



To nie ja wyskoczylam z romantyzmem.


Znowu zaczynam sie gubic w dyskusji z Toba. Mozesz jasniej opisac powyzszy
przyklad?



Chodzi o to, że mam wrażenie, ze twierdzisz, ze wszystko da sie
zaplanować, ułożyc, zbadać rodzinę, Tż-eta. Czynisz takie założenie. w
takim wypadku mamy sam miód w rodzinie wiec problem znika. Ja twierdzę
natomiast, że niestety nie wszystko jest w naszych rękach (choc można
sie starać aby było) i stąd różne nieprzyjemne sytuacje.



Nie do konca tak twierdze. Czesc da sie zaplanowac. Jest takie tu
powiedzenie, ze jak chcesz rozsmieszyc Boga to powiedz mu o swoich planach.
Ja mowie o tym, ze jezeli ktos wie czego nie lubi, to po cholere pcha
tam nosa, a pozniej wyplakuje sie w necie ze swoich tego typu klopotow
rodzinnych (i do tego w takim kontekscie, jakby tylko tesciowe byly
wiedzmiami). Niewiele z tych osob chce i umie wziac odpowiedzialnosc za
siebie, za swoje decyzje, slowa, czyny wobec tych tesciowych (bo w tym
wypadku o tesciowych mowimy). Kazdy kij ma dwa konce.
Czyli jeszcze raz: mowie wiec, ze owszem, mozna sobie czesc zaplanowac,
ale reszta zalezy od nas - nie od szczescia, nie laski bozej, nie
czterolistnej koniczynki czy pukania w niemalowane. A od nas. Od nas
wlasnie zaleza nasze ukaldy z rodzina i rodzina TZ. I jezeli kazdy
mialby wlasnie takie podejscie, takie dawanie z siebie 100% to mysle ze
swiat po prostu bylby inny.


Mowisz wiec cały czas o punkcie wyjścia czyniac założenia na podstawie
swoich doswaidczeń. Tu nie ma być co pod górkę.



Mowie caly czas o punkcie wyjscia czyniac zalozenia na podstawie
_wszystkich_ moich *doswiadczen*, *obserwacji* i *lektury* w zakresie
ukladow miedzyludzkich. Ale osadzaj i pochopnie nadal oceniaj, calkiem
dobrze Ci to idzie.



O Ty też tego nie unikasz, skoro tak to nazywasz, zapewniam Cię.



Nie musisz, wiem: dla przejaskrawienia niektorych punktow dyskusji robie
to *celowo*.


Jeszcze raz mowię nie osądzam - to Ty chwilami podajesz przykłady jak
to wygląda u Ciebie. Ja tylko czytam.



Ja podaje przyklady, Ty podajesz przyklady. Tylko ze Twoje przyklady
pokazuja same ofiary, a nie osoby odpowiedzialne za swoje zycie.


A ja sie pytam co jesli juz ktoś nie przejrzał na oczy, zakochał sie w
mamisynku a teściowa z tych wtracajacych się.



To ma to co ma i niech nie narzeka _po_ ze oczy mu sie otworzyly. I tyle.



A nie moze czasem zapytać o radę?,



A Ty w pierwotnym poscie odnosnie tesciowej widzialas pytanie o porade?


Mozesz zacytowac?




bo wiesz może ktoś ma lepszy pomysł
jak sobie z tym poradzic i czy trzeba to od razu nazywać
'wypłakiwaniem sie po internecie'?



j.w.


Z doswiadczenia Tobie powiem, ze nie moze byc tak, ze jest sie zakochanym i
slepym i nie widziec od razu braku akceptacji rodziny, czy rodzinnego stylu
przegladania garnkow.



Wiele widać to fakt, czy wszystko nie wiem, niektórzy też udaja że nie
widzą, fakt. A nie bierzesz pod uwagę, że np. ludzie sie zmieniają..



Jezeli ktos na malzenstwo patrzy jak na loterie, to ma co ma. A ja
nadal trabie o odpowiedzialnosci za swoje decyzje, za swoje wybory, za
siebie i swoje czyny. Czy myslisz np ze moje uklady z tesciowa byly od
razu idealne? Z rodzina meza?


Znam taką sytuację że dopiero po kilku latach, tym razem synowa,
pokazał pazurki a teściowa no co miała dać sobie w kaszę dmuchać? I
spór gotowy.



No to na co teraz zwalamy wine? Moze PMS miala?


Tesciowa stwierdziła, że dla dobra ich małżeństwa woli synowej nie
ogladać i tak będzie najzdrowiej. Ona juz syna wychowała i to jest ich
zycie. Swoja drogą dość rozsądnie biorąc pod uwagę fakt jak została
potraktowana.



Mysle, ze rozsadnie _bez_ _wzgledu_ na sytuacje, do jakiej doszlo miedzy
tymi kobietami.


Pozatym
niektórzy dobrze sie maskują.



Braku akceptacji rodziny i ignorowania tematu przez TZ nie da sie
zamaskowac.




Nie bardzo rozumiem skąd ta pewność.



Nie wiesz, kiedy ktos Cie nie lubi? Nie czujesz tego? Starasz sie,
robisz jak najlepiej, a ktos po prostu nie moze sie do Ciebie przelamac?


W kwestii maskowania chodzi mi o pewne cechy charakteru lub zachowanie
w nowych sytuacjach. Nie da sie wszystkiego omówic przed slubem.
Wiele tematów pojawia się dopiero po ślubie. Niektóre kwestie
wyskakują dopiero potem i dopiero potem mozna poznać zachowanie TZ w
takiej a nie innej sytuacji.



I do takich poslubnych nalezy temat maminegosynka?
Kasia


Tematy powiązane z zazdroszczę ciężarnym:



Copyright 2007-2008 © otopr.pl Informacje Prasowe
Projekt i wykonanie: E2


web stats stat24