otopr.pl Grupy dyskusyjne Znajomy: Zmartwychwstanie

Znajomy: Zmartwychwstanie

1
Data: 15 styczeń 1998, 12:27
Temat:

Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

/spoilery, spoilery/ -tylko czy ktos jeszcze nie widzial???
/Uwaga malkontenci!!! - patrz sygnatura :) /
Veni Vidi Vici
Obcy skopal tylki po raz czwarty.
Jesli to jest kiepski film to oby wiecej takich 'kiepskich'
filmow.
Kilka spoznionych refleksji:
Mozna znalezc duzo analogii z 5E.
Oba francuskie. W obu sery szwajcarskie zamiast scenariuszy.
W obu dowcipy, choc filmy niby 'na serio'. W obu beznadziejne
zakonczenia. Oba mimo to swietne.
Zdecydowanie najgorszy odcinek serialu i dlatego dostaje u
mnie 5+ /w skali szkolnej/, zamiast 6 jak poprzednie czesci.

Czemu swietny:
*Bo to film o Obcym :)
*Swietna rola Weaver, z filmu na film IMHO coraz lepiej gra
Ripley.
*Typowo francuska niekomercyjnosc: Brzydcy Aktorzy zamiast
Toma Krazownika i Kaprawego Leonarda, w dodatku przezywaja,
ha ha!
*Silniki korekcyjne /nieobecne chyba w zadnym filmie SF/
*Milosc kaleki do Call
*Wizualizacja powiedzenia 'Miec oczy /i nie tylko :) / z
tylu glowy'
*Scena pod woda
*Sceny w laboratorium:
-tresowanie Obcego
-klotnia Obcych
-Obcy wlaczajacy klimatyzacje :)
*Nieudane klony
*Scena z gornikiem probujacym sie dowiedziec co w nim
rosnie - CUDO!
*Jeunetowe dowcipy: zwlaszcza zamki na chuch rzadza. :)
Malo nie zszedlem jak to zobaczylem. A wytrych? -
REWELACJA!

Czemu tylko 5+:
*Dziurawy scenariusz
Przy czym wcale nie wkurzyla mnie pamiec Ripley, tylko
inne potkniecia. /kolejnosc przypadkowa/
-po co w luku towarowym okno?
-po co naukowiec czekal na piratow, skoro dostal sie na
poklad?
-jak dostal sie na poklad?
-czemu Call spadla?
-skad Call znalazla sie na gorze, teleportowala sie?
-cala scena na drabinie: KATASTROFA /nie podejmuje sie
wyliczyc wszystkich debilizmow podczas tej sceny - ZENADA/
Zmarnowane kilka cennych minut filmu. A podobno ze
scenariusza wyleciala masa dobrych scen.
-co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?
-scena w gniezdzie i jej konsekwencje: KOLEJNA KATASTROFA
Motyw z glowa objasniajaca, co sie dzieje na ekranie,
ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
- kto widzial ich wersje Chudego Robina, ten czai. Albo to,
co glowa mowi - koszmarny stek bzdur?, potworny belkot?,
nie wiem jak to nazwac! W kazdym razie pamiec Ripley w
porownaniu z ta scena to pryszcz.
-czemu Dzidzius Michael zabija Mamusie?
-od kiedy ludzie rodza sie przez rozerwanie brzucha matki?
-skad Ripley wiedziala gdzie szukac przewodow, ktore trzeba
posmarowac krwia?
-co robila Call z piratami?
-co sie stalo z Auriga? Rozbila sie o pole silowe, pozyczone
ze Spaceballs, czy jak?
-dlaczego znaleziony gornik zyje?
-martwy/zywy gornik bijacy sie z naukowcem i scena przebicia
/musial miec zajebiscie dluga szyje, ten Obcy :) /
-zachowanie sie 'zawartosci' zdekompresowanej kabiny przy
wchodzeniu w atmosfere/locie na wysokosci x tysiecy metrow
*JESZCZE JEDNA KATASTROFA - plujacy krwia Obcy
Nie mam slow.........
*Slaby poziom niektorych dowcipow - po Jeunecie sie tego nie
spodziewalem :(
*Kiepskie momentami efekty
*'Zacieta' bron - bylo juz 138 432 razy :(((
*Brak Bishopa :)
*Cukier lejacy sie z ekranu podczas koncowki
*Biodroid.....
Ech!
Uwielbiam Winone, ale z bolem serca musze stwierdzic, ze
pomysl z umieszczeniem takiej postaci to NASTEPNA KATASTROFA!
Pasowala tam jak piesc do nosa. IMHO Call rozwala z kretesem
caly klimat filmu. Nie wiem, co nie pasuje: postac, czy Winona,
ale cos nie zagralo i to bardzo!

Ufffffffff........ :)
No to sobie ulzylem :)

Na koniec prosba do naukowcow od klonowania owieczek:
Bierzcie sie za Weaver, bo kto nam zagra w jubileuszowym,
dziesiatym Obcym /i we wszystkich nastepnych/.
Pozdrawia czekajacy na Piatke Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"1. KAZDY film z Obcym jest znakomity


2. Jezeli uwazasz inaczej, patrz punkt pierwszy"


Pitagoras




2
Data: 15 styczeń 1998, 15:13
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



/spoilery, spoilery/ -tylko czy ktos jeszcze nie widzial???
/Uwaga malkontenci!!! - patrz sygnatura :) /
Zdecydowanie najgorszy odcinek serialu i dlatego dostaje u
mnie 5+ /w skali szkolnej/, zamiast 6 jak poprzednie czesci.



Mnie sie bardziej podobal od trojki.
De gustibus costam costam.



Czemu swietny:
Czemu tylko 5+:
*Dziurawy scenariusz
Przy czym wcale nie wkurzyla mnie pamiec Ripley, tylko



Dla mnie pamiec byla zdecydowanie najwieksza dziura.


inne potkniecia. /kolejnosc przypadkowa/
-po co w luku towarowym okno?



Chodzi ci o statek piratow? Moze dlatego zeby w razie jakiejs kontroli
wybic i wyrzucic kontrabande :)


-po co naukowiec czekal na piratow, skoro dostal sie na
poklad?



Moze nie mial kluczykow


-jak dostal sie na poklad?



Po trapie?


-czemu Call spadla?



Zaskoczenie, bol, uszkodzenie systemow...


-skad Call znalazla sie na gorze, teleportowala sie?



Moze gdzies bylo jakies drugie wejscie, ew. winda.


-cala scena na drabinie: KATASTROFA /nie podejmuje sie
wyliczyc wszystkich debilizmow podczas tej sceny - ZENADA/



Nie zauwazylem. Moglbys jednak wymienic kilka?


Zmarnowane kilka cennych minut filmu. A podobno ze
scenariusza wyleciala masa dobrych scen.
-co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?



Chyba tak.


-scena w gniezdzie i jej konsekwencje: KOLEJNA KATASTROFA
Motyw z glowa objasniajaca, co sie dzieje na ekranie,
ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'



Nie lubisz?


- kto widzial ich wersje Chudego Robina, ten czai. Albo to,
co glowa mowi - koszmarny stek bzdur?, potworny belkot?,



Jakbys byl w takiej sytuacji tez bys nie mowil do rzeczy.


nie wiem jak to nazwac! W kazdym razie pamiec Ripley w
porownaniu z ta scena to pryszcz.
-czemu Dzidzius Michael zabija Mamusie?



Bo jest brzydka?


-od kiedy ludzie rodza sie przez rozerwanie brzucha matki?



Jaki _czlowiek_ tak sie tam urodzil?


-skad Ripley wiedziala gdzie szukac przewodow, ktore trzeba
posmarowac krwia?



Instynkt? Intuicja? Siedziala w tej celi dosc dlugo, pewnie rozwazala
rozne warianty ucieczki i ja opukala dokladnie.


-co robila Call z piratami?



Chciala udaremnic operacje na Auridze.


-co sie stalo z Auriga? Rozbila sie o pole silowe, pozyczone
ze Spaceballs, czy jak?



Rozbila sie w atmosferze


-dlaczego znaleziony gornik zyje?



Dlaczego mialby nie zyc?


-martwy/zywy gornik bijacy sie z naukowcem i scena przebicia
/musial miec zajebiscie dluga szyje, ten Obcy :) /



Caly byl szyja (oprocz glowy).


*JESZCZE JEDNA KATASTROFA - plujacy krwia Obcy
Nie mam slow.........



Oni przeciez oddali calkiem sporo strzalow w niego z gory. Unikal, ale
mogl zostac drasniety "w pysk"


*Slaby poziom niektorych dowcipow - po Jeunecie sie tego nie
spodziewalem :(



Mi sie podobaly. Ktore dowcipy uwazasz za slabe?


*Brak Bishopa :)



W jedynce tez nie bylo :)


*Biodroid.....
Ech!
Uwielbiam Winone, ale z bolem serca musze stwierdzic, ze
pomysl z umieszczeniem takiej postaci to NASTEPNA KATASTROFA!



Nie wyczulem w tym zgrzytu


Pozdrawia czekajacy na Piatke Marac



Andrzej Jarzabek



3
Data: 15 styczeń 1998, 17:30
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: moczulsk@i

Marac (marac@polbox.com) wrote:
: Mozna znalezc duzo analogii z 5E.
: W obu dowcipy, choc filmy niby 'na serio'. W obu beznadziejne
Bo w 5E w ogole bylo duzo (prawie same) nawiazan.
Poza tym to 5E 'na serio'?? Eeee

pozdrowienia,
Tromba polemiczny

4
Data: 15 styczeń 1998, 17:44
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article
<34BE198D.DC1ADCA9@cyber.ict.pwr.wroc.pl>...


Marac wrote:


[cch]


> *Dziurawy scenariusz
> Przy czym wcale nie wkurzyla mnie pamiec Ripley, tylko

Dla mnie pamiec byla zdecydowanie najwieksza dziura.


Ale dziura konieczna! W odroznieniu od pozostalych.



> inne potkniecia. /kolejnosc przypadkowa/
> -po co w luku towarowym okno?
Chodzi ci o statek piratow? Moze dlatego zeby w razie jakiejs kontroli
wybic i wyrzucic kontrabande :)


:)



> -po co naukowiec czekal na piratow, skoro dostal sie na
> poklad?
Moze nie mial kluczykow


:))



> -jak dostal sie na poklad?
Po trapie?


:)))



> -czemu Call spadla?
Zaskoczenie, bol, uszkodzenie systemow...


Jakos pozniej nie bylo widac tych uszkodzen.



> -skad Call znalazla sie na gorze, teleportowala sie?
Moze gdzies bylo jakies drugie wejscie, ew. winda.


To by nie plyneli. Naukowiec z zolnierzem wyraznie mowia: 'To
jest jedyna droga' czy cus takiego.



> -cala scena na drabinie: KATASTROFA /nie podejmuje sie
> wyliczyc wszystkich debilizmow podczas tej sceny - ZENADA/
Nie zauwazylem. Moglbys jednak wymienic kilka?


No to jedziemy z tym koksem /sam chciales!/
1. Spadajaca Call - juz pisalem
2. Czemu wszyscy sie przez godzine gapia, jak Murzyn z kaleka
opedzaja sie od Obcego?
2a. Czemu 'Brzydki' zaczyna strzelac tak pozno?
2b. Czemu inni nie strzelaja?
2c. Zacieta bron - juz pisalem
3. Czemu Obcy mutuje w leniwca i wisi ziewajac na drabinie,
zamiast w 10 sekund eksterminowac wszystkich gapiacych sie na
niego bez zadnej reakcji, jak to ma w zwyczaju ten gatunek?
4. Plucie krwia - juz pisalem
5. Czemu Murzyn spada?
5a. Dlaczego jest rozpuszczalny? I dlaczego w zwiazku z tym
nie rozpuscil sie juz podczas sceny podwodnej?
Wystarczy? :)
Wiecej grzechow nie pamietam :)



> Zmarnowane kilka cennych minut filmu. A podobno ze
> scenariusza wyleciala masa dobrych scen.
> -co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?
Chyba tak.


:))))



> -scena w gniezdzie i jej konsekwencje: KOLEJNA KATASTROFA
> Motyw z glowa objasniajaca, co sie dzieje na ekranie,
> ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
Nie lubisz?


Ja poszedlem na horror, a nie na ID4 - czesc II.
Sadzac po Twoich odpowiedziach na moje zarzuty, potraktowales A:R
jak komedie, a w tej serii chyba jednak nie o to chodzi?



> - kto widzial ich wersje Chudego Robina, ten czai. Albo to,
> co glowa mowi - koszmarny stek bzdur?, potworny belkot?,
Jakbys byl w takiej sytuacji tez bys nie mowil do rzeczy.


:)))))
Ale potwierdzenie jego belkotu mielismy na ekranie.
Mowiles, ze pamiec jest najgorszym bugiem.
Pamiec byla potrzebna, zeby powiazac 4 z poprzednimi czesciami.
Scena w gniezdzie ma sie do nich NIJAK. Belkot bez sensu, bez
zadnego zwiazku z niczym. Te scene dopisala chyba jakas
sprzataczka, milosniczka horrorow klasy G, ktora dorwala sie w
wytworni do scenariusza, nie widziala poprzednich czesci, a i
ten scenariusz przejrzala tylko pobieznie.



> nie wiem jak to nazwac! W kazdym razie pamiec Ripley w
> porownaniu z ta scena to pryszcz.
> -czemu Dzidzius Michael zabija Mamusie?
Bo jest brzydka?


:))))))



> -od kiedy ludzie rodza sie przez rozerwanie brzucha matki?
Jaki _czlowiek_ tak sie tam urodzil?


Wg. belkotu Objasniajacej Glowy, Krolowej wyrosla macica i
rodzila Michaela na sposob ludzki.



> -skad Ripley wiedziala gdzie szukac przewodow, ktore trzeba
> posmarowac krwia?

Instynkt? Intuicja? Siedziala w tej celi dosc dlugo, pewnie rozwazala
rozne warianty ucieczki i ja opukala dokladnie.


:(((
Andrzeju, blagam!



> -co robila Call z piratami?

Chciala udaremnic operacje na Auridze.


"- Sluchajcie, chlopaki. Chce udaremnic operacje na Auridze.
Moge sie z wami zabrac?
- Spoko.
- Nie ma problemu.
- Wskakuj.
- Dzieki, chlopaki.
- A jak Ty sie wlasciwie nazywasz?
- Mowcie mi Call.
- Swietnie, Call. Czuj sie jak u siebie w domu."



> -co sie stalo z Auriga? Rozbila sie o pole silowe, pozyczone
> ze Spaceballs, czy jak?
Rozbila sie w atmosferze


W morde jeza.... Twarda mamy te atmosfere.
A poza tym ona sie nie rozbila, a wybuchla. I nie 'w',
a 'przy zderzeniu'.
Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.



> -dlaczego znaleziony gornik zyje?
Dlaczego mialby nie zyc?


A dlaczego pozostali nie zyja?
/podpowiedz/ Cos sie z nich wyleglo.



> -martwy/zywy gornik bijacy sie z naukowcem i scena przebicia
> /musial miec zajebiscie dluga szyje, ten Obcy :) /
Caly byl szyja (oprocz glowy).


No wlasnie! :(((((



> *JESZCZE JEDNA KATASTROFA - plujacy krwia Obcy
> Nie mam slow.........
Oni przeciez oddali calkiem sporo strzalow w niego z gory. Unikal, ale
mogl zostac drasniety "w pysk"


Andrzeju, prosze! :(((
Obejrzyj jeszcze raz uwaznie. On nie 'bryzga' krwia z rany,
tylko _wyraznie_ nia 'pluje', tak jak Ty plujesz slina.



> *Slaby poziom niektorych dowcipow - po Jeunecie sie tego nie
> spodziewalem :(
Mi sie podobaly. Ktore dowcipy uwazasz za slabe?


'Jakies babskie sprawy' - po spaleniu klonow.
I jeszcze kilka, ale nie pamietam. Nie mowie, ze duzo.
Wiekszosc byla na Jeunetowym poziomie.



> *Brak Bishopa :)
W jedynce tez nie bylo :)


Nigdy tego Scottowi nie wybacze :)



> *Biodroid.....
> Ech!
> Uwielbiam Winone, ale z bolem serca musze stwierdzic, ze
> pomysl z umieszczeniem takiej postaci to NASTEPNA KATASTROFA!
Nie wyczulem w tym zgrzytu


De gustibus costam costam.
Pozdrawia Marac Polemiczny
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

5
Data: 15 styczeń 1998, 20:32
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: mdaniel@pr

On 15 Jan 1998 11:27:33 GMT, "Marac" wrote:


Veni Vidi Vici
Obcy skopal tylki po raz czwarty.




-czemu Call spadla?




bo miala dziure w brzuchu, a moze w "brzuchu".




-co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?




Farbka mu sie zmyla.




-czemu Dzidzius Michael zabija Mamusie?




Jakbys tak wygladal, tez bys zabil...




-od kiedy ludzie rodza sie przez rozerwanie brzucha matki?




jacy ludzie ? I skad wiesz, ze to byl brzuch ?




-co robila Call z piratami?




No nie ! Dosc tych swinstw !




-co sie stalo z Auriga? Rozbila sie o pole silowe, pozyczone
ze Spaceballs, czy jak?




Sadzac po wybuchu, Ziemi ubyl jeden kontynent.




*Biodroid.....




No wlasnie, gdzie taki mozna kupic ?




Nie wiem, co nie pasuje: postac, czy Winona,
ale cos nie zagralo i to bardzo!




No wlasnie, cos nie zagralo, tylko ze biedna W.R. akurat najmniej


temu winna.
Ogolnie:


Venitas Venitatum



milosz danielewski

6
Data: 15 styczeń 1998, 20:32
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: mdaniel@pr

On 15 Jan 1998 16:44:49 GMT, "Marac" wrote:


> -co robila Call z piratami?

Chciala udaremnic operacje na Auridze.


"- Sluchajcie, chlopaki. Chce udaremnic operacje na Auridze.
Moge sie z wami zabrac?
- Spoko.




Nie wzial bys jej na "stopa" ?



milosz danielewski

7
Data: 16 styczeń 1998, 00:55
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd21cd$694231c0$LocalHost@default>...




Rozbila sie w atmosferze


W morde jeza.... Twarda mamy te atmosfere.
A poza tym ona sie nie rozbila, a wybuchla. I nie 'w',
a 'przy zderzeniu'.
Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.


A z taka H2O mozna ? Mozna. I jak potrafi byc twarda :)
Przy duzej predkosci wejscie w atmosfere mozesz poczuc
jak zderzenie ze sciana.


Pozdrawia Marac Polemiczny
e-mail: marac@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Dreams are free, but you get soaked on the connect time.



8
Data: 16 styczeń 1998, 01:24
Temat:

Agresywna atmosfera (bylo:Znajomy: Zmartwychwstanie)

Autor: Paula

Marac wrote:


> Rozbila sie w atmosferze
W morde jeza.... Twarda mamy te atmosfere.
A poza tym ona sie nie rozbila, a wybuchla. I nie 'w',
a 'przy zderzeniu'.
Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.




"W obliczeniach byl blad. Nie przeszli nad atmosfera, ale zderzyli sie z
nia..." (Cytat z pamieci, wiec moze byc niedokladny.

:-)))))

pozdrawiam
Paula
--
Paulina Braiter ppbraz@waw.pdi.net

And they shall beat their swords into ploughshares, for if
you hit a man with a ploughshare, he'll know he's been hit.

9
Data: 16 styczeń 1998, 20:02
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: msniezek@m

In article <01bd2150$2144cfe0$LocalHost@default>,


"Marac" wrote:




*Swietna rola Weaver, z filmu na film IMHO coraz lepiej gra
Ripley.



Nie zgadzam sie. Ripley nigdy nie zagra juz tak jak w Obcym 2 (oczywiscie
mowiac o Obcych, bo jej najlepsza rola to Gorillas in the Mist oczywiscie). A
zreszta, moze uznalem, ze zle gra, bo miala bardzo niewdzieczna role
dostosowania sie do naciaganego straszliwie scenariusza...


*Typowo francuska niekomercyjnosc: Brzydcy Aktorzy zamiast
Toma Krazownika i Kaprawego Leonarda, w dodatku przezywaja,
ha ha!



A ja mysle, ze rezyser chcial po prostu dac zarobic kolegom :)


*Milosc kaleki do Call



??? Nie zauwazylem... Byli przyjaciolmi, ale chyba nic wiecej.


*Nieudane klony



Beznadziejna scena i beznadziejne klony. Bleee, nie chcemy takich akcentow na
przyszlosc. Wygladalo toto jak ryzunki schizofrenika, a w zalozeniu mialo byc
genetycznym majstersztykiem. Bzdura.


*Jeunetowe dowcipy: zwlaszcza zamki na chuch rzadza. :)
Malo nie zszedlem jak to zobaczylem. A wytrych? -
REWELACJA!



I to Ci sie podoba ? Pamietasz jakies dowcipy z poprzednich Obcych ?? Cale
szczescie nie bylo zadnych.


-po co naukowiec czekal na piratow, skoro dostal sie na
poklad?



Bo Call costam zablokowala.


-jak dostal sie na poklad?



No wlasnie...


-czemu Call spadla?



Moze chciala udawac czlowieka, zeby jej nie zabil tym razem skutecznie, a moze
miala chwilowe malfunction ?:)


-skad Call znalazla sie na gorze, teleportowala sie?



No wlasnie...


-co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?



Zjadly go.


-scena w gniezdzie i jej konsekwencje: KOLEJNA KATASTROFA
Motyw z glowa objasniajaca, co sie dzieje na ekranie,
ponizej krytyki.



Racja :) Nowy typ narratora :)


-czemu Dzidzius Michael zabija Mamusie?



Bo wie, ze prawdziwa mamusia jest czlowiekiem i obie mamusie sie nie za bardzo
lubia :)


-od kiedy ludzie rodza sie przez rozerwanie brzucha matki?



Jacy ludzie ?:) To nie byl czlowiek z pewnoscia :) Myslisz, ze w jednym
pokoleniu wyksztalcilyby sie wszystkie mechanizmy ssaka ?:)


-skad Ripley wiedziala gdzie szukac przewodow, ktore trzeba
posmarowac krwia?



No, polatala sobie paroma statkami w swoim zyciu to wie. Poza tym chyba
posmarowala wszystkie jak leci. Poza tym byla tylko jedna skrzynka z
przewodami w pomieszczeniu.


-co robila Call z piratami?



No jak to ? Miala swoj cel dotarcia na Aurige i zniszczenia *** (jaj ?)
obcych. Wykorzystala piratow.


-co sie stalo z Auriga? Rozbila sie o pole silowe, pozyczone
ze Spaceballs, czy jak?



A moze spalila sie w atmosferze ?


-dlaczego znaleziony gornik zyje?



Bo nie wyklul sie jeszcze obcy - pewnie mial dluzszy czas dojrzewania niz
reszta :)


*Slaby poziom niektorych dowcipow - po Jeunecie sie tego nie
spodziewalem :(



Zgadza sie - dowcipy w ogole sa zbedne. Co za glupi pomysl, zeby z Obcego
robic komedyjke drugiego sortu...

Pozdrawiam,

"Sa takie chwile----------------------------


w zyciu zolwia,------------- Maciek Sniezek
ze musi komus--------- msniezek@medianet.pl
dac w morde"------------------- ICQ 6022825

10
Data: 16 styczeń 1998, 22:48
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Miroslaw W


Zgadza sie - dowcipy w ogole sa zbedne. Co za glupi pomysl, zeby z Obcego




robic komedyjke drugiego sortu...


najlepiej wybrac sie jeszcze raz na Obcego 2

Pozdrowienia


11
Data: 16 styczeń 1998, 22:53
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: dobrov@fri

On Fri, 16 Jan 1998 00:55:06 +0100, "Slawomir Szczyrba"
wrote:


Marac wrote in message <01bd21cd$694231c0$LocalHost@default>...




Rozbila sie w atmosferze


W morde jeza.... Twarda mamy te atmosfere.
A poza tym ona sie nie rozbila, a wybuchla. I nie 'w',
a 'przy zderzeniu'.
Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.


A z taka H2O mozna ? Mozna. I jak potrafi byc twarda :)



Wystarczy z wysokosci metra zleciec na plaskie plecy i juz piecze strasznie.
Niedawno to przerobilem - nieudane salto.


Przy duzej predkosci wejscie w atmosfere mozesz poczuc
jak zderzenie ze sciana.



Dokladnie.
Co roku w sierpniu pojawiaja sie na nocnym niebie liczne swietliste smugi.
To nieszczesne kawalki materii zderzajace sie z atmosfera.


+--\ /--\ +--\ +--\ /--\ | | Arkadiusz Dabrowski
| | | | |--< |--/ | | | | dobrov@priv.onet.pl
+--/ \--/ +--/ | \ \--/ \/ stare konto:


dobrov@zeus.polsl.gliwice.pl

12
Data: 17 styczeń 1998, 11:46
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



Andrzej Jarzabek wrote in article
> Dla mnie pamiec byla zdecydowanie najwieksza dziura.
Ale dziura konieczna! W odroznieniu od pozostalych.



Ale to byl ewidentny blad logiczny scenarzystow. Costam sobie wymyslili
i nie przemysleli tego.


> > -czemu Call spadla?
> Zaskoczenie, bol, uszkodzenie systemow...
Jakos pozniej nie bylo widac tych uszkodzen.



Moze jak Terminator, wlaczyla zapasowe systemy :)


>
> > -skad Call znalazla sie na gorze, teleportowala sie?
> Moze gdzies bylo jakies drugie wejscie, ew. winda.
To by nie plyneli. Naukowiec z zolnierzem wyraznie mowia: 'To
jest jedyna droga' czy cus takiego.



Jesli do windy mieliby plynac np. 50 metrow to tamto bylo jedyna droga.
Call z powietrzem nie miala problemow. Ewentualnie winda mogla byc
niedaleko ale wymagac jakiejs skomplikowanej procedury obslugi.
Ewentualnie Wren nie znal tak dokladnie statku.


>
> > -cala scena na drabinie: KATASTROFA /nie podejmuje sie
> > wyliczyc wszystkich debilizmow podczas tej sceny - ZENADA/
> Nie zauwazylem. Moglbys jednak wymienic kilka?
No to jedziemy z tym koksem /sam chciales!/
1. Spadajaca Call - juz pisalem
2. Czemu wszyscy sie przez godzine gapia, jak Murzyn z kaleka
opedzaja sie od Obcego?



Bo sie boja?


2a. Czemu 'Brzydki' zaczyna strzelac tak pozno?



Bo jest ciezko kapujacy? Bo nie chce trafic w Murzyna?


2b. Czemu inni nie strzelaja?



Nie chca trafic w Murzyna i Kaleke.
Boja sie ze zabity Obcy rozbryzga sie na Murzyna.


3. Czemu Obcy mutuje w leniwca i wisi ziewajac na drabinie,
zamiast w 10 sekund eksterminowac wszystkich gapiacych sie na
niego bez zadnej reakcji, jak to ma w zwyczaju ten gatunek?



Bo do niego strzelaja.


5. Czemu Murzyn spada?



Zeby uratowac kaleke.


5a. Dlaczego jest rozpuszczalny? I dlaczego w zwiazku z tym
nie rozpuscil sie juz podczas sceny podwodnej?



Bo przedtem nie byl w wodzie zaraz obok zwlok Obcego.


>
> > Zmarnowane kilka cennych minut filmu. A podobno ze
> > scenariusza wyleciala masa dobrych scen.
> > -co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?
> Chyba tak.
:))))



We "krwi" Obcego.


> > -scena w gniezdzie i jej konsekwencje: KOLEJNA KATASTROFA
> > Motyw z glowa objasniajaca, co sie dzieje na ekranie,
> > ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
> Nie lubisz?
Ja poszedlem na horror, a nie na ID4 - czesc II.
Sadzac po Twoich odpowiedziach na moje zarzuty, potraktowales A:R
jak komedie, a w tej serii chyba jednak nie o to chodzi?



Dobry film jest dobry film. "Aliens" tez nie jest horrorem, jak mozna by
oczekiwac po obejrzeniu "Aliena" (pierwszego). A i tak rzadzi.


Mowiles, ze pamiec jest najgorszym bugiem.
Pamiec byla potrzebna, zeby powiazac 4 z poprzednimi czesciami.



Wcale nie uwazam ze postac Ripley jest niezbednym elementem w kazdym
filmie o Obcych.


Scena w gniezdzie ma sie do nich NIJAK. Belkot bez sensu, bez
zadnego zwiazku z niczym. Te scene dopisala chyba jakas
sprzataczka, milosniczka horrorow klasy G, ktora dorwala sie w
wytworni do scenariusza, nie widziala poprzednich czesci, a i
ten scenariusz przejrzala tylko pobieznie.



Gorzej. W roznych wczesniejszych wersjach scenariusza bylo pare rzeczy
wyjasnionych (np. ze to Ripley a nie Krolowa jest matka "potworka").


Wg. belkotu Objasniajacej Glowy, Krolowej wyrosla macica i
rodzila Michaela na sposob ludzki.



Macica byla, ale nie bylo (chyba) pochwy. Jesli mieszasz geny to moga z
tego wychodzic rozne dziwne rozwiazania (np. rodzenie sie przez
rozrywanie brzucha) To ce Krolowa miala macice to nie znaczy ze juz
dalej wszystko bylo identycznie jak u czlowieka. Zreszta sam mowiles ze
to co mowi Glowa to belkot.


> > -skad Ripley wiedziala gdzie szukac przewodow, ktore trzeba
> > posmarowac krwia?
> Instynkt? Intuicja? Siedziala w tej celi dosc dlugo, pewnie
> rozwazala rozne warianty ucieczki i ja opukala dokladnie.
:(((
Andrzeju, blagam!



Te uwage z sali odrzucam jako niezorganizowana.
Poza tym moze wcale nie wiedziala tylko miala szczescie...


> > -co robila Call z piratami?
> Chciala udaremnic operacje na Auridze.
"- Sluchajcie, chlopaki. Chce udaremnic operacje na Auridze.


[ciach]

Ty sie pytales dlaczegoi ona z nimi byla czy co im powiedziala?
Bo w drugim przypadku top ja proponuje alternatywna scenke:
"Sluchajcie chlopaki, zawsze chcialam byc piratem, musicie miec
fascynujace zycie, mnostwo przygod. Moge sie do was przylaczyc?
[chlopaki - z wywieszonymi jezorami] Tak tak tak tak!"

Wszystko jasne?


> > -co sie stalo z Auriga? Rozbila sie o pole silowe, pozyczone
> > ze Spaceballs, czy jak?
> Rozbila sie w atmosferze
W morde jeza.... Twarda mamy te atmosfere.
A poza tym ona sie nie rozbila, a wybuchla. I nie 'w',
a 'przy zderzeniu'.
Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.



Jest o tym oddzielna dyskusja na liscie. A rozbic sie mozna.


>
> > -dlaczego znaleziony gornik zyje?
> Dlaczego mialby nie zyc?
A dlaczego pozostali nie zyja?
/podpowiedz/ Cos sie z nich wyleglo.



No wlasnie. Z niego sie jeszcze nie wyleglo. Dwie mozliwe odpowiedzi:
Rozny czas inkubacji facehuggerow.
Rozny czas rozmrazania hibernatorow.


> > -martwy/zywy gornik bijacy sie z naukowcem i scena przebicia
> > /musial miec zajebiscie dluga szyje, ten Obcy :) /
> Caly byl szyja (oprocz glowy).
No wlasnie! :(((((



Co no wlasnie? Chestburster we wszystkich filmach byl sama szyja i
glowa.


> > *JESZCZE JEDNA KATASTROFA - plujacy krwia Obcy
> > Nie mam slow.........
> Oni przeciez oddali calkiem sporo strzalow w niego z gory. Unikal, ale
> mogl zostac drasniety "w pysk"
Andrzeju, prosze! :(((
Obejrzyj jeszcze raz uwaznie. On nie 'bryzga' krwia z rany,
tylko _wyraznie_ nia 'pluje', tak jak Ty plujesz slina.



Jak mam rane w ustach to pluje krwia tak jak normalnie pluje slina.


> > *Slaby poziom niektorych dowcipow - po Jeunecie sie tego nie
> > spodziewalem :(
> Mi sie podobaly. Ktore dowcipy uwazasz za slabe?
'Jakies babskie sprawy' - po spaleniu klonow.



Podobalo mi sie; bylo w filmie kilka znacznie lepszych tekstow ale w
kontescie sytuacji bylo IMHO niezle. De gustibus costam costam.



Pozdrawia Marac Polemiczny



Andrzej Jarzabek



13
Data: 17 styczeń 1998, 11:58
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Maciek Sniezek wrote:



>*Nieudane klony

Beznadziejna scena i beznadziejne klony. Bleee, nie chcemy takich akcentow na
przyszlosc. Wygladalo toto jak ryzunki schizofrenika, a w zalozeniu mialo byc
genetycznym majstersztykiem. Bzdura.



Nie mialo byc genetycznym majstersztykiem. To byly nieudane proby.
Chcieli sklonowac ripley z mala Krolowa w srodku. Pierwsze siedem prob
jakie im wyszly to pomieszanie Ripley z Obcym. Niezdolne do zycia,
prawdopodobnie niezdolne do "urodzenia" Krolowej (Albo Krolowa tez rosla
kaleka).



>*Jeunetowe dowcipy: zwlaszcza zamki na chuch rzadza. :)
>Malo nie zszedlem jak to zobaczylem. A wytrych? -
>REWELACJA!

I to Ci sie podoba ? Pamietasz jakies dowcipy z poprzednich Obcych ?? Cale
szczescie nie bylo zadnych.



Rozumiem ze ty bys wolal zeby film byl amalgamatem poprzednich czesci?
Poza tym wszystkie oprocz trojki mialy humorystyczne akcenty.

Andrzej Jarzabek



14
Data: 17 styczeń 1998, 12:26
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Boleslaw S


>-dlaczego znaleziony gornik zyje?

Bo nie wyklul sie jeszcze obcy - pewnie mial dluzszy czas dojrzewania niz
reszta :)



Bo rodzina gornika pochodzila z Polski, w efekcie czego jego organizm
byl dosc solidnie zaimpregnowany pewnym plynem o nieskomplikowanym
wzorze chemicznym. W tak nieprzyjaznym srodowisku Obcy wylegal sie
troche dluzej.:)

--
Boleslaw Stepniak
mailto:bolek@ikar.t17.ds.pwr.wroc.pl

15
Data: 17 styczeń 1998, 15:20
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: dobrov@fri

On Fri, 16 Jan 98 19:02:18 GMT, msniezek@medianet.pl (Maciek Sniezek) wrote:


Beznadziejna scena i beznadziejne klony. Bleee, nie chcemy takich akcentow na
przyszlosc. Wygladalo toto jak ryzunki schizofrenika, a w zalozeniu mialo byc
genetycznym majstersztykiem. Bzdura.



O ile "Czterech Obcych" jako calosc uwazam za film wyjatkowo slaby, o tyle
nie zgodze sie, ze klony byly beznadziejne.
Na ich widok jedyny raz podczas projekcji przeszyly mnie dreszcze. To byl
wytwor tylez wspanialej co chorej wyobrazni, przerazajacy i fascynujacy
zarazem.


+--\ /--\ +--\ +--\ /--\ | | Arkadiusz Dabrowski
| | | | |--< |--/ | | | | dobrov@priv.onet.pl
+--/ \--/ +--/ | \ \--/ \/ stare konto:


dobrov@zeus.polsl.gliwice.pl

16
Data: 18 styczeń 1998, 01:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

milosz danielewski wrote in article <34c46368.7920496@news.icm.edu.pl>...


On 15 Jan 1998 16:44:49 GMT, "Marac" wrote:
>> > -co robila Call z piratami?
>>
>> Chciala udaremnic operacje na Auridze.
>"- Sluchajcie, chlopaki. Chce udaremnic operacje na Auridze.
>Moge sie z wami zabrac?
>- Spoko.

Nie wzial bys jej na "stopa" ?


TRACH! /opad szczeki/
.............
Tu mnie zabiles................
............
W morde jeza, masz racje :))))))))))))))
Cofam! Wszystko w porzadku.
Pozdrawia zakochany w Winonie Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

17
Data: 18 styczeń 1998, 01:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <69m83d$npp@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd21cd$694231c0$LocalHost@default>...
>
>> Rozbila sie w atmosferze
>W morde jeza.... Twarda mamy te atmosfere.
>A poza tym ona sie nie rozbila, a wybuchla. I nie 'w',
>a 'przy zderzeniu'.
>Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.
>
A z taka H2O mozna ? Mozna. I jak potrafi byc twarda :)
Przy duzej predkosci wejscie w atmosfere mozesz poczuc
jak zderzenie ze sciana.


Z czy efekt tego zderzenia wygladalby tak, jak na A:R?
Cus mi sie widzi, ze nie bardzo.
Pozdrawia nieprzekonany Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

18
Data: 18 styczeń 1998, 01:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Krzysztof Kołaczkowski wrote in article <34BE24B4.27522D60@lech.pse.pl>...


Marac wrote:

> ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
> - kto widzial ich wersje Chudego Robina, ten czai.

Ogladalem, ale nie czaje ... kabaret Potem ponizej krytyki ?!!!
Pelen niepokoju


?????
Za pomoca nozyczek to podobno i z Biblii zrobiono kryminal.
Pozdrawia Marac, ktoremu zdarza sie czasem myslec
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

19
Data: 18 styczeń 1998, 01:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Bartlomiej Moczulski wrote in article <69ldib$rbb$3@info.cyf-kr.edu.pl>...


Marac (marac@polbox.com) wrote:
: Mozna znalezc duzo analogii z 5E.
: W obu dowcipy, choc filmy niby 'na serio'. W obu beznadziejne
Bo w 5E w ogole bylo duzo (prawie same) nawiazan.


No ale chyba nie do filmu, ktory byl krecony rownolegle!!!


Poza tym to 5E 'na serio'?? Eeee


No, moze rzeczywiscie przesadzilem z ta 'serioscia' :)
Pozdrawia zmartwychwstaly Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

20
Data: 18 styczeń 1998, 01:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

milosz danielewski wrote in article <34c362be.7750188@news.icm.edu.pl>...


On 15 Jan 1998 11:27:33 GMT, "Marac" wrote:
>-czemu Call spadla?

bo miala dziure w brzuchu, a moze w "brzuchu".


Pozniej jej nie przeszkadzalo.



>-co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?

Farbka mu sie zmyla.


:)



>-czemu Dzidzius Michael zabija Mamusie?

Jakbys tak wygladal, tez bys zabil...


:))



>-od kiedy ludzie rodza sie przez rozerwanie brzucha matki?

jacy ludzie ? I skad wiesz, ze to byl brzuch ?

>-co robila Call z piratami?

No nie ! Dosc tych swinstw !


:)))



> -co sie stalo z Auriga? Rozbila sie o pole silowe, pozyczone
> ze Spaceballs, czy jak?

Sadzac po wybuchu, Ziemi ubyl jeden kontynent.


Wyraznie rozbila sie o atmosfere IMHO.



>*Biodroid.....

No wlasnie, gdzie taki mozna kupic ?


Wlasnie, wlasnie :)))
Pozdrawia Marac, ktoremu mimo wszystko bardzo sie podobalo
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

21
Data: 18 styczeń 1998, 01:16
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Maciek Sniezek wrote in article <69oarq$1ok_001@icm.edu.pl>...


In article <01bd2150$2144cfe0$LocalHost@default>,
"Marac" wrote:
>*Swietna rola Weaver, z filmu na film IMHO coraz lepiej gra
>Ripley.
Nie zgadzam sie. Ripley nigdy nie zagra juz tak jak w Obcym 2 (oczywiscie
mowiac o Obcych, bo jej najlepsza rola to Gorillas in the Mist oczywiscie). A
zreszta, moze uznalem, ze zle gra, bo miala bardzo niewdzieczna role
dostosowania sie do naciaganego straszliwie scenariusza...


Zdecydowanie to drugie. Grala REWELACYJNIE (imho)



>*Typowo francuska niekomercyjnosc: Brzydcy Aktorzy zamiast
>Toma Krazownika i Kaprawego Leonarda, w dodatku przezywaja,
>ha ha!
A ja mysle, ze rezyser chcial po prostu dac zarobic kolegom :)


Tym lepiej /ze ma takich kolegow :) /



>*Milosc kaleki do Call
??? Nie zauwazylem... Byli przyjaciolmi, ale chyba nic wiecej.


Pewnie, ze nic wiecej :) Ale widac, ze on byl w niej zakochany.



>*Nieudane klony
Beznadziejna scena i beznadziejne klony. Bleee, nie chcemy takich akcentow na
przyszlosc. Wygladalo toto jak ryzunki schizofrenika, a w zalozeniu mialo byc
genetycznym majstersztykiem. Bzdura.


??? Co ????
Jakim majstersztykiem??!!!!! Przeciez to byly _nieudane_ klony!
Nie czaje o co Ci chodzi.



>*Jeunetowe dowcipy: zwlaszcza zamki na chuch rzadza. :)
>Malo nie zszedlem jak to zobaczylem. A wytrych? -
>REWELACJA!

I to Ci sie podoba ? Pamietasz jakies dowcipy z poprzednich Obcych ?? Cale
szczescie nie bylo zadnych.


Obawiam sie, ze przeze mnie przestanie Ci sie podobac 'Aliens',
ale sprowokowales mnie:
"- Vasquez, pomylil Cie ktos kiedys z mezczyzna?
- Nie. A Ciebie?"
Wasc nie ma poczucia humoru? Wyrazy wspolczucia.



>-czemu Call spadla?
Moze chciala udawac czlowieka, zeby jej nie zabil tym razem skutecznie,


Odpada, mogla skoczyc do tej wody bez udawania smiertelnie rannej.


a moze
miala chwilowe malfunction ?:)


Bishop calkiem niezle sobie radzil, nie majac polowy ciala, a ja
rozlegulowala malenka dziurka?
Bez takich, prosze.



>-co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?
Zjadly go.


???Kto go zjadl? Czasteczki wody???



>-czemu Dzidzius Michael zabija Mamusie?
Bo wie, ze prawdziwa mamusia jest czlowiekiem i obie mamusie sie nie za bardzo
lubia :)


Ripley nie byla mamusia, tylko babcia.



>-od kiedy ludzie rodza sie przez rozerwanie brzucha matki?

Jacy ludzie ?:) To nie byl czlowiek z pewnoscia :)


Ale Objasniajaca Glowa powiedzial, ze Krolowej wyrosla macica
i bedzie rodzic 'po ludzku'. Jak to bylo po ludzku, to ja przepraszam.


Myslisz, ze w jednym
pokoleniu wyksztalcilyby sie wszystkie mechanizmy ssaka ?:)


Wiesz, dla mnie ten motyw to w calosci pomylka.
A nawet POMYLKA.



>-skad Ripley wiedziala gdzie szukac przewodow, ktore trzeba
>posmarowac krwia?
No, polatala sobie paroma statkami w swoim zyciu to wie.


200 lat temu :)


Poza tym chyba
posmarowala wszystkie jak leci. Poza tym byla tylko jedna skrzynka z
przewodami w pomieszczeniu.


AFAIR to ona nie otwierala zadnej skrzynki, tylko oderwala
kawalek sciany.



>-co robila Call z piratami?
No jak to ? Miala swoj cel dotarcia na Aurige i zniszczenia *** (jaj ?)
obcych. Wykorzystala piratow.


Dlaczego dali sie wykorzystac? O to mi chodzilo.



>-co sie stalo z Auriga? Rozbila sie o pole silowe, pozyczone
>ze Spaceballs, czy jak?
A moze spalila sie w atmosferze ?


Wyraznie rozbila sie i wybuchla, a nie _spalila_.



>-dlaczego znaleziony gornik zyje?
Bo nie wyklul sie jeszcze obcy - pewnie mial dluzszy czas dojrzewania niz
reszta :)


Pewnie tak :(((



>*Slaby poziom niektorych dowcipow - po Jeunecie sie tego nie
>spodziewalem :(
Zgadza sie - dowcipy w ogole sa zbedne. Co za glupi pomysl, zeby z Obcego
robic komedyjke drugiego sortu...


Chyba ktos tu przesadza, panie ogrodnik.
Pozdrawia niezbedny Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"




22
Data: 18 styczeń 1998, 01:44
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: msniezek@m

In article <01bd2394$125f2840$LocalHost@default>,


"Marac" wrote:




>*Nieudane klony
Beznadziejna scena i beznadziejne klony. Bleee, nie chcemy takich akcentow
na przyszlosc. Wygladalo toto jak ryzunki schizofrenika, a w zalozeniu
mialo byc genetycznym majstersztykiem. Bzdura.


??? Co ????
Jakim majstersztykiem??!!!!! Przeciez to byly _nieudane_ klony!
Nie czaje o co Ci chodzi.



Chodzi mi o to, ze klon jest albo udany, albo ginie jeszcze jako zygota.
Sklonowac takie "cos" jak w tych szklanych "probowach" siedzialo to tak jak
rozrzucic klocki Lego w oczekiwaniu, ze same zloza sie w zamek. Jak sie
zabiera za klonowanie, to raczej poswieca sie temu wystarczajaco wiele uwagi,
zeby takie potworki a) nie powstaly, b) odpowiednio szybko zginely. To nie
Oswiecim i Mengele tylko trzecie tysiaclecie.


>*Jeunetowe dowcipy: zwlaszcza zamki na chuch rzadza. :)
>Malo nie zszedlem jak to zobaczylem. A wytrych? -
>REWELACJA!

I to Ci sie podoba ? Pamietasz jakies dowcipy z poprzednich Obcych ?? Cale
szczescie nie bylo zadnych.


Obawiam sie, ze przeze mnie przestanie Ci sie podobac 'Aliens',
ale sprowokowales mnie:
"- Vasquez, pomylil Cie ktos kiedys z mezczyzna?
- Nie. A Ciebie?"
Wasc nie ma poczucia humoru? Wyrazy wspolczucia.



No zaraz, naprawde nie widzisz roznicy miedzy dowcipami wymienianymi wsrod
czlonkow zalogi a taka kompromitacja humoru, jak w scenie z "drinkiem"
zalewanym woda albo "wytrychem" ? Humor nie jest jednorodny, jest lepszy i
gorszy. Bardziej i mniej pasujacy do sytuacji.


>-czemu Dzidzius Michael zabija Mamusie?
Bo wie, ze prawdziwa mamusia jest czlowiekiem i obie mamusie sie nie za
bardzo lubia :)


Ripley nie byla mamusia, tylko babcia.



To wytlumacz teraz te zawilosci rodzinne Dzidziusiowi :)

Pozdrawiam,

--
SYGNATURKA CHWILOWO ZAWIESZONA | --------------------------------------------
------------------------------ | -- "cale szczescie -- AUTOR CYTATU TYGODNIA:
Maciek Sniezek --------------- | -- malo tu jeszcze -- Grzegorz W. Fedorynski
msniezek@medianet.pl --------- | ------ humanistow" ------ pl.news.nowe-grupy

23
Data: 18 styczeń 1998, 02:06
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: msniezek@m

In article <01bd2150$2144cfe0$LocalHost@default>,


"Marac" wrote:




*Biodroid.....



Eee tam, to ja juz wole Udoid :)

Pozdrawiam,

--
SYGNATURKA CHWILOWO ZAWIESZONA | --------------------------------------------
------------------------------ | -- "cale szczescie -- AUTOR CYTATU TYGODNIA:
Maciek Sniezek --------------- | -- malo tu jeszcze -- Grzegorz W. Fedorynski
msniezek@medianet.pl --------- | ------ humanistow" ------ pl.news.nowe-grupy

24
Data: 18 styczeń 1998, 02:09
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: msniezek@m

In article <01bd2394$125f2840$LocalHost@default>,


"Marac" wrote:




a moze miala chwilowe malfunction ?:)


Bishop calkiem niezle sobie radzil, nie majac polowy ciala, a ja
rozlegulowala malenka dziurka?



Hmmm, a moze po prostu numer jej serii to 95 ?:) Where do YOU want to go today
?:)))

Pozdrawiam,

--
SYGNATURKA CHWILOWO ZAWIESZONA | --------------------------------------------
------------------------------ | -- "cale szczescie -- AUTOR CYTATU TYGODNIA:
Maciek Sniezek --------------- | -- malo tu jeszcze -- Grzegorz W. Fedorynski
msniezek@medianet.pl --------- | ------ humanistow" ------ pl.news.nowe-grupy

25
Data: 18 styczeń 1998, 03:18
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: mdaniel@pr

On 18 Jan 1998 00:15:54 GMT, "Marac" wrote:


Sadzac po wybuchu, Ziemi ubyl jeden kontynent.


Wyraznie rozbila sie o atmosfere IMHO.




Eee tam. W takiej skali nie widac zadnej atmosfery tylko co najwyzej


chmury. Mozna to prosto obliczyc. Srednica Ziemi to jakies 13000 km,
stratosfera zaczyna sie od 40 km od powierzchni. Jezeli w kinie na
ekranie Ziemia miala 10 m srednicy, to warstwa atmosfery miala w
porywach 4 cm. Gratuluje sokolego wzroku. Uderzenie statku kosmicznego
w atmosfere byloby pewnie wogole niewidoczne, a nam zaserwowano obraz
apokalipsy. IMHO.

milosz danielewski

26
Data: 18 styczeń 1998, 03:18
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: mdaniel@pr

On Sat, 17 Jan 1998 14:20:07 GMT, dobrov@friko.onet.pl (Arkadiusz
Dabrowski) wrote:


On Fri, 16 Jan 98 19:02:18 GMT, msniezek@medianet.pl (Maciek Sniezek) wrote:


Beznadziejna scena i beznadziejne klony. Bleee, nie chcemy takich akcentow na
przyszlosc. Wygladalo toto jak ryzunki schizofrenika, a w zalozeniu mialo byc
genetycznym majstersztykiem. Bzdura.



O ile "Czterech Obcych" jako calosc uwazam za film wyjatkowo slaby, o tyle
nie zgodze sie, ze klony byly beznadziejne.
Na ich widok jedyny raz podczas projekcji przeszyly mnie dreszcze. To byl
wytwor tylez wspanialej co chorej wyobrazni, przerazajacy i fascynujacy
zarazem.




E tam, zadnej wyobrazni. Wystarczy zajrzec do knigi o patologiach


plodu, najlepiej takiej z obrazkami, zeby stracic apetyt. Od Matki
Natury jeszcze zaden choreograf ani scenograf nie byl lepszy.

milosz danielewski

27
Data: 18 styczeń 1998, 13:02
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



>a moze
> miala chwilowe malfunction ?:)
Bishop calkiem niezle sobie radzil, nie majac polowy ciala, a ja
rozlegulowala malenka dziurka?
Bez takich, prosze.



Trudno powiedziec. Czlowiekowi moze np. urwac noge i on moze jeszcze
mowic, pelzac itp. a mala dziurka w serce i pada martwy.
Moze kula trafila w jakas czesc ukladu zmyslu rownowagi? Moze w jakis
"kabel" odpowiadajacy za sterowanie nogami?


>
> >-co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?
> Zjadly go.
???Kto go zjadl? Czasteczki wody???



Czasteczki kwasu?


>
> >-czemu Dzidzius Michael zabija Mamusie?
> Bo wie, ze prawdziwa mamusia jest czlowiekiem i obie mamusie sie nie za bardzo
> lubia :)
Ripley nie byla mamusia, tylko babcia.



Podobno ze scen ktore pozniej zostaly wyciete wynikalo ze jednak
mamusia...


>
> >-od kiedy ludzie rodza sie przez rozerwanie brzucha matki?
>
> Jacy ludzie ?:) To nie byl czlowiek z pewnoscia :)
Ale Objasniajaca Glowa powiedzial, ze Krolowej wyrosla macica
i bedzie rodzic 'po ludzku'. Jak to bylo po ludzku, to ja przepraszam.



"Po ludzku" w stosunku do tego co bylo przedtem (jaja). Nie znaczy ze
_identycznie_ jak ludzie.


> >-skad Ripley wiedziala gdzie szukac przewodow, ktore trzeba
> >posmarowac krwia?
> No, polatala sobie paroma statkami w swoim zyciu to wie.
200 lat temu :)



Ale pewna intuicja techniczna pozostaje. Poza tym mozna zauwazyc jednak
pewien zastoj w rozwoju technologii kosmicznej. Skoro piraci latali
statkiem starszym niz Ripley...


> Poza tym chyba
> posmarowala wszystkie jak leci. Poza tym byla tylko jedna skrzynka z
> przewodami w pomieszczeniu.
AFAIR to ona nie otwierala zadnej skrzynki, tylko oderwala
kawalek sciany.



Jesli masz odpowiednio duzo czasu w celi to spokojnie mozesz opukac
sciany i stwierdzic za ktorymi jest pusta przestrzen. Ripley wcale nie
musiala wiedziec ze tam sa kable, po prostu wybor tej scianki za ktora
jest "dziura" wydaje sie naturalny w takiej sytuacji.


> >-co robila Call z piratami?
> No jak to ? Miala swoj cel dotarcia na Aurige i zniszczenia *** (jaj ?)
> obcych. Wykorzystala piratow.
Dlaczego dali sie wykorzystac? O to mi chodzilo.



Tez pytanie.


>
> >-co sie stalo z Auriga? Rozbila sie o pole silowe, pozyczone
> >ze Spaceballs, czy jak?
> A moze spalila sie w atmosferze ?
Wyraznie rozbila sie i wybuchla, a nie _spalila_.



Mogla sie rozpasc (kadlub nie wytrzymal naprezen i temperatury) a wybuch
mogl byc od reaktora. Zreszta moze rozbila sie o ziemie.


>
> >-dlaczego znaleziony gornik zyje?
> Bo nie wyklul sie jeszcze obcy - pewnie mial dluzszy czas dojrzewania niz
> reszta :)
Pewnie tak :(((



Dlaczego ":(((" ?
U Obcych mozna zauwazyc duze zroznicowanie miedzygatunkowe i szybkie
mutacje.


Pozdrawia niezbedny Marac



Andrzej Jarzabek



28
Data: 18 styczeń 1998, 13:05
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Maciek Sniezek wrote:




[ciach]


zeby takie potworki a) nie powstaly, b) odpowiednio szybko zginely.
To nie Oswiecim i Mengele tylko trzecie tysiaclecie.



Sugerujesz ze moralnosc tych naukowcow nie pozwalalaby im na hodowanie
"potworkow" i eksperymentowanie na nich? ROTFL

Andrzej Jarzabek


29
Data: 18 styczeń 1998, 14:20
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: msniezek@m

In article <34C1EFFB.B6777079@cyber.ict.pwr.wroc.pl>,


Andrzej Jarzabek wrote:


Maciek Sniezek wrote:




[ciach]


zeby takie potworki a) nie powstaly, b) odpowiednio szybko zginely.
To nie Oswiecim i Mengele tylko trzecie tysiaclecie.



Sugerujesz ze moralnosc tych naukowcow nie pozwalalaby im na hodowanie
"potworkow" i eksperymentowanie na nich? ROTFL



Nie mowilem o moralnosci :) Tu raczej chodzi o to, ze z pewnoscia ludzie ci
dysponowali wystarczajaca wiedza, zeby nie dopuscic do nieudanych klonow. I
rzeczywiscie moralnosc nie ma tu nic do rzeczy, a raczej oszczednosc czasu i
pieniedzy (nie przekonasz mnie, ze naukowcy z Aurigi stworzyli te klony z
czystego sadyzmu - bo to rzeczywiscie dawaloby powody do ROTFL :)

Powiedzmy sobie szczerze - nieudane klony zaspokajaly artystyczny zmysl
rezysera i wylacznie z tego powodu znalazly sie w filmie.

Pozdrawiam,

--
SYGNATURKA CHWILOWO ZAWIESZONA | --------------------------------------------
------------------------------ | -- "cale szczescie -- AUTOR CYTATU TYGODNIA:
Maciek Sniezek --------------- | -- malo tu jeszcze -- Grzegorz W. Fedorynski
msniezek@medianet.pl --------- | ------ humanistow" ------ pl.news.nowe-grupy

30
Data: 18 styczeń 1998, 22:37
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd22e4$bb86bf60$LocalHost@default>...




Z czy efekt tego zderzenia wygladalby tak, jak na A:R?
Cus mi sie widzi, ze nie bardzo.
Pozdrawia nieprzekonany Marac


Hm. Pamietam tylko, ze stukneli w atmosfere i bylo potem bum.
Teoretycznie, to powinni sie zaczac palic, topic i rozlatywac.
Najbardziej z przodu.


Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Portable: Survives system reboot.



31
Data: 18 styczeń 1998, 22:38
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd22e5$e0b11a00$LocalHost@default>...


>*Biodroid.....

No wlasnie, gdzie taki mozna kupic ?


Wlasnie, wlasnie :)))






A zreobic samemu, to nie laska ?
(To znaczy : nie łaska ? ;)


Pozdrawia Marac, ktoremu mimo wszystko bardzo sie podobalo
e-mail: marac@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Portable: Survives system reboot.



32
Data: 18 styczeń 1998, 22:49
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2394$125f2840$LocalHost@default>...


Zdecydowanie to drugie. Grala REWELACYJNIE (imho)


IMHO tez.


Obawiam sie, ze przeze mnie przestanie Ci sie podobac 'Aliens',
ale sprowokowales mnie:
"- Vasquez, pomylil Cie ktos kiedys z mezczyzna?
- Nie. A Ciebie?"
Wasc nie ma poczucia humoru? Wyrazy wspolczucia.


I ta prosba do sierzanta o bambosze :)


a moze
miala chwilowe malfunction ?:)


Bishop calkiem niezle sobie radzil, nie majac polowy ciala, a ja
rozlegulowala malenka dziurka?
Bez takich, prosze.


Czemu. Postrzal mogl spowodowac nagly skurcz 'miesni',
albo odciac chwilowo doplyw plynu do silownikow
(jakie by one tam nie byly).
Albo jednostka centralna wylaczyla na chwile swiadomosc,
zeby zrobic autotest.


Zjadly go.


???Kto go zjadl? Czasteczki wody???


Nie. Rodzinka Ripley :)



A moze spalila sie w atmosferze ?


Wyraznie rozbila sie i wybuchla, a nie _spalila_.


Jak ktos juz zdaje sie liczyl, statek musial leciec
z predkoscia nadswietlna. Wtedy otarcie o atmosfere
powinno chyba zadzialac, jak zderzenie ze sciana.


Zgadza sie - dowcipy w ogole sa zbedne. Co za glupi pomysl, zeby
z Obcego robic komedyjke drugiego sortu...


Chyba ktos tu przesadza, panie ogrodnik.


Bo ja wiem. Dobry dowcip nie jest zly, ale ja tez nie
wiedzialem, czy to co ogladam to horror czy komedia...


Pozdrawia niezbedny Marac
e-mail: marac@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Portable: Survives system reboot.



33
Data: 18 styczeń 1998, 23:33
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: =?iso-8859

Maciek Sniezek napisał(a) w wiadomości: <69sviq$d8_001@fuw.edu.pl>...


Powiedzmy sobie szczerze - nieudane klony zaspokajaly artystyczny zmysl
rezysera i wylacznie z tego powodu znalazly sie w filmie.



Tylko, że to nie było po prostu klonowanie, a klonowanie dziwnie złączonych
kodów genetycznych człowieka i Obcego, w dodatku prawdopodobnie dynamicznie
się modyfikującego, czy coś w tym rodzaju.


Pozdrawiam,


--
Rafal Ruta
rafalko@priv.onet.pl


34
Data: 18 styczeń 1998, 23:35
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: =?iso-8859

Andrzej Jarzabek napisał(a) w wiadomości:
<34C1EF62.873CA11B@cyber.ict.pwr.wroc.pl>...


Ale pewna intuicja techniczna pozostaje. Poza tym mozna zauwazyc jednak
pewien zastoj w rozwoju technologii kosmicznej. Skoro piraci latali
statkiem starszym niz Ripley...



Akurat piraci mogli nie mieć dostępu do nowoczesnej technologii, a raczej
korzystali ze statku już wcześniej używanego.


Pozdrawiam,



--
Rafal Ruta
rafalko@priv.onet.pl


35
Data: 18 styczeń 1998, 23:40
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: =?iso-8859

Slawomir Szczyrba napisał(a) w wiadomości:
<69ts6a$jq6@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd2394$125f2840$LocalHost@default>...





Jak ktos juz zdaje sie liczyl, statek musial leciec
z predkoscia nadswietlna. Wtedy otarcie o atmosfere
powinno chyba zadzialac, jak zderzenie ze sciana.



Nie sądzę, że mógł się poruszać z nadświetlną tuż przed lądowaniem, i w
ogóle w obrębie Układu Slonecznego. To tak, jakby jeździć po mieście 200
km/h. Poza tym prędkość nadświetlna działa na zasadzie zakrzywiania
przestrzeni i raczej porusza się wtedy w "alternatywnej" przestrzeni, w
innym wymiarze. Myślę, że nawet w filmie SF nie ma latania sobie po
"zwykłym" kosmosie z prędkością większą od światła.


Pozdrawiam,



--
Rafal Ruta
rafalko@priv.onet.pl


36
Data: 19 styczeń 1998, 01:35
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Slawomir Szczyrba wrote:



Hm. Pamietam tylko, ze stukneli w atmosfere i bylo potem bum.
Teoretycznie, to powinni sie zaczac palic, topic i rozlatywac.
Najbardziej z przodu.



Akurat bys w tej skali zobaczyl. Zreszta sam ten statek mial chyba
ladnych kilka kilometrow.



Slawek



Andrzej Jarzabek



37
Data: 19 styczeń 1998, 02:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Arkadiusz Dabrowski wrote in article <34c0797a.1470235@news.icm.edu.pl>...


On Fri, 16 Jan 1998 00:55:06 +0100, "Slawomir Szczyrba"
wrote:
>Marac wrote in message <01bd21cd$694231c0$LocalHost@default>...
>>
>>> Rozbila sie w atmosferze
>>W morde jeza.... Twarda mamy te atmosfere.
>>A poza tym ona sie nie rozbila, a wybuchla. I nie 'w',
>>a 'przy zderzeniu'.
>>Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.


[cch]


>Przy duzej predkosci wejscie w atmosfere mozesz poczuc
>jak zderzenie ze sciana.

Dokladnie.
Co roku w sierpniu pojawiaja sie na nocnym niebie liczne swietliste smugi.
To nieszczesne kawalki materii zderzajace sie z atmosfera.


A gucio! :)
SPALAJACE sie podczas przelotu przez nia. A w A:R bylo wlasnie _zderzenie_.
Pozdrawia astronomiczny Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

38
Data: 19 styczeń 1998, 02:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article
<34C08C02.B208F89C@cyber.ict.pwr.wroc.pl>...


Marac wrote:
> > Dla mnie pamiec byla zdecydowanie najwieksza dziura.
> Ale dziura konieczna! W odroznieniu od pozostalych.
Ale to byl ewidentny blad logiczny scenarzystow. Costam sobie wymyslili
i nie przemysleli tego.


Przemysleli - musieli jakos nawiazac do poprzednich odcinkow.
Blad logiczny! To jak mozesz uwazac, ze np. scena w gniezdzie
nie jest gorsza. Toz to wlasnie jeden WIELKI blad logiczny.



> > > -czemu Call spadla?
> > Zaskoczenie, bol, uszkodzenie systemow...
> Jakos pozniej nie bylo widac tych uszkodzen.
Moze jak Terminator, wlaczyla zapasowe systemy :)


:)


> >
> > > -skad Call znalazla sie na gorze, teleportowala sie?
> > Moze gdzies bylo jakies drugie wejscie, ew. winda.
> To by nie plyneli. Naukowiec z zolnierzem wyraznie mowia: 'To
> jest jedyna droga' czy cus takiego.
Jesli do windy mieliby plynac np. 50 metrow to tamto bylo jedyna droga.
Call z powietrzem nie miala problemow. Ewentualnie winda mogla byc
niedaleko ale wymagac jakiejs skomplikowanej procedury obslugi.
Ewentualnie Wren nie znal tak dokladnie statku.


A ona znala? Ale EOD, juz ktos napisal, ze podobno windy byly dwie.



> 2. Czemu wszyscy sie przez godzine gapia, jak Murzyn z kaleka
> opedzaja sie od Obcego?
Bo sie boja?


A smierci sie nie boja?



> 2a. Czemu 'Brzydki' zaczyna strzelac tak pozno?
Bo jest ciezko kapujacy?


:(((((


Bo nie chce trafic w Murzyna?


A pozniej mu przestaje zalezec?



> 2b. Czemu inni nie strzelaja?
Nie chca trafic w Murzyna i Kaleke.


Juz pisalem. Mozna sie bylo wychylic, wejsc na gore, itp.


Boja sie ze zabity Obcy rozbryzga sie na Murzyna.


To lepiej dac sie po kolei zjesc?



> 3. Czemu Obcy mutuje w leniwca i wisi ziewajac na drabinie,
> zamiast w 10 sekund eksterminowac wszystkich gapiacych sie na
> niego bez zadnej reakcji, jak to ma w zwyczaju ten gatunek?
Bo do niego strzelaja.


Gucio prawda! W 0.5 sek. Obcy wyskakuje z wody, po 5 sek. jest
juz w odleglosci 0.5 metra od Murzyna, po czym zatrzymuje sie
i syczy przez pare minut. Zenada.
Gdyby zachowywal sie tak, jak Obcy zachowuja sie w kazdej innej
scenie z ktorejkolwiek czesci, to z Murzyna i z Kaleki nic by
nie zostalo. A i z Brzydkiego tez, skoro jest tak ciezko czajacy,
ze dopiero po paru minutach dociera do niego, ze powinien strzelac.



> 5. Czemu Murzyn spada?
Zeby uratowac kaleke.


A czemu sie drabinki nie chwyci?
Czemu Brzydki nie zejdzie dwa szczebelki nizej i im nie pomoze?



> 5a. Dlaczego jest rozpuszczalny? I dlaczego w zwiazku z tym
> nie rozpuscil sie juz podczas sceny podwodnej?
Bo przedtem nie byl w wodzie zaraz obok zwlok Obcego.


Byl! tak jak i inni. I tamte zwloki rozprysly sie w drobny mak,
wiec w wodzie powinno byc pelno kwasu, a w tych jest tylko
dziurka w czaszce. Nic nie powinno mu sie stac.


> >
> > > Zmarnowane kilka cennych minut filmu. A podobno ze
> > > scenariusza wyleciala masa dobrych scen.
> > > -co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?
> > Chyba tak.
> :))))
We "krwi" Obcego.


O tym wyzej.



> > > -scena w gniezdzie i jej konsekwencje: KOLEJNA KATASTROFA
> > > Motyw z glowa objasniajaca, co sie dzieje na ekranie,
> > > ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
> > Nie lubisz?
> Ja poszedlem na horror, a nie na ID4 - czesc II.
> Sadzac po Twoich odpowiedziach na moje zarzuty, potraktowales A:R
> jak komedie, a w tej serii chyba jednak nie o to chodzi?

Dobry film jest dobry film.


Film, ktory poziomem scenariusza niebezpiecznie zbliza sie
do ID4, ma male szanse na 'zarzadzenie'. Dlatego staram sie
wyrzucic z pamieci sceny na drabinie, w gniezdzie i koncowke.


"Aliens" tez nie jest horrorem, jak mozna by
oczekiwac po obejrzeniu "Aliena" (pierwszego). A i tak rzadzi.


Ale trzeba zachowac umiar. Aliens jest horrorem - nie mow, ze nie
trzyma za gardlo. I A:R tez trzyma, ale kiepski scenariusz
ewidentnie oslabia sile 'uscisku'.



> Mowiles, ze pamiec jest najgorszym bugiem.
> Pamiec byla potrzebna, zeby powiazac 4 z poprzednimi czesciami.
Wcale nie uwazam ze postac Ripley jest niezbednym elementem w kazdym
filmie o Obcych.


No to tu sie ewidentnie roznimy. Weaver uratowala A:R
Wyobraz sobie, ze jej nie ma, a glowna postacia jest Call.
Blleeeeee :(((((((((



> Scena w gniezdzie ma sie do nich NIJAK. Belkot bez sensu, bez
> zadnego zwiazku z niczym. Te scene dopisala chyba jakas
> sprzataczka, milosniczka horrorow klasy G, ktora dorwala sie w
> wytworni do scenariusza, nie widziala poprzednich czesci, a i
> ten scenariusz przejrzala tylko pobieznie.
Gorzej. W roznych wczesniejszych wersjach scenariusza bylo pare rzeczy
wyjasnionych (np. ze to Ripley a nie Krolowa jest matka "potworka").


No wlasnie :(((



> Wg. belkotu Objasniajacej Glowy, Krolowej wyrosla macica i
> rodzila Michaela na sposob ludzki.
Macica byla, ale nie bylo (chyba) pochwy. Jesli mieszasz geny to moga z
tego wychodzic rozne dziwne rozwiazania (np. rodzenie sie przez
rozrywanie brzucha) To ce Krolowa miala macice to nie znaczy ze juz
dalej wszystko bylo identycznie jak u czlowieka. Zreszta sam mowiles ze
to co mowi Glowa to belkot.


No dobra, niech bedzie.



> > > -skad Ripley wiedziala gdzie szukac przewodow, ktore trzeba
> > > posmarowac krwia?
> > Instynkt? Intuicja? Siedziala w tej celi dosc dlugo, pewnie
> > rozwazala rozne warianty ucieczki i ja opukala dokladnie.
> :(((
> Andrzeju, blagam!
Te uwage z sali odrzucam jako niezorganizowana.
Poza tym moze wcale nie wiedziala tylko miala szczescie...


Nie wiem czemu, ale nie lubie takich niczym nie
uzasadnionych 'szczesc'.



> > > -co robila Call z piratami?
> > Chciala udaremnic operacje na Auridze.
> "- Sluchajcie, chlopaki. Chce udaremnic operacje na Auridze.
[ciach]
Ty sie pytales dlaczegoi ona z nimi byla czy co im powiedziala?


Chodzilo mi wlasnie o to, dlaczego oni sie zgodzili ja zabrac.


Bo w drugim przypadku top ja proponuje alternatywna scenke:
"Sluchajcie chlopaki, zawsze chcialam byc piratem, musicie miec
fascynujace zycie, mnostwo przygod. Moge sie do was przylaczyc?
[chlopaki - z wywieszonymi jezorami] Tak tak tak tak!"

Wszystko jasne?


No niech bedzie... /ewentualnie! :) /



> > > -co sie stalo z Auriga? Rozbila sie o pole silowe, pozyczone
> > > ze Spaceballs, czy jak?
> > Rozbila sie w atmosferze
> W morde jeza.... Twarda mamy te atmosfere.
> A poza tym ona sie nie rozbila, a wybuchla. I nie 'w',
> a 'przy zderzeniu'.
> Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.
Jest o tym oddzielna dyskusja na liscie. A rozbic sie mozna.


Ale czy to by wygladalo tak jak w A:R? Watpie.


> >
> > > -dlaczego znaleziony gornik zyje?
> > Dlaczego mialby nie zyc?
> A dlaczego pozostali nie zyja?
> /podpowiedz/ Cos sie z nich wyleglo.
No wlasnie. Z niego sie jeszcze nie wyleglo. Dwie mozliwe odpowiedzi:
Rozny czas inkubacji facehuggerow.


Tere fere. :)
Niby dlaczego?


Rozny czas rozmrazania hibernatorow.


Tere fere. :))
Niby dlaczego?



> > > -martwy/zywy gornik bijacy sie z naukowcem i scena przebicia
> > > /musial miec zajebiscie dluga szyje, ten Obcy :) /
> > Caly byl szyja (oprocz glowy).
> No wlasnie! :(((((
Co no wlasnie? Chestburster we wszystkich filmach byl sama szyja i
glowa.


Chyba zartujesz. Albo nie ogladales 1,2,3. On jest miniatura duzego.



> > > *JESZCZE JEDNA KATASTROFA - plujacy krwia Obcy
> > > Nie mam slow.........
> > Oni przeciez oddali calkiem sporo strzalow w niego z gory. Unikal, ale
> > mogl zostac drasniety "w pysk"
> Andrzeju, prosze! :(((
> Obejrzyj jeszcze raz uwaznie. On nie 'bryzga' krwia z rany,
> tylko _wyraznie_ nia 'pluje', tak jak Ty plujesz slina.
Jak mam rane w ustach to pluje krwia tak jak normalnie pluje slina.


Jak masz rane postrzalowa w ustach, to masz ciekawsze zajecia,
niz wpadanie na pomysly, ze mozna by kogos opluc krwia. To po
pierwsze.
Po drugie, Obcy, gdy pluje, nie jest ranny. Chyba nawet nie
zaczeli jeszcze strzelac.
Pozdrawia opluty Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

39
Data: 19 styczeń 1998, 02:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

milosz danielewski wrote in article <34c2604a.3062218@news.icm.edu.pl>...


On 18 Jan 1998 00:15:54 GMT, "Marac" wrote:
>> Sadzac po wybuchu, Ziemi ubyl jeden kontynent.
>Wyraznie rozbila sie o atmosfere IMHO.

Eee tam. W takiej skali nie widac zadnej atmosfery tylko co najwyzej
chmury. Mozna to prosto obliczyc. Srednica Ziemi to jakies 13000 km,
stratosfera zaczyna sie od 40 km od powierzchni. Jezeli w kinie na
ekranie Ziemia miala 10 m srednicy, to warstwa atmosfery miala w
porywach 4 cm. Gratuluje sokolego wzroku. Uderzenie statku kosmicznego
w atmosfere byloby pewnie wogole niewidoczne, a nam zaserwowano obraz
apokalipsy. IMHO.


Jesli to bylo uderzenie w Ziemie, to gdzie krater?
Poza tym Auriga podczas przelotu przez atmosfere powinna sie
troche rozgrzac, nie?
Pozdrawia sokoli Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

40
Data: 19 styczeń 1998, 02:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Boleslaw Stepniak wrote in article
<34C0957B.14601E46@bolek.t17.ds.pwr.wroc.pl>...


> >-dlaczego znaleziony gornik zyje?
> Bo nie wyklul sie jeszcze obcy - pewnie mial dluzszy czas dojrzewania niz
> reszta :)

Bo rodzina gornika pochodzila z Polski, w efekcie czego jego organizm
byl dosc solidnie zaimpregnowany pewnym plynem o nieskomplikowanym
wzorze chemicznym. W tak nieprzyjaznym srodowisku Obcy wylegal sie
troche dluzej.:)


DOBRE :)))))))))))))
Pozdrawia uchachany Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

41
Data: 19 styczeń 1998, 02:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Maciek Sniezek wrote in article <69rja8$ls_001@fuw.edu.pl>...


In article <01bd2394$125f2840$LocalHost@default>,
"Marac" wrote:
>> >*Nieudane klony
>> Beznadziejna scena i beznadziejne klony. Bleee, nie chcemy takich akcentow
>> na przyszlosc. Wygladalo toto jak ryzunki schizofrenika, a w zalozeniu
>> mialo byc genetycznym majstersztykiem. Bzdura.
>??? Co ????
>Jakim majstersztykiem??!!!!! Przeciez to byly _nieudane_ klony!
>Nie czaje o co Ci chodzi.

Chodzi mi o to, ze klon jest albo udany, albo ginie jeszcze jako zygota.


To dlaczego czasami zamiast ludzi tez sie rodza potworki? Zamiast
ginac w stadium zygoty?


Sklonowac takie "cos" jak w tych szklanych "probowach" siedzialo to tak jak
rozrzucic klocki Lego w oczekiwaniu, ze same zloza sie w zamek.


???


Jak sie
zabiera za klonowanie, to raczej poswieca sie temu wystarczajaco wiele uwagi,


Uwazasz, ze owca Dolly /czy jak jej tam/ tez 'udala sie' od razu?


zeby takie potworki a) nie powstaly, b) odpowiednio szybko zginely. To nie
Oswiecim i Mengele tylko trzecie tysiaclecie.


Dlaczego mieli je od razu usmiercac? To byly badania naukowe.
Skad wiesz co chcieli osiagnac.




[cch]


No zaraz, naprawde nie widzisz roznicy miedzy dowcipami wymienianymi wsrod
czlonkow zalogi a taka kompromitacja humoru, jak w scenie z "drinkiem"
zalewanym woda albo "wytrychem" ? Humor nie jest jednorodny, jest lepszy i
gorszy. Bardziej i mniej pasujacy do sytuacji.


Mnie takie leciutkie 'oczko' puszczane do widza nie przeszkadzalo.
Jesli 'wytrych' byl kompromitacja humoru, to ja przepraszam. Moglo
Ci to nie pasowac do Obcego, Twoje prawo. Ale kompromitacja humoru???
Nie kompromituj sie wasc. :)



>> >-czemu Dzidzius Michael zabija Mamusie?
>> Bo wie, ze prawdziwa mamusia jest czlowiekiem i obie mamusie sie nie za
>> bardzo lubia :)
>Ripley nie byla mamusia, tylko babcia.
To wytlumacz teraz te zawilosci rodzinne Dzidziusiowi :)


:)
EOD na ten temat - ta scena byla w calosci bez sensu
Pozdrawia Dzidzius Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

42
Data: 19 styczeń 1998, 06:47
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: sadloser@S

Tako rzecze "Marac" :


Krzysztof Kołaczkowski wrote in article <34BE24B4.27522D60@lech.pse.pl>...


Marac wrote:

> ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
> - kto widzial ich wersje Chudego Robina, ten czai.
Ogladalem, ale nie czaje ... kabaret Potem ponizej krytyki ?!!!
Pelen niepokoju


?????
Za pomoca nozyczek to podobno i z Biblii zrobiono kryminal.
Pozdrawia Marac, ktoremu zdarza sie czasem myslec



Patrzcie no go, tak niewinnie wyglada (chociaz krzyczy), a tu
zlosliwiec wylazl :->>>

--
Sad Loser


a N a L r E t E n T i V e p R o D i G y a N o R a K



http://www.hyperreal.art.pl/sadloser/


43
Data: 19 styczeń 1998, 09:10
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: msniezek@m

In article <01bd2423$e5637e00$LocalHost@default>, "Marac" wrote:


To dlaczego czasami zamiast ludzi tez sie rodza potworki? Zamiast
ginac w stadium zygoty?


(...)


Uwazasz, ze owca Dolly /czy jak jej tam/ tez 'udala sie' od razu?



No zaraz, Ty mowisz o XX wieku, a tam bylo III tysiaclecie :)) Licze
jednak, ze jakis postep sie dokonal...

Pozdrawiam,

--
SYGNATURKA CHWILOWO ZAWIESZONA | --------------------------------------------
------------------------------ | -- "cale szczescie -- AUTOR CYTATU TYGODNIA:
Maciek Sniezek --------------- | -- malo tu jeszcze -- Grzegorz W. Fedorynski
msniezek@medianet.pl --------- | ------ humanistow" ------ pl.news.nowe-grupy

44
Data: 19 styczeń 1998, 10:46
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Greg

Maciek Sniezek napisal:


>*Swietna rola Weaver, z filmu na film IMHO coraz lepiej gra
>Ripley.
Nie zgadzam sie. Ripley nigdy nie zagra juz tak jak w Obcym 2 (oczywiscie




mowiac o Obcych, bo jej najlepsza rola to Gorillas in the Mist


oczywiscie). A


zreszta, moze uznalem, ze zle gra, bo miala bardzo niewdzieczna role
dostosowania sie do naciaganego straszliwie scenariusza...



To ja tez sie niezgadzam z przedmowca. Rola z A4 byla co najmniej na miare
Aliens. Obcosc Ripley byla widoczna, szkoda ze SWeaver nie zachowala
konsekwencji, zwlaszcza w scenach z "potomkiem"....



>*Typowo francuska niekomercyjnosc: Brzydcy Aktorzy zamiast
>Toma Krazownika i Kaprawego Leonarda, w dodatku przezywaja,
>ha ha!

A ja mysle, ze rezyser chcial po prostu dac zarobic kolegom :)



A ja mysle ze Johner byl rulez. Prlamn (kaleka) slabszy, ale tez OK.
--
Greg Ant(r)ykot
| "Generally the situation was good", general Douglas Haig, Somma, 1916
|


45
Data: 19 styczeń 1998, 13:07
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: kola@lech.

On 18 Jan 1998 00:15:50 GMT, "Marac" wrote:


Krzysztof Kołaczkowski wrote in article <34BE24B4.27522D60@lech.pse.pl>...


Marac wrote:

> ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
> - kto widzial ich wersje Chudego Robina, ten czai.

Ogladalem, ale nie czaje ... kabaret Potem ponizej krytyki ?!!!
Pelen niepokoju


?????
Za pomoca nozyczek to podobno i z Biblii zrobiono kryminal.
Pozdrawia Marac, ktoremu zdarza sie czasem myslec
--



Nie bulwersuj sie Marac, chcialem tylko rozwiac 1% niepewnosci.
Rozwialem.
Pozdrawia calkiem juz spokojny
K.


46
Data: 19 styczeń 1998, 13:13
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: kola@lech.

On Mon, 19 Jan 1998 05:47:57 GMT, sadloser@SPAMKILLERhyperreal.art.pl
(Sad Loser) wrote:

(ciach)


Ogladalem, ale nie czaje ... kabaret Potem ponizej krytyki ?!!!
Pelen niepokoju


?????
Za pomoca nozyczek to podobno i z Biblii zrobiono kryminal.
Pozdrawia Marac, ktoremu zdarza sie czasem myslec



Patrzcie no go, tak niewinnie wyglada (chociaz krzyczy), a tu
zlosliwiec wylazl :->>>

--


No nie? Bardzo podejrzany jest ten wybuch, trzeba bedzie Maraca
dokladnie wybadac we wtorek ... o co mu chodzi z tym
mysleniem ... czepia sie ... moze ma nieczyste sumienie ...
Pozdrawiam patrzac podejrzliwie na monitor
K.


47
Data: 19 styczeń 1998, 18:25
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: mdaniel@pr


A moze spalila sie w atmosferze ?


Wyraznie rozbila sie i wybuchla, a nie _spalila_.


Jak ktos juz zdaje sie liczyl, statek musial leciec
z predkoscia nadswietlna. Wtedy otarcie o atmosfere
powinno chyba zadzialac, jak zderzenie ze sciana.




Stosowanie jakichkolwiek wyliczen do tego typu bzdurnych filmow to


nonsens. Wezmy np. na tapete to zderzenie. Fala uderzeniowa miala na
oko 0.2 srednicy planety, co daje nam promien okolo 1300 km. Jak dlugo
sie ta fala rozchodzila ? Bedzie ze 2 sekundy. Jak widac czolo fali
rozchodzilo sie srednio z predkoscia 650 km/s. Pretty fast to me. 60
razy szybciej niz druga predkosc kosmiczna, 2166 razy szybciej od
dzwieku. Wystarczajaco, zeby na Ziemi nikt tego nie przezyl...

milosz danielewski

48
Data: 19 styczeń 1998, 21:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Andrzej Jarzabek wrote in message
<34C29FD4.56C21089@cyber.ict.pwr.wroc.pl>...


Slawomir Szczyrba wrote:



Hm. Pamietam tylko, ze stukneli w atmosfere i bylo potem bum.
Teoretycznie, to powinni sie zaczac palic, topic i rozlatywac.
Najbardziej z przodu.



Akurat bys w tej skali zobaczyl. Zreszta sam ten statek mial chyba
ladnych kilka kilometrow.



Przeciez mowie, ze _nie_ widzialem.
A potem teoretyzuje :))


Andrzej Jarzabek



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Unprecedented performance: Nothing ever ran this slow before.



49
Data: 19 styczeń 1998, 21:22
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2418$b8b31100$LocalHost@default>...


A gucio! :)
SPALAJACE sie podczas przelotu przez nia. A w A:R bylo wlasnie
_zderzenie_.


Jak to juz ladnie wyliczono, to gucio bys w takiej skali
zobaczyl ;)))
A tak na marginesie. Skad ta woda przez ktora plyneli ?
Nie czasem z chlodzenia reaktora ? (czy innego ukladu
zasilania)


Pozdrawia astronomiczny Marac
e-mail: marac@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Unprecedented performance: Nothing ever ran this slow before.



50
Data: 19 styczeń 1998, 21:31
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd241e$2fbbd660$LocalHost@default>...



Ale trzeba zachowac umiar. Aliens jest horrorem - nie mow, ze nie
trzyma za gardlo. I A:R tez trzyma, ale kiepski scenariusz
ewidentnie oslabia sile 'uscisku'.


Ale jednak 'cos jest na rzeczy'...
Gdy po powrocie z kina wzialem kurs na kuchnie by przygotowac
sobie szklaneczke Coldrexu, wyraznie unikalem zaciemnionych
miejsc.


No to tu sie ewidentnie roznimy. Weaver uratowala A:R
Wyobraz sobie, ze jej nie ma, a glowna postacia jest Call.
Blleeeeee :(((((((((


Czemu nie... Z opaska na glowie, blyskiem w oku
i smartgunem na biodrach... Hm. Chcialbym taki
plakacik.


Rozny czas inkubacji facehuggerow.


Tere fere. :)
Niby dlaczego?


Niby dlaczego nie ?


Rozny czas rozmrazania hibernatorow.


Tere fere. :))
Niby dlaczego?


Niby dlaczego nie ?
Hibernator musi sie dostosowac do czlowieka w srodku.
Jezeli mu sie nie spieszylo na zewnatrz...
Albo mial slabsza przemiane materii... itp. :))


Co no wlasnie? Chestburster we wszystkich filmach byl sama szyja i
glowa.


Chyba zartujesz. Albo nie ogladales 1,2,3. On jest miniatura duzego.


Oj czyba nie...
Nie ma zdaje sie tylu 'macek' dookola a i skore ma taka gladziutka.


Pozdrawia opluty Marac
e-mail: marac@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Unprecedented performance: Nothing ever ran this slow before.



51
Data: 19 styczeń 1998, 21:39
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

milosz danielewski wrote in message <34c28d9c.7490334@news.icm.edu.pl>...



Stosowanie jakichkolwiek wyliczen do tego typu bzdurnych filmow to
nonsens. Wezmy np. na tapete to zderzenie. Fala uderzeniowa miala na
oko 0.2 srednicy planety, co daje nam promien okolo 1300 km. Jak dlugo
sie ta fala rozchodzila ? Bedzie ze 2 sekundy. Jak widac czolo fali
rozchodzilo sie srednio z predkoscia 650 km/s. Pretty fast to me. 60
razy szybciej niz druga predkosc kosmiczna, 2166 razy szybciej od
dzwieku. Wystarczajaco, zeby na Ziemi nikt tego nie przezyl...



Sensu moze i nie ma, ale aza to jest z tym fajna zabawa.
A co do fali - moze przy tej skali, widoczny byl tylko front fali
uderzeniowej powstalej w punkcie wejscia statku w atmosfere ?
Ten na podstawie 'lejka' w atmosferze ktorego dziobem byl statek ?
Rozchodzilby sie wtedy prawie w prozni.
(wiem, znowu bajki opowiadam... :)))


milosz danielewski



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Unprecedented performance: Nothing ever ran this slow before.



52
Data: 19 styczeń 1998, 22:31
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Rafał Ruta wrote in message <6a06v2$d5i$3@Waldemar.mat.uni.torun.pl>...



Nie sądzę, że mógł się poruszać z nadświetlną tuż przed lądowaniem, i w


Oni nie bardzo chcieli ladowac. Call sie o to postarala.


ogóle w obrębie Układu Slonecznego. To tak, jakby jeździć po mieście 200


:)))
Fakt. Ale wejscie w atmosfere nawet przy 'niewielkiej' predkosci 0.5c
to czyste samobojstwo.


km/h. Poza tym prędkość nadświetlna działa na zasadzie zakrzywiania
przestrzeni i raczej porusza się wtedy w "alternatywnej" przestrzeni, w
innym wymiarze. Myślę, że nawet w filmie SF nie ma latania sobie po
"zwykłym" kosmosie z prędkością większą od światła.


W tej chwili nic nie przychodzi mi do glowy.
(tzn. zeden film z takim motywem :)


Rafal Ruta
rafalko@priv.onet.pl



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Unprecedented performance: Nothing ever ran this slow before.



53
Data: 20 styczeń 1998, 00:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <69ts68$jq6@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd22e4$bb86bf60$LocalHost@default>...
>Z czy efekt tego zderzenia wygladalby tak, jak na A:R?
>Cus mi sie widzi, ze nie bardzo.
>Pozdrawia nieprzekonany Marac
>
Hm. Pamietam tylko, ze stukneli w atmosfere i bylo potem bum.
Teoretycznie, to powinni sie zaczac palic, topic i rozlatywac.
Najbardziej z przodu.


No wlasnie. Dzieki za wsparcie.
Pozdrawia stukniety Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

54
Data: 20 styczeń 1998, 00:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article
<34C29FD4.56C21089@cyber.ict.pwr.wroc.pl>...


Slawomir Szczyrba wrote:
>
> Hm. Pamietam tylko, ze stukneli w atmosfere i bylo potem bum.
> Teoretycznie, to powinni sie zaczac palic, topic i rozlatywac.
> Najbardziej z przodu.

Akurat bys w tej skali zobaczyl. Zreszta sam ten statek mial chyba
ladnych kilka kilometrow.


Nie 'bys' tylko 'les'. 'Zobaczyles'. I ja tez zobaczylem. To
samo co Slawek. Na ekranie bylo to dobrze widoczne.
Moze powinienes pomyslec o kupnie okularow? :)
Pozdrawia Sokole Oko Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

55
Data: 20 styczeń 1998, 00:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Sad Loser wrote in article <34c6e6ed.382078@news.icm.edu.pl>...


Tako rzecze "Marac" :
>Krzysztof Kołaczkowski wrote in article <34BE24B4.27522D60@lech.pse.pl>...
>> Marac wrote:
>> > ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
>> > - kto widzial ich wersje Chudego Robina, ten czai.
>> Ogladalem, ale nie czaje ... kabaret Potem ponizej krytyki ?!!!
>> Pelen niepokoju
>?????
>Za pomoca nozyczek to podobno i z Biblii zrobiono kryminal.
>Pozdrawia Marac, ktoremu zdarza sie czasem myslec

Patrzcie no go, tak niewinnie wyglada (chociaz krzyczy), a tu
zlosliwiec wylazl :->>>


Przyganial kociol garnkowi :)
Pozdrawia zlosliwy jak cholera Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

56
Data: 20 styczeń 1998, 00:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Krzysztof Kolaczkowski wrote in article <34c34215.17387763@news1.pse.pl>...


On Mon, 19 Jan 1998 05:47:57 GMT, sadloser@SPAMKILLERhyperreal.art.pl
(Sad Loser) wrote:
(ciach)
>>> Ogladalem, ale nie czaje ... kabaret Potem ponizej krytyki ?!!!
>>> Pelen niepokoju
>>?????
>>Za pomoca nozyczek to podobno i z Biblii zrobiono kryminal.
>>Pozdrawia Marac, ktoremu zdarza sie czasem myslec
>
>Patrzcie no go, tak niewinnie wyglada (chociaz krzyczy), a tu
>zlosliwiec wylazl :->>>
>--
No nie? Bardzo podejrzany jest ten wybuch, trzeba bedzie Maraca
dokladnie wybadac we wtorek ... o co mu chodzi z tym
mysleniem ... czepia sie ... moze ma nieczyste sumienie ...
Pozdrawiam patrzac podejrzliwie na monitor
K.


No co?! No co?! W morde jeza!
Ze niby JA nie mysle, co?!
Tak?, tak?!!!!! Ja wam wszystkim dam! Ja wam
pokaze!!!

Pozdrawia obledny Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

57
Data: 20 styczeń 1998, 00:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Krzysztof Kolaczkowski wrote in article <34c3410b.17122216@news1.pse.pl>...


On 18 Jan 1998 00:15:50 GMT, "Marac" wrote:
>> > ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
>> > - kto widzial ich wersje Chudego Robina, ten czai.
>>
>> Ogladalem, ale nie czaje ... kabaret Potem ponizej krytyki ?!!!
>> Pelen niepokoju
>?????
>Za pomoca nozyczek to podobno i z Biblii zrobiono kryminal.
>Pozdrawia Marac, ktoremu zdarza sie czasem myslec
>--
Nie bulwersuj sie Marac, chcialem tylko rozwiac 1% niepewnosci.
Rozwialem.
Pozdrawia calkiem juz spokojny
K.


:)
OK, przepraszam.
Zeby rozwiac ewentualne resztki niepewnosci:
UWIELBIAM KABARET POTEM!
Przedtem pozdrawia Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

58
Data: 20 styczeń 1998, 00:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <69ts7v$jrj@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd22e5$e0b11a00$LocalHost@default>...
>> >*Biodroid.....
>> No wlasnie, gdzie taki mozna kupic ?
>Wlasnie, wlasnie :)))
>
A zreobic samemu, to nie laska ?


Oj laska, laska! :)


(To znaczy : nie łaska ? ;)


Ja tam taki zdolny to nie jestem, zeby takie
cudo skonstruowac. Jesli wacpan podolasz, moge
zlozyc zamowienie :)
1 egz. - cena nie gra roli.
Pozdrawia sniacy o elektrycznej Winonie Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

59
Data: 20 styczeń 1998, 00:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Maciek Sniezek wrote in article <69sviq$d8_001@fuw.edu.pl>...


In article <34C1EFFB.B6777079@cyber.ict.pwr.wroc.pl>,
Andrzej Jarzabek wrote:
>[ciach]
>> zeby takie potworki a) nie powstaly, b) odpowiednio szybko zginely.
>> To nie Oswiecim i Mengele tylko trzecie tysiaclecie.
>Sugerujesz ze moralnosc tych naukowcow nie pozwalalaby im na hodowanie
>"potworkow" i eksperymentowanie na nich? ROTFL

Nie mowilem o moralnosci :) Tu raczej chodzi o to, ze z pewnoscia ludzie ci
dysponowali wystarczajaca wiedza, zeby nie dopuscic do nieudanych klonow.


Z pewnoscia.
ROTFL
[cch]


Powiedzmy sobie szczerze - nieudane klony zaspokajaly artystyczny zmysl
rezysera i wylacznie z tego powodu znalazly sie w filmie.


Powiedzmy sobie szczerze - caly film zaspokajal zrtystyczny
zmysl rezysera.
I co z tego?
Pozdrawia nieudany Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

60
Data: 20 styczeń 1998, 00:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Maciek Sniezek wrote in article <69v1qh$15o_002@icm.edu.pl>...


In article <01bd2423$e5637e00$LocalHost@default>, "Marac" wrote:
>To dlaczego czasami zamiast ludzi tez sie rodza potworki? Zamiast
>ginac w stadium zygoty?
(...)
>Uwazasz, ze owca Dolly /czy jak jej tam/ tez 'udala sie' od razu?

No zaraz, Ty mowisz o XX wieku, a tam bylo III tysiaclecie :)) Licze
jednak, ze jakis postep sie dokonal...


Zwlaszcza w klonowaniu ludzi z Obcymi w srodku.
Nie wiedzialem, ze takie proby sa juz podejmowane
w dzisiejszych czasach. Moglbys cos wiecej? :)
Prosto z archiwum X pozdrawia Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

61
Data: 20 styczeń 1998, 00:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article
<34C1EF62.873CA11B@cyber.ict.pwr.wroc.pl>...


Marac wrote:
> >a moze
> > miala chwilowe malfunction ?:)
> Bishop calkiem niezle sobie radzil, nie majac polowy ciala, a ja
> rozlegulowala malenka dziurka?
> Bez takich, prosze.
Trudno powiedziec. Czlowiekowi moze np. urwac noge i on moze jeszcze
mowic, pelzac itp. a mala dziurka w serce i pada martwy.
Moze kula trafila w jakas czesc ukladu zmyslu rownowagi? Moze w jakis
"kabel" odpowiadajacy za sterowanie nogami?


Przeciez pozniej byla w pelni sprawna!!!



> > >-co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?
> > Zjadly go.
> ???Kto go zjadl? Czasteczki wody???
Czasteczki kwasu?


Po zabiciu pierwszego Obcego, czasteczki kwasu jakos im nie
zaszkodzily. A drugi mial zaledwie mala dziurke w czaszce.



> > >-czemu Dzidzius Michael zabija Mamusie?
> > Bo wie, ze prawdziwa mamusia jest czlowiekiem i obie mamusie sie nie za bardzo
> > lubia :)
> Ripley nie byla mamusia, tylko babcia.
Podobno ze scen ktore pozniej zostaly wyciete wynikalo ze jednak
mamusia...


To ja przepraszam. Ale EOD o scenie w gniezdzie, bo jak
tu dyskutowac o sensie czegos, co ewidentnie jest bez sensu :)



> > >-od kiedy ludzie rodza sie przez rozerwanie brzucha matki?
> > Jacy ludzie ?:) To nie byl czlowiek z pewnoscia :)
> Ale Objasniajaca Glowa powiedzial, ze Krolowej wyrosla macica
> i bedzie rodzic 'po ludzku'. Jak to bylo po ludzku, to ja przepraszam.
"Po ludzku" w stosunku do tego co bylo przedtem (jaja). Nie znaczy ze
_identycznie_ jak ludzie.


OK, OK. :)



> > >-skad Ripley wiedziala gdzie szukac przewodow, ktore trzeba
> > >posmarowac krwia?
> > No, polatala sobie paroma statkami w swoim zyciu to wie.
> 200 lat temu :)
Ale pewna intuicja techniczna pozostaje. Poza tym mozna zauwazyc jednak
pewien zastoj w rozwoju technologii kosmicznej. Skoro piraci latali
statkiem starszym niz Ripley...


Co innego piraci, co innego statek wojskowy.
A poza tym, co to ma wspolnego z problemem, skad Ripley
wiedziala, gdzie sa przewody?



> > Poza tym chyba
> > posmarowala wszystkie jak leci. Poza tym byla tylko jedna skrzynka z
> > przewodami w pomieszczeniu.
> AFAIR to ona nie otwierala zadnej skrzynki, tylko oderwala
> kawalek sciany.

Jesli masz odpowiednio duzo czasu w celi to spokojnie mozesz opukac
sciany i stwierdzic za ktorymi jest pusta przestrzen. Ripley wcale nie
musiala wiedziec ze tam sa kable, po prostu wybor tej scianki za ktora
jest "dziura" wydaje sie naturalny w takiej sytuacji.


Wooow! Spryyyytne....
Na to nie wpadlem /gdzie mi tam do niej :) /
W porzadku, takie wyjasnienie przyjmuje.



> > >-co robila Call z piratami?
> > No jak to ? Miala swoj cel dotarcia na Aurige i zniszczenia *** (jaj ?)
> > obcych. Wykorzystala piratow.
> Dlaczego dali sie wykorzystac? O to mi chodzilo.

Tez pytanie.


No dobra :) Moze i tak. :)



> > >-co sie stalo z Auriga? Rozbila sie o pole silowe, pozyczone
> > >ze Spaceballs, czy jak?
> > A moze spalila sie w atmosferze ?
> Wyraznie rozbila sie i wybuchla, a nie _spalila_.

Mogla sie rozpasc (kadlub nie wytrzymal naprezen i temperatury) a wybuch
mogl byc od reaktora.


Ale to wygladalo inaczej. Nie-na-tu-ral-nie.


Zreszta moze rozbila sie o ziemie.


IMHO wyraznie o cos w rodzaju pola silowego.



> > >-dlaczego znaleziony gornik zyje?
> > Bo nie wyklul sie jeszcze obcy - pewnie mial dluzszy czas dojrzewania niz
> > reszta :)
> Pewnie tak :(((

Dlaczego ":(((" ?
U Obcych mozna zauwazyc duze zroznicowanie miedzygatunkowe i szybkie
mutacje.


Jesli chodzi Ci o mutacje, o ktorych jest w 'scenie gniazdowej'
i 'drabiniastej', to ja ich nie przyjmuje do wiadomosci. :)
Dla mnie te sceny nie istnieja, jako nie majace nic wspolnego
z reszta fabuly serialu.
Pozdrawia czasami dajacy sie przekonac Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"




62
Data: 20 styczeń 1998, 00:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <69ts6a$jq6@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd2394$125f2840$LocalHost@default>...


[cch]


>>a moze
>> miala chwilowe malfunction ?:)
>Bishop calkiem niezle sobie radzil, nie majac polowy ciala, a ja
>rozlegulowala malenka dziurka?
>Bez takich, prosze.
>
Czemu. Postrzal mogl spowodowac nagly skurcz 'miesni',
albo odciac chwilowo doplyw plynu do silownikow
(jakie by one tam nie byly).
Albo jednostka centralna wylaczyla na chwile swiadomosc,
zeby zrobic autotest.


Z dotychczasowych wyjasnien Twoje najbardziej trzymaja sie
kupy, ale mimo wszystko jest to naciagane. Nie lubie,
kiedy rezyser stara sie widza zaskoczyc, z premedytacja
ukladajac fabule tak, aby skierowac jego domysly w
falszywym kierunku. Za pomoca oszustwa. W 'Sting', 'Se7en',
'Crying Game' szczeka opada bez takich tanich sztuczek,
jak kazanie Winonie, zeby grala tak, jakby byla smiertelnie
ranna.



>> Zjadly go.
>???Kto go zjadl? Czasteczki wody???
>
Nie. Rodzinka Ripley :)


Tam nie bylo zadnej rodzinki. Oba Obce /ech, ta gramatyka/
zostaly zabite. Jesli plywaly tam inne, to dlaczego nie
pogonily za nimi, tylko laskawie czekaly, az ktos im rzuci
kogos do jedzenia?



>> A moze spalila sie w atmosferze ?
>Wyraznie rozbila sie i wybuchla, a nie _spalila_.
Jak ktos juz zdaje sie liczyl, statek musial leciec
z predkoscia nadswietlna. Wtedy otarcie o atmosfere
powinno chyba zadzialac, jak zderzenie ze sciana.


Moze musial, ale nie lecial :)
Jesli przy nadswietlnej Ziemia zbliza sie z taka
predkoscia, jak na filmie, to ja przepraszam. Poza tym,
juz ktos pisal, ze Auriga byla 'zacumowana' na zadupiu,
czyli mogla byc niedaleko od Ziemi.



>> Zgadza sie - dowcipy w ogole sa zbedne. Co za glupi pomysl, zeby
>> z Obcego robic komedyjke drugiego sortu...
>Chyba ktos tu przesadza, panie ogrodnik.
>
Bo ja wiem. Dobry dowcip nie jest zly, ale ja tez nie
wiedzialem, czy to co ogladam to horror czy komedia...


Wg. mnie masa krytyczna nie zostala przekroczona.
Poza tym komedyjka Jeuneta nie jest komedyjka 'drugiego'
sortu.
Pozdrawia nadswiet(l)ny Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

63
Data: 20 styczeń 1998, 00:48
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



Andrzej Jarzabek wrote in article
> Marac wrote:
> > > Dla mnie pamiec byla zdecydowanie najwieksza dziura.
> > Ale dziura konieczna! W odroznieniu od pozostalych.
> Ale to byl ewidentny blad logiczny scenarzystow. Costam sobie
> wymyslili i nie przemysleli tego.
Przemysleli - musieli jakos nawiazac do poprzednich odcinkow.



Nie przemysleli. Wpadli na pomysl uzasadnienia i wydal im sie ten pomysl
swietny i wyjasniajacy wszystko, ale nie przemysleli tego. Gdyby
przemysleli to doszliby do wniosku ze ich wymysl jest bzdura i jesli juz
koniecznie chcieliby zeby klon Ripley mial zachowana pamiec to albo
wymysliliby inne wylumaczeniae albo naukowiec stwierdzilby ze nie wie
dlaczego pamiec jest zachowana a nie mowil takie bzdury.


Blad logiczny! To jak mozesz uwazac, ze np. scena w gniezdzie
nie jest gorsza. Toz to wlasnie jeden WIELKI blad logiczny.



Nie zauwazam bledu. Nie wiem w ktorym momencie widzisz go ty, byc moze
to co uwazasz za bledy bierze sie np. z uznawania przez ciebie pewnych
cech organizmow ziemskich za obowiazujace rowniez Obcych. Wg. mnie
najwiekszym bledem tej sceny bylo uznanie genotypu Obcego za
kompatybilny z ziemskimi, ale to rzutuje na caly film (pomieszanie genow
Obcego i Ripley) a nie tylko na te scene. Przy zalozeniu ze genotypy sa
kompatybilne reszta juz jest w miare sensowna (merytorycznie, bez
oceniania walorow artystycznych, efektu dramatycznego itp.)


> Ewentualnie Wren nie znal tak dokladnie statku.
A ona znala? Ale EOD, juz ktos napisal, ze podobno windy byly dwie.



Ewidentnie byla _bardzo_ dobrze przygotowana do akcji. Wiedziala gdzie
jest cela Ripley, miala "wytrychy". Jako android mogla spokojnie miec
"zdownloadowany" caly szczegolowy plan "Aurigi".


> > 2. Czemu wszyscy sie przez godzine gapia, jak Murzyn z kaleka
> > opedzaja sie od Obcego?
> Bo sie boja?
A smierci sie nie boja?



Ale fakt jest taki ze czesto strach paralizuje. Nawet w sytuacjach kiedy
jest to zgubne. Pierwotny odruch.


> > 2a. Czemu 'Brzydki' zaczyna strzelac tak pozno?
> Bo jest ciezko kapujacy?
:(((((



Bystrzakiem to on nie jest.


> Bo nie chce trafic w Murzyna?
A pozniej mu przestaje zalezec?



Pozniej mogl ochlonac z zaskoczenia, ewentualnie stwierdzil ze Murzyn z
kaleka nie maja sami szans (przeciez kaleka na dzien dobry kilka razy
strzelal, a Obcy robil uniki).


> > 2b. Czemu inni nie strzelaja?
> Nie chca trafic w Murzyna i Kaleke.
Juz pisalem. Mozna sie bylo wychylic, wejsc na gore, itp.



Trudno jest w takiej sytuacji myslec i dzialac racjonalnie.


> Boja sie ze zabity Obcy rozbryzga sie na Murzyna.
To lepiej dac sie po kolei zjesc?



Mysleli moze na poczatku ze Murzyn da sobie rade sam.
Zreszta skojarzenie wszystkich faktow i podjecie decyzji, wskutek ktorej
narazamy zycie towarzysza, to jednak chwila.


> > 3. Czemu Obcy mutuje w leniwca i wisi ziewajac na drabinie,
> > zamiast w 10 sekund eksterminowac wszystkich gapiacych sie na
> > niego bez zadnej reakcji, jak to ma w zwyczaju ten gatunek?
> Bo do niego strzelaja.
Gucio prawda! W 0.5 sek. Obcy wyskakuje z wody, po 5 sek. jest
juz w odleglosci 0.5 metra od Murzyna, po czym zatrzymuje sie
i syczy przez pare minut. Zenada.



Nie pamietam dokladnie, ale wydawalo mi sie ze Obcy zatrzymal sie na
drabinie zeby robic uniki...


Gdyby zachowywal sie tak, jak Obcy zachowuja sie w kazdej innej
scenie z ktorejkolwiek czesci, to z Murzyna i z Kaleki nic by



Juz pisalem ze Obcy jest gatunkiem bardzo zroznicowanym. Zreszta np. w
takiej jedynce czesto "czai" sie przed zaatakowaniem.


nie zostalo. A i z Brzydkiego tez, skoro jest tak ciezko czajacy,
ze dopiero po paru minutach dociera do niego, ze powinien strzelac.



Brzydki nie musial strzelac od razu, mial komfort psychiczny w postaci
bufora zlozonego z Murzyna i kaleki.


> > 5. Czemu Murzyn spada?
> Zeby uratowac kaleke.
A czemu sie drabinki nie chwyci?



Bo jest plecami do niej i ciazy mu Obcy. Musi szybko sie zdecydowac bo
kaleka zaraz by sie puscil.


Czemu Brzydki nie zejdzie dwa szczebelki nizej i im nie pomoze?



Musialby zejsc na wysokosc jego nog zeby odhaczyc Obcego.


>
> > 5a. Dlaczego jest rozpuszczalny? I dlaczego w zwiazku z tym
> > nie rozpuscil sie juz podczas sceny podwodnej?
> Bo przedtem nie byl w wodzie zaraz obok zwlok Obcego.
Byl! tak jak i inni. I tamte zwloki rozprysly sie w drobny mak,
wiec w wodzie powinno byc pelno kwasu, a w tych jest tylko
dziurka w czaszce. Nic nie powinno mu sie stac.



Ale kwas rozpuszcza sie w wodzie (bylo jej duzo, a rozwalony Obcy byl
wzglednie daleko. Tak Murzyn spadal do wody zczepiony ze zwlokami
Obcego.


> > > > ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
> > > Nie lubisz?
> > Ja poszedlem na horror, a nie na ID4 - czesc II.
> > Sadzac po Twoich odpowiedziach na moje zarzuty, potraktowales A:R
> > jak komedie, a w tej serii chyba jednak nie o to chodzi?
> Dobry film jest dobry film.
Film, ktory poziomem scenariusza niebezpiecznie zbliza sie
do ID4, ma male szanse na 'zarzadzenie'. Dlatego staram sie
wyrzucic z pamieci sceny na drabinie, w gniezdzie i koncowke.



Mi sie nie podobal ID4. Byl nadety i pozbawiony poczucia humoru. Nie
mial dobrych dialogow, nie mial wyrazistych postaci, nie mial ciekawej
akcji, nie mial fajnych sytuacji. W porownaniu ze bzedtami z ID4 to
nawet "Hot Shots" jest realistyczny (nawiasem mowiac uwielbiam Hot
Shots). ID4 nie jest dobry nawet potraktowany jako komedia.

Mnie zreszta nie przeszkadza jesli film ogolnie nie-komediowy ma duzo
gagow (jesli sa dobre). Klaniaja sie Bondy, klania sie caly gatunek
"action comedy" (typu np. "The last boy scout" z Brucem Willisem).


> "Aliens" tez nie jest horrorem, jak mozna by
> oczekiwac po obejrzeniu "Aliena" (pierwszego). A i tak rzadzi.
Ale trzeba zachowac umiar. Aliens jest horrorem - nie mow, ze nie
trzyma za gardlo. I A:R tez trzyma, ale kiepski scenariusz
ewidentnie oslabia sile 'uscisku'.



Nie tylko horrory trzymaja za gardlo. "Aliens" jest trzymajacym w
napieciu filmem akcji / thrillerem. A:R jest "action comedy".


> > Pamiec byla potrzebna, zeby powiazac 4 z poprzednimi czesciami.
> Wcale nie uwazam ze postac Ripley jest niezbednym elementem w kazdym
> filmie o Obcych.
No to tu sie ewidentnie roznimy. Weaver uratowala A:R
Wyobraz sobie, ze jej nie ma, a glowna postacia jest Call.
Blleeeeee :(((((((((



Jakby jej w ogole nie bylo to scenariusz wygladalby troche inaczej. Ale
to jest gdybanie, ja mowilem ogolnie. Na swiecie jest duzo dobrych
aktorow i istnieje duzo mozliwosci zrobienia filmu o Obcych w ktorych
nie wystepuje Ripley. Bo cala idea scenariusza A:R opiera sie na tym ze
umarla Ripley, niech zyje Ripley.


> > > > -skad Ripley wiedziala gdzie szukac przewodow, ktore trzeba
> > > > posmarowac krwia?
> > > Instynkt? Intuicja? Siedziala w tej celi dosc dlugo, pewnie
> > > rozwazala rozne warianty ucieczki i ja opukala dokladnie.
> > :(((
> > Andrzeju, blagam!
> Te uwage z sali odrzucam jako niezorganizowana.
> Poza tym moze wcale nie wiedziala tylko miala szczescie...
Nie wiem czemu, ale nie lubie takich niczym nie
uzasadnionych 'szczesc'.



Tez nie wiem czemu. Sama idea przypadku polega na tym ze niekoniecznie
wszyscy musza miec przez caly czas pecha. We wszystkich filmach o
Alienach pecha jest wszedfzie tyle dookola ze takie raz-na-jakis-czas
szczescie rownowazy tylko w strone srodka.

[ciach]


> > Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.
> Jest o tym oddzielna dyskusja na liscie. A rozbic sie mozna.
Ale czy to by wygladalo tak jak w A:R? Watpie.



Nie wiem to nie zakladam z gory ze nie. Po pierwsze trudno wyczuc skale,
po drugie nie wiadmomo co miala w sobie Auriga (statek wojskowy). Jest
mowa o jakims reaktorze, moze jeszcze bron...


> > > > -dlaczego znaleziony gornik zyje?
> > > Dlaczego mialby nie zyc?
> > A dlaczego pozostali nie zyja?
> > /podpowiedz/ Cos sie z nich wyleglo.
> No wlasnie. Z niego sie jeszcze nie wyleglo. Dwie mozliwe odpowiedzi:
> Rozny czas inkubacji facehuggerow.
Tere fere. :)
Niby dlaczego?



A dlaczego Alieni moga miec rozna liczbe palcow? Albo rozny ksztalt
czaszki? Albo jedne sa krolowymi a inne nie?

A ludzie tez sie roznia. Byc moze czas inkubacji w jakis sposob
uzalezniony byl od nosiciela (masy ciala, temperatury, sprawnosci
systemu odpornosciowego).


> Rozny czas rozmrazania hibernatorow.
Tere fere. :))
Niby dlaczego?



Wzgledy bezpieczenstwa? Gdyby cos poszlo nie tak przy rozmrazaniu /
inkubacji zawsze byloby mniej problemow i przy nastepnych hibernatorach
mogliby uniknac bledu.


> Co no wlasnie? Chestburster we wszystkich filmach byl sama szyja i
> glowa.
Chyba zartujesz. Albo nie ogladales 1,2,3. On jest miniatura duzego.



Nie jest. Chestburster pelza na brzuchu (byc moze pomagajac sobie
szczatkowymi konczynami) i wyglada troche jak krotki waz. Nie mial
ruchliwego ogona. Takie przekonanie wynioslem z 1, 2, 3. Co prawda nie
byl raczej dokladnie pokazywany (poruszal sie bardzo szybko i zwykle
uciekal).


Jak masz rane postrzalowa w ustach, to masz ciekawsze zajecia,
niz wpadanie na pomysly, ze mozna by kogos opluc krwia. To po
pierwsze.



Ale ja nie jestem Obcym. Chociaz jakbym wiedzial ze moja krew czyni
spustoszenia wsrod wroga to moze bym na ten pomysl wpadl. Przy czym
konstrukcja mojej jamy ustnej wyklucza zebym mogl zostac jedynie
drasniety w dziaslo. U Obcego jest to mozliwe.


Po drugie, Obcy, gdy pluje, nie jest ranny. Chyba nawet nie
zaczeli jeszcze strzelac.



Wydawalo mi sie ze juz do niego pare razy strzelili, tyle ze unikal. Byc
moze ktorys z unikow nie uchronil go do konca.


Pozdrawia opluty Marac



Andrzej Jarzabek



64
Data: 20 styczeń 1998, 18:28
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: sadloser@S

Tako rzecze "Marac" :


Sad Loser wrote in article <34c6e6ed.382078@news.icm.edu.pl>...




Patrzcie no go, tak niewinnie wyglada (chociaz krzyczy), a tu
zlosliwiec wylazl :->>>


Przyganial kociol garnkowi :)



1. Czy ja wygladam niewinnie ???
2. Czy ja jestem zlosliwa ??????? - no dobra, tutaj moze ;->

--
sad loserka, chora jak cholera.

65
Data: 20 styczeń 1998, 18:59
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: dobrov@fri

On 19 Jan 1998 01:15:42 GMT, "Marac" wrote:


Arkadiusz Dabrowski wrote in article <34c0797a.1470235@news.icm.edu.pl>...


On Fri, 16 Jan 1998 00:55:06 +0100, "Slawomir Szczyrba"
wrote:
>Marac wrote in message <01bd21cd$694231c0$LocalHost@default>...
>>
>>> Rozbila sie w atmosferze
>>W morde jeza.... Twarda mamy te atmosfere.
>>A poza tym ona sie nie rozbila, a wybuchla. I nie 'w',
>>a 'przy zderzeniu'.
>>Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.


[cch]


>Przy duzej predkosci wejscie w atmosfere mozesz poczuc
>jak zderzenie ze sciana.

Dokladnie.
Co roku w sierpniu pojawiaja sie na nocnym niebie liczne swietliste smugi.
To nieszczesne kawalki materii zderzajace sie z atmosfera.


A gucio! :)
SPALAJACE sie podczas przelotu przez nia. A w A:R bylo wlasnie _zderzenie_.



Nie pamietam wiec pytam:
Wygladalo na zderzenie, czy ktorys z bohaterow powiedzial, ze zderzenie ?

Abstrachujac od odpowiedzi na powyzsze pytanie nalezy sobie uswiadomic, ze
granica miedzy zderzeniem, a wbiciem, czy wglebieniem nie jest scisle
okreslona.
Jezeli zdefiniujemy zderzenie jako gwaltowny kontakt, w ktorym nie zachodzi
wzajemna penetracja obiektow do wewn¹trz, to dojdziemy do wniosku, ze
zderzaja sie tylko atomy a cala reszta to tarcie i grzanie.


+--\ /--\ +--\ +--\ /--\ | | Arkadiusz Dabrowski
| | | | |--< |--/ | | | | dobrov@priv.onet.pl
+--/ \--/ +--/ | \ \--/ \/ stare konto:


dobrov@zeus.polsl.gliwice.pl

66
Data: 20 styczeń 1998, 18:59
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: dobrov@fri

On 18 Jan 1998 00:15:50 GMT, "Marac" wrote:


Za pomoca nozyczek to podobno i z Biblii zrobiono kryminal.



Znaczy: ten co ja powycinal trafil za to do pierdla ?


+--\ /--\ +--\ +--\ /--\ | | Arkadiusz Dabrowski
| | | | |--< |--/ | | | | dobrov@priv.onet.pl
+--/ \--/ +--/ | \ \--/ \/ stare konto:


dobrov@zeus.polsl.gliwice.pl

67
Data: 20 styczeń 1998, 19:17
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2501$c61b12e0$LocalHost@default>...




>> >*Biodroid.....
>> No wlasnie, gdzie taki mozna kupic ?
>Wlasnie, wlasnie :)))
>
A zreobic samemu, to nie laska ?


Oj laska, laska! :)


Jak samemu bedziesz robil, to ci wyjdzie BabaJaga,
a nie laska :)


(To znaczy : nie łaska ? ;)


Ja tam taki zdolny to nie jestem, zeby takie
cudo skonstruowac. Jesli wacpan podolasz, moge
zlozyc zamowienie :)
1 egz. - cena nie gra roli.


Sam raczej nie dam rady :(
Moge pomoc przy konstruowaniu ukladu sterowania,
te dwa-trzy neuronki sie jakos zaimplementuje.
(jezeli zadowoli Cie Winona o umysle blondynki ;)


Pozdrawia sniacy o elektrycznej Winonie Marac


A nie boisz sie krotkiego spiecia ?
Tak z 10kV ?


Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--I haven't lost my mind; it's backed up on tape somewhere.



68
Data: 20 styczeń 1998, 19:27
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2507$4e63bd00$LocalHost@default>...




Czemu. Postrzal mogl spowodowac nagly skurcz 'miesni',
albo odciac chwilowo doplyw plynu do silownikow
(jakie by one tam nie byly).
Albo jednostka centralna wylaczyla na chwile swiadomosc,
zeby zrobic autotest.


Z dotychczasowych wyjasnien Twoje najbardziej trzymaja sie
kupy, ale mimo wszystko jest to naciagane. Nie lubie,
kiedy rezyser stara sie widza zaskoczyc, z premedytacja


Tu akurat nic nie jest naciagane...
Dostajesz postrzal, jestes przez chwile w szoku.
Nie panujesz nad rownowaga. Spadasz. Plum.


ukladajac fabule tak, aby skierowac jego domysly w
falszywym kierunku. Za pomoca oszustwa. W 'Sting', 'Se7en',
'Crying Game' szczeka opada bez takich tanich sztuczek,
jak kazanie Winonie, zeby grala tak, jakby byla smiertelnie
ranna.


Przeciez do tego momentu, wszyscy uwazaja ja za czlowieka.
Wiec jej upadek tez byl naturalny.


Nie. Rodzinka Ripley :)


Tam nie bylo zadnej rodzinki. Oba Obce /ech, ta gramatyka/
zostaly zabite. Jesli plywaly tam inne, to dlaczego nie
pogonily za nimi, tylko laskawie czekaly, az ktos im rzuci
kogos do jedzenia?


Po co ?
Teoretycznie (1 obcy) == (rzeznia miejska w godzinie szczytu).
Po kiego wlazic, jak mozna spokojnie sie popluskac i zaczekac
az przekaska sama spadnie pod pyszczek ?


Moze musial, ale nie lecial :)
Jesli przy nadswietlnej Ziemia zbliza sie z taka
predkoscia, jak na filmie, to ja przepraszam. Poza tym,
juz ktos pisal, ze Auriga byla 'zacumowana' na zadupiu,
czyli mogla byc niedaleko od Ziemi.


Hehehe... To zadupie to orbita Saturna (czy gdzies tam) ?
Jak tak, to niezla predkosc musial miec ten stateczek, ze tak
szybko dolecial na Ziemie.
I ziemie tez ;)


Bo ja wiem. Dobry dowcip nie jest zly, ale ja tez nie
wiedzialem, czy to co ogladam to horror czy komedia...


Wg. mnie masa krytyczna nie zostala przekroczona.
Poza tym komedyjka Jeuneta nie jest komedyjka 'drugiego'
sortu.


Dla mnie masa krytyczna zostala przekroczona co najmniej o
rzad wielkosci. Dowod empiryczny - po wyjsciu z kina
smialem sie jeszcze przez jakis kilometr. Nie, nie z tych
kawalow. Z filmu jako takiego (no dobra, z kawalow tez).


Pozdrawia nadswiet(l)ny Marac
e-mail: marac@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--I haven't lost my mind; it's backed up on tape somewhere.



69
Data: 21 styczeń 1998, 22:42
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Arkadiusz Dabrowski wrote:



Jezeli zdefiniujemy zderzenie jako gwaltowny kontakt, w ktorym nie
zachodzi wzajemna penetracja obiektow do wewnštrz, to dojdziemy do
wniosku, ze zderzaja sie tylko atomy a cala reszta to tarcie i
grzanie.



No wiesz? Dzieci moga czytac liste a ty tu takie rzeczy... ;)))



+--\ /--\ +--\ +--\ /--\ | | Arkadiusz Dabrowski



Andrzej Jarzabek



70
Data: 21 styczeń 1998, 22:46
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> Akurat bys w tej skali zobaczyl. Zreszta sam ten statek mial chyba
> ladnych kilka kilometrow.
>
Nie 'bys' tylko 'les'. 'Zobaczyles'. I ja tez zobaczylem. To
samo co Slawek. Na ekranie bylo to dobrze widoczne.



Ktos pisal ze przy tej skali cala ziemska atmosfera powinna na ekranie
kinowym miec 4cm grubosci. Sam statek byl prawie grubosci atmosfery.
Widac bylo w zasadzie tylko eksplozje i fale uderzeniowa (tzn. ja tyle
widzialem, moze ty faktycznie widziales jak statek zderzajacy sie z
ziemia zgniata sie na niej poczynajac od dziobu itp. szczegoly. W takim
razie gratuluje wzroku.


Moze powinienes pomyslec o kupnie okularow? :)



Juz mam.


Pozdrawia Sokole Oko Marac



Andrzej Jarzabek



71
Data: 22 styczeń 1998, 04:02
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Arkadiusz Dabrowski wrote in article <34c48ead.4254723@news.icm.edu.pl>...


>> >>> Rozbila sie w atmosferze
>> >>W morde jeza.... Twarda mamy te atmosfere.
>> >>A poza tym ona sie nie rozbila, a wybuchla. I nie 'w',
>> >>a 'przy zderzeniu'.
>> >>Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.
>[cch]
>> >Przy duzej predkosci wejscie w atmosfere mozesz poczuc
>> >jak zderzenie ze sciana.
>>
>> Dokladnie.
>> Co roku w sierpniu pojawiaja sie na nocnym niebie liczne swietliste smugi.
>> To nieszczesne kawalki materii zderzajace sie z atmosfera.
>A gucio! :)
>SPALAJACE sie podczas przelotu przez nia. A w A:R bylo wlasnie _zderzenie_.

Nie pamietam wiec pytam:
Wygladalo na zderzenie, czy ktorys z bohaterow powiedzial, ze zderzenie ?


Wygladalo, moim skromnym wzrokiem :)
Pozdrawia slepy Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

72
Data: 22 styczeń 1998, 04:02
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <6a0e88$i1h@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd241e$2fbbd660$LocalHost@default>...
>Ale trzeba zachowac umiar. Aliens jest horrorem - nie mow, ze nie
>trzyma za gardlo. I A:R tez trzyma, ale kiepski scenariusz
>ewidentnie oslabia sile 'uscisku'.
>
Ale jednak 'cos jest na rzeczy'...
Gdy po powrocie z kina wzialem kurs na kuchnie by przygotowac
sobie szklaneczke Coldrexu, wyraznie unikalem zaciemnionych
miejsc.


No przeciez wyraznie napisalem, ze A:R _tez trzyma_.
Ja to jeszcze przez pare dni wszedzie widzialem Alieny.



>No to tu sie ewidentnie roznimy. Weaver uratowala A:R
>Wyobraz sobie, ze jej nie ma, a glowna postacia jest Call.
>Blleeeeee :(((((((((
>
Czemu nie... Z opaska na glowie, blyskiem w oku
i smartgunem na biodrach... Hm. Chcialbym taki
plakacik.


Plakacik to i ja :)
Ale do Aliena WR sie nie nadaje IMHO.
Podobnie jak np. J. Carrey.



>> Rozny czas inkubacji facehuggerow.
>Tere fere. :)
>Niby dlaczego?
>
Niby dlaczego nie ?


No dobra, poddaje sie.
Ale troche to jednak naciagane.



>> Rozny czas rozmrazania hibernatorow.
>Tere fere. :))
>Niby dlaczego?
Niby dlaczego nie ?
Hibernator musi sie dostosowac do czlowieka w srodku.
Jezeli mu sie nie spieszylo na zewnatrz...
Albo mial slabsza przemiane materii... itp. :))


No wlasnie >>> :))



>> Co no wlasnie? Chestburster we wszystkich filmach byl sama szyja i
>> glowa.
>Chyba zartujesz. Albo nie ogladales 1,2,3. On jest miniatura duzego.
>
Oj czyba nie...


Czyba tak :)


Nie ma zdaje sie tylu 'macek' dookola a i skore ma taka gladziutka.


Zdaje sie, ze ma. A _na pewno_ nie jest sama szyja.
Pozdrawia miniaturowy Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

73
Data: 22 styczeń 1998, 04:02
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article
<34C3E637.78A604BA@cyber.ict.pwr.wroc.pl>...


Marac wrote:
> > > > Dla mnie pamiec byla zdecydowanie najwieksza dziura.
> > > Ale dziura konieczna! W odroznieniu od pozostalych.
> > Ale to byl ewidentny blad logiczny scenarzystow. Costam sobie
> > wymyslili i nie przemysleli tego.
> Przemysleli - musieli jakos nawiazac do poprzednich odcinkow.

Nie przemysleli. Wpadli na pomysl uzasadnienia i wydal im sie ten pomysl
swietny i wyjasniajacy wszystko, ale nie przemysleli tego.


Skad wiesz, pytales sie ich?


Gdyby
przemysleli to doszliby do wniosku ze ich wymysl jest bzdura i jesli juz
koniecznie chcieliby zeby klon Ripley mial zachowana pamiec to albo
wymysliliby inne wylumaczeniae


Jakie?


albo naukowiec stwierdzilby ze nie wie


Stwierdzil. Wyraznie mowili, ze sami tego nie rozumieja.


dlaczego pamiec jest zachowana a nie mowil takie bzdury.


Naukowcy juz tak maja, ze staraja sie dorobic teorie do tego,
czego nie rozumieja. Nie zawsze te teorie trzymaja sie kupy.



> Blad logiczny! To jak mozesz uwazac, ze np. scena w gniezdzie
> nie jest gorsza. Toz to wlasnie jeden WIELKI blad logiczny.

Nie zauwazam bledu. Nie wiem w ktorym momencie widzisz go ty, byc moze
to co uwazasz za bledy bierze sie np. z uznawania przez ciebie pewnych
cech organizmow ziemskich za obowiazujace rowniez Obcych. Wg. mnie
najwiekszym bledem tej sceny bylo uznanie genotypu Obcego za
kompatybilny z ziemskimi,


NO WLASNIE. Chocby to.
Nie jest to blad podobnej wagi, co pamiec?


ale to rzutuje na caly film (pomieszanie genow
Obcego i Ripley) a nie tylko na te scene.


A czy ja twierdzilem, ze nie rzutuje?
Caly motyw z Dzidziusiem to pomylka.


Przy zalozeniu ze genotypy sa
kompatybilne reszta juz jest w miare sensowna (merytorycznie, bez
oceniania walorow artystycznych, efektu dramatycznego itp.)



.
.
.
Np. wyrastanie roznych dziwnych narzadow jest cholernie sensowne.
Sensowne inaczej.
Podaje tylko ten jeden przyklad, bo nie chce sobie przypominac
tej sceny. Chce o niej zapomniec.



> > Ewentualnie Wren nie znal tak dokladnie statku.
> A ona znala? Ale EOD, juz ktos napisal, ze podobno windy byly dwie.

Ewidentnie byla _bardzo_ dobrze przygotowana do akcji. Wiedziala gdzie
jest cela Ripley, miala "wytrychy". Jako android mogla spokojnie miec
"zdownloadowany" caly szczegolowy plan "Aurigi".


Calkiem sprytne i moglbym sie zgodzic, gdyby nie fabula:
Nie ma planow Aurigi, bo gdyby miala, nie musialby ich
prowadzic naukowiec.



> > > 2. Czemu wszyscy sie przez godzine gapia, jak Murzyn z kaleka
> > > opedzaja sie od Obcego?
> > Bo sie boja?
> A smierci sie nie boja?

Ale fakt jest taki ze czesto strach paralizuje. Nawet w sytuacjach kiedy
jest to zgubne. Pierwotny odruch.


Zwlaszcza zaprawionych w boju piratow paralizuje.



> > > 2a. Czemu 'Brzydki' zaczyna strzelac tak pozno?
> > Bo jest ciezko kapujacy?
> :(((((

Bystrzakiem to on nie jest.


Pirat, ktory nie wie kiedy strzelac???
Nie rozsmieszaj mnie.



> > Bo nie chce trafic w Murzyna?
> A pozniej mu przestaje zalezec?

Pozniej mogl ochlonac z zaskoczenia,


O dajacych sie zaskakiwac piratach w innym miejscu.


ewentualnie stwierdzil ze Murzyn z
kaleka nie maja sami szans


Czemu tak pozno, czemu inni nie doszli do tego wniosku
i nie pomogli?


(przeciez kaleka na dzien dobry kilka razy
strzelal, a Obcy robil uniki).


Wlasnie o to chodzi, ze nie na dzien dobry.
Strzelal Murzyn, a na dzien dobry to kaleka mocowal sie
z zepsuta bronia i mimo tego nie zostal zjedzony.



> > > 2b. Czemu inni nie strzelaja?
> > Nie chca trafic w Murzyna i Kaleke.
> Juz pisalem. Mozna sie bylo wychylic, wejsc na gore, itp.

Trudno jest w takiej sytuacji myslec i dzialac racjonalnie.


Tobie, czy zaprawionym w boju piratom?
W takim razie powinienes miec pretensje do sceny w mesie,
ze jest totalnie wyssana z palca, bo: 'Trudno jest... itd.'



> > Boja sie ze zabity Obcy rozbryzga sie na Murzyna.
> To lepiej dac sie po kolei zjesc?

Mysleli moze na poczatku ze Murzyn da sobie rade sam.


Prawda? Po co mu pomagac. _Moze_ da sobie rade sam.


Zreszta skojarzenie wszystkich faktow i podjecie decyzji, wskutek ktorej
narazamy zycie towarzysza, to jednak chwila.


Kiedy zrozumiesz, ze to nie byli zwykli ludzie
i ze oni takie decyzje musieli wielokrotnie podejmowac
w ulamku sekundy, bo inaczej dawno by juz nie zyli.
A w tej scenie zachowuja sie wlasnie jak ludzie przed
chwila wyrwani sprzed telewizora we wlasnym bezpiecznym
mieszkanku, dla ktorych najniebezpieczniejsza sytuacja,
ktora im sie w zyciu zdarzyla, bylo przejscie przez
jezdnie na czerwonym swietle.



> > > 3. Czemu Obcy mutuje w leniwca i wisi ziewajac na drabinie,
> > > zamiast w 10 sekund eksterminowac wszystkich gapiacych sie na
> > > niego bez zadnej reakcji, jak to ma w zwyczaju ten gatunek?
> > Bo do niego strzelaja.
> Gucio prawda! W 0.5 sek. Obcy wyskakuje z wody, po 5 sek. jest
> juz w odleglosci 0.5 metra od Murzyna, po czym zatrzymuje sie
> i syczy przez pare minut. Zenada.

Nie pamietam dokladnie, ale wydawalo mi sie ze Obcy zatrzymal sie na
drabinie zeby robic uniki...


Nawet jesli, to z jego zwykla predkoscia zrobilby Murzynowi
'calusa', zanim tamten pomyslalby o strzelaniu. Poza tym
jest przeciez dlugasne ujecie, podczas ktorego Obcy wisi,
syczy i pluje, zamiast mordowac.



> Gdyby zachowywal sie tak, jak Obcy zachowuja sie w kazdej innej
> scenie z ktorejkolwiek czesci, to z Murzyna i z Kaleki nic by

Juz pisalem ze Obcy jest gatunkiem bardzo zroznicowanym.


Co, zmeczyl sie? :(((


Zreszta np. w
takiej jedynce czesto "czai" sie przed zaatakowaniem.


Bo wie, ze nic mu nie grozi. Jakos w dwojce, gdzie bylo
dla nich realne zagrozenie, slabo sie czaja.



> nie zostalo. A i z Brzydkiego tez, skoro jest tak ciezko czajacy,
> ze dopiero po paru minutach dociera do niego, ze powinien strzelac.

Brzydki nie musial strzelac od razu, mial komfort psychiczny w postaci
bufora zlozonego z Murzyna i kaleki.


Przeczysz sam sobie. To w koncu nie strzelal dlatego, ze mu
zalezalo na kolegach, czy dlatego, ze mial ich w dupie?
Zdecyduj sie.



> > > 5. Czemu Murzyn spada?
> > Zeby uratowac kaleke.
> A czemu sie drabinki nie chwyci?

Bo jest plecami do niej i ciazy mu Obcy.


Nawet ja potrafie wisiec na drabince plecami do niej.


Musi szybko sie zdecydowac


BRUHAHA!
Tylko, ze to wlasnie nie bylo szybko.
Chyba z pol minuty kaleka sie nadyma, nadyma, nadyma,
a nikt nic nie robi.


bo
kaleka zaraz by sie puscil.

> Czemu Brzydki nie zejdzie dwa szczebelki nizej i im nie pomoze?

Musialby zejsc na wysokosc jego nog zeby odhaczyc Obcego.



Co????
Wystarczyloby chwycic Murzyna, zeby ulzyc Kalece.



> > > 5a. Dlaczego jest rozpuszczalny? I dlaczego w zwiazku z tym
> > > nie rozpuscil sie juz podczas sceny podwodnej?
> > Bo przedtem nie byl w wodzie zaraz obok zwlok Obcego.
> Byl! tak jak i inni. I tamte zwloki rozprysly sie w drobny mak,
> wiec w wodzie powinno byc pelno kwasu, a w tych jest tylko
> dziurka w czaszce. Nic nie powinno mu sie stac.

Ale kwas rozpuszcza sie w wodzie (bylo jej duzo, a rozwalony Obcy byl
wzglednie daleko. Tak Murzyn spadal do wody zczepiony ze zwlokami
Obcego.


Ale kwas rozpuszcza sie w wodzie, a bylo go bardzo nieduzo.
BTW zaczynam sie zastanawiac, dlaczego sie ze mna klocisz,
bo czytajac Twoje argumenty odnosze wrazenie, ze zgadzasz
sie co do tej sceny i ze to polemika dla polemiki, jak w
dyskusji o Jasiu.



> > > > > ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
> > > > Nie lubisz?
> > > Ja poszedlem na horror, a nie na ID4 - czesc II.
> > > Sadzac po Twoich odpowiedziach na moje zarzuty, potraktowales A:R
> > > jak komedie, a w tej serii chyba jednak nie o to chodzi?
> > Dobry film jest dobry film.
> Film, ktory poziomem scenariusza niebezpiecznie zbliza sie
> do ID4, ma male szanse na 'zarzadzenie'. Dlatego staram sie
> wyrzucic z pamieci sceny na drabinie, w gniezdzie i koncowke.

Mi sie nie podobal ID4. Byl nadety i pozbawiony poczucia humoru. Nie
mial dobrych dialogow, nie mial wyrazistych postaci, nie mial ciekawej
akcji, nie mial fajnych sytuacji.


To przeciez oczywiste. Czy ja kiedykolwiek pisalem co innego?


W porownaniu ze bzedtami z ID4 to
nawet "Hot Shots" jest realistyczny (nawiasem mowiac uwielbiam Hot
Shots).


Long live 'Hot Shots'!


ID4 nie jest dobry nawet potraktowany jako komedia.


ID4 jest dobry, jesli oglada sie go, aby posmiac sie
z hamerykanow. Ja uchachalem sie setnie.



Mnie zreszta nie przeszkadza jesli film ogolnie nie-komediowy ma duzo
gagow (jesli sa dobre). Klaniaja sie Bondy, klania sie caly gatunek
"action comedy" (typu np. "The last boy scout" z Brucem Willisem).


Aaaaa, mysmy sie nie zrozumieli.
Porownywalem do ID4, nie ze wzgledu na gagi, tylko na
jakosc scenariusza.
Mnie tez gagi (dobre!) nie przeszkadzaja (zwykle).



> > "Aliens" tez nie jest horrorem, jak mozna by
> > oczekiwac po obejrzeniu "Aliena" (pierwszego). A i tak rzadzi.
> Ale trzeba zachowac umiar. Aliens jest horrorem - nie mow, ze nie
> trzyma za gardlo. I A:R tez trzyma, ale kiepski scenariusz
> ewidentnie oslabia sile 'uscisku'.

Nie tylko horrory trzymaja za gardlo. "Aliens" jest trzymajacym w
napieciu filmem akcji / thrillerem. A:R jest "action comedy".


Mozesz mi przedstawic jakies scisle definicje, na podstawie
ktorych przypisales te filmy do tych wlasnie gatunkow?
Jesli nie, to od razu EOD. Dla mnie wszystkie cztery to horrory.



> > > Pamiec byla potrzebna, zeby powiazac 4 z poprzednimi czesciami.
> > Wcale nie uwazam ze postac Ripley jest niezbednym elementem w kazdym
> > filmie o Obcych.
> No to tu sie ewidentnie roznimy. Weaver uratowala A:R
> Wyobraz sobie, ze jej nie ma, a glowna postacia jest Call.
> Blleeeeee :(((((((((

Jakby jej w ogole nie bylo to scenariusz wygladalby troche inaczej. Ale
to jest gdybanie, ja mowilem ogolnie. Na swiecie jest duzo dobrych
aktorow i istnieje duzo mozliwosci zrobienia filmu o Obcych w ktorych
nie wystepuje Ripley. Bo cala idea scenariusza A:R opiera sie na tym ze
umarla Ripley, niech zyje Ripley.


No troche racji masz. Ale uwazam, ze seria bardzo duzo
zyskuje na tym, ze w kazdym odcinku, z Obcymi walczy
ta sama osoba. Weaver genialnie pokazuje zmiany zachodzace
w granej przez siebie postaci. Coraz wiekszy strach,
pozniej desperacje, gniew, w koncu rezygnacje i obojetnosc.
Jest po prostu WIELKA w tej roli.



> > > > > -skad Ripley wiedziala gdzie szukac przewodow, ktore trzeba
> > > > > posmarowac krwia?
> > > > Instynkt? Intuicja? Siedziala w tej celi dosc dlugo, pewnie
> > > > rozwazala rozne warianty ucieczki i ja opukala dokladnie.
> > > :(((
> > > Andrzeju, blagam!
> > Te uwage z sali odrzucam jako niezorganizowana.
> > Poza tym moze wcale nie wiedziala tylko miala szczescie...
> Nie wiem czemu, ale nie lubie takich niczym nie
> uzasadnionych 'szczesc'.

Tez nie wiem czemu. Sama idea przypadku polega na tym ze niekoniecznie
wszyscy musza miec przez caly czas pecha. We wszystkich filmach o
Alienach pecha jest wszedfzie tyle dookola ze takie raz-na-jakis-czas
szczescie rownowazy tylko w strone srodka.


Hip! hip! rozumowanie!
i chlodna logika!
Dokladnie trzeba sprawdzic,
co z czego wynika. :)))


^^^^^^


Te 'pechy' zawsze z czegos wynikaja, a szczescie Ripley,
tylko z tego, ze scenarzysta musial ja jakos uratowac,
wiec: 'Deus ex machina'.
Moze i jestem dziwny, ale tego nie lubie.



[ciach]
> > > Nie wiem jak sie mozna zderzyc z atmosfera.
> > Jest o tym oddzielna dyskusja na liscie. A rozbic sie mozna.
> Ale czy to by wygladalo tak jak w A:R? Watpie.

Nie wiem to nie zakladam z gory ze nie. Po pierwsze trudno wyczuc skale,
po drugie nie wiadmomo co miala w sobie Auriga (statek wojskowy). Jest
mowa o jakims reaktorze, moze jeszcze bron...


Ale czemu sie najpierw nie pali, tylko od razu wybucha?



> > > > > -dlaczego znaleziony gornik zyje?
> > > > Dlaczego mialby nie zyc?
> > > A dlaczego pozostali nie zyja?
> > > /podpowiedz/ Cos sie z nich wyleglo.
> > No wlasnie. Z niego sie jeszcze nie wyleglo. Dwie mozliwe odpowiedzi:
> > Rozny czas inkubacji facehuggerow.
> Tere fere. :)
> Niby dlaczego?

A dlaczego Alieni moga miec rozna liczbe palcow? Albo rozny ksztalt
czaszki? Albo jedne sa krolowymi a inne nie?


No dobra, poddaje sie :)



A ludzie tez sie roznia. Byc moze czas inkubacji w jakis sposob
uzalezniony byl od nosiciela (masy ciala, temperatury, sprawnosci
systemu odpornosciowego).

> > Rozny czas rozmrazania hibernatorow.
> Tere fere. :))
> Niby dlaczego?

Wzgledy bezpieczenstwa? Gdyby cos poszlo nie tak przy rozmrazaniu /
inkubacji zawsze byloby mniej problemow i przy nastepnych hibernatorach
mogliby uniknac bledu.


Zgadzam sie na koncepcje roznego czasu wylegania.
Ta nie trzyma sie kupy _zupelnie_. Przeczytaj jeszcze
raz i sie zastanow.



> > Co no wlasnie? Chestburster we wszystkich filmach byl sama szyja i
> > glowa.
> Chyba zartujesz. Albo nie ogladales 1,2,3. On jest miniatura duzego.

Nie jest. Chestburster pelza na brzuchu (byc moze pomagajac sobie
szczatkowymi konczynami) i wyglada troche jak krotki waz. Nie mial
ruchliwego ogona. Takie przekonanie wynioslem z 1, 2, 3. Co prawda nie
byl raczej dokladnie pokazywany (poruszal sie bardzo szybko i zwykle
uciekal).


Dawno ich chyba nie ogladales. Pora odswiezyc pamiec.



> Jak masz rane postrzalowa w ustach, to masz ciekawsze zajecia,
> niz wpadanie na pomysly, ze mozna by kogos opluc krwia. To po
> pierwsze.

Ale ja nie jestem Obcym. Chociaz jakbym wiedzial ze moja krew czyni
spustoszenia wsrod wroga to moze bym na ten pomysl wpadl. Przy czym
konstrukcja mojej jamy ustnej wyklucza zebym mogl zostac jedynie
drasniety w dziaslo. U Obcego jest to mozliwe.


Drasniety w dziaslo, to by musial w ustach te krew przez
godzine zbierac, zeby starczylo do takiego pluniecia.



> Po drugie, Obcy, gdy pluje, nie jest ranny. Chyba nawet nie
> zaczeli jeszcze strzelac.

Wydawalo mi sie ze juz do niego pare razy strzelili, tyle ze unikal. Byc
moze ktorys z unikow nie uchronil go do konca.


I Obcy nawet nie ryknal gdy go trafili, nie dal w zaden
sposob po sobie poznac, tylko zacisnal z bolu zeby,
zebral w ustach krew i plunal w odwecie.
BRUHAHA!!!
Pozdrawia zapluty karzel Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

74
Data: 22 styczeń 1998, 04:02
Temat:

Zlosliwosc ludzi chorych, bylo:Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Sad Loser wrote in article <34c5a24a.10496307@news.icm.edu.pl>...


Tako rzecze "Marac" :
>> Patrzcie no go, tak niewinnie wyglada (chociaz krzyczy), a tu
>> zlosliwiec wylazl :->>>
>>
>Przyganial kociol garnkowi :)

1. Czy ja wygladam niewinnie ???


Yhyyyy...


2. Czy ja jestem zlosliwa ??????? - no dobra, tutaj moze ;->


No wlasnie...



--
sad loserka, chora jak cholera.


Co to za wykrety???
NATYCHMIAST ZDROWIEC!
Pozdrawia Marac w trybie rozkazujacym
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

75
Data: 22 styczeń 1998, 04:02
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Arkadiusz Dabrowski wrote in article <34c59108.4857327@news.icm.edu.pl>...


On 18 Jan 1998 00:15:50 GMT, "Marac" wrote:

>Za pomoca nozyczek to podobno i z Biblii zrobiono kryminal.

Znaczy: ten co ja powycinal trafil za to do pierdla ?


ROTFL
Nie calkiem. Uzywajac jedynie zwrotow z Biblii,
napisano powiesc kryminalna. I erotyczna AFAIR tez.
Pozdrawia Marac kryminalista
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

76
Data: 22 styczeń 1998, 04:02
Temat:

Komu Winone?, bylo:Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <6a3383$as8@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd2501$c61b12e0$LocalHost@default>...
>> >> >*Biodroid.....
>> >> No wlasnie, gdzie taki mozna kupic ?
>> >Wlasnie, wlasnie :)))
>> A zreobic samemu, to nie laska ?
>Oj laska, laska! :)
>
Jak samemu bedziesz robil, to ci wyjdzie BabaJaga,
a nie laska :)


Wiem! Dlatego sie za to nie biore.



>> (To znaczy : nie łaska ? ;)
>>
>Ja tam taki zdolny to nie jestem, zeby takie
>cudo skonstruowac. Jesli wacpan podolasz, moge
>zlozyc zamowienie :)
>1 egz. - cena nie gra roli.
>
Sam raczej nie dam rady :(


:(((


Moge pomoc przy konstruowaniu ukladu sterowania,
te dwa-trzy neuronki sie jakos zaimplementuje.
(jezeli zadowoli Cie Winona o umysle blondynki ;)


Lepszy wrobel w garsci, niz golab nad glowa.



>Pozdrawia sniacy o elektrycznej Winonie Marac
>
A nie boisz sie krotkiego spiecia ?
Tak z 10kV ?


Dla niej moglbym zaryzykowac.
Ech....... :)
Pozdrawia ciagle sniacy Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

77
Data: 22 styczeń 1998, 04:02
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <6a0e89$i1h@zeus.polsl.gliwice.pl>...


milosz danielewski wrote in message <34c28d9c.7490334@news.icm.edu.pl>...
>
> Stosowanie jakichkolwiek wyliczen do tego typu bzdurnych filmow to
>nonsens. Wezmy np. na tapete to zderzenie. Fala uderzeniowa miala na
>oko 0.2 srednicy planety, co daje nam promien okolo 1300 km. Jak dlugo
>sie ta fala rozchodzila ? Bedzie ze 2 sekundy. Jak widac czolo fali
>rozchodzilo sie srednio z predkoscia 650 km/s. Pretty fast to me. 60
>razy szybciej niz druga predkosc kosmiczna, 2166 razy szybciej od
>dzwieku. Wystarczajaco, zeby na Ziemi nikt tego nie przezyl...

Sensu moze i nie ma, ale aza to jest z tym fajna zabawa.
A co do fali - moze przy tej skali, widoczny byl tylko front fali
uderzeniowej powstalej w punkcie wejscia statku w atmosfere ?
Ten na podstawie 'lejka' w atmosferze ktorego dziobem byl statek ?
Rozchodzilby sie wtedy prawie w prozni.
(wiem, znowu bajki opowiadam... :)))


No wlasnie. Dzieki Miloszu.
Jeszcze ktos twierdzi, ze scena rozbicia
byla naturalna i prawdopodobna?
Wg. mnie jedynym wytlumaczeniem moze byc
takie pole, jakie mamy w 'Spaceballs'.
Ale to nie swiadczy dobrze o A:R
Pozdrawia lejkowaty Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

78
Data: 22 styczeń 1998, 04:02
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <6a3384$as8@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd2507$4e63bd00$LocalHost@default>...
>> Czemu. Postrzal mogl spowodowac nagly skurcz 'miesni',
>> albo odciac chwilowo doplyw plynu do silownikow
>> (jakie by one tam nie byly).
>> Albo jednostka centralna wylaczyla na chwile swiadomosc,
>> zeby zrobic autotest.
>Z dotychczasowych wyjasnien Twoje najbardziej trzymaja sie
>kupy, ale mimo wszystko jest to naciagane. Nie lubie,
>kiedy rezyser stara sie widza zaskoczyc, z premedytacja
>
Tu akurat nic nie jest naciagane...
Dostajesz postrzal, jestes przez chwile w szoku.
Nie panujesz nad rownowaga. Spadasz. Plum.


Winona GRALA SMIERTELNIE ranna, zeby zmylic widza.
Nie wypre sie tego nawet na torturach :)



>ukladajac fabule tak, aby skierowac jego domysly w
>falszywym kierunku. Za pomoca oszustwa. W 'Sting', 'Se7en',
>'Crying Game' szczeka opada bez takich tanich sztuczek,
>jak kazanie Winonie, zeby grala tak, jakby byla smiertelnie
>ranna.
>
Przeciez do tego momentu, wszyscy uwazaja ja za czlowieka.
Wiec jej upadek tez byl naturalny.


To jakby Ciebie wszyscy uwazali za osla,
to zarlbys siano? I byloby to naturalne?
Czy moze Call tez uwaza sie za czlowieka
i dlatego, _myslac_, ze jest smiertelnie
ranna, spada?



>> Nie. Rodzinka Ripley :)
>Tam nie bylo zadnej rodzinki. Oba Obce /ech, ta gramatyka/
>zostaly zabite. Jesli plywaly tam inne, to dlaczego nie
>pogonily za nimi, tylko laskawie czekaly, az ktos im rzuci
>kogos do jedzenia?
>
Po co ?
Teoretycznie (1 obcy) == (rzeznia miejska w godzinie szczytu).


???


Po kiego wlazic, jak mozna spokojnie sie popluskac i zaczekac
az przekaska sama spadnie pod pyszczek ?


Po pierwsze primo - powtarzam: Tam nie bylo juz Obcych.
Po drugie primo - GDYBY /ale tu juz nie rozmawiamy o fimie/
Obcy tam byli, to skad by wiedzieli, ze spadnie im jakas
przekaska?



>Moze musial, ale nie lecial :)
>Jesli przy nadswietlnej Ziemia zbliza sie z taka
>predkoscia, jak na filmie, to ja przepraszam. Poza tym,
>juz ktos pisal, ze Auriga byla 'zacumowana' na zadupiu,
>czyli mogla byc niedaleko od Ziemi.
>
Hehehe... To zadupie to orbita Saturna (czy gdzies tam) ?


A czemu nie orbita Marsa?


Jak tak, to niezla predkosc musial miec ten stateczek, ze tak
szybko dolecial na Ziemie.
I ziemie tez ;)


Juz ktos napisal, ze przy nadswietlnej, statek
porusza sie w nadprzestrzeni.



>> Bo ja wiem. Dobry dowcip nie jest zly, ale ja tez nie
>> wiedzialem, czy to co ogladam to horror czy komedia...
>Wg. mnie masa krytyczna nie zostala przekroczona.
>Poza tym komedyjka Jeuneta nie jest komedyjka 'drugiego'
>sortu.
>
Dla mnie masa krytyczna zostala przekroczona co najmniej o
rzad wielkosci. Dowod empiryczny - po wyjsciu z kina
smialem sie jeszcze przez jakis kilometr. Nie, nie z tych
kawalow. Z filmu jako takiego (no dobra, z kawalow tez).


Kwestia gustu.
Pozdrawia smiertelnie ranny Marac

79
Data: 22 styczeń 1998, 04:44
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Paula

Marac wrote:


> Ewidentnie byla _bardzo_ dobrze przygotowana do akcji. Wiedziala gdzie
> jest cela Ripley, miala "wytrychy". Jako android mogla spokojnie miec
> "zdownloadowany" caly szczegolowy plan "Aurigi".
Calkiem sprytne i moglbym sie zgodzic, gdyby nie fabula:
Nie ma planow Aurigi, bo gdyby miala, nie musialby ich
prowadzic naukowiec.




Moze sie nie przyznaje, ze ma?


> Ale fakt jest taki ze czesto strach paralizuje. Nawet w sytuacjach kiedy
> jest to zgubne. Pierwotny odruch.
Zwlaszcza zaprawionych w boju piratow paralizuje.




Ale z Obcymi nie byli zaprawieni... (to tak tylko cichutko, z katka...)
Nie zebym sie zachwycala, akurat scena na drabinie tez mnie zirytowala
nieco.


Nawet jesli, to z jego zwykla predkoscia zrobilby Murzynowi
'calusa', zanim tamten pomyslalby o strzelaniu. Poza tym
jest przeciez dlugasne ujecie, podczas ktorego Obcy wisi,
syczy i pluje, zamiast mordowac.




Brzuch go zabolal. To moja nowa teoria. Patrz ponizej (jako ze
odpowiadam od konca).


I Obcy nawet nie ryknal gdy go trafili, nie dal w zaden
sposob po sobie poznac, tylko zacisnal z bolu zeby,
zebral w ustach krew i plunal w odwecie.





Moze z tych nerwow dostal ekspresowego wrzodu zoladka? Wtedy sie pluje
krwia... >;->

pozdrawiam
Paula
--
Paulina Braiter ppbraz@waw.pdi.net

And they shall beat their swords into ploughshares, for if
you hit a man with a ploughshare, he'll know he's been hit.

80
Data: 22 styczeń 1998, 11:17
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Lukasz Kon


Marac wrote in message:

....


Nie lubie,
kiedy rezyser stara sie widza zaskoczyc, z premedytacja
ukladajac fabule tak, aby skierowac jego domysly w
falszywym kierunku.


....

Ja w sprawie formalnej:
reżyser nie układa fabuły, fabułę piszę scenarzysta.
(Poza wyjątkami gdzie scenarzystą i reżyserem jest ten sam osobnik).


Lukasz Konopka
luki@ds2.pg.gda.pl
"Look lady, I speak only two languages: English and bad English"




81
Data: 22 styczeń 1998, 12:25
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Pawel Joch

Andrzej Jarzabek wrote:


Marac wrote:
>
> > Akurat bys w tej skali zobaczyl. Zreszta sam ten statek mial chyba
> > ladnych kilka kilometrow.
> >
> Nie 'bys' tylko 'les'. 'Zobaczyles'. I ja tez zobaczylem. To
> samo co Slawek. Na ekranie bylo to dobrze widoczne.

Ktos pisal ze przy tej skali cala ziemska atmosfera powinna na ekranie
kinowym miec 4cm grubosci. Sam statek byl prawie grubosci atmosfery.



[...]
Eee no bez przesady. Statek byl duzy ale nie az tak. Powiedzmy ze mial
nawet kilka kilometrow (wg. mnie nie mial ale niech bedzie). Atmosfera
Ziemi ma ponad 100km grubosci (takie sa najnizsze orbity satelitow).
Ponizej zaczyna sie "grzanie".
Dodatkowo Auriga (Aurgia ?) byla _zdecydowa_ nie nie przystosowana do
lotow atmosferycznych. W tych okolicznosciach powinna sie bardzo nagrzac,
stopic i albo rozleciec i odparowac albo, jak na filmie, eksplodowac
(paliwo chemiczne ? - reaktory jadrowe nie eksploduja tak latwo od
rozgrzania). Eksplozja moglaby miec zasieg jak duza jadrowa eksplozja
stratosferyczna - obszar duzej metropolii. No powiedzmy kilkaset
kilometrow promienia (promieniowanie ma zasieg z grubsza biorac
horyzontalny).
Do tego dochodzi fala uderzeniowa rozchodzaca sie w atmosferze. To bylo
wyraznie widac na filmie. Taka fala ma bardzo duzy zasieg. Fala cisnienia
po upadku meteorytu tunguskiego obiegla Ziemie kilka razy !

Co do skali to ziemia ma ponad 12tys. km srednicy. natomiast atmosfera ma
100km grubosci czyli mamy 100/6000 ~ 0.02 = 2% czyli ledwie widoczna
warstewka.

P.

--
Pawel T. Jochym Institute of Nuclear Physics
e-mail: ptj@pkpf.if.uj.edu.pl Cracow, Poland
tel. 637-02-22 ext. 269




82
Data: 22 styczeń 1998, 19:10
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article
<34C66CBE.9B8CC5D9@cyber.ict.pwr.wroc.pl>...


Marac wrote:
> > Akurat bys w tej skali zobaczyl. Zreszta sam ten statek mial chyba
> > ladnych kilka kilometrow.
> >
> Nie 'bys' tylko 'les'. 'Zobaczyles'. I ja tez zobaczylem. To
> samo co Slawek. Na ekranie bylo to dobrze widoczne.

Ktos pisal ze przy tej skali cala ziemska atmosfera powinna na ekranie
kinowym miec 4cm grubosci. Sam statek byl prawie grubosci atmosfery.
Widac bylo w zasadzie tylko eksplozje i fale uderzeniowa (tzn. ja tyle
widzialem,


Wlasnie sam sobie grob wykopales :)
Jesli statek byl grubosci atmosfery, to z Ziemi nic nie
powinno zostac. Wiec koncowka dalej NIE trzyma sie kupy.


moze ty faktycznie widziales jak statek zderzajacy sie z
ziemia zgniata sie na niej poczynajac od dziobu itp. szczegoly. W takim
razie gratuluje wzroku.


Wlasnie pisalem, ze widzialem co innego.
Pozdrawia Marac Dziobowy
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

83
Data: 22 styczeń 1998, 19:10
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Paula wrote in article <34C6C080.5DD5@waw.pdi.net>...


Marac wrote:
> > Ewidentnie byla _bardzo_ dobrze przygotowana do akcji. Wiedziala gdzie
> > jest cela Ripley, miala "wytrychy". Jako android mogla spokojnie miec
> > "zdownloadowany" caly szczegolowy plan "Aurigi".
> Calkiem sprytne i moglbym sie zgodzic, gdyby nie fabula:
> Nie ma planow Aurigi, bo gdyby miala, nie musialby ich
> prowadzic naukowiec.

Moze sie nie przyznaje, ze ma?


Konspiracja ponad zycie?
:(((



> > Ale fakt jest taki ze czesto strach paralizuje. Nawet w sytuacjach kiedy
> > jest to zgubne. Pierwotny odruch.
> Zwlaszcza zaprawionych w boju piratow paralizuje.


Ale z Obcymi nie byli zaprawieni... (to tak tylko cichutko, z katka...)
Nie zebym sie zachwycala, akurat scena na drabinie tez mnie zirytowala
nieco.


Byli zaprawieni >>> scena podwodna.
Mialas podczas niej zamkniete oczy?



> Nawet jesli, to z jego zwykla predkoscia zrobilby Murzynowi
> 'calusa', zanim tamten pomyslalby o strzelaniu. Poza tym
> jest przeciez dlugasne ujecie, podczas ktorego Obcy wisi,
> syczy i pluje, zamiast mordowac.

Brzuch go zabolal. To moja nowa teoria. Patrz ponizej (jako ze
odpowiadam od konca).

> I Obcy nawet nie ryknal gdy go trafili, nie dal w zaden
> sposob po sobie poznac, tylko zacisnal z bolu zeby,
> zebral w ustach krew i plunal w odwecie.

Moze z tych nerwow dostal ekspresowego wrzodu zoladka? Wtedy sie pluje
krwia... >;->


Pieeeekne! :))))))
Ale nie masz racji. Ja ich rozpracowalem!
To byl gruzlik!!!
Obcy gruzlik!
Pozdrawia doktor Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

84
Data: 22 styczeń 1998, 19:10
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie- XENOEROTYKA ?????????!!!!!!!!!!!

Autor: Marac

Arkadiusz Bolesław Lisiecki wrote in article <01bd26a9$13b995a0$LocalHost@1>...
[cch - strasna scena]


Zreszta w scenariuszu ( a tak mam scenariusz cos ze 2 wersje sciagniete z
sieci ) pisze jak byk ze byla oszolomiona i owszem tulila sie do Obcego
ale nie bylo mowy o kochaniu sie.


Moglbys rzucic adres?
Tez bym sobie sciagnal.
Pozdrawia oszolomiony Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

85
Data: 22 styczeń 1998, 19:10
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Lukasz Konopka wrote in article <6a76bs$rea$1@sunrise.pg.gda.pl>...


Marac wrote in message:
....
> Nie lubie,
>kiedy rezyser stara sie widza zaskoczyc, z premedytacja
>ukladajac fabule tak, aby skierowac jego domysly w
>falszywym kierunku.
....

Ja w sprawie formalnej:
reżyser nie układa fabuły, fabułę piszę scenarzysta.
(Poza wyjątkami gdzie scenarzystą i reżyserem jest ten sam osobnik).


Ja w sprawie masakry:
Scenarzysta pisze scenariusz. Rezyser moze z nim
zrobic, co chce. I czesto robi. I tak wlasnie bylo
w tym przypadku.
Pozdrawia formalny Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

86
Data: 22 styczeń 1998, 19:48
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Paula

Marac wrote:


> > > Ale fakt jest taki ze czesto strach paralizuje. Nawet w sytuacjach kiedy
> > > jest to zgubne. Pierwotny odruch.
> > Zwlaszcza zaprawionych w boju piratow paralizuje.
>
>
> Ale z Obcymi nie byli zaprawieni... (to tak tylko cichutko, z katka...)
> Nie zebym sie zachwycala, akurat scena na drabinie tez mnie zirytowala
> nieco.
Byli zaprawieni >>> scena podwodna.
Mialas podczas niej zamkniete oczy?




Nie liczy sie. Zaprawa, jak wiadomo, musi byc *sucha*... >;->

pozdrawiam
Paula
--
Paulina Braiter ppbraz@waw.pdi.net

And they shall beat their swords into ploughshares, for if
you hit a man with a ploughshare, he'll know he's been hit.

87
Data: 22 styczeń 1998, 23:01
Temat:

Re: Komu Winone?, bylo:Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2692$2d463b20$LocalHost@default>...


>
A nie boisz sie krotkiego spiecia ?
Tak z 10kV ?


Dla niej moglbym zaryzykowac.
Ech....... :)


Ech... Zamykam oczy. Widze przed oczami duszy mojej jak
Marac wyje w ekstatycznym uniesieniu, gdy prad o napieciu
10kV lize pieszczotliwym uciskiem jego delikatne cialo...
Taaaak...
To kiedy montujemy ?
Zalatwie ekipe z kamera... ;)


Pozdrawia ciagle sniacy Marac
e-mail: marac@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--The generation of random numbers is too important to be left to chance.



88
Data: 22 styczeń 1998, 23:40
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2686$7fe30720$LocalHost@default>...


>
Ale jednak 'cos jest na rzeczy'...
Gdy po powrocie z kina wzialem kurs na kuchnie by przygotowac
sobie szklaneczke Coldrexu, wyraznie unikalem zaciemnionych
miejsc.


No przeciez wyraznie napisalem, ze A:R _tez trzyma_.
Ja to jeszcze przez pare dni wszedzie widzialem Alieny.


A ja zaluje, ze nikt nie wpadl na pomysl, zebyprzed czworka
puscic poprzednie trzy odcinki. Taki maratonik. Chetnie obejzalbym
znowu jedynke na duuuuzym zeroekranie (ale wtedy to do domu wracalbym
idac srodkiem ulicy :)))
W porownaniu z jedynka czy dwojka, to czworka tak trzyma jak tasma
klejaca na tlustym teflonie...


>
Czemu nie... Z opaska na glowie, blyskiem w oku
i smartgunem na biodrach... Hm. Chcialbym taki
plakacik.


Plakacik to i ja :)
Ale do Aliena WR sie nie nadaje IMHO.
Podobnie jak np. J. Carrey.


No coz. Ale przynajmniej miales okazje znowu ja zobaczyc, nie ?
;)


>
Niby dlaczego nie ?


No dobra, poddaje sie.
Ale troche to jednak naciagane.


Musieli jakos zalatwic 'tego zlego' i wybrali sprawiedliwosc
dziejowa w postaci chestburgera, czy jak mu tam...


Nie ma zdaje sie tylu 'macek' dookola a i skore ma taka gladziutka.


Zdaje sie, ze ma. A _na pewno_ nie jest sama szyja.


Chyba nie. Wyglada jak glizda z zebami + nibynozki.
Nie zmuszaj mnie do ponownego obejzenia jedynki...
Hm. Nie. Zmuszaj ?


Pozdrawia miniaturowy Marac
e-mail: marac@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--The generation of random numbers is too important to be left to chance.



89
Data: 22 styczeń 1998, 23:53
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2693$c4244040$LocalHost@default>...




No wlasnie. Dzieki Miloszu.


E tu, Marac...


Jeszcze ktos twierdzi, ze scena rozbicia
byla naturalna i prawdopodobna?


Czemu. Eksplozja byla sliczna.


Wg. mnie jedynym wytlumaczeniem moze byc
takie pole, jakie mamy w 'Spaceballs'.
Ale to nie swiadczy dobrze o A:R


MSZ: nie ja budowale Aurige, planow tez nie widzialem.
Nie wiem, jakie mieli systemy zabezpieczen, chlodzenia,
itp, itd, idd.
Ale.
Wiem, ze jesli cos poruszajacego sie w kosmosie wchodzi
w atmosfere pod zlym katem i ze zbyt duza predkoscia,
Ma do wyboru - odbic sie od niej i pofrunac w sina dal,
lub zostac na planecie na zawsze. Poniewaz kat i predkosc
byly na pweno nieodpowiednie (bo o to postarala sie Call)
uwazam, ze Auriga miala wszelkie prawo ulec zniszczeniu.
Postac zniszczenia natomiast jest nieprzewidywalna bez
poznania dokladnych planow statku (bo mogly byc np. uklady
zabezpieczajace, ktore rozwalaly statek gdy planeta byla
zagrozona katastrofa - pamietasz ten nieszczesny start
pierwszej Ariane V ??? Musieli ja zdetonowac).
Ergo.
Wybuch jest OK.

EOS. (End Of Ship :))


Pozdrawia lejkowaty Marac
e-mail: marac@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--The generation of random numbers is too important to be left to chance.



90
Data: 22 styczeń 1998, 23:54
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Jo'Asia wrote in article <34C7ABC8.D4620717@wa.onet.pl>...


Marac wrote:

> Jeszcze ktos twierdzi, ze scena rozbicia
> byla naturalna i prawdopodobna?
> Wg. mnie jedynym wytlumaczeniem moze byc
> takie pole, jakie mamy w 'Spaceballs'.
> Ale to nie swiadczy dobrze o A:R

Oczywiście masz na myśli to, że nie odgadli hasła? ;)))


Pewnie. Jakby odgadli, statek by sie nie rozbil, Obcy
by przezyli i wreszcie bylby hepiend. A tak... :((
Buuu...
Pozdrawia zasmucony Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
"Czlowiek z wiekiem staje sie rozumny


Czlowiek z wiekiem do trumny"

91
Data: 23 styczeń 1998, 00:05
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd26a1$0eaf46c0$LocalHost@default>...



Winona GRALA SMIERTELNIE ranna, zeby zmylic widza.
Nie wypre sie tego nawet na torturach :)


Nie mow takich rzeczy na tej liscie.
Jeszcze uslyszy Cie jakis braciszek-inkwizytor i wezmie
to powaznie :))
A wiesz jak zachowuje sie android (gyndroid konkretnie :)
postrzelony w okolice pompy ?
Bo ja nie.
A zreszta musiala udawac, ze jest smiertelnie ranna,
zaby widzowie mysleli ze nie zyje i by mogla uratowac
ekipe po swoim wskrzeszeniu.


To jakby Ciebie wszyscy uwazali za osla,


Niektore osoby powiedzialy by, ze to bardzo lagodne
okreslenie... (ja czasami tez ;)))


to zarlbys siano? I byloby to naturalne?


Hm. Mlode pedy bambusa w ostrym sosie ?
Czemu nie, moglbym sprobowac.


Czy moze Call tez uwaza sie za czlowieka
i dlatego, _myslac_, ze jest smiertelnie
ranna, spada?


Nie. Ona wie, ze jest androidem.
Nie o to chodzi, ze spada (bo moze miec black-out)
ale o to, ze udaje czlowieka do ostatniej chwili.
Program ?


Po co ?
Teoretycznie (1 obcy) == (rzeznia miejska w godzinie szczytu).


???


A nie ?
Tylko krew bryzga i zostaja po nim porcje.
Moze niekoniecznie rosolowe.


Po kiego wlazic, jak mozna spokojnie sie popluskac i zaczekac
az przekaska sama spadnie pod pyszczek ?


Po pierwsze primo - powtarzam: Tam nie bylo juz Obcych.


Skad wiesz, liczyles ?
Doplynac nie mogly ?
Ah, rozumiem... Tamte nie umialy plywac... ;)


Po drugie primo - GDYBY /ale tu juz nie rozmawiamy o fimie/
Obcy tam byli, to skad by wiedzieli, ze spadnie im jakas
przekaska?


Bo jak jeden wlazl na gore, to nie po to, by grac z sciganymi
w remika czy klasy.
Poza tym, obcy przeciez potrafia sie komunikowac ze soba...


>
Hehehe... To zadupie to orbita Saturna (czy gdzies tam) ?


A czemu nie orbita Marsa?


Ktos mowil, ze wlasnie gdzies w okolicach Saturna (AFAIR)


Juz ktos napisal, ze przy nadswietlnej, statek
porusza sie w nadprzestrzeni.


A jak z niej wychodzi, to ma predkosc znudzonego zolwia...
Czemu nie, nie znam sie na napedach nad/pod/hiperprzestrzennych.
Ale najbardziej koncepcyjnie podoba mi sie anihilator Taniewa.



>
Dla mnie masa krytyczna zostala przekroczona co najmniej o
rzad wielkosci. Dowod empiryczny - po wyjsciu z kina
smialem sie jeszcze przez jakis kilometr. Nie, nie z tych
kawalow. Z filmu jako takiego (no dobra, z kawalow tez).


Kwestia gustu.
Pozdrawia smiertelnie ranny Marac


Czyzbym Cie zranil ? ;)
Sorry...
Ale to nie moja wina, ze sie smialem.
Szedlaem na jeden film, obejzalem zupelnie inny.
Mogacy spokojnie sie nazywac 'Alien 3 1/3'.

Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--The generation of random numbers is too important to be left to chance.



92
Data: 23 styczeń 1998, 00:19
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: michalw@it

On 22 Jan 1998 18:10:02 GMT, "Marac" wrote:


> > Ale fakt jest taki ze czesto strach paralizuje. Nawet w sytuacjach kiedy
> > jest to zgubne. Pierwotny odruch.
> Zwlaszcza zaprawionych w boju piratow paralizuje.


Ale z Obcymi nie byli zaprawieni... (to tak tylko cichutko, z katka...)
Nie zebym sie zachwycala, akurat scena na drabinie tez mnie zirytowala
nieco.


Byli zaprawieni >>> scena podwodna.



Raczej podlamani... Szczegolnie tymi facehuggerami na koncu
nurkowania. Wydaje mi sie, ze dlatego Goryl troche spanikowal na
poczatku sceny z drabinka - po wszytkim zastrzelil Bogu ducha winnego
pajaka. Dlatego na wymyslenie motywu ze zwieszeniem sie do tylu
potrzebowal troche czasu. Inna sprawa, ze wychylenie sie na bok,
trzymajac sie jedna reka i stojac na drabince byloby mniej
widowiskowe, ale prostsze i bezpieczniejsze dla wszystkich
zainteresowanych (oprocz Obcego).



> Nawet jesli, to z jego zwykla predkoscia zrobilby Murzynowi
> 'calusa', zanim tamten pomyslalby o strzelaniu. Poza tym
> jest przeciez dlugasne ujecie, podczas ktorego Obcy wisi,
> syczy i pluje, zamiast mordowac.



IMHO Obcy maja dwa "plany" na rozne okazje:
A. Przeciwko uzbrojonemu - vide szef piratow: ZABIC
B. Przeciwko nieuzbrojonemu (ew. uzbrojonemu, ale nie strzelajacemu):
zlapac i zawlec facehuggerom - tak jak naukowca-tresera.
Obcy na drabinie, kiedy zorientowal sie, ze kaleka nie strzela, a
reszta pudluje albo nic nie robi, zaczal kombinowac jakby tu
wprowadzic w zycie plan B, a poniewaz mial nad soba cos dla niego
dziwnego - polaczone ze soba dwie istoty, w tym jedna jakas pokraczna,
potzrebowal chwili na wymyslenie taktyki. Wymyslil - zlapal najblizego
za noge i zaczal ciagnac. W tym czasie Goryl wykombinowal numer z
przewrotka i Obcy przegral.

Pozdrawiam,

---
Michał Witkowski
michalw@itnet.com.pl

93
Data: 23 styczeń 1998, 01:41
Temat:

Re: Komu Winone?, bylo:Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: mdaniel@pr

On 22 Jan 1998 03:02:54 GMT, "Marac" wrote:


>Pozdrawia sniacy o elektrycznej Winonie Marac
>
A nie boisz sie krotkiego spiecia ?
Tak z 10kV ?


Dla niej moglbym zaryzykowac.
Ech....... :)
Pozdrawia ciagle sniacy Marac




Zamias tyle snic, zakrec sie kolo oryginalu. Dla chcacego nic


trudnego, trzeba miec tylko troche ulanskiej fantazji :)

milosz danielewski

94
Data: 23 styczeń 1998, 02:07
Temat:

Napedy pod/nad/obokprzestrzenne (bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie)

Autor: trrkt@frik

On Fri, 23 Jan 1998 00:05:24 +0100, "Slawomir Szczyrba"
has disseminated foul capitalist propaganda by
writing:



Juz ktos napisal, ze przy nadswietlnej, statek
porusza sie w nadprzestrzeni.


A jak z niej wychodzi, to ma predkosc znudzonego zolwia...
Czemu nie, nie znam sie na napedach nad/pod/hiperprzestrzennych.
Ale najbardziej koncepcyjnie podoba mi sie anihilator Taniewa.



Aahhh... Anihilator Taniewa rzadzi. ;P

Ale mi tam najbardziej podoba sie naped Alcubierre'a. Zwlaszcza ze
moge sciagnac z Internetu pare stron rownan i diagramow, gdyby gracze
chcieli sie dowiedziec jak to dziala.

(Oczywiscie, pachnie to Warp drivem Star Treka.... Straszne...)


Leszek Karlik, aka Mike - trrkt@friko.onet.pl; http://www.wlkp.top.pl/~bear/mike


Amber fan and Star Wars junkie; UIN 6947998; WTF TKD; FIAWOL; IMAO; SNAFU; TANJ


-----BEGIN GEEK CODE BLOCK-----
Version: 3.1
GL/O d- s+: a19 C+++ W-(++) N+++ K? w(---) O@ M- PS+(+++) PE Y+
PGP- !t--- 5+(-) X- R*+++>$ tv-- b++++ D+ G-- e h--*! !r-- !y()-*
------END GEEK CODE BLOCK------

95
Data: 23 styczeń 1998, 14:29
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <6a8lab$dm2@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd2686$7fe30720$LocalHost@default>...
>> Ale jednak 'cos jest na rzeczy'...
>> Gdy po powrocie z kina wzialem kurs na kuchnie by przygotowac
>> sobie szklaneczke Coldrexu, wyraznie unikalem zaciemnionych
>> miejsc.
>No przeciez wyraznie napisalem, ze A:R _tez trzyma_.
>Ja to jeszcze przez pare dni wszedzie widzialem Alieny.
>
A ja zaluje, ze nikt nie wpadl na pomysl, zebyprzed czworka
puscic poprzednie trzy odcinki. Taki maratonik.


Ja zrobilem sobie taki maratonik we wlasnym zakresie.
Tyle, ze na widle :(


Chetnie obejzalbym
znowu jedynke na duuuuzym zeroekranie (ale wtedy to do domu wracalbym
idac srodkiem ulicy :)))


Oj tak!


W porownaniu z jedynka czy dwojka, to czworka tak trzyma jak tasma
klejaca na tlustym teflonie...


Przypominam Ci, ze tamte czesci ogladales, jak byles duzo mlodszy.
Przypuszczam, ze jakbys teraz mial tyle lat, co wtedy, to
trzymaloby Cie tak samo.


>> >
>> Czemu nie... Z opaska na glowie, blyskiem w oku
>> i smartgunem na biodrach... Hm. Chcialbym taki
>> plakacik.
>Plakacik to i ja :)
>Ale do Aliena WR sie nie nadaje IMHO.
>Podobnie jak np. J. Carrey.
>
No coz. Ale przynajmniej miales okazje znowu ja zobaczyc, nie ?
;)


To moglbym zajrzec na sieci na sajt z jej zdjeciami.
Przed obejrzeniem tez tak myslalem: Co z tego, ze zle gra,
przynajmniej ja zobacze. Ale zmienilem zdanie :(
Pozdrawia zawiedziony Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

96
Data: 23 styczeń 1998, 14:29
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Michal Witkowski wrote in article <34cccf21.6870543@news.task.gda.pl>...


On 22 Jan 1998 18:10:02 GMT, "Marac" wrote:
>> > > Ale fakt jest taki ze czesto strach paralizuje. Nawet w sytuacjach kiedy
>> > > jest to zgubne. Pierwotny odruch.
>> > Zwlaszcza zaprawionych w boju piratow paralizuje.
>> Ale z Obcymi nie byli zaprawieni... (to tak tylko cichutko, z katka...)
>> Nie zebym sie zachwycala, akurat scena na drabinie tez mnie zirytowala
>> nieco.
>Byli zaprawieni >>> scena podwodna.

Raczej podlamani... Szczegolnie tymi facehuggerami na koncu
nurkowania.


Biedni, podlamani piraci, o jejku.... :(
Eeee tam...


Wydaje mi sie, ze dlatego Goryl troche spanikowal na
poczatku sceny z drabinka - po wszytkim zastrzelil Bogu ducha winnego
pajaka. Dlatego na wymyslenie motywu ze zwieszeniem sie do tylu
potrzebowal troche czasu. Inna sprawa, ze wychylenie sie na bok,
trzymajac sie jedna reka i stojac na drabince byloby mniej
widowiskowe, ale prostsze i bezpieczniejsze dla wszystkich
zainteresowanych (oprocz Obcego).


No wiec wlasnie.



>> > Nawet jesli, to z jego zwykla predkoscia zrobilby Murzynowi
>> > 'calusa', zanim tamten pomyslalby o strzelaniu. Poza tym
>> > jest przeciez dlugasne ujecie, podczas ktorego Obcy wisi,
>> > syczy i pluje, zamiast mordowac.

IMHO Obcy maja dwa "plany" na rozne okazje:
A. Przeciwko uzbrojonemu - vide szef piratow: ZABIC
B. Przeciwko nieuzbrojonemu (ew. uzbrojonemu, ale nie strzelajacemu):


Obcy wiedzial, ze sa uzbrojeni. Dlaczego zalozyl, ze beda na tyle
glupi, aby do niego _nie_ strzelac?


zlapac i zawlec facehuggerom - tak jak naukowca-tresera.
Obcy na drabinie, kiedy zorientowal sie, ze kaleka nie strzela, a
reszta pudluje albo nic nie robi,


Ale w kazdej chwili moze zaczac _cos_ robic.


zaczal kombinowac jakby tu
wprowadzic w zycie plan B, a poniewaz mial nad soba cos dla niego
dziwnego - polaczone ze soba dwie istoty, w tym jedna jakas pokraczna,
potzrebowal chwili na wymyslenie taktyki. Wymyslil - zlapal najblizego
za noge i zaczal ciagnac.


Gucio! Zaczepil sie dopiero wtedy, gdy zostal trafiony.
Pozdrawia Marac Taktyczny
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?


97
Data: 23 styczeń 1998, 14:29
Temat:

Re: Komu Winone?, bylo:Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <6a8l7t$dkc@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd2692$2d463b20$LocalHost@default>...
>> A nie boisz sie krotkiego spiecia ?
>> Tak z 10kV ?
>Dla niej moglbym zaryzykowac.
>Ech....... :)
>
Ech... Zamykam oczy. Widze przed oczami duszy mojej jak
Marac wyje w ekstatycznym uniesieniu, gdy prad o napieciu
10kV lize pieszczotliwym uciskiem jego delikatne cialo...
Taaaak...
To kiedy montujemy ?
Zalatwie ekipe z kamera... ;)


ROTFL!!!!!!!!!
ROTFL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pozdrawia uchachany Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

98
Data: 23 styczeń 1998, 14:29
Temat:

Re: Komu Winone?, bylo:Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

milosz danielewski wrote in article <34cae214.6453687@news.icm.edu.pl>...


On 22 Jan 1998 03:02:54 GMT, "Marac" wrote:
>> >Pozdrawia sniacy o elektrycznej Winonie Marac
>> >
>> A nie boisz sie krotkiego spiecia ?
>> Tak z 10kV ?
>Dla niej moglbym zaryzykowac.
>Ech....... :)
>Pozdrawia ciagle sniacy Marac

Zamias tyle snic, zakrec sie kolo oryginalu.


Oryginal troche za daleko. :(


Dla chcacego nic
trudnego,


Aha, pewnie! :((


trzeba miec tylko troche ulanskiej fantazji :)


Troche, to ja mam. :(((
Tylko pieniedzy na bilet do Stanow nie mam. :)
Pozdrawia przybity Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

99
Data: 23 styczeń 1998, 14:29
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie- XENOEROTYKA ?????????!!!!!!!!!!!

Autor: Marac

Arkadiusz Bolesław Lisiecki wrote in article <01bd2790$c18f2680$LocalHost@1>...


Marac napisał(a) w artykule
> Moglbys rzucic adres?
> Tez bym sobie sciagnal.
> Pozdrawia oszolomiony Marac
> --
http://members.aol.com/alienspage/scripts.html
http://www.acs.ucalgary.ca/~naflande/

Sa jeszcze inne miejsca najprosciej wrzucic na wysukiwarke aliens+scripts
i po chwili juz masz strony.


Dzieki!
Pozdrawia dzwieczny Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

100
Data: 23 styczeń 1998, 14:29
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <6a8l83$dkc@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd2693$c4244040$LocalHost@default>...
>Jeszcze ktos twierdzi, ze scena rozbicia
>byla naturalna i prawdopodobna?
>
Czemu. Eksplozja byla sliczna.


Sliczna - tak.



>Wg. mnie jedynym wytlumaczeniem moze byc
>takie pole, jakie mamy w 'Spaceballs'.
>Ale to nie swiadczy dobrze o A:R
>
MSZ: nie ja budowale Aurige, planow tez nie widzialem.
Nie wiem, jakie mieli systemy zabezpieczen, chlodzenia,
itp, itd, idd.
Ale.
Wiem, ze jesli cos poruszajacego sie w kosmosie wchodzi
w atmosfere pod zlym katem i ze zbyt duza predkoscia,
Ma do wyboru - odbic sie od niej i pofrunac w sina dal,
lub zostac na planecie na zawsze. Poniewaz kat i predkosc
byly na pweno nieodpowiednie (bo o to postarala sie Call)
uwazam, ze Auriga miala wszelkie prawo ulec zniszczeniu.


Z tym sie zgadzam.


Postac zniszczenia natomiast jest nieprzewidywalna bez
poznania dokladnych planow statku (bo mogly byc np. uklady
zabezpieczajace, ktore rozwalaly statek gdy planeta byla
zagrozona katastrofa


Teoretycznie tak. Ale nie odnosisz czasem wrazenia, ze
wlasnie budujesz teorie, majaca usprawiedliwic bezmyslnosc
scenarzystow? MSZ, to specom od FXow polecono zrobic, jak
sam to nazwales, 'sliczna eksplozje'. Spece zrobili i nikt
sobie glowy nie zawracal, czy to bedzie wygladalo
prawdopodobnie, czy nie. Oczywiscie, prawie do wszystkiego
da sie dopasowac jakas wykrecona teorie, ktora mialaby
tlumaczyc bezsensowne fragmenty filmu, ale MSZ scena, do
ktorej trzeba wymyslac uzasadnienia, opierajac sie na
zalozeniach, ktorych nie ma w filmie, jest ZLA scena.

Jest takie powiedzenie, ze jezeli na poczatku pokazana jest
strzelba, to pozniej musi ona wystrzelic. Mozna to odwrocic:
Jezeli pod koniec filmu pada strzal, a wczesniej nie byla
pokazana bron, to jest to niedorobka filmowcow. Pewnie,
mozna budowac teorie: ta strzelbe podrzucily do mieszkania
ufoludki, teleportowaly ja tam koty, bohater zbieral bron
i ma jej pelno w calym mieszkaniu, ale jesli nie zostalo
to wczesniej pokazane, to scena jest do dupy.

Konczac dygresje i wracajac do A:R - jesli statek
rozwalilyby uklady zabezpieczajace, byloby to wspomniane
wczesniej.
Pozdrawia katastrofalny Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

101
Data: 23 styczeń 1998, 14:30
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <6a8l84$dkc@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac wrote in message <01bd26a1$0eaf46c0$LocalHost@default>...
>Winona GRALA SMIERTELNIE ranna, zeby zmylic widza.


[cch]


A wiesz jak zachowuje sie android (gyndroid konkretnie :)
postrzelony w okolice pompy ?
Bo ja nie.
A zreszta musiala udawac, ze jest smiertelnie ranna,
zaby widzowie mysleli ze nie zyje i by mogla uratowac
ekipe po swoim wskrzeszeniu.


Przeciez do tego zmierzam!!!!!
Juz o tym pisalem, ze wlasnie to mnie wkurza!!!
Prosze:
"Nie lubie,
kiedy rezyser stara sie widza zaskoczyc, z premedytacja
ukladajac fabule tak, aby skierowac jego domysly w
falszywym kierunku. Za pomoca oszustwa. W 'Sting', 'Se7en',
'Crying Game' szczeka opada bez takich tanich sztuczek,
jak kazanie Winonie, zeby grala tak, jakby byla smiertelnie
ranna."
Ufff....
[cch]


>Czy moze Call tez uwaza sie za czlowieka
>i dlatego, _myslac_, ze jest smiertelnie
>ranna, spada?
>
Nie. Ona wie, ze jest androidem.
Nie o to chodzi, ze spada (bo moze miec black-out)
ale o to, ze udaje czlowieka do ostatniej chwili.
Program ?


Eee tam...
Bishop nie probowal udawac czlowieka.
Po co mialaby miec zaprogramowane udawanie?



>> Po kiego wlazic, jak mozna spokojnie sie popluskac i zaczekac
>> az przekaska sama spadnie pod pyszczek ?
>Po pierwsze primo - powtarzam: Tam nie bylo juz Obcych.
>
Skad wiesz, liczyles ?


Wiem stad, ze Call nic sie nie stalo.



>Po drugie primo - GDYBY /ale tu juz nie rozmawiamy o fimie/
>Obcy tam byli, to skad by wiedzieli, ze spadnie im jakas
>przekaska?
>
Bo jak jeden wlazl na gore, to nie po to, by grac z sciganymi
w remika czy klasy.


Nie rozumiem.


Poza tym, obcy przeciez potrafia sie komunikowac ze soba...


"Sluchajcie chlopaki, smiertelnie mnie postrzelili.
Bron Boze nie wlazcie za mna! Poczekajcie. Ja zaraz
spadne, a za mna skocza oni. A przynajmniej jeden z nich.
Koniec przekazu....."
ROTFL!



>> >
>> Hehehe... To zadupie to orbita Saturna (czy gdzies tam) ?
>A czemu nie orbita Marsa?
>
Ktos mowil, ze wlasnie gdzies w okolicach Saturna (AFAIR)


AFAIR to ten ktos mowil, ze zadupie moglo byc w naszym
ukladzie. _NP._ w okolicach Saturna.



>Juz ktos napisal, ze przy nadswietlnej, statek
>porusza sie w nadprzestrzeni.
>
A jak z niej wychodzi, to ma predkosc znudzonego zolwia...
Czemu nie, nie znam sie na napedach nad/pod/hiperprzestrzennych.
Ale najbardziej koncepcyjnie podoba mi sie anihilator Taniewa.


O 'slicznej eksplozji' w innym poscie.
Pozdrawia Marac Anihilacyjny
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

102
Data: 23 styczeń 1998, 21:12
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: ajarzabe@i

Also sprach Marac:
: >
: > Nie przemysleli. Wpadli na pomysl uzasadnienia i wydal im sie ten pomysl
: > swietny i wyjasniajacy wszystko, ale nie przemysleli tego.
: Skad wiesz, pytales sie ich?

Wyjasnialem dalej.

: > Gdyby
: > przemysleli to doszliby do wniosku ze ich wymysl jest bzdura i jesli juz
: > koniecznie chcieliby zeby klon Ripley mial zachowana pamiec to albo
: > wymysliliby inne wylumaczeniae
: Jakie?

Jakbym bral tyle pieniedzy co scenarzysta Alina tobym wymyslil.

: > albo naukowiec stwierdzilby ze nie wie
: Stwierdzil. Wyraznie mowili, ze sami tego nie rozumieja.

Ale stwierdzil ze przypuszczaja ze to wplyw genow Aliena.
Co jest bzdura.

: > dlaczego pamiec jest zachowana a nie mowil takie bzdury.
: Naukowcy juz tak maja, ze staraja sie dorobic teorie do tego,
: czego nie rozumieja. Nie zawsze te teorie trzymaja sie kupy.

Te teorie obala pieciolatek.

: > najwiekszym bledem tej sceny bylo uznanie genotypu Obcego za
: > kompatybilny z ziemskimi,
: NO WLASNIE. Chocby to.
: Nie jest to blad podobnej wagi, co pamiec?

Nie, to mozna tlumaczyc roznymi dziwnymi hipotezami typu panspermia albo ze
takie rozwiazanie jest jedynym mozliwym itp. A dla pamieci nie ma _zadnego_
wytlumaczenia, chyba zeby odwolac sie do mistyki. A to ma sie do klonowania
jak piernik do wiatraka.

: > ale to rzutuje na caly film (pomieszanie genow
: > Obcego i Ripley) a nie tylko na te scene.
: A czy ja twierdzilem, ze nie rzutuje?
: Caly motyw z Dzidziusiem to pomylka.

Chodzi o to ze pomieszanie genow nie jest wada tylko tej sceny, ale calego
filmu. Nie tylko Dzidzius, ale i kwas w zylach Ripley i cala reszta.

: Np. wyrastanie roznych dziwnych narzadow jest cholernie sensowne.
: Sensowne inaczej.

Dlaczego? sa organizmy na ziemi ktore w razie potrzeby wyksztalcaja sobie
takie lub inne narzady. Bez zadnej inzynierii genetycznej.

: > Ewidentnie byla _bardzo_ dobrze przygotowana do akcji. Wiedziala gdzie
: > jest cela Ripley, miala "wytrychy". Jako android mogla spokojnie miec
: > "zdownloadowany" caly szczegolowy plan "Aurigi".
: Calkiem sprytne i moglbym sie zgodzic, gdyby nie fabula:
: Nie ma planow Aurigi, bo gdyby miala, nie musialby ich
: prowadzic naukowiec.

Moglbym tlumaczyc ze moze nie ufala naukowcowi i nie chciala go zostawiac (a
zabic by nie mogla). A ze znajomoscia statku tez sie bez potrzeby nie chciala
zdradzac (przeciez udawala czlowieka).

: > Ale fakt jest taki ze czesto strach paralizuje. Nawet w sytuacjach kiedy
: > jest to zgubne. Pierwotny odruch.
: Zwlaszcza zaprawionych w boju piratow paralizuje.

Kazdego. Tyle ze normalnej walki z ludzmi sie nie bali, a z alienami tak,
bo to nieznany wrog.

: > Bystrzakiem to on nie jest.
: Pirat, ktory nie wie kiedy strzelac???
: Nie rozsmieszaj mnie.

Zwykle nie mial kolegow w linii strzalu. Wiedzial kiedy strzelac w sytuacjach
do ktorych przywykl, a ze nie byl inteligentny improwizowanie mu slabo szlo.

: > ewentualnie stwierdzil ze Murzyn z
: > kaleka nie maja sami szans
: Czemu tak pozno, czemu inni nie doszli do tego wniosku
: i nie pomogli?

Bo inni pozniej (byli mniej tepi to sie bardziej bali).

: > (przeciez kaleka na dzien dobry kilka razy
: > strzelal, a Obcy robil uniki).
: Wlasnie o to chodzi, ze nie na dzien dobry.
: Strzelal Murzyn, a na dzien dobry to kaleka mocowal sie
: z zepsuta bronia i mimo tego nie zostal zjedzony.

Ale ktos strzelal.

: > Trudno jest w takiej sytuacji myslec i dzialac racjonalnie.
: Tobie, czy zaprawionym w boju piratom?

Kazdemu kto nie jest Jamesem Bondem.

: W takim razie powinienes miec pretensje do sceny w mesie,
: ze jest totalnie wyssana z palca, bo: 'Trudno jest... itd.'

W mesie nie dzialali racjonalnie. Mieli przewage zaskoczenia, mieli troche
szczescia. Tyle ze na poczatku dlai sie zaskoczyc. Dopiero po chwili
zadzialali (zreszta dopiero kiedy juz bylo oczywiste ze poddawanie sie nie ma
sensu - patrz pistolety Murzyna).
Poza tym w mesie przeciwnikiem byli ludzie.

: > Mysleli moze na poczatku ze Murzyn da sobie rade sam.
: Prawda? Po co mu pomagac. _Moze_ da sobie rade sam.

Jesli uwazali ze da sobie rade sam, ze Obcy jeszcze daleko i nie podchodzi
dalej, i ze jak zaczna "pomagac" to moga trafic Murzyna to naturalna decyzja
bylo nie pomagac. Poprzednie alieny ginely od jednego strzalu.

: > Zreszta skojarzenie wszystkich faktow i podjecie decyzji, wskutek ktorej
: > narazamy zycie towarzysza, to jednak chwila.
: Kiedy zrozumiesz, ze to nie byli zwykli ludzie
: i ze oni takie decyzje musieli wielokrotnie podejmowac

Z Alienami nigdy nie walczyli.
I nie sadze zeby wczesniej byli w akurat takiej sytuacji (wygladalo na to ze
oprocz Call lataja w tym samym skladzie od dluzszego czasu).

: > Nie pamietam dokladnie, ale wydawalo mi sie ze Obcy zatrzymal sie na
: > drabinie zeby robic uniki...
: Nawet jesli, to z jego zwykla predkoscia zrobilby Murzynowi
: 'calusa', zanim tamten pomyslalby o strzelaniu. Poza tym
: jest przeciez dlugasne ujecie, podczas ktorego Obcy wisi,
: syczy i pluje, zamiast mordowac.

Nie znasz anatomii i mechaniki ruchow Obcego. Byc moze po skoku na drabine
musial przez chwile odzyskiwac rownowage. Poza tym nagle zmienilo sie
cisnienie, temperatura itp.

: > > Gdyby zachowywal sie tak, jak Obcy zachowuja sie w kazdej innej
: > > scenie z ktorejkolwiek czesci, to z Murzyna i z Kaleki nic by
: >
: > Juz pisalem ze Obcy jest gatunkiem bardzo zroznicowanym.
: Co, zmeczyl sie? :(((

A co, nie mogl?
Taki sam argument moznaby np. zastosowac wobec dwojki. W jedynce zawsze
sprytnie podchodzil od tylu a w dwojce wszystkie sie glupio pchaly pod lufe.
Obcy to nie superman, ma swoje ograniczenia (ktorych NB dokladnie nie znamy).

: > Zreszta np. w
: > takiej jedynce czesto "czai" sie przed zaatakowaniem.
: Bo wie, ze nic mu nie grozi. Jakos w dwojce, gdzie bylo
: dla nich realne zagrozenie, slabo sie czaja.

W jedynce chodzili z miotaczami ognia. To bylo zagrozenie.
Przeceniasz inteligencje Obcych ze rozpoznaja po noszonym karabinie ze to
zagrozenie.

: > Brzydki nie musial strzelac od razu, mial komfort psychiczny w postaci
: > bufora zlozonego z Murzyna i kaleki.
: Przeczysz sam sobie. To w koncu nie strzelal dlatego, ze mu
: zalezalo na kolegach, czy dlatego, ze mial ich w dupie?
: Zdecyduj sie.

Nie wiem, obydwa warianty sa mozliwe. Najprawdopodobniej w dupie ich
nie mial, ale wolalby zeby to oni zgineli a nie on.

: > > > > 5. Czemu Murzyn spada?
: > > > Zeby uratowac kaleke.
: > > A czemu sie drabinki nie chwyci?
: >
: > Bo jest plecami do niej i ciazy mu Obcy.
: Nawet ja potrafie wisiec na drabince plecami do niej.

Z Obcym u nogi?
A potrafilbys sie "przelozyc" z uprzezy na drabinke?

: > Musi szybko sie zdecydowac
: BRUHAHA!
: Tylko, ze to wlasnie nie bylo szybko.
: Chyba z pol minuty kaleka sie nadyma, nadyma, nadyma,
: a nikt nic nie robi.

Suspens. Poza tym jak chcesz to ci zrobie na zlosc i pojde na Obcego ze
stoperem i bede mierzyl ile dokladnie trwaja te wszystkie ujecia.

: > Musialby zejsc na wysokosc jego nog zeby odhaczyc Obcego.
:
: Co????
: Wystarczyloby chwycic Murzyna, zeby ulzyc Kalece.

Ale na to juz trzeba wpasc. Brzydki byl _glupi_.

: > Ale kwas rozpuszcza sie w wodzie (bylo jej duzo, a rozwalony Obcy byl
: > wzglednie daleko. Tak Murzyn spadal do wody zczepiony ze zwlokami
: > Obcego.
: Ale kwas rozpuszcza sie w wodzie, a bylo go bardzo nieduzo.

Ale nie rozpuszcza sie tak szybko. DSyfuzja w wodzie w temperaturze pokojowej
jest dosc powolna.

: BTW zaczynam sie zastanawiac, dlaczego sie ze mna klocisz,
: bo czytajac Twoje argumenty odnosze wrazenie, ze zgadzasz
: sie co do tej sceny i ze to polemika dla polemiki, jak w
: dyskusji o Jasiu.

Aha :)

: > Mi sie nie podobal ID4. Byl nadety i pozbawiony poczucia humoru. Nie
: > mial dobrych dialogow, nie mial wyrazistych postaci, nie mial ciekawej
: > akcji, nie mial fajnych sytuacji.
: To przeciez oczywiste. Czy ja kiedykolwiek pisalem co innego?

Pisales ze jesli Alien podobal mi sie z powodu humoru to powinienem lubiec ID4.

: > W porownaniu ze bzedtami z ID4 to
: > nawet "Hot Shots" jest realistyczny (nawiasem mowiac uwielbiam Hot
: > Shots).
: Long live 'Hot Shots'!

Mam zaczac wymieniac bzdury i dziury w scenariuszu?

Reszta pozniej.

--
Andrzej 'Septimus' Jarzabek ajarzabe@cyber.ict.pwr.wroc.pl
"et septimus effudit fialam suam in aerem et exivit vox magna de templo


a throno dicens factum est" - Apocalypsis Iohannis 16:17

103
Data: 23 styczeń 1998, 21:46
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Pawel Alek

On Thu, 22 Jan 1998, Slawomir Szczyrba wrote:


A ja zaluje, ze nikt nie wpadl na pomysl, zebyprzed czworka
puscic poprzednie trzy odcinki. Taki maratonik.



Nie chodzi o to, że nikt nie wpadł na ten pomysł, tylko polscy
dystrybutorzy są fajni...


Chetnie obejzalbym
znowu jedynke na duuuuzym zeroekranie (ale wtedy to do domu wracalbym
idac srodkiem ulicy :)))



No...


W porownaniu z jedynka czy dwojka, to czworka tak trzyma jak tasma
klejaca na tlustym teflonie...



Rzekłeś.

Pozdrawiam

Aleksander

"There's more to see than can ever be seen


More to do than can ever be done"




104
Data: 23 styczeń 1998, 23:37
Temat:

Re: Napedy pod/nad/obokprzestrzenne (bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie)

Autor: Slawomir S

Leszek Karlik, aka Mike wrote in message



Ale mi tam najbardziej podoba sie naped Alcubierre'a. Zwlaszcza ze
moge sciagnac z Internetu pare stron rownan i diagramow, gdyby gracze
chcieli sie dowiedziec jak to dziala.


A na jakiej zasadzie toto dziala ?


Leszek Karlik, aka Mike - trrkt@friko.onet.pl;



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Manual Writer's Creed: Garbage in, gospel out.



105
Data: 23 styczeń 1998, 23:54
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd27f8$203a3460$LocalHost@default>...


A ja zaluje, ze nikt nie wpadl na pomysl, zebyprzed czworka
puscic poprzednie trzy odcinki. Taki maratonik.


Ja zrobilem sobie taki maratonik we wlasnym zakresie.
Tyle, ze na widle :(



No, zeroekran to to nie byl :)


W porownaniu z jedynka czy dwojka, to czworka tak trzyma jak tasma
klejaca na tlustym teflonie...


Przypominam Ci, ze tamte czesci ogladales, jak byles duzo mlodszy.
Przypuszczam, ze jakbys teraz mial tyle lat, co wtedy, to
trzymaloby Cie tak samo.


Negative. Mam to na kasecie. W jezyku obcym, albowiem niemieckim.
I trzyma mnie mimo to. Czasami nawet dosc solidnie :)


To moglbym zajrzec na sieci na sajt z jej zdjeciami.
Przed obejrzeniem tez tak myslalem: Co z tego, ze zle gra,
przynajmniej ja zobacze. Ale zmienilem zdanie :(


I dogodz tu takiemu :)


Pozdrawia zawiedziony Marac
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Manual Writer's Creed: Garbage in, gospel out.



106
Data: 24 styczeń 1998, 00:02
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd27fc$e5a85ca0$LocalHost@default>...




uwazam, ze Auriga miala wszelkie prawo ulec zniszczeniu.


Z tym sie zgadzam.


No to tu przynajmniej sie zgadzamy ;)


Postac zniszczenia natomiast jest nieprzewidywalna bez
poznania dokladnych planow statku (bo mogly byc np. uklady
zabezpieczajace, ktore rozwalaly statek gdy planeta byla
zagrozona katastrofa


Teoretycznie tak. Ale nie odnosisz czasem wrazenia, ze
wlasnie budujesz teorie, majaca usprawiedliwic bezmyslnosc
scenarzystow? MSZ, to specom od FXow polecono zrobic, jak
sam to nazwales, 'sliczna eksplozje'. Spece zrobili i nikt


I im nawet wyszlo.

[ciach samostrzelajace strzelby ;]



Konczac dygresje i wracajac do A:R - jesli statek
rozwalilyby uklady zabezpieczajace, byloby to wspomniane
wczesniej.


Mozliwe. Ale sam zauwaz - to _jest_ prawdopodobne.
Statek wielkosci Aurigi po uderzeniu w powierzchnie planety
moglby wywolac niezle zniszczenia ('niezle', coz zza slodki
eufemizm). Zbudowanie ukladu autodestrukcji pozwolilo by
zredukowac straty w dosc powaznym stopniu.

Aha - wiem, ze dorabiam teorie. Ale w ten sposob w filmie
pozostala tylko jedna denna scena (czyli drabina).


Pozdrawia katastrofalny Marac
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Manual Writer's Creed: Garbage in, gospel out.



107
Data: 24 styczeń 1998, 00:08
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2802$b48e1d20$LocalHost@default>...




>
Nie. Ona wie, ze jest androidem.
Nie o to chodzi, ze spada (bo moze miec black-out)
ale o to, ze udaje czlowieka do ostatniej chwili.
Program ?


Eee tam...
Bishop nie probowal udawac czlowieka.
Po co mialaby miec zaprogramowane udawanie?


Bishop nie byl zbuntowanym androidem.


>Po pierwsze primo - powtarzam: Tam nie bylo juz Obcych.
>
Skad wiesz, liczyles ?


Wiem stad, ze Call nic sie nie stalo.


A po co obcym android ?
Niejadalne, nie nadaje sie na inkubator.


>
Bo jak jeden wlazl na gore, to nie po to, by grac z sciganymi
w remika czy klasy.


Nie rozumiem.


Nie szkodzi - dalo znac moje poczucie humoru.
Obcy wlazl na gore zeby ich dorwac, zabic, przerobic na kawalki.
I teoretycznie jeden do tego celu powinien wystarczyc.
Po co mialy wlazic pozostale ?


Poza tym, obcy przeciez potrafia sie komunikowac ze soba...


"Sluchajcie chlopaki, smiertelnie mnie postrzelili.
Bron Boze nie wlazcie za mna! Poczekajcie. Ja zaraz
spadne, a za mna skocza oni. A przynajmniej jeden z nich.
Koniec przekazu....."
ROTFL!


Hehehe... Nie. Mialem na mysli -
"Ide za nimi. Nie placzcie mi sie pod nmogami - oni sa moi!"


Ktos mowil, ze wlasnie gdzies w okolicach Saturna (AFAIR)


AFAIR to ten ktos mowil, ze zadupie moglo byc w naszym
ukladzie. _NP._ w okolicach Saturna.


Aha.


Pozdrawia Marac Anihilacyjny
Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Manual Writer's Creed: Garbage in, gospel out.



108
Data: 24 styczeń 1998, 00:57
Temat:

Re: Napedy pod/nad/obokprzestrzenne (bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie)

Autor: trrkt@frik

On Fri, 23 Jan 1998 23:37:30 +0100, "Slawomir Szczyrba"
has disseminated foul capitalist propaganda by
writing:


Leszek Karlik, aka Mike wrote in message



Ale mi tam najbardziej podoba sie naped Alcubierre'a. Zwlaszcza ze
moge sciagnac z Internetu pare stron rownan i diagramow, gdyby gracze
chcieli sie dowiedziec jak to dziala.


A na jakiej zasadzie toto dziala ?



Z jednej strony umieszczamy duza, odpowiednio uksztaltowana mase z
normalnej materii. Z drugiej strony umieszczamy odpowiednio
uksztaltowana mase z materii egzotycznej (negatywna grawitacja). Przed
i za naszym statkiem mamy znieksztalcenie przestrzeni wywolane przez
silna grawitacje, a miedzy masami efekty sie niweluja i lokalna
przestrzen jest "plaska".

Gdzies na Internecie jest to dokladniej wyjasnione...

(Innymi slowy, cos jak warp drive Star Treka, ale inny. ;>)


Leszek Karlik, aka Mike - trrkt@friko.onet.pl; http://www.wlkp.top.pl/~bear/mike


Amber fan and Star Wars junkie; UIN 6947998; WTF TKD; FIAWOL; IMAO; SNAFU; TANJ


-----BEGIN GEEK CODE BLOCK-----
Version: 3.1
GL/O d- s+: a19 C+++ W-(++) N+++ K? w(---) O@ M- PS+(+++) PE Y+
PGP- !t--- 5+(-) X- R*+++>$ tv-- b++++ D+ G-- e h--*! !r-- !y()-*
------END GEEK CODE BLOCK------

109
Data: 24 styczeń 1998, 16:14
Temat:

Re: Napedy pod/nad/obokprzestrzenne (bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie)

Autor: =?iso-8859

Leszek Karlik, aka Mike napisał(a) w wiadomości:
<34c7eaf2.1375295@news.man.torun.pl>...


(Oczywiscie, pachnie to Warp drivem Star Treka.... Straszne...)



- Warp speed, Mr. Sulu!
- But captain! The Clingons are approaching!


Pozdrawiam,


--
Rafal Ruta
rafalko@priv.onet.pl


110
Data: 24 styczeń 1998, 20:20
Temat:

Re: Napedy pod/nad/obokprzestrzenne (bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie)

Autor: Slawomir S

Leszek Karlik, aka Mike wrote in message



Z jednej strony umieszczamy duza, odpowiednio uksztaltowana mase z
normalnej materii. Z drugiej strony umieszczamy odpowiednio
uksztaltowana mase z materii egzotycznej (negatywna grawitacja). Przed
i za naszym statkiem mamy znieksztalcenie przestrzeni wywolane przez
silna grawitacje, a miedzy masami efekty sie niweluja i lokalna
przestrzen jest "plaska".


Aha, dzieki.
Czyli pozostal tylko problem skombinowania tej egzotycznej
materii :))
No, ale od czego w koncu mamy fizykow ;)


Leszek Karlik, aka Mike - trrkt@friko.onet.pl;



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--You forgot to do your backup 16 days ago. Tomorrow you will need that
version



111
Data: 24 styczeń 1998, 20:29
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Pawel Aleksander Fedorynski wrote in message ...


A ja zaluje, ze nikt nie wpadl na pomysl, zebyprzed czworka
puscic poprzednie trzy odcinki. Taki maratonik.



Nie chodzi o to, że nikt nie wpadł na ten pomysł, tylko polscy
dystrybutorzy są fajni...


Coz. Kazdy ma takiego dystrybutora, na jakiego sobie zasluzyl... :)
Tylko co ja zrobilem, ze zasluzylem na takiego ??? ;)


Aleksander



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--You forgot to do your backup 16 days ago. Tomorrow you will need that
version



112
Data: 24 styczeń 1998, 21:09
Temat:

Re: Napedy pod/nad/obokprzestrzenne (bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie)

Autor: trrkt@frik

On Sat, 24 Jan 1998 20:20:12 +0100, "Slawomir Szczyrba"
has disseminated foul capitalist propaganda by
writing:




Aha, dzieki.
Czyli pozostal tylko problem skombinowania tej egzotycznej
materii :))



Taaa... A w dodatku majac egzotyczna materie mozemy skonstruowac naped
kosmiczny, ktory nie bedzie wymagal energii...

(No, chyba ze utrzymanie tej materii nie bedzie mozliwe bez wydawania
energii...)

A tak w ogole, to wiekszosc SF ma sztuczna grawitacje i
antygrawitacje, wiec problemu nie ma. Ani z napedem FTL, ani z
reactionless drive.

ATSD, to skoro juz jestesmy przy napedach i innych takich, to ciekawe
jak na polski mozna przetlumaczyc "inertialess drive".

Juz wiem! Naped bez-bezwladnosciowy => Naped wladnosciowy. ;-P


No, ale od czego w koncu mamy fizykow ;)



Kiedys w koncu cos pewnie wymysla. ;>


Leszek Karlik, aka Mike - trrkt@friko.onet.pl; http://www.wlkp.top.pl/~bear/mike


Amber fan and Star Wars junkie; UIN 6947998; WTF TKD; FIAWOL; IMAO; SNAFU; TANJ


-----BEGIN GEEK CODE BLOCK-----
Version: 3.1
GL/O d- s+: a19 C+++ W-(++) N+++ K? w(---) O@ M- PS+(+++) PE Y+
PGP- !t--- 5+(-) X- R*+++>$ tv-- b++++ D+ G-- e h--*! !r-- !y()-*
------END GEEK CODE BLOCK------

113
Data: 24 styczeń 1998, 22:49
Temat:

Re: Napedy pod/nad/obokprzestrzenne (bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie)

Autor: Akira`

=?iso-8859-2?B?UmFmYbMgUnV0YQ==?= wrote:


- Warp speed, Mr. Sulu!
- But captain! The Clingons are approaching!




Klingons???

Pozdrawiam,
--
Rafal Ruta
rafalko@priv.onet.pl

114
Data: 25 styczeń 1998, 03:26
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article


Marac wrote in message <01bd27f8$203a3460$LocalHost@default>...
>> W porownaniu z jedynka czy dwojka, to czworka tak trzyma jak tasma
>> klejaca na tlustym teflonie...
>Przypominam Ci, ze tamte czesci ogladales, jak byles duzo mlodszy.
>Przypuszczam, ze jakbys teraz mial tyle lat, co wtedy, to
>trzymaloby Cie tak samo.
>
Negative. Mam to na kasecie. W jezyku obcym, albowiem niemieckim.
I trzyma mnie mimo to. Czasami nawet dosc solidnie :)


Masz jednak troche racji. Wlasnie wrocilem z drugiego podejscia do A:R
i bawilem sie duzo gorzej :(((



>To moglbym zajrzec na sieci na sajt z jej zdjeciami.
>Przed obejrzeniem tez tak myslalem: Co z tego, ze zle gra,
>przynajmniej ja zobacze. Ale zmienilem zdanie :(
>
I dogodz tu takiemu :)


A co!
Pozdrawia wybredny Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?


115
Data: 25 styczeń 1998, 03:26
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Also sprach Marac:


[cch]


: > Gdyby
: > przemysleli to doszliby do wniosku ze ich wymysl jest bzdura i jesli juz
: > koniecznie chcieliby zeby klon Ripley mial zachowana pamiec to albo
: > wymysliliby inne wylumaczeniae
: Jakie?

Jakbym bral tyle pieniedzy co scenarzysta Alina tobym wymyslil.


Kurcze, zbaczamy z tematu. Wprowadzenie pamieci Ripley _jest_
bez sensu. To jest oczywiste. Ale mnie chodzilo o to, ze jest
uzasadnione. Czym uzasadnisz belkot, dziejacy sie na ekranie od
momentu, gdy Ripley wpada do gniazda?




[cch]


: > najwiekszym bledem tej sceny bylo uznanie genotypu Obcego za
: > kompatybilny z ziemskimi,
: NO WLASNIE. Chocby to.
: Nie jest to blad podobnej wagi, co pamiec?

Nie, to mozna tlumaczyc roznymi dziwnymi hipotezami typu panspermia albo ze
takie rozwiazanie jest jedynym mozliwym itp. A dla pamieci nie ma _zadnego_
wytlumaczenia, chyba zeby odwolac sie do mistyki. A to ma sie do klonowania
jak piernik do wiatraka.


Zaraz, moment. Ale to, ze genotyp jest kompatybilny, nie znaczy jeszcze,
ze mozliwe sa te wszystkie glupoty, typu: wyrastajace macice.



: > ale to rzutuje na caly film (pomieszanie genow
: > Obcego i Ripley) a nie tylko na te scene.
: A czy ja twierdzilem, ze nie rzutuje?
: Caly motyw z Dzidziusiem to pomylka.

Chodzi o to ze pomieszanie genow nie jest wada tylko tej sceny, ale calego
filmu. Nie tylko Dzidzius, ale i kwas w zylach Ripley i cala reszta.


Ale przed scena w gniezdzie to sa szczegoly, nad ktorymi mozna
przejsc do porzadku dziennego. A pozniej wznosi sie to na wyzyny
absurdu i smiesznosci.



: Np. wyrastanie roznych dziwnych narzadow jest cholernie sensowne.
: Sensowne inaczej.

Dlaczego? sa organizmy na ziemi ktore w razie potrzeby wyksztalcaja sobie
takie lub inne narzady. Bez zadnej inzynierii genetycznej.


???
Przyklad poprosze, bo chyba jestem za cienki z biologii.



: > Ewidentnie byla _bardzo_ dobrze przygotowana do akcji. Wiedziala gdzie
: > jest cela Ripley, miala "wytrychy". Jako android mogla spokojnie miec
: > "zdownloadowany" caly szczegolowy plan "Aurigi".
: Calkiem sprytne i moglbym sie zgodzic, gdyby nie fabula:
: Nie ma planow Aurigi, bo gdyby miala, nie musialby ich
: prowadzic naukowiec.

Moglbym tlumaczyc ze moze nie ufala naukowcowi i nie chciala go zostawiac (a
zabic by nie mogla). A ze znajomoscia statku tez sie bez potrzeby nie chciala
zdradzac (przeciez udawala czlowieka).


Z tego, ze wie, gdzie jest cela Ripley, rzeczywiscie wynika,
ze zna plany, ale jej pozniejsze zachowanie IMO temu przeczy.



: > Ale fakt jest taki ze czesto strach paralizuje. Nawet w sytuacjach kiedy
: > jest to zgubne. Pierwotny odruch.
: Zwlaszcza zaprawionych w boju piratow paralizuje.

Kazdego. Tyle ze normalnej walki z ludzmi sie nie bali, a z alienami tak,
bo to nieznany wrog.


:(
Jakos to do mnie nie przemawia.



: > Bystrzakiem to on nie jest.
: Pirat, ktory nie wie kiedy strzelac???
: Nie rozsmieszaj mnie.

Zwykle nie mial kolegow w linii strzalu. Wiedzial kiedy strzelac w sytuacjach
do ktorych przywykl, a ze nie byl inteligentny improwizowanie mu slabo szlo.

: > ewentualnie stwierdzil ze Murzyn z
: > kaleka nie maja sami szans
: Czemu tak pozno, czemu inni nie doszli do tego wniosku
: i nie pomogli?

Bo inni pozniej (byli mniej tepi to sie bardziej bali).


Nie, rece mi opadaja.
Wiesz co? Wybierz sie jeszcze raz na A:R. Moze ogladajac to
po raz drugi na zimno, zauwazysz jakosc tej sceny. Ja dzis
bylem drugi raz i musze Cie zmartwic. Do tej pory bronilem
scen w mesie i pod woda, jako logicznych i dobrze pomyslanych,
ale niestety, podczas ponownego obejrzenia wyraznie wychodza
debilizmy takze w tych scenach. Najwyrazniej Jeunot nie potrafi
krecic kina akcji. :(



: > (przeciez kaleka na dzien dobry kilka razy
: > strzelal, a Obcy robil uniki).
: Wlasnie o to chodzi, ze nie na dzien dobry.
: Strzelal Murzyn, a na dzien dobry to kaleka mocowal sie
: z zepsuta bronia i mimo tego nie zostal zjedzony.

Ale ktos strzelal.


Masz racje, Murzyn strzelal przed pluciem.
Co niczego nie zmienia, jak juz pisalem.



: > Trudno jest w takiej sytuacji myslec i dzialac racjonalnie.
: Tobie, czy zaprawionym w boju piratom?

Kazdemu kto nie jest Jamesem Bondem.


No comments.



: W takim razie powinienes miec pretensje do sceny w mesie,
: ze jest totalnie wyssana z palca, bo: 'Trudno jest... itd.'

W mesie nie dzialali racjonalnie. Mieli przewage zaskoczenia, mieli troche
szczescia. Tyle ze na poczatku dlai sie zaskoczyc. Dopiero po chwili
zadzialali (zreszta dopiero kiedy juz bylo oczywiste ze poddawanie sie nie ma
sensu - patrz pistolety Murzyna).
Poza tym w mesie przeciwnikiem byli ludzie.


Obejrzyj sobie jeszcze raz A:R. Naprawde. To pomaga.
Nie podejmuje sie przekonac Cie, ze scena w mesie _tez_ nie
trzyma sie kupy, skoro Ty nie widzisz glupoty 'drabiniastej'.
Ktora jest glupsza 1000000 razy bardziej.




[cch - powtarzasz sie]



: > Nie pamietam dokladnie, ale wydawalo mi sie ze Obcy zatrzymal sie na
: > drabinie zeby robic uniki...
: Nawet jesli, to z jego zwykla predkoscia zrobilby Murzynowi
: 'calusa', zanim tamten pomyslalby o strzelaniu. Poza tym
: jest przeciez dlugasne ujecie, podczas ktorego Obcy wisi,
: syczy i pluje, zamiast mordowac.

Nie znasz anatomii i mechaniki ruchow Obcego. Byc moze po skoku na drabine
musial przez chwile odzyskiwac rownowage. Poza tym nagle zmienilo sie
cisnienie, temperatura itp.


Aaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ty sobie robisz ze mnie jaja, tak???
A moze znasz A:R jedynie z opowiesci?



: > > Gdyby zachowywal sie tak, jak Obcy zachowuja sie w kazdej innej
: > > scenie z ktorejkolwiek czesci, to z Murzyna i z Kaleki nic by
: >
: > Juz pisalem ze Obcy jest gatunkiem bardzo zroznicowanym.
: Co, zmeczyl sie? :(((

A co, nie mogl?
Taki sam argument moznaby np. zastosowac wobec dwojki. W jedynce zawsze
sprytnie podchodzil od tylu a w dwojce wszystkie sie glupio pchaly pod lufe.
Obcy to nie superman, ma swoje ograniczenia (ktorych NB dokladnie nie znamy).


Ograniczenia to ma mozg scenarzysty A:R. Skutek taki,
ze musisz teraz dorabiac teorie, ktore by to uzasadnialy.
Wspolczuje - ciezka praca to musi byc.



: > Zreszta np. w
: > takiej jedynce czesto "czai" sie przed zaatakowaniem.
: Bo wie, ze nic mu nie grozi. Jakos w dwojce, gdzie bylo
: dla nich realne zagrozenie, slabo sie czaja.

W jedynce chodzili z miotaczami ognia. To bylo zagrozenie.
Przeceniasz inteligencje Obcych ze rozpoznaja po noszonym karabinie ze to
zagrozenie.


BRUHAHA!!!
Przeceniasz inteligencje Obcych. W jedynce on nie wiedzial,
ze to co nosi zaloga, to miotacze ognia, bo ani razu ich
przeciw niemu nie uzyli.
Natomiast w dwojce, komandosi z punktu zrobili Obcym jatke w gniezdzie.
Jezeli nie nazwiesz tego zagrozeniem, to ja przepraszam.



: > Brzydki nie musial strzelac od razu, mial komfort psychiczny w postaci
: > bufora zlozonego z Murzyna i kaleki.
: Przeczysz sam sobie. To w koncu nie strzelal dlatego, ze mu
: zalezalo na kolegach, czy dlatego, ze mial ich w dupie?
: Zdecyduj sie.

Nie wiem, obydwa warianty sa mozliwe. Najprawdopodobniej w dupie ich
nie mial, ale wolalby zeby to oni zgineli a nie on.


Ech, ta logika.



: > > > > 5. Czemu Murzyn spada?
: > > > Zeby uratowac kaleke.
: > > A czemu sie drabinki nie chwyci?
: > Bo jest plecami do niej i ciazy mu Obcy.
: Nawet ja potrafie wisiec na drabince plecami do niej.

Z Obcym u nogi?


Gdybym mial bicepsy Murzyna, to swobodnie.


A potrafilbys sie "przelozyc" z uprzezy na drabinke?


A czemu nie?



: > Musi szybko sie zdecydowac
: BRUHAHA!
: Tylko, ze to wlasnie nie bylo szybko.
: Chyba z pol minuty kaleka sie nadyma, nadyma, nadyma,
: a nikt nic nie robi.

Suspens.


AAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!


Poza tym jak chcesz to ci zrobie na zlosc i pojde na Obcego ze
stoperem i bede mierzyl ile dokladnie trwaja te wszystkie ujecia.


O wlasnie, pliiiiss, zrob to dla mnie.
Przestaniesz wypisywac takie rzeczy.



: > Musialby zejsc na wysokosc jego nog zeby odhaczyc Obcego.
:
: Co????
: Wystarczyloby chwycic Murzyna, zeby ulzyc Kalece.

Ale na to juz trzeba wpasc. Brzydki byl _glupi_.


AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



: > Ale kwas rozpuszcza sie w wodzie (bylo jej duzo, a rozwalony Obcy byl
: > wzglednie daleko. Tak Murzyn spadal do wody zczepiony ze zwlokami
: > Obcego.
: Ale kwas rozpuszcza sie w wodzie, a bylo go bardzo nieduzo.

Ale nie rozpuszcza sie tak szybko. DSyfuzja w wodzie w temperaturze pokojowej
jest dosc powolna.


Wiec powinni zginac po rozwaleniu pierwszego.



: BTW zaczynam sie zastanawiac, dlaczego sie ze mna klocisz,
: bo czytajac Twoje argumenty odnosze wrazenie, ze zgadzasz
: sie co do tej sceny i ze to polemika dla polemiki, jak w
: dyskusji o Jasiu.

Aha :)


Mam racje?



: > Mi sie nie podobal ID4. Byl nadety i pozbawiony poczucia humoru. Nie
: > mial dobrych dialogow, nie mial wyrazistych postaci, nie mial ciekawej
: > akcji, nie mial fajnych sytuacji.
: To przeciez oczywiste. Czy ja kiedykolwiek pisalem co innego?

Pisales ze jesli Alien podobal mi sie z powodu humoru to powinienem lubiec ID4.


Nie. Nie zrozumiales mnie.



: > W porownaniu ze bzedtami z ID4 to
: > nawet "Hot Shots" jest realistyczny (nawiasem mowiac uwielbiam Hot
: > Shots).
: Long live 'Hot Shots'!

Mam zaczac wymieniac bzdury i dziury w scenariuszu?


To byla parodia.
Tak odebrales A:R? Tym gorzej dla scenarzysty. :(((



Reszta pozniej.


Prosze, obejrzyj go najpierw po raz drugi.
Pozdrawia ledwie zywy Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

116
Data: 25 styczeń 1998, 03:26
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article


Marac wrote in message <01bd27fc$e5a85ca0$LocalHost@default>...


[cch]


>scenarzystow? MSZ, to specom od FXow polecono zrobic, jak
>sam to nazwales, 'sliczna eksplozje'. Spece zrobili i nikt
>
I im nawet wyszlo.


Nie przecze.



[ciach samostrzelajace strzelby ;]
>
>Konczac dygresje i wracajac do A:R - jesli statek
>rozwalilyby uklady zabezpieczajace, byloby to wspomniane
>wczesniej.
>
Mozliwe. Ale sam zauwaz - to _jest_ prawdopodobne.
Statek wielkosci Aurigi po uderzeniu w powierzchnie planety
moglby wywolac niezle zniszczenia ('niezle', coz zza slodki
eufemizm). Zbudowanie ukladu autodestrukcji pozwolilo by
zredukowac straty w dosc powaznym stopniu.


Po ponownym, dokladnym obejrzeniu, prawie pewne:
1. Auriga wyraznie wybucha sama z siebie.
2. Wyraznie wybucha na granicy atmosfery.
3. Komputer zna dokladny czas wybuchu, bo odlicza.



Aha - wiem, ze dorabiam teorie.


Nadal mi sie wydaje, ze oni o tym 'szczegole' nie pomysleli
i autodestrukcja tylko przypadkiem pasuje.
Albo zostalo wyciete jakies ujecie wyjasniajace,
bo przeciez podobno scenariusz porznieto straszliwie.


Ale w ten sposob w filmie
pozostala tylko jedna denna scena (czyli drabina).


Nie tak predko. :(
A s. 'gniazdowa'? I jej skutek, czyli Dzidzius?
Poza tym przy kolejnym obejrzeniu widac, ze _wszystkie_
sceny walk sa do duszy. :((( Chyba Jeunet nie nadaje sie do
kina akcji.
Oczywiscie i 'mesowa' i 'podwodna' sa milion razy lepsze
od 'drabiniastej'.
Pozdrawia teoretyczny Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?



>Pozdrawia katastrofalny Marac
>e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?

Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Manual Writer's Creed: Garbage in, gospel out.




117
Data: 25 styczeń 1998, 03:26
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article


Marac wrote in message <01bd2802$b48e1d20$LocalHost@default>...
>> Nie. Ona wie, ze jest androidem.
>> Nie o to chodzi, ze spada (bo moze miec black-out)
>> ale o to, ze udaje czlowieka do ostatniej chwili.
>> Program ?
>Eee tam...
>Bishop nie probowal udawac czlowieka.
>Po co mialaby miec zaprogramowane udawanie?
>
Bishop nie byl zbuntowanym androidem.


To uwazasz, ze po 'zbuntowaniu', ktos ja zaprogramowal?
:)))



>> >Po pierwsze primo - powtarzam: Tam nie bylo juz Obcych.
>> >
>> Skad wiesz, liczyles ?
>Wiem stad, ze Call nic sie nie stalo.
>
A po co obcym android ?
Niejadalne, nie nadaje sie na inkubator.


Skoro przekonali sie, ze niejadalne, to gdzie Call
ma ta gustowna dziurke po wewnetrznych szczekach?



>> Bo jak jeden wlazl na gore, to nie po to, by grac z sciganymi
>> w remika czy klasy.
>Nie rozumiem.
>
Nie szkodzi - dalo znac moje poczucie humoru.
Obcy wlazl na gore zeby ich dorwac, zabic, przerobic na kawalki.
I teoretycznie jeden do tego celu powinien wystarczyc.
Po co mialy wlazic pozostale ?


To czemu w wodzie scigaly ich dwa?
Czemu w 'Aliens' poluja stadami?



>> Poza tym, obcy przeciez potrafia sie komunikowac ze soba...
>"Sluchajcie chlopaki, smiertelnie mnie postrzelili.
>Bron Boze nie wlazcie za mna! Poczekajcie. Ja zaraz
>spadne, a za mna skocza oni. A przynajmniej jeden z nich.
>Koniec przekazu....."
>ROTFL!
>
Hehehe... Nie. Mialem na mysli -
"Ide za nimi. Nie placzcie mi sie pod nmogami - oni sa moi!"


Czemu przerwales? Ciag dalszy brzmi:
"W morde jeza! To nie byl najlepszy pomysl!
Chyba sobie sam nie poradze! O kur........."
Koniec przekazu.
Teraz lepiej?



>> Ktos mowil, ze wlasnie gdzies w okolicach Saturna (AFAIR)
>AFAIR to ten ktos mowil, ze zadupie moglo byc w naszym
>ukladzie. _NP._ w okolicach Saturna.
>
Aha.


Ale na filmie chiba widac jak przelatuja kolo Jowisza,
czyli jednak Saturn. /chyba mi odwalilo - polemizuje z
wlasnymi argumentami :) /
Pozdrawia Nie Calkiem Zdrowy Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

118
Data: 25 styczeń 1998, 20:17
Temat:

Re: Napedy pod/nad/obokprzestrzenne (bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie)

Autor: mdaniel@pr

On Sat, 24 Jan 1998 20:09:31 GMT, trrkt@friko.onet.pl (Leszek Karlik,
aka Mike) wrote:


On Sat, 24 Jan 1998 20:20:12 +0100, "Slawomir Szczyrba"
has disseminated foul capitalist propaganda by
writing:




Aha, dzieki.
Czyli pozostal tylko problem skombinowania tej egzotycznej
materii :))



Taaa... A w dodatku majac egzotyczna materie mozemy skonstruowac naped
kosmiczny, ktory nie bedzie wymagal energii...

(No, chyba ze utrzymanie tej materii nie bedzie mozliwe bez wydawania
energii...)




Bedzie do tego potrzebna "egzotyczna energia", o ktora jest duzo


trudniej niz o egzotyczna materie. A tak wogole to jedna czesc statku
bedzie w negatywnym wszechswiecie. Sprawa nie jest prosta, bo nie
chodzi tu o zwykla antymaterie, tylko o wrzechswiat, w ktorym strzalka
czasu jest skierowana w przeciwna strone ( a wiec entropia maleje ).
Jak dostac sie do negatywnego wrzechswiata ? Aby uzyskac odpowiedz na
to pytanie, nalezy modelowac singularnosc naszego wrzechswiata co nie
jest zadaniem banalnym - bedzie to wymagalo rozwiazania nieskonczonego
ukladu rownan rozniczkowych, opisujacych prawdopodobienstwa ruchu
czastek w kosmosie. Co prawda juz zaczalem modelowanie, jednak
prawdopodobnie zajmie mi to reszte zycia. W swietle blednej teorii
wzglednosci niejakiego Einsteina ( a przynajniej niekompletnej, gdyz
opisuje jedynie przypadek szczegolny ), zmiana kierunku czasu jest w
ogole niemozliwa gdyz wymagalaby uzycia ponadnieskonczonej energii.
Bledna ta teoria nie uwzglednia jednak istnienia antyenergii i energi
negatywnej ! Przy podrozowaniu opisywanym przez was statkiem pojawia
sie jednak pewne dodatkowe problemy. Sam statek bedzie sie znajdowal w
obszarze pomiedzy wrzechswiatami, w ktorym jak wiadomo przestrzen jest
dwuwymiarowa ! Oznacza to, ze obiekty z naszego wszechswiata beda
przyjmowaly nieskonczona powierzchnie przy zerowej objetosci. Nie
kazdemu astronaucie moze sie to spodobac ( w tajemnicy dodam, ze
prowadzilem eksperymenty na myszach, jednak mimo, ze obiekty
przenosily sie do przestrzeni dwuwymiarowej, to zaden z niej nie
powrocil - wirtualizowala sie jedynie ich funkcja falowa ).

milosz danielewski

119
Data: 25 styczeń 1998, 21:04
Temat:

Re: Napedy pod/nad/obokprzestrzenne (bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie)

Autor: Slawomir S

Leszek Karlik, aka Mike wrote in message



Taaa... A w dodatku majac egzotyczna materie mozemy skonstruowac naped
kosmiczny, ktory nie bedzie wymagal energii...


I jeszcze dostarczal darmowej energii ? :))


(No, chyba ze utrzymanie tej materii nie bedzie mozliwe bez wydawania
energii...)


I bedzie wymagalo jej wiecej niz da sie z tego pozniej wyciagnac ?


ATSD, to skoro juz jestesmy przy napedach i innych takich, to ciekawe
jak na polski mozna przetlumaczyc "inertialess drive".

Juz wiem! Naped bez-bezwladnosciowy => Naped wladnosciowy. ;-P


Chyba naped mniejwladnosciowy... :)
Albo po prostu bezinercyjny ?


No, ale od czego w koncu mamy fizykow ;)


Kiedys w koncu cos pewnie wymysla. ;>


Kolejna trzepaczke do atomow ?
Eeee...


Leszek Karlik, aka Mike - trrkt@friko.onet.pl;



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Brain fried -- core dumped.



120
Data: 25 styczeń 1998, 21:15
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd291d$9bc03fa0$LocalHost@default>...



Masz jednak troche racji. Wlasnie wrocilem z drugiego podejscia do A:R
i bawilem sie duzo gorzej :(((


No, chociaz raz przyznales mi racje ;)


I dogodz tu takiemu :)


A co!


Nico. :)


Pozdrawia wybredny Marac
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Brain fried -- core dumped.



121
Data: 25 styczeń 1998, 21:24
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2925$58377480$LocalHost@default>...



Po ponownym, dokladnym obejrzeniu, prawie pewne:
1. Auriga wyraznie wybucha sama z siebie.
2. Wyraznie wybucha na granicy atmosfery.
3. Komputer zna dokladny czas wybuchu, bo odlicza.




Nadal mi sie wydaje, ze oni o tym 'szczegole' nie pomysleli
i autodestrukcja tylko przypadkiem pasuje.
Albo zostalo wyciete jakies ujecie wyjasniajace,
bo przeciez podobno scenariusz porznieto straszliwie.


Moze Call go tak zaprogramowala ?
Eh znowu dorabiam... :)


Nie tak predko. :(
A s. 'gniazdowa'? I jej skutek, czyli Dzidzius?


Jesli chodzi o sceny i watki xeno-genetyczne - typu hybryda
czlowiek-obcy, macice i dzidziusie etc. to potraktowalem je
jako 'koloryt lokalny'. Nie ma przeciez jeszcze zadnego ksenobiologa
ktory moglby temu zaprzeczyc. No, moze poza ta nieszczesna pamiecia.


Poza tym przy kolejnym obejrzeniu widac, ze _wszystkie_
sceny walk sa do duszy. :((( Chyba Jeunet nie nadaje sie do
kina akcji.


To fakt niezaprzeczalny. Jak sie juz uparli na francuza, to
trzeba bulo wziac Bessona (jak juz pisalem).


Oczywiscie i 'mesowa' i 'podwodna' sa milion razy lepsze


Podwodna jest przesliczna. Moze nierealna (ach te pluca...
i chodzi mi o pojemnosc a nie wyglad zewnetrzny ;)))
ale sliczna. Aczkolwiek tutaj moge byc stronniczy, bo
lubie sceny podwodne...


od 'drabiniastej'.


No comments - to juz bylo walkowane x->inf razy.


Pozdrawia teoretyczny Marac
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Brain fried -- core dumped.



122
Data: 25 styczeń 1998, 21:32
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2927$275cd2e0$LocalHost@default>...




Bishop nie byl zbuntowanym androidem.


To uwazasz, ze po 'zbuntowaniu', ktos ja zaprogramowal?
:)))


Ty sie zajac smiej...
Jakbys byl zbuntowanym androidem ktoremu po rozpoznaniu grozi
natychmiastowa dezintegracja bez prawa do apelacji, to tez bys
robil co w twojej mocy, zrby nie szlo cie odroznic od czlowieka.


A po co obcym android ?
Niejadalne, nie nadaje sie na inkubator.


Skoro przekonali sie, ze niejadalne, to gdzie Call
ma ta gustowna dziurke po wewnetrznych szczekach?


Ciekawe... Ja potrafie odroznic zapach pieczonego kurczaka
od zapachu oleju silnikowego. Myslisz ze obcy mieli gorszy wech ?


I teoretycznie jeden do tego celu powinien wystarczyc.
Po co mialy wlazic pozostale ?


To czemu w wodzie scigaly ich dwa?
Czemu w 'Aliens' poluja stadami?


Musisz zadawac takie pytania ? ;)
Moze ten drugi chcial poplywac, albo stanowil ariergarde ?
Anyway, w zamknietym pomieszczeniu jeden to dosc.


Koniec przekazu.
Teraz lepiej?


Lepiej.
Ciag dalszy :
"Chlopaki, spadamy. Oni sa niejadalni."
OK, dajmy spokoj tym drabinom i obcym na nich.
Ta cala scena jest o kant obcego potluc.


Ale na filmie chiba widac jak przelatuja kolo Jowisza,
czyli jednak Saturn.


Egal. Wazne ze jednak eksplodowal przy wejsciu w atmosfere.


/chyba mi odwalilo - polemizuje z
wlasnymi argumentami :) /


Kolejny atak schizofrenii ?
To ktory z was polemizuje ?
;)


Pozdrawia Nie Calkiem Zdrowy Marac
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Brain fried -- core dumped.



123
Data: 25 styczeń 1998, 23:19
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Sebastian

Slawomir Szczyrba napisał...


A ja zaluje, ze nikt nie wpadl na pomysl, zebyprzed czworka
puscic poprzednie trzy odcinki. Taki maratonik. Chetnie obejzalbym
znowu jedynke na duuuuzym zeroekranie (ale wtedy to do domu wracalbym
idac srodkiem ulicy :)))



A moze by tak 'Alien Special Edition' z poprawionym dzwiekem i nowymi
efektami, albo wszystkie cztery czesci zmontowane w jedna, osmiogodzinna
calosc?

--
Sebastian Zurowski
bas80@polbox.com



124
Data: 26 styczeń 1998, 20:35
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Sebastian Zurowski wrote in message <6ahnaj$sn9$6@sunsite.icm.edu.pl>...



A moze by tak 'Alien Special Edition' z poprawionym dzwiekem i nowymi


TAAAAAAAK!


efektami, albo wszystkie cztery czesci zmontowane w jedna, osmiogodzinna
calosc?


NIEEEEEEEEE!
Jedynka + dwojka. Trojka + czworka.

A zreszta. Poszedlbym nawet na calosc :)


Sebastian Zurowski
bas80@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--God made machine language; all the rest is the work of man.



125
Data: 26 styczeń 1998, 22:58
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article


Marac wrote in message <01bd291d$9bc03fa0$LocalHost@default>...
>Masz jednak troche racji. Wlasnie wrocilem z drugiego podejscia do A:R
>i bawilem sie duzo gorzej :(((
>
No, chociaz raz przyznales mi racje ;)


Musze wytracic argumenty PWCowi. :)
Nie mysl, ze mnie przekonales. :)))



>> I dogodz tu takiemu :)
>A co!
Nico. :)


Znowu chcesz sie klocic???
:)
Pozdrawia zakatarzony Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

126
Data: 26 styczeń 1998, 22:58
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article


Marac wrote in message <01bd2925$58377480$LocalHost@default>...
>Po ponownym, dokladnym obejrzeniu, prawie pewne:
>1. Auriga wyraznie wybucha sama z siebie.
>2. Wyraznie wybucha na granicy atmosfery.
>3. Komputer zna dokladny czas wybuchu, bo odlicza.

>Nadal mi sie wydaje, ze oni o tym 'szczegole' nie pomysleli
>i autodestrukcja tylko przypadkiem pasuje.
>Albo zostalo wyciete jakies ujecie wyjasniajace,
>bo przeciez podobno scenariusz porznieto straszliwie.
Moze Call go tak zaprogramowala ?
Eh znowu dorabiam... :)


:)



>Nie tak predko. :(
>A s. 'gniazdowa'? I jej skutek, czyli Dzidzius?
>
Jesli chodzi o sceny i watki xeno-genetyczne - typu hybryda
czlowiek-obcy, macice i dzidziusie etc. to potraktowalem je
jako 'koloryt lokalny'. Nie ma przeciez jeszcze zadnego ksenobiologa
ktory moglby temu zaprzeczyc. No, moze poza ta nieszczesna pamiecia.


Ale IMHO to byl belkot. To co gadal ten naukowiec w gniezdzie bylo
straszne. Wlasnie - nie to, co sie dzialo na ekranie, ale te glupoty,
ktore mu kazali gadac, byly naprawde przerazajace. :(((



>Poza tym przy kolejnym obejrzeniu widac, ze _wszystkie_
>sceny walk sa do duszy. :((( Chyba Jeunet nie nadaje sie do
>kina akcji.
>
To fakt niezaprzeczalny. Jak sie juz uparli na francuza, to
trzeba bulo wziac Bessona (jak juz pisalem).


Oj tak. :(((
200 % racji /zadowolony? :) /



>Oczywiscie i 'mesowa' i 'podwodna' sa milion razy lepsze
>
Podwodna jest przesliczna. Moze nierealna (ach te pluca...
i chodzi mi o pojemnosc a nie wyglad zewnetrzny ;)))


Sa gorsze debilizmy :(
Ale litosciwie pomine je milczeniem.


ale sliczna. Aczkolwiek tutaj moge byc stronniczy, bo
lubie sceny podwodne...


Dokladnie. Wizualnie jest CUDOWNA. No ale to w koncu Jeunet.



>od 'drabiniastej'.
>
No comments - to juz bylo walkowane x->inf razy.


Puscmy te scene w niepamiec. :)
Pozdrawia przebaczajacy Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

127
Data: 26 styczeń 1998, 22:58
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article


Marac wrote in message <01bd2927$275cd2e0$LocalHost@default>...
>
>> Bishop nie byl zbuntowanym androidem.
>To uwazasz, ze po 'zbuntowaniu', ktos ja zaprogramowal?
>:)))
>
Ty sie zajac smiej...


Pewnie, ze bede.


Jakbys byl zbuntowanym androidem ktoremu po rozpoznaniu grozi
natychmiastowa dezintegracja bez prawa do apelacji, to tez bys
robil co w twojej mocy, zrby nie szlo cie odroznic od czlowieka.


Jakbym byl zbuntowanym androidem, to bym sie nie dal nikomu
programowac.
:))))))))))))




[cch - dyskusja a la 'Jas']


OK, dajmy spokoj tym drabinom i obcym na nich.
Ta cala scena jest o kant obcego potluc.


Wreszcie wlasciwa postawa. :)
Amen.



>Ale na filmie chiba widac jak przelatuja kolo Jowisza,
>czyli jednak Saturn.
Egal. Wazne ze jednak eksplodowal przy wejsciu w atmosfere.


Howgh!



>/chyba mi odwalilo - polemizuje z
>wlasnymi argumentami :) /
>
Kolejny atak schizofrenii ?
To ktory z was polemizuje ?
;)


My nie!
Musowo jakis nowy. :(




Pozdrawia chorszy Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

128
Data: 27 styczeń 1998, 20:29
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2aa1$33680c00$LocalHost@default>...



Znowu chcesz sie klocic???
:)


Klocic ?
Ja ?
Taki niespotykanie spokojny czlowiek ?
:)


Pozdrawia zakatarzony Marac
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?




Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Na zadnym zegarze nie znajdziesz wskazowek do zycia. - S.J.Lec



129
Data: 27 styczeń 1998, 20:32
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2aa2$584928a0$LocalHost@default>...



Ale IMHO to byl belkot. To co gadal ten naukowiec w gniezdzie bylo
straszne. Wlasnie - nie to, co sie dzialo na ekranie, ale te glupoty,
ktore mu kazali gadac, byly naprawde przerazajace. :(((


Moze mu sie klepki poprzestawialy z przerazenia :)



Oj tak. :(((
200 % racji /zadowolony? :) /


Chociaz raz :)


No comments - to juz bylo walkowane x->inf razy.


Puscmy te scene w niepamiec. :)


Howg!
Tylko o czym teraz bedziemy rozmawiac ?
Ta nieszczesna scena wyrabiala w porywach chyba do
25% ruchu na liscie... ;)


Pozdrawia przebaczajacy Marac
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Na zadnym zegarze nie znajdziesz wskazowek do zycia. - S.J.Lec



130
Data: 27 styczeń 1998, 20:33
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac wrote in message <01bd2aa3$3dae2260$LocalHost@default>...


Jakbym byl zbuntowanym androidem, to bym sie nie dal nikomu
programowac.
:))))))))))))


Totez ona sie sama programowala :))))


Wreszcie wlasciwa postawa. :)
Amen.


I na wieki wiekow (czyli do najblizszej emisji w TV :)


Pozdrawia chorszy Marac
Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Na zadnym zegarze nie znajdziesz wskazowek do zycia. - S.J.Lec



131
Data: 28 styczeń 1998, 22:14
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Sebastian

Slawomir Szczyrba napisał...


NIEEEEEEEEE!
Jedynka + dwojka. Trojka + czworka.
A zreszta. Poszedlbym nawet na calosc :)



Mam tylko nadzieje, ze nikt nie wpadnie na pomysl zrobienia serialu TV pt.
'Nowe przygody Obcego'.

--
Sebastian Zurowski
bas80@polbox.com



132
Data: 29 styczeń 1998, 23:37
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Sebastian Zurowski napisał(a) w wiadomości: <6aplhk$h03



Mam tylko nadzieje, ze nikt nie wpadnie na pomysl zrobienia serialu TV pt.
'Nowe przygody Obcego'.


Z obcym jako pozytywny bohater ? ;)


Sebastian Zurowski
bas80@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--How do I love thee? My accumulator overflows.



133
Data: 30 styczeń 1998, 20:31
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Sebastian

Slawomir Szczyrba napisał...


Z obcym jako pozytywny bohater ? ;)



Ja to widze inaczej: mamy dzielna brygade "lowcow obcych", ktorzy w kazdym
odcinku wymiataja alienow z jakiejs planety, statku, etc.

--
Sebastian Zurowski
bas80@polbox.com



134
Data: 30 styczeń 1998, 22:28
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Sebastian Zurowski napisał(a) w wiadomości: <6atap9




Z obcym jako pozytywny bohater ? ;)



Ja to widze inaczej: mamy dzielna brygade "lowcow obcych", ktorzy w kazdym
odcinku wymiataja alienow z jakiejs planety, statku, etc.


Rrrrrrrrany! Skad oni tylu obcych wezma... :)


Sebastian Zurowski
bas80@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Compatible: Gracefully accepts erroneous data from any source.



135
Data: 2 lut 1998, 20:34
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Sebastian

Slawomir Szczyrba napisał...


Rrrrrrrrany! Skad oni tylu obcych wezma... :)



To juz zaden problem. Mozna uruchomic klonowanie na wielka skale, zasiedlic
nowa planete Obcych lub chociazby sciagnac jakies osobniki z przeszlosci
stosujac motyw podrozy w czasie.

--
Sebastian Zurowski
bas80@polbox.com



136
Data: 3 lut 1998, 23:39
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Sebastian Zurowski napisał(a) w wiadomości:




Rrrrrrrrany! Skad oni tylu obcych wezma... :)



To juz zaden problem. Mozna uruchomic klonowanie na wielka skale,
zasiedlic nowa planete Obcych lub chociazby sciagnac jakies osobniki
z przeszlosci stosujac motyw podrozy w czasie.


Z przyszlosci. Zeby w ostatnim odcinku moglo sie okazac,
ze obcy to MY, tyle ze za 768 lat i po kilku poprawkach
genetycznych... :)


Sebastian Zurowski
bas80@polbox.com



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Odkrycie Ameryki nie jest zasluga Amerykanow. Wstyd! - S.J.Lec



137
Data: 4 lut 1998, 14:44
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Troche poniewczasie, ale oto obiecany ciag dalszy:

Marac wrote:



> ID4 nie jest dobry nawet potraktowany jako komedia.
ID4 jest dobry, jesli oglada sie go, aby posmiac sie
z hamerykanow. Ja uchachalem sie setnie.



Ja sie tylko zniesmaczylem.
Poza tym czy nie zabawniej smiac sie z Francuzow? ;)


Porownywalem do ID4, nie ze wzgledu na gagi, tylko na
jakosc scenariusza.



No to IMO to chybione porownanie. Scenariusz to nie tylko os fabularna i
uzasadnienia, to przede wszystkim postacie, dialogi, sytuacje.


> Nie tylko horrory trzymaja za gardlo. "Aliens" jest trzymajacym w
> napieciu filmem akcji / thrillerem. A:R jest "action comedy".
Mozesz mi przedstawic jakies scisle definicje, na podstawie
ktorych przypisales te filmy do tych wlasnie gatunkow?



Definicje? Gatunkow? Chyba zartujesz.
Gatunki definiowane sa przez kanon.
Podawalem wyzej co uwazam za przyklad action comedy.
Wedlug mnie A:R ma wiecej w sobie z Bondow niz z filmow Stephena Kinga.


> nie wystepuje Ripley. Bo cala idea scenariusza A:R opiera sie na tym
> ze umarla Ripley, niech zyje Ripley.
No troche racji masz. Ale uwazam, ze seria bardzo duzo
zyskuje na tym, ze w kazdym odcinku, z Obcymi walczy
ta sama osoba. Weaver genialnie pokazuje zmiany zachodzace
w granej przez siebie postaci. Coraz wiekszy strach,
pozniej desperacje, gniew, w koncu rezygnacje i obojetnosc.
Jest po prostu WIELKA w tej roli.



Jest wielka. Ale mogliby juz sobie z nia dac spokoj, wymyslec dla niej
inna role w innym filmie, rownie wielka, a Alienom dac innego
przeciwnika, tez rownie wielkiego. Bo wielkosc wielkoscia, ale to juz
zaczyna byc troche nieswieze.


> Tez nie wiem czemu. Sama idea przypadku polega na tym ze niekoniecznie
> wszyscy musza miec przez caly czas pecha. We wszystkich filmach o
> Alienach pecha jest wszedfzie tyle dookola ze takie raz-na-jakis-czas
> szczescie rownowazy tylko w strone srodka.
Hip! hip! rozumowanie!
i chlodna logika!
Dokladnie trzeba sprawdzic,
co z czego wynika. :)))
^^^^^^
Te 'pechy' zawsze z czegos wynikaja, a szczescie Ripley,



Pechy nie wynikaja z 'czegos' tylko z zachcianki scenarzysty, z checi
urozmaicenia filmu. Mogliby zrobic film o tym jak interkom na statku
jest w pelni sprawny i dzieki szybkiej i sprawnej akcji Marines Obcy nie
opanowuja statku. Mogliby zrobic film o tym jak kapitan po ewakuowaniu
zalogi uwalnia autodestrukcje statku.


tylko z tego, ze scenarzysta musial ja jakos uratowac,
wiec: 'Deus ex machina'.
Moze i jestem dziwny, ale tego nie lubie.



Mogl ja zabic albo zostawic w celi. Ja bym z tego powodu nie rozpaczal,
ale sadzac o twojej opinii o roli Weaver to ty tak.

Ale ja proponuje rozmawiac o filmie a nie o tym "co autor mial na
mysli".

[o wybuchu]


> mowa o jakims reaktorze, moze jeszcze bron...
Ale czemu sie najpierw nie pali, tylko od razu wybucha?



Wydziwiasz. Nie wiemy jaka to byla bron, jakiego rodzaju naped, na co
byl obliczany kadlub statku itp. Moze najpierw sie palil tylko wszystko
trwalo zbyt szybko zeby zauwazyc? (Wchodzi w atmofere z _naprawde_ duza
szybkoscia)


> > > Rozny czas rozmrazania hibernatorow.
> > Tere fere. :))
> > Niby dlaczego?
>
> Wzgledy bezpieczenstwa? Gdyby cos poszlo nie tak przy rozmrazaniu /
> inkubacji zawsze byloby mniej problemow i przy nastepnych hibernatorach
> mogliby uniknac bledu.
Zgadzam sie na koncepcje roznego czasu wylegania.
Ta nie trzyma sie kupy _zupelnie_. Przeczytaj jeszcze
raz i sie zastanow.



Ma sens. Nie chcieli "wykluwac" wszystkich Obcych jednoczesnie. Wykluli
najpierw, powiedzmy, trzech, a reszte gornikow wsadzili do hibernatorow.
JAk sie okazalo ze trzech mozna kontrolowac to wykluli nastepnych trzech
itd. Ostatni gornik nie zalapal sie do "trojki".


> drasniety w dziaslo. U Obcego jest to mozliwe.
Drasniety w dziaslo, to by musial w ustach te krew przez
godzine zbierac, zeby starczylo do takiego pluniecia.



Przesada. Po pierwsze pyszczek mial duzy to i drasniecie moglo byc
spore. Po drugie ten ich kwas byl raczej pod wysokim cisnieniem.


I Obcy nawet nie ryknal gdy go trafili, nie dal w zaden
sposob po sobie poznac, tylko zacisnal z bolu zeby,
zebral w ustach krew i plunal w odwecie.
BRUHAHA!!!



Byl twardy. Zmeczyc sie nie moze a kwilic musi?


Pozdrawia zapluty karzel Marac



Zapluty byl Murzyn a nie karzel :)

Andrzej Jarzabek



138
Data: 4 lut 1998, 15:40
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



Kurcze, zbaczamy z tematu. Wprowadzenie pamieci Ripley _jest_
bez sensu. To jest oczywiste. Ale mnie chodzilo o to, ze jest



Uzasadnienie jest takie, ze zeby tzw. szeroka publicznosc poszla na film
musi byc w filmie gwiazda. Jesli to jest kontynuacja to dobrze jest
jesli gwiazda jest ta sama co w poprzednich czesciach. Producenci
uwazali ze warunkiem kasowosci filmu jest wystapienie Sigourney Weaver
w roli Ripley.

M. in. za to cenie tworcow drugiej czesci Predatora, ze obeszli sie bez
Arnolda.


uzasadnione. Czym uzasadnisz belkot, dziejacy sie na ekranie od
momentu, gdy Ripley wpada do gniazda?



Nie musze go uzasadniac. Wszyscy wiedza ze jedeynym uzasadnieniem
dlaczego filmy w Hollywood w ogole powstaja jest to ze mnostwo ludzi
robi na tym niezla forseJakby sie w filmach nic nie dzialo to nikt by na
nie nie chodzil, wiec stad scenariusze i lepsze lub gorsze sceny w nich.


Zaraz, moment. Ale to, ze genotyp jest kompatybilny, nie znaczy
jeszcze, ze mozliwe sa te wszystkie glupoty, typu: wyrastajace macice.



Czermu nie? Czlowiekowi (przepraszam, kobiecie ;) ) tez macica wyrasta.
Nie wiem po ilu tygodniach czy miesiacach, ale krolowa tez nie zyla tak
znowu dlugo.


> Dlaczego? sa organizmy na ziemi ktore w razie potrzeby wyksztalcaja
> sobie takie lub inne narzady. Bez zadnej inzynierii genetycznej.
???
Przyklad poprosze, bo chyba jestem za cienki z biologii.



Przykladow tez nie pamietam, ale to chyba bylo wlasnie u jakichs
gatunkow spolecznych z podzialem na role (wojownica, robotnica itp.)
Tam wlasnie poszczegolne role maja rozne organy ktore wyksztalcane sa w
zaleznosci od roznych czynnikow biochemicznych.
Z tego co pamietam narzady moga wyksztalcac niektore zwierzeta, rosliny
a juz na pewno drobnoustroje.


Z tego, ze wie, gdzie jest cela Ripley, rzeczywiscie wynika,
ze zna plany, ale jej pozniejsze zachowanie IMO temu przeczy.



Musze obejrzec to jeszcze raz.


> Kazdego. Tyle ze normalnej walki z ludzmi sie nie bali, a z alienami tak,
> bo to nieznany wrog.
:(
Jakos to do mnie nie przemawia.



Moze dlatego ze nigdy nie napadl na ciebie alien?


ale niestety, podczas ponownego obejrzenia wyraznie wychodza
debilizmy takze w tych scenach. Najwyrazniej Jeunot nie potrafi
krecic kina akcji. :(



Najwyrazniej jego filmy nie wytrzymuja twego czepialstwa. Na takie np.
"Delicatessen" tez mozna przeciez narzekac, a to ze 'australijczyk' lata
zupelnie bez sensu, a to ze z ta kobieta co nie mogla popelnic
samobojstwa to bylo deus ex machina itp. itd.


> Ale ktos strzelal.
Masz racje, Murzyn strzelal przed pluciem.
Co niczego nie zmienia, jak juz pisalem.



Zmienia.


> : > Trudno jest w takiej sytuacji myslec i dzialac racjonalnie.
> : Tobie, czy zaprawionym w boju piratom?
> Kazdemu kto nie jest Jamesem Bondem.
No comments.



Why not?


Obejrzyj sobie jeszcze raz A:R. Naprawde. To pomaga.



Z przyjemnoscia obejrze jak bede mial troche czasu.

[ciach]


Aaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ty sobie robisz ze mnie jaja, tak???
A moze znasz A:R jedynie z opowiesci?



Nie i nie.

[ciach]


Ograniczenia to ma mozg scenarzysty A:R. Skutek taki,
ze musisz teraz dorabiac teorie, ktore by to uzasadnialy.
Wspolczuje - ciezka praca to musi byc.



Nie musze. Po prostu mnie irytuje ze ludzie sie czepiaja do wszystkiego
co nie jest wylozone kawa na lawe, automatycznie przyjmuja ze takie
rzeczy to sa luki w scenariuszu.

[ciach]


> : Przeczysz sam sobie. To w koncu nie strzelal dlatego, ze mu
> : zalezalo na kolegach, czy dlatego, ze mial ich w dupie?
> : Zdecyduj sie.
>
> Nie wiem, obydwa warianty sa mozliwe. Najprawdopodobniej w dupie ich
> nie mial, ale wolalby zeby to oni zgineli a nie on.
Ech, ta logika.



Miazdzaca, prawda?


> : Nawet ja potrafie wisiec na drabince plecami do niej.
>
> Z Obcym u nogi?
Gdybym mial bicepsy Murzyna, to swobodnie.



Ile wazy Obcy?



> A potrafilbys sie "przelozyc" z uprzezy na drabinke?
A czemu nie?



Trzebaby sprobowac. Teoretycznie sie nie rozstrzygnie. Tylko trzeba
jeszcze ustalic wage Obcego (pewnie niemala).


> : Chyba z pol minuty kaleka sie nadyma, nadyma, nadyma,
> : a nikt nic nie robi.
> Suspens.
AAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!



Rozumiem. Puscily nerwy (od nadmiaru suspensu).


> Poza tym jak chcesz to ci zrobie na zlosc i pojde na Obcego ze
> stoperem i bede mierzyl ile dokladnie trwaja te wszystkie ujecia.
O wlasnie, pliiiiss, zrob to dla mnie.
Przestaniesz wypisywac takie rzeczy.



Prawde mowiac szkoda mi kasy zeby po to isc do kina. Jak wyjdzie na
kasetach to zmierze.


> : Wystarczyloby chwycic Murzyna, zeby ulzyc Kalece.
>
> Ale na to juz trzeba wpasc. Brzydki byl _glupi_.
AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



Ja nie wpadlem, a glupi nie jestem.


> Ale nie rozpuszcza sie tak szybko. DSyfuzja w wodzie w temperaturze pokojowej
> jest dosc powolna.
Wiec powinni zginac po rozwaleniu pierwszego.



Dlaczego? Jak zginal to byl daleko od nich, a dyfuzja jest powolna.


> : sie co do tej sceny i ze to polemika dla polemiki, jak w
> : dyskusji o Jasiu.
> Aha :)
Mam racje?



Poniekad. Nie mam zeadnego zywotnego interesu zeby przekonac cie ze Obcy
4 to dobry film, chociaz IMHO jest, i dlatego sie kloce (no, mam jeszcze
inny powod).


> Pisales ze jesli Alien podobal mi sie z powodu humoru to powinienem lubiec ID4.
Nie. Nie zrozumiales mnie.



Przytaczam:


> > > ponizej krytyki. Czulem sie jakbym ogladal kabaret 'Potem'
> > Nie lubisz?
> Ja poszedlem na horror, a nie na ID4 - czesc II.
> Sadzac po Twoich odpowiedziach na moje zarzuty, potraktowales A:R
> jak komedie, a w tej serii chyba jednak nie o to chodzi?



Wiec po kolei: Czules sie jakbys ogladal kabaret 'Potem' i nie podobalo
ci sie bo poszedles na horror. Elementy humorystyczne nie pasuja ci w
horrorze. Twoim zdaniem pasowalyby do ID4 czesc druga, zatem gdybys
poszedl na ID4 czesc 2 to potraktowalbys jako komedie i byloby ok. Ja
potraktowalem A:R jako komedie i uwazam ze chodzi dokladnie o to.

Jesli mowie ze sie setnie ubawilem a ty mi na to ze poszedles na horror
a nie na ID4 to sugeruje ze uwazasz ID4 za film o podobnym humorze co
A:R. Ja widzialem ID4 i sie nie ubawilem. Zdecydowanie wole pojsc na
horror i zobaczyc kabaret 'Potem' niz pojsc na film sf i zobaczyc ID4.


> : Long live 'Hot Shots'!
> Mam zaczac wymieniac bzdury i dziury w scenariuszu?
To byla parodia.
Tak odebrales A:R? Tym gorzej dla scenarzysty. :(((



Parodia to moze nie. Ale komedia na pewno. I wcale nie uwazam zeby
przynosilo to jakas ujme scenarzyscie. Z cala pewnoscia nie jest to film
robiony "na powaznie".


> Reszta pozniej.
Prosze, obejrzyj go najpierw po raz drugi.



Too late.


Pozdrawia ledwie zywy Marac



Andrzej Jarzabek



139
Data: 4 lut 1998, 15:49
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> Moze kula trafila w jakas czesc ukladu zmyslu rownowagi? Moze w jakis
> "kabel" odpowiadajacy za sterowanie nogami?
Przeciez pozniej byla w pelni sprawna!!!



Mogla sie naprawic, przekalibrowac, cokolwiek.


>
> > > >-co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?
> > > Zjadly go.
> > ???Kto go zjadl? Czasteczki wody???
> Czasteczki kwasu?
Po zabiciu pierwszego Obcego, czasteczki kwasu jakos im nie
zaszkodzily. A drugi mial zaledwie mala dziurke w czaszce.



Ale Murzyn wpadl do wody zczepiony z nim. W tym samym miejscu. Ten, co
go zabili, byl dosc od nich daleko.


> Mogla sie rozpasc (kadlub nie wytrzymal naprezen i temperatury) a wybuch
> mogl byc od reaktora.
Ale to wygladalo inaczej. Nie-na-tu-ral-nie.



Kurna, nie wiem jak wyglada kilkukilometrowy statek rozbijajacy sie w
atmosferze. Naprawde nie wiem.


Jesli chodzi Ci o mutacje, o ktorych jest w 'scenie gniazdowej'
i 'drabiniastej', to ja ich nie przyjmuje do wiadomosci. :)
Dla mnie te sceny nie istnieja, jako nie majace nic wspolnego
z reszta fabuly serialu.



Chodzi mi o rozna ilosc palcow, ksztalt glowy, sposob poruszania sie
itp. Raczej odnosilem sie do pierwszysch trzech czesci (w czwartej
alieny sa 'skazone').


Pozdrawia czasami dajacy sie przekonac Marac



A widzisz, a widzisz! :)

Andrzej Jarzabek



140
Data: 4 lut 1998, 21:45
Temat:

Obcy - serial, bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Sebastian

Slawomir Szczyrba napisał...


Z przyszlosci. Zeby w ostatnim odcinku moglo sie okazac,
ze obcy to MY, tyle ze za 768 lat i po kilku poprawkach
genetycznych... :)



Tak tez mozna to rozwiazac, a szczegoly tych operacji genetycznych bedzie
znal 'Obcy Palacy Papierosa' ;-)

--
Sebastian Zurowski
bas80@polbox.com



141
Data: 5 lut 1998, 19:41
Temat:

Re: Obcy - serial, bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Arkadiusz Bolesław Lisiecki napisał(a) w wiadomości:




>Z przyszlosci. Zeby w ostatnim odcinku moglo sie okazac,
>ze obcy to MY, tyle ze za 768 lat i po kilku poprawkach
>genetycznych... :)

Tak tez mozna to rozwiazac, a szczegoly tych operacji genetycznych
bedzie znal 'Obcy Palacy Papierosa' ;-)



Nie nie Rakowaty Obcy czyli krzyzowka Obcego z Rakiem i parowozem
:))))))))))))


I bedzie podsuwal slady dwom facehuggerom z FBI ?
:D



Arkadiusz Boleslaw Lisiecki
reiki@priv.onet.pl



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Manual Writer's Creed: Garbage in, gospel out.



142
Data: 6 lut 1998, 02:45
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
> Kurcze, zbaczamy z tematu. Wprowadzenie pamieci Ripley _jest_
> bez sensu. To jest oczywiste. Ale mnie chodzilo o to, ze jest

Uzasadnienie jest takie, ze zeby tzw. szeroka publicznosc poszla na film
musi byc w filmie gwiazda. Jesli to jest kontynuacja to dobrze jest
jesli gwiazda jest ta sama co w poprzednich czesciach. Producenci
uwazali ze warunkiem kasowosci filmu jest wystapienie Sigourney Weaver
w roli Ripley.


Blad. Wystapienie S.W. jest warunkiem _znakomitosci_ filmu.
O czym juz pisalem. I dlatego trzeba bylo cos wymyslec.



> uzasadnione. Czym uzasadnisz belkot, dziejacy sie na ekranie od
> momentu, gdy Ripley wpada do gniazda?

Nie musze go uzasadniac. Wszyscy wiedza ze jedeynym uzasadnieniem
dlaczego filmy w Hollywood w ogole powstaja jest to ze mnostwo ludzi
robi na tym niezla forseJakby sie w filmach nic nie dzialo to nikt by na
nie nie chodzil, wiec stad scenariusze i lepsze lub gorsze sceny w nich.


Wiec czemu sie czepiasz motywu z pamiecia, skoro Ci debilizmy nie
przeszkadzaja?




[cch]



Musze obejrzec to jeszcze raz.


Oj tak. :)



> > Kazdego. Tyle ze normalnej walki z ludzmi sie nie bali, a z alienami tak,
> > bo to nieznany wrog.
> :(
> Jakos to do mnie nie przemawia.

Moze dlatego ze nigdy nie napadl na ciebie alien?


BRUHAHA!!!!!
Wlasnie predzej bym przegral z czlowiekiem niz z Obcym, bo pewnie
zawahalbym sie zabic czlowieka, a na widok Obcego reka by sie sama
zacisnela na spuscie.



> ale niestety, podczas ponownego obejrzenia wyraznie wychodza
> debilizmy takze w tych scenach. Najwyrazniej Jeunot nie potrafi
> krecic kina akcji. :(

Najwyrazniej jego filmy nie wytrzymuja twego czepialstwa. Na takie np.
"Delicatessen" tez mozna przeciez narzekac, a to ze 'australijczyk' lata
zupelnie bez sensu, a to ze z ta kobieta co nie mogla popelnic
samobojstwa to bylo deus ex machina itp. itd.


Mam dla Ciebie przykra wiadomosc. Pol godziny temu skonczylem
ogladac 'Del...' i nie znajduje niczego, do czego mozna by sie
przyczepic. Oczywiscie, sa takie drobiazgi, jak wymienione powyzej,
ale nic _razacego_. Inaczej niz w A:R.



> > Ale ktos strzelal.
> Masz racje, Murzyn strzelal przed pluciem.
> Co niczego nie zmienia, jak juz pisalem.

Zmienia.


Co?



> > : > Trudno jest w takiej sytuacji myslec i dzialac racjonalnie.
> > : Tobie, czy zaprawionym w boju piratom?
> > Kazdemu kto nie jest Jamesem Bondem.
> No comments.

Why not?


Because to zaden argument.



[ciach]
> Ograniczenia to ma mozg scenarzysty A:R. Skutek taki,
> ze musisz teraz dorabiac teorie, ktore by to uzasadnialy.
> Wspolczuje - ciezka praca to musi byc.

Nie musze. Po prostu mnie irytuje ze ludzie sie czepiaja do wszystkiego
co nie jest wylozone kawa na lawe, automatycznie przyjmuja ze takie
rzeczy to sa luki w scenariuszu.


Pudlo. Czepiam sie tylko tego, co wywolalo we mnie niesmak
swoja glupota _podczas_ ogladania filmu. Szukania z lupa kazdej
malenkiej niedorobki tez nie lubie.



[ciach]
> > : Przeczysz sam sobie. To w koncu nie strzelal dlatego, ze mu
> > : zalezalo na kolegach, czy dlatego, ze mial ich w dupie?
> > : Zdecyduj sie.
> >
> > Nie wiem, obydwa warianty sa mozliwe. Najprawdopodobniej w dupie ich
> > nie mial, ale wolalby zeby to oni zgineli a nie on.
> Ech, ta logika.

Miazdzaca, prawda?


Powiedzialbym "obca".



> > : Nawet ja potrafie wisiec na drabince plecami do niej.
> >
> > Z Obcym u nogi?
> Gdybym mial bicepsy Murzyna, to swobodnie.

Ile wazy Obcy?


Mniej niz Obcy + Murzyn.



>
> > A potrafilbys sie "przelozyc" z uprzezy na drabinke?
> A czemu nie?

Trzebaby sprobowac. Teoretycznie sie nie rozstrzygnie. Tylko trzeba
jeszcze ustalic wage Obcego (pewnie niemala).


O tym wyzej.



> > : Chyba z pol minuty kaleka sie nadyma, nadyma, nadyma,
> > : a nikt nic nie robi.
> > Suspens.
> AAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!

Rozumiem. Puscily nerwy (od nadmiaru suspensu).


Puscily.
Od nadmiaru.
Ale nie suspensu. :(((




[cch]


> > : Wystarczyloby chwycic Murzyna, zeby ulzyc Kalece.
> >
> > Ale na to juz trzeba wpasc. Brzydki byl _glupi_.
> AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ja nie wpadlem, a glupi nie jestem.


A ja wpadlem.
To znaczy, ze jestem genialny?



> > Ale nie rozpuszcza sie tak szybko. DSyfuzja w wodzie w temperaturze pokojowej
> > jest dosc powolna.
> Wiec powinni zginac po rozwaleniu pierwszego.

Dlaczego? Jak zginal to byl daleko od nich, a dyfuzja jest powolna.


Wiec Murzyn tez by nie zginal.



> > : sie co do tej sceny i ze to polemika dla polemiki, jak w
> > : dyskusji o Jasiu.
> > Aha :)
> Mam racje?

Poniekad. Nie mam zeadnego zywotnego interesu zeby przekonac cie ze Obcy
4 to dobry film, chociaz IMHO jest, i dlatego sie kloce (no, mam jeszcze
inny powod).


AAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!
CZLOWIEKU! Przeciez wyraznie pisalem w pierwszym poscie, ze mnie
TEZ SIE PODOBAL! TO JEST DOBRY FILM! Ale sa w nim straszne glupoty,
ktore powoduja, ze nie jest 'swietny'.




[cch]


Wiec po kolei: Czules sie jakbys ogladal kabaret 'Potem' i nie podobalo
ci sie bo poszedles na horror. Elementy humorystyczne nie pasuja ci w
horrorze. Twoim zdaniem pasowalyby do ID4 czesc druga, zatem gdybys
poszedl na ID4 czesc 2 to potraktowalbys jako komedie i byloby ok. Ja
potraktowalem A:R jako komedie i uwazam ze chodzi dokladnie o to.

Jesli mowie ze sie setnie ubawilem a ty mi na to ze poszedles na horror
a nie na ID4 to sugeruje ze uwazasz ID4 za film o podobnym humorze co
A:R. Ja widzialem ID4 i sie nie ubawilem. Zdecydowanie wole pojsc na
horror i zobaczyc kabaret 'Potem' niz pojsc na film sf i zobaczyc ID4.


Mialem racje - nie zrozumielismy sie. Ale napisalem metnie - to fakt.
Po kolei:
Pamietasz scene w gniezdzie, kiedy glowa naukowca objasnia, co sie
dzieje na ekranie? Mnie nieodparcie skojarzyjo sie to z kabaretem
'Potem', w ktorym narrator w garniturze przechadza sie miedzy
sredniowiecznymi banitami. Tylko, ze w KP byl to zart, a w A:R bylo
to na powaznie, przez co stawalo sie to zenujace. To, ze zostalo to
rozwiazane w tak zenujacy sposob jest dla mnie jedna ze slabosci
scenariusza i w tym sensie porownywalem to do ID4. Z powodu jakosci
scenariusza, a nie humoru. Zamierzone dowcipy w A:R byly w wiekszosci
w porzadku. Teraz jasne?



> > : Long live 'Hot Shots'!
> > Mam zaczac wymieniac bzdury i dziury w scenariuszu?
> To byla parodia.
> Tak odebrales A:R? Tym gorzej dla scenarzysty. :(((

Parodia to moze nie. Ale komedia na pewno. I wcale nie uwazam zeby
przynosilo to jakas ujme scenarzyscie. Z cala pewnoscia nie jest to film
robiony "na powaznie".


Wg. mnie to zle. Jak Jeunet chcial nakrecic komedie, to mogl zrobic
parodie 'Obcego' i byloby wszystko w porze. Ale robic komedie z
kolejnej czesci serii, to kiepski pomysl.
Jak by Ci sie podobal 'Predator 2', gdyby nakrecili go Zuckerowie i
byloby to cos w stylu 'Hot Shots'?
Pozdrawia powazny Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

143
Data: 6 lut 1998, 02:45
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
>
> > ID4 nie jest dobry nawet potraktowany jako komedia.
> ID4 jest dobry, jesli oglada sie go, aby posmiac sie
> z hamerykanow. Ja uchachalem sie setnie.

Ja sie tylko zniesmaczylem.


A no widzisz, bo poszedles ze zlym nastawieniem.
Ja wiedzialem, ze to strasna kicha i poszedlem sie
z tego posmiac. Autentycznie na niewielu komediach tak sie
uchachalem, jak na tej propagandowce.


Poza tym czy nie zabawniej smiac sie z Francuzow? ;)


Czym innym jest smiac sie z cudzych dowcipow, a czym
innym z cudzej glupoty.



> Porownywalem do ID4, nie ze wzgledu na gagi, tylko na
> jakosc scenariusza.

No to IMO to chybione porownanie. Scenariusz to nie tylko os fabularna i
uzasadnienia, to przede wszystkim postacie, dialogi, sytuacje.


Ja przez 'jakosc' rozumialem wlasnie 'logicznosc'.



> > Nie tylko horrory trzymaja za gardlo. "Aliens" jest trzymajacym w
> > napieciu filmem akcji / thrillerem. A:R jest "action comedy".
> Mozesz mi przedstawic jakies scisle definicje, na podstawie
> ktorych przypisales te filmy do tych wlasnie gatunkow?

Definicje? Gatunkow? Chyba zartujesz.
Gatunki definiowane sa przez kanon.
Podawalem wyzej co uwazam za przyklad action comedy.
Wedlug mnie A:R ma wiecej w sobie z Bondow niz z filmow Stephena Kinga.


Tym gorzej dla Jeunota. Znaczy to, ze dal dupy i temat go przerosl.
Na szczescie dla mnie proporcje miedzy horrorem a komedia byly
jednak szczesliwiej rozlozone. Gdybym ja to odebral jak Bonda,
to bym teraz chyba siedzial w kiciu za wielokrotne mordy na
przypadkowych osobach, dokonane po wyjsciu z kina.



> > nie wystepuje Ripley. Bo cala idea scenariusza A:R opiera sie na tym
> > ze umarla Ripley, niech zyje Ripley.
> No troche racji masz. Ale uwazam, ze seria bardzo duzo
> zyskuje na tym, ze w kazdym odcinku, z Obcymi walczy
> ta sama osoba. Weaver genialnie pokazuje zmiany zachodzace
> w granej przez siebie postaci. Coraz wiekszy strach,
> pozniej desperacje, gniew, w koncu rezygnacje i obojetnosc.
> Jest po prostu WIELKA w tej roli.

Jest wielka. Ale mogliby juz sobie z nia dac spokoj, wymyslec dla niej
inna role w innym filmie, rownie wielka, a Alienom dac innego
przeciwnika, tez rownie wielkiego. Bo wielkosc wielkoscia, ale to juz
zaczyna byc troche nieswieze.


OK, nie ma sprawy.
Jedno nazwisko prosze.
Jedno jedyne wystarczy.
Kto moglby ja godnie zastapic wg. Ciebie?
Bo wg. mnie jest to rekord nie do pobicia.



> > Tez nie wiem czemu. Sama idea przypadku polega na tym ze niekoniecznie
> > wszyscy musza miec przez caly czas pecha. We wszystkich filmach o
> > Alienach pecha jest wszedfzie tyle dookola ze takie raz-na-jakis-czas
> > szczescie rownowazy tylko w strone srodka.
> Hip! hip! rozumowanie!
> i chlodna logika!
> Dokladnie trzeba sprawdzic,
> co z czego wynika. :)))
> ^^^^^^
> Te 'pechy' zawsze z czegos wynikaja, a szczescie Ripley,

Pechy nie wynikaja z 'czegos' tylko z zachcianki scenarzysty, z checi
urozmaicenia filmu. Mogliby zrobic film o tym jak interkom na statku
jest w pelni sprawny i dzieki szybkiej i sprawnej akcji Marines Obcy nie
opanowuja statku. Mogliby zrobic film o tym jak kapitan po ewakuowaniu
zalogi uwalnia autodestrukcje statku.


Mogliby. I byloby w porzadku. Chodzilo mi o co innego. Te 'pechy'
nie rodza sie z niczego, jak 99% owych 'szczesc'.
Gdyby wspomniana wyzej autodestrukcja udala sie dlatego, ze kapitan
w ostatniej chwili przypadkiem wpisal wlasciwy kod ja uruchamiajacy,
mimo tego ze bylo 3453466745 mozliwych kombinacji owego kodu, nie
podobaloby mi sie to _rownie_ mocno.



> tylko z tego, ze scenarzysta musial ja jakos uratowac,
> wiec: 'Deus ex machina'.
> Moze i jestem dziwny, ale tego nie lubie.

Mogl ja zabic albo zostawic w celi.


Naprawde nie widzisz innych mozliwosci?



Ale ja proponuje rozmawiac o filmie a nie o tym "co autor mial na
mysli".


Jesli dla mnie z filmu wyraznie wynika, ze autor _niewiele_ mial na
mysli, to dlaczego nie moge o tym napisac?



[o wybuchu]
> > mowa o jakims reaktorze, moze jeszcze bron...
> Ale czemu sie najpierw nie pali, tylko od razu wybucha?

Wydziwiasz. Nie wiemy jaka to byla bron, jakiego rodzaju naped, na co
byl obliczany kadlub statku itp. Moze najpierw sie palil tylko wszystko
trwalo zbyt szybko zeby zauwazyc? (Wchodzi w atmofere z _naprawde_ duza
szybkoscia)


To juz rozwiazal Slawek Szczyrba. To mogl byc system autodestrukcyjny.



> > > > Rozny czas rozmrazania hibernatorow.
> > > Tere fere. :))
> > > Niby dlaczego?
> >
> > Wzgledy bezpieczenstwa? Gdyby cos poszlo nie tak przy rozmrazaniu /
> > inkubacji zawsze byloby mniej problemow i przy nastepnych hibernatorach
> > mogliby uniknac bledu.
> Zgadzam sie na koncepcje roznego czasu wylegania.
> Ta nie trzyma sie kupy _zupelnie_. Przeczytaj jeszcze
> raz i sie zastanow.

Ma sens. Nie chcieli "wykluwac" wszystkich Obcych jednoczesnie. Wykluli
najpierw, powiedzmy, trzech, a reszte gornikow wsadzili do hibernatorow.
JAk sie okazalo ze trzech mozna kontrolowac to wykluli nastepnych trzech
itd. Ostatni gornik nie zalapal sie do "trojki".


Chyba, ze tak. Teraz w porzadku. Inaczej to zrozumialem. EOT



> > drasniety w dziaslo. U Obcego jest to mozliwe.
> Drasniety w dziaslo, to by musial w ustach te krew przez
> godzine zbierac, zeby starczylo do takiego pluniecia.

Przesada. Po pierwsze pyszczek mial duzy to i drasniecie moglo byc
spore. Po drugie ten ich kwas byl raczej pod wysokim cisnieniem.


Nie pisz o czyms, czego najwyrazniej nie widziales. To nie
kwas tryska z Obcego, tylko Obcy _pluje_ kwasem.



> I Obcy nawet nie ryknal gdy go trafili, nie dal w zaden
> sposob po sobie poznac, tylko zacisnal z bolu zeby,
> zebral w ustach krew i plunal w odwecie.
> BRUHAHA!!!

Byl twardy. Zmeczyc sie nie moze a kwilic musi?


Piekne, kurcze, piekne.
Podobaja mi sie Twoje zalozenia 'a priori'.
Piraci zachowywali sie jak debile, bo to nierozgarniete mieczaki.
Obcy zachowywal sie jak debil, bo to twardziel, ale
latwo sie meczy biedactwo.
Szkoda slow.
:(((



> Pozdrawia zapluty karzel Marac

Zapluty byl Murzyn a nie karzel :)


Wszystkie karly sa zaplute! Kolega jakis nie dzisiejszy. :)
Pozdrawia reakcyjny Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

144
Data: 6 lut 1998, 02:45
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:


[cch]


> > > > >-co z Murzynem, rozpuscil sie w tej wodzie?
> > > > Zjadly go.
> > > ???Kto go zjadl? Czasteczki wody???
> > Czasteczki kwasu?
> Po zabiciu pierwszego Obcego, czasteczki kwasu jakos im nie
> zaszkodzily. A drugi mial zaledwie mala dziurke w czaszce.

Ale Murzyn wpadl do wody zczepiony z nim. W tym samym miejscu. Ten, co
go zabili, byl dosc od nich daleko.


Ale przytulony do Obcego nie byl, right?
Jak spadl do wody, miedzy nimi znalazla sie woda wlasnie, right?
Dyfuzja jest powolna, right?
Mogl go wtedy odczepic i zwiac, right?
Starczy?



> > Mogla sie rozpasc (kadlub nie wytrzymal naprezen i temperatury) a wybuch
> > mogl byc od reaktora.
> Ale to wygladalo inaczej. Nie-na-tu-ral-nie.

Kurna, nie wiem jak wyglada kilkukilometrowy statek rozbijajacy sie w
atmosferze. Naprawde nie wiem.


To juz rozwiazal Slawek.



> Jesli chodzi Ci o mutacje, o ktorych jest w 'scenie gniazdowej'
> i 'drabiniastej', to ja ich nie przyjmuje do wiadomosci. :)
> Dla mnie te sceny nie istnieja, jako nie majace nic wspolnego
> z reszta fabuly serialu.

Chodzi mi o rozna ilosc palcow,


Naprawde? Jestes pewien? Gdzie?


ksztalt glowy, sposob poruszania sie


U mrowek/pszczol rozne osobniki tez roznie wygladaja (truten,
robotnica), a zgodzisz sie chyba, ze Obcy to podobny gatunek?
Poza tym, czemu wyciales swoja wypowiedz?
Juz nie pamietam co pisales o mutacjach. :(((



> Pozdrawia czasami dajacy sie przekonac Marac

A widzisz, a widzisz! :)


Zebys tak jeszcze Ty poszedl w moje slady. :)
Pozdrawia rozmarzony Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

145
Data: 6 lut 1998, 02:45
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article


Marac wrote in message <01bd2aa2$584928a0$LocalHost@default>...
>
>Ale IMHO to byl belkot. To co gadal ten naukowiec w gniezdzie bylo
>straszne. Wlasnie - nie to, co sie dzialo na ekranie, ale te glupoty,
>ktore mu kazali gadac, byly naprawde przerazajace. :(((
>
Moze mu sie klepki poprzestawialy z przerazenia :)


ROTFL!!!!!!




>Oj tak. :(((
>200 % racji /zadowolony? :) /
>
Chociaz raz :)


A co mi szkodzi. :)



>> No comments - to juz bylo walkowane x->inf razy.
>Puscmy te scene w niepamiec. :)
>
Howg!
Tylko o czym teraz bedziemy rozmawiac ?
Ta nieszczesna scena wyrabiala w porywach chyba do
25% ruchu na liscie... ;)


Hehe...
Niektorzy juz mi tu chca z tego powodu wlasna grupe zakladac.
Pozdrawia pl.rec.slowotok.marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

146
Data: 6 lut 1998, 19:54
Temat:

Re: Obcy - serial, bylo Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Arkadiusz Bolesław Lisiecki napisał(a) w wiadomości:


>
>Nie nie Rakowaty Obcy czyli krzyzowka Obcego z Rakiem i parowozem
>:))))))))))))
>
I bedzie podsuwal slady dwom facehuggerom z FBI ?
:D



NO co ty, RAKOWATY to ten stary, zly co Mulderowi zawsze bruzdzi, i ma
BOUNTYHUNTERA na uslugach.


No tak. A wiec :
"I bedzie podsuwal _falszywe_ slady dwom facehuggerom z FBI ?"
:)


Arkadiusz Boleslaw Lisiecki
reiki@priv.onet.pl



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Compatible: Gracefully accepts erroneous data from any source.



147
Data: 6 lut 1998, 20:12
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac napisał(a) w wiadomości: <01bd328a$71dfa600$8483ccc2@default>...



Wg. mnie to zle. Jak Jeunet chcial nakrecic komedie, to mogl zrobic
parodie 'Obcego' i byloby wszystko w porze. Ale robic komedie z
kolejnej czesci serii, to kiepski pomysl.
Jak by Ci sie podobal 'Predator 2', gdyby nakrecili go Zuckerowie i
byloby to cos w stylu 'Hot Shots'?


No wlasnie. Wedlug mnie nakrecili Aliens 3 1/3 a nie 'czworke'...


Pozdrawia powazny Marac
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Compatible: Gracefully accepts erroneous data from any source.



148
Data: 6 lut 1998, 20:17
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac napisał(a) w wiadomości: <01bd3292$d1665300$8483ccc2@default>...


>
Moze mu sie klepki poprzestawialy z przerazenia :)


ROTFL!!!!!!


No co :)))


Hehe...
Niektorzy juz mi tu chca z tego powodu wlasna grupe zakladac.
Pozdrawia pl.rec.slowotok.marac


alt.fan.marac ???
ZA! :)


Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--Compatible: Gracefully accepts erroneous data from any source.



149
Data: 7 lut 1998, 10:34
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:




[ciach]


> Musze obejrzec to jeszcze raz.
Oj tak. :)



Ale wcale nie po to zeby sobie obrzydzic, tylko dlatego ze naprawde
uwazam ze to fajny film.


>
> > > Kazdego. Tyle ze normalnej walki z ludzmi sie nie bali, a z alienami tak,
> > > bo to nieznany wrog.
> > :(
> > Jakos to do mnie nie przemawia.
>
> Moze dlatego ze nigdy nie napadl na ciebie alien?
BRUHAHA!!!!!
Wlasnie predzej bym przegral z czlowiekiem niz z Obcym, bo pewnie
zawahalbym sie zabic czlowieka, a na widok Obcego reka by sie sama
zacisnela na spuscie.




> "Delicatessen" tez mozna przeciez narzekac, a to ze 'australijczyk'
> lata zupelnie bez sensu, a to ze z ta kobieta co nie mogla popelnic
> samobojstwa to bylo deus ex machina itp. itd.
Mam dla Ciebie przykra wiadomosc. Pol godziny temu skonczylem
ogladac 'Del...' i nie znajduje niczego, do czego mozna by sie
przyczepic. Oczywiscie, sa takie drobiazgi, jak wymienione powyzej,
ale nic _razacego_. Inaczej niz w A:R.



Pewnie to kwestia twojego nastawienia. Bo chocby takie dwa _mnie_
najbardziej "razace" przypadki to wlasnie te o ktorych wspomnialem.
Kazdy rzut "australijczykiem" byl takim pogwalceniem praw przyrody ze
pamiec genetyczna, wyrastajace macice, wybuchy podwodne i co tam jeszcze
to przy tym betka.
Pisales ze znalezienie przewodow przez Ripley bylo nieuzasadnionym i
nieprawdopodobnym szczesciem. Czy to ze tej kobiecie nie udawaly sie
proby samobojstw nie udawalo sie to, to spisek czy zwykle zdarzenia w
ramach rachunku prawdopodobienstwa?
No i jeszcze w jaki byl sens pchania przez taksowkarza wielkiego i
ciezkiego samochodu z jednym czlowiekiem w srodku? I po co w ogole
glowny bohater bral taksowke ktora wozila go wolniej niz gdyby szedl na
piechote, a jeszcze musial placic?


> > Masz racje, Murzyn strzelal przed pluciem.
> > Co niczego nie zmienia, jak juz pisalem.
> Zmienia.
Co?



Ze mogl pluc "krwia"


> > > : > Trudno jest w takiej sytuacji myslec i dzialac racjonalnie.
> > > : Tobie, czy zaprawionym w boju piratom?
> > > Kazdemu kto nie jest Jamesem Bondem.
> > No comments.
> Why not?
Because to zaden argument.



Argument jest taki ze sobie wyobrazasz ze zaprawieni w boju piraci
niczego sie nie boja, a nawet jesli to kieruja sie w kazdej sytuacji
tylko rozsadkiem i rutyna. Sa i tacy ludzie, ale sama zaprawa bojowa
niekoniecznie to daje.
Strach i odruch paniki jest rzeca na tyle ograniczna ze postacie ktore w
kazdej sytuacji zagrozenia zachowuja sa w stu procentach opanowane sa
nieco pod tym wzgledem razace (a przynajmniej karykaturalne). Patrz
JAmes Bond i partz McGyver.

[ciach]


> > Ech, ta logika.
>
> Miazdzaca, prawda?
Powiedzialbym "obca".



Hmm, moze to film o Obcych dla Obcych? :)


> > > : Nawet ja potrafie wisiec na drabince plecami do niej.
> > >
> > > Z Obcym u nogi?
> > Gdybym mial bicepsy Murzyna, to swobodnie.
>
> Ile wazy Obcy?
Mniej niz Obcy + Murzyn.



Ale Obcy + Murzyn wazy wiecej niz Murzyn. W szczegolnosci moze wazyc
tyle ze Murzynowi by wykrecilo stawy (nie mogl przeciez chwycic sie
drabinki nad swoja glowa, za daleko od niej byl).


> > > A potrafilbys sie "przelozyc" z uprzezy na drabinke?
> > A czemu nie?
> Trzebaby sprobowac. Teoretycznie sie nie rozstrzygnie. Tylko trzeba
> jeszcze ustalic wage Obcego (pewnie niemala).
O tym wyzej.



Nie rozstrzyga. Mi sie to wydaje dosc skomplkowane nawet bez Obcego u
nogi.

[ciach]


> > > : Wystarczyloby chwycic Murzyna, zeby ulzyc Kalece.
> > > Ale na to juz trzeba wpasc. Brzydki byl _glupi_.
> > AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
> Ja nie wpadlem, a glupi nie jestem.
A ja wpadlem.
To znaczy, ze jestem genialny?



Nie. To znaczy ze mozna na to wpasc lub nie wpasc. To ze ty wpadles nie
znaczy ze kazdy musi. Przy tym czynnik czasowy byl dosc krytyczny.


>
> > > Ale nie rozpuszcza sie tak szybko. DSyfuzja w wodzie w temperaturze pokojowej
> > > jest dosc powolna.
> > Wiec powinni zginac po rozwaleniu pierwszego.
> Dlaczego? Jak zginal to byl daleko od nich, a dyfuzja jest powolna.
Wiec Murzyn tez by nie zginal.



Murzyn wpadl do wody _razem_ z Obcym. Chyba jest roznica czy ktos wleje
kwas do wody w miejscu gdzie jestes czy na drugim koncu basenu.


AAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!
CZLOWIEKU! Przeciez wyraznie pisalem w pierwszym poscie, ze mnie
TEZ SIE PODOBAL! TO JEST DOBRY FILM! Ale sa w nim straszne glupoty,
ktore powoduja, ze nie jest 'swietny'.



Ja tez uwazam ze nie jest swietny. Ale nie z powodu glupot. IMHO film
zeby byl swietny musi miec cos a nie czegos nie miec (np. glupot).

[ciach]


scenariusza i w tym sensie porownywalem to do ID4. Z powodu jakosci
scenariusza, a nie humoru. Zamierzone dowcipy w A:R byly w wiekszosci
w porzadku. Teraz jasne?



Tylko ze:
ID4 rozgrywalo sie w "naszych" realiach, wiec rozne rzeczy sa bzdurne z
tego powodu ze naprawde jest/byloby inaczej.
Po drugie pozostale bzdury to jest juz zupelnie inna klasa bzdurnosci
niz niedociagniecia Aliena.
Po trzecie scenariusz to nie tylko ciag przyczynowo-skutkowy, to tez
postacie, dialogi, sytuacje itp. (chyba juz to piaslem). Tu Alien bije
ID4 na glowe.
Po czwarte Alien mi sie podobal nie dlatego ze jest kosekwentny czy
realistyczny, a dlatego ze jest estetyczny, a ID4 to szmira.


> Parodia to moze nie. Ale komedia na pewno. I wcale nie uwazam zeby
> przynosilo to jakas ujme scenarzyscie. Z cala pewnoscia nie jest to
> film robiony "na powaznie".
Wg. mnie to zle. Jak Jeunet chcial nakrecic komedie, to mogl zrobic
parodie 'Obcego' i byloby wszystko w porze.



Tylko ze nie chodzilo o zrobienie parodii Obcego, tylko filmu sf z
pogranicza filmu akcji i komedii. A Obcy po prostu robia za "zlych".


Ale robic komedie z kolejnej czesci serii, to kiepski pomysl.
Jak by Ci sie podobal 'Predator 2', gdyby nakrecili go Zuckerowie i
byloby to cos w stylu 'Hot Shots'?



Pewnie tak. Moze nawet bardziej niz to co jest. Nie jestem wielkim fanem
Predatora. (ok, _jestem_ fanem Obcych 2, ale nigdy nie pialem ze A:R mam
za film od Aliens lepszy, nawet IMHO jest gorszy niz jedynka, chociaz
lepiej sie go oglada niz trojke).
Staram sie nigdy nie oceniac filmu za szarganie swietosci.


Pozdrawia powazny Marac



Andrzej Jarzabek



150
Data: 7 lut 1998, 11:18
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> > > ID4 nie jest dobry nawet potraktowany jako komedia.
> > ID4 jest dobry, jesli oglada sie go, aby posmiac sie
> > z hamerykanow. Ja uchachalem sie setnie.
> Ja sie tylko zniesmaczylem.
A no widzisz, bo poszedles ze zlym nastawieniem.



TZN. zanim obejrzalem mialem pewne sygnaly ze to badziewie, fakt.


Ja wiedzialem, ze to strasna kicha i poszedlem sie
z tego posmiac.



Dla mnie to ze film jest kicha nie jest szczegolnie zabawne... chleb
powszedni :(


Autentycznie na niewielu komediach tak sie
uchachalem, jak na tej propagandowce.



To jak juz wole Kapitana Zbika. Ma wieksze walory artystyczne.


> Poza tym czy nie zabawniej smiac sie z Francuzow? ;)
Czym innym jest smiac sie z cudzych dowcipow, a czym
innym z cudzej glupoty.



Uwazasz ze glupota Francuzow nie jest smieszna?


> No to IMO to chybione porownanie. Scenariusz to nie tylko os
> fabularna i uzasadnienia, to przede wszystkim postacie, dialogi,
> sytuacje.
Ja przez 'jakosc' rozumialem wlasnie 'logicznosc'.



To moze ja jestem jakis dziwny, bo ja przez 'jakosc' rozumiem 'jakosc'.


> Wedlug mnie A:R ma wiecej w sobie z Bondow niz z filmow Stephena
> Kinga.
Tym gorzej dla Jeunota. Znaczy to, ze dal dupy i temat go przerosl.



Dlaczego? Czyzbys slyszal jak sie zdeklarowal ze chcial zeby ten film
byl najbardziej przerazajacym horrorem wszechczasow?
Nie wyczulem w A:R takiej intencji.
Tak jakbys powiedzial ze tworca "Commando" chcial opowiedziec smutna
prawde o wojnie, ale temat go przerosl.


Na szczescie dla mnie proporcje miedzy horrorem a komedia byly
jednak szczesliwiej rozlozone. Gdybym ja to odebral jak Bonda,
to bym teraz chyba siedzial w kiciu za wielokrotne mordy na
przypadkowych osobach, dokonane po wyjsciu z kina.



Nie lubisz Bonda? Czy po prostu wszystkie Bondy wywoluja u ciebie z
jakiegos powodu agresje?


> inna role w innym filmie, rownie wielka, a Alienom dac innego
> przeciwnika, tez rownie wielkiego. Bo wielkosc wielkoscia, ale to juz
> zaczyna byc troche nieswieze.
OK, nie ma sprawy.
Jedno nazwisko prosze.
Jedno jedyne wystarczy.
Kto moglby ja godnie zastapic wg. Ciebie?
Bo wg. mnie jest to rekord nie do pobicia.



Jako Ellen Ripley oczywiscie nikt.
Jako glowny przeciwnik Alienow:
Christopher Walken
Bruce Willis (np. scenariusz taki ze alieny opanowuja kanalizacje w
jakims miescie, a Willis jest szczurolapem - weteranem)
Jesli musi byc kobieta to moznaby poszukac wsrod jakichs mniej znanych
aktorek, w tej chwili nie kojarze nikogo.


> urozmaicenia filmu. Mogliby zrobic film o tym jak interkom na statku
> jest w pelni sprawny i dzieki szybkiej i sprawnej akcji Marines Obcy nie
> opanowuja statku. Mogliby zrobic film o tym jak kapitan po ewakuowaniu
> zalogi uwalnia autodestrukcje statku.
Mogliby. I byloby w porzadku.



Tylko film bylby przykrotki. I Weaver by sobie duzo nie pograla.


Chodzilo mi o co innego. Te 'pechy'
nie rodza sie z niczego, jak 99% owych 'szczesc'.
Gdyby wspomniana wyzej autodestrukcja udala sie dlatego, ze kapitan
w ostatniej chwili przypadkiem wpisal wlasciwy kod ja uruchamiajacy,
mimo tego ze bylo 3453466745 mozliwych kombinacji owego kodu, nie
podobaloby mi sie to _rownie_ mocno.



To ze interkom nie dziala akurat wtedy kiedy Obcy wydostaja sie na
wolnosc nie jest chyba niczym uzasadnione.
To ze obcy dorywaja kapitana zanim sie zdazyl ewakuowac tez wzielo sie z
niczego.

A w takich 'Aliens' zreszta to ze np. dowodca jednostki jest zoltodziob
tez nie ma uzasadnienia.

Jesli chodzi o jedynke to przeciez niedawno byla zabawa w uzasadnianie
dlaczego Ash znalazl sie na pokladnie 'Nostromo'.


> > tylko z tego, ze scenarzysta musial ja jakos uratowac,
> > wiec: 'Deus ex machina'.
> > Moze i jestem dziwny, ale tego nie lubie.
> Mogl ja zabic albo zostawic w celi.
Naprawde nie widzisz innych mozliwosci?



Te dwie mozliwosci sa "logiczne". Wszelkie inne to 'Deus ex machina'.
No, jeszcze moglby ja zabrac do gniazda, wycinajac w ten sposob srodek
filmu albo przynajmniej wylaczajac Weaver z akcji na ten czas (nawet nie
sadze zeby Sigourney sie na to zgodzila).


> > > drasniety w dziaslo. U Obcego jest to mozliwe.
> > Drasniety w dziaslo, to by musial w ustach te krew przez
> > godzine zbierac, zeby starczylo do takiego pluniecia.
>
> Przesada. Po pierwsze pyszczek mial duzy to i drasniecie moglo byc
> spore. Po drugie ten ich kwas byl raczej pod wysokim cisnieniem.
Nie pisz o czyms, czego najwyrazniej nie widziales. To nie
kwas tryska z Obcego, tylko Obcy _pluje_ kwasem.



Bo mu (w tym wariancie wyjasnienia) tryska _do_pyska_. W ten sposob w
krotkim czasie ma "usta" pelne "krwi". Zreszta nie pamietam czy akurat
na filmie widac czy tak jest czy nie jest.


> Byl twardy. Zmeczyc sie nie moze a kwilic musi?
Piekne, kurcze, piekne.
Podobaja mi sie Twoje zalozenia 'a priori'.



To nie sa zalozenia a priori tylko wlasnie a posteriori. Najpierw
obejrzalem film, a teraz mowie jak to moglo byc zeby wygladalo tak jak
na filmie.


Piraci zachowywali sie jak debile, bo to nierozgarniete mieczaki.



Nigdy tak nie pisalem. Piraci zachowywali sie jak debile bo albo
debilami byli (popisu inteligencji to oni nie daja) albo bo sie
przestraszyli.


Obcy zachowywal sie jak debil, bo to twardziel, ale



Obcy w ogole raczej nie sa inteligentni na poziomie czlowieka.


latwo sie meczy biedactwo.



Obcy poruszaja sie bardzo szybko, nie mogliby raczej utrzymac takiej
aktywnosci przez dluzszy czas bez odpoczynku. Wsrod zycia ziemskiego
zmeczenie jest znanym zjawiskiem, powoduje je ograniczona wydajnosc
metabolizmu. Nie rozumiem dlaczego u Obcych mialoby byc inaczej.

Zreszta zmeczenie to byl twoj pomysl a nie moj, ty go z gory (a priori)
wyszydziles, a ja tylko spytalem czemu nie.


Pozdrawia reakcyjny Marac



Andrzej Jarzabek



151
Data: 7 lut 1998, 11:31
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> Ale Murzyn wpadl do wody zczepiony z nim. W tym samym miejscu. Ten, co
> go zabili, byl dosc od nich daleko.
Ale przytulony do Obcego nie byl, right?



Mial go uczepionego do nogi. Nie wiem czy martwy Obcy plywa czy tonie,
ale jesli nawet tonie to zapewne wolniej niz spada sie w powietrzu. Wiec
Murzyn spadlby _na_ niego.


Jak spadl do wody, miedzy nimi znalazla sie woda wlasnie, right?
Dyfuzja jest powolna, right?
Mogl go wtedy odczepic i zwiac, right?
Starczy?



Dyfuzja jest powolna, ale w przypadku wpadniecia do wody to samo
wpadanie a nie dyfuzja jest glownym czynnikiem powodujacym wymieszanie
cieczy. Dyfuzja raczej gra role poza obszarami "zamieszania".


> > Jesli chodzi Ci o mutacje, o ktorych jest w 'scenie gniazdowej'
> > i 'drabiniastej', to ja ich nie przyjmuje do wiadomosci. :)
> > Dla mnie te sceny nie istnieja, jako nie majace nic wspolnego
> > z reszta fabuly serialu.
>
> Chodzi mi o rozna ilosc palcow,
Naprawde? Jestes pewien? Gdzie?



W jedynce Obcy ma szesc.



> ksztalt glowy, sposob poruszania sie
U mrowek/pszczol rozne osobniki tez roznie wygladaja (truten,
robotnica), a zgodzisz sie chyba, ze Obcy to podobny gatunek?
Poza tym, czemu wyciales swoja wypowiedz?
Juz nie pamietam co pisales o mutacjach. :(((



No wlasnie pisalem o tym ze Obcy sa rozni jeden od drugiego, i to ze w
scenie X zachowuja sie tak, to nie znaczy ze _kazdy_ Obcy w ten sposob
zachowuje sie czy reaguje. Na przyklad ten z drabiny mogl byc
'robotnica' a nie 'wojownikiem' i byc mniej agresywny, czy tez umiec
pluc kwasem (w celu 'wyzerania' tuneli w 'mrowisku'. Ale mozna sobie tez
wyobrazic ze Obcy to nie jest taka duz pszczola czy mrowka i podzialy i
funkcje moga byc u nich zupelnie inne.


> > Pozdrawia czasami dajacy sie przekonac Marac
> A widzisz, a widzisz! :)
Zebys tak jeszcze Ty poszedl w moje slady. :)



To napisz cos co mnie przekona :)





Andrzej Jarzabek



152
Data: 7 lut 1998, 14:48
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <6bfobc$e5c@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac napisał(a) w wiadomości: <01bd3292$d1665300$8483ccc2@default>...
>> >
>> Moze mu sie klepki poprzestawialy z przerazenia :)
>ROTFL!!!!!!
>
No co :)))


No dobre! :)



>Hehe...
>Niektorzy juz mi tu chca z tego powodu wlasna grupe zakladac.
>Pozdrawia pl.rec.slowotok.marac
>
alt.fan.marac ???
ZA! :)


HURRRA!!!!
Bede slawny, bede slawny!!!
:)))
Pozdrawia zachwycony Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

153
Data: 7 lut 1998, 15:32
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Michal M.

Marac wrote:


> >Hehe...
> >Niektorzy juz mi tu chca z tego powodu wlasna grupe zakladac.
> >Pozdrawia pl.rec.slowotok.marac
> >
> alt.fan.marac ???
> ZA! :)
>
HURRRA!!!!
Bede slawny, bede slawny!!!
:)))
Pozdrawia zachwycony Marac



Rownie slawny jak Marek R. Falzmann. :-b

--
Michal M. Rokita
mmr@eskadra.com.pl

Everybody is a book of blood;
wherever we're opened, we're red.



154
Data: 7 lut 1998, 19:52
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Slawomir S

Marac napisał(a) w wiadomości:




No co :)))


No dobre! :)


Aha. :)


alt.fan.marac ???
ZA! :)


HURRRA!!!!
Bede slawny, bede slawny!!!
:)))


To bedziesz juz drugim uczestnikiem *.sf-f ktory
otrzyma swoja wlasna grupe alt.* :>


Pozdrawia zachwycony Marac
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?



Slawek
-- Slawomir Szczyrba < steev@priv.onet.pl >
--< ICQ UIN #2950690 >< http://priv.onet.pl/ka/steev >
--
--How do I love thee? My accumulator overflows.



155
Data: 7 lut 1998, 23:36
Temat:

Re: Obcy - serial

Autor: Sebastian

Arkadiusz Bolesław Lisiecki napisał...


Nie nie Rakowaty Obcy czyli krzyzowka Obcego z Rakiem i parowozem
:))))))))))))



To byloby jawne przegiecie ;-)

--
Sebastian Zurowski
bas80@polbox.com



156
Data: 8 lut 1998, 09:36
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Arkadiusz Bolesław Lisiecki wrote:



> To bedziesz juz drugim uczestnikiem *.sf-f ktory
> otrzyma swoja wlasna grupe alt.* :>
>
A kto byl pierwszy ????????



Niejaki Marek Robert Falzmann, pisarz (i ponoc poeta :)
Jakis czas temu ludzie na niego narzekali, wiec oglosil ze jesli
odpowiednia ilosc zaglosuje zeby sobie poszedl to pojdzie. AFAIR osoby
ktore tak zaglosowaly mozna policzyc na palcach, wiekszosc nie
glosowala, kilka osob chyba glosowalo zeby zostal. Poszedl.
Ale teraz ma swoja grupe :)



Arkadiusz Boleslaw Lisiecki



Andrzej Jarzabek



157
Data: 8 lut 1998, 16:18
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
[ciach]
> > Musze obejrzec to jeszcze raz.
> Oj tak. :)

Ale wcale nie po to zeby sobie obrzydzic, tylko dlatego ze naprawde
uwazam ze to fajny film.


Pozyjemy, zobaczymy :)



> > > > Kazdego. Tyle ze normalnej walki z ludzmi sie nie bali, a z alienami tak,
> > > > bo to nieznany wrog.
> > > :(
> > > Jakos to do mnie nie przemawia.
> >
> > Moze dlatego ze nigdy nie napadl na ciebie alien?
> BRUHAHA!!!!!
> Wlasnie predzej bym przegral z czlowiekiem niz z Obcym, bo pewnie
> zawahalbym sie zabic czlowieka, a na widok Obcego reka by sie sama
> zacisnela na spuscie.

> > "Delicatessen" tez mozna przeciez narzekac, a to ze 'australijczyk'
> > lata zupelnie bez sensu, a to ze z ta kobieta co nie mogla popelnic
> > samobojstwa to bylo deus ex machina itp. itd.
> Mam dla Ciebie przykra wiadomosc. Pol godziny temu skonczylem
> ogladac 'Del...' i nie znajduje niczego, do czego mozna by sie
> przyczepic. Oczywiscie, sa takie drobiazgi, jak wymienione powyzej,
> ale nic _razacego_. Inaczej niz w A:R.


[cch - czepianie sie 'Delikatesow']
To troche tak, jakbys patrzac na obraz Dalego bulwersowal sie,
ze to bzdury, bo zegary nie moga wiednac. Jest pewna 'drobna'
roznica miedzy realizmem, a surrealizmem.
Wydawalo mi sie, ze probujesz mnie przekonac, ze scena drabiniasta
byla realistyczna, ale moze zle odebralem Twoje intencje.



> > > Masz racje, Murzyn strzelal przed pluciem.
> > > Co niczego nie zmienia, jak juz pisalem.
> > Zmienia.
> Co?

Ze mogl pluc "krwia"


Nie chce mi sie powtarzac. Przejrzyj poprzednie posty.



> > > > : > Trudno jest w takiej sytuacji myslec i dzialac racjonalnie.
> > > > : Tobie, czy zaprawionym w boju piratom?
> > > > Kazdemu kto nie jest Jamesem Bondem.
> > > No comments.
> > Why not?
> Because to zaden argument.

Argument jest taki ze sobie wyobrazasz ze zaprawieni w boju piraci
niczego sie nie boja, a nawet jesli to kieruja sie w kazdej sytuacji
tylko rozsadkiem i rutyna. Sa i tacy ludzie, ale sama zaprawa bojowa
niekoniecznie to daje.
Strach i odruch paniki jest rzeca na tyle ograniczna ze postacie ktore w
kazdej sytuacji zagrozenia zachowuja sa w stu procentach opanowane sa
nieco pod tym wzgledem razace (a przynajmniej karykaturalne). Patrz
JAmes Bond i partz McGyver.


A moj argument jest taki, ze sobie wyobrazasz, ze zaprawieni
w boju piraci sraja po gaciach jak emeryci. Nie, nie mam juz
sily - EOT



[ciach]
> > > Ech, ta logika.
> >
> > Miazdzaca, prawda?
> Powiedzialbym "obca".

Hmm, moze to film o Obcych dla Obcych? :)


No tak, na to nie wpadlem :)
W takim razie byl lepszy, niz myslalem. :)



> > > > : Nawet ja potrafie wisiec na drabince plecami do niej.
> > > >
> > > > Z Obcym u nogi?
> > > Gdybym mial bicepsy Murzyna, to swobodnie.
> >
> > Ile wazy Obcy?
> Mniej niz Obcy + Murzyn.

Ale Obcy + Murzyn wazy wiecej niz Murzyn.


No wlasnie. Kaleka utrzymal ich obu przez ok. minute, to
Murzyn nie utrzymalby samego Obcego?


W szczegolnosci moze wazyc
tyle ze Murzynowi by wykrecilo stawy (nie mogl przeciez chwycic sie
drabinki nad swoja glowa, za daleko od niej byl).

[ciach]
> > > > : Wystarczyloby chwycic Murzyna, zeby ulzyc Kalece.
> > > > Ale na to juz trzeba wpasc. Brzydki byl _glupi_.
> > > AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
> > Ja nie wpadlem, a glupi nie jestem.
> A ja wpadlem.
> To znaczy, ze jestem genialny?

Nie. To znaczy ze mozna na to wpasc lub nie wpasc. To ze ty wpadles nie
znaczy ze kazdy musi. Przy tym czynnik czasowy byl dosc krytyczny.


Wybacz, ale ktos, kto nie wpada na to, aby pomoc wiszacemu nizej
koledze, ktory za chwile pusci sie drabinki i spadnie, tylko sie
spokojnie na to gapi, musial miec amputowany w dziecinstwie mozg
(i to we wczesnym dziecinstwie). Nie pije tu do Ciebie, bo Ty
ogladales film i najwyrazniej czesc mozgu odpowiadajaca za myslenie
zostala przytloczona przez te czesci, ktore odbieraly docierajace
bodzce. Sam to znam, bo jak juz pisalem, za pierwszym razem nie
zauwazylem nielogicznosci w scenie podwodnej i mesowej. Jednak w
scenie drabiniastej nagromadzenie bzdur osiagnelo takie stezenie,
ze informacja o tym przedarla sie do mojej swiadomosci.
I nie pisz, ze Brzydki _byl_ debilem i nie wpadl na to, bo tam _nikt_
nic nie robi.



> > > > Ale nie rozpuszcza sie tak szybko. DSyfuzja w wodzie w temperaturze pokojowej
> > > > jest dosc powolna.
> > > Wiec powinni zginac po rozwaleniu pierwszego.
> > Dlaczego? Jak zginal to byl daleko od nich, a dyfuzja jest powolna.
> Wiec Murzyn tez by nie zginal.

Murzyn wpadl do wody _razem_ z Obcym. Chyba jest roznica czy ktos wleje
kwas do wody w miejscu gdzie jestes czy na drugim koncu basenu.


A ile wg. Ciebie bylo tego kwasu, wiadro? Najwyzej by sie troche
poparzyl, zanim by stamtad zwial.



> AAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!
> CZLOWIEKU! Przeciez wyraznie pisalem w pierwszym poscie, ze mnie
> TEZ SIE PODOBAL! TO JEST DOBRY FILM! Ale sa w nim straszne glupoty,
> ktore powoduja, ze nie jest 'swietny'.

Ja tez uwazam ze nie jest swietny. Ale nie z powodu glupot. IMHO film
zeby byl swietny musi miec cos a nie czegos nie miec (np. glupot).


Wiec czego takiego nie mial, ze nie byl swietny (serio, ciekaw jestem).
Poza tym troche to dziwne. Naprawde nigdy Ci nie przeszkadza nic, co
zostalo w filmach umieszczone? Np. glupie zakonczenie, kiepscy aktorzy,
psujacy odbior filmu?



[ciach]
> scenariusza i w tym sensie porownywalem to do ID4. Z powodu jakosci
> scenariusza, a nie humoru. Zamierzone dowcipy w A:R byly w wiekszosci
> w porzadku. Teraz jasne?

Tylko ze:
ID4 rozgrywalo sie w "naszych" realiach, wiec rozne rzeczy sa bzdurne z
tego powodu ze naprawde jest/byloby inaczej.
Po drugie pozostale bzdury to jest juz zupelnie inna klasa bzdurnosci
niz niedociagniecia Aliena.


O jejciu, przeciez nie pisalem, ze byl tak samo bzdurny.
Nie bulwersuj sie.


Po trzecie scenariusz to nie tylko ciag przyczynowo-skutkowy, to tez
postacie, dialogi, sytuacje itp. (chyba juz to piaslem). Tu Alien bije
ID4 na glowe.
Po czwarte Alien mi sie podobal nie dlatego ze jest kosekwentny czy
realistyczny, a dlatego ze jest estetyczny, a ID4 to szmira.


To oczywiste, ze to jest zupelnie inna klasa filmow.



> > Parodia to moze nie. Ale komedia na pewno. I wcale nie uwazam zeby
> > przynosilo to jakas ujme scenarzyscie. Z cala pewnoscia nie jest to
> > film robiony "na powaznie".
> Wg. mnie to zle. Jak Jeunet chcial nakrecic komedie, to mogl zrobic
> parodie 'Obcego' i byloby wszystko w porze.

Tylko ze nie chodzilo o zrobienie parodii Obcego, tylko filmu sf z
pogranicza filmu akcji i komedii. A Obcy po prostu robia za "zlych".


Wg. mnie, jesli sie kreci kolejna czesc 'Obcego' jako zwykly film
z pogranicza akcji i komedii, gdzie Obcy _po prostu_ robia za zlych,
to nie najlepiej. Dla mnie ta seria jest czyms wiecej.
Pozdrawia pograniczny Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

158
Data: 8 lut 1998, 16:18
Temat:

Re: Znajomy: Zakatarzony

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:


[cch]


> Ja wiedzialem, ze to strasna kicha i poszedlem sie
> z tego posmiac.

Dla mnie to ze film jest kicha nie jest szczegolnie zabawne... chleb
powszedni :(


Taka kicha? Taka kicha zdarza sie raz na pare lat.



> Autentycznie na niewielu komediach tak sie
> uchachalem, jak na tej propagandowce.

To jak juz wole Kapitana Zbika. Ma wieksze walory artystyczne.


Ale ID4 lepiej sie oglada. I jest lepszy wizualnie.



> > Poza tym czy nie zabawniej smiac sie z Francuzow? ;)
> Czym innym jest smiac sie z cudzych dowcipow, a czym
> innym z cudzej glupoty.

Uwazasz ze glupota Francuzow nie jest smieszna?


Glupoty Francuzow nie widac (a sa glupi?). A glupota Hamerykanow
wylewala sie z ekranu na ID4 rwacym strumieniem.



> > No to IMO to chybione porownanie. Scenariusz to nie tylko os
> > fabularna i uzasadnienia, to przede wszystkim postacie, dialogi,
> > sytuacje.
> Ja przez 'jakosc' rozumialem wlasnie 'logicznosc'.

To moze ja jestem jakis dziwny, bo ja przez 'jakosc' rozumiem 'jakosc'.


Nie mowie, ze jakosc jest tozsama z logicznoscia. Ale dla mnie
jednym z podstawowych warunkow dobrego (i powaznego, zaznaczam)
scenariusza jest jego logicznosc. Gdy bohaterowie postepuja bez
sensu, film od razu duuuuzo u mnie traci.



> > Wedlug mnie A:R ma wiecej w sobie z Bondow niz z filmow Stephena
> > Kinga.
> Tym gorzej dla Jeunota. Znaczy to, ze dal dupy i temat go przerosl.

Dlaczego? Czyzbys slyszal jak sie zdeklarowal ze chcial zeby ten film
byl najbardziej przerazajacym horrorem wszechczasow?
Nie wyczulem w A:R takiej intencji.
Tak jakbys powiedzial ze tworca "Commando" chcial opowiedziec smutna
prawde o wojnie, ale temat go przerosl.


Nie. Gdyby Niziurski w jednym z 'Panow Samochodzikow' zamiescil
ostre sceny erotyczne, nie uwazalbys, ze cos tu nie gra? Jest cos
takiego, jak zalozenia serii. Wspomniales o Bondzie. Nie przeszkadza
Ci, ze z 'Obcego' zrobiono Bonda. Gdyby kolejnego Bonda popelnil
Kieslowski i zrobil z niego film psychologiczny, tez bys nie mial
nic w poprzek?



> Na szczescie dla mnie proporcje miedzy horrorem a komedia byly
> jednak szczesliwiej rozlozone. Gdybym ja to odebral jak Bonda,
> to bym teraz chyba siedzial w kiciu za wielokrotne mordy na
> przypadkowych osobach, dokonane po wyjsciu z kina.

Nie lubisz Bonda? Czy po prostu wszystkie Bondy wywoluja u ciebie z
jakiegos powodu agresje?


O tym wyzej.



> > inna role w innym filmie, rownie wielka, a Alienom dac innego
> > przeciwnika, tez rownie wielkiego. Bo wielkosc wielkoscia, ale to juz
> > zaczyna byc troche nieswieze.
> OK, nie ma sprawy.
> Jedno nazwisko prosze.
> Jedno jedyne wystarczy.
> Kto moglby ja godnie zastapic wg. Ciebie?
> Bo wg. mnie jest to rekord nie do pobicia.

Jako Ellen Ripley oczywiscie nikt.


Oczywiscie.


Jako glowny przeciwnik Alienow:
Christopher Walken


??? Serio? IMHO jako aktor, nie jest godzien jej butow czyscic.


Bruce Willis (np. scenariusz taki ze alieny opanowuja kanalizacje w
jakims miescie, a Willis jest szczurolapem - weteranem)


:(((


Jesli musi byc kobieta to moznaby poszukac wsrod jakichs mniej znanych
aktorek, w tej chwili nie kojarze nikogo.


Nie musi. Ale musi to byc kreakcja niosaca podobny ladunek emocjonalny.
Wg. mnie nawet de Niro nie potrafilby tak poruszyc widzow, ktorzy z
Ripley sa juz zzyci.



> > urozmaicenia filmu. Mogliby zrobic film o tym jak interkom na statku
> > jest w pelni sprawny i dzieki szybkiej i sprawnej akcji Marines Obcy nie
> > opanowuja statku. Mogliby zrobic film o tym jak kapitan po ewakuowaniu
> > zalogi uwalnia autodestrukcje statku.
> Mogliby. I byloby w porzadku.

Tylko film bylby przykrotki. I Weaver by sobie duzo nie pograla.

> Chodzilo mi o co innego. Te 'pechy'
> nie rodza sie z niczego, jak 99% owych 'szczesc'.


^^^


> Gdyby wspomniana wyzej autodestrukcja udala sie dlatego, ze kapitan
> w ostatniej chwili przypadkiem wpisal wlasciwy kod ja uruchamiajacy,
> mimo tego ze bylo 3453466745 mozliwych kombinacji owego kodu, nie
> podobaloby mi sie to _rownie_ mocno.

To ze interkom nie dziala akurat wtedy kiedy Obcy wydostaja sie na
wolnosc nie jest chyba niczym uzasadnione.
To ze obcy dorywaja kapitana zanim sie zdazyl ewakuowac tez wzielo sie z
niczego.


Przeciez wyraznie napisalem, ze 99%, a nie 100%.
Zreszta, mnie chodzi ogolnie o to, ze nie lubie 'deus ex machina',
gdy konczy sie scenarzyscie koncept. A duzo czesciej sie to zdarza,
gdy trzeba bohatera uratowac.




[cch]


> > > tylko z tego, ze scenarzysta musial ja jakos uratowac,
> > > wiec: 'Deus ex machina'.
> > > Moze i jestem dziwny, ale tego nie lubie.
> > Mogl ja zabic albo zostawic w celi.
> Naprawde nie widzisz innych mozliwosci?

Te dwie mozliwosci sa "logiczne". Wszelkie inne to 'Deus ex machina'.


Tiaaa? Masz cus kiepska wyobraznie.


No, jeszcze moglby ja zabrac do gniazda, wycinajac w ten sposob srodek
filmu albo przynajmniej wylaczajac Weaver z akcji na ten czas (nawet nie
sadze zeby Sigourney sie na to zgodzila).

> > > > drasniety w dziaslo. U Obcego jest to mozliwe.
> > > Drasniety w dziaslo, to by musial w ustach te krew przez
> > > godzine zbierac, zeby starczylo do takiego pluniecia.
> >
> > Przesada. Po pierwsze pyszczek mial duzy to i drasniecie moglo byc
> > spore. Po drugie ten ich kwas byl raczej pod wysokim cisnieniem.
> Nie pisz o czyms, czego najwyrazniej nie widziales. To nie
> kwas tryska z Obcego, tylko Obcy _pluje_ kwasem.

Bo mu (w tym wariancie wyjasnienia) tryska _do_pyska_. W ten sposob w
krotkim czasie ma "usta" pelne "krwi". Zreszta nie pamietam czy akurat
na filmie widac czy tak jest czy nie jest.


No taak - w tym wariancie wyjasnienia.
To ja prezentuje inny wariant - Obcy ma katar i nie pluje tylko
kicha. Tez Ci sie podoba?



> > Byl twardy. Zmeczyc sie nie moze a kwilic musi?
> Piekne, kurcze, piekne.
> Podobaja mi sie Twoje zalozenia 'a priori'.

To nie sa zalozenia a priori tylko wlasnie a posteriori. Najpierw
obejrzalem film, a teraz mowie jak to moglo byc zeby wygladalo tak jak
na filmie.

> Piraci zachowywali sie jak debile, bo to nierozgarniete mieczaki.

Nigdy tak nie pisalem. Piraci zachowywali sie jak debile bo albo
debilami byli (popisu inteligencji to oni nie daja) albo bo sie
przestraszyli.


Wiec pytam po raz kolejny, dlaczego jeszcze zyli?
Dlaczego nie zgineli podczas pierwszej akcji?



> Obcy zachowywal sie jak debil, bo to twardziel, ale

Obcy w ogole raczej nie sa inteligentni na poziomie czlowieka.

> latwo sie meczy biedactwo.

Obcy poruszaja sie bardzo szybko, nie mogliby raczej utrzymac takiej
aktywnosci przez dluzszy czas bez odpoczynku. Wsrod zycia ziemskiego
zmeczenie jest znanym zjawiskiem, powoduje je ograniczona wydajnosc
metabolizmu. Nie rozumiem dlaczego u Obcych mialoby byc inaczej.


BRUHAHA!!!!
Zwlaszcza w trojce co chwila przysiada zasapany i z wywieszonym
ozorem ziaje, dopoki nie odpocznie.
A ziemskie ptaki, te to dopiero musza ciagle odpoczywac, jak
troche polataja.
I wreszcie, jesli Obcy nie sa inteligentni na poziomie czlowieka,
to dlaczego ich metabolizm porownujesz z ziemskim?



Zreszta zmeczenie to byl twoj pomysl a nie moj, ty go z gory (a priori)
wyszydziles, a ja tylko spytalem czemu nie.


Dla mnie to bylo bez sensu, skoro nie byl zmeczony, to czemu tam
wisial?
Zaraz pewnie napiszesz, ze spojrzal w dol i dostal zawrotu glowy
biedaczek. Bo przeciez mozliwe, ze Obcy cierpia na lek wysokosci.
Eeech.....
Pozdrawia, powoli tracacy cierpliwosc, Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

159
Data: 8 lut 1998, 16:18
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:


[cch - czy Murzyni sa rozpuszczalni]
MSZ kwasu bylo o wieeeele za malo, aby Murzyn sie rozpuscil.
Najwyzej by sie troche poparzyl. Jesli tego nie widziales,
to trudno.




[cch]


>
> > ksztalt glowy, sposob poruszania sie
> U mrowek/pszczol rozne osobniki tez roznie wygladaja (truten,
> robotnica), a zgodzisz sie chyba, ze Obcy to podobny gatunek?
> Poza tym, czemu wyciales swoja wypowiedz?
> Juz nie pamietam co pisales o mutacjach. :(((

No wlasnie pisalem o tym ze Obcy sa rozni jeden od drugiego, i to ze w
scenie X zachowuja sie tak, to nie znaczy ze _kazdy_ Obcy w ten sposob
zachowuje sie czy reaguje. Na przyklad ten z drabiny mogl byc
'robotnica' a nie 'wojownikiem' i byc mniej agresywny, czy tez umiec
pluc kwasem (w celu 'wyzerania' tuneli w 'mrowisku'. Ale mozna sobie tez
wyobrazic ze Obcy to nie jest taka duz pszczola czy mrowka i podzialy i
funkcje moga byc u nich zupelnie inne.


Ale chyba czym innym sa roznice w budowie, a czym innym roznice
w zachowaniu, mysleniu. Poza tym, czemu nigdzie nie bylo plujacych
Obcych? W koncu juz troche ich sie przewinelo w tych 4 czesciach.



> > > Pozdrawia czasami dajacy sie przekonac Marac
> > A widzisz, a widzisz! :)
> Zebys tak jeszcze Ty poszedl w moje slady. :)

To napisz cos co mnie przekona :)


Skoro do tej pory mi sie nie udalo, to jestes chyba przypadkiem
nieuleczalnym :)
Pozdrawia zapluty Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

160
Data: 8 lut 1998, 16:18
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Slawomir Szczyrba wrote in article <6biicf$rq@zeus.polsl.gliwice.pl>...


Marac napisał(a) w wiadomości:
>> alt.fan.marac ???
>> ZA! :)
>>
>HURRRA!!!!
>Bede slawny, bede slawny!!!
>:)))
>
To bedziesz juz drugim uczestnikiem *.sf-f ktory
otrzyma swoja wlasna grupe alt.* :>


Przeciez wiem. I czuje sie zaszczycony doborowym towarzystwem. ;)
Pozdrawia (nie)slawny Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?


161
Data: 8 lut 1998, 17:41
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:


>
[cch - czepianie sie 'Delikatesow']
To troche tak, jakbys patrzac na obraz Dalego bulwersowal sie,
ze to bzdury, bo zegary nie moga wiednac. Jest pewna 'drobna'
roznica miedzy realizmem, a surrealizmem.
Wydawalo mi sie, ze probujesz mnie przekonac, ze scena drabiniasta
byla realistyczna, ale moze zle odebralem Twoje intencje.



Nie, nie probowalem. A:R nie jest filmem realistycznym w sposob
ewidentny. Ale nie swiadczy to o nim zle, podobnie jak nie swiadczy zle
o obrazach Dalego.
TYle ze ty stosujesz swoista "podwojna moralnosc", inaczej oceniasz
filmy ktore uwazasz ze powinny byc realistyczne a nie sa a inaczej te
ktore sobie z gory (a priori) zalozyles ze realistyczne nie beda.


> Ale Obcy + Murzyn wazy wiecej niz Murzyn.
No wlasnie. Kaleka utrzymal ich obu przez ok. minute, to
Murzyn nie utrzymalby samego Obcego?



Pisalem nizej ze Murzyn nie moglby sie raczej _wygodnie_ chwycic tej
drabinki, tzn w ten sposob ze zwisalby na rekach. Musialby sie chwycic
drabinki za swoimi plecami, a wtedy ciezar Obcego wylamalby mu stawy.


> Nie. To znaczy ze mozna na to wpasc lub nie wpasc. To ze ty wpadles
> nie znaczy ze kazdy musi. Przy tym czynnik czasowy byl dosc
> krytyczny.
Wybacz, ale ktos, kto nie wpada na to, aby pomoc wiszacemu nizej
koledze, ktory za chwile pusci sie drabinki i spadnie, tylko sie
spokojnie na to gapi, musial miec amputowany w dziecinstwie mozg
(i to we wczesnym dziecinstwie). Nie pije tu do Ciebie, bo Ty
ogladales film i najwyrazniej czesc mozgu odpowiadajaca za myslenie
zostala przytloczona przez te czesci, ktore odbieraly docierajace



A oni w tym wszystkim _uczestniczyli_. Tym bardziej moglo ich
przytloczyc.


bodzce. Sam to znam, bo jak juz pisalem, za pierwszym razem nie
zauwazylem nielogicznosci w scenie podwodnej i mesowej. Jednak w
scenie drabiniastej nagromadzenie bzdur osiagnelo takie stezenie,
ze informacja o tym przedarla sie do mojej swiadomosci.
I nie pisz, ze Brzydki _byl_ debilem i nie wpadl na to, bo tam _nikt_
nic nie robi.



A ja nadal nie bardzo rozumiem jak mozna bylo przytzrymac Murzyna tam na
_drabince_. Nie puszczajac sie drabinki i nie przydeptujac/kopiac w
twarz kaleki.


A ile wg. Ciebie bylo tego kwasu, wiadro? Najwyzej by sie troche
poparzyl, zanim by stamtad zwial.



Bylo tyle ile jest w obcym minus to troche co mu sie wylalo przez dziure
w glowie (chociaz to co sie wylalo to pewnie wlasnie tez plywalo tam w
wodzie), no i to co wyplul Obcy. Wystarczajaco duzo.


Wiec czego takiego nie mial, ze nie byl swietny (serio, ciekaw
jestem).



Jakbym mial pomysl na cos takiego to bym zrobil swietny film i zarobil
milion dolarow, a nie pisal o tym na liscie.


Poza tym troche to dziwne. Naprawde nigdy Ci nie przeszkadza nic, co
zostalo w filmach umieszczone? Np. glupie zakonczenie, kiepscy
aktorzy, psujacy odbior filmu?



Czasem mi przeszkadza. Jesli nie pasuje do calosci np., jesli kloci sie
z ogolna wizja filmu. Ale A:R _jest_ wlasnie w takiej konwencji i
konsekwentnie sie tego trzyma.


>
> Tylko ze nie chodzilo o zrobienie parodii Obcego, tylko filmu sf z
> pogranicza filmu akcji i komedii. A Obcy po prostu robia za "zlych".
Wg. mnie, jesli sie kreci kolejna czesc 'Obcego' jako zwykly film
z pogranicza akcji i komedii, gdzie Obcy _po prostu_ robia za zlych,
to nie najlepiej. Dla mnie ta seria jest czyms wiecej.



Dla mnie nie. To znaczy Obcy jako gatunek jest wizja sama w sobie, i to
bynajmniej nie wizja ktoregokolwiek z tworcow filmow. A wszystkie
kolejne filmy to sa odpowiednio (nazwijmy to tak) horrorem, filmem
akcji, thrillerem i komedia akcji w ktorych Obcy po prostu robia za
zlych. No, moze dwojka najbardziej eksploatuje i rozwija "idee" Obcego.


Pozdrawia pograniczny Marac



Andrzej Jarzabek



162
Data: 8 lut 1998, 18:25
Temat:

Re: Znajomy: Zakatarzony

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> Dla mnie to ze film jest kicha nie jest szczegolnie zabawne... chleb
> powszedni :(
Taka kicha? Taka kicha zdarza sie raz na pare lat.



W kinach to moze tak, ale wlacz telewizor i obejrzyj sobie kolejny
odcinek serialu o herkulesie albo robin hoodzie. Po prostu szkoda mi
kasy na ogladanie glupoty skoro moge ja ogladac za darmo, courtesy of
Polsat.


> To jak juz wole Kapitana Zbika. Ma wieksze walory artystyczne.
Ale ID4 lepiej sie oglada. I jest lepszy wizualnie.



A mi sie rysunki w Kapitanie Zbiku bardziej podobaly :)


> > > Poza tym czy nie zabawniej smiac sie z Francuzow? ;)
> > Czym innym jest smiac sie z cudzych dowcipow, a czym
> > innym z cudzej glupoty.
> Uwazasz ze glupota Francuzow nie jest smieszna?
Glupoty Francuzow nie widac (a sa glupi?). A glupota Hamerykanow
wylewala sie z ekranu na ID4 rwacym strumieniem.



Czy w "drabiniastej" scenie nie widzisz glupoty Francuza Jeuneta?
Ta scena mniej wiecej tak samo swiadczy o glupocie Francuzow co ID4 o
glupocie Amerykanow.


Nie mowie, ze jakosc jest tozsama z logicznoscia. Ale dla mnie
jednym z podstawowych warunkow dobrego (i powaznego, zaznaczam)
scenariusza jest jego logicznosc. Gdy bohaterowie postepuja bez
sensu, film od razu duuuuzo u mnie traci.



Biedak... Ja dzisiaj bede ogladal Monty Python i Swiety Graal i jak
pomysle ile tracisz nie mogac docenic tego filmu to mi sie ciebie zal
robi...

[ciach]


Nie. Gdyby Niziurski w jednym z 'Panow Samochodzikow' zamiescil
ostre sceny erotyczne, nie uwazalbys, ze cos tu nie gra? Jest cos



Nnno, nie wiem... :>>>


takiego, jak zalozenia serii. Wspomniales o Bondzie. Nie przeszkadza
Ci, ze z 'Obcego' zrobiono Bonda. Gdyby kolejnego Bonda popelnil
Kieslowski i zrobil z niego film psychologiczny, tez bys nie mial
nic w poprzek?



Tylko ze de facto Alien zadna seria nie jest. Filmy sa polaczone
fabularnie i maja wspolnych bohaterow w postaci Obcych i Ripley (w tej
kolejnosci :)), ale nie tworza spojnej calosci artystycznej. Kazda czesc
to oddzielna wizja, inny styl, inny klimat. Juz raczej to przypomina
"wariacje na temat".
Bondy natomiast stanowia bardzo rygorystyczny cykl, film w ktorym nie
pojawia sie odpowiednia "bondowa" kompozycja po prostu nie bylby Bondem.
Sadze ze gdyby Kieslowski zechcial to zrobilby calkiem niezlego Bonda,
majacego glebie psychologiczna a jednoczesnie bedacego Bondem. Natomiast
gdyby zrobil film ktorego glowny bohater nazywalby sie James Bond i byl
agentem wywiadu brytyjskiego, ale ten film nie bylby Bondem to wcale bym
nie mowil ze film na tym traci, ze jego bohater nazywa sie James Bond.

[ciach]


> Christopher Walken
??? Serio? IMHO jako aktor, nie jest godzien jej butow czyscic.



IYHO.


> Bruce Willis (np. scenariusz taki ze alieny opanowuja kanalizacje w
> jakims miescie, a Willis jest szczurolapem - weteranem)
:(((



Czemu ':(((('?
Jak ja bym chcial zobaczyc jak Willis rozwala Obcego i mowi
"jupikajej maderfaker" :)))


> Jesli musi byc kobieta to moznaby poszukac wsrod jakichs mniej znanych
> aktorek, w tej chwili nie kojarze nikogo.
Nie musi. Ale musi to byc kreakcja niosaca podobny ladunek > emocjonalny.



W jedynce zadnego takiego szczegolnego ladunku emocjonalnego nie
pamietam...


Wg. mnie nawet de Niro nie potrafilby tak poruszyc widzow, ktorzy z
Ripley sa juz zzyci.



De Niro to sie w ogole raczej do tej roli nie nadaje.

[ciach]


> > Chodzilo mi o co innego. Te 'pechy'
> > nie rodza sie z niczego, jak 99% owych 'szczesc'.


[ciach]


> To ze interkom nie dziala akurat wtedy kiedy Obcy wydostaja sie na
> wolnosc nie jest chyba niczym uzasadnione.
> To ze obcy dorywaja kapitana zanim sie zdazyl ewakuowac tez wzielo sie z
> niczego.
Przeciez wyraznie napisalem, ze 99%, a nie 100%.



Pisales o wszystkich pechach i o 99% _szczesc_. Podalem kontrprzyklad w
postaci pecha ktory sie bierze z niczego. Jakby dobrze poszukac to co
drugi tego typu film opiera sie na pechach ktore sie biora z niczego.
Ale nie chce mi sie dyskutowac o statystykach, bo wtedy trzebaby wziac i
liczyc te wszystkie pechy w reprezentatywnej probce filmow i w ogole to
ja dziekuje za taka robote.


Zreszta, mnie chodzi ogolnie o to, ze nie lubie 'deus ex machina',
gdy konczy sie scenarzyscie koncept. A duzo czesciej sie to zdarza,
gdy trzeba bohatera uratowac.



Ale rozwiazania 'deus ex machina' typu 'narrow escape' naleza do kanonu
filmowego jezyka srodkow wyrazu. Zgadza sie ze sa nierealistyczne, i
nawet przyznam ci ze na dluzsza mete sa 'cliche'. Ale jesli chodzi o
kino akcji, to spelniaja wazna role,i po rpostu tak sie robi filmy.

[ciach]


> > > Mogl ja zabic albo zostawic w celi.
> > Naprawde nie widzisz innych mozliwosci?
> Te dwie mozliwosci sa "logiczne". Wszelkie inne to 'Deus ex machina'.
Tiaaa? Masz cus kiepska wyobraznie.



To zaproponuj inne, a ja ci wykaze ze to co zaproponujesz bedzie 'deus
ex machina' (chyba ze akurat nie bedzie, to przyznam ci racje).


No taak - w tym wariancie wyjasnienia.
To ja prezentuje inny wariant - Obcy ma katar i nie pluje tylko
kicha. Tez Ci sie podoba?



Nie, nie podoba mi sie. Mam serio pisac dlaczego mi sie nie podoba?
Prosze bardzo:
1. Wirusy kataru nie moglyby zyc w organizmie Obcego - zbyt odmienna
biochemia
2. Katar powoduje podraznienie sluzowki - czyli jakby mial katar toby
juz predzej plul tymi swoimi glutami a nie kwasem
3. Akurat by sobie znalazl dobra chwile zeby sie wysmarkac :)


> Nigdy tak nie pisalem. Piraci zachowywali sie jak debile bo albo
> debilami byli (popisu inteligencji to oni nie daja) albo bo sie
> przestraszyli.
Wiec pytam po raz kolejny, dlaczego jeszcze zyli?
Dlaczego nie zgineli podczas pierwszej akcji?



Dletego ze zolnierze tez byli debilami
Dlatego ze dla piratow walka z ludzmi to byla rutyna, a potrwora sie
bali
Dlatego ze wtedy mieli przewage zaskoczenia
Dlatego ze wtedy mieli szczescie
Dlatego zeby mogli byc w dalszej czesci scenariusza
Dlatego ze scenarzysta bardzo sie wysilil przy tworzeniu tych postaci
nie chcial ich zabijac od razu na poczatku

Do wyboru do koloru


Pozdrawia, powoli tracacy cierpliwosc, Marac



Andrzej Jarzabek


163
Data: 8 lut 1998, 22:05
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> zachowuje sie czy reaguje. Na przyklad ten z drabiny mogl byc
> 'robotnica' a nie 'wojownikiem' i byc mniej agresywny, czy tez umiec
> pluc kwasem (w celu 'wyzerania' tuneli w 'mrowisku'. Ale mozna sobie tez
> wyobrazic ze Obcy to nie jest taka duz pszczola czy mrowka i podzialy i
> funkcje moga byc u nich zupelnie inne.
Ale chyba czym innym sa roznice w budowie, a czym innym roznice
w zachowaniu, mysleniu. Poza tym, czemu nigdzie nie bylo plujacych
Obcych? W koncu juz troche ich sie przewinelo w tych 4 czesciach.



Chyba sie zgodzisz ze np. u mrowek czy pszczol sa tez roznice w
zachowaniu miedzy wojownicami, pracownicami, trutniami, krolowa...
Moze "plujacy" Obcy byl z rodzaju ktorego nie bylo w zadnym z innych
filmow? A moze byly, tylko zaden nie zdazyl splunac zanim go rozwalili
Marines?
Jest jeszcze taka mozliwosc ze Obcy szybko i czesto mutuja. Zwlaszcza
jest to dopuszczalne w przypadku nie-krolowych, ktore przeciez nie
przekazuja dalej swojego kodu genetycznego. W ten sposob moglyby sobie
zapewniac mozliwosc ewolucyjnej adaptacji jesli rozmnazaja sie
bezplciowo.


> To napisz cos co mnie przekona :)
Skoro do tej pory mi sie nie udalo, to jestes chyba przypadkiem
nieuleczalnym :)



Ja sie daje przekonac, ale musisz miec jakies sensowne argumenty :)


Pozdrawia zapluty Marac



Andrzej Jarzabek


164
Data: 11 lut 1998, 16:21
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
> [cch - czepianie sie 'Delikatesow']
> To troche tak, jakbys patrzac na obraz Dalego bulwersowal sie,
> ze to bzdury, bo zegary nie moga wiednac. Jest pewna 'drobna'
> roznica miedzy realizmem, a surrealizmem.
> Wydawalo mi sie, ze probujesz mnie przekonac, ze scena drabiniasta
> byla realistyczna, ale moze zle odebralem Twoje intencje.

Nie, nie probowalem. A:R nie jest filmem realistycznym w sposob
ewidentny. Ale nie swiadczy to o nim zle, podobnie jak nie swiadczy zle
o obrazach Dalego.


Zaraz, przeciez caly czas sie ze mna klocisz, ze scena drabiniasta
byla logiczna, trzymala sie kupy, uzywasz argumentow, ze Murzyn
wylamalby sobie stawy, piszesz o dyfuzji, wiec ja juz nic nie
rozumiem. Albo napisz wprost, ze odebrales te scene tak jak np.
strzelanie kurczakiem w 'Hot Shots 2' i skonczymy temat, albo
probuj obronic teze, ze ta scena byla logiczna, ale nie pisz
wtedy o surrealizmie i komediach. I kto tu stosuje 'podwojne
myslenie'?


TYle ze ty stosujesz swoista "podwojna moralnosc", inaczej oceniasz
filmy ktore uwazasz ze powinny byc realistyczne a nie sa a inaczej te
ktore sobie z gory (a priori) zalozyles ze realistyczne nie beda.


Nieprawda. Nic nie zakladalem sobie z gory.
WIDZIALEM, ze 'Delikatesy' nie sa filmem na powaznie.
I WIDZIALEM (i to na trzech filmach), ze seria o Obcych JEST
na powaznie.



> > Ale Obcy + Murzyn wazy wiecej niz Murzyn.
> No wlasnie. Kaleka utrzymal ich obu przez ok. minute, to
> Murzyn nie utrzymalby samego Obcego?

Pisalem nizej ze Murzyn nie moglby sie raczej _wygodnie_ chwycic tej
drabinki, tzn w ten sposob ze zwisalby na rekach. Musialby sie chwycic
drabinki za swoimi plecami, a wtedy ciezar Obcego wylamalby mu stawy.


Taki pewny, ze wylamalby? Zreszta, zeby ratowac swoje zycie,
zechcialby chyba sprobowac.
Nie musisz odpisywac, wyrecze Cie:
'Ale on byl glupi i o tym nie pomyslal' albo
'On sie nie chcial ratowac, bo byl jednym z LZSBAPDS (Ludzi
Zachowujacych Sie Bezsensownie Aby To Pasowalo Do Scenariusza)'
Najsmieszniejsze jest to, ze akurat TO da sie bez problemu
wyjasnic i powiem Ci, ze ja na jego miejscu tez bym sie odcial.
To byl najprostszy sposob, aby _na pewno_ nie spadli obaj. W
wodzie nie grozilo mu nic (no, moze poza poparzeniem), mogl
skoczyc i wdrapac sie z powrotem. Nie wiedzial, ze wszechmocny
Scenarzysta (albo ta sprzataczka, ktora poprawiala scenariusz)
postanowi go unicestwic jednym machnieciem dlugopisu.



> > Nie. To znaczy ze mozna na to wpasc lub nie wpasc. To ze ty wpadles
> > nie znaczy ze kazdy musi. Przy tym czynnik czasowy byl dosc
> > krytyczny.
> Wybacz, ale ktos, kto nie wpada na to, aby pomoc wiszacemu nizej
> koledze, ktory za chwile pusci sie drabinki i spadnie, tylko sie
> spokojnie na to gapi, musial miec amputowany w dziecinstwie mozg
> (i to we wczesnym dziecinstwie). Nie pije tu do Ciebie, bo Ty
> ogladales film i najwyrazniej czesc mozgu odpowiadajaca za myslenie
> zostala przytloczona przez te czesci, ktore odbieraly docierajace

A oni w tym wszystkim _uczestniczyli_. Tym bardziej moglo ich
przytloczyc.


Poddaje sie. To jak ze slepym o kolorach.



> bodzce. Sam to znam, bo jak juz pisalem, za pierwszym razem nie
> zauwazylem nielogicznosci w scenie podwodnej i mesowej. Jednak w
> scenie drabiniastej nagromadzenie bzdur osiagnelo takie stezenie,
> ze informacja o tym przedarla sie do mojej swiadomosci.
> I nie pisz, ze Brzydki _byl_ debilem i nie wpadl na to, bo tam _nikt_
> nic nie robi.

A ja nadal nie bardzo rozumiem jak mozna bylo przytzrymac Murzyna tam na
_drabince_. Nie puszczajac sie drabinki i nie przydeptujac/kopiac w
twarz kaleki.


Co miales z WF-u?



> A ile wg. Ciebie bylo tego kwasu, wiadro? Najwyzej by sie troche
> poparzyl, zanim by stamtad zwial.

Bylo tyle ile jest w obcym minus to troche co mu sie wylalo przez dziure
w glowie (chociaz to co sie wylalo to pewnie wlasnie tez plywalo tam w
wodzie), no i to co wyplul Obcy. Wystarczajaco duzo.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Ty sobie jednak jaja robisz. Mam dosc. Przyznaje, dalem sie
nabrac. Przez pewien czas myslalem, ze piszesz na powaznie.



> Wiec czego takiego nie mial, ze nie byl swietny (serio, ciekaw
> jestem).

Jakbym mial pomysl na cos takiego to bym zrobil swietny film i zarobil
milion dolarow, a nie pisal o tym na liscie.


???
To nie widziales jeszcze nigdy swietnego filmu, ze nie wiesz
czego temu brakowalo???



> Poza tym troche to dziwne. Naprawde nigdy Ci nie przeszkadza nic, co
> zostalo w filmach umieszczone? Np. glupie zakonczenie, kiepscy
> aktorzy, psujacy odbior filmu?

Czasem mi przeszkadza. Jesli nie pasuje do calosci np., jesli kloci sie
z ogolna wizja filmu. Ale A:R _jest_ wlasnie w takiej konwencji i
konsekwentnie sie tego trzyma.


BRUHAHA!!!!!
Przeczytaj co napisales.
Wlasnie A:R nie pasuje do calosci i kloci sie z ogolna wizja serii.
Powtarzam, gdyby to byla parodia, a nie czesc serii, wszystko byloby OK.
Pozdrawia _konsekwentny_ Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

165
Data: 11 lut 1998, 16:22
Temat:

Re: Znajomy: Zakatarzony

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
> > Dla mnie to ze film jest kicha nie jest szczegolnie zabawne... chleb
> > powszedni :(
> Taka kicha? Taka kicha zdarza sie raz na pare lat.

W kinach to moze tak, ale wlacz telewizor i obejrzyj sobie kolejny
odcinek serialu o herkulesie albo robin hoodzie. Po prostu szkoda mi
kasy na ogladanie glupoty skoro moge ja ogladac za darmo, courtesy of
Polsat.


Ale nie z takimi efektami. Scena rozwalki miasta byla cudowna. A jak
jeszcze ocalal ten piesek, to z kumplem juz zupelnie odlecielismy.
Glupota polsatowych seriali jest prymitywna, natomiast tam, osmiele
sie powiedziec, mielismy doczynienia z glupota przez duze 'G'. Z
sama esencja Glupoty.



> > > > Poza tym czy nie zabawniej smiac sie z Francuzow? ;)
> > > Czym innym jest smiac sie z cudzych dowcipow, a czym
> > > innym z cudzej glupoty.
> > Uwazasz ze glupota Francuzow nie jest smieszna?
> Glupoty Francuzow nie widac (a sa glupi?). A glupota Hamerykanow
> wylewala sie z ekranu na ID4 rwacym strumieniem.

Czy w "drabiniastej" scenie nie widzisz glupoty Francuza Jeuneta?
Ta scena mniej wiecej tak samo swiadczy o glupocie Francuzow co ID4 o
glupocie Amerykanow.


Nie. Glupi czlowiek nie nakrecilby czegos takiego jak 'Delikatesy'.
No chyba, ze mu w miedzyczasie mozg amputowali. Ta scena swiadczy
o tym, ze nie potrafi krecic filmow akcji. Np. Wajda (dajmy spokoj
Kieslowskiemu :) ) glupi chyba nie jest, a przypuszczam, ze tez by
sobie z Obcym nie poradzil. Po prostu Jeunet nie wyczul tematu.
Przeroslo go to wszystko.



> Nie mowie, ze jakosc jest tozsama z logicznoscia. Ale dla mnie
> jednym z podstawowych warunkow dobrego (i powaznego, zaznaczam)
> scenariusza jest jego logicznosc. Gdy bohaterowie postepuja bez
> sensu, film od razu duuuuzo u mnie traci.

Biedak... Ja dzisiaj bede ogladal Monty Python i Swiety Graal i jak
pomysle ile tracisz nie mogac docenic tego filmu to mi sie ciebie zal
robi...


No nie, przesadziles. Czytaj z laski swojej to, z czym polemizujesz.
Bo wychodzisz, za przeproszeniem, na blazna:


> Nie mowie, ze jakosc jest tozsama z logicznoscia. Ale dla mnie
> jednym z podstawowych warunkow dobrego (i powaznego, zaznaczam)


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


> scenariusza jest jego logicznosc. Gdy bohaterowie postepuja bez
> sensu, film od razu duuuuzo u mnie traci.
[ciach]
> Nie. Gdyby Niziurski w jednym z 'Panow Samochodzikow' zamiescil
> ostre sceny erotyczne, nie uwazalbys, ze cos tu nie gra? Jest cos

Nnno, nie wiem... :>>>

> takiego, jak zalozenia serii. Wspomniales o Bondzie. Nie przeszkadza
> Ci, ze z 'Obcego' zrobiono Bonda. Gdyby kolejnego Bonda popelnil
> Kieslowski i zrobil z niego film psychologiczny, tez bys nie mial
> nic w poprzek?


*> Tylko ze de facto Alien zadna seria nie jest. Filmy sa polaczone
*> fabularnie i maja wspolnych bohaterow w postaci Obcych i Ripley (w tej
*> kolejnosci :)), ale nie tworza spojnej calosci artystycznej. Kazda czesc
*> to oddzielna wizja, inny styl, inny klimat. Juz raczej to przypomina
*> "wariacje na temat".
[cch]


Natomiast
gdyby zrobil film ktorego glowny bohater nazywalby sie James Bond i byl
agentem wywiadu brytyjskiego, ale ten film nie bylby Bondem to wcale bym
nie mowil ze film na tym traci, ze jego bohater nazywa sie James Bond.


Ja tez napisalem, ze gdyby Jeunet nakrecil film, ktory nie bylby
czescia serii, to nie mialbym do niego pretensji. To po pierwsze.
Po drugie: Przeszedles do porzadku nad 'Panem Samochodzikiem'. A on
odpowiada temu, o czym piszesz wyzej (zaznaczylem gwiazdka). Tez nie
jest seria? I byloby w porzadku jakby ktorys byl romansem, nastepny
pornosem, a jeszcze inny splatterem?



[ciach]
> > Bruce Willis (np. scenariusz taki ze alieny opanowuja kanalizacje w
> > jakims miescie, a Willis jest szczurolapem - weteranem)
> :(((

Czemu ':(((('?


Bo to aktor komediowy.


Jak ja bym chcial zobaczyc jak Willis rozwala Obcego i mowi
"jupikajej maderfaker" :)))


W parodii 'made by Tarantino' ja rowniez.
W 'Obcym 5' zdecydowanie nie.



> > Jesli musi byc kobieta to moznaby poszukac wsrod jakichs mniej znanych
> > aktorek, w tej chwili nie kojarze nikogo.
> Nie musi. Ale musi to byc kreakcja niosaca podobny ladunek > emocjonalny.

W jedynce zadnego takiego szczegolnego ladunku emocjonalnego nie
pamietam...


Ale wlasnie chodzi o rozwoj tej postaci. Z filmu na film.



> Wg. mnie nawet de Niro nie potrafilby tak poruszyc widzow, ktorzy z
> Ripley sa juz zzyci.

De Niro to sie w ogole raczej do tej roli nie nadaje.


Wymienilem go, bo jest dobrym aktorem, i tyle.



[ciach]
> > > Chodzilo mi o co innego. Te 'pechy'
> > > nie rodza sie z niczego, jak 99% owych 'szczesc'.
[ciach]
> > To ze interkom nie dziala akurat wtedy kiedy Obcy wydostaja sie na
> > wolnosc nie jest chyba niczym uzasadnione.
> > To ze obcy dorywaja kapitana zanim sie zdazyl ewakuowac tez wzielo sie z
> > niczego.
> Przeciez wyraznie napisalem, ze 99%, a nie 100%.

Pisales o wszystkich pechach i o 99% _szczesc_. Podalem kontrprzyklad w
postaci pecha ktory sie bierze z niczego. Jakby dobrze poszukac to co
drugi tego typu film opiera sie na pechach ktore sie biora z niczego.
Ale nie chce mi sie dyskutowac o statystykach, bo wtedy trzebaby wziac i
liczyc te wszystkie pechy w reprezentatywnej probce filmow i w ogole to
ja dziekuje za taka robote.


Masz racje, rzeczywiscie przesadzilem. :) Ale nadal mam wrazenie,
ze duzo czesciej sie to zdarza, gdy trzeba kogos ocalic, niz gdy
trzeba go pognebic.



> Zreszta, mnie chodzi ogolnie o to, ze nie lubie 'deus ex machina',
> gdy konczy sie scenarzyscie koncept. A duzo czesciej sie to zdarza,
> gdy trzeba bohatera uratowac.

Ale rozwiazania 'deus ex machina' typu 'narrow escape' naleza do kanonu
filmowego jezyka srodkow wyrazu. Zgadza sie ze sa nierealistyczne, i
nawet przyznam ci ze na dluzsza mete sa 'cliche'. Ale jesli chodzi o
kino akcji, to spelniaja wazna role,i po rpostu tak sie robi filmy.


Dlatego 'typowe filmy akcji' mnie nudza. Zdarzaja sie oczywiscie
perelki/wyjatki, gdzie takie sceny sa perfekcyjnie zrealizowane i
przez to swietne, ale wiekszosc scenarzystow/rezyserow zjada swoj
ogon. Ostatnio w TV natrafilem przypadkiem na koncowke 'Prawdziwych
klamstw' i bylo to tak zenujace, ze zrobilo mi sie autentycznie zal
ludzi, ktorzy to popelnili.



[ciach]
> > > > Mogl ja zabic albo zostawic w celi.
> > > Naprawde nie widzisz innych mozliwosci?
> > Te dwie mozliwosci sa "logiczne". Wszelkie inne to 'Deus ex machina'.
> Tiaaa? Masz cus kiepska wyobraznie.

To zaproponuj inne, a ja ci wykaze ze to co zaproponujesz bedzie 'deus
ex machina' (chyba ze akurat nie bedzie, to przyznam ci racje).


Jak Cie znam, to nie przyznasz. :)
Obcy otwieraja klatki z krewniakami i przy okazji wypuszczaja
tez Ripley.
I juz. To pierwsze, co mi sie nasunelo, od razu i bez zadnego
wysilku. Mozna to bylo zrobic jeszcze na wiele innych sposobow.



> No taak - w tym wariancie wyjasnienia.
> To ja prezentuje inny wariant - Obcy ma katar i nie pluje tylko
> kicha. Tez Ci sie podoba?

Nie, nie podoba mi sie.


O, to cos nowego. :)
Mnie tez sie nie podoba, oczywiscie. Ale pokaze Ci, ze mozna
go bronic dokladnie tak samo, jak Ty bronisz plucia.


Mam serio pisac dlaczego mi sie nie podoba?
Prosze bardzo:
1. Wirusy kataru nie moglyby zyc w organizmie Obcego - zbyt odmienna
biochemia


1.
Moglyby. Obcy zmutowali i maja przeciez czesc genomu Ripley.
Sa podatni na katar. Tym bardziej, ze nie maja przeciwcial,
wyssanych z mlekiem matki. :)
2.
To nie jest ziemski 'katar'. To jakas choroba Obcych, tyle
ze ma podobne objawy.


2. Katar powoduje podraznienie sluzowki - czyli jakby mial katar toby
juz predzej plul tymi swoimi glutami a nie kwasem


Ta choroba powoduje, ze kicha wydzielina, ktora moze nie jest
dokladnie kwasem, ale tez jest zraca. Ktos tu zarzucal tej
scenie, ze wydzielina jest _za malo_ zraca. Teraz juz wszystko
jasne. :))


3. Akurat by sobie znalazl dobra chwile zeby sie wysmarkac :)


Tak samo dobra jak na odpoczynek. :)))



> > Nigdy tak nie pisalem. Piraci zachowywali sie jak debile bo albo
> > debilami byli (popisu inteligencji to oni nie daja) albo bo sie
> > przestraszyli.
> Wiec pytam po raz kolejny, dlaczego jeszcze zyli?
> Dlaczego nie zgineli podczas pierwszej akcji?


[cch]


Dlatego zeby mogli byc w dalszej czesci scenariusza
Dlatego ze scenarzysta bardzo sie wysilil przy tworzeniu tych postaci
nie chcial ich zabijac od razu na poczatku


No wlasnie. O to mi od poczatku chodzilo. Milo mi, ze wreszcie
to przyznales.
Pozdrawia wysilony Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

166
Data: 11 lut 1998, 16:22
Temat:

Re: Znajomy: Zmutowany

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
> > zachowuje sie czy reaguje. Na przyklad ten z drabiny mogl byc
> > 'robotnica' a nie 'wojownikiem' i byc mniej agresywny, czy tez umiec
> > pluc kwasem (w celu 'wyzerania' tuneli w 'mrowisku'. Ale mozna sobie tez
> > wyobrazic ze Obcy to nie jest taka duz pszczola czy mrowka i podzialy i
> > funkcje moga byc u nich zupelnie inne.
> Ale chyba czym innym sa roznice w budowie, a czym innym roznice
> w zachowaniu, mysleniu. Poza tym, czemu nigdzie nie bylo plujacych
> Obcych? W koncu juz troche ich sie przewinelo w tych 4 czesciach.

Chyba sie zgodzisz ze np. u mrowek czy pszczol sa tez roznice w
zachowaniu miedzy wojownicami, pracownicami, trutniami, krolowa...
Moze "plujacy" Obcy byl z rodzaju ktorego nie bylo w zadnym z innych
filmow? A moze byly, tylko zaden nie zdazyl splunac zanim go rozwalili
Marines?


Skoro to byly robotnice, to co tam robily? Tylko nie pisz,
ze sie zablakaly.


Jest jeszcze taka mozliwosc ze Obcy szybko i czesto mutuja. Zwlaszcza
jest to dopuszczalne w przypadku nie-krolowych, ktore przeciez nie
przekazuja dalej swojego kodu genetycznego. W ten sposob moglyby sobie
zapewniac mozliwosc ewolucyjnej adaptacji jesli rozmnazaja sie
bezplciowo.


To czemu jakos nigdzie nie widac czarnych Obcych w kropki bordo,
Rzucajacych W Przeciwnika Konczynami Obcych, Obcych Z Glowa Miedzy
Nogami, Obcych-agentow ubezpieczeniowych, itp.?



> > To napisz cos co mnie przekona :)
> Skoro do tej pory mi sie nie udalo, to jestes chyba przypadkiem
> nieuleczalnym :)

Ja sie daje przekonac, ale musisz miec jakies sensowne argumenty :)


Na sensowne nie reagujesz. Moze powinienem sprobowac
BEZsensownych? :)
Pozdrawia zmutowany Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

167
Data: 11 lut 1998, 18:06
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:




[ciach]


Zaraz, przeciez caly czas sie ze mna klocisz, ze scena drabiniasta
byla logiczna, trzymala sie kupy, uzywasz argumentow, ze Murzyn
wylamalby sobie stawy, piszesz o dyfuzji, wiec ja juz nic nie
rozumiem. Albo napisz wprost, ze odebrales te scene tak jak np.
strzelanie kurczakiem w 'Hot Shots 2' i skonczymy temat, albo
probuj obronic teze, ze ta scena byla logiczna, ale nie pisz
wtedy o surrealizmie i komediach. I kto tu stosuje 'podwojne
myslenie'?



Nie, taka scena jak w Hot Shots to nie byla. Byla to taka scena jak w
Bondach, jak w komiksach akcji. I taki byl caly film. A juz kurczak
bylby zgrzytem.

[ciach]


> ktore sobie z gory (a priori) zalozyles ze realistyczne nie beda.
Nieprawda. Nic nie zakladalem sobie z gory.
WIDZIALEM, ze 'Delikatesy' nie sa filmem na powaznie.
I WIDZIALEM (i to na trzech filmach), ze seria o Obcych JEST
na powaznie.



A nie widziales ze A:R nie jest na powaznie?
Dlaczego wpisujesz go do cyklu Alienow a nie do cyklu Jeunetow? Wg. mnie
do drugiego bardziej pasuje.

[ciach o Murzynie]


Nie musisz odpisywac, wyrecze Cie:
'Ale on byl glupi i o tym nie pomyslal' albo
'On sie nie chcial ratowac, bo byl jednym z LZSBAPDS (Ludzi
Zachowujacych Sie Bezsensownie Aby To Pasowalo Do Scenariusza)'



Wymysl jakis lepszy akronim, LZSBAPDS jest niewymawialne.


Najsmieszniejsze jest to, ze akurat TO da sie bez problemu
wyjasnic i powiem Ci, ze ja na jego miejscu tez bym sie odcial.
To byl najprostszy sposob, aby _na pewno_ nie spadli obaj. W
wodzie nie grozilo mu nic (no, moze poza poparzeniem), mogl
skoczyc i wdrapac sie z powrotem. Nie wiedzial, ze wszechmocny
Scenarzysta (albo ta sprzataczka, ktora poprawiala scenariusz)
postanowi go unicestwic jednym machnieciem dlugopisu.



Moze to ciecia budzetowe? Chcieli pewnie oszczedzic na gazach dla
aktorow...


> A ja nadal nie bardzo rozumiem jak mozna bylo przytzrymac Murzyna
> tam na _drabince_. Nie puszczajac sie drabinki i nie
> przydeptujac/kopiac w twarz kaleki.
Co miales z WF-u?



To wf cwiczy wyobraznie?


> wodzie), no i to co wyplul Obcy. Wystarczajaco duzo.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Ty sobie jednak jaja robisz. Mam dosc. Przyznaje, dalem sie
nabrac. Przez pewien czas myslalem, ze piszesz na powaznie.



Chcialem tylko byc scisly w rachunkach :)


>
> > Wiec czego takiego nie mial, ze nie byl swietny (serio, ciekaw
> > jestem).
>
> Jakbym mial pomysl na cos takiego to bym zrobil swietny film i
> zarobil milion dolarow, a nie pisal o tym na liscie.
???
To nie widziales jeszcze nigdy swietnego filmu, ze nie wiesz
czego temu brakowalo???



Nie wiem, bo swietnosc filmu polega na tym ze ma takie cos ze jest
swietny. Tyle ze dla roznych swietnych filmow jest to rozne cos. Nie
wiem za bardzo co trzebaby zmienic w tym filmie zeby byl swietny, pewnie
przydalaby sie inna os fabularna, moze jakies fajnie zakrecone sytuacje,
moze by bylo fajnie jakby na koncu Ripley zdradzila piratow i pomogla
Obcym (bo to takie happy-happy zakonczenie nie bardzo mi pasuje do faktu
obcosci Ripley).


> z ogolna wizja filmu. Ale A:R _jest_ wlasnie w takiej konwencji i
> konsekwentnie sie tego trzyma.
BRUHAHA!!!!!
Przeczytaj co napisales.
Wlasnie A:R nie pasuje do calosci i kloci sie z ogolna wizja serii.



A:R jest wlasnie caloscia. Wo odroznieniu od "serii" Alien, Aliens,
ALien 3, ktore tez sa trzema odrebnymi calosciami a nie jedna caloscia.


Powtarzam, gdyby to byla parodia, a nie czesc serii, wszystko byloby
OK. Pozdrawia _konsekwentny_ Marac



Ja wiem, oburzasz sie dlatego ze ktos podeptal twoja swietosc. Dla mnie
zadna seria o Obcym swietoscia nie jest (chociaz poszczegolne filmy mi
sie owszem, podobaly) wiec moja ocena wolna jest od uprzedzen.

Andrzej Jarzabek


168
Data: 11 lut 1998, 19:07
Temat:

Re: Znajomy: Zakatarzony

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> kasy na ogladanie glupoty skoro moge ja ogladac za darmo, courtesy
> of Polsat.
Ale nie z takimi efektami. Scena rozwalki miasta byla cudowna. A jak
jeszcze ocalal ten piesek, to z kumplem juz zupelnie odlecielismy.
Glupota polsatowych seriali jest prymitywna, natomiast tam, osmiele
sie powiedziec, mielismy doczynienia z glupota przez duze 'G'. Z
sama esencja Glupoty.



To jest bardzo wyrafinowana i wysmakowana Glupota? :)


> Czy w "drabiniastej" scenie nie widzisz glupoty Francuza Jeuneta?
> Ta scena mniej wiecej tak samo swiadczy o glupocie Francuzow co ID4
> o glupocie Amerykanow.
Nie. Glupi czlowiek nie nakrecilby czegos takiego jak 'Delikatesy'.



Tylko ze "Obcy" jest wlasnie dosc podobny do "Delicatessen". i to mu
mssz za zle, ze jest podobny do "Delicatessen" a nie do ktoregos z
poprzednich "Obcych".


No chyba, ze mu w miedzyczasie mozg amputowali. Ta scena swiadczy
o tym, ze nie potrafi krecic filmow akcji. Np. Wajda (dajmy spokoj



Potrafi. Tyle ze to jest inna konwencja akcji. Pokrewna komiskowi. I tez
troche pokrewna Bondom (juz chyba to pisalem).


Kieslowskiemu :) ) glupi chyba nie jest, a przypuszczam, ze tez by
sobie z Obcym nie poradzil. Po prostu Jeunet nie wyczul tematu.
Przeroslo go to wszystko.



Po prostu zrobil ten film tak jak robil inne filmy.
Musisz go zrozumiec, jemu bardziej zalezy zeby wyrobic marke swojemu
nazwisku a nie nazwisku Obcego :)



No nie, przesadziles. Czytaj z laski swojej to, z czym polemizujesz.
Bo wychodzisz, za przeproszeniem, na blazna:
> > Nie mowie, ze jakosc jest tozsama z logicznoscia. Ale dla mnie
> > jednym z podstawowych warunkow dobrego (i powaznego, zaznaczam)
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^



Sorki, nie zauwazylem. W takim przypadku argument bedzie inny:
Czy ty naprawde uwazasz ze A:R jest filmem powaznym? Dla mnie prawie od
poczatku (od sceny chuchania) bylo jasne ze jest zrobiony z
przymruzeniem oka.

[ciach]


Ja tez napisalem, ze gdyby Jeunet nakrecil film, ktory nie bylby
czescia serii, to nie mialbym do niego pretensji. To po pierwsze.



A ja napisalem ze filmy o Alienie nie tworza (w sensie artystycznym)
zadnej serii.


Po drugie: Przeszedles do porzadku nad 'Panem Samochodzikiem'. A on
odpowiada temu, o czym piszesz wyzej (zaznaczylem gwiazdka). Tez nie
jest seria? I byloby w porzadku jakby ktorys byl romansem, nastepny
pornosem, a jeszcze inny splatterem?



Jakby tak bylo od poczatku (pierwszy to romans, drugi splatter, trzeci
pornos) to nie mialbym o to do Niziurskiego zadnej pretensji. I wtedy
byc moze nie tworzylyby serii (pisze byc moze, nie tylko to decyduje).
A to ze np. taki "Pan Samochodzik i czlowiek z UFO" sie z serii wylamuje
tez nie mam pretensji. Pozostale tworza serie, ten do niej IMHO nie
nalezy (moze jeszcze jakies, wszystkich nie czytalem). Ale jako ksiazka
jest i go nie opluwam.


>
> [ciach]
> > > Bruce Willis (np. scenariusz taki ze alieny opanowuja kanalizacje w
> > > jakims miescie, a Willis jest szczurolapem - weteranem)
> > :(((
>
> Czemu ':(((('?
Bo to aktor komediowy.



Po pierwsze niekoniecznie, po drugie swietnie nadawalby sie na ten typ
bohatera co Hudson z Aliens (jedna z moich ulubionych postaci w tym
filmie)



> Jak ja bym chcial zobaczyc jak Willis rozwala Obcego i mowi
> "jupikajej maderfaker" :)))
W parodii 'made by Tarantino' ja rowniez.
W 'Obcym 5' zdecydowanie nie.



Ale teksty Hudsona sa nawet powiedzialbym ze w tym stylu...


>
> > > Jesli musi byc kobieta to moznaby poszukac wsrod jakichs mniej znanych
> > > aktorek, w tej chwili nie kojarze nikogo.



Ach, wlasnie skojarzylem ktora aktorka moglaby grac role glownej
przeciwniczki Obcych:
JEANETTE GOLDSTEIN!!!!


> De Niro to sie w ogole raczej do tej roli nie nadaje.
Wymienilem go, bo jest dobrym aktorem, i tyle.



Dobrych aktorow jest wielu... ale De Niro do Obcych? Eeee...

Moze (juz predzej) Jacka Nicholsona?


Dlatego 'typowe filmy akcji' mnie nudza. Zdarzaja sie oczywiscie
perelki/wyjatki, gdzie takie sceny sa perfekcyjnie zrealizowane i
przez to swietne, ale wiekszosc scenarzystow/rezyserow zjada swoj
ogon. Ostatnio w TV natrafilem przypadkiem na koncowke 'Prawdziwych
klamstw' i bylo to tak zenujace, ze zrobilo mi sie autentycznie zal
ludzi, ktorzy to popelnili.



Tylko roznica miedzy A:R a "Prawdziwymi Klamstwami" jest taka ze A:R ma
dystans do siebie. Gdyby to wszystko bylo na powaznie to bym sie zgodzil
ze jest w tym sporo kichy.


> To zaproponuj inne, a ja ci wykaze ze to co zaproponujesz bedzie
> 'deus ex machina' (chyba ze akurat nie bedzie, to przyznam ci
> racje).
Jak Cie znam, to nie przyznasz. :)



Pewnie nie :)


Obcy otwieraja klatki z krewniakami i przy okazji wypuszczaja
tez Ripley.



Ale to rozbija powazny watek w dalszej czesci scenariusza, kiedy nie
wiadomo czy Obcy uznaja Ripley sa "swojego" i wzajemnie.
Poza tym w takim przypadku od razu zabralyby ja do Gniazda, a juz na
pewno nie zostawilbyby jej tak o sobie.


I juz. To pierwsze, co mi sie nasunelo, od razu i bez zadnego
wysilku. Mozna to bylo zrobic jeszcze na wiele innych sposobow.
>
> > No taak - w tym wariancie wyjasnienia.
> > To ja prezentuje inny wariant - Obcy ma katar i nie pluje tylko
> > kicha. Tez Ci sie podoba?
>
> Nie, nie podoba mi sie.
O, to cos nowego. :)
Mnie tez sie nie podoba, oczywiscie. Ale pokaze Ci, ze mozna
go bronic dokladnie tak samo, jak Ty bronisz plucia.
> Mam serio pisac dlaczego mi sie nie podoba?
> Prosze bardzo:
> 1. Wirusy kataru nie moglyby zyc w organizmie Obcego - zbyt odmienna
> biochemia
1.
Moglyby. Obcy zmutowali i maja przeciez czesc genomu Ripley.
Sa podatni na katar. Tym bardziej, ze nie maja przeciwcial,
wyssanych z mlekiem matki. :)



No cos ty, Obcy sa odporni na wszystko ;)


2.
To nie jest ziemski 'katar'. To jakas choroba Obcych, tyle
ze ma podobne objawy.



Moze to gruzlica i dlatgo plul krwia? :)



> 2. Katar powoduje podraznienie sluzowki - czyli jakby mial katar
> toby juz predzej plul tymi swoimi glutami a nie kwasem
Ta choroba powoduje, ze kicha wydzielina, ktora moze nie jest
dokladnie kwasem, ale tez jest zraca. Ktos tu zarzucal tej
scenie, ze wydzielina jest _za malo_ zraca. Teraz juz wszystko
jasne. :))



Oki, kicha.



> 3. Akurat by sobie znalazl dobra chwile zeby sie wysmarkac :)
Tak samo dobra jak na odpoczynek. :)))



On nie odpoczywal, on sie czail :)


> Dlatego zeby mogli byc w dalszej czesci scenariusza
> Dlatego ze scenarzysta bardzo sie wysilil przy tworzeniu tych
> postaci nie chcial ich zabijac od razu na poczatku
No wlasnie. O to mi od poczatku chodzilo. Milo mi, ze wreszcie
to przyznales.



I co z tego? To jest film, to nie jest naprawde. W filmie od realizmu
wazniejsza jest kompozycja, a jakby piraci zgineli w mesie to bylby
zgrzyt kompozycyjny, pozostawialoby to widza z uczuciem niedosytu. Tyle.


Pozdrawia wysilony Marac



Andrzej Jarzabek



169
Data: 12 lut 1998, 20:20
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
[ciach]
> Zaraz, przeciez caly czas sie ze mna klocisz, ze scena drabiniasta
> byla logiczna, trzymala sie kupy, uzywasz argumentow, ze Murzyn
> wylamalby sobie stawy, piszesz o dyfuzji, wiec ja juz nic nie
> rozumiem. Albo napisz wprost, ze odebrales te scene tak jak np.
> strzelanie kurczakiem w 'Hot Shots 2' i skonczymy temat, albo
> probuj obronic teze, ze ta scena byla logiczna, ale nie pisz
> wtedy o surrealizmie i komediach. I kto tu stosuje 'podwojne
> myslenie'?

Nie, taka scena jak w Hot Shots to nie byla. Byla to taka scena jak w
Bondach, jak w komiksach akcji. I taki byl caly film. A juz kurczak
bylby zgrzytem.


Ooo??? A mozna wiedziec, czemu scena komiksowa (rozumiem, ze to
dla Ciebie synonim braku sensu i z tym musze sie tez nie zgodzic,
bo znam komiksy z logiczna akcja) jest w porzadku, a taka z Hot
Shots bylaby zgrzytem?



[ciach]
> > ktore sobie z gory (a priori) zalozyles ze realistyczne nie beda.
> Nieprawda. Nic nie zakladalem sobie z gory.
> WIDZIALEM, ze 'Delikatesy' nie sa filmem na powaznie.
> I WIDZIALEM (i to na trzech filmach), ze seria o Obcych JEST
> na powaznie.

A nie widziales ze A:R nie jest na powaznie?


Juz Ci pisalem, ze na szczescie nie bylo to tak oczywiste,
bo inaczej bym mordowal po wyjsciu z kina.


Dlaczego wpisujesz go do cyklu Alienow


Dlatego, ze jest jego czescia?


a nie do cyklu Jeunetow? Wg. mnie
do drugiego bardziej pasuje.


Niestety. O czym tez juz pisalem. To tak, jak z tym Panem
Samochodzikiem - pornosem.



[ciach o Murzynie]
> Najsmieszniejsze jest to, ze akurat TO da sie bez problemu
> wyjasnic i powiem Ci, ze ja na jego miejscu tez bym sie odcial.
> To byl najprostszy sposob, aby _na pewno_ nie spadli obaj. W
> wodzie nie grozilo mu nic (no, moze poza poparzeniem), mogl
> skoczyc i wdrapac sie z powrotem. Nie wiedzial, ze wszechmocny
> Scenarzysta (albo ta sprzataczka, ktora poprawiala scenariusz)
> postanowi go unicestwic jednym machnieciem dlugopisu.

Moze to ciecia budzetowe? Chcieli pewnie oszczedzic na gazach dla
aktorow...


:)
Wiesz, naprawde nie wiem, czemu ta scena jest do dupy. Moze i
z tego powodu, choc mnie bardziej pasuje teoria, ze Jeunet nie
potrafi krecic kina akcji. Ale o to sie sprzeczal nie bede, bo
chodzi mi o sam fakt - ta scena byla tragiczna.



> > A ja nadal nie bardzo rozumiem jak mozna bylo przytzrymac Murzyna
> > tam na _drabince_. Nie puszczajac sie drabinki i nie
> > przydeptujac/kopiac w twarz kaleki.
> Co miales z WF-u?

To wf cwiczy wyobraznie?


A co ma wyobraznia do ewolucji na drabince.



> > wodzie), no i to co wyplul Obcy. Wystarczajaco duzo.
> ^^^^^^^^^^^^^^^^^^
> Ty sobie jednak jaja robisz. Mam dosc. Przyznaje, dalem sie
> nabrac. Przez pewien czas myslalem, ze piszesz na powaznie.

Chcialem tylko byc scisly w rachunkach :)


Chybazetak.




[cch]


> To nie widziales jeszcze nigdy swietnego filmu, ze nie wiesz
> czego temu brakowalo???

Nie wiem, bo swietnosc filmu polega na tym ze ma takie cos ze jest
swietny. Tyle ze dla roznych swietnych filmow jest to rozne cos. Nie
wiem za bardzo co trzebaby zmienic w tym filmie zeby byl swietny, pewnie
przydalaby sie inna os fabularna, moze jakies fajnie zakrecone sytuacje,
moze by bylo fajnie jakby na koncu Ripley zdradzila piratow i pomogla
Obcym (bo to takie happy-happy zakonczenie nie bardzo mi pasuje do faktu
obcosci Ripley).


OK, teraz rozumiem.



> > z ogolna wizja filmu. Ale A:R _jest_ wlasnie w takiej konwencji i
> > konsekwentnie sie tego trzyma.
> BRUHAHA!!!!!
> Przeczytaj co napisales.
> Wlasnie A:R nie pasuje do calosci i kloci sie z ogolna wizja serii.

A:R jest wlasnie caloscia. Wo odroznieniu od "serii" Alien, Aliens,
ALien 3, ktore tez sa trzema odrebnymi calosciami a nie jedna caloscia.


Ale maja wspolne cechy, ktore sprawiaja, ze kazdy z nich jest
swietny, a ktore to cechy sa w A:R bez krepacji olane.



> Powtarzam, gdyby to byla parodia, a nie czesc serii, wszystko byloby
> OK. Pozdrawia _konsekwentny_ Marac

Ja wiem, oburzasz sie dlatego ze ktos podeptal twoja swietosc. Dla mnie
zadna seria o Obcym swietoscia nie jest (chociaz poszczegolne filmy mi
sie owszem, podobaly) wiec moja ocena wolna jest od uprzedzen.


Kurcze, nie sa zadna swietoscia.
Sprobujmy w ten sposob:
Lubisz Gwiezdne Wojny? Zakladam, ze tak.
Czekasz na pierwsze trzy czesci? Chyba tak?
Gdyby sie okazalo, ze jedna jest romansem, druga parodia w stylu
'Spaceballs', a trzecia filmem psychologicznym, dziejacym sie w
jednym pomieszczeniu, nie bylbys zawiedziony? Nawet jesli te filmy
bylyby nienajgorsze?
Pozdrawia sw. Marac
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

170
Data: 12 lut 1998, 20:20
Temat:

Re: Znajomy: Zakatarzony

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
> > kasy na ogladanie glupoty skoro moge ja ogladac za darmo, courtesy
> > of Polsat.
> Ale nie z takimi efektami. Scena rozwalki miasta byla cudowna. A jak
> jeszcze ocalal ten piesek, to z kumplem juz zupelnie odlecielismy.
> Glupota polsatowych seriali jest prymitywna, natomiast tam, osmiele
> sie powiedziec, mielismy doczynienia z glupota przez duze 'G'. Z
> sama esencja Glupoty.

To jest bardzo wyrafinowana i wysmakowana Glupota? :)


Moze raczej Wielka. Takiej glupoty nie znajdziesz na Polsacie.
Zeby sie o nia otrzec, trzeba sie wybrac na cos takiego jak ID4.



> > Czy w "drabiniastej" scenie nie widzisz glupoty Francuza Jeuneta?
> > Ta scena mniej wiecej tak samo swiadczy o glupocie Francuzow co ID4
> > o glupocie Amerykanow.
> Nie. Glupi czlowiek nie nakrecilby czegos takiego jak 'Delikatesy'.

Tylko ze "Obcy" jest wlasnie dosc podobny do "Delicatessen". i to mu
mssz za zle, ze jest podobny do "Delicatessen" a nie do ktoregos z
poprzednich "Obcych".


MSZ, jednak malo podobny. Troche, ale malo.



> No chyba, ze mu w miedzyczasie mozg amputowali. Ta scena swiadczy
> o tym, ze nie potrafi krecic filmow akcji. Np. Wajda (dajmy spokoj

Potrafi. Tyle ze to jest inna konwencja akcji. Pokrewna komiskowi. I tez
troche pokrewna Bondom (juz chyba to pisalem).


Nie potrafi. W Bondzie sa jaja, a w A:R niedorobki. To tak, jak
w malarstwie: Masz obok siebie dwa obrazy. Na jednym pokraczne
sylwetki i na drugim pokraczne sylwetki. Tylko, ze jeden zostal
namalowany przez artyste, ktory ma po prostu taki styl/taka wizje.
A drugi popelnil tfurca, ktory nie potrafi inaczej malowac.



> Kieslowskiemu :) ) glupi chyba nie jest, a przypuszczam, ze tez by
> sobie z Obcym nie poradzil. Po prostu Jeunet nie wyczul tematu.
> Przeroslo go to wszystko.

Po prostu zrobil ten film tak jak robil inne filmy.


Wlasnie. Nie zrozumial tematu. To tak, jakby zlecic poecie
napisanie artykulu do gazety, a on by go napisal wierszem.
Nawet, jesli by to byl dobry wiersz, znaczyloby to, ze dal dupy.


Musisz go zrozumiec, jemu bardziej zalezy zeby wyrobic marke swojemu
nazwisku a nie nazwisku Obcego :)


Ten film mu raczej slawy nie przyniesie.




[cch]


Sorki, nie zauwazylem. W takim przypadku argument bedzie inny:
Czy ty naprawde uwazasz ze A:R jest filmem powaznym? Dla mnie prawie od
poczatku (od sceny chuchania) bylo jasne ze jest zrobiony z
przymruzeniem oka.


Juz pisalem, ale zbiore to i powtorze w jednym miejscu.
Odnioslem nastepujace wrazenie:
Jeunet zdawal sobie sprawe, ze jest ograniczony pewnymi
zalozeniami i nie moze sobie pozwolic na wszystko (np. na
surrealizm). W zwiazku z tym zrobil film jak najbardziej na
serio, ale nie omieszkal urozmaicic go swoimi charakterystycznymi
grypsami (i w porzadku). Niestety materia go przerosla: albo nie
potrafi krecic kina akcji, albo to olal, zaabsorbowany swoja
wizja - z wielka strata dla filmu.
Natomiast, gdyby sie okazalo, ze on to krecil jako parodie,
i tylko swemu ponuractwu zawdzieczam, ze odebralem to inaczej,
to duuuzo gorzej. Bo to oznacza, ze nie zrozumial tematu. I ten
film to jego kompletna porazka.
Chce wierzyc, ze prawdziwa jest pierwsza wersja.

BTW, przeciez ty mnie na poczatku probowales przekonac, ze
scena drabiniasta jest logiczna. To od tego sie zaczelo.
Teraz natomiast mnie przekonujesz, ze to byla komedia i
logika nie jest potrzebna. Wiec przyznajesz wreszcie, ze
tamta scena _jest_ nielogiczna?



[ciach]
> Ja tez napisalem, ze gdyby Jeunet nakrecil film, ktory nie bylby
> czescia serii, to nie mialbym do niego pretensji. To po pierwsze.

A ja napisalem ze filmy o Alienie nie tworza (w sensie artystycznym)
zadnej serii.


Do czwartej czesci tworzyly.



> Po drugie: Przeszedles do porzadku nad 'Panem Samochodzikiem'. A on
> odpowiada temu, o czym piszesz wyzej (zaznaczylem gwiazdka). Tez nie
> jest seria? I byloby w porzadku jakby ktorys byl romansem, nastepny
> pornosem, a jeszcze inny splatterem?

Jakby tak bylo od poczatku (pierwszy to romans, drugi splatter, trzeci
pornos) to nie mialbym o to do Niziurskiego zadnej pretensji.


Nie.
Pierwsze 10 - ksiazki dla mlodziezy, przestrzegajace zalozen serii.
11 - romans.
12 - splatter.
13 - pornos.


> >
> > [ciach]
> > > > Bruce Willis (np. scenariusz taki ze alieny opanowuja kanalizacje w
> > > > jakims miescie, a Willis jest szczurolapem - weteranem)
> > > :(((
> > Czemu ':(((('?
> Bo to aktor komediowy.

Po pierwsze niekoniecznie, po drugie swietnie nadawalby sie na ten typ
bohatera co Hudson z Aliens (jedna z moich ulubionych postaci w tym
filmie)


Ano widzisz, a ja w ogole nie wiem, o kim mowisz.
Wiec chyba srednio by sie nadawal do glownej roli.
Zwlaszcza roli kogos, czyje perypetie moglyby ludzi
poruszyc w takim stopniu jak perypetie Ripley.



> > Jak ja bym chcial zobaczyc jak Willis rozwala Obcego i mowi
> > "jupikajej maderfaker" :)))
> W parodii 'made by Tarantino' ja rowniez.
> W 'Obcym 5' zdecydowanie nie.

Ale teksty Hudsona sa nawet powiedzialbym ze w tym stylu...


Co innego film na serio z wplecionymi dowcipami, a co
innego komedia/parodia.
Jakis dowcip to pewnie i w Se7en byl.



> > > > Jesli musi byc kobieta to moznaby poszukac wsrod jakichs mniej znanych
> > > > aktorek, w tej chwili nie kojarze nikogo.

Ach, wlasnie skojarzylem ktora aktorka moglaby grac role glownej
przeciwniczki Obcych:
JEANETTE GOLDSTEIN!!!!


8-0
A ktoz to????



> > De Niro to sie w ogole raczej do tej roli nie nadaje.
> Wymienilem go, bo jest dobrym aktorem, i tyle.

Dobrych aktorow jest wielu... ale De Niro do Obcych? Eeee...

Moze (juz predzej) Jacka Nicholsona?


A wiesz???
Kurde, to jest rzeczywiscie niezly pomysl.
Dobry aktor, poza tym ten jego obled w oczach, hehe...



> Dlatego 'typowe filmy akcji' mnie nudza. Zdarzaja sie oczywiscie
> perelki/wyjatki, gdzie takie sceny sa perfekcyjnie zrealizowane i
> przez to swietne, ale wiekszosc scenarzystow/rezyserow zjada swoj
> ogon. Ostatnio w TV natrafilem przypadkiem na koncowke 'Prawdziwych
> klamstw' i bylo to tak zenujace, ze zrobilo mi sie autentycznie zal
> ludzi, ktorzy to popelnili.

Tylko roznica miedzy A:R a "Prawdziwymi Klamstwami" jest taka ze A:R ma
dystans do siebie. Gdyby to wszystko bylo na powaznie to bym sie zgodzil
ze jest w tym sporo kichy.


I tu lezy problem. Wreszcie sie wyjasnilo.



> > To zaproponuj inne, a ja ci wykaze ze to co zaproponujesz bedzie
> > 'deus ex machina' (chyba ze akurat nie bedzie, to przyznam ci
> > racje).


[cch]


> Obcy otwieraja klatki z krewniakami i przy okazji wypuszczaja
> tez Ripley.

Ale to rozbija powazny watek w dalszej czesci scenariusza, kiedy nie
wiadomo czy Obcy uznaja Ripley sa "swojego" i wzajemnie.


Nic nie rozbija.
Krolowa uwaza ja za swoja. Nie zabija Ripley, tylko sciaga
do gniazda. I dlatego wczesniej ja uwalnia.


Poza tym w takim przypadku od razu zabralyby ja do Gniazda, a juz na
pewno nie zostawilbyby jej tak o sobie.


Nie, nie. Klatki z Obcymi byly sterowane z tego pomieszczenia
gdzie byl przycisk do klimatyzacji. I tam bylby tez przycisk
otwierajacy cele Ripley. Krolowa by otworzyla, a Ripley zwialaby
przed tym Obcym, ktory sie do niej przebijal.




[cch]


> > > No taak - w tym wariancie wyjasnienia.
> > > To ja prezentuje inny wariant - Obcy ma katar i nie pluje tylko
> > > kicha. Tez Ci sie podoba?
> >
> > Nie, nie podoba mi sie.
> O, to cos nowego. :)
> Mnie tez sie nie podoba, oczywiscie. Ale pokaze Ci, ze mozna
> go bronic dokladnie tak samo, jak Ty bronisz plucia.
> > Mam serio pisac dlaczego mi sie nie podoba?
> > Prosze bardzo:
> > 1. Wirusy kataru nie moglyby zyc w organizmie Obcego - zbyt odmienna
> > biochemia
> 1.
> Moglyby. Obcy zmutowali i maja przeciez czesc genomu Ripley.
> Sa podatni na katar. Tym bardziej, ze nie maja przeciwcial,
> wyssanych z mlekiem matki. :)

No cos ty, Obcy sa odporni na wszystko ;)


Nigdzie nie jest to powiedziane. :)



> 2.
> To nie jest ziemski 'katar'. To jakas choroba Obcych, tyle
> ze ma podobne objawy.

Moze to gruzlica i dlatgo plul krwia? :)


No widzisz, jakie to proste? :)
Juz sie uczysz. A na poczatku pisales, ze kichanie bez sensu.
:)



> > 2. Katar powoduje podraznienie sluzowki - czyli jakby mial katar
> > toby juz predzej plul tymi swoimi glutami a nie kwasem
> Ta choroba powoduje, ze kicha wydzielina, ktora moze nie jest
> dokladnie kwasem, ale tez jest zraca. Ktos tu zarzucal tej
> scenie, ze wydzielina jest _za malo_ zraca. Teraz juz wszystko
> jasne. :))

Oki, kicha.


Widzisz, najwieksza bzdure mozna uzasadnic. Ale nie zmienia
to faktu, ze jest to bzdura.



> > 3. Akurat by sobie znalazl dobra chwile zeby sie wysmarkac :)
> Tak samo dobra jak na odpoczynek. :)))

On nie odpoczywal, on sie czail :)


Czaic, to sie mozna w krzakach albo za rogiem. On tam robil
jedenscenarzystawieco, choc on tez pewnie nie wie. :)



> > Dlatego zeby mogli byc w dalszej czesci scenariusza
> > Dlatego ze scenarzysta bardzo sie wysilil przy tworzeniu tych
> > postaci nie chcial ich zabijac od razu na poczatku
> No wlasnie. O to mi od poczatku chodzilo. Milo mi, ze wreszcie
> to przyznales.

I co z tego? To jest film, to nie jest naprawde.


Ja naiwnie myslalem, ze film powinien dawac zludzenie
rzeczywistosci, a nie byc zbiorem przypadkowych, nie
powiazanych logicznie, ujec.


W filmie od realizmu
wazniejsza jest kompozycja,


Aha, rzeczywiscie mamy rozne oczekiwania/wymagania
w stosunku do filmow.
Pozdrawia Marac nie z tej bajki
--

Michal Maracewicz *What do I have to do to make you happy?
e-mail: marac@polbox.com *What do I have to do to make you understand?


*What do I have to do to make you want me?


*And, if I can't make you want me, what do I have to do?

171
Data: 16 lut 1998, 22:04
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



Ooo??? A mozna wiedziec, czemu scena komiksowa (rozumiem, ze to
dla Ciebie synonim braku sensu i z tym musze sie tez nie zgodzic,
bo znam komiksy z logiczna akcja)



Zle rozumiesz. Komiks ma swoja konwencje pokazywania scen akcji, nie
realistyczna. Oczywiscie nie w kazdym komiksie jest to w ten sposob
zrobione, ale jest to raczej regula (mowie o "realistycznych" komiksach,
typu np. Thorgal, a nie np. o komiksach typu Kajko i Kokosz). W takich
komiksach norma jest to ze rozne postacie poruszaja sie tak zeby
"ujecia" dobrze wygladaly, ze w grupie postaci w danym czasie aktywna
jest tylko jedna a reszta "daje jej sie wykazac" itp. itd.
Taka konwencja. Mi np. to nie przeszkadza.


jest w porzadku, a taka z Hot
Shots bylaby zgrzytem?



Bo to inna konwencja.


> A nie widziales ze A:R nie jest na powaznie?
Juz Ci pisalem, ze na szczescie nie bylo to tak oczywiste,
bo inaczej bym mordowal po wyjsciu z kina.



Dla mnie bylo. Cale szczescie zej jestem daleko i mnie nie dosiegnie jak
zaczniesz teraz mordowac wszystkich dookola.


> Dlaczego wpisujesz go do cyklu Alienow
Dlatego, ze jest jego czescia?



A ja powiem ze nie jest i jak mi udowodnisz ze nie mam racji?
Zreszta jesli chodzi o stylistyke i konwencje to zadnego cyklu nie ma,
kazda czesc jest absolutnie inna od poprzednich.


Wiesz, naprawde nie wiem, czemu ta scena jest do dupy. Moze i
z tego powodu, choc mnie bardziej pasuje teoria, ze Jeunet nie
potrafi krecic kina akcji. Ale o to sie sprzeczal nie bede, bo
chodzi mi o sam fakt - ta scena byla tragiczna.



Po prostu nie podobala ci sie i wymyslasz teraz na sile argumenty :)


> > Co miales z WF-u?
>
> To wf cwiczy wyobraznie?
A co ma wyobraznia do ewolucji na drabince.



To ze tych ewolucji nie wykonuje ja (i nigdy, ani na wf-ie ani poza nim
takiej ewolucji nie wykonywalem), tylko sobhie wyobrazam czy taka
ewolucja jest mozliwa. Empirycznie mi sie ani sprawdzac nie chce, ani
nie mam warunkow (organizacyjnych, nie fizycznych).

[ciach]


> zakrecone sytuacje, moze by bylo fajnie jakby na koncu Ripley
> zdradzila piratow i pomogla Obcym (bo to takie happy-happy
> zakonczenie nie bardzo mi pasuje do faktu obcosci Ripley).
OK, teraz rozumiem.



O, mam pomysl (jaka koncowke moznaby dac). Ripley sklada na Betty jaja i
zwabia po kolei do nich piratow, ktorych wykorzystuje jako inkubatory.


> A:R jest wlasnie caloscia. Wo odroznieniu od "serii" Alien, Aliens,
> ALien 3, ktore tez sa trzema odrebnymi calosciami a nie jedna
> caloscia.
Ale maja wspolne cechy, ktore sprawiaja, ze kazdy z nich jest
swietny, a ktore to cechy sa w A:R bez krepacji olane.



Jakie to cechy, bo nie zauwazylem. Oprocz tego ze wystepuja Alieny (w
A:R sa, jak najbardziej) i ciagnietego watku postaci Ripley (pociagniety
jest w A:R bardzo ladnie).
Cala sceneria, konwencja, sposob przedstawienie, podejscie do humoru i
wszystko inne sa calkowicie inne.


> Ja wiem, oburzasz sie dlatego ze ktos podeptal twoja swietosc. Dla
> mnie zadna seria o Obcym swietoscia nie jest (chociaz poszczegolne
> filmy mi sie owszem, podobaly) wiec moja ocena wolna jest od
> uprzedzen.
Kurcze, nie sa zadna swietoscia.
Sprobujmy w ten sposob:
Lubisz Gwiezdne Wojny? Zakladam, ze tak.



Tak.


Czekasz na pierwsze trzy czesci? Chyba tak?



Powiedzmy. Ale nie robie sobie zbyt wielkich nadziei.


Gdyby sie okazalo, ze jedna jest romansem, druga parodia w stylu
'Spaceballs', a trzecia filmem psychologicznym, dziejacym sie w
jednym pomieszczeniu, nie bylbys zawiedziony? Nawet jesli te filmy
bylyby nienajgorsze?



Bez bolu i bez rozterki nie zaliczlbym ich do kanonu. A obejrzalbym z
przyjemnoscia (pod warunkiem ze bylyby dobre).


Pozdrawia sw. Marac



Andrzej Jarzabek



172
Data: 17 lut 1998, 00:24
Temat:

Re: Znajomy: Zakatarzony

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:




[ciach]


> > sie powiedziec, mielismy doczynienia z glupota przez duze 'G'. Z
> > sama esencja Glupoty.
>
> To jest bardzo wyrafinowana i wysmakowana Glupota? :)
Moze raczej Wielka. Takiej glupoty nie znajdziesz na Polsacie.
Zeby sie o nia otrzec, trzeba sie wybrac na cos takiego jak ID4.



Moze to trzeba obejrzec w kinie. Bo ja ogladalem na video i wielkosci
tej glupoty nie dostrzeglem. Jak dla mnie taka sama glupota jak w
Polsacie.

A jak dla mnie duzy ekran nie powieksza raczej glupoty filmu.


> Tylko ze "Obcy" jest wlasnie dosc podobny do "Delicatessen". i to mu
> mssz za zle, ze jest podobny do "Delicatessen" a nie do ktoregos z
> poprzednich "Obcych".
MSZ, jednak malo podobny. Troche, ale malo.



MSZ bardziej niz do poprzednich Obcych.


Nie potrafi. W Bondzie sa jaja, a w A:R niedorobki. To tak, jak



Znam duzo ludzi ktorzy patrza na ewidentne jaja, aluzje itp. w Bondzie
jak na niedorobki. Moze ty popelniasz ten sam blad w stosunku do A:R,
probujac go przypasowac do twojego wyobrazenia o tym czym powinien byc.
Ale on tym nie jest.


w malarstwie: Masz obok siebie dwa obrazy. Na jednym pokraczne
sylwetki i na drugim pokraczne sylwetki. Tylko, ze jeden zostal
namalowany przez artyste, ktory ma po prostu taki styl/taka wizje.
A drugi popelnil tfurca, ktory nie potrafi inaczej malowac.



Ale ilu bedzie takich ktorzy spojrza na pierwszy i umknie im styl/wizja?
Moze to byc argument na rzecz tego ze pierwszy artysta jest marny, moze
byc na rzecz marnej spostrzegawczosci i wnikliwosci obserwatora.


> Po prostu zrobil ten film tak jak robil inne filmy.
Wlasnie. Nie zrozumial tematu. To tak, jakby zlecic poecie
napisanie artykulu do gazety, a on by go napisal wierszem.
Nawet, jesli by to byl dobry wiersz, znaczyloby to, ze dal dupy.



Jakbym zobaczyl wiersz w gazecie to bym go potraktowal jako wiersz a nie
jako zly artykul. I nie mam nic przeciwko wierszom w gazecie.



> Musisz go zrozumiec, jemu bardziej zalezy zeby wyrobic marke swojemu
> nazwisku a nie nazwisku Obcego :)
Ten film mu raczej slawy nie przyniesie.



Jestem przekonany ze przyniesie mu wiecej slawy niz "Delicatessen" i
"Miasto zaginionych dzieci" razem wziete. I nie ma to nic wspolnego z
tym czy jest od tamtych dwoch lepszym czy gorszym filmem.


> Sorki, nie zauwazylem. W takim przypadku argument bedzie inny:
> Czy ty naprawde uwazasz ze A:R jest filmem powaznym? Dla mnie prawie
> od poczatku (od sceny chuchania) bylo jasne ze jest zrobiony z
> przymruzeniem oka.
Juz pisalem, ale zbiore to i powtorze w jednym miejscu.
Odnioslem nastepujace wrazenie:
Jeunet zdawal sobie sprawe, ze jest ograniczony pewnymi
zalozeniami i nie moze sobie pozwolic na wszystko (np. na



Oki, ale ja rozumiem ze taka sytuacja artyste (nie wyrobnika) prowokuje
zeby te zasady, jesli juz ich nie mozna zlamac, to przynajmnie zeby
zobaczyc jak bardzo da sie je nagiac. To samo zreszta (chociaz w innym
kierunku) robili tworcy poprzednich czesci, od dwojki poczynajac.


surrealizm). W zwiazku z tym zrobil film jak najbardziej na
serio,



Ja sie obawiam ze po prostu nie zrozumiales dowcipu. I nie swiadczy to
zle ani o tobie ani o filmie. Ja jak pierwszy raz ogladalem "Top Secret"
(i jeszcze ze dwa nastepne razy) to tez nie zrozumialem. Probowalem
robic dokladnie to co ty, to znaczy wpisac go w swoje wyobrazenie czym
powinnna byc komedia. Teraz uwazam "Top Secret" za wielki.


ale nie omieszkal urozmaicic go swoimi charakterystycznymi
grypsami (i w porzadku). Niestety materia go przerosla: albo nie
potrafi krecic kina akcji, albo to olal, zaabsorbowany swoja
wizja - z wielka strata dla filmu.



Umie krecic kino akcji, tylko ze ty nie lubisz kina akcji (tak
napisales), to i odpowiednie sceny ci sie nie spodobaly.


Natomiast, gdyby sie okazalo, ze on to krecil jako parodie,



Juz pisalem ze to nie jest parodia. Ale jest komedia.


i tylko swemu ponuractwu zawdzieczam, ze odebralem to inaczej,



Powiedzialbym raczej ze uprzedzeniu.


to duuuzo gorzej. Bo to oznacza, ze nie zrozumial tematu. I ten
film to jego kompletna porazka.



Tyle ze filmow nie robi sie na zadany temat, jak wypracowan szkolnych.
Tematem filmu jest to co wymysli sobie rezyser.


Chce wierzyc, ze prawdziwa jest pierwsza wersja.

BTW, przeciez ty mnie na poczatku probowales przekonac, ze
scena drabiniasta jest logiczna. To od tego sie zaczelo.



Nie. Probowalem cie przekonac ze widzisz bledy tam gdzie one
niekoniecznie sa. Ze tworzysz swoje wyobrazenie na temat tego co w
filmie nie jest explicite powiedziane i uwazasz to co jest sprzeczne z
tym wyobrazeniem za sprzeczne z logika. Tymczasem to czego nie widac de
facto nie jest okreslone, i istnieje zwykle, jakby sie tak zastanowic,
kilka roznych wersji wyjasnien. Dla ciebie te wyjasnienia moga byc
sztuczne i naciagane, ale dla scenarzysty/rezysera mogly byc tak
naturalne i oczywiste ze nie trudzil sie nawet z expilicite
wytlumaczeniem dlaczego jest tak a nie inaczej.

Nie wydaje mi sie zebym kiedykolwiek stwierdzil ze ta scena jako calosc
jest logiczna, po prostu szczegolowo obalalem przypadki twojego
czepiania sie zgodnie z regula powyzej. Jesli jest inaczej prosze o
cytat z ktorego wynika ze uwazam te scene za logiczna.


Teraz natomiast mnie przekonujesz, ze to byla komedia i
logika nie jest potrzebna. Wiec przyznajesz wreszcie, ze
tamta scena _jest_ nielogiczna?



Nie wiem. Moja intuicja logiczne jest np. dosc zbiezna z logika
matematyczna (tzn. w praktyce matematycznej rzadko zdarza mi sie w
rozumowaniu popelnic blad logiczny), natomiast w zyciu ciagle sie
spotykam z sytuacjami nielogicznymi, a juz zwlaszcza z nielogicznym
dzialaniem czy zachowaniem, czasem jest to zwlaszcza nielogiczne biorac
pod uwage kim jest ta osoba.

Dodatkowo czasem gram i prowadze role playing, i wiem jak czesto cos co
jest znakomicie umotywowane przez Mistrza Gry jest przez gracza uwazane
ze "obsuwe" Mistrza Gry bo nie bierze pewnych ewentualnosci pod uwage.
Ostatecznie nie jest zwykle mozliwe do stwierdzenia czy autor sobie
wszystko przemyslal, ale myslal innymi torami czy faktycznie zrobil
"obsuwe" w tym miejscu gdzie myslimy a wszelkie teorie sa tylko
dorabianiem teorii do bledu. NIe jest w kadym szczegolnym przypadku, bo
na skale calego filmu wiadomo ze "Obsuw" na pewno pare bedzie, a
przeciwnych przypadkow raczej czesc tez.


> A ja napisalem ze filmy o Alienie nie tworza (w sensie artystycznym)
> zadnej serii.
Do czwartej czesci tworzyly.



Nie tworzyly. W innym postingu prosilem cie o uzasadnienie twojej tezy,
ja tutaj uzasadnie swoja.
Pierwszy Alien jest klasycznym horrorem typu osaczeni. Bohaterow sciga
Bardzo Zle Cos (w innych inkarnacjach gatunku jest to psychopata,
mordercze zwierze lub potwor z piekiel). Znajduja sie na ograniczonej
przestrzeni ktora trudno opuscic (czesto bohaterowie sa jedynymi osobami
przebywajacymi w tym miejscu). Probuja sie bronic lub uciekac, ale
Bardzo Zle Cos jest sprytne, praktycznie niezniszczalne i dawsze dopada
tego kto sie odlacza od grupy. W koncu Bardzo Zle Cos zostaje pokonane,
ale przezywa to jedynie niewielu z bohaterow. Stylistycznie caly
Nostromo zrobiny jest na "nawiedzony dom", Alien wypada na wszystkich
znienacka, zwykle od tylu, praktycznie nie widzimy go do konca, ofiary
raczej nie stawiaja oporu.
Drugi Alien to zasadniczo film o grupie komandosow dostajacych trudne
zadanie. Komandosi sa swietni, ale i tak caly plan operacji sie sypie i
trzeba improwizowac. Czesc (zwykle wiekszosc) komandosow ginie, ale
zadanie w koncu zostanie spelnione i niedobitki wracaja do bazy.
Przykladem chocby "Parszywa dwunastka". Obcych jest duzo i gina na
krocie, komandosi nie szczedza amunicji. Cala tajemniczosc i suspens
jedynki zostaja porzucone na rzecz szybkiego tempa akcji.
Trojka to typowy thriller o nieuchwytnym przeciwniku, ktory co prawda
jest znany, ale nadal bardzo niebezpieczny. Zrodlo informacji o
przeciwniku w supernatural horrorach stanowia zwykle legendy, w
kryminalach psychologowie, kartoteki policyjne, a wkazdym przypadku moga
to byc swiadkowie. Teraz trzeba wymyslec sprytny sposob zeby
unieszkodliwic przeciwnika. Jest to motyw raczej typowy dla kryminalow,
stad tez liczne nawiazania do gatunku. Zaulki kolonii karnej to przeciez
"zle miasto" w ktorym wszyscy sa mniej lub bardziej zdeprawowani i
patologiczni. Nieuchwytny zbiera swoje krwawe zniwo, jednak w koncu
zostaje, dzieki geniuszowi Genialnego Detektywa, osaczony i zlapany.


> > Po drugie: Przeszedles do porzadku nad 'Panem Samochodzikiem'. A
> > on odpowiada temu, o czym piszesz wyzej (zaznaczylem gwiazdka).
> > Tez nie jest seria? I byloby w porzadku jakby ktorys byl romansem,
> > nastepny pornosem, a jeszcze inny splatterem?
>
> Jakby tak bylo od poczatku (pierwszy to romans, drugi splatter,
> trzeci pornos) to nie mialbym o to do Niziurskiego zadnej pretensji.
Nie.



Ale tak to jest z Alienami.

[o panach samochodzikach]


Pierwsze 10 - ksiazki dla mlodziezy, przestrzegajace zalozen serii.
11 - romans.
12 - splatter.
13 - pornos.



Oki. Uznaje wtedy 11, 12, 13 za druga serie, nawiazujaca do pierwszej.
Byly nawet takie serie, z bohaterami znanych ksiazek czy komiksow dla
dzieci, ale dla doroslych.

Poza tym trzeba pamietac ze, w odroznieniu od Panow Samochodzikow,
kazdego Aliena robil kto inny.


> Po pierwsze niekoniecznie, po drugie swietnie nadawalby sie na ten
> typ bohatera co Hudson z Aliens (jedna z moich ulubionych postaci w
> tym filmie)
Ano widzisz, a ja w ogole nie wiem, o kim mowisz.



Bo nie jestes prawdziwym fanem "Aliens". Hudson to marine. Najlepsze
sceny z nim:
Scena jak Hudson podpuszcza Bishopa zeby zrobil sztuczke z nozem.
Dialog z Vasquez (kiedy ta podciaga sie na drazku):


HUDSON: "Vasquez, anyone ever mistake you for a man?"
VASQUEZ: "No, and you?"


Dialog z Apone'em:


HUDSON: "Sergeant, the floor's freezing cold down here"
APONE: "What, d'ya want me to fetch you a pair of warm slippers?"
HUDSON: "Gee, would you do that, sarge?"


(dialogi z pamieci, moglem sie rypnac)
No i tekst


"Game over, man, game over"




Wiec chyba srednio by sie nadawal do glownej roli.
Zwlaszcza roli kogos, czyje perypetie moglyby ludzi
poruszyc w takim stopniu jak perypetie Ripley.



Jakby Ripley miala tyle wystapien co on toby nikt jej nie zauwazyl, nie
mowiac juz o poruszeniu ludzi jej perypetiami.


Co innego film na serio z wplecionymi dowcipami, a co
innego komedia/parodia.



Wedlug mnie Willis bylby znakomity do kina akcji z wplecionymi dowcipami


Jakis dowcip to pewnie i w Se7en byl.



Nie przypominam sobie. A z "Aliens" to przypominam sobie nawet calkiem
sporo. Mimo ze "Seven" ogladalem ostatnio pozniej niz "Aliens".


> Ach, wlasnie skojarzylem ktora aktorka moglaby grac role glownej
> przeciwniczki Obcych:
> JEANETTE GOLDSTEIN!!!!
8-0
A ktoz to????



Znowu znac zes nie prawdziwy fan.
Grala Vasquez. Jak mi powiesz ze nie wiesz kto to Vasquez to strzele w
pysk.


> Moze to gruzlica i dlatgo plul krwia? :)
No widzisz, jakie to proste? :)
Juz sie uczysz. A na poczatku pisales, ze kichanie bez sensu.
:)



Kichanie _bylo_ bez sensu. Od gruzlicy sie nie kicha :)


> Oki, kicha.
Widzisz, najwieksza bzdure mozna uzasadnic. Ale nie zmienia
to faktu, ze jest to bzdura.



Obcy ma odmienna budowe niz my. Mozemy mowic o pluciu bo posiada
paszcze, o kichaniu nie bo ni ma nosa. CZy plucie jest objawem choroby
czy czegos innego to juz inna kwestia.


> > > 3. Akurat by sobie znalazl dobra chwile zeby sie wysmarkac :)
> > Tak samo dobra jak na odpoczynek. :)))
>
> On nie odpoczywal, on sie czail :)
Czaic, to sie mozna w krzakach albo za rogiem. On tam robil
jedenscenarzystawieco, choc on tez pewnie nie wie. :)



Chodzilo mi raczej o cos w stylu sprezenia sie przed skokiem. Zwierzeta
czesto tak robia kiedy walcza.


> I co z tego? To jest film, to nie jest naprawde.
Ja naiwnie myslalem, ze film powinien dawac zludzenie
rzeczywistosci, a nie byc zbiorem przypadkowych, nie
powiazanych logicznie, ujec.



Milo mi ze wyprowadzilem cie z bledu.


Aha, rzeczywiscie mamy rozne oczekiwania/wymagania
w stosunku do filmow.



Ano pewnie tak.


Pozdrawia Marac nie z tej bajki



Andrzej Jarzabek



173
Data: 18 lut 1998, 00:53
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
>
> Ooo??? A mozna wiedziec, czemu scena komiksowa (rozumiem, ze to
> dla Ciebie synonim braku sensu i z tym musze sie tez nie zgodzic,
> bo znam komiksy z logiczna akcja)

Zle rozumiesz. Komiks ma swoja konwencje pokazywania scen akcji, nie
realistyczna. Oczywiscie nie w kazdym komiksie jest to w ten sposob
zrobione,


Wlasnie.


ale jest to raczej regula (mowie o "realistycznych" komiksach,
typu np. Thorgal, a nie np. o komiksach typu Kajko i Kokosz). W takich
komiksach norma jest to ze rozne postacie poruszaja sie tak zeby
"ujecia" dobrze wygladaly, ze w grupie postaci w danym czasie aktywna
jest tylko jedna a reszta "daje jej sie wykazac" itp. itd.
Taka konwencja. Mi np. to nie przeszkadza.


Uwazasz, ze jakosc scen akcji w T i w A:R jest na podobnym poziomie?



> jest w porzadku, a taka z Hot
> Shots bylaby zgrzytem?

Bo to inna konwencja.


To w koncu przeszkadza Ci to mieszanie konwencji, czy nie?
Zdecyduj sie.



> > A nie widziales ze A:R nie jest na powaznie?
> Juz Ci pisalem, ze na szczescie nie bylo to tak oczywiste,
> bo inaczej bym mordowal po wyjsciu z kina.

Dla mnie bylo. Cale szczescie zej jestem daleko i mnie nie dosiegnie jak
zaczniesz teraz mordowac wszystkich dookola.


:)



> > Dlaczego wpisujesz go do cyklu Alienow
> Dlatego, ze jest jego czescia?

A ja powiem ze nie jest i jak mi udowodnisz ze nie mam racji?


No nie, jesli tego nie pojmujesz, to nie podejmuje sie wytlumaczyc.
Wybacz. Nie jestem szkolnym psychologiem.


Zreszta jesli chodzi o stylistyke i konwencje to zadnego cyklu nie ma,
kazda czesc jest absolutnie inna od poprzednich.


Poza tym, ze sa na powaznie, o Obcych, z ta sama glowna bohaterka,
trzymaja w napieciu, itp., itd.
Rzeczywiscie, o zadnym cyklu nie ma mowy.



> Wiesz, naprawde nie wiem, czemu ta scena jest do dupy. Moze i
> z tego powodu, choc mnie bardziej pasuje teoria, ze Jeunet nie
> potrafi krecic kina akcji. Ale o to sie sprzeczal nie bede, bo
> chodzi mi o sam fakt - ta scena byla tragiczna.

Po prostu nie podobala ci sie i wymyslasz teraz na sile argumenty :)


hahaha... :(



> > > Co miales z WF-u?
> >
> > To wf cwiczy wyobraznie?
> A co ma wyobraznia do ewolucji na drabince.

To ze tych ewolucji nie wykonuje ja (i nigdy, ani na wf-ie ani poza nim
takiej ewolucji nie wykonywalem), tylko sobhie wyobrazam czy taka
ewolucja jest mozliwa. Empirycznie mi sie ani sprawdzac nie chce, ani
nie mam warunkow (organizacyjnych, nie fizycznych).


Przykro mi.
Jest mozliwa.



[ciach]
> > zakrecone sytuacje, moze by bylo fajnie jakby na koncu Ripley
> > zdradzila piratow i pomogla Obcym (bo to takie happy-happy
> > zakonczenie nie bardzo mi pasuje do faktu obcosci Ripley).
> OK, teraz rozumiem.

O, mam pomysl (jaka koncowke moznaby dac). Ripley sklada na Betty jaja i
zwabia po kolei do nich piratow, ktorych wykorzystuje jako inkubatory.


Nieeee... Misie nie podoba. :)



> > A:R jest wlasnie caloscia. Wo odroznieniu od "serii" Alien, Aliens,
> > ALien 3, ktore tez sa trzema odrebnymi calosciami a nie jedna
> > caloscia.
> Ale maja wspolne cechy, ktore sprawiaja, ze kazdy z nich jest
> swietny, a ktore to cechy sa w A:R bez krepacji olane.

Jakie to cechy, bo nie zauwazylem. Oprocz tego ze wystepuja Alieny (w
A:R sa, jak najbardziej) i ciagnietego watku postaci Ripley (pociagniety
jest w A:R bardzo ladnie).
Cala sceneria,


???


konwencja,


????


sposob przedstawienie,


?????


podejscie do humoru i


???????


wszystko inne sa calkowicie inne.


No rzeczywiscie - wszystko inne jest inne. Tu sie zgadzam.
Jak mozna w ogole porownywac tak odmienne filmy, toz to
jak niebo i ziemia. Alez bylem zaslepiony.



> > Ja wiem, oburzasz sie dlatego ze ktos podeptal twoja swietosc. Dla
> > mnie zadna seria o Obcym swietoscia nie jest (chociaz poszczegolne
> > filmy mi sie owszem, podobaly) wiec moja ocena wolna jest od
> > uprzedzen.
> Kurcze, nie sa zadna swietoscia.
> Sprobujmy w ten sposob:
> Lubisz Gwiezdne Wojny? Zakladam, ze tak.

Tak.

> Czekasz na pierwsze trzy czesci? Chyba tak?

Powiedzmy. Ale nie robie sobie zbyt wielkich nadziei.

> Gdyby sie okazalo, ze jedna jest romansem, druga parodia w stylu
> 'Spaceballs', a trzecia filmem psychologicznym, dziejacym sie w
> jednym pomieszczeniu, nie bylbys zawiedziony? Nawet jesli te filmy
> bylyby nienajgorsze?

Bez bolu i bez rozterki nie zaliczlbym ich do kanonu. A obejrzalbym z
przyjemnoscia (pod warunkiem ze bylyby dobre).


Nie odpowiedziales na pytanie: NIE BYLBYS ZAWIEDZIONY???
Ja tez obejrzalem A:R z przyjemnoscia, o czym doskonale wiesz.
Pozdrawia kanoniczny Marac
--

Michal Maracewicz
Who is General Failure and why is he reading my disk?
e-mail: marac@polbox.com

174
Data: 19 lut 1998, 01:00
Temat:

Re: Znajomy: Zakatarzony

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
[ciach]
> > > sie powiedziec, mielismy doczynienia z glupota przez duze 'G'. Z
> > > sama esencja Glupoty.
> >
> > To jest bardzo wyrafinowana i wysmakowana Glupota? :)
> Moze raczej Wielka. Takiej glupoty nie znajdziesz na Polsacie.
> Zeby sie o nia otrzec, trzeba sie wybrac na cos takiego jak ID4.

Moze to trzeba obejrzec w kinie.


Moze.


Bo ja ogladalem na video i wielkosci
tej glupoty nie dostrzeglem. Jak dla mnie taka sama glupota jak w
Polsacie.


^^^bluznierstwo^^^ :)))



A jak dla mnie duzy ekran nie powieksza raczej glupoty filmu.

> > Tylko ze "Obcy" jest wlasnie dosc podobny do "Delicatessen". i to mu
> > mssz za zle, ze jest podobny do "Delicatessen" a nie do ktoregos z
> > poprzednich "Obcych".
> MSZ, jednak malo podobny. Troche, ale malo.

MSZ bardziej niz do poprzednich Obcych.


Bez przesady.



> Nie potrafi. W Bondzie sa jaja, a w A:R niedorobki. To tak, jak

Znam duzo ludzi ktorzy patrza na ewidentne jaja, aluzje itp. w Bondzie
jak na niedorobki. Moze ty popelniasz ten sam blad w stosunku do A:R,
probujac go przypasowac do twojego wyobrazenia o tym czym powinien byc.
Ale on tym nie jest.


A moze blad popelniasz Ty i te sceny rzeczywiscie _sa_ niedorobkami
(chodzi mi o A:R)?



> w malarstwie: Masz obok siebie dwa obrazy. Na jednym pokraczne
> sylwetki i na drugim pokraczne sylwetki. Tylko, ze jeden zostal
> namalowany przez artyste, ktory ma po prostu taki styl/taka wizje.
> A drugi popelnil tfurca, ktory nie potrafi inaczej malowac.

Ale ilu bedzie takich ktorzy spojrza na pierwszy i umknie im styl/wizja?
Moze to byc argument na rzecz tego ze pierwszy artysta jest marny, moze
byc na rzecz marnej spostrzegawczosci i wnikliwosci obserwatora.


Zgadza sie, rozstrzygnac to moze tylko realistyczna praca owego malarza.
Tym samym UROCZYSCIE OBIECUJE, ze jezeli pokazesz mi profesjonalnie
zrobiona, realistyczna i logiczna scene akcji w wykonaniu Jeuneta -
odszczekam wszystkie moje podle insynuacje na temat jego braku
zdolnosci w tej dziedzinie.



> > Po prostu zrobil ten film tak jak robil inne filmy.
> Wlasnie. Nie zrozumial tematu. To tak, jakby zlecic poecie
> napisanie artykulu do gazety, a on by go napisal wierszem.
> Nawet, jesli by to byl dobry wiersz, znaczyloby to, ze dal dupy.

Jakbym zobaczyl wiersz w gazecie to bym go potraktowal jako wiersz a nie
jako zly artykul.


No tak. A jakbys zobaczyl szczura w lodowce, to bys go pewnie
potraktowal jako jedzenie.


I nie mam nic przeciwko wierszom w gazecie.


Nie malbys nic przeciwko wierszowanym gazetom?
To moze jeszcze 'Wiadomosci' w formie baletu lub
pantomimy, co?
Albo wyspiewywane przez spiewakow operowych, he?



>
> > Musisz go zrozumiec, jemu bardziej zalezy zeby wyrobic marke swojemu
> > nazwisku a nie nazwisku Obcego :)
> Ten film mu raczej slawy nie przyniesie.

Jestem przekonany ze przyniesie mu wiecej slawy niz "Delicatessen" i
"Miasto zaginionych dzieci" razem wziete. I nie ma to nic wspolnego z
tym czy jest od tamtych dwoch lepszym czy gorszym filmem.


Ale bedzie to slawa cokolwiek ujemna:
'To nowy film tego od Obcego 4. Brrr... trzeba sie trzymac
z daleka'.
Pamietaj, ze wiekszosci sie nie podobal. Nawet sposrod
lubiacych SF.



> > Sorki, nie zauwazylem. W takim przypadku argument bedzie inny:
> > Czy ty naprawde uwazasz ze A:R jest filmem powaznym? Dla mnie prawie
> > od poczatku (od sceny chuchania) bylo jasne ze jest zrobiony z
> > przymruzeniem oka.
> Juz pisalem, ale zbiore to i powtorze w jednym miejscu.
> Odnioslem nastepujace wrazenie:
> Jeunet zdawal sobie sprawe, ze jest ograniczony pewnymi
> zalozeniami i nie moze sobie pozwolic na wszystko (np. na

Oki, ale ja rozumiem ze taka sytuacja artyste (nie wyrobnika) prowokuje
zeby te zasady, jesli juz ich nie mozna zlamac, to przynajmnie zeby
zobaczyc jak bardzo da sie je nagiac. To samo zreszta (chociaz w innym
kierunku) robili tworcy poprzednich czesci, od dwojki poczynajac.


Zgadza sie. I dlatego te czesci sie roznily. I chwala im za to.
Ale Jeunet, naginajac, _przegial_ i w ostatecznym rozrachunku
wlasnie _zlamal_ te zasady.



> surrealizm). W zwiazku z tym zrobil film jak najbardziej na
> serio,

Ja sie obawiam ze po prostu nie zrozumiales dowcipu. I nie swiadczy to
zle ani o tobie ani o filmie. Ja jak pierwszy raz ogladalem "Top Secret"
(i jeszcze ze dwa nastepne razy) to tez nie zrozumialem. Probowalem
robic dokladnie to co ty, to znaczy wpisac go w swoje wyobrazenie czym
powinnna byc komedia. Teraz uwazam "Top Secret" za wielki.


Juz pisalem, ze lubie i cenie humor Jeuneta.
'Delikatesy' tez sa wielkie.
I lubie najrozniejsze rodzaje komedii i typy humoru.



> ale nie omieszkal urozmaicic go swoimi charakterystycznymi
> grypsami (i w porzadku). Niestety materia go przerosla: albo nie
> potrafi krecic kina akcji, albo to olal, zaabsorbowany swoja
> wizja - z wielka strata dla filmu.

Umie krecic kino akcji,


Nieprawda


tylko ze ty nie lubisz kina akcji


Nieprawda 2


(tak
napisales),


Nieprawda 3


to i odpowiednie sceny ci sie nie spodobaly.


Nie spodobaly mi sie, bo to bylo bardzo kiepskie kino akcji.



> Natomiast, gdyby sie okazalo, ze on to krecil jako parodie,

Juz pisalem ze to nie jest parodia. Ale jest komedia.


OK: Natomiast, gdyby sie okazalo, ze on to krecil jako komedie,



> i tylko swemu ponuractwu zawdzieczam, ze odebralem to inaczej,

Powiedzialbym raczej ze uprzedzeniu.


???



> to duuuzo gorzej. Bo to oznacza, ze nie zrozumial tematu. I ten
> film to jego kompletna porazka.

Tyle ze filmow nie robi sie na zadany temat, jak wypracowan szkolnych.
Tematem filmu jest to co wymysli sobie rezyser.


Coz za zbieg okolicznosci, ze kolejni rezyserzy Bonda wymyslaja
bohatera o tym samym nazwisku, a na dodatek kreca filmy w tej
samej konwencji. Co na to spece od rachunku prawdopodobienstwa?
To domaga sie badan!



> Chce wierzyc, ze prawdziwa jest pierwsza wersja.
>
> BTW, przeciez ty mnie na poczatku probowales przekonac, ze
> scena drabiniasta jest logiczna. To od tego sie zaczelo.

Nie. Probowalem cie przekonac ze widzisz bledy tam gdzie one
niekoniecznie sa. Ze tworzysz swoje wyobrazenie na temat tego co w
filmie nie jest explicite powiedziane i uwazasz to co jest sprzeczne z
tym wyobrazeniem za sprzeczne z logika. Tymczasem to czego nie widac


BRUHAHA!!!
Tylko, ze ja wytykalem bledy, ktore bylo widac, i to bylo jak
cholera (Obcy cwiczacy na drabince byl pare dobrych minut pokazywany).
To wlasnie Ty do tych bledow dopisywales swoje wyobrazenia.


de
facto nie jest okreslone, i istnieje zwykle, jakby sie tak zastanowic,
kilka roznych wersji wyjasnien. Dla ciebie te wyjasnienia moga byc
sztuczne i naciagane, ale dla scenarzysty/rezysera mogly byc tak
naturalne i oczywiste ze nie trudzil sie nawet z expilicite
wytlumaczeniem dlaczego jest tak a nie inaczej.


Zawsze zakladasz, ze nielogicznosci wynikaja z tego, ze widz
nie rozumie, a nie z glupoty/lenistwa scenarzysty/rezysera?
Czy moze jednak dopuszczasz czasem druga mozliwosc?



Nie wydaje mi sie zebym kiedykolwiek stwierdzil ze ta scena jako calosc
jest logiczna,


Mozliwe, ze nie, ale to wynikalo MSZ z Twoich wypowiedzi.


po prostu szczegolowo obalalem przypadki twojego
czepiania sie zgodnie z regula powyzej.


Jesli uwazasz, ze to co jest powyzej odnosi sie do sceny
drabiniastej, to tym samym zakladasz, ze jest ona logiczna
(wszystko daje sie logicznie wytlumaczyc, ale scenarzysta
tego nie zrobil, bo uwazal, ze to oczywiste).
Wybacz, ale jesli ktos twierdzi cos takiego odnosnie tej
sceny, to jedyne logiczne wytlumaczenie :), jakie mi przychodzi
do glowy, to to, ze tej sceny nie widzial.



> Teraz natomiast mnie przekonujesz, ze to byla komedia i
> logika nie jest potrzebna. Wiec przyznajesz wreszcie, ze
> tamta scena _jest_ nielogiczna?

Nie wiem. Moja intuicja logiczne jest np. dosc zbiezna z logika
matematyczna (tzn. w praktyce matematycznej rzadko zdarza mi sie w
rozumowaniu popelnic blad logiczny), natomiast w zyciu ciagle sie
spotykam z sytuacjami nielogicznymi, a juz zwlaszcza z nielogicznym
dzialaniem czy zachowaniem, czasem jest to zwlaszcza nielogiczne biorac
pod uwage kim jest ta osoba.


Nie znam sie na terminologii i nie wiem, czy scena, w ktorej np.
aktor _znika_, bo przestal byc potrzebny jest nielogiczna, czy
moze bezsensowna. Wiem jedno: jest to potworny bug . I
scena drabiniasta jest pelna takich buH^H^H^bledow.



Dodatkowo czasem gram i prowadze role playing, i wiem jak czesto cos co
jest znakomicie umotywowane przez Mistrza Gry jest przez gracza uwazane
ze "obsuwe" Mistrza Gry bo nie bierze pewnych ewentualnosci pod uwage.
Ostatecznie nie jest zwykle mozliwe do stwierdzenia czy autor sobie
wszystko przemyslal, ale myslal innymi torami czy faktycznie zrobil
"obsuwe" w tym miejscu gdzie myslimy a wszelkie teorie sa tylko
dorabianiem teorii do bledu. NIe jest w kadym szczegolnym przypadku, bo
na skale calego filmu wiadomo ze "Obsuw" na pewno pare bedzie, a
przeciwnych przypadkow raczej czesc tez.


Nie zgadzam sie. Znaczy sie, z cala pewnoscia oczywiscie nie
mozna stwierdzic, czy to byla obsuwa. Ale jest cos takiego jak
prawdopodobienstwo. Jezeli cos, co w trakcie ogladania filmu
wzielismy za obsuwe , da sie prosto i logicznie
wytlumaczyc, to mozna ze sporym pr. zalozyc, ze autor mogl miec
to na mysli. Natomiast, jesli w celu uzasadnienia trzeba budowac
wielopietrowe, karkolomne, skomplikowane, wykorzystujace miliony
zalozen nie wynikajacych z filmu, teorie (jak ta o katarze),
mozna zalozyc, ze prawie na pewno byl to blad. W przypadku
wiekszosci obsuw w scenie drabinastej prawdopodobienstwo to
wynosi MSZ ok. 99.9999999 %.



> > A ja napisalem ze filmy o Alienie nie tworza (w sensie artystycznym)
> > zadnej serii.
> Do czwartej czesci tworzyly.

Nie tworzyly. W innym postingu prosilem cie o uzasadnienie twojej tezy,
ja tutaj uzasadnie swoja.


[cch - roznice gatunkowe]
Dobrze, niech Ci bedzie. Jezeli istnieje cos takiego jak
'sens artystyczny' to filmy te rzeczywiscie nie tworza w nim
serii. Natomiast _tworza serie_ (w sensie zwyczajnym).
I Jeunet zlamal zasady tej serii.



> > > Po drugie: Przeszedles do porzadku nad 'Panem Samochodzikiem'. A
> > > on odpowiada temu, o czym piszesz wyzej (zaznaczylem gwiazdka).
> > > Tez nie jest seria? I byloby w porzadku jakby ktorys byl romansem,
> > > nastepny pornosem, a jeszcze inny splatterem?
> >
> > Jakby tak bylo od poczatku (pierwszy to romans, drugi splatter,
> > trzeci pornos) to nie mialbym o to do Niziurskiego zadnej pretensji.
> Nie.

Ale tak to jest z Alienami.


Nie. Samochodziki - rozrywkowe powiesci dla mlodziezy.
Alieny - trzymajace w napieciu filmy sensacyjne.
Ani dwojka, ani trojka nie zlamaly tej zasady.



[o panach samochodzikach]
> Pierwsze 10 - ksiazki dla mlodziezy, przestrzegajace zalozen serii.
> 11 - romans.
> 12 - splatter.
> 13 - pornos.

Oki. Uznaje wtedy 11, 12, 13 za druga serie, nawiazujaca do pierwszej.
Byly nawet takie serie, z bohaterami znanych ksiazek czy komiksow dla
dzieci, ale dla doroslych.


Nie, nie. Nie zrozumielismy sie. Ty nie miales byc wydawca,
tworzacym jakas nowa serie, z przyniesionych Ci przez Niziurskiego
ksiazek, tylko np. rodzicem, ktoremu syn przyniosl te ksiazki,
mowiac, ze seria staje sie coraz lepsza, bo co prawda 11 byla
kiepska, ale 12 i 13 po prostu niesamowite, takie jakich jeszcze
nigdy w 11-letnim zyciu nie czytal.



Poza tym trzeba pamietac ze, w odroznieniu od Panow Samochodzikow,
kazdego Aliena robil kto inny.


Uwazasz, ze Nienacki nie potrafil pisac nic innego?
Gruuubo sie mylisz.



> > Po pierwsze niekoniecznie, po drugie swietnie nadawalby sie na ten
> > typ bohatera co Hudson z Aliens (jedna z moich ulubionych postaci w
> > tym filmie)
> Ano widzisz, a ja w ogole nie wiem, o kim mowisz.

Bo nie jestes prawdziwym fanem "Aliens". Hudson to marine. Najlepsze
sceny z nim:


[cch]


Jakby Ripley miala tyle wystapien co on toby nikt jej nie zauwazyl, nie
mowiac juz o poruszeniu ludzi jej perypetiami.


Moze.



> Co innego film na serio z wplecionymi dowcipami, a co
> innego komedia/parodia.

Wedlug mnie Willis bylby znakomity do kina akcji z wplecionymi dowcipami


Ale do takiego filmu na pograniczu pastiszu. On nie umie grac na
powaznie. W najbardziej mrozacej krew w zylach scenie, palnalby
jakis swoj tekst i caly nastroj by diabli wzieli.
Diabli wzieli? To sie da^H^H^H...przepraszam, za duzo czytania
newsow. :)



> Jakis dowcip to pewnie i w Se7en byl.

Nie przypominam sobie.


Na pewno byl. Freeman to przeciez niezly jajarz.


A z "Aliens" to przypominam sobie nawet calkiem
sporo. Mimo ze "Seven" ogladalem ostatnio pozniej niz "Aliens".


Ale Aliens wiecej razy, hehe... :)



> > Ach, wlasnie skojarzylem ktora aktorka moglaby grac role glownej
> > przeciwniczki Obcych:
> > JEANETTE GOLDSTEIN!!!!
> 8-0
> A ktoz to????

Znowu znac zes nie prawdziwy fan.
Grala Vasquez. Jak mi powiesz ze nie wiesz kto to Vasquez to strzele w
pysk.


Kto to Vasquez?
Poza tym nie jestem przekonany. Chyba ciut za krotko tam grala,
zeby twierdzic, ze starczyloby jej talentu aktorskiego do
zastapienia Ripley w takiej roli.



> > Moze to gruzlica i dlatgo plul krwia? :)
> No widzisz, jakie to proste? :)
> Juz sie uczysz. A na poczatku pisales, ze kichanie bez sensu.
> :)

Kichanie _bylo_ bez sensu. Od gruzlicy sie nie kicha :)


Ale to byly zmutowane pratki, wywolujace katar. :)



> > Oki, kicha.
> Widzisz, najwieksza bzdure mozna uzasadnic. Ale nie zmienia
> to faktu, ze jest to bzdura.

Obcy ma odmienna budowe niz my.


Kto tu mnie ostatnio przekonywal, ze Obcy szybko mutuja i mozna
tym uzasadnic kazda bzdure bezposrednio z nim zwiazana? Chyba
Andrzej Jarzabek. :) Wiec do dziela:


Mozemy mowic o pluciu bo posiada
paszcze, o kichaniu nie bo ni ma nosa.


Ten byl zmutowany i nos mial.
Udowodnij mi, ze rezyserowi nie o to chodzilo. Bo ja twierdze,
ze tego nie pokazal, bo uznal to za oczywiste. :)


> > On nie odpoczywal, on sie czail :)
> Czaic, to sie mozna w krzakach albo za rogiem. On tam robil
> jedenscenarzystawieco, choc on tez pewnie nie wie. :)

Chodzilo mi raczej o cos w stylu sprezenia sie przed skokiem. Zwierzeta
czesto tak robia kiedy walcza.


Andrzeju, blagam. Jakby sie zwierzeta sprezaly tyle czasu
co on, bo by z glodu wyzdychaly.



> > I co z tego? To jest film, to nie jest naprawde.
> Ja naiwnie myslalem, ze film powinien dawac zludzenie
> rzeczywistosci, a nie byc zbiorem przypadkowych, nie
> powiazanych logicznie, ujec.

Milo mi ze wyprowadzilem cie z bledu.


No to chyba nie mamy o czym rozmawiac.
Pozdrawia, lubiacy jak czasem cos z czegos wynika, Marac

P.S. i BTW
Chyba, Andrzeju, pobilismy rekord listy w dlugosci i
objetosci dyskusji. :)
--

Michal Maracewicz
Who is General Failure and why is he reading my disk?
e-mail: marac@polbox.com

175
Data: 19 lut 1998, 02:43
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> ale jest to raczej regula (mowie o "realistycznych" komiksach,
> typu np. Thorgal, a nie np. o komiksach typu Kajko i Kokosz). W
> takich komiksach norma jest to ze rozne postacie poruszaja sie tak
> zeby "ujecia" dobrze wygladaly, ze w grupie postaci w danym czasie
> aktywna jest tylko jedna a reszta "daje jej sie wykazac" itp. itd.
> Taka konwencja. Mi np. to nie przeszkadza.
Uwazasz, ze jakosc scen akcji w T i w A:R jest na podobnym poziomie?



Tak. Ale jak masz sie klocic o Thorgala to niech ci bedzie np. Batman.


> > jest w porzadku, a taka z Hot
> > Shots bylaby zgrzytem?
>
> Bo to inna konwencja.
To w koncu przeszkadza Ci to mieszanie konwencji, czy nie?
Zdecyduj sie.



To jest dosc delikatna sprawa. Niektore wstawki "w innej konwencji"
pasuja przy roznych konwencjach calosci. Na przyklad kiczowata scenka
musicalowa "Christmas in Heaven", ktora moglaby sie z powodzeniem
znalezc w zupelnie powaznym kiczowatym amerykanskim musicalu pasuje do
komedii absurdu jaka jest "Sens Zycia" Monty Pythonow. Natomiast do
"Sensu Zycia" nie pasowoalaby scenka z zycia zolniezy w Wietnamie, taka
jaka moglaby sie znalezc w powaznym filmie o Wietnamie. Do komedii
akcji, takiej jak Bondy czy A:R pasuja mocno przegiete sceny
"kaskaderskie" i poswiecenie realizmu na rzecz widowiskowosci, suspensu
czy fabuly, natomiast strzelanie kurczakiem nie pasuje.


> > > Dlaczego wpisujesz go do cyklu Alienow
> > Dlatego, ze jest jego czescia?
>
> A ja powiem ze nie jest i jak mi udowodnisz ze nie mam racji?
No nie, jesli tego nie pojmujesz, to nie podejmuje sie wytlumaczyc.
Wybacz. Nie jestem szkolnym psychologiem.



Nawet jesli w pewnym sensie mozna te filmy uwazac za cykl, to A:R
spelnia _wszystkie_ kryteria przynaleznosci do tego cyklu i nie wylamuje
sie z niego ani troche bardziej niz, powiedzmy, dwojka.



> Zreszta jesli chodzi o stylistyke i konwencje to zadnego cyklu nie ma,
> kazda czesc jest absolutnie inna od poprzednich.
Poza tym, ze sa na powaznie, o Obcych, z ta sama glowna bohaterka,
trzymaja w napieciu, itp., itd.
Rzeczywiscie, o zadnym cyklu nie ma mowy.



To z ty na powaznie, to nie jest, za przeproszeniem, powazny argument.
To tak jakby przed ukazaniem sie trojki mowic ze dwojka sie wylamuje bo
nie jest horror tylko strzelanka, bo Obcych jest wielu itp. Zreszta juz
po ukazaniu sie dwojki byly takie glosy ze Cameron sprofanowal temat, ze
zrobil druga czesc horroru jako strzelanke, ze dowcipy leca i niszcza
klimat, ze ilosc nie przechodzi w jakosc itp. I w sumie mieli poniekad
racje, wyobrazmy sobie ze ktos teraz robi druga czesc "It", w ktorej
fabula jest taka ze w pewnej okolicy gina ludzie, podejrzewa sie ze to
jacys niebezpieczni przestepcy i wysylaja grupe antyterrorystyczna.
Grupa przyjezdza, a tu nagle wyskakuje trzystu clownow i zaczyna sie
rzez. Tyle ze do "Aliens" zdazylismy przywyknac i oceniamy ten film juz
teraz nie przez pryzmat jedynki tylko jako oddzielne dzielo.


Trojka tez jak wyszla to zebrala bardzo negatywne recenzje wsrod fanow


poprzednich czesci. Ja tez odebralem trojke jako niezbyt dobry film, bo
patrzylem, jak i inni, przez pryzmat jedynki i dwojki. I dopiero teraz
ucze sie cenic ten film za to czym jest, a nie jak kontynuuje poprzednie
czesci. Nadal uwazam ze jest gorszy niz poprzednie dwie czesci, ale poza
tym sadze ze jest niezlym filmem i naprawde ma niesamowity klimat. Poza
tym nalezy zauwazyc ze trojka ze wszystkich czesci jest najbardziej
czolobitna w stosunku do jedynki, i wlasnie przez te czolobitnosc film
traci.


Idac na czworke po pierwsze raczej nie mialem za bardzo nadziei ze ten


film bedzie w ogole dobry. Po prostu nie za bardzo ufam seriom,
zwlaszcza w ten sposob reanimowanym. Po drugie staralem sie isc bez
uprzedzen ktore wypaczyly w moich oczach trojke.


> To ze tych ewolucji nie wykonuje ja (i nigdy, ani na wf-ie ani poza
> nim takiej ewolucji nie wykonywalem), tylko sobhie wyobrazam czy
> taka ewolucja jest mozliwa. Empirycznie mi sie ani sprawdzac nie
> chce, ani nie mam warunkow (organizacyjnych, nie fizycznych).
Przykro mi.
Jest mozliwa.



Rozumiem ze probowales? Bo mi wygladalo na trudna, i wcale nie dla kogos
z moimi mozliwosciami fizycznymi tylko w ogole.


> > > A:R jest wlasnie caloscia. Wo odroznieniu od "serii" Alien,
> > > Aliens, ALien 3, ktore tez sa trzema odrebnymi calosciami a nie
> > > jedna caloscia.
> > Ale maja wspolne cechy, ktore sprawiaja, ze kazdy z nich jest
> > swietny, a ktore to cechy sa w A:R bez krepacji olane.
>
> Jakie to cechy, bo nie zauwazylem. Oprocz tego ze wystepuja Alieny
> (w A:R sa, jak najbardziej) i ciagnietego watku postaci Ripley
> (pociagniety jest w A:R bardzo ladnie).
> Cala sceneria,
???



Co "???"? Chyba sie zgodzisz ze mialy inny wystroj, inna kolorystyke,
chyba jesyna rzecza wspolna byla organizacja przestrzeni w korytarze i
ksztalty tych korytarzy (ale w czworce tez to wszystko jest).


> konwencja,
????



Pierwszy to horror, drugi to film akcji/strzelanka, trzeci to thriller.


> sposob przedstawienie,
?????



Mialo byc przedstawienia. Chodzi o to wszystko co mozna okreslic mianem
warsztatu rezyserskiego (trudno sie zreszta dziwic, kazdy film
rezyserowal kto inny).


> podejscie do humoru i
???????



Pierwsza czesc miala szczatkowy humor wprowadzony przez duet Parker i
Brett. Gagow jest jednak niewiele, i sa one raczej sytuacyjne (w sensie
takim ze postacie nie staraja sie byc dowcipne).
Dwojka miala juz sporo dowcipkowania. Miala tez duzo takiego pol-humoru,
w stylu Vasquez krzyczacej "Let's Roooock!!!" albo czlowieka Kompanii
mowiacego ze odsiecz przybedzie za tydzien.
Trojka od poczatku do konca byla smiertelnie powazna.


> wszystko inne sa calkowicie inne.
No rzeczywiscie - wszystko inne jest inne. Tu sie zgadzam.
Jak mozna w ogole porownywac tak odmienne filmy, toz to
jak niebo i ziemia. Alez bylem zaslepiony.



Tak odmienne zeby nie moizna bylo porownywac to one nie sa. Chodzi o to
zeby kazdy porownywac na swoich wlasnych prawach, a nie jako lepsze lub
gorsze proby odrobienia tego samego tematu.


> > > Ja wiem, oburzasz sie dlatego ze ktos podeptal twoja swietosc.
> > > Dla mnie zadna seria o Obcym swietoscia nie jest (chociaz
> > > poszczegolne filmy mi sie owszem, podobaly) wiec moja ocena
> > > wolna jest od uprzedzen.
> > Kurcze, nie sa zadna swietoscia.
> > Sprobujmy w ten sposob:
> > Lubisz Gwiezdne Wojny? Zakladam, ze tak.
> > Czekasz na pierwsze trzy czesci? Chyba tak?
> > Gdyby sie okazalo, ze jedna jest romansem, druga parodia w stylu
> > 'Spaceballs', a trzecia filmem psychologicznym, dziejacym sie w
> > jednym pomieszczeniu, nie bylbys zawiedziony? Nawet jesli te filmy
> > bylyby nienajgorsze?
> Bez bolu i bez rozterki nie zaliczlbym ich do kanonu. A obejrzalbym
> z przyjemnoscia (pod warunkiem ze bylyby dobre).
Nie odpowiedziales na pytanie: NIE BYLBYS ZAWIEDZIONY???



Moze troszeczke. Naprawde znacznie bardziej sie boje ze one _beda_
czesciami Gwiezdnych Wojen ale beda slabymi filmami. I to by mnie
znacznie bardziej zawiodlo.


Pozdrawia kanoniczny Marac



Andrzej Jarzabek



176
Data: 19 lut 1998, 05:17
Temat:

Re: Znajomy: Zakatarzony

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:




[ciach]


> > > masz za zle, ze jest podobny do "Delicatessen" a nie do ktoregos
> > > z poprzednich "Obcych".
> > MSZ, jednak malo podobny. Troche, ale malo.
>
> MSZ bardziej niz do poprzednich Obcych.
Bez przesady.



Naprawde tak uwazam. I dodatkowo dla dwojki bym pewnie, jakbym sie
postaral, znalazl film do ktorego jest podobniejsza niz do reszty
Obcych. Trojak jest robiona "pod" jedynke i tu moglby byc problem, ale
sadze ze z nimi tez dalbym sobie rade (tyle ze w tej chwili zaden
konkretny tytul mi nie przychodzi do glowy).


> > Nie potrafi. W Bondzie sa jaja, a w A:R niedorobki. To tak, jak
>
> Znam duzo ludzi ktorzy patrza na ewidentne jaja, aluzje itp. w
> Bondzie jak na niedorobki. Moze ty popelniasz ten sam blad w
> stosunku do A:R, probujac go przypasowac do twojego wyobrazenia o
> tym czym powinien byc.
> Ale on tym nie jest.
A moze blad popelniasz Ty i te sceny rzeczywiscie _sa_ niedorobkami
(chodzi mi o A:R)?



Moze. Moze (zapewne) w Bondach tez sa niedorobki. Ale poniewaz tam
calosc jest jajcarska bezpiecznie mozna potraktowac _wszystko_ jako
jaja. Tyle ze ten humor jest (wbrew pozorom) na tyle subtelny ze wiele
osob uwaza Bondy za powazne filmy akcji niskiej klasy, w ktorych az roi
sie od bzdur i debilizmow. Naprawde. Co wiecej, ja sam przez pewien czas
tak uwazalem. Nawet do niedawna.


>
> > w malarstwie: Masz obok siebie dwa obrazy. Na jednym pokraczne
> > sylwetki i na drugim pokraczne sylwetki. Tylko, ze jeden zostal
> > namalowany przez artyste, ktory ma po prostu taki styl/taka wizje.
> > A drugi popelnil tfurca, ktory nie potrafi inaczej malowac.
>
> Ale ilu bedzie takich ktorzy spojrza na pierwszy i umknie im
> styl/wizja? Moze to byc argument na rzecz tego ze pierwszy artysta
> jest marny, moze byc na rzecz marnej spostrzegawczosci i wnikliwosci
> obserwatora.
Zgadza sie, rozstrzygnac to moze tylko realistyczna praca owego
malarza.



A to juz jest bzdura. Odbior sztuki jest sprawa indywidualna, i jedyna
podstawa jakiegokoliwek obiektywizmu jest przyjecie ze ludzie obcujacy
ze sztuka (badz dana dziedzina sztuki) i poswiecajacy jej swoje zycie,
przemyslenia, sa bardziej na nia wyczuleni i potrafia z w miare duza
zgodnoscia wyczuc wizje i artyzm dziela. I ze tych ludzi nie rzuci na
kolana rysunek pieciolatka (chociaz pieciolatek moze tez byc geniuszem).
Ale ostatecznie liczy sie tylko odbiorca i jesli dla ciebie ryzunek
uznanego za wybitnego artysty nie jest lepszy niz rysunek pieciolatka to
znaczy ze rysunek jest _dla ciebie_ zlym rysunkiem a artysta jest _dla
ciebie_ zlym artysta.


Tym samym UROCZYSCIE OBIECUJE, ze jezeli pokazesz mi profesjonalnie
zrobiona, realistyczna i logiczna scene akcji w wykonaniu Jeuneta -
odszczekam wszystkie moje podle insynuacje na temat jego braku
zdolnosci w tej dziedzinie.



Jesli dla ciebie dobra scena akcji musi byc realistyczna to calkiem
mozliwe ze Jeunet _dla ciebie_ nie potrafi krecic scen akcji. Bo wiesz
ze Jeunet nie robi fimow realistycznych i zapewne nie zrobi takiego
tylko po to zeby cie przekonac czy jest dobrym rezyserem. Ja np. cenie
go m. in. za to ze robi swoje i trzyma styl. I wcale nie urosl by w
moich oczach gdyby zrobil realistyczna scene akcji.


> Jakbym zobaczyl wiersz w gazecie to bym go potraktowal jako wiersz a
> nie jako zly artykul.
No tak. A jakbys zobaczyl szczura w lodowce, to bys go pewnie
potraktowal jako jedzenie.



Jakby byl dobrze przyrzadzony... Bo ja wcale nie uwazam ze gazeta jest
nieodpowiednim miejscem na publikowanie wierszy. A poglad ze w gazecie
moga byc tylko artykuly jest juz nawet bym powiedzial ze oryginalny
(program kin kiedys widziales? I moze potraktowales go jako zly artykul
komentujacy stan swiatowej i polskiej kinematografii?)


> I nie mam nic przeciwko wierszom w gazecie.
Nie malbys nic przeciwko wierszowanym gazetom?
To moze jeszcze 'Wiadomosci' w formie baletu lub
pantomimy, co?
Albo wyspiewywane przez spiewakow operowych, he?



Prawde mowiac wali mnie to bo nie ogladam Wiadomosci ani nie czytam
gazet (zwykle). Ale gazety i Wiadomosci to jest rzecz raczej czysto
utylitarna. Jakbym kupil papier toaletowy ktory jest scierny
drobnoziarnisty to tez by mi sie to nie podobalo. Ale z filmem nie
podcieram sobie dupy ani nie dowiduje sie z niego co sie dzieje na
swiecie. Jesli ide na A:R to po to zeby obejrzec dobry film, czy tez,
gornolotnie mowiac, obcowac ze Sztuka, a nie po to zeby sie dowiedziec
co dalej stalo z Ripley i kto jeszcze probowal pwykorzystac Obcych,
tudziez czym Obcy potrafia pluc a czym nie.


> > > Musisz go zrozumiec, jemu bardziej zalezy zeby wyrobic marke
> > > swojemu nazwisku a nie nazwisku Obcego :)
> > Ten film mu raczej slawy nie przyniesie.
>
> Jestem przekonany ze przyniesie mu wiecej slawy niz "Delicatessen" i
> "Miasto zaginionych dzieci" razem wziete. I nie ma to nic wspolnego
> z tym czy jest od tamtych dwoch lepszym czy gorszym filmem.
Ale bedzie to slawa cokolwiek ujemna:
'To nowy film tego od Obcego 4. Brrr... trzeba sie trzymac
z daleka'.



Nie sadze. I nie chodzi o to czy film sie podobal czy nie, wazne ze jest
znany i byl (bo raczej byl) sukcesem kasowym. Dla rezysera jest przede
wszystkim wazna slawa wsrod producentow (ilu jest kultowych rezyserow
ktorzy nie moga sie przebic?) A ludzie nie patrza zwykle na nazwisko
rezysera, a to czy pojda do kina zalezy w glownej mierze od reklamy.


Pamietaj, ze wiekszosci sie nie podobal. Nawet sposrod
lubiacych SF.



Z ludzi z ktorymi rozmawialem na ten temat zdecydowanej wiekszosci sie
podobal. Lacznie z toba. A sa to wszystko ludzi ktorzy obejrzeli
poprzednie Alieny i maja (rzeczywiscie lub potencjalnie) to samo
uprzedzenie o ktorym juz pisalem. A teraz wyobraz sobie ze sa ludzie
ktorzy nie widzieli poprzednich czesci, ewentualnie na przyklad widzieli
tylko "trojke".


> > Jeunet zdawal sobie sprawe, ze jest ograniczony pewnymi
> > zalozeniami i nie moze sobie pozwolic na wszystko (np. na
>
> Oki, ale ja rozumiem ze taka sytuacja artyste (nie wyrobnika)
> prowokuje zeby te zasady, jesli juz ich nie mozna zlamac, to
> przynajmnie zeby zobaczyc jak bardzo da sie je nagiac. To samo
> zreszta (chociaz w innym kierunku) robili tworcy poprzednich czesci,
> od dwojki poczynajac.
Zgadza sie. I dlatego te czesci sie roznily. I chwala im za to.
Ale Jeunet, naginajac, _przegial_ i w ostatecznym rozrachunku
wlasnie _zlamal_ te zasady.



Nie mniej niz Cameron robiac dwojke. Wez pod uwage ze przedten istnial
_jeden_ film o Obcym, a Cameron zrobil kontyluacje ktora jest _totalnie_
odmiennym filmem. O "It" i strzelaniu do setek clownow juz pisalem.


> Ja sie obawiam ze po prostu nie zrozumiales dowcipu. I nie swiadczy [ciach]
Juz pisalem, ze lubie i cenie humor Jeuneta.
'Delikatesy' tez sa wielkie.
I lubie najrozniejsze rodzaje komedii i typy humoru.



Ale musisz wczesniej wiedziec ze to komedia? A jesli jest dodatkowo
surrealistyczna to tez musisz wiedziec?


> > ale nie omieszkal urozmaicic go swoimi charakterystycznymi
> > grypsami (i w porzadku). Niestety materia go przerosla: albo nie
> > potrafi krecic kina akcji, albo to olal, zaabsorbowany swoja
> > wizja - z wielka strata dla filmu.
>
> Umie krecic kino akcji,
Nieprawda

> tylko ze ty nie lubisz kina akcji
Nieprawda 2

>(tak
> napisales),
Nieprawda 3



Pisales cytat: "typowe sceny akcji mnie nudza". Kino akcji okreslaja
wlasnie sceny akcji, a jesli mowimy o gatunku jako calosci to mowimy o
tym co jest dla tego gatunku typowe.
Jesli typowe sceny akcji cie nudza, to znaczy ze za sceny akcji mozesz
lubic tylko margines zjawiska jakim jest kino akcji. Z pozostalych
filmow akcji niektore mozesz lubic za co innego, ale kina akcji jako
takiego nie lubisz.


OK: Natomiast, gdyby sie okazalo, ze on to krecil jako komedie,
> > i tylko swemu ponuractwu zawdzieczam, ze odebralem to inaczej,
>
> Powiedzialbym raczej ze uprzedzeniu.
???



Pisalem o tym juz to sie nie bede powtarzal.


> Tyle ze filmow nie robi sie na zadany temat, jak wypracowan
> szkolnych. Tematem filmu jest to co wymysli sobie rezyser.
Coz za zbieg okolicznosci, ze kolejni rezyserzy Bonda wymyslaja
bohatera o tym samym nazwisku, a na dodatek kreca filmy w tej
samej konwencji. Co na to spece od rachunku prawdopodobienstwa?
To domaga sie badan!



Bond ma tradycje bo pierwszych iles Bondow zostalo zrobionych przez tego
samego rezysera (zdaje sie) na podstawie powiesci jednego tylko autora,
nastepni zdecydowali sie pociagnac cykl a dalej juz sie ustalila
tradycja i firma ktora ma te prawa pilnowala zeby tradycja byla
utrzymana. Zreszta konwencja Bonda tez sie troche zmienia.

W przypadku Alienow konwencja juz zostala zlamana w drugim filmie, a
patent na Obcego jest wykorzystywany na prawo i lewo, patrz komiksy
"Alien vs. Predator" i ksiazki o Obcych.


> Nie. Probowalem cie przekonac ze widzisz bledy tam gdzie one
> niekoniecznie sa. Ze tworzysz swoje wyobrazenie na temat tego co w
> filmie nie jest explicite powiedziane i uwazasz to co jest sprzeczne
> z tym wyobrazeniem za sprzeczne z logika. Tymczasem to czego nie
> widac
BRUHAHA!!!
Tylko, ze ja wytykalem bledy, ktore bylo widac, i to bylo jak
cholera (Obcy cwiczacy na drabince byl pare dobrych minut pokazywany).



To sobie zmierz z zegarkiem w reku ile czasu Obcy siedzi w kapsule
ratunkowej Nostromo i nie atakuje.


To wlasnie Ty do tych bledow dopisywales swoje wyobrazenia.



Niekoniecznie byly to moje wyobrazenia. To byly rozne mozliwe
wyjasnienia tego co sie dzieje na ekranie. I okazuje sie ze faktycznie
wiekszosc rzeczy ktore uznales za nielogiczne badz niemozliwe mozna
spokojnie wyjasnic.


> facto nie jest okreslone, i istnieje zwykle, jakby sie tak
> zastanowic, kilka roznych wersji wyjasnien. Dla ciebie te
> wyjasnienia moga byc sztuczne i naciagane, ale dla
> scenarzysty/rezysera mogly byc tak naturalne i oczywiste ze nie
> trudzil sie nawet z expilicite wytlumaczeniem dlaczego jest tak a
> nie inaczej.
Zawsze zakladasz, ze nielogicznosci wynikaja z tego, ze widz
nie rozumie, a nie z glupoty/lenistwa scenarzysty/rezysera?
Czy moze jednak dopuszczasz czasem druga mozliwosc?



Dopuszczam. Ale w wiekszoasci przypadkow sprawa jest nie do
rozroznienia. Czasem sie da rozroznic, tak jak np. w przypadku
"genetycznej pamieci" Ripley.


>
> Nie wydaje mi sie zebym kiedykolwiek stwierdzil ze ta scena jako
> calosc jest logiczna,
Mozliwe, ze nie, ale to wynikalo MSZ z Twoich wypowiedzi.



To sie myliles. Prawde mowiac nawet sie nad jej logicznoscia do teraz
nie zastanawialem i uwazam ze dalej nie ma po co.



> po prostu szczegolowo obalalem przypadki twojego
> czepiania sie zgodnie z regula powyzej.
Jesli uwazasz, ze to co jest powyzej odnosi sie do sceny
drabiniastej, to tym samym zakladasz, ze jest ona logiczna
(wszystko daje sie logicznie wytlumaczyc, ale scenarzysta
tego nie zrobil, bo uwazal, ze to oczywiste).



Nie. Uwazam ze scenarzysta mogl miec wytlumaczenie ale go nie podac lub
nie miec wytlumaczenia, ale zastanawianie sie nad tym wychodzi poza ramy
oceny dziela i poki nie mamy kontaktu ze scenarzysta to nie mozemy tego
za bardzo stwierdzic. Natomiast niesluszne i krzywdzace dla filmu jest
zakladanie ze jesli nie znamy lub nie potrafimy sobie wyobrazic przyczyn
tego co widzimy w kadrze to jest to automatycznie bzdura i przypadek
bezmyslnosci scenarzysty czy rezysera.


Nie znam sie na terminologii i nie wiem, czy scena, w ktorej np.
aktor _znika_, bo przestal byc potrzebny jest nielogiczna, czy
moze bezsensowna. Wiem jedno: jest to potworny bug . I
scena drabiniasta jest pelna takich buH^H^H^bledow.



JA nadal uwazam ze zabil go kwas, ale jak to jeszcze raz obejrze to moze
zmienie zdanie.


Nie zgadzam sie. Znaczy sie, z cala pewnoscia oczywiscie nie
mozna stwierdzic, czy to byla obsuwa. Ale jest cos takiego jak
prawdopodobienstwo.



Tak. Prawdopodobienstwo to jest bodajze miara okreslona na zboirze
zwanym przestrzenia zdarzen ktora dodatkowo spelnia jeszcze pare
aksjomatow. Jak to sie ma do sztuki robienia filmow nie wiem.


Jezeli cos, co w trakcie ogladania filmu
wzielismy za obsuwe , da sie prosto i logicznie
wytlumaczyc, to mozna ze sporym pr. zalozyc, ze autor mogl miec
to na mysli. Natomiast, jesli w celu uzasadnienia trzeba budowac
wielopietrowe, karkolomne, skomplikowane, wykorzystujace miliony



To jak bardzo karkolomna, skomplikowana i wielopietrowa jest teoria i co
jest wydumanym zalozeniem a co oczywistoscia jest zalezne od tego komu
sie te teorie wyklada. Wiekszosc moich teorii ktore ci przedstawialem w
temacie tego filmu byla dla mnie calkiem oczywista i prosta zanim
zostalem zmuuszony ci to wyjasniac.


zalozen nie wynikajacych z filmu, teorie (jak ta o katarze),
mozna zalozyc, ze prawie na pewno byl to blad. W przypadku
wiekszosci obsuw w scenie drabinastej prawdopodobienstwo to
wynosi MSZ ok. 99.9999999 %.



W zyciu prawdopodobienstwa w takich przypadkach to szacunki. I zwykle
mozna z nimi robic co sie chce.


Dobrze, niech Ci bedzie. Jezeli istnieje cos takiego jak
'sens artystyczny' to filmy te rzeczywiscie nie tworza w nim
serii. Natomiast _tworza serie_ (w sensie zwyczajnym).
I Jeunet zlamal zasady tej serii.



Jesli mowimy o serii w sensie zwyczajnym to nie zlamal. Seria w sensie
zwyczajnym ma zwiazek fabularny miedzy czesciami, wspolne realia i
wspolnych bohaterow i antagonistow. Jest? Jest. Prosze bardzo.


Nie. Samochodziki - rozrywkowe powiesci dla mlodziezy.
Alieny - trzymajace w napieciu filmy sensacyjne.
Ani dwojka, ani trojka nie zlamaly tej zasady.



Nie wiem co dla ciebie znaczy film sensacyjny, ale wedlug tego jak ja to
rozumiem to najwyzej dwojka moze chocby odlegle sie z tym kojarzyc. A
trojka nie trzymala mnie w napieciu za bardzo. Juz nie mowiac o tym ze
rodzaj napiecia jakim operuje jedynka a dwojka to zupelnie inna bajka.
Tak samo jakbys porownywal ktorys z nich z napieciem w jakim ogladasz
zawody olimpijskie (niektorych tez rozne wyscigi czy inne trzymaja w
napieciu).

Poza tym jesli o to chodzi to czworke najbardziej chyba ze wszystkich
uwazalbym za film sensacyjny, a w napieciu tez mnie trzymal.


> [o panach samochodzikach]
> > Pierwsze 10 - ksiazki dla mlodziezy, przestrzegajace zalozen
> > serii.
> > 11 - romans.
> > 12 - splatter.
> > 13 - pornos.
> Oki. Uznaje wtedy 11, 12, 13 za druga serie, nawiazujaca do
> pierwszej. Byly nawet takie serie, z bohaterami znanych ksiazek czy
> komiksow dla dzieci, ale dla doroslych.
Nie, nie. Nie zrozumielismy sie. Ty nie miales byc wydawca,
tworzacym jakas nowa serie, z przyniesionych Ci przez Niziurskiego



Nie pisalem o sytuacji wydawcy tylko czytelnika.


ksiazek, tylko np. rodzicem, ktoremu syn przyniosl te ksiazki,
mowiac, ze seria staje sie coraz lepsza, bo co prawda 11 byla
kiepska, ale 12 i 13 po prostu niesamowite, takie jakich jeszcze
nigdy w 11-letnim zyciu nie czytal.



I co? Ten przyklad nie ma zadnego zastosowania do Aliena, a w ogole
dotyczy zupelnie pozaartystycznych aspektow utworu. A o wychowaniu
dzieci nie chce mi sie tutaj rozmawiac, zwlaszcza na tak idiotycznych i
wydumanych przykladach.


> Poza tym trzeba pamietac ze, w odroznieniu od Panow Samochodzikow,
> kazdego Aliena robil kto inny.
Uwazasz, ze Nienacki nie potrafil pisac nic innego?
Gruuubo sie mylisz.



Nie. Uwazam ze serie Panow Samochodzikow pisal tylko on. Gdyby teraz pan
Iksinski napisal "Pan Samochodzik i Masakra z Pila Lancuchowa" to trudno
byloby miec do niego pretensje o lamanie zasad serii.


> Wedlug mnie Willis bylby znakomity do kina akcji z wplecionymi
> dowcipami
Ale do takiego filmu na pograniczu pastiszu. On nie umie grac na
powaznie. W najbardziej mrozacej krew w zylach scenie, palnalby
jakis swoj tekst i caly nastroj by diabli wzieli.



Czy przez dowcipy Hudsona diabli biora caly klimat Obcych? (rzucal nimi
w calkiem "mrozacych krew" scenach)

A "The Last Boy Scout" czy "Die Hard" byly mniej wiecej tak samo powazne
jak "Aliens". A wydaje mi sie ze Willis gral tez w powazniejszych
filmach.


> A z "Aliens" to przypominam sobie nawet calkiem
> sporo. Mimo ze "Seven" ogladalem ostatnio pozniej niz "Aliens".
Ale Aliens wiecej razy, hehe... :)



Zdziwilbys sie.


> Grala Vasquez. Jak mi powiesz ze nie wiesz kto to Vasquez to strzele
> w pysk.
Kto to Vasquez?



Pytasz powaznie?


Poza tym nie jestem przekonany. Chyba ciut za krotko tam grala,
zeby twierdzic, ze starczyloby jej talentu aktorskiego do
zastapienia Ripley w takiej roli.



Nie wiem, nie przypominam sobie zadnych innych filmow z nia w tej
chwili. Zreszta w "Aliens" jest tak ucharakteryzowana ze nie wiem czy
bym ja poznal nawet gdybym ogladal.


> Obcy ma odmienna budowe niz my.
Kto tu mnie ostatnio przekonywal, ze Obcy szybko mutuja i mozna
tym uzasadnic kazda bzdure bezposrednio z nim zwiazana? Chyba
Andrzej Jarzabek. :) Wiec do dziela:



Chyba nie ja.


> Mozemy mowic o pluciu bo posiada
> paszcze, o kichaniu nie bo ni ma nosa.
Ten byl zmutowany i nos mial.
Udowodnij mi, ze rezyserowi nie o to chodzilo. Bo ja twierdze,
ze tego nie pokazal, bo uznal to za oczywiste. :)



Nie chce mi sie z toba gadac... :)


> > Ja naiwnie myslalem, ze film powinien dawac zludzenie
> > rzeczywistosci, a nie byc zbiorem przypadkowych, nie
> > powiazanych logicznie, ujec.
>
> Milo mi ze wyprowadzilem cie z bledu.
No to chyba nie mamy o czym rozmawiac.
Pozdrawia, lubiacy jak czasem cos z czegos wynika, Marac



Czasem jednak wynika.



P.S. i BTW
Chyba, Andrzeju, pobilismy rekord listy w dlugosci i
objetosci dyskusji. :)



Myslisz ze przebilismy stozki piargowe? Aborcje? Moze ktos pamieta
jakies dlugie watki ze starych czasow?


--

Michal Maracewicz



Andrzej Jarzabek



177
Data: 21 lut 1998, 04:14
Temat:

Re: Znajomy: Zakatarzony

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
[ciach]
> > > > masz za zle, ze jest podobny do "Delicatessen" a nie do ktoregos
> > > > z poprzednich "Obcych".
> > > MSZ, jednak malo podobny. Troche, ale malo.
> > MSZ bardziej niz do poprzednich Obcych.
> Bez przesady.

Naprawde tak uwazam. I dodatkowo dla dwojki bym pewnie, jakbym sie
postaral, znalazl film do ktorego jest podobniejsza niz do reszty
Obcych. Trojak jest robiona "pod" jedynke i tu moglby byc problem, ale
sadze ze z nimi tez dalbym sobie rade (tyle ze w tej chwili zaden
konkretny tytul mi nie przychodzi do glowy).


YHO



> > > Nie potrafi. W Bondzie sa jaja, a w A:R niedorobki. To tak, jak
> >
> > Znam duzo ludzi ktorzy patrza na ewidentne jaja, aluzje itp. w
> > Bondzie jak na niedorobki. Moze ty popelniasz ten sam blad w
> > stosunku do A:R, probujac go przypasowac do twojego wyobrazenia o
> > tym czym powinien byc.
> > Ale on tym nie jest.
> A moze blad popelniasz Ty i te sceny rzeczywiscie _sa_ niedorobkami
> (chodzi mi o A:R)?

Moze.


Dobre i to.
(wreszcie jakis sukces) :)



> > > w malarstwie: Masz obok siebie dwa obrazy. Na jednym pokraczne
> > > sylwetki i na drugim pokraczne sylwetki. Tylko, ze jeden zostal
> > > namalowany przez artyste, ktory ma po prostu taki styl/taka wizje.
> > > A drugi popelnil tfurca, ktory nie potrafi inaczej malowac.
> > Ale ilu bedzie takich ktorzy spojrza na pierwszy i umknie im
> > styl/wizja? Moze to byc argument na rzecz tego ze pierwszy artysta
> > jest marny, moze byc na rzecz marnej spostrzegawczosci i wnikliwosci
> > obserwatora.
> Zgadza sie, rozstrzygnac to moze tylko realistyczna praca owego
> malarza.

A to juz jest bzdura. [cch]


Czemu? Wezmy malarstwo abstrakcyjne: czerwony kwadrat na szarym tle,
podpisany 'Kompozycja' - wielkie dzielo. Wybacz, ale takie dzielo to
sam potrafilbym popelnic, wiec co to za artysta? Co to za sztuka?
Uwierze, ze jest artysta, gdy zobacze, ze potrafi malowac! I, ze tamto
'dzielo' rzeczywiscie mialo cos przekazywac (a ja tego czegos nie
zrozumialem), a nie bylo tylko dowodem malarskiej grafomanii.
To samo z Jeunetem.
Nasunal mi sie bardziej przerysowany przyklad, moze lepiej zrozumiesz
o co mi chodzi:
Pojawia sie nowy kabareciarz. Krytycy bardzo chwala. Idziesz na jego
wystep, a on z grobowa mina wyglasza jakies nudne przemowienia, sala
milczy. Wychodzisz i slyszysz krytyka, ktory pieje z zachwytu: 'Coz
za nowatorstwo - komik, a przez godzine nie powiedzial nic smiesznego.
Jakie to glebokie i odkrywcze.'



> Tym samym UROCZYSCIE OBIECUJE, ze jezeli pokazesz mi profesjonalnie
> zrobiona, realistyczna i logiczna scene akcji w wykonaniu Jeuneta -
> odszczekam wszystkie moje podle insynuacje na temat jego braku
> zdolnosci w tej dziedzinie.

Jesli dla ciebie dobra scena akcji musi byc realistyczna to calkiem
mozliwe ze Jeunet _dla ciebie_ nie potrafi krecic scen akcji.


Oczywiscie. Scena, ktora nie jest realistyczna, nie bedzie scena
akcji, bo taka 'akcja' nie moglaby sie zdarzyc. Moze byc co najwyzej
jej parodia (jak w Bondach).


Bo wiesz
ze Jeunet nie robi fimow realistycznych i zapewne nie zrobi takiego
tylko po to zeby cie przekonac czy jest dobrym rezyserem.


Probowal zrobic, ale mu nie wyszedl.


Ja np. cenie
go m. in. za to ze robi swoje i trzyma styl. I wcale nie urosl by w
moich oczach gdyby zrobil realistyczna scene akcji.


W moich tez nie, bo juz pisalem, ze predzej mu wybacze, jesli probowal
i mu nie wyszlo, niz jesli sknocil to z premedytacja.



> > Jakbym zobaczyl wiersz w gazecie to bym go potraktowal jako wiersz a
> > nie jako zly artykul.
> No tak. A jakbys zobaczyl szczura w lodowce, to bys go pewnie
> potraktowal jako jedzenie.

Jakby byl dobrze przyrzadzony...


To ja przepraszam i zycze smacznego. Czy jest cos, czego _nie_
napiszesz w dyskusji, zeby miec ostatnie slowo?


Bo ja wcale nie uwazam ze gazeta jest
nieodpowiednim miejscem na publikowanie wierszy. A poglad ze w gazecie
moga byc tylko artykuly jest juz nawet bym powiedzial ze oryginalny
(program kin kiedys widziales? I moze potraktowales go jako zly artykul
komentujacy stan swiatowej i polskiej kinematografii?)


Trzy linijki nizej masz przeciez wyjasnienie, o co mi chodzi.



> > I nie mam nic przeciwko wierszom w gazecie.
> Nie malbys nic przeciwko wierszowanym gazetom?
> To moze jeszcze 'Wiadomosci' w formie baletu lub
> pantomimy, co?
> Albo wyspiewywane przez spiewakow operowych, he?

Prawde mowiac wali mnie to bo nie ogladam Wiadomosci ani nie czytam
gazet (zwykle). Ale gazety i Wiadomosci to jest rzecz raczej czysto
utylitarna. Jakbym kupil papier toaletowy ktory jest scierny
drobnoziarnisty to tez by mi sie to nie podobalo. Ale z filmem nie
podcieram sobie dupy ani nie dowiduje sie z niego co sie dzieje na
swiecie. Jesli ide na A:R to po to zeby obejrzec dobry film, czy tez,
gornolotnie mowiac, obcowac ze Sztuka, a nie po to zeby sie dowiedziec
co dalej stalo z Ripley i kto jeszcze probowal pwykorzystac Obcych,
tudziez czym Obcy potrafia pluc a czym nie.


Dziwne, wali Cie, czy kolejny Alien bedzie logicznie i stylistycznie
powiazany z poprzednimi, a bardzo lezy na sercu (zdradziles sie w
watku o SW), czy jakis heretyk nie wprowadzi takich zmian do
Starych Warsow (wbrew temu, co w ktoryms poscie piszesz - ze
zrobiloby Ci to bardzo niewielka roznice). Lekka schizofrenia,
czy oszustwo, gdy zostalo sie przypartym do muru?



> > Jestem przekonany ze przyniesie mu wiecej slawy niz "Delicatessen" i
> > "Miasto zaginionych dzieci" razem wziete. I nie ma to nic wspolnego
> > z tym czy jest od tamtych dwoch lepszym czy gorszym filmem.
> Ale bedzie to slawa cokolwiek ujemna:
> 'To nowy film tego od Obcego 4. Brrr... trzeba sie trzymac
> z daleka'.

Nie sadze. [cch] A ludzie nie patrza zwykle na nazwisko
rezysera, a to czy pojda do kina zalezy w glownej mierze od reklamy.


Myslisz, ze naprawde jest juz tak zle? Ze tych myslacych zostalo tak
niewiele, ze nie maja znaczenia w ogolnym rozrachunku? Moze i masz
racje, ale to smutne.



> Pamietaj, ze wiekszosci sie nie podobal. Nawet sposrod
> lubiacych SF.

Z ludzi z ktorymi rozmawialem na ten temat zdecydowanej wiekszosci sie
podobal. Lacznie z toba. A sa to wszystko ludzi ktorzy obejrzeli
poprzednie Alieny i maja (rzeczywiscie lub potencjalnie) to samo
uprzedzenie o ktorym juz pisalem. A teraz wyobraz sobie ze sa ludzie
ktorzy nie widzieli poprzednich czesci, ewentualnie na przyklad widzieli
tylko "trojke".


No dobrze, moze przesadzilem - wiekszosci nie lubiacych i czesci
lubiacych.



> > > Jeunet zdawal sobie sprawe, ze jest ograniczony pewnymi
> > > zalozeniami i nie moze sobie pozwolic na wszystko (np. na
> >
> > Oki, ale ja rozumiem ze taka sytuacja artyste (nie wyrobnika)
> > prowokuje zeby te zasady, jesli juz ich nie mozna zlamac, to
> > przynajmnie zeby zobaczyc jak bardzo da sie je nagiac. To samo
> > zreszta (chociaz w innym kierunku) robili tworcy poprzednich czesci,
> > od dwojki poczynajac.
> Zgadza sie. I dlatego te czesci sie roznily. I chwala im za to.
> Ale Jeunet, naginajac, _przegial_ i w ostatecznym rozrachunku
> wlasnie _zlamal_ te zasady.

Nie mniej niz Cameron robiac dwojke.


Oczywiscie, ze nie mniej! Wlasnie o tym pisze. Duzo, duzo bardziej.
Cameron w dopuszczalnych granicach, Jeunet przegial poteznie.


Wez pod uwage ze przedten istnial
_jeden_ film o Obcym, a Cameron zrobil kontyluacje ktora jest _totalnie_
odmiennym filmem. O "It" i strzelaniu do setek clownow juz pisalem.


Nie rozumiem Cie. Myslalem, ze 'totalnie' jest wyrazeniem dosyc skrajnym.
Jesli okreslasz tak dwojke, to jak okreslic odmiennosc A:R?
Niewiarygodnie totalnie? Absolutnie nieskonczenie?



> > Ja sie obawiam ze po prostu nie zrozumiales dowcipu. I nie swiadczy [ciach]
> Juz pisalem, ze lubie i cenie humor Jeuneta.
> 'Delikatesy' tez sa wielkie.
> I lubie najrozniejsze rodzaje komedii i typy humoru.

Ale musisz wczesniej wiedziec ze to komedia? A jesli jest dodatkowo
surrealistyczna to tez musisz wiedziec?


Oczywiscie, moj drogi Watsonie. Przeciez w tej kwestii zdemaskowales
mnie juz kilka postow wczesniej.



> > > ale nie omieszkal urozmaicic go swoimi charakterystycznymi
> > > grypsami (i w porzadku). Niestety materia go przerosla: albo nie
> > > potrafi krecic kina akcji, albo to olal, zaabsorbowany swoja
> > > wizja - z wielka strata dla filmu.
> >
> > Umie krecic kino akcji,
> Nieprawda
> > tylko ze ty nie lubisz kina akcji
> Nieprawda 2
> >(tak
> > napisales),
> Nieprawda 3

Pisales cytat: "typowe sceny akcji mnie nudza". Kino akcji okreslaja
wlasnie sceny akcji, a jesli mowimy o gatunku jako calosci to mowimy o
tym co jest dla tego gatunku typowe.


Typowe, czyli przecietne, czyli schematyczne, czyli wtorne, ..., czyli
kiepskie.


Jesli typowe sceny akcji cie nudza, to znaczy ze za sceny akcji mozesz
lubic tylko margines zjawiska jakim jest kino akcji.


Oczywiscie, ze tak. Ja z ogolu filmow lubie tylko margines. W
wypozyczalni uwazam za nadajace sie do ogladania tylko nieliczne. Nudza
mnie tez typowe komedie, horrory, itd.
Ale klocic sie nie bede bo przeciez:


Z pozostalych
filmow akcji niektore mozesz lubic za co innego, ale kina akcji jako
takiego nie lubisz.


A Ty wszak wiesz lepiej.



> > Tyle ze filmow nie robi sie na zadany temat, jak wypracowan
> > szkolnych. Tematem filmu jest to co wymysli sobie rezyser.
> Coz za zbieg okolicznosci, ze kolejni rezyserzy Bonda wymyslaja
> bohatera o tym samym nazwisku, a na dodatek kreca filmy w tej
> samej konwencji. Co na to spece od rachunku prawdopodobienstwa?
> To domaga sie badan!

Bond ma tradycje bo pierwszych iles Bondow zostalo zrobionych przez tego
samego rezysera (zdaje sie) na podstawie powiesci jednego tylko autora,
nastepni zdecydowali sie pociagnac cykl a dalej juz sie ustalila
tradycja i firma ktora ma te prawa pilnowala zeby tradycja byla
utrzymana. Zreszta konwencja Bonda tez sie troche zmienia.


Nie o to chodzi. Chodzi o to, ze nie miales racji. Jednak czasem
filmy robi sie na zadany temat, a wtedy rezyser nie powinien przesadzac
z wymyslaniem.



W przypadku Alienow konwencja juz zostala zlamana w drugim filmie,


Nic nie zostalo zlamane. O roznicy miedzy nagieciem, a zlamaniem
juz pisalem.


patent na Obcego jest wykorzystywany na prawo i lewo, patrz komiksy
"Alien vs. Predator" i ksiazki o Obcych.


A co mnie to obchodzi, gdzie jest wykorzystywany?



> > Nie. Probowalem cie przekonac ze widzisz bledy tam gdzie one
> > niekoniecznie sa. Ze tworzysz swoje wyobrazenie na temat tego co w
> > filmie nie jest explicite powiedziane i uwazasz to co jest sprzeczne
> > z tym wyobrazeniem za sprzeczne z logika. Tymczasem to czego nie
> > widac
> BRUHAHA!!!
> Tylko, ze ja wytykalem bledy, ktore bylo widac, i to bylo jak
> cholera (Obcy cwiczacy na drabince byl pare dobrych minut pokazywany).

To sobie zmierz z zegarkiem w reku ile czasu Obcy siedzi w kapsule
ratunkowej Nostromo i nie atakuje.


Cos przegapilem? W ktorym miejscu Obcy, plujac i syczac, gapi sie na
Ripley, nie majac zamiaru atakowac? To w jakiejs wersji rezyserskiej?



> To wlasnie Ty do tych bledow dopisywales swoje wyobrazenia.

Niekoniecznie byly to moje wyobrazenia. To byly rozne mozliwe
wyjasnienia tego co sie dzieje na ekranie. I okazuje sie ze faktycznie
wiekszosc rzeczy ktore uznales za nielogiczne badz niemozliwe mozna
spokojnie wyjasnic.


Spokojnie, to niewiele z nich. Wiekszosc, w trudzie i znoju (nizej
piszesz sam, ze nie bylo to latwe), _probowales_ bez wiekszych
efektow, wyjasnic.



> > facto nie jest okreslone, i istnieje zwykle, jakby sie tak
> > zastanowic, kilka roznych wersji wyjasnien. Dla ciebie te
> > wyjasnienia moga byc sztuczne i naciagane, ale dla
> > scenarzysty/rezysera mogly byc tak naturalne i oczywiste ze nie
> > trudzil sie nawet z expilicite wytlumaczeniem dlaczego jest tak a
> > nie inaczej.
> Zawsze zakladasz, ze nielogicznosci wynikaja z tego, ze widz
> nie rozumie, a nie z glupoty/lenistwa scenarzysty/rezysera?
> Czy moze jednak dopuszczasz czasem druga mozliwosc?

Dopuszczam. Ale w wiekszoasci przypadkow sprawa jest nie do
rozroznienia. Czasem sie da rozroznic, tak jak np. w przypadku
"genetycznej pamieci" Ripley.


I plucia, i Murzyna, i, i, i...



> > Nie wydaje mi sie zebym kiedykolwiek stwierdzil ze ta scena jako
> > calosc jest logiczna,
> Mozliwe, ze nie, ale to wynikalo MSZ z Twoich wypowiedzi.

To sie myliles. Prawde mowiac nawet sie nad jej logicznoscia do teraz
nie zastanawialem i uwazam ze dalej nie ma po co.


Moze sie nie zastanawiales, ale de facto broniles jej logicznosci.



> > po prostu szczegolowo obalalem przypadki twojego
> > czepiania sie zgodnie z regula powyzej.
> Jesli uwazasz, ze to co jest powyzej odnosi sie do sceny
> drabiniastej, to tym samym zakladasz, ze jest ona logiczna
> (wszystko daje sie logicznie wytlumaczyc, ale scenarzysta
> tego nie zrobil, bo uwazal, ze to oczywiste).

Nie. Uwazam ze scenarzysta mogl miec wytlumaczenie ale go nie podac lub
nie miec wytlumaczenia, ale zastanawianie sie nad tym wychodzi poza ramy
oceny dziela i poki nie mamy kontaktu ze scenarzysta to nie mozemy tego
za bardzo stwierdzic.


Sam stwierdziles, ze czasem mozna^^^. Rzeczy, ktorych sie czepiam,
to wg. mnie przypadki jednoznaczne. Oczywiscie nikt nie jest nieomylny
bo, jak pamietasz, w kilku sprawach rzeczywiscie nie mialem racji i
uznalem wyjasnienia.


Natomiast niesluszne i krzywdzace dla filmu jest
zakladanie ze jesli nie znamy lub nie potrafimy sobie wyobrazic przyczyn
tego co widzimy w kadrze to jest to automatycznie bzdura i przypadek
bezmyslnosci scenarzysty czy rezysera.


Oczywiscie! Zgadzam sie w 100%.



> Nie znam sie na terminologii i nie wiem, czy scena, w ktorej np.
> aktor _znika_, bo przestal byc potrzebny jest nielogiczna, czy
> moze bezsensowna. Wiem jedno: jest to potworny bug . I
> scena drabiniasta jest pelna takich buH^H^H^bledow.

JA nadal uwazam ze zabil go kwas, ale jak to jeszcze raz obejrze to moze
zmienie zdanie.


Wlasnie.



> Jezeli cos, co w trakcie ogladania filmu
> wzielismy za obsuwe , da sie prosto i logicznie
> wytlumaczyc, to mozna ze sporym pr. zalozyc, ze autor mogl miec
> to na mysli. Natomiast, jesli w celu uzasadnienia trzeba budowac
> wielopietrowe, karkolomne, skomplikowane, wykorzystujace miliony

To jak bardzo karkolomna, skomplikowana i wielopietrowa jest teoria i co
jest wydumanym zalozeniem a co oczywistoscia jest zalezne od tego komu
sie te teorie wyklada. Wiekszosc moich teorii ktore ci przedstawialem w
temacie tego filmu byla dla mnie calkiem oczywista i prosta zanim
zostalem zmuuszony ci to wyjasniac.


No wlasnie. Tu jest pies pogrzebany. Bo nagle sie okazalo, ze te teorie
nie sa wcale takie oczywiste i proste, a na dodatek podejrzanie
trzeszcza w szwach i trzeba pospiesznie je latac i przyjmowac nowe
zalozenia (o czym pisalem wyzej).



> zalozen nie wynikajacych z filmu, teorie (jak ta o katarze),
> mozna zalozyc, ze prawie na pewno byl to blad. W przypadku
> wiekszosci obsuw w scenie drabinastej prawdopodobienstwo to
> wynosi MSZ ok. 99.9999999 %.

W zyciu prawdopodobienstwa w takich przypadkach to szacunki. I zwykle
mozna z nimi robic co sie chce.


OK. Ja jestem zgodliwy czlowiek:
W przypadku wiekszosci obsuw w scenie drabinastej jest to MSZ prawie pewne.
BTW, zauwazylem, ze jak Ci zaczyna brakowac argumentow, to
wchodzisz w abstrakcyjne dywagacje, albo obracasz wszystko w zart.



> Dobrze, niech Ci bedzie. Jezeli istnieje cos takiego jak
> 'sens artystyczny' to filmy te rzeczywiscie nie tworza w nim
> serii. Natomiast _tworza serie_ (w sensie zwyczajnym).
> I Jeunet zlamal zasady tej serii.

Jesli mowimy o serii w sensie zwyczajnym to nie zlamal. Seria w sensie
zwyczajnym ma zwiazek fabularny miedzy czesciami, wspolne realia i
wspolnych bohaterow i antagonistow. Jest? Jest. Prosze bardzo.


Pare postow temu zawziecie mnie przekonywales, ze _zadna_ seria
_absolutnie_ nie jest. Przeczysz sobie, moj drogi.



> Nie. Samochodziki - rozrywkowe powiesci dla mlodziezy.
> Alieny - trzymajace w napieciu filmy sensacyjne.
> Ani dwojka, ani trojka nie zlamaly tej zasady.

Nie wiem co dla ciebie znaczy film sensacyjny,


Trzymajacy w napieciu, na powaznie, realistyczny.



Poza tym jesli o to chodzi to czworke najbardziej chyba ze wszystkich
uwazalbym za film sensacyjny, a w napieciu tez mnie trzymal.


Po raz kolejny sobie przeczysz - przedtem pisales, ze to komedia.



> > [o panach samochodzikach]
> > > Pierwsze 10 - ksiazki dla mlodziezy, przestrzegajace zalozen
> > > serii.
> > > 11 - romans.
> > > 12 - splatter.
> > > 13 - pornos.
> > Oki. Uznaje wtedy 11, 12, 13 za druga serie, nawiazujaca do
> > pierwszej. Byly nawet takie serie, z bohaterami znanych ksiazek czy
> > komiksow dla dzieci, ale dla doroslych.
> Nie, nie. Nie zrozumielismy sie. Ty nie miales byc wydawca,
> tworzacym jakas nowa serie, z przyniesionych Ci przez Niziurskiego

Nie pisalem o sytuacji wydawcy tylko czytelnika.

> ksiazek, tylko np. rodzicem, ktoremu syn przyniosl te ksiazki,
> mowiac, ze seria staje sie coraz lepsza, bo co prawda 11 byla
> kiepska, ale 12 i 13 po prostu niesamowite, takie jakich jeszcze
> nigdy w 11-letnim zyciu nie czytal.

I co? Ten przyklad nie ma zadnego zastosowania do Aliena,


Czemu?


a w ogole
dotyczy zupelnie pozaartystycznych aspektow utworu.


Zaraz, to Ty jako przyklad 'sensu artystycznego' podawales roznice
gatunkowe. W przykladzie sa wlasnie one. A wiec przyklad dotyczy
_artystycznych_ aspektow.



> > Poza tym trzeba pamietac ze, w odroznieniu od Panow Samochodzikow,
> > kazdego Aliena robil kto inny.
> Uwazasz, ze Nienacki nie potrafil pisac nic innego?
> Gruuubo sie mylisz.

Nie. Uwazam ze serie Panow Samochodzikow pisal tylko on. Gdyby teraz pan
Iksinski napisal "Pan Samochodzik i Masakra z Pila Lancuchowa" to trudno
byloby miec do niego pretensje o lamanie zasad serii.


Czyzby?



> > Wedlug mnie Willis bylby znakomity do kina akcji z wplecionymi
> > dowcipami
> Ale do takiego filmu na pograniczu pastiszu. On nie umie grac na
> powaznie. W najbardziej mrozacej krew w zylach scenie, palnalby
> jakis swoj tekst i caly nastroj by diabli wzieli.

Czy przez dowcipy Hudsona diabli biora caly klimat Obcych? (rzucal nimi
w calkiem "mrozacych krew" scenach)


Sa dowcipy i dowcipy.
Zalezy tez kto rzuca.



A "The Last Boy Scout" czy "Die Hard" byly mniej wiecej tak samo powazne
jak "Aliens".


Bez zartow prosze.


A wydaje mi sie ze Willis gral tez w powazniejszych
filmach.


Np.?



> > Grala Vasquez. Jak mi powiesz ze nie wiesz kto to Vasquez to strzele
> > w pysk.
> Kto to Vasquez?
Pytasz powaznie?


A jak sadzisz?



> Poza tym nie jestem przekonany. Chyba ciut za krotko tam grala,
> zeby twierdzic, ze starczyloby jej talentu aktorskiego do
> zastapienia Ripley w takiej roli.

Nie wiem, nie przypominam sobie zadnych innych filmow z nia w tej
chwili.


No wlasnie.



> > Obcy ma odmienna budowe niz my.
> Kto tu mnie ostatnio przekonywal, ze Obcy szybko mutuja i mozna
> tym uzasadnic kazda bzdure bezposrednio z nim zwiazana? Chyba

> > Mozemy mowic o pluciu bo posiada
> > paszcze, o kichaniu nie bo ni ma nosa.
> Ten byl zmutowany i nos mial.
> Udowodnij mi, ze rezyserowi nie o to chodzilo. Bo ja twierdze,
> ze tego nie pokazal, bo uznal to za oczywiste. :)

Nie chce mi sie z toba gadac... :)


No widzisz. Mozna rozne rzeczy w ten sposob wyjasniac, ale trzeba
zachowac zdrowy rozsadek, nie robic tego na sile i nie posuwac sie
do absurdu. A wiele z Twoich teorii bylo naprawde nieodparcie smiesznych.



> > > Ja naiwnie myslalem, ze film powinien dawac zludzenie
> > > rzeczywistosci, a nie byc zbiorem przypadkowych, nie
> > > powiazanych logicznie, ujec.
> > Milo mi ze wyprowadzilem cie z bledu.
> No to chyba nie mamy o czym rozmawiac.
> Pozdrawia, lubiacy jak czasem cos z czegos wynika, Marac

Czasem jednak wynika.


Wlasnie, u Ciebie czasem. :)



> P.S. i BTW
> Chyba, Andrzeju, pobilismy rekord listy w dlugosci i
> objetosci dyskusji. :)

Myslisz ze przebilismy stozki piargowe?


Pod wzgledem objetosci na pewno. Twoj ostatni post mial
418 linii. :)


Aborcje?


Wtedy mnie nie bylo.
Pozdrawia rekordowy Marac
--

Michal Maracewicz
Who is General Failure and why is he reading my disk?
e-mail: marac@polbox.com

178
Data: 21 lut 1998, 04:14
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
> > ale jest to raczej regula (mowie o "realistycznych" komiksach,
> > typu np. Thorgal, a nie np. o komiksach typu Kajko i Kokosz). W
> > takich komiksach norma jest to ze rozne postacie poruszaja sie tak
> > zeby "ujecia" dobrze wygladaly, ze w grupie postaci w danym czasie
> > aktywna jest tylko jedna a reszta "daje jej sie wykazac" itp. itd.
> > Taka konwencja. Mi np. to nie przeszkadza.
> Uwazasz, ze jakosc scen akcji w T i w A:R jest na podobnym poziomie?

Tak. Ale jak masz sie klocic o Thorgala to niech ci bedzie np. Batman.


No dobrze: MSZ w Batmanie sceny akcji sa najslabszym ogniwem.
Lubie Batmana, ale nie za SA, podobnie jak A:R.



> > > jest w porzadku, a taka z Hot
> > > Shots bylaby zgrzytem?
> > Bo to inna konwencja.
> To w koncu przeszkadza Ci to mieszanie konwencji, czy nie?
> Zdecyduj sie.

To jest dosc delikatna sprawa. Niektore wstawki "w innej konwencji"
pasuja przy roznych konwencjach calosci. [cch] Do komedii
akcji, takiej jak Bondy czy A:R pasuja mocno przegiete sceny
"kaskaderskie" i poswiecenie realizmu na rzecz widowiskowosci, suspensu
czy fabuly, natomiast strzelanie kurczakiem nie pasuje.


Do filmow o Obcych, Terminatora 3, Hamleta, Pana Samochodzika i
Templariuszy /filmu/, filmow o Rockym nie pasuja mocno przegiete sceny
kaskaderskie.
Zreszta po co ta abstrakcyjna dyskusja. WIDAC, ze sceny akcji
w A:R nie sa przegiete, a nieudolne.



> > > > Dlaczego wpisujesz go do cyklu Alienow
> > > Dlatego, ze jest jego czescia?
> >
> > A ja powiem ze nie jest i jak mi udowodnisz ze nie mam racji?
> No nie, jesli tego nie pojmujesz, to nie podejmuje sie wytlumaczyc.
> Wybacz. Nie jestem szkolnym psychologiem.

Nawet jesli w pewnym sensie mozna te filmy uwazac za cykl,


O????
Laskawco, raczysz sie zgadzac? To musialo bolec!


to A:R
spelnia _wszystkie_ kryteria przynaleznosci do tego cyklu i nie wylamuje
sie z niego ani troche bardziej niz, powiedzmy, dwojka.
> No nie, jesli tego nie pojmujesz, to nie podejmuje sie wytlumaczyc.
> Wybacz. Nie jestem szkolnym psychologiem.


Zwlaszcza, ze juz tlumaczylem roznice.



>
> > Zreszta jesli chodzi o stylistyke i konwencje to zadnego cyklu nie ma,
> > kazda czesc jest absolutnie inna od poprzednich.
> Poza tym, ze sa na powaznie, o Obcych, z ta sama glowna bohaterka,
> trzymaja w napieciu, itp., itd.
> Rzeczywiscie, o zadnym cyklu nie ma mowy.

To z ty na powaznie, to nie jest, za przeproszeniem, powazny argument.
To tak jakby przed ukazaniem sie trojki mowic ze dwojka sie wylamuje bo
nie jest horror tylko strzelanka, bo Obcych jest wielu itp.


Nie uwierze, ze Ty naprawde uwazasz, ze to to samo, w zwiazku z
czym nie dam sie sprowokowac.


Zreszta juz
po ukazaniu sie dwojki byly takie glosy ze Cameron sprofanowal temat, ze
zrobil druga czesc horroru jako strzelanke, ze dowcipy leca i niszcza
klimat, ze ilosc nie przechodzi w jakosc itp. I w sumie mieli poniekad
racje, wyobrazmy sobie ze ktos teraz robi druga czesc "It", w ktorej
fabula jest taka ze w pewnej okolicy gina ludzie, podejrzewa sie ze to
jacys niebezpieczni przestepcy i wysylaja grupe antyterrorystyczna.
Grupa przyjezdza, a tu nagle wyskakuje trzystu clownow i zaczyna sie
rzez.


I wszystko jest w porzadku. Jesli film bylby tak dobry jak A, nie
protestowalbym. Co innego, gdyby sie okazalo, ze to prawdziwi clowni
i reszta filmu bylaby w stylu Johnny'ego Bravo. Wtedy wieszalbym na
nim psy, tak jak na A:R.


Tyle ze do "Aliens" zdazylismy przywyknac i oceniamy ten film juz
teraz nie przez pryzmat jedynki tylko jako oddzielne dzielo.
Trojka tez jak wyszla to zebrala bardzo negatywne recenzje wsrod fanow
poprzednich czesci.


A widzisz, wiec moze jednak nie jestem uprzedzony, bo mnie sie trojka od razu BARDZO spodobala.


Ja tez odebralem trojke jako niezbyt dobry film, bo
patrzylem, jak i inni, przez pryzmat jedynki i dwojki.


Tez patrzylem przez pryzmat oczywiscie. I jakos trojka mi sie spodobala,
a czworka nie. Ciekawe czemu?


Idac na czworke po pierwsze raczej nie mialem za bardzo nadziei ze ten
film bedzie w ogole dobry. Po prostu nie za bardzo ufam seriom,
zwlaszcza w ten sposob reanimowanym. Po drugie staralem sie isc bez
uprzedzen ktore wypaczyly w moich oczach trojke.

> > To ze tych ewolucji nie wykonuje ja (i nigdy, ani na wf-ie ani poza
> > nim takiej ewolucji nie wykonywalem), tylko sobhie wyobrazam czy
> > taka ewolucja jest mozliwa. Empirycznie mi sie ani sprawdzac nie
> > chce, ani nie mam warunkow (organizacyjnych, nie fizycznych).
> Przykro mi.
> Jest mozliwa.

Rozumiem ze probowales? Bo mi wygladalo na trudna, i wcale nie dla kogos
z moimi mozliwosciami fizycznymi tylko w ogole.


Kiedys na pewno, bo teraz nie mam dostepu. Ale potrafie sobie to
wyobrazic.



> > > > A:R jest wlasnie caloscia. Wo odroznieniu od "serii" Alien,
> > > > Aliens, ALien 3, ktore tez sa trzema odrebnymi calosciami a nie
> > > > jedna caloscia.
> > > Ale maja wspolne cechy, ktore sprawiaja, ze kazdy z nich jest
> > > swietny, a ktore to cechy sa w A:R bez krepacji olane.
> >
> > Jakie to cechy, bo nie zauwazylem. Oprocz tego ze wystepuja Alieny
> > (w A:R sa, jak najbardziej) i ciagnietego watku postaci Ripley
> > (pociagniety jest w A:R bardzo ladnie).
> > Cala sceneria,
> ???

Co "???"? Chyba sie zgodzisz ze mialy inny wystroj, inna kolorystyke,
chyba jesyna rzecza wspolna byla organizacja przestrzeni w korytarze i
ksztalty tych korytarzy (ale w czworce tez to wszystko jest).


W czworce tez to wszystko jest, bo to seria. To Ty udajesz, ze tego
nie widzisz, przypominam Ci.



> > konwencja,
> ????

Pierwszy to horror, drugi to film akcji/strzelanka, trzeci to thriller.


Wlasnie. I tu Jeunet dal ciala, jesli czwarty to komedia (YHO!).
Naprawde nie widzisz zgrzytu? A moze nie chcesz widziec?



> > sposob przedstawienie,
> ?????

Mialo byc przedstawienia. Chodzi o to wszystko co mozna okreslic mianem
warsztatu rezyserskiego (trudno sie zreszta dziwic, kazdy film
rezyserowal kto inny).


Ale kazdy z tych rezyserow staral sie dopasowac warsztat do opowiadanej
historii. Jeunet odwrotnie.



> > podejscie do humoru i
> ???????

Pierwsza czesc miala szczatkowy humor wprowadzony przez duet Parker i
Brett. Gagow jest jednak niewiele, i sa one raczej sytuacyjne (w sensie
takim ze postacie nie staraja sie byc dowcipne).
Dwojka miala juz sporo dowcipkowania. Miala tez duzo takiego pol-humoru,
w stylu Vasquez krzyczacej "Let's Roooock!!!" albo czlowieka Kompanii
mowiacego ze odsiecz przybedzie za tydzien.
Trojka od poczatku do konca byla smiertelnie powazna.


I wreszcie czworka - komedia z przerysowanymi scenami akcji, na ktorych
sala kinowa powinna pekac ze smiechu jak na Bondzie (YHO). Rzeczywiscie,
ani troche nie odstaje.



> > wszystko inne sa calkowicie inne.
> No rzeczywiscie - wszystko inne jest inne. Tu sie zgadzam.
> Jak mozna w ogole porownywac tak odmienne filmy, toz to
> jak niebo i ziemia. Alez bylem zaslepiony.

Tak odmienne zeby nie moizna bylo porownywac to one nie sa. Chodzi o to
zeby kazdy porownywac na swoich wlasnych prawach, a nie jako lepsze lub
gorsze proby odrobienia tego samego tematu.


Czemu, skoro sa takimi probami?
Poza tym mnie chodzi bardziej o to, ze A:R nie sprawdza sie jako
czesc pewnej opowiesci. I to mam za zle Jeunetowi.



> > > Kurcze, nie sa zadna swietoscia.
> > > Sprobujmy w ten sposob:
> > > Lubisz Gwiezdne Wojny? Zakladam, ze tak.
> > > Czekasz na pierwsze trzy czesci? Chyba tak?
> > > Gdyby sie okazalo, ze jedna jest romansem, druga parodia w stylu
> > > 'Spaceballs', a trzecia filmem psychologicznym, dziejacym sie w
> > > jednym pomieszczeniu, nie bylbys zawiedziony? Nawet jesli te filmy
> > > bylyby nienajgorsze?
> > Bez bolu i bez rozterki nie zaliczlbym ich do kanonu. A obejrzalbym
> > z przyjemnoscia (pod warunkiem ze bylyby dobre).
> Nie odpowiedziales na pytanie: NIE BYLBYS ZAWIEDZIONY???

Moze troszeczke.


Czyzby? W dyskusji o G Wojnach na SFie oburzyles sie na pomysl
realistycznych walk kosmicznych w pierwszych III czesciach. Skoro
oburzyla Cie zmiana takiego drobiazgu, to nie uwierze, ze to co
zaproponowalem powyzej, zawiodloby Cie 'troszeczke'.
Pozdrawia, umiejacy sie przyznawac, Marac
--

Michal Maracewicz
Who is General Failure and why is he reading my disk?
e-mail: marac@polbox.com

179
Data: 21 lut 1998, 11:54
Temat:

Re: Znajomy: Zmartwychwstanie

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> > Uwazasz, ze jakosc scen akcji w T i w A:R jest na podobnym
> > poziomie?
>
> Tak. Ale jak masz sie klocic o Thorgala to niech ci bedzie np.
> Batman.
No dobrze: MSZ w Batmanie sceny akcji sa najslabszym ogniwem.
Lubie Batmana, ale nie za SA, podobnie jak A:R.



A mnie kiedys pusty smiech ogarnial jak widzialem sceny akcji w
Thorgalu.


Do filmow o Obcych, Terminatora 3, Hamleta, Pana Samochodzika i
Templariuszy /filmu/, filmow o Rockym nie pasuja mocno przegiete sceny
kaskaderskie.
Zreszta po co ta abstrakcyjna dyskusja. WIDAC, ze sceny akcji
w A:R nie sa przegiete, a nieudolne.



Ty widzisz to. A ja widze co innego. Prawda jest w oku patrzacego.


> Nawet jesli w pewnym sensie mozna te filmy uwazac za cykl,
O????
Laskawco, raczysz sie zgadzac? To musialo bolec!



Nie, tylko mowilismy o czym innym. Mowilismy o spojnosci wizji
artystycznej (czyli czy A:R wylamuje sie bedac komedia) a nie np. o
ciaglosci fabularnej.


> To tak jakby przed ukazaniem sie trojki mowic ze dwojka sie wylamuje
> bo nie jest horror tylko strzelanka, bo Obcych jest wielu itp.
Nie uwierze, ze Ty naprawde uwazasz, ze to to samo, w zwiazku z
czym nie dam sie sprowokowac.



Lepiej uwierz. Bo byly takie glosy krytyki po ukazaniu sie dwojki. I
jeszcze sa tacy ludzi ktorzy uwazaja ze dwojka jest niegodna calowac
jedynki w stopy i ze Cameron sobie z Aliena zrobil Rambo w kosmosie.


> racje, wyobrazmy sobie ze ktos teraz robi druga czesc "It", w ktorej
> fabula jest taka ze w pewnej okolicy gina ludzie, podejrzewa sie ze
> to jacys niebezpieczni przestepcy i wysylaja grupe
> antyterrorystyczna. Grupa przyjezdza, a tu nagle wyskakuje trzystu
> clownow i zaczyna sie rzez.
I wszystko jest w porzadku. Jesli film bylby tak dobry jak A, nie
protestowalbym. Co innego, gdyby sie okazalo, ze to prawdziwi clowni
i reszta filmu bylaby w stylu Johnny'ego Bravo. Wtedy wieszalbym na
nim psy, tak jak na A:R.



Przeciez A:R sam w sobie tez jest dobrym filmem. Caly czas burzysz jsie
o to ze jest zly jako kontynuacja. Uwazasz ze scenariusz "It 2" nie
wylamuje sie z konwencji pierwowzoru?

To moze jeszcze jedno podejscie: "Blade Runner II". Scenariusz: grupa
blade runnerow uzbrojonych po zeby i w pancerzach wspomaganych laduje na
planecie opanowanej przez zbuntowane replikanty i urzadza jatke. Caly
film jest w zasadzie jedna wielka jatka. Uwazasz ze to by byla ok
kontynuacja?



> Tyle ze do "Aliens" zdazylismy przywyknac i oceniamy ten film juz
> teraz nie przez pryzmat jedynki tylko jako oddzielne dzielo.
> Trojka tez jak wyszla to zebrala bardzo negatywne recenzje wsrod
> fanow poprzednich czesci.
A widzisz, wiec moze jednak nie jestem uprzedzony, bo mnie sie trojka
od razu BARDZO spodobala.



A mi sie nadal nie podoba tak jak chocby czworka. Miedzy innymi dlatego
ze jest robiona na wzor jedynki.



> Ja tez odebralem trojke jako niezbyt dobry film, bo
> patrzylem, jak i inni, przez pryzmat jedynki i dwojki.
Tez patrzylem przez pryzmat oczywiscie. I jakos trojka mi sie
spodobala, a czworka nie. Ciekawe czemu?



Mamy inne pryzmaty.


> > > To ze tych ewolucji nie wykonuje ja (i nigdy, ani na wf-ie ani
> > > poza nim takiej ewolucji nie wykonywalem), tylko sobhie
> > > wyobrazam czy taka ewolucja jest mozliwa. Empirycznie mi sie ani
> > > sprawdzac nie chce, ani nie mam warunkow (organizacyjnych, nie
> > > fizycznych).
> > Przykro mi.
> > Jest mozliwa.
>
> Rozumiem ze probowales? Bo mi wygladalo na trudna, i wcale nie dla
> kogos z moimi mozliwosciami fizycznymi tylko w ogole.
Kiedys na pewno, bo teraz nie mam dostepu. Ale potrafie sobie to
wyobrazic.



Widac nasze wyobraznie sa niekompatybilne. Pozostaje weryfikacja.


> Pierwszy to horror, drugi to film akcji/strzelanka, trzeci to
> thriller.
Wlasnie. I tu Jeunet dal ciala, jesli czwarty to komedia (YHO!).
Naprawde nie widzisz zgrzytu? A moze nie chcesz widziec?



Nie. Zwlaszcza ze czworka to nie jest typowa komedia tylko film akcji z
elementami komediowymi. Zgrzytu nie widze.


> Mialo byc przedstawienia. Chodzi o to wszystko co mozna okreslic
> mianem warsztatu rezyserskiego (trudno sie zreszta dziwic, kazdy
> film rezyserowal kto inny).
Ale kazdy z tych rezyserow staral sie dopasowac warsztat do
opowiadanej historii. Jeunet odwrotnie.



W tym sensie o ktorym mowisz to chyba tylko rezyser trojki. BTW. czy
scenarzystami jedynki i dwojki nie byli sami rezyserowie? Bo jesli taki
to historie pisali posiadajac juz jakis warsztat, czyli dopasywali ja
(tworzac) do niego. Tak jak Jeunet.


> Pierwsza czesc miala szczatkowy humor wprowadzony przez duet Parker
> i Brett. Gagow jest jednak niewiele, i sa one raczej sytuacyjne (w
> sensie takim ze postacie nie staraja sie byc dowcipne).
> Dwojka miala juz sporo dowcipkowania. Miala tez duzo takiego
> pol-humoru, w stylu Vasquez krzyczacej "Let's Roooock!!!" albo
> czlowieka Kompanii mowiacego ze odsiecz przybedzie za tydzien.
> Trojka od poczatku do konca byla smiertelnie powazna.
I wreszcie czworka - komedia z przerysowanymi scenami akcji, na
ktorych sala kinowa powinna pekac ze smiechu jak na Bondzie (YHO).
Rzeczywiscie, ani troche nie odstaje.



Czworka pod wzgledem komediowosci nie bardziej odstaje od dwojki niz
dwojka od trojki.


> Tak odmienne zeby nie moizna bylo porownywac to one nie sa. Chodzi o
> to zeby kazdy porownywac na swoich wlasnych prawach, a nie jako
> lepsze lub gorsze proby odrobienia tego samego tematu.
Czemu, skoro sa takimi probami?



Bo nie sa.


Poza tym mnie chodzi bardziej o to, ze A:R nie sprawdza sie jako
czesc pewnej opowiesci. I to mam za zle Jeunetowi.



IMHO sprawdza sie najlepiej jak moze. Tylko ze inna sprawa jest to ze
opowiesc jest sztucznie wskrzeszana, bo jej naturalny koniec jest na
trzeciej czesci. Ale jesli wziac to pod uwage to sposob pociagniecia
watku niemal to usprawiedliwia.


> > Nie odpowiedziales na pytanie: NIE BYLBYS ZAWIEDZIONY???
>
> Moze troszeczke.
Czyzby? W dyskusji o G Wojnach na SFie oburzyles sie na pomysl
realistycznych walk kosmicznych w pierwszych III czesciach. Skoro
oburzyla Cie zmiana takiego drobiazgu, to nie uwierze, ze to co
zaproponowalem powyzej, zawiodloby Cie 'troszeczke'.



Bo ja bym bardzo chcial zeby wszystkie dziewiec czesci tworzylo rownie
dobra calosc co te co juz sa. Ale ja w to nie wierze, a jak maja zrobic
zly film w stylu Gwiezdnych Wojen to juz lepiej niech robia dramat
psychologiczny.


Pozdrawia, umiejacy sie przyznawac, Marac



--
Andrzej Jarzabek mailto:ajarzabe@cyber.ict.pwr.wroc.pl


--- Dzisiaj bede straszny. Opowiem wam dowcip ---





180
Data: 21 lut 1998, 14:37
Temat:

Re: Znajomy: Zakatarzony

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> > > > > masz za zle, ze jest podobny do "Delicatessen" a nie do
> > > > > ktoregos z poprzednich "Obcych".
> > > > MSZ, jednak malo podobny. Troche, ale malo.
> > > MSZ bardziej niz do poprzednich Obcych.
> > Bez przesady.
>
> Naprawde tak uwazam. I dodatkowo dla dwojki bym pewnie, jakbym sie
> postaral, znalazl film do ktorego jest podobniejsza niz do reszty
> Obcych. Trojak jest robiona "pod" jedynke i tu moglby byc problem,
> ale sadze ze z nimi tez dalbym sobie rade (tyle ze w tej chwili
> zaden konkretny tytul mi nie przychodzi do glowy).
YHO



Oczywiscie. Ale zauwaz ze nie ma raczej obiektywnych kryteriow oceny
stopnia podobienstwa do siebie dwoch filmow. A nasze subiektywne
kryteria ewidentnie sie roznia i to znacznie.


> > > > w malarstwie: Masz obok siebie dwa obrazy. Na jednym pokraczne
> > > > sylwetki i na drugim pokraczne sylwetki. Tylko, ze jeden
> > > > zostal namalowany przez artyste, ktory ma po prostu taki
> > > > styl/taka wizje. A drugi popelnil tfurca, ktory nie potrafi
> > > > inaczej malowac.
> > > Ale ilu bedzie takich ktorzy spojrza na pierwszy i umknie im
> > > styl/wizja? Moze to byc argument na rzecz tego ze pierwszy
> > > artysta jest marny, moze byc na rzecz marnej spostrzegawczosci i
> > > wnikliwosci obserwatora.
> > Zgadza sie, rozstrzygnac to moze tylko realistyczna praca owego
> > malarza.
>
> A to juz jest bzdura. [cch]
Czemu? Wezmy malarstwo abstrakcyjne: czerwony kwadrat na szarym tle,
podpisany 'Kompozycja' - wielkie dzielo. Wybacz, ale takie dzielo to
sam potrafilbym popelnic, wiec co to za artysta? Co to za sztuka?
Uwierze, ze jest artysta, gdy zobacze, ze potrafi malowac! I, ze tamto
'dzielo' rzeczywiscie mialo cos przekazywac (a ja tego czegos nie
zrozumialem), a nie bylo tylko dowodem malarskiej grafomanii.
To samo z Jeunetem.



Widzisz, twoje kryteria oceny sztuki sa dla mnie tak totalnie obce ze
chyba po prostu w tej kwestii (i paru innych) po prostu poprzestaniemy
na spisaniu protokolu rozbieznosci.
W kazdym razie dla mnie kryterium przy ocenie dziela _nie moze_ byc
tozsamosc tworcy. I nigdy sie nie zgodze na to ze kwadrat namalowany
przez kogos kto jest po ASP ma _z zalozenia_ wieksze walory artystyczne
niz kwadrat namalowany przez kogos kto potrafi rysowac wylacznie
kwadraty.


Nasunal mi sie bardziej przerysowany przyklad, moze lepiej zrozumiesz
o co mi chodzi:
Pojawia sie nowy kabareciarz. Krytycy bardzo chwala. Idziesz na jego
wystep, a on z grobowa mina wyglasza jakies nudne przemowienia, sala
milczy. Wychodzisz i slyszysz krytyka, ktory pieje z zachwytu: 'Coz
za nowatorstwo - komik, a przez godzine nie powiedzial nic smiesznego.
Jakie to glebokie i odkrywcze.'



Tyle ze tutaj sytuacja jest odwrotna, to znaczy ty opluwasz komika ze
nie mowi smiesznie, chociaz mowi ciekawie.


> Jesli dla ciebie dobra scena akcji musi byc realistyczna to calkiem
> mozliwe ze Jeunet _dla ciebie_ nie potrafi krecic scen akcji.
Oczywiscie. Scena, ktora nie jest realistyczna, nie bedzie scena
akcji, bo taka 'akcja' nie moglaby sie zdarzyc. Moze byc co najwyzej
jej parodia (jak w Bondach).



To nastepny punkt do protokolu rozbieznosci.



> Bo wiesz
> ze Jeunet nie robi fimow realistycznych i zapewne nie zrobi takiego
> tylko po to zeby cie przekonac czy jest dobrym rezyserem.
Probowal zrobic, ale mu nie wyszedl.



IMHO nie probowal. Poniewaz nie ma tu Jeuneta ktory jest jedyna sosba
mogaca to rozstrzygnac to nastepny punkt do protokolu.


> > No tak. A jakbys zobaczyl szczura w lodowce, to bys go pewnie
> > potraktowal jako jedzenie.
>
> Jakby byl dobrze przyrzadzony...
To ja przepraszam i zycze smacznego. Czy jest cos, czego _nie_
napiszesz w dyskusji, zeby miec ostatnie slowo?



Naprawde, nie uwazam ze skoro mozna jesc swinie to szczura akurat nie
(podobno sa w Paryzu restauracje ktore serwuja szczury). Dopiero jakby
byl niesmaczny tobym uznal ze sie do jedzenia nie nadaje (nie wiem jak
smakuje szczur).


Dziwne, wali Cie, czy kolejny Alien bedzie logicznie i stylistycznie
powiazany z poprzednimi, a bardzo lezy na sercu (zdradziles sie w
watku o SW), czy jakis heretyk nie wprowadzi takich zmian do
Starych Warsow (wbrew temu, co w ktoryms poscie piszesz - ze
zrobiloby Ci to bardzo niewielka roznice). Lekka schizofrenia,
czy oszustwo, gdy zostalo sie przypartym do muru?



Ze Starymi Warsami jest taka sprawa ze nie moge sie ustosunkowac do
nieistniejacego utworu. Moge najwyzej pisac o tym jakbym chcial zeby to
zrobili, ale postawiony w obliczu gotowego dziela nie bede ocenial tego
przez pryzmat co chcialem zobaczyc ttylko co tworca mi pokazuje. A w
odroznieniu od trzch poprzednich Alienow SW _sa_ spojna artystycznie
wizja.


> > Pamietaj, ze wiekszosci sie nie podobal. Nawet sposrod
> > lubiacych SF.
>


[ciach]


No dobrze, moze przesadzilem - wiekszosci nie lubiacych i czesci
lubiacych.



Jesli chodzi o nie lubiacych sf to fileme sf z ostatnich lat ktory
znalazl u nich poklask byl ID4.

Jesli chodzi o lubiacych to jak juz pisalem znam takich ktorzy uwazaja
"Aliens" za potworna profanacje i straszliwa chale.


> > Ale Jeunet, naginajac, _przegial_ i w ostatecznym rozrachunku
> > wlasnie _zlamal_ te zasady.
>
> Nie mniej niz Cameron robiac dwojke.
Oczywiscie, ze nie mniej! Wlasnie o tym pisze. Duzo, duzo bardziej.
Cameron w dopuszczalnych granicach, Jeunet przegial poteznie.



Rypnelo mi sie. Oczywiscie mialem na mysli to ze nie bardziej.


> Wez pod uwage ze przedten istnial
> _jeden_ film o Obcym, a Cameron zrobil kontyluacje ktora jest
> _totalnie_ odmiennym filmem. O "It" i strzelaniu do setek clownow
> juz pisalem.
Nie rozumiem Cie. Myslalem, ze 'totalnie' jest wyrazeniem dosyc
skrajnym. Jesli okreslasz tak dwojke, to jak okreslic odmiennosc A:R?
Niewiarygodnie totalnie? Absolutnie nieskonczenie?



Tez totalnie. Patrz moje porawienie sie powyzej.


> Pisales cytat: "typowe sceny akcji mnie nudza". Kino akcji okreslaja
> wlasnie sceny akcji, a jesli mowimy o gatunku jako calosci to mowimy
> o tym co jest dla tego gatunku typowe.
Typowe, czyli przecietne, czyli schematyczne, czyli wtorne, ..., czyli
kiepskie.



Typowe nie znaczy to co piszesz.


Nie o to chodzi. Chodzi o to, ze nie miales racji. Jednak czasem
filmy robi sie na zadany temat, a wtedy rezyser nie powinien
przesadzac z wymyslaniem.



Ale temat Aliena na tyle na ile jest zadany (Obcy, Ripley) jest przez
Jeuneta odrobiony. I to calkiem niezle.


> W przypadku Alienow konwencja juz zostala zlamana w drugim filmie,
Nic nie zostalo zlamane. O roznicy miedzy nagieciem, a zlamaniem
juz pisalem.



IMANOIMHO zlamana. Jak juz pisalem sa nawet ludzie ktorzy odsadzaja za
to Camerona od czci i wiary.


> patent na Obcego jest wykorzystywany na prawo i lewo, patrz komiksy
> "Alien vs. Predator" i ksiazki o Obcych.
A co mnie to obchodzi, gdzie jest wykorzystywany?



To ze do cyklu "Obcy" w twoim rozumieniu nalezaloby tez zaliczyc te
wszystkie produkty. Bo niby dlaczego tylko filmy pelnometrazowe?
Przeciez oprocz trojki nie sa nawet ponumerowane. Dlaczego nie zaliczasz
ksiazek i komiskow do cyklu? Bo nie ma Ripley? (W komiksach chyba nie
ma, w ksiazkach nie wiem czy jest, nie czytalem).


> To sobie zmierz z zegarkiem w reku ile czasu Obcy siedzi w kapsule
> ratunkowej Nostromo i nie atakuje.
Cos przegapilem? W ktorym miejscu Obcy, plujac i syczac, gapi sie na
Ripley, nie majac zamiaru atakowac? To w jakiejs wersji rezyserskiej?



W zwylkej wersji. Obcy co prawda syczy tylko raz i nie pluje, ale za to
ziewa, przebiera palcami itp. Jak chcesz to jeszcze raz moge opisac te
scene:
Ripley zamyka szalupe i uruchamia sekwencje ucieczki (Obcy nie jest
pokazany, ale musial juz wtedy byc wewnatrz. Przez kilkanascie sekund
szalupa odlatuje od Nostromo, po czym Nostromo wybucha. Ripley siedzi
sobie przez chyba ze dwie minuty na stanowisku pilota i oglada wybuch
Nostromo (nie bala sie ze jej zaszkodzi na oczy?). Nastepnie Ripley
zaczyna sie rozbierac w celu ulozenia sie w hibernatorze. Trwa to
dalszych kilka minut. W koncu cos chce odlozyc na polke i natrafia reka
na Obcego. Obcy sysczy i wysuwa lape, przed ktora Ripley uskakuje. Przez
chwile przerazona patrzy na Obcego po czym rzuca sie do ucieczki.
Przebiega kilkanascie metrow i chowa sie miedzy kombinezonami. Przez
kilkadziesiat sekund lapie oddech, w koncu ostroznie wyglada spomiedzy
skafandrow. Obcy (caly czas tam gdzie byl) lezy i ziewa. Nawet lape
trzyma dalej wyciagnieta. Ripley ubiera sie w kombinezon (troche to
trwa) i bierze wyrzutnie z harpunem. Obcy porusza palcami wyciagnietej
lapy. Ripley w kombinezonie wychodzi do drugiego pokoju i przypina sie
pasami, spiewajac piosenke "You are my lucky star" (albo cos w tym
stylu). Po przypieciu sie jeszcze przez kilkanascie (przynajmniej)
sekund uruchamia sekwencje otwierania wlazu. Obcego ani sladu. Kiedy
powietrze zaczyna wylatywac na zewnatrz Obcy nie wiedziec skad nagle
znajduje sie we framudze wlazu (musialby przeleciec przez cale
pomieszczenie, ale nie widac zeby cos takiego mialo miejsce. Ripley
strzela harpunem i zamyka wlaz za wykatapultowanym Obcym. Obcy miota sie
na lince. Ripley zabija go silnikiem szalupy. Ripley kladzie sie spac do
hibernatora.
"My name is Ellen Ripley, first officer on commercial tow ship
Nostromo. [...] I have destroyed Nostromo together with it's cargo.
Within six weeks I should reach the Frontier. Hopefully a patrol will
pick me up there."
Koniec filmu


> Niekoniecznie byly to moje wyobrazenia. To byly rozne mozliwe
> wyjasnienia tego co sie dzieje na ekranie. I okazuje sie ze
> faktycznie wiekszosc rzeczy ktore uznales za nielogiczne badz
> niemozliwe mozna spokojnie wyjasnic.
Spokojnie, to niewiele z nich. Wiekszosc, w trudzie i znoju (nizej
piszesz sam, ze nie bylo to latwe), _probowales_ bez wiekszych
efektow, wyjasnic.



Pisze ze trudno jest odroznic to co tworca sobie przemyslal ale sie nie
podzielil z tym czego sobie nie przemyslal. Przeciez nie mowie ze nie
bylo w tym filmie obsuw (w kazdym sa) tylko ze nie zawsze to co wydaje
sie obsuwa nia faktycznie jest. Czasem wyjasnione jest w scenariuszu,
tylko ze rezyser sobie podarowal chcac uniknac przegadania. Czasem nawet
zostaja nakrecone sceny ktore wyjasniaja pewne rzeczy tylko ze w
ostatecznej wersji zostaja wyciete przez producentow albo rezysera.
Zauwaz ze czesto takie machinacje potrafia zupelnie przeinaczyc sens
filmu, vide Blade Runner. W wersji "kinowej" (ja widzialem w kinie
rezyserska) cala masa aluzji i poszlak zostaje zamieniona w strzelbe
ktora nie wypala.
Tym bardziej mogly zostac wyciete sceny ktore do ogolnego sensu filmu
nic nie wnosza, a jedynie wyjasniaja przyczyny roznych pozniejszych malo
istotnych wydarzen (bo to o czym piszesz jest raczej malo istotne dla
fabuly filmu).


> > Zawsze zakladasz, ze nielogicznosci wynikaja z tego, ze widz
> > nie rozumie, a nie z glupoty/lenistwa scenarzysty/rezysera?
> > Czy moze jednak dopuszczasz czasem druga mozliwosc?
>
> Dopuszczam. Ale w wiekszoasci przypadkow sprawa jest nie do
> rozroznienia. Czasem sie da rozroznic, tak jak np. w przypadku
> "genetycznej pamieci" Ripley.
I plucia, i Murzyna, i, i, i...



Ja bym jednak pozostal tylko przy tej pamieci, bo tylko tu widac jak
rezyser sobie to uzasadnienie wymysil i gdzie w tym uzasadnieniu tkwi
blad.
A z pluciem to naprawde plucie krwia jest mniejsza odchyla niz
posuiadanie podwojnej liczby palcow. Sa na przyklad (nie tacy znowu
rzadcy) ludzie ktorzy potrafia wyciagac sobie krew z zeba. Jakby
wyciagneli odpowiednio duzo to mogliby nia splunac. A czlowieka z
dziesiecioma palcami u kazdej reki to jeszcze nie spotkalem.


>
> To sie myliles. Prawde mowiac nawet sie nad jej logicznoscia do
> teraz nie zastanawialem i uwazam ze dalej nie ma po co.
Moze sie nie zastanawiales, ale de facto broniles jej logicznosci.



Bronilem nie dlatego ze uwazam ze jest logiczna, tylko dla zasady. Bo0
sa dwa mozliwe podejscia do filmu:

Pierwsze to traktowac film jako zamkniete dzielo, zyjace niezaleznym
zyciem od tworcy. Wtedy scena nielogiczna _nie_ jest wtedy kiedy tworca
czegos tam nie przemyslal, ale _wtedy i tylko wtedy_ jesli absolunie
_nie da sie_ wytlumaczyc to co widzimy za pomoca tego czego nie widzimy
badz nie wiemy, ale jest mozliwe. I to czy widac co autor chcial a czego
nie chcila nie ma tu zadnego znaczenia.

Drugie podejscie to rozwazania typu "co autor mial na mysli". Tyle ze
wtedy wychodzimy poza film, zbieramy wszelkie materialy jakimi
poslugiwal sie tworca, wszystkie wersje scenariusza, nakrecone sceny
ktore nie weszly do ostatecznej wersji filmu, wywiady z tworca, makiety
i plany statku itp. Do wszystkich scen co do ktorych mamy watpliwosci
robimy dalsze badania, na przyklad przeprowadzamy wywiad z rezyserem i
ekipa filmowa i pytamy np. Murzyna co rezyser mu powiedzial a propos
odgrywania decyzji ze sie odetnie itp.
Jesli chcesz sie w to bawic to ja na poczatek moge popatrzec w
scenariusz, ktory jest dostepny na sieci.


> > Jesli uwazasz, ze to co jest powyzej odnosi sie do sceny
> > drabiniastej, to tym samym zakladasz, ze jest ona logiczna
> > (wszystko daje sie logicznie wytlumaczyc, ale scenarzysta
> > tego nie zrobil, bo uwazal, ze to oczywiste).
>
> Nie. Uwazam ze scenarzysta mogl miec wytlumaczenie ale go nie podac
> lub nie miec wytlumaczenia, ale zastanawianie sie nad tym wychodzi
> poza ramy oceny dziela i poki nie mamy kontaktu ze scenarzysta to
> nie mozemy tego za bardzo stwierdzic.
Sam stwierdziles, ze czasem mozna^^^. Rzeczy, ktorych sie czepiam,
to wg. mnie przypadki jednoznaczne. Oczywiscie nikt nie jest nieomylny
bo, jak pamietasz, w kilku sprawach rzeczywiscie nie mialem racji i
uznalem wyjasnienia.



Mozna wtedy jesli wyjasnienie jest podane, tylko ze znajdujemy w nim
blad logiczny. Tak jak z pamiecia genetyczna, ktora w filmie uzasadniona
jest.



> Natomiast niesluszne i krzywdzace dla filmu jest
> zakladanie ze jesli nie znamy lub nie potrafimy sobie wyobrazic
> przyczyn tego co widzimy w kadrze to jest to automatycznie bzdura i
> przypadek bezmyslnosci scenarzysty czy rezysera.
Oczywiscie! Zgadzam sie w 100%.



Tym niemniej tak wlasnie postepujesz.


> To jak bardzo karkolomna, skomplikowana i wielopietrowa jest teoria
> i co jest wydumanym zalozeniem a co oczywistoscia jest zalezne od
> tego komu sie te teorie wyklada. Wiekszosc moich teorii ktore ci
> przedstawialem w temacie tego filmu byla dla mnie calkiem oczywista
> i prosta zanim zostalem zmuuszony ci to wyjasniac.
No wlasnie. Tu jest pies pogrzebany. Bo nagle sie okazalo, ze te
teorii nie sa wcale takie oczywiste i proste, a na dodatek podejrzanie
trzeszcza w szwach i trzeba pospiesznie je latac i przyjmowac nowe
zalozenia (o czym pisalem wyzej).



Moje podejscie co do jakosci i zlozonosci tych teorii raczej sie w
wiekszosci przypadkow nie zmienilo. Tylko ze ty sie czepiasz i uznajesz
za naciagane rzeczy ktore dla mnie sa normalnie do przyjecia.


OK. Ja jestem zgodliwy czlowiek:
W przypadku wiekszosci obsuw w scenie drabinastej jest to MSZ prawie
pewne.



No widzisz, dla mnie nie. To znaczy zgodze sie ze z plujacym alienem to
raczej bylo tak ze nie bylo zadnego wyjasnienia dlaczego on akurat pluje
krwia, ale juz na przyklad w przypadku Murzyna sadze ze bylo.


BTW, zauwazylem, ze jak Ci zaczyna brakowac argumentow, to
wchodzisz w abstrakcyjne dywagacje, albo obracasz wszystko w zart.



To masz mniej abstrakcyjne dywagacje na ten temat w mojej wypowiedzi
pare akapitow wyzej o dwoch podejsciach do logiki w filmie.

Chodzilo mi o to ze kryterium prawdopodobienstw jest tu bzdetne, bo
obejrzawszy tylko film posiadamy co najmniej niepelna informacje.


> zwyczajnym ma zwiazek fabularny miedzy czesciami, wspolne realia i
> wspolnych bohaterow i antagonistow. Jest? Jest. Prosze bardzo.
Pare postow temu zawziecie mnie przekonywales, ze _zadna_ seria
_absolutnie_ nie jest. Przeczysz sobie, moj drogi.



Myslalem ze mowimy o serii w sensie artystycznym. Tak wynikalo z twoich
zarzutow dotyczacych lamania zasad serii.
Jesli mowimy ogolnie to powiem tak: Alieny w pewnym sensie seria sa i
maja zasady serii. A:R _zadnej_ z tych zasad nie lamie.


>
> Nie wiem co dla ciebie znaczy film sensacyjny,
Trzymajacy w napieciu, na powaznie, realistyczny.



No to mamy rozbieznosc definicji.


>
> Poza tym jesli o to chodzi to czworke najbardziej chyba ze
> wszystkich uwazalbym za film sensacyjny, a w napieciu tez mnie
> trzymal.
Po raz kolejny sobie przeczysz - przedtem pisales, ze to komedia.



W moim rozumieniu tego pojecia komedia moze byc filmem sensacyjnym. Jest
nawet takie okreslenie: komedia sensacyjna.


> > > [o panach samochodzikach]
> > > > Pierwsze 10 - ksiazki dla mlodziezy, przestrzegajace zalozen
> > > > serii.
> > > > 11 - romans.
> > > > 12 - splatter.
> > > > 13 - pornos.


[ciach]


> > Nie, nie. Nie zrozumielismy sie. Ty nie miales byc wydawca,
> > tworzacym jakas nowa serie, z przyniesionych Ci przez Niziurskiego
> > ksiazek, tylko np. rodzicem, ktoremu syn przyniosl te ksiazki,
> > mowiac, ze seria staje sie coraz lepsza, bo co prawda 11 byla
> > kiepska, ale 12 i 13 po prostu niesamowite, takie jakich jeszcze
> > nigdy w 11-letnim zyciu nie czytal.
>
> I co? Ten przyklad nie ma zadnego zastosowania do Aliena,
Czemu?



Bo Alien jako komedia nikogo nie zdemoralizuje, na przyklad.



> a w ogole
> dotyczy zupelnie pozaartystycznych aspektow utworu.
Zaraz, to Ty jako przyklad 'sensu artystycznego' podawales roznice
gatunkowe. W przykladzie sa wlasnie one. A wiec przyklad dotyczy
_artystycznych_ aspektow.



Nie, przyklad dotyczy tego czy 11-latkom wolno czytac pornole i
splattery a nie walorow artystycznych pornolowo-splatterowych Panow
Samochodzikow.

Juz pisalem ze to jest temat do dyskusji o wychowywaniu dzieci, a na tak
bzdurnym przykladzie nie chce mi sie tego tematu roztrzasac.


> Gdyby teraz pan Iksinski napisal "Pan Samochodzik i Masakra z Pila
> Lancuchowa" to trudno byloby miec do niego pretensje o lamanie zasad
> serii.
Czyzby?



IMNSHO tak.


> > > Wedlug mnie Willis bylby znakomity do kina akcji z wplecionymi
> > > dowcipami
> > Ale do takiego filmu na pograniczu pastiszu. On nie umie grac na
> > powaznie. W najbardziej mrozacej krew w zylach scenie, palnalby
> > jakis swoj tekst i caly nastroj by diabli wzieli.
> Czy przez dowcipy Hudsona diabli biora caly klimat Obcych? (rzucal
> nimi w calkiem "mrozacych krew" scenach)
Sa dowcipy i dowcipy.
Zalezy tez kto rzuca.



Przeciez piszemy o Willisie a nie o Dannym de Vito.


>
> A "The Last Boy Scout" czy "Die Hard" byly mniej wiecej tak samo
> powazne jak "Aliens".
Bez zartow prosze.



Pisze powaznie. Przeciez to sa przede wszystkim filmy akcji. I maja
oprocz tego calkiem sporo roznych nie-do-smiechu watkow, na przyklad
problemy rodzinne Willisa w "The Last Boy Scout" (w "Die Hard" tez cos w
tym temacie bylo, AFAIR)



> A wydaje mi sie ze Willis gral tez w powazniejszych
> filmach.
Np.?



Byl taki film o tym jak gral policjantem ktory zeznawal przeciw koledze
i musial sie przeniesc do policji wodnej, zostal alkoholikiem a pozniej
ktos go probowal jeszcze w cos wrobic. Tytulu nie pamietam.


>
> > > Grala Vasquez. Jak mi powiesz ze nie wiesz kto to Vasquez to
> > > strzele w pysk.
> > Kto to Vasquez?
> Pytasz powaznie?
A jak sadzisz?



A jakie to ma znaczenie co sadze? Spytalem bo nie wiem czy naprawde
wyjasnic ci o ktora postac chodzi czy mnie tylko prowokujesz.
Sadze ze raczej to drugie, ale nie jestem przekonany.


> > Poza tym nie jestem przekonany. Chyba ciut za krotko tam grala,
> > zeby twierdzic, ze starczyloby jej talentu aktorskiego do
> > zastapienia Ripley w takiej roli.
>
> Nie wiem, nie przypominam sobie zadnych innych filmow z nia w tej
> chwili.
No wlasnie.



I co z tego? Nie kazda kobieta ma ponad 180 cm wzrostu, na ten przyklad.
A nazwisk aktorow i aktorek zwykle nie pamietam (oprocz tych naprawde
bardzo znanych). Poza tym Jeanette Goldstein ponoc bez charakteryzacji
wyglada ciut inaczej, wiec nawet jakbym widzial kilka filmow to pewnie
bym jej z Vasquez nie kojarzyl.
Ale role Vasquez zagrala koncertowo.


> > > Mozemy mowic o pluciu bo posiada
> > > paszcze, o kichaniu nie bo ni ma nosa.
> > Ten byl zmutowany i nos mial.
> > Udowodnij mi, ze rezyserowi nie o to chodzilo. Bo ja twierdze,
> > ze tego nie pokazal, bo uznal to za oczywiste. :)
>
> Nie chce mi sie z toba gadac... :)
No widzisz. Mozna rozne rzeczy w ten sposob wyjasniac, ale trzeba
zachowac zdrowy rozsadek, nie robic tego na sile i nie posuwac sie
do absurdu. A wiele z Twoich teorii bylo naprawde nieodparcie
smiesznych.



Widzisz, chodzi o to ze ja uzasadnialem to co bylo na ekranie a nie to
czego na ekranie niedorabialem obraz do teorii. Jesli obejrze scene
ostrzeliwywania Obcego i _bedzie ewidentnie widac_ ze Obcy _nie mogl_
dostac w pysk to uroczyscie odszczekam cala teorie drasnietego dziasla.
Natomiast chyba zdjaesz sobie sprawe ze nawet jesli nie zwrociles na to
uwagi, glowa Obcego zostala pokazana w dostatecznie duzej ilosci ujec i
zblizen ze mozna z cala pewnosci stwierdzic ze nosa nie ma. Gdyby bylo
inaczej (np. Obcy tylo rozmazany albo pokazany z daleka) slowa bym nie
pisnal.


> > Chyba, Andrzeju, pobilismy rekord listy w dlugosci i
> > objetosci dyskusji. :)
>
> Myslisz ze przebilismy stozki piargowe?
Pod wzgledem objetosci na pewno. Twoj ostatni post mial
418 linii. :)



Wlasnie napisalem w nocy wiekszy post na inny temat na inna liste.

Pod dyskusja o stozku piargowym rozumiem calosc tej dyskusji,
niezaleznie od subjectu. Poczynajac od Wieza Jaskoliki: dalsze impresje
(rzeczywiscie raczej dalsze), poprzez Edukacje, rachunek rozniczkowy i
calkowy, stozki, hymenofory, drogi zyciowe itp.

Bedzie tego chyba wiecej.



> Aborcje?
Wtedy mnie nie bylo.



Znaczy, zostales poczety pozniej? Bardzo sprytne :)))


Pozdrawia rekordowy Marac



Chcialbys :)


--

Michal Maracewicz
Who is General Failure and why is he reading my disk?
e-mail: marac@polbox.com



Septimus

--
Andrzej Jarzabek mailto:ajarzabe@cyber.ict.pwr.wroc.pl


--- Dzisiaj bede straszny. Opowiem wam dowcip ---




181
Data: 23 lut 1998, 03:04
Temat:

Re: Znajomy: Zdemaskowany

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
> > > Uwazasz, ze jakosc scen akcji w T i w A:R jest na podobnym
> > > poziomie?
> > Tak. Ale jak masz sie klocic o Thorgala to niech ci bedzie np.
> > Batman.
> No dobrze: MSZ w Batmanie sceny akcji sa najslabszym ogniwem.
> Lubie Batmana, ale nie za SA, podobnie jak A:R.

A mnie kiedys pusty smiech ogarnial jak widzialem sceny akcji w
Thorgalu.


Ja nie twierdze, ze sa rewelacyjne. Ale w porownaniu do tych z
B i A:R sa swietne.



> > Nawet jesli w pewnym sensie mozna te filmy uwazac za cykl,
> O????
> Laskawco, raczysz sie zgadzac? To musialo bolec!

Nie, tylko mowilismy o czym innym. Mowilismy o spojnosci wizji
artystycznej (czyli czy A:R wylamuje sie bedac komedia) a nie np. o
ciaglosci fabularnej.


A wiec wg. Ciebie naprawde sie nie wylamuje?



> > To tak jakby przed ukazaniem sie trojki mowic ze dwojka sie wylamuje
> > bo nie jest horror tylko strzelanka, bo Obcych jest wielu itp.
> Nie uwierze, ze Ty naprawde uwazasz, ze to to samo, w zwiazku z
> czym nie dam sie sprowokowac.

Lepiej uwierz. Bo byly takie glosy krytyki po ukazaniu sie dwojki. I
jeszcze sa tacy ludzi ktorzy uwazaja ze dwojka jest niegodna calowac
jedynki w stopy i ze Cameron sobie z Aliena zrobil Rambo w kosmosie.


Nie uwierze, ze na serio porownujesz roznice w klimacie miedzy I i II,
a miedzy I,II,III a A:R. O to mi chodzilo.



> > racje, wyobrazmy sobie ze ktos teraz robi druga czesc "It", w ktorej
> > fabula jest taka ze w pewnej okolicy gina ludzie, podejrzewa sie ze
> > to jacys niebezpieczni przestepcy i wysylaja grupe
> > antyterrorystyczna. Grupa przyjezdza, a tu nagle wyskakuje trzystu
> > clownow i zaczyna sie rzez.
> I wszystko jest w porzadku. Jesli film bylby tak dobry jak A, nie
> protestowalbym. Co innego, gdyby sie okazalo, ze to prawdziwi clowni
> i reszta filmu bylaby w stylu Johnny'ego Bravo. Wtedy wieszalbym na
> nim psy, tak jak na A:R.

Przeciez A:R sam w sobie tez jest dobrym filmem. Caly czas burzysz jsie
o to ze jest zly jako kontynuacja. Uwazasz ze scenariusz "It 2" nie
wylamuje sie z konwencji pierwowzoru?


O roznicy miedzy nagieciem, a zlamaniem juz dyskutowalismy.



To moze jeszcze jedno podejscie: "Blade Runner II". Scenariusz: grupa
blade runnerow uzbrojonych po zeby i w pancerzach wspomaganych laduje na
planecie opanowanej przez zbuntowane replikanty i urzadza jatke. Caly
film jest w zasadzie jedna wielka jatka. Uwazasz ze to by byla ok
kontynuacja?


Jezeli bylaby tak dobra jak 'Aliens', to tak.
Przeciez tak wlasnie bylo z 'Alienem', nawet rezyser ten sam.
Chyba nie sadzisz, ze mi sie 'Aliens' nie podobal, co? Cus Ci
nie wyszedl ten przyklad.



> > Tyle ze do "Aliens" zdazylismy przywyknac i oceniamy ten film juz
> > teraz nie przez pryzmat jedynki tylko jako oddzielne dzielo.
> > Trojka tez jak wyszla to zebrala bardzo negatywne recenzje wsrod
> > fanow poprzednich czesci.
> A widzisz, wiec moze jednak nie jestem uprzedzony, bo mnie sie trojka
> od razu BARDZO spodobala.

A mi sie nadal nie podoba tak jak chocby czworka. Miedzy innymi dlatego
ze jest robiona na wzor jedynki.


Twoje prawo.



> > Ja tez odebralem trojke jako niezbyt dobry film, bo
> > patrzylem, jak i inni, przez pryzmat jedynki i dwojki.
> Tez patrzylem przez pryzmat oczywiscie. I jakos trojka mi sie
> spodobala, a czworka nie. Ciekawe czemu?

Mamy inne pryzmaty.


Zdazylem zauwazyc.



> > > > To ze tych ewolucji nie wykonuje ja (i nigdy, ani na wf-ie ani
> > > > poza nim takiej ewolucji nie wykonywalem), tylko sobhie
> > > > wyobrazam czy taka ewolucja jest mozliwa. Empirycznie mi sie ani
> > > > sprawdzac nie chce, ani nie mam warunkow (organizacyjnych, nie
> > > > fizycznych).
> > > Przykro mi.
> > > Jest mozliwa.
> > Rozumiem ze probowales? Bo mi wygladalo na trudna, i wcale nie dla
> > kogos z moimi mozliwosciami fizycznymi tylko w ogole.
> Kiedys na pewno, bo teraz nie mam dostepu. Ale potrafie sobie to
> wyobrazic.

Widac nasze wyobraznie sa niekompatybilne. Pozostaje weryfikacja.


Skup sie:
Stajesz na drabince. Rekami chwytasz sie szczebla. Opuszczasz sie coraz
nizej, chwytajac sie coraz nizszych szczebli. Nogi pozostaja na tym samym.
Stopniowo przechodzisz do pozycji, gdzie Twoje rece sa tylko pare szczebli
wyzej niz nogi (cos w rodzaju kucania, tylko ze na drabince). Puszczasz
jedna reke. Wisisz na jednej i wychylajac sie, bez problemu mozesz druga
chwycic kogos, kto jest nizej niz Twoje stopy.



> > Pierwszy to horror, drugi to film akcji/strzelanka, trzeci to
> > thriller.
> Wlasnie. I tu Jeunet dal ciala, jesli czwarty to komedia (YHO!).
> Naprawde nie widzisz zgrzytu? A moze nie chcesz widziec?

Nie. Zwlaszcza ze czworka to nie jest typowa komedia tylko film akcji z
elementami komediowymi. Zgrzytu nie widze.


Moment, to ja przeciez mowilem, ze to film akcji z elementami komediowymi.
Juz mi nawet z tej okazji zdazyles zarzucic, ze nie potrafie rozpoznac
komedii. Ty caly czas twierdziles, ze to komedia. Zdecyduj sie w koncu.



> > Mialo byc przedstawienia. Chodzi o to wszystko co mozna okreslic
> > mianem warsztatu rezyserskiego (trudno sie zreszta dziwic, kazdy
> > film rezyserowal kto inny).
> Ale kazdy z tych rezyserow staral sie dopasowac warsztat do
> opowiadanej historii. Jeunet odwrotnie.

W tym sensie o ktorym mowisz to chyba tylko rezyser trojki.


Nie bardziej niz Cameron.


BTW. czy
scenarzystami jedynki i dwojki nie byli sami rezyserowie?


Nie wiem.


Bo jesli taki
to historie pisali posiadajac juz jakis warsztat, czyli dopasywali ja
(tworzac) do niego. Tak jak Jeunet.


Jeunet nie jest autorem scenariusza A:R.



> > Pierwsza czesc miala szczatkowy humor wprowadzony przez duet Parker
> > i Brett. Gagow jest jednak niewiele, i sa one raczej sytuacyjne (w
> > sensie takim ze postacie nie staraja sie byc dowcipne).
> > Dwojka miala juz sporo dowcipkowania. Miala tez duzo takiego
> > pol-humoru, w stylu Vasquez krzyczacej "Let's Roooock!!!" albo
> > czlowieka Kompanii mowiacego ze odsiecz przybedzie za tydzien.
> > Trojka od poczatku do konca byla smiertelnie powazna.
> I wreszcie czworka - komedia z przerysowanymi scenami akcji, na
> ktorych sala kinowa powinna pekac ze smiechu jak na Bondzie (YHO).
> Rzeczywiscie, ani troche nie odstaje.

Czworka pod wzgledem komediowosci nie bardziej odstaje od dwojki niz
dwojka od trojki.


=8-0
Czy my na pewno mieszkamy w tych samych wszechswiatach?



> > Tak odmienne zeby nie moizna bylo porownywac to one nie sa. Chodzi o
> > to zeby kazdy porownywac na swoich wlasnych prawach, a nie jako
> > lepsze lub gorsze proby odrobienia tego samego tematu.
> Czemu, skoro sa takimi probami?

Bo nie sa.


Nie jestes czasem zielony i nie masz antenki na glowie?



> Poza tym mnie chodzi bardziej o to, ze A:R nie sprawdza sie jako
> czesc pewnej opowiesci. I to mam za zle Jeunetowi.

IMHO sprawdza sie najlepiej jak moze.


A moze mieszkasz po drugiej stronie lustra?



> > > Nie odpowiedziales na pytanie: NIE BYLBYS ZAWIEDZIONY???
> > Moze troszeczke.
> Czyzby? W dyskusji o G Wojnach na SFie oburzyles sie na pomysl
> realistycznych walk kosmicznych w pierwszych III czesciach. Skoro
> oburzyla Cie zmiana takiego drobiazgu, to nie uwierze, ze to co
> zaproponowalem powyzej, zawiodloby Cie 'troszeczke'.

Bo ja bym bardzo chcial zeby wszystkie dziewiec czesci tworzylo rownie
dobra calosc co te co juz sa. Ale ja w to nie wierze, a jak maja zrobic
zly film w stylu Gwiezdnych Wojen to juz lepiej niech robia dramat
psychologiczny.


Dalej nie wierze, ze bylbys zawiedziony 'troszeczke'. Ale nie chcesz sie
przyznac, to nie. EOT.


Andrzej Jarzabek mailto:ajarzabe@cyber.ict.pwr.wroc.pl
--- Dzisiaj bede straszny. Opowiem wam dowcip ---


Alez wodzu, co wodz?
Pozdrawia ziemski Marac
--

Michal Maracewicz
Who is General Failure and why is he reading my disk?
e-mail: marac@polbox.com

182
Data: 23 lut 1998, 03:04
Temat:

Re: Znajomy: Zaspiewany

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
> > > > > w malarstwie: Masz obok siebie dwa obrazy. Na jednym pokraczne
> > > > > sylwetki i na drugim pokraczne sylwetki. Tylko, ze jeden
> > > > > zostal namalowany przez artyste, ktory ma po prostu taki
> > > > > styl/taka wizje. A drugi popelnil tfurca, ktory nie potrafi
> > > > > inaczej malowac.
> > > > Ale ilu bedzie takich ktorzy spojrza na pierwszy i umknie im
> > > > styl/wizja? Moze to byc argument na rzecz tego ze pierwszy
> > > > artysta jest marny, moze byc na rzecz marnej spostrzegawczosci i
> > > > wnikliwosci obserwatora.
> > > Zgadza sie, rozstrzygnac to moze tylko realistyczna praca owego
> > > malarza.
> >
> > A to juz jest bzdura. [cch]
> Czemu? Wezmy malarstwo abstrakcyjne: czerwony kwadrat na szarym tle,
> podpisany 'Kompozycja' - wielkie dzielo. Wybacz, ale takie dzielo to
> sam potrafilbym popelnic, wiec co to za artysta? Co to za sztuka?
> Uwierze, ze jest artysta, gdy zobacze, ze potrafi malowac! I, ze tamto
> 'dzielo' rzeczywiscie mialo cos przekazywac (a ja tego czegos nie
> zrozumialem), a nie bylo tylko dowodem malarskiej grafomanii.
> To samo z Jeunetem.

Widzisz, twoje kryteria oceny sztuki sa dla mnie tak totalnie obce ze
chyba po prostu w tej kwestii (i paru innych) po prostu poprzestaniemy
na spisaniu protokolu rozbieznosci.
W kazdym razie dla mnie kryterium przy ocenie dziela _nie moze_ byc
tozsamosc tworcy.


Dla mnie tez nie jest. Ale jego umiejetnosci jak najbardziej.


I nigdy sie nie zgodze na to ze kwadrat namalowany
przez kogos kto jest po ASP ma _z zalozenia_ wieksze walory artystyczne
niz kwadrat namalowany przez kogos kto potrafi rysowac wylacznie
kwadraty.


WRRRRRRR....Zaraz zaczne gryzc. Nie przypisuj mi nie moich slow.
Tez sie z powyzszym zdaniem nie zgadzam (ze _z zalozenia_).



> Nasunal mi sie bardziej przerysowany przyklad, moze lepiej zrozumiesz
> o co mi chodzi:
> Pojawia sie nowy kabareciarz. Krytycy bardzo chwala. Idziesz na jego
> wystep, a on z grobowa mina wyglasza jakies nudne przemowienia, sala
> milczy. Wychodzisz i slyszysz krytyka, ktory pieje z zachwytu: 'Coz
> za nowatorstwo - komik, a przez godzine nie powiedzial nic smiesznego.
> Jakie to glebokie i odkrywcze.'

Tyle ze tutaj sytuacja jest odwrotna, to znaczy ty opluwasz komika ze
nie mowi smiesznie, chociaz mowi ciekawie.


Od kiedy ciekawie = nudne? Ty w ogole czytasz, co ja pisze?
A nawet jakby bylo ciekawie, przyklad jest nadal aktualny. Przeciez
poszedles na kabaret, a nie na (niewatpliwie ciekawy) wyklad o np.
zaleznosciach miedzy populacja mrowek w M-Buku Dolnym, a spozyciem
korniszonow w Czeczenii.



> > Jesli dla ciebie dobra scena akcji musi byc realistyczna to calkiem
> > mozliwe ze Jeunet _dla ciebie_ nie potrafi krecic scen akcji.
> Oczywiscie. Scena, ktora nie jest realistyczna, nie bedzie scena
> akcji, bo taka 'akcja' nie moglaby sie zdarzyc. Moze byc co najwyzej
> jej parodia (jak w Bondach).

To nastepny punkt do protokolu rozbieznosci.


Przykro mi.



> Dziwne, wali Cie, czy kolejny Alien bedzie logicznie i stylistycznie
> powiazany z poprzednimi, a bardzo lezy na sercu (zdradziles sie w
> watku o SW), czy jakis heretyk nie wprowadzi takich zmian do
> Starych Warsow (wbrew temu, co w ktoryms poscie piszesz - ze
> zrobiloby Ci to bardzo niewielka roznice). Lekka schizofrenia,
> czy oszustwo, gdy zostalo sie przypartym do muru?

Ze Starymi Warsami jest taka sprawa ze nie moge sie ustosunkowac do
nieistniejacego utworu. Moge najwyzej pisac o tym jakbym chcial zeby to
zrobili, ale postawiony w obliczu gotowego dziela nie bede ocenial tego
przez pryzmat co chcialem zobaczyc ttylko co tworca mi pokazuje.


Czyzby? To znaczy, ze gdyby te realistyczne walki kosmiczne byly dobrze
zrobione, to bys nie protestowal i przyznal, ze nie miales racji piszac,
ze to kiepski pomysl?


A w
odroznieniu od trzch poprzednich Alienow SW _sa_ spojna artystycznie
wizja.


Spojniejsza. Co nie znaczy, ze A nie sa spojne.



> > > Pamietaj, ze wiekszosci sie nie podobal. Nawet sposrod
> > > lubiacych SF.
> >
[ciach]
> No dobrze, moze przesadzilem - wiekszosci nie lubiacych i czesci
> lubiacych.

Jesli chodzi o nie lubiacych sf to fileme sf z ostatnich lat ktory
znalazl u nich poklask byl ID4.


Hehehe...
A tak na powaznie, to ten tlok z Gazety Wyb. klinicznie nie lubi SF,
a ostatnio kilka mu sie spodobalo. Ale A:R zdecydowanie do nich nie nalezy.



> > > Ale Jeunet, naginajac, _przegial_ i w ostatecznym rozrachunku
> > > wlasnie _zlamal_ te zasady.
> >
> > Nie mniej niz Cameron robiac dwojke.
> Oczywiscie, ze nie mniej! Wlasnie o tym pisze. Duzo, duzo bardziej.
> Cameron w dopuszczalnych granicach, Jeunet przegial poteznie.

Rypnelo mi sie. Oczywiscie mialem na mysli to ze nie bardziej.


No coz, ze slepym o kolorach, itp...



> > Wez pod uwage ze przedten istnial
> > _jeden_ film o Obcym, a Cameron zrobil kontyluacje ktora jest
> > _totalnie_ odmiennym filmem. O "It" i strzelaniu do setek clownow
> > juz pisalem.
> Nie rozumiem Cie. Myslalem, ze 'totalnie' jest wyrazeniem dosyc
> skrajnym. Jesli okreslasz tak dwojke, to jak okreslic odmiennosc A:R?
> Niewiarygodnie totalnie? Absolutnie nieskonczenie?

Tez totalnie. Patrz moje porawienie sie powyzej.


To ja _naprawde_ przepraszam.



> > Pisales cytat: "typowe sceny akcji mnie nudza". Kino akcji okreslaja
> > wlasnie sceny akcji, a jesli mowimy o gatunku jako calosci to mowimy
> > o tym co jest dla tego gatunku typowe.
> Typowe, czyli przecietne, czyli schematyczne, czyli wtorne, ..., czyli
> kiepskie.

Typowe nie znaczy to co piszesz.


A co znaczy?



> Nie o to chodzi. Chodzi o to, ze nie miales racji. Jednak czasem
> filmy robi sie na zadany temat, a wtedy rezyser nie powinien
> przesadzac z wymyslaniem.

Ale temat Aliena na tyle na ile jest zadany (Obcy, Ripley) jest przez
Jeuneta odrobiony. I to calkiem niezle.


KURZA DUPA! (przepraszam, ale juz nie moglem)
NIE JEST! Obcy i Ripley nie sa jedynymi podobienstawi miedzy I, II i III.
I dobrze o tym wiesz.



> > W przypadku Alienow konwencja juz zostala zlamana w drugim filmie,
> Nic nie zostalo zlamane. O roznicy miedzy nagieciem, a zlamaniem
> juz pisalem.

IMANOIMHO zlamana. Jak juz pisalem sa nawet ludzie ktorzy odsadzaja za
to Camerona od czci i wiary.


Sa ludzie, ktorzy sluchaja disco-polo. To zaden argument.
Jaki musialby byc "Aliens", zebys nie pisal 'zlamana'. Identyczny?



> > patent na Obcego jest wykorzystywany na prawo i lewo, patrz komiksy
> > "Alien vs. Predator" i ksiazki o Obcych.
> A co mnie to obchodzi, gdzie jest wykorzystywany?

To ze do cyklu "Obcy" w twoim rozumieniu nalezaloby tez zaliczyc te
wszystkie produkty.


Taaaa?


Bo niby dlaczego tylko filmy pelnometrazowe?


Zgadnij.


Przeciez oprocz trojki nie sa nawet ponumerowane.


Dla Ciebie jak nie ma numerkow, to nie zgadniesz, ze cos jest seria?
Musiales byc zaskoczony, jak sie dowiedziales o Bondach.


Dlaczego nie zaliczasz
ksiazek i komiskow do cyklu?


No wlasnie, dlaczego???? Kurcze, musze to powaznie przemyslec.


> > To sobie zmierz z zegarkiem w reku ile czasu Obcy siedzi w kapsule
> > ratunkowej Nostromo i nie atakuje.
> Cos przegapilem? W ktorym miejscu Obcy, plujac i syczac, gapi sie na
> Ripley, nie majac zamiaru atakowac? To w jakiejs wersji rezyserskiej?

W zwylkej wersji. Obcy co prawda syczy tylko raz i nie pluje, ale za to
ziewa, przebiera palcami itp. Jak chcesz to jeszcze raz moge opisac te
scene:


[cch]


zaczyna sie rozbierac w celu ulozenia sie w hibernatorze. Trwa to
dalszych kilka minut. W koncu cos chce odlozyc na polke i natrafia reka
na Obcego. Obcy sysczy i wysuwa lape, przed ktora Ripley uskakuje. Przez
chwile przerazona patrzy na Obcego po czym rzuca sie do ucieczki.
Przebiega kilkanascie metrow i chowa sie miedzy kombinezonami. Przez
kilkadziesiat sekund lapie oddech, w koncu ostroznie wyglada spomiedzy
skafandrow. Obcy (caly czas tam gdzie byl) lezy i ziewa.


Nieprawda. Lazi po kabinie, rozglada sie, bada otoczenie.


Nawet lape
trzyma dalej wyciagnieta. Ripley ubiera sie w kombinezon (troche to
trwa) i bierze wyrzutnie z harpunem. Obcy porusza palcami wyciagnietej
lapy. Ripley w kombinezonie wychodzi do drugiego pokoju i przypina sie
pasami, spiewajac piosenke "You are my lucky star" (albo cos w tym
stylu). Po przypieciu sie jeszcze przez kilkanascie (przynajmniej)
sekund uruchamia sekwencje otwierania wlazu. Obcego ani sladu.


Cos to kiepsko ogladales. Obcy caly czas krecil sie po kabinie.


Kiedy
powietrze zaczyna wylatywac na zewnatrz Obcy nie wiedziec skad nagle
znajduje sie we framudze wlazu (musialby przeleciec przez cale
pomieszczenie, ale nie widac zeby cos takiego mialo miejsce.


Jednak musiales ogladac wersje rezyserska. Moze o tym po prostu nie
wiesz.
Zreszta to jest dyskusja zupelnie nie na temat. O roznicy w
zachowaniu, gdy jest sie zagrozonym i gdy jest sie bezpiecznym,
byla juz rozmowa.



> > Niekoniecznie byly to moje wyobrazenia. To byly rozne mozliwe
> > wyjasnienia tego co sie dzieje na ekranie. I okazuje sie ze
> > faktycznie wiekszosc rzeczy ktore uznales za nielogiczne badz
> > niemozliwe mozna spokojnie wyjasnic.
> Spokojnie, to niewiele z nich. Wiekszosc, w trudzie i znoju (nizej
> piszesz sam, ze nie bylo to latwe), _probowales_ bez wiekszych
> efektow, wyjasnic.

Pisze ze trudno jest odroznic to co tworca sobie przemyslal ale sie nie
podzielil z tym czego sobie nie przemyslal.


Czasem tak, czasem nie.


Przeciez nie mowie ze nie
bylo w tym filmie obsuw (w kazdym sa) tylko ze nie zawsze to co wydaje
sie obsuwa nia faktycznie jest.


Zgadzam sie, tez juz pisalem.


Czasem wyjasnione jest w scenariuszu,
tylko ze rezyser sobie podarowal chcac uniknac przegadania. Czasem nawet
zostaja nakrecone sceny ktore wyjasniaja pewne rzeczy tylko ze w
ostatecznej wersji zostaja wyciete przez producentow albo rezysera.


Zgadza sie.


Zauwaz ze czesto takie machinacje potrafia zupelnie przeinaczyc sens
filmu, vide Blade Runner. W wersji "kinowej" (ja widzialem w kinie
rezyserska) cala masa aluzji i poszlak zostaje zamieniona w strzelbe
ktora nie wypala.


Zgadza sie.


Tym bardziej mogly zostac wyciete sceny ktore do ogolnego sensu filmu
nic nie wnosza, a jedynie wyjasniaja przyczyny roznych pozniejszych malo
istotnych wydarzen (bo to o czym piszesz jest raczej malo istotne dla
fabuly filmu).


Po co to wszystko powtarzasz? Przeciez wiesz, ze sie z tym zgadzam.
Pisalem o tym i o prawdopodobienstwie takich zdarzen, pare postow temu.



> > > Zawsze zakladasz, ze nielogicznosci wynikaja z tego, ze widz
> > > nie rozumie, a nie z glupoty/lenistwa scenarzysty/rezysera?
> > > Czy moze jednak dopuszczasz czasem druga mozliwosc?
> >
> > Dopuszczam. Ale w wiekszoasci przypadkow sprawa jest nie do
> > rozroznienia. Czasem sie da rozroznic, tak jak np. w przypadku
> > "genetycznej pamieci" Ripley.
> I plucia, i Murzyna, i, i, i...

Ja bym jednak pozostal tylko przy tej pamieci, bo tylko tu widac jak
rezyser sobie to uzasadnienie wymysil i gdzie w tym uzasadnieniu tkwi
blad.
A z pluciem to naprawde plucie krwia jest mniejsza odchyla niz
posuiadanie podwojnej liczby palcow.


Wg. mnie wieksza. Inna ilosc palcow da sie wytlumaczyc nawet bez
uciekania sie do przyspieszonej mutacji Obcych. Ludzie tez czasami
rodza sie bez palcow.


Sa na przyklad (nie tacy znowu
rzadcy) ludzie ktorzy potrafia wyciagac sobie krew z zeba. Jakby
wyciagneli odpowiednio duzo to mogliby nia splunac.


A po co? Szkoda ze Obcy spiewac nie umie, bo mogl ich zauroczyc
jakas piekna aria.


A czlowieka z
dziesiecioma palcami u kazdej reki to jeszcze nie spotkalem.


A ja spotkalem z trzema.



> > To sie myliles. Prawde mowiac nawet sie nad jej logicznoscia do
> > teraz nie zastanawialem i uwazam ze dalej nie ma po co.
> Moze sie nie zastanawiales, ale de facto broniles jej logicznosci.

Bronilem nie dlatego ze uwazam ze jest logiczna, tylko dla zasady. Bo0
sa dwa mozliwe podejscia do filmu:

Pierwsze to traktowac film jako zamkniete dzielo, zyjace niezaleznym
zyciem od tworcy. Wtedy scena nielogiczna _nie_ jest wtedy kiedy tworca
czegos tam nie przemyslal, ale _wtedy i tylko wtedy_ jesli absolunie
_nie da sie_ wytlumaczyc to co widzimy za pomoca tego czego nie widzimy
badz nie wiemy, ale jest mozliwe. I to czy widac co autor chcial a czego
nie chcila nie ma tu zadnego znaczenia.


To Ty pisales: "Ale to jest film, to nie jest na powaznie." A film
tworza ludzie.



Drugie podejscie to rozwazania typu "co autor mial na mysli". Tyle ze
wtedy wychodzimy poza film,


Wychodzimy poza film dorabiajac teorie z poprzedniego podejscia. ^^^


zbieramy wszelkie materialy jakimi
poslugiwal sie tworca, wszystkie wersje scenariusza, nakrecone sceny
ktore nie weszly do ostatecznej wersji filmu, wywiady z tworca, makiety
i plany statku itp. Do wszystkich scen co do ktorych mamy watpliwosci
robimy dalsze badania, na przyklad przeprowadzamy wywiad z rezyserem i
ekipa filmowa i pytamy np. Murzyna co rezyser mu powiedzial a propos
odgrywania decyzji ze sie odetnie itp.


A nie wystarczy inteligencja i zdrowy rozsadek, mowiacy np. ze
prawdopodobienstwo tego, iz Obcy ma katar, jest _skrajnie niskie_?


> > > Jesli uwazasz, ze to co jest powyzej odnosi sie do sceny
> > > drabiniastej, to tym samym zakladasz, ze jest ona logiczna
> > > (wszystko daje sie logicznie wytlumaczyc, ale scenarzysta
> > > tego nie zrobil, bo uwazal, ze to oczywiste).
> >
> > Nie. Uwazam ze scenarzysta mogl miec wytlumaczenie ale go nie podac
> > lub nie miec wytlumaczenia, ale zastanawianie sie nad tym wychodzi
> > poza ramy oceny dziela i poki nie mamy kontaktu ze scenarzysta to
> > nie mozemy tego za bardzo stwierdzic.
> Sam stwierdziles, ze czasem mozna^^^. Rzeczy, ktorych sie czepiam,
> to wg. mnie przypadki jednoznaczne. Oczywiscie nikt nie jest nieomylny
> bo, jak pamietasz, w kilku sprawach rzeczywiscie nie mialem racji i
> uznalem wyjasnienia.

Mozna wtedy jesli wyjasnienie jest podane, tylko ze znajdujemy w nim
blad logiczny. Tak jak z pamiecia genetyczna, ktora w filmie uzasadniona
jest.


W filmie mamy wystarczajaco duzo informacji, zeby uznac za
bledy/niedorobki plucie, Murzyna i wiele innych rzeczy.



> > Natomiast niesluszne i krzywdzace dla filmu jest
> > zakladanie ze jesli nie znamy lub nie potrafimy sobie wyobrazic
> > przyczyn tego co widzimy w kadrze to jest to automatycznie bzdura i
> > przypadek bezmyslnosci scenarzysty czy rezysera.
> Oczywiscie! Zgadzam sie w 100%.

Tym niemniej tak wlasnie postepujesz.


Nieprawda. Gdybym zakladal _automatycznie_, moja lista zarzutow bylaby
kilkanascie razy dluzsza.



> > To jak bardzo karkolomna, skomplikowana i wielopietrowa jest teoria
> > i co jest wydumanym zalozeniem a co oczywistoscia jest zalezne od
> > tego komu sie te teorie wyklada. Wiekszosc moich teorii ktore ci
> > przedstawialem w temacie tego filmu byla dla mnie calkiem oczywista
> > i prosta zanim zostalem zmuuszony ci to wyjasniac.
> No wlasnie. Tu jest pies pogrzebany. Bo nagle sie okazalo, ze te
> teorii nie sa wcale takie oczywiste i proste, a na dodatek podejrzanie
> trzeszcza w szwach i trzeba pospiesznie je latac i przyjmowac nowe
> zalozenia (o czym pisalem wyzej).

Moje podejscie co do jakosci i zlozonosci tych teorii raczej sie w
wiekszosci przypadkow nie zmienilo. Tylko ze ty sie czepiasz i uznajesz
za naciagane rzeczy ktore dla mnie sa normalnie do przyjecia.


Przykro mi slyszec, ze jestes tak malo wymagajacy.



> OK. Ja jestem zgodliwy czlowiek:
> W przypadku wiekszosci obsuw w scenie drabinastej jest to MSZ prawie
> pewne.

No widzisz, dla mnie nie. To znaczy zgodze sie ze z plujacym alienem to
raczej bylo tak ze nie bylo zadnego wyjasnienia dlaczego on akurat pluje
krwia,


O, wiec jednak? Znowu musialo bolec. Dziekuje, ze mimo tego zacisnales
zeby i sie przyznales.
BTW, jednak nie tylko pamiec.


Chodzilo mi o to ze kryterium prawdopodobienstw jest tu bzdetne, bo
obejrzawszy tylko film posiadamy co najmniej niepelna informacje.


Obejrzawszy film posiadamy _wszystkie_ informacje. Chyba, ze zakladasz,
ze nie jest on skonczonym dzielem, a np. odcinkiem serialu.



> > zwyczajnym ma zwiazek fabularny miedzy czesciami, wspolne realia i
> > wspolnych bohaterow i antagonistow. Jest? Jest. Prosze bardzo.
> Pare postow temu zawziecie mnie przekonywales, ze _zadna_ seria
> _absolutnie_ nie jest. Przeczysz sobie, moj drogi.

Myslalem ze mowimy o serii w sensie artystycznym. Tak wynikalo z twoich
zarzutow dotyczacych lamania zasad serii.
Jesli mowimy ogolnie to powiem tak: Alieny w pewnym sensie seria sa i
maja zasady serii. A:R _zadnej_ z tych zasad nie lamie.


Lamie. Oczywiscie, jesli jest tak jak piszesz - ze A:R jest komedia.
Bo ja tez uwazam, ze nie lamie, ale ja ten film odebralem inaczej,
czego zreszta nie omieszkales wysmiac.



> > Nie wiem co dla ciebie znaczy film sensacyjny,
> Trzymajacy w napieciu, na powaznie, realistyczny.

No to mamy rozbieznosc definicji.


Nic na to nie poradze. I co, do mojej definicji A:R pasuje?



> > Poza tym jesli o to chodzi to czworke najbardziej chyba ze
> > wszystkich uwazalbym za film sensacyjny, a w napieciu tez mnie
> > trzymal.
> Po raz kolejny sobie przeczysz - przedtem pisales, ze to komedia.

W moim rozumieniu tego pojecia komedia moze byc filmem sensacyjnym. Jest
nawet takie okreslenie: komedia sensacyjna.


Wlasnie - _komedia_. Moze tez byc komedia 'horrorystyczna'. Ale chyba
nie napiszesz, ze 'Dracula' Brooksa, 'Nieustaszeni Zabojcy' Polanskiego
sa horrorami?



> > > > [o panach samochodzikach]
> > > > > Pierwsze 10 - ksiazki dla mlodziezy, przestrzegajace zalozen
> > > > > serii.
> > > > > 11 - romans.
> > > > > 12 - splatter.
> > > > > 13 - pornos.
[ciach]
> > > Nie, nie. Nie zrozumielismy sie. Ty nie miales byc wydawca,
> > > tworzacym jakas nowa serie, z przyniesionych Ci przez Niziurskiego
> > > ksiazek, tylko np. rodzicem, ktoremu syn przyniosl te ksiazki,
> > > mowiac, ze seria staje sie coraz lepsza, bo co prawda 11 byla
> > > kiepska, ale 12 i 13 po prostu niesamowite, takie jakich jeszcze
> > > nigdy w 11-letnim zyciu nie czytal.
> >
> > I co? Ten przyklad nie ma zadnego zastosowania do Aliena,
> Czemu?

Bo Alien jako komedia nikogo nie zdemoralizuje, na przyklad.


Oczywiscie, bo nie jest dla dzieci. I co z tego?
Kluczowa sprawa jest _skrajna_ zmiana gatunku i klimatu.



> > a w ogole
> > dotyczy zupelnie pozaartystycznych aspektow utworu.
> Zaraz, to Ty jako przyklad 'sensu artystycznego' podawales roznice
> gatunkowe. W przykladzie sa wlasnie one. A wiec przyklad dotyczy
> _artystycznych_ aspektow.

Nie, przyklad dotyczy tego czy 11-latkom wolno czytac pornole i
splattery


Nieprawda, ale mniejsza, nie mam sil.


a nie walorow artystycznych pornolowo-splatterowych Panow
Samochodzikow.


OK. Wszystkie trzy to romanse. "Tato, nudne te ostatnie samochodziki,
co Ty mi kupiles?"



> > Gdyby teraz pan Iksinski napisal "Pan Samochodzik i Masakra z Pila
> > Lancuchowa" to trudno byloby miec do niego pretensje o lamanie zasad
> > serii.
> Czyzby?

IMNSHO tak.


IMNSHO dopasowywanie pogladow do zalozen dyskusji.



> > > > Wedlug mnie Willis bylby znakomity do kina akcji z wplecionymi
> > > > dowcipami
> > > Ale do takiego filmu na pograniczu pastiszu. On nie umie grac na
> > > powaznie. W najbardziej mrozacej krew w zylach scenie, palnalby
> > > jakis swoj tekst i caly nastroj by diabli wzieli.
> > Czy przez dowcipy Hudsona diabli biora caly klimat Obcych? (rzucal
> > nimi w calkiem "mrozacych krew" scenach)
> Sa dowcipy i dowcipy.
> Zalezy tez kto rzuca.

Przeciez piszemy o Willisie a nie o Dannym de Vito.


Hudsona gral Willis?



> > A "The Last Boy Scout" czy "Die Hard" byly mniej wiecej tak samo
> > powazne jak "Aliens".
> Bez zartow prosze.

Pisze powaznie. Przeciez to sa przede wszystkim filmy akcji. I maja
oprocz tego calkiem sporo roznych nie-do-smiechu watkow, na przyklad
problemy rodzinne Willisa w "The Last Boy Scout" (w "Die Hard" tez cos w
tym temacie bylo, AFAIR)


TLBS nie ogladalem, ale DH to komedia.



> > A wydaje mi sie ze Willis gral tez w powazniejszych
> > filmach.
> Np.?

Byl taki film o tym jak gral policjantem ktory zeznawal przeciw koledze
i musial sie przeniesc do policji wodnej, zostal alkoholikiem a pozniej
ktos go probowal jeszcze w cos wrobic. Tytulu nie pamietam.


Mozliwe.



> > > Kto to Vasquez?
> > Pytasz powaznie?
> A jak sadzisz?

A jakie to ma znaczenie co sadze? Spytalem bo nie wiem czy naprawde
wyjasnic ci o ktora postac chodzi czy mnie tylko prowokujesz.
Sadze ze raczej to drugie, ale nie jestem przekonany.


Gdyby chodzilo o to pierwsze, to jakbym mogl napisac to, co jest dwie
linijki nizej? :)



> > > Poza tym nie jestem przekonany. Chyba ciut za krotko tam grala,
> > > zeby twierdzic, ze starczyloby jej talentu aktorskiego do
> > > zastapienia Ripley w takiej roli.
> >


[cch]


Ale role Vasquez zagrala koncertowo.


Ale to malenka rolka!



> > > > Mozemy mowic o pluciu bo posiada
> > > > paszcze, o kichaniu nie bo ni ma nosa.
> > > Ten byl zmutowany i nos mial.
> > > Udowodnij mi, ze rezyserowi nie o to chodzilo. Bo ja twierdze,
> > > ze tego nie pokazal, bo uznal to za oczywiste. :)
> >
> > Nie chce mi sie z toba gadac... :)
> No widzisz. Mozna rozne rzeczy w ten sposob wyjasniac, ale trzeba
> zachowac zdrowy rozsadek, nie robic tego na sile i nie posuwac sie
> do absurdu. A wiele z Twoich teorii bylo naprawde nieodparcie
> smiesznych.

Widzisz, chodzi o to ze ja uzasadnialem to co bylo na ekranie a nie to
czego na ekranie niedorabialem obraz do teorii.


Nieprawda. Mozliwe, ze nieuwaznie ogladales (a nawet pewne),
ale nieprawda.


Jesli obejrze scene
ostrzeliwywania Obcego i _bedzie ewidentnie widac_ ze Obcy _nie mogl_
dostac w pysk to uroczyscie odszczekam cala teorie drasnietego dziasla.
Natomiast chyba zdjaesz sobie sprawe ze nawet jesli nie zwrociles na to
uwagi, glowa Obcego zostala pokazana w dostatecznie duzej ilosci ujec i
zblizen ze mozna z cala pewnosci stwierdzic ze nosa nie ma. Gdyby bylo
inaczej (np. Obcy tylo rozmazany albo pokazany z daleka) slowa bym nie
pisnal.


Nie ma oczywiscie nosa w sensie wystajacego kinola. Ale w sensie narzadu
ma. Dziurki od nosa ma zamykane. Podobnie jak foki, tylko szczelniej,
tak ze nie widac zadnych sladow. I co?



> > > Chyba, Andrzeju, pobilismy rekord listy w dlugosci i
> > > objetosci dyskusji. :)
> > Myslisz ze przebilismy stozki piargowe?
> Pod wzgledem objetosci na pewno. Twoj ostatni post mial
> 418 linii. :)

Wlasnie napisalem w nocy wiekszy post na inny temat na inna liste.


Wow! Ale na SFie, czy na Filmie jeszcze nie widzialem 500-liniowych dyskusji.



Pod dyskusja o stozku piargowym rozumiem calosc tej dyskusji,
niezaleznie od subjectu. Poczynajac od Wieza Jaskoliki: dalsze impresje
(rzeczywiscie raczej dalsze), poprzez Edukacje, rachunek rozniczkowy i
calkowy, stozki, hymenofory, drogi zyciowe itp.

Bedzie tego chyba wiecej.


Dlugosc dyskusji moze, ale sam zauwazyles, ze subject sie zmienial i
temat dryfowal, wiec troche inna sytuacja. My ponad miesiac dokladnie
o tym samym. :) Poza tym tak dlugich postow, to jednak tam chyba nie bylo.



> > Aborcje?
> Wtedy mnie nie bylo.

Znaczy, zostales poczety pozniej? Bardzo sprytne :)))


:)
Pozdrawia nieusuniety Marac
--

Michal Maracewicz
Who is General Failure and why is he reading my disk?
e-mail: marac@polbox.com

183
Data: 23 lut 1998, 23:25
Temat:

Re: Znajomy: Zaspiewany

Autor: =?iso-8859

Marac napisał(a) w wiadomości: <01bd3fee$4e2732c0$LocalHost@default>...


Pozdrawia nieusuniety Marac



Drogi Maracu. Przykro mi to mówić, ale jesteś pseudopozerem i narcyzem, o
czym świadczy Twe uwielbienie dla własnego siebie. Objawia się to ciągłym
zmienianiem nazw wątków w pseudohumorystyczny sposób, oraz pseudozabawne
zmiany podpisu, zmałpowane zresztą od innego uczestnika Newsów. Poza tym
mógłbyś zostawiać w swuch listach tylko te linijki, do których się odnosisz,
a nie kilkaset linii.


Pozdrawiam,



--
Rafal Ruta
rafalko@priv.onet.pl


184
Data: 25 lut 1998, 09:05
Temat:

Re: Znajomy: Zdemaskowany

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> A mnie kiedys pusty smiech ogarnial jak widzialem sceny akcji w
> Thorgalu.
Ja nie twierdze, ze sa rewelacyjne. Ale w porownaniu do tych z
B i A:R sa swietne.



Ja uwazam inaczej. Ale tak naprawde nie potrafie ci znalezc dobrego
przykladu w komiksie bo tu chodzi o gatunek komiksu ktory w wiekszosci
uprawiaja francuzi a ja znam glownie z obrazkow - bo jezyk, takoz i
tytuly sa dla mnie nieczytelne. A przynajmniej takie byly kiedy ostatnio
mialem kontakt.


> Nie, tylko mowilismy o czym innym. Mowilismy o spojnosci wizji
> artystycznej (czyli czy A:R wylamuje sie bedac komedia) a nie np. o
> ciaglosci fabularnej.
A wiec wg. Ciebie naprawde sie nie wylamuje?



Naprawde.


Nie uwierze, ze na serio porownujesz roznice w klimacie miedzy I i II,
a miedzy I,II,III a A:R. O to mi chodzilo.



Nie ma klimatu I, II, III. Takie cos nie istnieje. Jest klimat I, jest
klimat II i jest klimat III. Raczej rozne. I wedlug mnie IV jest
bardziej podobne do II niz II do I. Serio tak uwazam.


> o to ze jest zly jako kontynuacja. Uwazasz ze scenariusz "It 2" nie
> wylamuje sie z konwencji pierwowzoru?
O roznicy miedzy nagieciem, a zlamaniem juz dyskutowalismy.



A ty widziales w ogole film "It"? (ten o clownie)
I uwazasz ze to nie byloby zlamanie?
Bo np. dla mnie by bylo.


>
> To moze jeszcze jedno podejscie: "Blade Runner II". Scenariusz:
> grupa blade runnerow uzbrojonych po zeby i w pancerzach wspomaganych
> laduje na planecie opanowanej przez zbuntowane replikanty i urzadza
> jatke. Caly film jest w zasadzie jedna wielka jatka. Uwazasz ze to
> by byla ok kontynuacja?
Jezeli bylaby tak dobra jak 'Aliens', to tak.
Przeciez tak wlasnie bylo z 'Alienem', nawet rezyser ten sam.
Chyba nie sadzisz, ze mi sie 'Aliens' nie podobal, co? Cus Ci
nie wyszedl ten przyklad.



Przyklad mi wyszedl dobrze, tylko ty odwracasz kota ogonem.

Wytlumacz mi zatem dlaczego BR2 jako rzez w kosmosie bylby ok, pod
warunkiem ze bylby dobrze zrobiony, a dobrze napisany "Pan Samochodzik i
Masakra Pila Lancuchowa" nie bylby ok?

Bo jesli ma sie skonczyc na tym ze czworka lamie zasady serii bo odstaje
poziomem, to ja ci powiem ze mialem dokladnie taka opinie po obejrzeniu
trojki.

[ciach ewolucja na drabince]
Tyle ze my w tym momencie zdaje sie rozmawialismy o tym jak Murzyn
moglby sam sie przelozyc na tej drabince.


> > > Pierwszy to horror, drugi to film akcji/strzelanka, trzeci to
> > > thriller.
> > Wlasnie. I tu Jeunet dal ciala, jesli czwarty to komedia (YHO!).
> > Naprawde nie widzisz zgrzytu? A moze nie chcesz widziec?
> Nie. Zwlaszcza ze czworka to nie jest typowa komedia tylko film
> akcji z elementami komediowymi. Zgrzytu nie widze.
Moment, to ja przeciez mowilem, ze to film akcji z elementami
komediowymi.
Juz mi nawet z tej okazji zdazyles zarzucic, ze nie potrafie rozpoznac
komedii. Ty caly czas twierdziles, ze to komedia. Zdecyduj sie w
koncu.



Film to film. Ma elementy akcji i elementy komediowe. "Komedia" tez moze
znaczyc pare roznych rzeczy. Jakby to byla komedia w stylu "Hot Shots"
to by byl zgrzyt (jakby sie uprzec to na Hot Shots tez mozna powiedziec
ze to film akcji z elementami komediowymi). Tylko ze ja od poczatku
mowilem ze to jest tzw. "action comedy". I mowilem co przez to rozumiem,
tzn. jakie filmy do gatunku zaliczam. Jakby Bond strzelal kurczakiem to
tez bylby zgrzyt.


> > Ale kazdy z tych rezyserow staral sie dopasowac warsztat do
> > opowiadanej historii. Jeunet odwrotnie.
>
> W tym sensie o ktorym mowisz to chyba tylko rezyser trojki.
Nie bardziej niz Cameron.



Bardziej. To znaczy jesli zarowno podstawowym zalozeniem filmow Aliens i
Alien 3 bylo zrobienie kontynuacji Aliena, to tworca trojki zrobil
nieznacznie zmodyfikowana kopie jedynki, tyle ze ze swoim warsztatem.
Cameron zrobil historie ktora nie miala wiele wspolnego z Alienem, ale
taka jaka umial dobrze przedstawic.


> to historie pisali posiadajac juz jakis warsztat, czyli dopasywali
> ja (tworzac) do niego. Tak jak Jeunet.
Jeunet nie jest autorem scenariusza A:R.



Fakt, przypomnialem sobie. Noi ale w takim razie w ogole nie wiadomo jak
bylo. Moze taka koncepcja filmu byla w zalozneiu producentow i dlategoi
wybrali wlasnie ten scenariusz. Moze Jeunet wybieral sposrod scenariuszy
taki ktory mu odpowiadal. Moze wzial scenariusz i zrobil z nim co
chcial. Nie wiemy.


Dalej nie wierze, ze bylbys zawiedziony 'troszeczke'. Ale nie chcesz
sie przyznac, to nie. EOT.



Pogadamy jak wyjda nowe GW. Tylko ze ja sie obawiam ze realistycznych
walk nie bedzie a film i tak bedzie chala


> --- Dzisiaj bede straszny. Opowiem wam dowcip ---
Alez wodzu, co wodz?



To ja przepraszam.


Pozdrawia ziemski Marac




--
Andrzej Jarzabek mailto:ajarzabe@cyber.ict.pwr.wroc.pl


--- Dzisiaj bede straszny. Opowiem wam dowcip ---





185
Data: 25 lut 1998, 11:47
Temat:

Re: Znajomy: Zaspiewany

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:




[ciach o malarzu kwadratow]


> W kazdym razie dla mnie kryterium przy ocenie dziela _nie moze_ byc
> tozsamosc tworcy.
Dla mnie tez nie jest. Ale jego umiejetnosci jak najbardziej.



Ale czy dzielo samo nie swiadczy o umiejetnosciach? Czy umiejetnosc
przedstawiania przez autora dziela tego co w dziele nie jest
przedstawione swiadczy o jakosci dziela? Czy np. Mona Liza zmalalaby w
twoich oczach gdyby sie okazalo ze da Vinci nie potrafi malowac koni?


> I nigdy sie nie zgodze na to ze kwadrat namalowany
> przez kogos kto jest po ASP ma _z zalozenia_ wieksze walory
> artystyczne niz kwadrat namalowany przez kogos kto potrafi rysowac
> wylacznie kwadraty.
WRRRRRRR....Zaraz zaczne gryzc. Nie przypisuj mi nie moich slow.
Tez sie z powyzszym zdaniem nie zgadzam (ze _z zalozenia_).



Napisales ze zeby ocenic kwadrat trzeba zobaczyc inne dziela tego
autora. Innymi dzielami autora rysujacego wylacznie kwadraty jest tez
kwadrat. Absolwent ASP musial namalowac w swoim zyciu pare obrazkow,
miedzy innymi kilka realistycznych. Uczyl sie roznych technik, jak
malowac czy rysowac postacie itp. Nawet jakbys zobaczywszy te inne
dziela uznal ze nie ma materialu porownawczego i zqadal obydwu temat
realistycznym, to zapewne absolwent dalby sobie lepiej rade niz
"kwadraciarz". Wedlug ciebie swiadczyloby to o tym ze kwadrat absolwenta
jest lepszy niz kwadrat "kwadraciarza".


> > wystep, a on z grobowa mina wyglasza jakies nudne przemowienia,
> > sala milczy. Wychodzisz i slyszysz krytyka, ktory pieje z
> > zachwytu: 'Coz za nowatorstwo - komik, a przez godzine nie
> > powiedzial nic smiesznego. Jakie to glebokie i odkrywcze.'
>
> Tyle ze tutaj sytuacja jest odwrotna, to znaczy ty opluwasz komika
> ze nie mowi smiesznie, chociaz mowi ciekawie.
Od kiedy ciekawie = nudne? Ty w ogole czytasz, co ja pisze?



Czytam. I dlatego wlasnie mowie ze sytuacja jest _odwrotna_. A:R sam w
sobie jest dobrym filmem i mnie nie nudzil, ciebie tez chyba nie. Wiec
twoja analogia jest zla.


A nawet jakby bylo ciekawie, przyklad jest nadal aktualny. Przeciez
poszedles na kabaret, a nie na (niewatpliwie ciekawy) wyklad o np.
zaleznosciach miedzy populacja mrowek w M-Buku Dolnym, a spozyciem
korniszonow w Czeczenii.



Tylko ze tu znowu analogia jest zla. Bo ja poszedlem na film sf o
alienach. I dostalem film sf o alienach.


> > Oczywiscie. Scena, ktora nie jest realistyczna, nie bedzie scena
> > akcji, bo taka 'akcja' nie moglaby sie zdarzyc. Moze byc co
> > najwyzej jej parodia (jak w Bondach).
>
> To nastepny punkt do protokolu rozbieznosci.
Przykro mi.



Przykro ci ze nie jestesmy identyczni?


> Ze Starymi Warsami jest taka sprawa ze nie moge sie ustosunkowac do
> nieistniejacego utworu. Moge najwyzej pisac o tym jakbym chcial zeby
> to zrobili, ale postawiony w obliczu gotowego dziela nie bede
> ocenial tego przez pryzmat co chcialem zobaczyc ttylko co tworca mi
> pokazuje.
Czyzby? To znaczy, ze gdyby te realistyczne walki kosmiczne byly
dobrze zrobione, to bys nie protestowal i przyznal, ze nie miales
racji piszac, ze to kiepski pomysl?



Tu nie chodzi o to czy te walki jako takie bylyby dobrze zrobione, tylko
czy pasowalyby do filmu. Jesli nowe czesci bylyby w stylu juz
istniejacych to nie pasowalyby i bylyby zgrzytem. Jesli nowe SW bylyby
hard sf dramatem psychologicznym to byc moze pasowalyby. Zeby stwierdzic
czy by pasowaly musialbym zobaczyc film.

Tylko ze prawde mowiac jak pisalem ze realistyczne walki w kosmosie to
kiepski pomysl nie myslalem o ewentualnosci ze nowe SW moga byc dramatem
psychologicznym. I nadal watpie zeby byly.


> A w
> odroznieniu od trzch poprzednich Alienow SW _sa_ spojna artystycznie
> wizja.
Spojniejsza. Co nie znaczy, ze A nie sa spojne.



Ja napisalem sa _spojna_. Napisalem "w odroznieniu". Z tego chyba wynika
ze uwazam ze A nie sa spojne (miedzy soba, nie chodzi mi o spojnosc
wewnetrzna). I rzeczywiscie tak uwazam.


> Jesli chodzi o nie lubiacych sf to fileme sf z ostatnich lat ktory
> znalazl u nich poklask byl ID4.
Hehehe...
A tak na powaznie, to ten tlok z Gazety Wyb. klinicznie nie lubi SF,
a ostatnio kilka mu sie spodobalo. Ale A:R zdecydowanie do nich nie
nalezy.



No i co z tego ze mu sie kilka spodobalo? Chyba nie uznajesz jego opinii
za wyznacznik opiniiludzi nie lubiacych sf? Albo za wyznacznik jakosci
filmu? Temu czlowiekowi nie podobaly sie Gwiezdne Wojny. I nie wiem co
tam jeszcze bo nie czytam GazWyb.
BTW: co mu sie spodobalo? Event Horizon?


> > Typowe, czyli przecietne, czyli schematyczne, czyli wtorne, ...,
> > czyli kiepskie.
> Typowe nie znaczy to co piszesz.
A co znaczy?



Sprawdz sobie w slowniku. Ja sie nie podejmuje tlumaczyc ci tego.


> Ale temat Aliena na tyle na ile jest zadany (Obcy, Ripley) jest
> przez Jeuneta odrobiony. I to calkiem niezle.
KURZA DUPA! (przepraszam, ale juz nie moglem)
NIE JEST! Obcy i Ripley nie sa jedynymi podobienstawi miedzy I, II i
III. I dobrze o tym wiesz.



Tak. Jeszcze sa korytarze. I to wszystko.


> IMANOIMHO zlamana. Jak juz pisalem sa nawet ludzie ktorzy odsadzaja
> za to Camerona od czci i wiary.
Sa ludzie, ktorzy sluchaja disco-polo. To zaden argument.



To _jest_ argument. To o sluchaczach disco-polo nie jest argumentem. Sam
bym odsadzal Camerona od czci i wiary gdyby zachowanie "zasad serii"
mialo dla mnie jakiekolwiek znaczenie.


Jaki musialby byc "Aliens", zebys nie pisal 'zlamana'. Identyczny?



Musialby byc horrorem.
Zauwaz jak jest roznica w podejsciu chocby do samego Obcego w jedynce i
w dwojce. W jedynce sa takie teksty:
"It is the perfect organism. It's perfection is outmatched only by it's
hostility. [...]"
" - How can we kill it?


- You can't."


Oczywiscie mozna mowic ze jest to tylko opinia Asha, ze nie moga go
zabic bo sa tylko zaloga statku holowniczego a nie uzbrojonymi po zeby
komandosami itp. Ale fakt jest taki ze te slowa nadaja ton temu filmowi,
one definiuja w nim Obcego.
W "Aliens" Obcy wyskakuja zza kazdego rogu i gina dziesiatkami.


> > > patent na Obcego jest wykorzystywany na prawo i lewo, patrz
> > > komiksy "Alien vs. Predator" i ksiazki o Obcych.
> > A co mnie to obchodzi, gdzie jest wykorzystywany?
>
> To ze do cyklu "Obcy" w twoim rozumieniu nalezaloby tez zaliczyc te
> wszystkie produkty.
Taaaa?



A czemu nie? Bo sa np. na papierze a nie na rolce filmowej?



> Bo niby dlaczego tylko filmy pelnometrazowe?
Zgadnij.



Nie mam pojecia. Naprawde. Powiesz mi?


> Przeciez oprocz trojki nie sa nawet ponumerowane.
Dla Ciebie jak nie ma numerkow, to nie zgadniesz, ze cos jest seria?
Musiales byc zaskoczony, jak sie dowiedziales o Bondach.



I Bond to jest pewna konwencja, forma (powiedzmy ze tak jak sonet),
miedzy filmami nie ma prawie zadnych zwiazkow fabularnych.

Jesli napiszesz sonet i nie dasz sonetu w nazwie to dalej bedzie on
sonetem. Jesli napiszesz wiersz nie bedacy sonetem i majacy w nazwie
"sonet" nie bedzie on sonetem. Tak jest z Bondami.

[ciach scena w kapsule w jedynce]


> skafandrow. Obcy (caly czas tam gdzie byl) lezy i ziewa.
Nieprawda. Lazi po kabinie, rozglada sie, bada otoczenie.



Nieprawda. Lezy i ziewa. Ripley jak sie przebiera w skafander to pare
razy sprawda co robi Obcy. A Obcy lezy i ziewa. Jest to _na filmie_.


Cos to kiepsko ogladales. Obcy caly czas krecil sie po kabinie.



Moze pozniej (jak juz Ripley ubrala skafander i przypiela sie) stamtad w
koncu wyszedl (ale nadal nie atakowal przecziez). Nie wiem, bo ta kopia
ktora widzialem byla troche pocieta miedzy rolkami.

Nadal pozostaje kwestia czemu Obcy nie atakowal.


Zreszta to jest dyskusja zupelnie nie na temat. O roznicy w
zachowaniu, gdy jest sie zagrozonym i gdy jest sie bezpiecznym,
byla juz rozmowa.



Przepraszam, a na jakiej podstawie Obcy stwierdzil ze Ripley nie jest
zagorzeniem a taki np. Brett jest?


> Pisze ze trudno jest odroznic to co tworca sobie przemyslal ale sie
> nie podzielil z tym czego sobie nie przemyslal.
Czasem tak, czasem nie.



Ale czasem mozesz sie pomylic.


> Tym bardziej mogly zostac wyciete sceny ktore do ogolnego sensu
> filmu nic nie wnosza, a jedynie wyjasniaja przyczyny roznych
> pozniejszych malo istotnych wydarzen (bo to o czym piszesz jest
> raczej malo istotne dla fabuly filmu).
Po co to wszystko powtarzasz? Przeciez wiesz, ze sie z tym zgadzam.
Pisalem o tym i o prawdopodobienstwie takich zdarzen, pare postow
temu.



Prawdopodobienstwie tego ze zoistala nakrecona scena ktora tlumaczy
dlaczego cos w filmie sie dzieje, tyle ze ja wywalono bo ktos (rezyser,
producent) stwierdzil ze samo wyjasnienie nie usprawiedliwia obecnosci
tej sceny w filmie? To sie nawet czesto zdarza.


> A z pluciem to naprawde plucie krwia jest mniejsza odchyla niz
> posuiadanie podwojnej liczby palcow.
Wg. mnie wieksza. Inna ilosc palcow da sie wytlumaczyc nawet bez
uciekania sie do przyspieszonej mutacji Obcych. Ludzie tez czasami
rodza sie bez palcow.



Tyle ze pierwszy Obcy mial _wiecej_ palcow niz te we wszystkich
pozostalych filmach. Dwa razy wiecej. Dobra analogia bylby czlowiek
ktory urodzil sie majac po dziesiec palcow u kazdej reki.
Zreszta sa tez ludzie ktorzy potrafia pluc krwia. O tych co sobie z zeba
wyciagali to juz ci pisalem, do tego dochodza np. gruzlicy.


> Sa na przyklad (nie tacy znowu
> rzadcy) ludzie ktorzy potrafia wyciagac sobie krew z zeba. Jakby
> wyciagneli odpowiednio duzo to mogliby nia splunac.
A po co?



Przeciez Obcy najwyrazniej wiedza ze ich krew jest zraca. Patrz scena
ucieczki.


Szkoda ze Obcy spiewac nie umie, bo mogl ich zauroczyc
jakas piekna aria.



Nie rozumiem tego argumentu.



> A czlowieka z
> dziesiecioma palcami u kazdej reki to jeszcze nie spotkalem.
A ja spotkalem z trzema.



Ale u Obcych trzy jest norma a ten z jedynki mial szesc. A spotkales
kiedys czlowieka z czterma rekami i czterema nogami? A tyle ma krolowa.


> Drugie podejscie to rozwazania typu "co autor mial na mysli". Tyle
> ze wtedy wychodzimy poza film,
Wychodzimy poza film dorabiajac teorie z poprzedniego podejscia. ^^^



Nie wychodzimy poza film, tylko stwierdzamy ze jakies zdarzenie w filmie
_nie_ jest niemozliwe. Teoria jest tylko dowodem tego stwierdzenia.
Bez teorii argumentacja w pierwszej wersji wygladalby tak: widocznie
jakos jest to mozliwe skoro wlasnie to sie stalo.


A nie wystarczy inteligencja i zdrowy rozsadek, mowiacy np. ze
prawdopodobienstwo tego, iz Obcy ma katar, jest _skrajnie niskie_?



Nie wystarczy. Rachunek prawdopodobienstwa nie jest narzedziem wlasciwym
przy analizie dziel sztuki. Jego zastosowanie lezy gdzie indziej.


W filmie mamy wystarczajaco duzo informacji, zeby uznac za
bledy/niedorobki plucie, Murzyna i wiele innych rzeczy.



Jakich informacji?
Co wiemy o decyzji Murzyna? Co wiemy o pluciu?


> > > Natomiast niesluszne i krzywdzace dla filmu jest
> > > zakladanie ze jesli nie znamy lub nie potrafimy sobie wyobrazic
> > > przyczyn tego co widzimy w kadrze to jest to automatycznie
> > > bzdura i przypadek bezmyslnosci scenarzysty czy rezysera.
> > Oczywiscie! Zgadzam sie w 100%.
> Tym niemniej tak wlasnie postepujesz.
Nieprawda. Gdybym zakladal _automatycznie_, moja lista zarzutow bylaby
kilkanascie razy dluzsza.



Dobra. Automatycznie zakladasz w momencie w ktorym cie to razi. Ale to
juz jest sprawa subiektywna, mnie te rzeczy nie razily.


> No widzisz, dla mnie nie. To znaczy zgodze sie ze z plujacym alienem
> to raczej bylo tak ze nie bylo zadnego wyjasnienia dlaczego on
> akurat pluje krwia,
O, wiec jednak? Znowu musialo bolec. Dziekuje, ze mimo tego zacisnales
zeby i sie przyznales.



Do czego? Jak bronilem plucia to bronilem filmu a nie rezysera czy
scenarzysty. W filmie nie jest to w zaden sposob nielogiczne i mozna
wytlumaczyc na kilka sposobow. To czy rezyser albo scenarzysta sie nad
tymi wytlumaczeniami zastanawiali czy nie to juz zupelnie inna bajka.
Intuicyjnie sadze ze nie (ale zakladam ze moge sie mylic, wiec nie
rzucam oskazen), ale jedoczesnie uwazam ze to wcale nie czyni tej sceny
nielogiczna.

Jak byla taka dyskusja pt. Alien - jak to naprawde bylo, to wymyslalismy
rozne teorie o tym dlaczego akurat Ash znalazl sie na pokladzie Nostromo
i skad sie wzial rozkaz o zabraniu Obcego. Sadzac po filmie moge sie
domyslac ze autor po prostu zrobil jedna wielka obsuwe z odleglosciami
miedzy gwiazdami i szybkosciami nad i podswietlnymi. Co jednak nie czyni
koniecznie tego aspektu filmu nielogicznym, po prostu nadal jest to
wszystko _mozliwe_, tylko ze nie takie proste jak sie wydaje. Jakby np.
Cameron myslal w ten sposob co ja to moze na teorii wyjasniajacej
"obsuwy" Scotta zrobilby prawdziwa kontynuacje Aliena a nie Rambo w
kosmosie.


BTW, jednak nie tylko pamiec.



Co nie tylko pamiec? O pamieci juz mowilem. To jest przypadek kiedy
scenarzysta sobie wszystko obmyslil i _przedstawil_ kawa na lawe to
swoje, w jego mniemaniu bardzo sprytne, wytlumaczenie niemozliwego,
tyle ze w tym tlumaczeniu jest blad logiczny.

Tak samo moznaby sie przyczepic do "Aliens". Mozna mowic ze to ze podroz
czy przesylanie informacji miedzy ukladami gwiezdnymi w kilkanascie dni
to bzdura. Mozna powiedziec ze widocznie maja naped nadswietlny, ale to
juz dorabianie teorii do filmu. Ja moge powiedziec ze naped nadswietlny
jest niemozliwy. Ktos moze przytoczyc kilka roznych teorii FTL
wykorzystujacych luki w obecnej wiedzy fizycznej. Ja moge powiedziec ze
na pewno autorzy filmu nie wymyslili sobie jak dziala FTL - i zapewne
bede mial racje. Tylko ze to nie czyni FTL bzdura. Bo autorzy _w ogole_
nie wyjasniaja jak to jest mozliwe. Po prostu tak jest i tyle. I czy to
jest bzdura czy nie nie wiemy, ale nie mozemy automatycznie uznac tego
ze podroze i transmisje nie trwala setki lat za jakas kolosalna bzdure.

Gorzej jesli w takim "Event Horizon" naukowiec tlumaczy _jak_ dziala ten
jego naped nadswietlny i _jest_ to co on mowi bzdura.



> Chodzilo mi o to ze kryterium prawdopodobienstw jest tu bzdetne, bo
> obejrzawszy tylko film posiadamy co najmniej niepelna informacje.
Obejrzawszy film posiadamy _wszystkie_ informacje. Chyba, ze
zakladasz, ze nie jest on skonczonym dzielem, a np. odcinkiem serialu.



Jak juz pisalem. informacja jaka masz po obejrzeniu filmu jest _co_ sie
stalo w jego kadrze, a nie np. _dlaczego_ to sie stalo. Tyle ze ty
mowisz ze tro co sie stalo bylo bzdura, co ja zrozumialem w tewn sposob
ze nie istnieja _zadne_ mozliwe przyczyny wyjasniajace to co sie stalo.
Bo jakby film mial pokazywac przyczyny wszystkiego tego co jest w filmie
toby tak go mozan bylo robic w nieskonczonosc.


> maja zasady serii. A:R _zadnej_ z tych zasad nie lamie.
Lamie. Oczywiscie, jesli jest tak jak piszesz - ze A:R jest komedia.



Przez trzy czesci seria nie wyznaczyla zadnego jednolitego gatunku
filmowego ktory by ja wyznaczal. Kazdy z tych filmow nalezal do innego
gatunku, wiec dlaczego upierasz sie ze istnieje jakas zasada gatunkowa.
Jedyne prawo tej serii jest takie ze ciagnie fabule. Jeunet ciagnie
fabule.


Bo ja tez uwazam, ze nie lamie, ale ja ten film odebralem inaczej,
czego zreszta nie omieszkales wysmiac.



Chyba inaczej rozumiemy pojecie komedii.


>
> > > Nie wiem co dla ciebie znaczy film sensacyjny,
> > Trzymajacy w napieciu, na powaznie, realistyczny.
>
> No to mamy rozbieznosc definicji.
Nic na to nie poradze. I co, do mojej definicji A:R pasuje?



Nie wiem jakie operatory logiczne wstawic w miejsca przecinkow.
On musi trzymac w napieciu _i_ byc powazny _i_ realistyczny, czy tam
moze musi byc _lub_ (albo jeszcze co innego, np. implikacja)?
Tylko nie odpowiadaj w stylu "czy ty tak powaznie czy sobie robisz
jaja?"


> nawet takie okreslenie: komedia sensacyjna.
Wlasnie - _komedia_. Moze tez byc komedia 'horrorystyczna'. Ale chyba
nie napiszesz, ze 'Dracula' Brooksa, 'Nieustaszeni Zabojcy'
Polanskiego sa horrorami?



Nie sa. Ale Bondy _sa_ filmami akcji, tak samo "The Last Boy Scout", a
na przyklad Hot Shots nie jest (mimo ze akcja w nim jest.


>
> > > > > [o panach samochodzikach]
> > > > > > Pierwsze 10 - ksiazki dla mlodziezy, przestrzegajace zalozen
> > > > > > serii.
> > > > > > 11 - romans.
> > > > > > 12 - splatter.
> > > > > > 13 - pornos.
> [ciach]
> > > > Nie, nie. Nie zrozumielismy sie. Ty nie miales byc wydawca,
> > > > tworzacym jakas nowa serie, z przyniesionych Ci przez Niziurskiego
> > > > ksiazek, tylko np. rodzicem, ktoremu syn przyniosl te ksiazki,
> > > > mowiac, ze seria staje sie coraz lepsza, bo co prawda 11 byla
> > > > kiepska, ale 12 i 13 po prostu niesamowite, takie jakich jeszcze
> > > > nigdy w 11-letnim zyciu nie czytal.
> > >
> > > I co? Ten przyklad nie ma zadnego zastosowania do Aliena,
> > Czemu?
>
> Bo Alien jako komedia nikogo nie zdemoralizuje, na przyklad.
Oczywiscie, bo nie jest dla dzieci. I co z tego?
Kluczowa sprawa jest _skrajna_ zmiana gatunku i klimatu.
>
> > > a w ogole
> > > dotyczy zupelnie pozaartystycznych aspektow utworu.
> > Zaraz, to Ty jako przyklad 'sensu artystycznego' podawales roznice
> > gatunkowe. W przykladzie sa wlasnie one. A wiec przyklad dotyczy
> > _artystycznych_ aspektow.
>
> Nie, przyklad dotyczy tego czy 11-latkom wolno czytac pornole i
> splattery
Nieprawda, ale mniejsza, nie mam sil.





> a nie walorow artystycznych pornolowo-splatterowych Panow
> Samochodzikow.
OK. Wszystkie trzy to romanse. "Tato, nudne te ostatnie samochodziki,
co Ty mi kupiles?"



Trudno. Niestety wiekszosc dlugich serii ksiazkowych robi sie nudna po
paru tomach, niezaleznie od tego czy zachowuja konwencje czy nie.

Dokladnie to samo moglby powiedziec jakbym mu kupowal niemal dowolna z
dluzszych serii fantasy, czy chocby nawet "Diune". Mimo ze konwencja
jest zachowana.


>
> > > Gdyby teraz pan Iksinski napisal "Pan Samochodzik i Masakra z
> > > Pila Lancuchowa" to trudno byloby miec do niego pretensje o
> > > lamanie zasad serii.
> > Czyzby?
>
> IMNSHO tak.
IMNSHO dopasowywanie pogladow do zalozen dyskusji.



Teraz ci nie rzuce przykladu, ale juz tego typu rzeczy widzialem i mnie
nie bulwersowaly (moze troche podobnym przykladem jest "Mikolajek w
szkole PRL")


> > > > powaznie. W najbardziej mrozacej krew w zylach scenie, palnalby
> > > > jakis swoj tekst i caly nastroj by diabli wzieli.
> > > Czy przez dowcipy Hudsona diabli biora caly klimat Obcych? (rzucal
> > > nimi w calkiem "mrozacych krew" scenach)
> > Sa dowcipy i dowcipy.
> > Zalezy tez kto rzuca.
>
> Przeciez piszemy o Willisie a nie o Dannym de Vito.
Hudsona gral Willis?



Nie. Willis nie gral Hudsona, ale Hudson top podobna rola do komediowych
rol Willisa. I humor tez podobny. Po prostu nie rozumiem w jaki sposob
teksty Willisa bardziej psulyby klimat niz rzucane w "mrozoacych"
scenach teksty Hudsona (wlasnie mi sie skojarzyl dialog o cieplych
kapciac :))


TLBS nie ogladalem,



Zaluj


ale DH to komedia.



I tu sie rozbijamy o definicje komedii. Bo jesli dla ciebie film jest
komedia to nie jest niczym innym. A dla mnie komedia moze byc
rownoczesnie filmem akcji, filmem obyczajowym itp.

Jedyny moment ktory tak naprawde mnie _rozsmieszyl_ w Die Hard to bylo
"Now I got a machine gun ho ho ho". Ale to jest dowci "wewnatrz" filmu,
po prostu jedna z postaci mowi (czy w tym przypadku pisze) cos
dowcipnego. Tak jak w Aliens.


> > > A wydaje mi sie ze Willis gral tez w powazniejszych
> > > filmach.
> > Np.?
>
> Byl taki film o tym jak gral policjantem ktory zeznawal przeciw
> koledze i musial sie przeniesc do policji wodnej, zostal
> alkoholikiem a pozniej ktos go probowal jeszcze w cos wrobic. Tytulu
> nie pamietam.
Mozliwe.



No i, jak moglem zapomniec, "12 Malp"! Uwazasz ze Willis _tam_ psuje
klimat?

[o Jeanette Goldstein]


> Ale role Vasquez zagrala koncertowo.
Ale to malenka rolka!



Malenka rolka to byl Wierzbowski :)
Vasquez jest jedna z wazniejszych postaci wsrod komandosow. Wazniejszy
od niej jest tylko chyba Hicks (w sensie filmu, nie w sensie rangi)

A malenka rolke zly aktor moze zagrac przecietnie. Ale przecietny aktor
nawet maleniej rolki nie zagra genialnie.

[ciach o nosie kichajacego aliena]


Nie ma oczywiscie nosa w sensie wystajacego kinola. Ale w sensie
narzadu ma. Dziurki od nosa ma zamykane. Podobnie jak foki, tylko
szczelniej, tak ze nie widac zadnych sladow. I co?



Jakby kichal toby mu sie otworzyly.


Wow! Ale na SFie, czy na Filmie jeszcze nie widzialem 500-liniowych
dyskusji.



Niewiele widziales. A poza tym jest taka tendencja ze powyzej pewnej
masy ktytycznej dyskusje sie rozwidlaja. Na przyklad tasza dyskusja juz
ma chyba ze trzy rownolegle watki


>
> Pod dyskusja o stozku piargowym rozumiem calosc tej dyskusji,
> niezaleznie od subjectu. Poczynajac od Wieza Jaskoliki: dalsze
> impresje (rzeczywiscie raczej dalsze), poprzez Edukacje, rachunek
> rozniczkowy i calkowy, stozki, hymenofory, drogi zyciowe itp.
>
> Bedzie tego chyba wiecej.
Dlugosc dyskusji moze, ale sam zauwazyles, ze subject sie zmienial i
temat dryfowal, wiec troche inna sytuacja. My ponad miesiac dokladnie
o tym samym. :)



Sytuacja jest podobna, tylko ze temat sie zmienial bo wchodzili w
szczegoly. Zasadniczo caly czas chodzilo o to samo (o to czy ukonczenie
szkoly sredniej ma byc wymagane na studiach).


Poza tym tak dlugich postow, to jednak tam chyba nie bylo.



Nie wiem, ale niektore byly dosc dlugie.


Michal Maracewicz



--
Andrzej Jarzabek mailto:ajarzabe@cyber.ict.pwr.wroc.pl


--- Dzisiaj bede straszny. Opowiem wam dowcip ---




186
Data: 27 lut 1998, 00:45
Temat:

Re: Znajomy: Zaspiewany

Autor: Marac

Rafał Ruta wrote in article


Marac napisał(a) w wiadomości: <01bd3fee$4e2732c0$LocalHost@default>...
Drogi Maracu. Przykro mi to mówić, ale jesteś pseudopozerem i narcyzem, o
czym świadczy Twe uwielbienie dla własnego siebie.


Dziekuje Rafale za wnikliwa analize psychologiczna.


pseudozabawne
zmiany podpisu, zmałpowane zresztą od innego uczestnika Newsów.


Wiem, ze mi nie uwierzysz, bo nie zachwycam sie 'Titanikiem'
(a czuje, ze to tu Cie boli), ale podpisy
zmieniam od poczatku, zanim jeszcze zobaczylem, ze robi to ow
uczestnik.


Poza tym
mógłbyś zostawiać w swuch listach tylko te linijki, do których się odnosisz,
a nie kilkaset linii.


Skoro dyskusja jest dluga i wielowatkowa, to i posty maja kilkaset linii.
Uwazam, ze lepiej jest zostawic dluzszy fragment wypowiedzi, zeby uniknac
nieporozumien, ktore czesto zdarzaja sie, gdy ktos wlaczy sie do dyskusji,
przeczytawszy wyrwane z kontekstu zdanie. Obu nam jest dobrze znany
przyklad takiego zachowania z dyskusji o 'Titanicu'.


Pozdrawiam,


Rowniez pozdrawiam,


Marac


--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
...I'm in hell and I'm alone...

187
Data: 27 lut 1998, 21:15
Temat:

Re: Znajomy: Zaspiewany

Autor: =?iso-8859

Marac napisał(a) w wiadomości: <01bd42f7$5c970b80$LocalHost@default>...


(a czuje, ze to tu Cie boli), ale podpisy
zmieniam od poczatku, zanim jeszcze zobaczylem, ze robi to ow
uczestnik.



No, niech będzie. BTW: wiesz, kogo mam na myśli?


Skoro dyskusja jest dluga i wielowatkowa, to i posty maja kilkaset linii.
Uwazam, ze lepiej jest zostawic dluzszy fragment wypowiedzi, zeby uniknac
nieporozumien, ktore czesto zdarzaja sie, gdy ktos wlaczy sie do dyskusji,
przeczytawszy wyrwane z kontekstu zdanie



Powiedz szczerze: czy sądzisz, że ktoś niezaangażowany w wątek, nie
czytający go wcześniej, będzie miał ochotę czytać kilkaset linii
poszatkowanych spiętrzonych cytatów i odpowiedzi? Wątpię. Dobrze wiesz, że
pewne wątki zamieniają się w niemal prywatną wymianę zdań kilku adwersarzy,
która nikogo innego już nie obchodzi.


Sam kiedyś uczestniczyłem na tej grupie w wątku "O czystości języka


polskiego", wyklinany z mymi dyskutantami przez innych uczestników listy,
gdyż wątek zajął w pewnym momencie pół grupy.


Pozdrawiam,


--
Rafal Ruta
rafalko@priv.onet.pl


188
Data: 28 lut 1998, 17:47
Temat:

Re: Znajomy: Zdemaskowany

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
> > To moze jeszcze jedno podejscie: "Blade Runner II". Scenariusz:
> > grupa blade runnerow uzbrojonych po zeby i w pancerzach wspomaganych
> > laduje na planecie opanowanej przez zbuntowane replikanty i urzadza
> > jatke. Caly film jest w zasadzie jedna wielka jatka. Uwazasz ze to
> > by byla ok kontynuacja?
> Jezeli bylaby tak dobra jak 'Aliens', to tak.
> Przeciez tak wlasnie bylo z 'Alienem', nawet rezyser ten sam.
> Chyba nie sadzisz, ze mi sie 'Aliens' nie podobal, co? Cus Ci
> nie wyszedl ten przyklad.

Przyklad mi wyszedl dobrze, tylko ty odwracasz kota ogonem.


???



Wytlumacz mi zatem dlaczego BR2 jako rzez w kosmosie bylby ok, pod
warunkiem ze bylby dobrze zrobiony, a dobrze napisany "Pan Samochodzik i
Masakra Pila Lancuchowa" nie bylby ok?


Chociazby z tego powodu, ze BR nie jest filmem dla dzieci.



Bo jesli ma sie skonczyc na tym ze czworka lamie zasady serii bo odstaje
poziomem,


Nie.



[ciach ewolucja na drabince]
Tyle ze my w tym momencie zdaje sie rozmawialismy o tym jak Murzyn
moglby sam sie przelozyc na tej drabince.


Nie. Twierdziles, ze nie da sie chwycic kogos, kto jest pod Toba
na drabince.



> > Nie. Zwlaszcza ze czworka to nie jest typowa komedia tylko film
> > akcji z elementami komediowymi. Zgrzytu nie widze.
> Moment, to ja przeciez mowilem, ze to film akcji z elementami
> komediowymi.
> Juz mi nawet z tej okazji zdazyles zarzucic, ze nie potrafie rozpoznac
> komedii. Ty caly czas twierdziles, ze to komedia. Zdecyduj sie w
> koncu.

Film to film. Ma elementy akcji i elementy komediowe. "Komedia" tez moze
znaczyc pare roznych rzeczy. Jakby to byla komedia w stylu "Hot Shots"
to by byl zgrzyt


Nie rozumiem czemu. Wg. Ciebie 'Obce' nie tworza zadnej calosci, wiec
czemu odcinek w stylu HS, bardzo smieszny i swietnie nakrecony przez np.
samych Zuckerow, bylby zgrzytem?
Znow jestes niekonsekwentny. Moze byc komedia akcji, to czemu nie
parodia? A np. romans bylby w porzadku?


(jakby sie uprzec to na Hot Shots tez mozna powiedziec
ze to film akcji z elementami komediowymi).


Jak sie uprzec, to mozna wszystko powiedziec.


Tylko ze ja od poczatku
mowilem ze to jest tzw. "action comedy". I mowilem co przez to rozumiem,
tzn. jakie filmy do gatunku zaliczam. Jakby Bond strzelal kurczakiem to
tez bylby zgrzyt.


Nie rozumiem. Jeunetowi wolno nakrecic Obcego w swoim stylu, nie zwazajac
na poprzednie czesci, to czemu Zuckerom nie wolno byloby nakrecic
kolejnego Bonda w konwencji parodii?



Bardziej. To znaczy jesli zarowno podstawowym zalozeniem filmow Aliens i
Alien 3 bylo zrobienie kontynuacji Aliena, to tworca trojki zrobil
nieznacznie zmodyfikowana kopie jedynki, tyle ze ze swoim warsztatem.
Cameron zrobil historie ktora nie miala wiele wspolnego z Alienem, ale
taka jaka umial dobrze przedstawic.


Czy dla Ciebie naprawde jedynym wyznacznikiem podobienstw pomiedzy
filmami jest ilosc Obcych?
Pozdrawia pseudozabawny Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
...I'm in hell and I'm alone...

189
Data: 28 lut 1998, 17:47
Temat:

Re: Znajomy: Zaspiewany

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
[ciach o malarzu kwadratow]
> > W kazdym razie dla mnie kryterium przy ocenie dziela _nie moze_ byc
> > tozsamosc tworcy.
> Dla mnie tez nie jest. Ale jego umiejetnosci jak najbardziej.

Ale czy dzielo samo nie swiadczy o umiejetnosciach?


O tak. Zwlaszcza to z przykladu.


Czy umiejetnosc
przedstawiania przez autora dziela tego co w dziele nie jest
przedstawione swiadczy o jakosci dziela? Czy np. Mona Liza zmalalaby w
twoich oczach gdyby sie okazalo ze da Vinci nie potrafi malowac koni?


Twierdzisz, ze umiejetnosc malowania obrazow, zblizonych jakoscia
do ML jest wsrod ludzi rownie powszechna, jak umiejetnosc rysowania
kwadratow?



> > I nigdy sie nie zgodze na to ze kwadrat namalowany
> > przez kogos kto jest po ASP ma _z zalozenia_ wieksze walory
> > artystyczne niz kwadrat namalowany przez kogos kto potrafi rysowac
> > wylacznie kwadraty.
> WRRRRRRR....Zaraz zaczne gryzc. Nie przypisuj mi nie moich slow.
> Tez sie z powyzszym zdaniem nie zgadzam (ze _z zalozenia_).

Napisales ze zeby ocenic kwadrat trzeba zobaczyc inne dziela tego
autora.


Zeby ocenic - NIE. Zeby zweryfikowac teze autora, ze to bardzo
glebokie, a on jest swietnym malarzem - TAK.
Napisalem, ze PREDZEJ UWIERZE, ZE TO RZECZYWISCIE DZIELO, A NIE
MALARSKA GRAFOMANIA I ZE AUTOR CHCIAL RZECZYWISCIE COS W TEN
SPOSOB PRZEKAZAC, A NIE DORABIA TEORIE DO BRAKU UMIEJETNOSCI.
Nie znaczy to, ze zaczne piac z zachwytu.


Wedlug ciebie swiadczyloby to o tym ze kwadrat absolwenta
jest lepszy niz kwadrat "kwadraciarza".


Nie. Jakim cudem? Przeciez te kwadraty bylyby takie same.
Swiadczyloby to o umiejetnosciach autora. Bo na podstawie
owego kwadratu nie da sie ich ocenic.



Czytam. I dlatego wlasnie mowie ze sytuacja jest _odwrotna_. A:R sam w
sobie jest dobrym filmem i mnie nie nudzil, ciebie tez chyba nie. Wiec
twoja analogia jest zla.


Dobra. Bo rozsmieszal (IYO), a nie powinien, bo to nie komedia.



> A nawet jakby bylo ciekawie, przyklad jest nadal aktualny. Przeciez
> poszedles na kabaret, a nie na (niewatpliwie ciekawy) wyklad o np.
> zaleznosciach miedzy populacja mrowek w M-Buku Dolnym, a spozyciem
> korniszonow w Czeczenii.

Tylko ze tu znowu analogia jest zla. Bo ja poszedlem na film sf o
alienach. I dostalem film sf o alienach.


No widzisz, a ja poszedlem na powazny i trzymajacy w napieciu
film sf o alienach. I go nie calkiem dostalem.



Przykro ci ze nie jestesmy identyczni?


Przykro mi, ze dla Ciebie strzelanie kurczakiem albo latanie
samochodami w 'Blues Brothers' to sceny akcji.



> Czyzby? To znaczy, ze gdyby te realistyczne walki kosmiczne byly
> dobrze zrobione, to bys nie protestowal i przyznal, ze nie miales
> racji piszac, ze to kiepski pomysl?

Tu nie chodzi o to czy te walki jako takie bylyby dobrze zrobione, tylko
czy pasowalyby do filmu.


AHA! No wlasnie. Dlatego A:R to porazka Jeuneta. Bo wiele rzeczy nie
pasuje.


> > Jesli chodzi o nie lubiacych sf to fileme sf z ostatnich lat ktory
> > znalazl u nich poklask byl ID4.
> Hehehe...
> A tak na powaznie, to ten tlok z Gazety Wyb. klinicznie nie lubi SF,
> a ostatnio kilka mu sie spodobalo. Ale A:R zdecydowanie do nich nie
> nalezy.

No i co z tego ze mu sie kilka spodobalo?


Ojej, nie bij. Tak tylko napisalem. Naprawde nie wszystko co pisze,
jest skierowane przeciw Tobie.


BTW: co mu sie spodobalo? Event Horizon?


Nie. 5E, Kontakt, MIB.



> > > Typowe, czyli przecietne, czyli schematyczne, czyli wtorne, ...,
> > > czyli kiepskie.
> > Typowe nie znaczy to co piszesz.
> A co znaczy?
Sprawdz sobie w slowniku. Ja sie nie podejmuje tlumaczyc ci tego.


Sprawdzilem:
typowy: 1. odpowiadajacy [.] pewnej serii przedmiotow, [.] bedacy ich _charakterystycznym_ przedstawicielem;
[.] _czesto spotykany_[.]


3. wykonany wg. okreslonego wzoru, [.] _standardowy_.


Idz do wypozyczalni i wez _standardowego_, _charakterystycznego_
przedstawiciela jakiegos gatunku filmowego. Bedzie on dokladnie taki,
jak napisalem.



> > Ale temat Aliena na tyle na ile jest zadany (Obcy, Ripley) jest
> > przez Jeuneta odrobiony. I to calkiem niezle.
> NIE JEST! Obcy i Ripley nie sa jedynymi podobienstawi miedzy I, II i
> III. I dobrze o tym wiesz.
Tak. Jeszcze sa korytarze. I to wszystko.


No tak. I wszystkie nakrecone na tasmie filmowej.
Nie, skonczmy to - EOD



> Jaki musialby byc "Aliens", zebys nie pisal 'zlamana'. Identyczny?

Musialby byc horrorem.


'Alien' nie jest horrorem, tylko filmem SF. Wiec dlaczego 'A-s' mialby
nim byc?


Zauwaz jak jest roznica w podejsciu chocby do samego Obcego w jedynce i
w dwojce. W jedynce sa takie teksty:
"It is the perfect organism. It's perfection is outmatched only by it's
hostility. [...]"
" - How can we kill it?
- You can't."
Oczywiscie mozna mowic ze jest to tylko opinia Asha, ze nie moga go
zabic bo sa tylko zaloga statku holowniczego a nie uzbrojonymi po zeby
komandosami itp.


Dokladnie.


Ale fakt jest taki ze te slowa nadaja ton temu filmowi,
one definiuja w nim Obcego.
W "Aliens" Obcy wyskakuja zza kazdego rogu i gina dziesiatkami.


A mimo tego 'A-s' trzyma w napieciu lepiej niz A.



> > To ze do cyklu "Obcy" w twoim rozumieniu nalezaloby tez zaliczyc te
> > wszystkie produkty.
> Taaaa?
A czemu nie? Bo sa np. na papierze a nie na rolce filmowej?


To moze jeszcze fanfiction. I obrazy Gigera.



> > Przeciez oprocz trojki nie sa nawet ponumerowane.
> Dla Ciebie jak nie ma numerkow, to nie zgadniesz, ze cos jest seria?
> Musiales byc zaskoczony, jak sie dowiedziales o Bondach.


[cch - o sonetach]
Ale jak zgadles, ze to seria?



[ciach scena w kapsule w jedynce]
> > skafandrow. Obcy (caly czas tam gdzie byl) lezy i ziewa.
> Nieprawda. Lazi po kabinie, rozglada sie, bada otoczenie.
Nieprawda. Lezy i ziewa. Ripley jak sie przebiera w skafander to pare
razy sprawda co robi Obcy. A Obcy lezy i ziewa. Jest to _na filmie_.


No moze. Musialbym jeszcze raz obejrzec. Jesli rzeczywiscie,
no to nie najlepiej.



> Cos to kiepsko ogladales. Obcy caly czas krecil sie po kabinie.
Moze pozniej (jak juz Ripley ubrala skafander i przypiela sie) stamtad w
koncu wyszedl (ale nadal nie atakowal przecziez). Nie wiem, bo ta kopia
ktora widzialem byla troche pocieta miedzy rolkami.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Ha. Zagadka rozwiazana.



Nadal pozostaje kwestia czemu Obcy nie atakowal.


Badal nowe otoczenie, nie byl pewny, na czym stoi. Tak ja to
odebralem.



Przepraszam, a na jakiej podstawie Obcy stwierdzil ze Ripley nie jest
zagorzeniem a taki np. Brett jest?


Ja tam czuje sie zagrozony, jak do mnie np. strzelaja, no ale przeciez
to byl Obcy, a one pewnie inaczej mysla. No tak.



> > Pisze ze trudno jest odroznic to co tworca sobie przemyslal ale sie
> > nie podzielil z tym czego sobie nie przemyslal.
> Czasem tak, czasem nie.

Ale czasem mozesz sie pomylic.


Alez oczywiscie. To chyba sie rozumie samo przez sie. Chyba nie mam
w sygnaturze, ze jestem nieomylny?



> > Tym bardziej mogly zostac wyciete sceny ktore do ogolnego sensu
> > filmu nic nie wnosza, a jedynie wyjasniaja przyczyny roznych
> > pozniejszych malo istotnych wydarzen (bo to o czym piszesz jest
> > raczej malo istotne dla fabuly filmu).
> Po co to wszystko powtarzasz? Przeciez wiesz, ze sie z tym zgadzam.
> Pisalem o tym i o prawdopodobienstwie takich zdarzen, pare postow
> temu.
Prawdopodobienstwie tego ze zoistala nakrecona scena ktora tlumaczy
dlaczego cos w filmie sie dzieje, tyle ze ja wywalono bo ktos (rezyser,
producent) stwierdzil ze samo wyjasnienie nie usprawiedliwia obecnosci
tej sceny w filmie? To sie nawet czesto zdarza.


Zgadza sie. I dlatego wlasnie np. 'Diuna' jest az tak nieudanym filmem.
Jesli tych scen nie ma w filmie, to fakt ze zostaly nakrecone niczego
nie usprawiedliwia.



Tyle ze pierwszy Obcy mial _wiecej_ palcow niz te we wszystkich
pozostalych filmach. Dwa razy wiecej. Dobra analogia bylby czlowiek
ktory urodzil sie majac po dziesiec palcow u kazdej reki.


Nie. On mial wlasciwa liczbe. Nastepne sa zmutowane.


Zreszta sa tez ludzie ktorzy potrafia pluc krwia. O tych co sobie z zeba
wyciagali to juz ci pisalem, do tego dochodza np. gruzlicy.


To czemu ich w armii nie wykorzystuja?
"Trzeci pluton plujacy do ataku!"



Przeciez Obcy najwyrazniej wiedza ze ich krew jest zraca. Patrz scena
ucieczki.


A nie wiedza, ze sa doskonalymi drapieznikami?



> Szkoda ze Obcy spiewac nie umie, bo mogl ich zauroczyc
> jakas piekna aria.
Nie rozumiem tego argumentu.


Robienie rzeczy nie przystajacych do danej sytuacji.



Nie wychodzimy poza film, tylko stwierdzamy ze jakies zdarzenie w filmie
_nie_ jest niemozliwe. Teoria jest tylko dowodem tego stwierdzenia.
Bez teorii argumentacja w pierwszej wersji wygladalby tak: widocznie
jakos jest to mozliwe skoro wlasnie to sie stalo.


Ale jesli teoria jest oparta na zalozeniach, ktorych nie ma w filmie,
to wychodzimy.



> A nie wystarczy inteligencja i zdrowy rozsadek, mowiacy np. ze
> prawdopodobienstwo tego, iz Obcy ma katar, jest _skrajnie niskie_?
Nie wystarczy.


Mnie wystarcza. Przykro mi, ze Tobie nie.



> W filmie mamy wystarczajaco duzo informacji, zeby uznac za
> bledy/niedorobki plucie, Murzyna i wiele innych rzeczy.
Jakich informacji?


Najrozniejszych.


Co wiemy o [1] decyzji Murzyna? Co wiemy o [2] pluciu?


[1] np. to, ze byla bezsensowna.
[2] np. to, ze bylo bezsensowne.


> Nieprawda. Gdybym zakladal _automatycznie_, moja lista zarzutow bylaby
> kilkanascie razy dluzsza.
Dobra. Automatycznie zakladasz w momencie w ktorym cie to razi. Ale to
juz jest sprawa subiektywna, mnie te rzeczy nie razily.


Zakladam po obejrzeniu i zastanowieniu sie. Swojego postu nie pisalem
z kina. Z doswiadczenia wiem, ze jestem w stanie naprawde duzo rzeczy
bez bolu zaakceptowac i gdy jakas scena mnie kopie w twarz swoja
nielogicznoscia tak, jak to zrobila drabiniasta, to rzadko sie okazuje,
ze cos przeoczylem i byla ona dobra i przemyslana.



Do czego? Jak bronilem plucia to bronilem filmu a nie rezysera czy
scenarzysty. W filmie nie jest to w zaden sposob nielogiczne i mozna
wytlumaczyc na kilka sposobow. To czy rezyser albo scenarzysta sie nad
tymi wytlumaczeniami zastanawiali czy nie to juz zupelnie inna bajka.


Kurcze, my naprawde pochodzimy z innych rzeczywistosci. Dobra, EOT.


Jakby np.
Cameron myslal w ten sposob co ja to moze na teorii wyjasniajacej
"obsuwy" Scotta zrobilby prawdziwa kontynuacje Aliena a nie Rambo w
kosmosie.


Ciekaw jestem, jak by miala wygladac ta 'prawdziwa' kontynuacja.


> > Chodzilo mi o to ze kryterium prawdopodobienstw jest tu bzdetne, bo
> > obejrzawszy tylko film posiadamy co najmniej niepelna informacje.
> Obejrzawszy film posiadamy _wszystkie_ informacje. Chyba, ze
> zakladasz, ze nie jest on skonczonym dzielem, a np. odcinkiem serialu.

Jak juz pisalem. informacja jaka masz po obejrzeniu filmu jest _co_ sie
stalo w jego kadrze, a nie np. _dlaczego_ to sie stalo. Tyle ze ty
mowisz ze tro co sie stalo bylo bzdura, co ja zrozumialem w tewn sposob
ze nie istnieja _zadne_ mozliwe przyczyny wyjasniajace to co sie stalo.


No to sie nie zrozumielismy. Ze zawsze mozna dorobic jakas teorie,
to Ci na przykladzie kataru pokazalem. Chodzi o to, zeby nie przeginac.


Bo jakby film mial pokazywac przyczyny wszystkiego tego co jest w filmie
toby tak go mozan bylo robic w nieskonczonosc.


Jasne. Nie mozna przeginac. Ani z pokazywaniem, ani z
_nie_ pokazywaniem.



Przez trzy czesci seria nie wyznaczyla zadnego jednolitego gatunku
filmowego ktory by ja wyznaczal. Kazdy z tych filmow nalezal do innego
gatunku, wiec dlaczego upierasz sie ze istnieje jakas zasada gatunkowa.
Jedyne prawo tej serii jest takie ze ciagnie fabule. Jeunet ciagnie
fabule.


Odczep sie od tych 'gatunkowych' szuflad. Wszystkie trzy sa na powaznie.



> Bo ja tez uwazam, ze nie lamie, ale ja ten film odebralem inaczej,
> czego zreszta nie omieszkales wysmiac.
Chyba inaczej rozumiemy pojecie komedii.


Jak i wiele innych pojec.



> > > > Nie wiem co dla ciebie znaczy film sensacyjny,
> > > Trzymajacy w napieciu, na powaznie, realistyczny.
> >
> > No to mamy rozbieznosc definicji.
> Nic na to nie poradze. I co, do mojej definicji A:R pasuje?

Nie wiem jakie operatory logiczne wstawic w miejsca przecinkow.
On musi trzymac w napieciu _i_ byc powazny _i_ realistyczny, czy tam
moze musi byc _lub_ (albo jeszcze co innego, np. implikacja)?


Wstaw 'i'. Zawierajacy wszystkie te cechy.



> > nawet takie okreslenie: komedia sensacyjna.
> Wlasnie - _komedia_. Moze tez byc komedia 'horrorystyczna'. Ale chyba
> nie napiszesz, ze 'Dracula' Brooksa, 'Nieustaszeni Zabojcy'
> Polanskiego sa horrorami?
Nie sa.


No wlasnie.


Ale Bondy _sa_ filmami akcji,


Dlaczego nie komediami?



> > > > > > [o panach samochodzikach]
> > > > I co? Ten przyklad nie ma zadnego zastosowania do Aliena,
> > > Czemu?
> > Bo Alien jako komedia nikogo nie zdemoralizuje, na przyklad.
> Oczywiscie, bo nie jest dla dzieci. I co z tego?
> Kluczowa sprawa jest _skrajna_ zmiana gatunku i klimatu.
> OK. Wszystkie trzy to romanse. "Tato, nudne te ostatnie samochodziki,
> co Ty mi kupiles?"

Trudno. Niestety wiekszosc dlugich serii ksiazkowych robi sie nudna po
paru tomach, niezaleznie od tego czy zachowuja konwencje czy nie.


Ale ta sie stala nudna 'zaleznie'. Konwencja sie zmienila.


> >
> > > > Gdyby teraz pan Iksinski napisal "Pan Samochodzik i Masakra z
> > > > Pila Lancuchowa" to trudno byloby miec do niego pretensje o
> > > > lamanie zasad serii.
> > > Czyzby?
Teraz ci nie rzuce przykladu, ale juz tego typu rzeczy widzialem i mnie
nie bulwersowaly


Ja A:R tez sie nie zbulwersowalem. Ale pretensje o lamanie zalozen
mozna miec.



> ale DH to komedia.

I tu sie rozbijamy o definicje komedii. Bo jesli dla ciebie film jest
komedia to nie jest niczym innym. A dla mnie komedia moze byc
rownoczesnie filmem akcji, filmem obyczajowym itp.


Dla mnie liczy sie, ktory gatunek przewaza. Nie zauwazylem, zeby
DH bylo filmem na powaznie.



Jedyny moment ktory tak naprawde mnie _rozsmieszyl_ w Die Hard to bylo


Parodie scen akcji Cie nie rozsmieszyly?



> > > > A wydaje mi sie ze Willis gral tez w powazniejszych
> > > > filmach.
> > > Np.?
No i, jak moglem zapomniec, "12 Malp"! Uwazasz ze Willis _tam_ psuje
klimat?


Jeszcze tego, niestety, nie widzialem.



[o Jeanette Goldstein]
Malenka rolka to byl Wierzbowski :)


:)


A malenka rolke zly aktor moze zagrac przecietnie. Ale przecietny aktor
nawet maleniej rolki nie zagra genialnie.


Ale po malenkiej rolce jednak nie zawsze da sie stwierdzic, czy
aktor zagral dobrze, czy po prostu nie zdazyl nic schrzanic. :)



[ciach o nosie kichajacego aliena]
> Nie ma oczywiscie nosa w sensie wystajacego kinola. Ale w sensie
> narzadu ma. Dziurki od nosa ma zamykane. Podobnie jak foki, tylko
> szczelniej, tak ze nie widac zadnych sladow. I co?

Jakby kichal toby mu sie otworzyly.


No i otworzyly mu sie, ale nie bylo to pokazane. Tworca filmu nie
moze przeciez pokazywac wszystkiego. :)
Pozdrawia Marac Pseudotwardziel
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
...I'm in hell and I'm alone...

190
Data: 2 marzec 1998, 20:31
Temat:

Re: Znajomy: Zaspiewany

Autor: Andrzej Ja

Marac wrote:



> [ciach o malarzu kwadratow]
> > > W kazdym razie dla mnie kryterium przy ocenie dziela _nie moze_
> > > byc tozsamosc tworcy.
> > Dla mnie tez nie jest. Ale jego umiejetnosci jak najbardziej.
>
> Ale czy dzielo samo nie swiadczy o umiejetnosciach?
O tak. Zwlaszcza to z przykladu.



Jesli dzielo nie swiadczy o umiejetnosciach to umiejetnosci nie moga byc
podstawa do oceny dziela.


> Napisales ze zeby ocenic kwadrat trzeba zobaczyc inne dziela tego
> autora.
Zeby ocenic - NIE. Zeby zweryfikowac teze autora, ze to bardzo
glebokie, a on jest swietnym malarzem - TAK.
Napisalem, ze PREDZEJ UWIERZE, ZE TO RZECZYWISCIE DZIELO, A NIE
MALARSKA GRAFOMANIA I ZE AUTOR CHCIAL RZECZYWISCIE COS W TEN
SPOSOB PRZEKAZAC, A NIE DORABIA TEORIE DO BRAKU UMIEJETNOSCI.
Nie znaczy to, ze zaczne piac z zachwytu.



Wiec uznasz za dzielo sztuki cos tylko dlatego ze Facet Z Nazwiskiem je
podpisuje i mowi ze to glebokie?
Zatem wlasnie w ciebie wymierzona jest ta _prowokacja_. Bo to jest
prowokacja, IMHO. To jest reakcja swiata arytstycznego na to ze ludzie
zaczynaja podchodzic do sztuki nie ze swoimi odczuciami tylko
snobistycznie. I wtedy wazne jest nazwisko, bo jak powiesz ze wedlug
ciebie cos jest chlamem a sie okaze ze sygnuje to Facet z Nazwiskiem to
wyjdziesz na durnia.

Tak jak z bajka o Nowych Szatach Cesarza.



> Wedlug ciebie swiadczyloby to o tym ze kwadrat absolwenta
> jest lepszy niz kwadrat "kwadraciarza".
Nie. Jakim cudem? Przeciez te kwadraty bylyby takie same.
Swiadczyloby to o umiejetnosciach autora. Bo na podstawie
owego kwadratu nie da sie ich ocenic.



A co umiejetnosci autora maja do tego czy kwadrat jest Sztuka czy nie?


> Czytam. I dlatego wlasnie mowie ze sytuacja jest _odwrotna_. A:R sam
> w sobie jest dobrym filmem i mnie nie nudzil, ciebie tez chyba nie.
> Wiec twoja analogia jest zla.
Dobra. Bo rozsmieszal (IYO), a nie powinien, bo to nie komedia.



Jak to nie?


> Tylko ze tu znowu analogia jest zla. Bo ja poszedlem na film sf o
> alienach. I dostalem film sf o alienach.
No widzisz, a ja poszedlem na powazny i trzymajacy w napieciu
film sf o alienach. I go nie calkiem dostalem.



Nie mozesz oceniac sztuki pod katem swoich oczekiwan. Sztuka jest po to
zeby cie prowokowac, zaskakiwac, a nie po to zeby schlebiac twoim
gustom.


>
> Przykro ci ze nie jestesmy identyczni?
Przykro mi, ze dla Ciebie strzelanie kurczakiem albo latanie
samochodami w 'Blues Brothers' to sceny akcji.



Kurczak nie jest dla mnie scena akcji. A 'Blues Brothers' nie widzialem.
Ale wiele ewidentnie nierealistycznych i niepowaznych scen z Bondow to
nadal dla mnie sa sceny akcji.


> Tu nie chodzi o to czy te walki jako takie bylyby dobrze zrobione,
> tylko czy pasowalyby do filmu.
AHA! No wlasnie. Dlatego A:R to porazka Jeuneta. Bo wiele rzeczy nie
pasuje.



Na razie wymieniales rzeczy ktore nie pasuja do twojego wyobrazenia jaki
powinien byc ten film, a nie do filmu takiego jakim on jest.

[o recenzenie z GazWyb]


> BTW: co mu sie spodobalo? Event Horizon?
Nie. 5E, Kontakt, MIB.



Kontaktu i MIBa nie widzialem. 5E jest niezly, ale zadna rewelacja.
Mniej wiecej ta sama liga co A:R. Mnie sie nawet mniej podobal.
Ale musze przyznac ze 5E apeluuje do "masowego widza", takiego co nie
oglada sf i lubial ID4 (oczywiscie nie oznacza to ze IMO jakosc 5E i ID4
jest porownywalna).

[o typowosci]


Idz do wypozyczalni i wez _standardowego_, _charakterystycznego_
przedstawiciela jakiegos gatunku filmowego. Bedzie on dokladnie taki,
jak napisalem.



Nie lubisz kina akcji i tyle.


> > NIE JEST! Obcy i Ripley nie sa jedynymi podobienstawi miedzy I, II
> > i III. I dobrze o tym wiesz.
> Tak. Jeszcze sa korytarze. I to wszystko.
No tak. I wszystkie nakrecone na tasmie filmowej.



No tak, masz racje - zapomnialem wymienic wszystkie podobienstwa.


Nie, skonczmy to - EOD



Rozumiem ze wiecej podobienstw i ty nie znajdujesz?
Przyjmuje zatem kapitulacje.


>
> > Jaki musialby byc "Aliens", zebys nie pisal 'zlamana'. Identyczny?
>
> Musialby byc horrorem.
'Alien' nie jest horrorem, tylko filmem SF. Wiec dlaczego 'A-s' mialby
nim byc?



'Alien' jest horrorem. Nie jest filmem stricte sf, tylko wykorzystujacym
sztafaz sf. Juz predzej 'Aliens' jest sf.



> Zauwaz jak jest roznica w podejsciu chocby do samego Obcego w
> jedynce i w dwojce. W jedynce sa takie teksty:
> "It is the perfect organism. It's perfection is outmatched only by
> it's hostility. [...]"
> " - How can we kill it?
> - You can't."
> Oczywiscie mozna mowic ze jest to tylko opinia Asha, ze nie moga go
> zabic bo sa tylko zaloga statku holowniczego a nie uzbrojonymi po
> zeby komandosami itp.
Dokladnie.



Ale to naciagane tlumaczenie ;)
Skoro komandosi rozwalali Obcych na peczki, mimo beznadziejnej taktyki i
organizacji (!) to dlaczego 5 osob z miotaczami nie moglo sobie dac rady
z jednym Obcym? Oczywiscie odpowiedz jest taka jak wszystkie twoje
zarzuty do A:R - ze Deus ex Machina (na przyklad smierc Dallasa jak
gubia Obcego ze skanera), ze kretynskie zachowniew sie postaci (smierc
Parkera i Lambert).


> Ale fakt jest taki ze te slowa nadaja ton temu filmowi,
> one definiuja w nim Obcego.
> W "Aliens" Obcy wyskakuja zza kazdego rogu i gina dziesiatkami.
A mimo tego 'A-s' trzyma w napieciu lepiej niz A.



Nie wiem, dla mnie nawet trudno te filmy porownywac, obywa sa dobre ale
kazdy w inny sposob. Bo to _zupelnie_ rozne filmy.


> > > To ze do cyklu "Obcy" w twoim rozumieniu nalezaloby tez zaliczyc
> > > te wszystkie produkty.
> > Taaaa?
> A czemu nie? Bo sa np. na papierze a nie na rolce filmowej?
To moze jeszcze fanfiction. I obrazy Gigera.



Dobra, to podaj definicje co nalezy do kanonu.
Tylko ze ja te definicje znam: do kanonu naleza _wszystkie_filmy
pelnometrazowe i nic innego. Tylko teraz prosze o uzasadnienie.
Dlaczego akurat filmy? I dlaczego akurat filmy razem z A:R?


> > Musiales byc zaskoczony, jak sie dowiedziales o Bondach.
[cch - o sonetach]
Ale jak zgadles, ze to seria?



Na podstawie tego ze byly podobne. Podobny klimat, podobny humor, duzo
motywow powtarzalo sie. Wlasciwie Bondy sa wszystkie (ktore widzialem)
poniekad z definicji pewnego rodzaju osobnym gatunkiem filmowym.


> Nieprawda. Lezy i ziewa. Ripley jak sie przebiera w skafander to
> pare razy sprawda co robi Obcy. A Obcy lezy i ziewa. Jest to _na
> filmie_.
No moze. Musialbym jeszcze raz obejrzec. Jesli rzeczywiscie,
no to nie najlepiej.



I co wtedy?


>
> > Cos to kiepsko ogladales. Obcy caly czas krecil sie po kabinie.
> Moze pozniej (jak juz Ripley ubrala skafander i przypiela sie)
> stamtad w koncu wyszedl (ale nadal nie atakowal przecziez). Nie
> wiem, bo ta kopia
> ktora widzialem byla troche pocieta miedzy rolkami.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Ha. Zagadka rozwiazana.



Nie. Bo nadal nie ma takiej mozliwosci zeby Obcy cos robil w czasie
kiedy Ripley siedzi i oglada wybuch Nostromo. I nadal jak Ripley
znajduje Obcego i uczieka, jak sie chowa w skafandrach i pozniej jak
kilka razy sprawdza co Obcy robi to on nadal lezy w tym samym miejscu. I
ziewa. Ewentualnie jedyny moment kiedy moze byc takie ujecie ze chodzi
po statku to wtedy kiedy Ripley juz siedzi i uruchamia sekwencje
dehermetyzujaca kapsule. A to juz jest _bardzo_ pozno.


>
> Nadal pozostaje kwestia czemu Obcy nie atakowal.
Badal nowe otoczenie, nie byl pewny, na czym stoi. Tak ja to
odebralem.



Kapsula miala dwa "pokoje", lacznie kilkanascie metrow na trzydziesci
kilka (okolo). Gdyby Obcy chodzil po kabinie Ripley zauwazylaby go
wczesniej (np. wtedy kiedy sie rozbierala). Ripley odkryla Obcego bo
_dotknela_ go jak lezal wcisniety w jakis kat. Jak go dotknela to Obcy
ruszyl reka, ale nie zaatakowal. Ripley najpierw przez chwile krzyczala
a potem uciekla i schowala sie. Jak po chwili wyjrzala to Obcy lezal w
tym samym miejscu. I ziewal.
Jakbym mial twoja metoda odgadywac intencje scenarzysty lub rezysera to
powiedzialbym ze Obcy sobie w tej szalupie normalnie ucial drzemke.


> Ale czasem mozesz sie pomylic.
Alez oczywiscie. To chyba sie rozumie samo przez sie. Chyba nie mam
w sygnaturze, ze jestem nieomylny?



Wiec mowie ci: mylisz sie! :)))


> Prawdopodobienstwie tego ze zoistala nakrecona scena ktora tlumaczy
> dlaczego cos w filmie sie dzieje, tyle ze ja wywalono bo ktos
> (rezyser, producent) stwierdzil ze samo wyjasnienie nie
> usprawiedliwia obecnosci tej sceny w filmie? To sie nawet czesto
> zdarza.
Zgadza sie. I dlatego wlasnie np. 'Diuna' jest az tak nieudanym
filmem. Jesli tych scen nie ma w filmie, to fakt ze zostaly nakrecone
niczego nie usprawiedliwia.



Nieprawda. Diuna jest kiepskim filmem bo jest kiepskim filmem. Jesli
wyciete sceny sa gorsze od tych co weszly do filmu to "pelna" wersja
jest kicha nieprawdopodobna, niezaleznie od tego co te sceny tlumacza.
Jesli te sceny sa lepsze to powinni wywalic to co dali jako film i
zrobic film z wycietych scen (moze tez nie wszystkich).

Tyle ze z Alienem sprawa wyglada tak: ty mowisz ze costam jest absurdem.
JA mowie ze to wcale nie jest absurdem tylko jest mozliwe, jesli np.
costam innego sie wydrarzylo. Ty mowisz ze to niemozliwe, ze to _widac_
ze ten element nie jest przemyslany. Ale jesli nakrecono ujecie
wyjasniajace dlaczego ta rzecz sie dzieje, to znaczy ze sprawa jest
przemyslana tylko tworcy z jakiegos powodu nie przedstawiaja wyjasnienia
w samym filmie. Na przyklad po to zeby uniknac dluzyzn, na przyklad
dlatego ze nagrali 20 godzin filmu a nam chca z tego pokazac 1,5 godziny
tych scen ktore uwazaja za najlepsze.


>
> Tyle ze pierwszy Obcy mial _wiecej_ palcow niz te we wszystkich
> pozostalych filmach. Dwa razy wiecej. Dobra analogia bylby czlowiek
> ktory urodzil sie majac po dziesiec palcow u kazdej reki.
Nie. On mial wlasciwa liczbe. Nastepne sa zmutowane.



*zlosliwie* skad takie przypuszczenie? W filmie tego nie ma. Ja sadze ze
Cameron po prostu niedokladnie ogladal jedynke.

A teraz juz troche powazniej. Wszystkie sa zmutowane? I dlaczego obie
rece zmutowaly im tak samo?


> Zreszta sa tez ludzie ktorzy potrafia pluc krwia. O tych co sobie z
> zeba wyciagali to juz ci pisalem, do tego dochodza np. gruzlicy.
To czemu ich w armii nie wykorzystuja?
"Trzeci pluton plujacy do ataku!"



Bo nie sa tak genialni jak ty i jeszcze na to nie wpadli.
A moze dlatego ze ludzka krew nie jest zraca?


> Przeciez Obcy najwyrazniej wiedza ze ich krew jest zraca. Patrz
> scena ucieczki.
A nie wiedza, ze sa doskonalymi drapieznikami?



Nie sa jesli przeciwnik ma guna :)


> > Szkoda ze Obcy spiewac nie umie, bo mogl ich zauroczyc
> > jakas piekna aria.
> Nie rozumiem tego argumentu.
Robienie rzeczy nie przystajacych do danej sytuacji.



Dlaczego plucie nie przystaje? W koncu inaczej nie moze razic na
odleglosc...


> Bez teorii argumentacja w pierwszej wersji wygladalby tak: widocznie
> jakos jest to mozliwe skoro wlasnie to sie stalo.
Ale jesli teoria jest oparta na zalozeniach, ktorych nie ma w filmie,
to wychodzimy.



W filmie nie ma zadnych zalozen, jest tylko obraz i dialogi. Jesli cos
sie dzieje to znaczy ze dzianie sie tego jest mozliwe i logiczne, bo to
sie dzieje. W filmie, w kadrze. Zalozenie ze scenarzysta jest debilem
jest sprzeczne z akcja filmu, bo to co wymyslil scenarzysta i zrobhil
rezyser jest w filmie rzeczywistoscia. Czy jakbys zobaczyl biegnacego
ulica lwa stwierdzilbys ze masz halucynacje bo to jest niemozliwe a
przynajmniej tak malo prowdopodobne ze nie ma sie co przejmowac taka
ewentualnoscia, czy moze stwierdzilbys ze pewnie uciekl z zoo (choc nic
nie daje ci podstaw do przypuszczenia ze ten lew jest z zoo, na przyklad
nie widzisz za jego uchem wytatuowanego identyfikatora)?


Oczywiscie moze sie okazac ze nie jest z zoo tylko np. z cyrku, co nie


znaczy ze tlumaczenie ze jest z zoo jest bezsensowne, mimo ze
prawdopodobienstwo ze lew ucieknie z zoo jest bardzo male.


> > W filmie mamy wystarczajaco duzo informacji, zeby uznac za
> > bledy/niedorobki plucie, Murzyna i wiele innych rzeczy.
> Jakich informacji?
Najrozniejszych.

> Co wiemy o [1] decyzji Murzyna? Co wiemy o [2] pluciu?
[1] np. to, ze byla bezsensowna.
[2] np. to, ze bylo bezsensowne.



[1] Nie zauwazamy zeby to bylo uzasadnione _wewnatrz_ filmu. Na przyklad
zeby ktos powiedzial "Po jaka cholere on to zrobil" albo cos w tym
rodzaju. Nie widzimy tez zeby Murzyn na ogol podejmowal bezsensowne
decyzje, co tlumaczyloby brak reakcji innych w tym przypadku.

[2] Nie bylo bezsensowne. Byla szansa ze wypali Murzynowi oczy albo
chlapnie mu na rece.


> Cameron myslal w ten sposob co ja to moze na teorii wyjasniajacej
> "obsuwy" Scotta zrobilby prawdziwa kontynuacje Aliena a nie Rambo w
> kosmosie.
Ciekaw jestem, jak by miala wygladac ta 'prawdziwa' kontynuacja.



Np. tak jak trojka.


No to sie nie zrozumielismy. Ze zawsze mozna dorobic jakas teorie,
to Ci na przykladzie kataru pokazalem. Chodzi o to, zeby nie
przeginac.



Widziesz, katar jest przegieciem bardzo ewidentnym. Ale moje
wytlumaczenia takie nie byly. I nie uwazam ze to co napisalem wyczerpuje
_wszystkie_ mozliwosci tlumaczen. I nie uwazam ze tlumaczenie ktore nie
narzuca sie przy ogladaniu (a np. to z rana w paszczy przyszlo mi na
mysl zaraz po splunieciu) automatycznie jest naciagane.


> Bo jakby film mial pokazywac przyczyny wszystkiego tego co jest w
> filmie toby tak go mozan bylo robic w nieskonczonosc.
Jasne. Nie mozna przeginac. Ani z pokazywaniem, ani z
_nie_ pokazywaniem.



Dlaczego, sa przeciez takie filmy w ktorych nic wlasciwie nie jest
wyjasniane i mimo tego sa one dobre (np. Lost Highway). I szczerze
mowiac np. w tym ostatnim watpie zeby Lynch ukryl w tym wszystkim jakas
logike, zeby nawet sie nad tym zastanawial co z czego i w jaki sposob
tam wynika. W pewnym sensie pokazal nam sekwencje luznych scen powiazana
glownie skojarzeniami.


> Przez trzy czesci seria nie wyznaczyla zadnego jednolitego gatunku
Odczep sie od tych 'gatunkowych' szuflad. Wszystkie trzy sa na
powaznie.



Ale roznia je inne cechy. Rozni je bardzo wiele.


> > > > > Nie wiem co dla ciebie znaczy film sensacyjny,
> > > > Trzymajacy w napieciu, na powaznie, realistyczny.


[ciach]


> > Nic na to nie poradze. I co, do mojej definicji A:R pasuje?
Wstaw 'i'. Zawierajacy wszystkie te cechy.



No to nie pasuje.


> Ale Bondy _sa_ filmami akcji,
Dlaczego nie komediami?



Sa tez komediami.


> > Kluczowa sprawa jest _skrajna_ zmiana gatunku i klimatu.
> > OK. Wszystkie trzy to romanse. "Tato, nudne te ostatnie
> > samochodziki, co Ty mi kupiles?"
> Trudno. Niestety wiekszosc dlugich serii ksiazkowych robi sie nudna > > po paru tomach, niezaleznie od tego czy zachowuja konwencje czy nie.
Ale ta sie stala nudna 'zaleznie'. Konwencja sie zmienila.



I co z tego? Romans tez moze byc dobry (chyba?). Jesli ksiazka nudna to
znaczy ze zle napisana a nie ze romans. A jesli syn nie lubi romansow to
de gustibus costam costam. Niech wiecej nie czyta samochodzikow, jego
strata.


> Jedyny moment ktory tak naprawde mnie _rozsmieszyl_ w Die Hard to
Parodie scen akcji Cie nie rozsmieszyly?



Albo nie rozsmieszyly, albo nie pamietam albo nie wylapalem.


> > > > > A wydaje mi sie ze Willis gral tez w powazniejszych
> > > > > filmach.
> > > > Np.?
> No i, jak moglem zapomniec, "12 Malp"! Uwazasz ze Willis _tam_ psuje
> klimat?
Jeszcze tego, niestety, nie widzialem.



Obejrzyj i powiedz czy Willis nie nadawalby sie do grania glownej roli w
kolejnym Alienie.


> [o Jeanette Goldstein]
> A malenka rolke zly aktor moze zagrac przecietnie. Ale przecietny
> aktor nawet maleniej rolki nie zagra genialnie.
Ale po malenkiej rolce jednak nie zawsze da sie stwierdzic, czy
aktor zagral dobrze, czy po prostu nie zdazyl nic schrzanic. :)



Jesli aktor filmowy potrafi grac wybitnie a zdarza mu sie schrzanic to
nadal jest wybitny. W filmie mozna te same sceny krecic wiele razy.


>
> [ciach o nosie kichajacego aliena]
> > Nie ma oczywiscie nosa w sensie wystajacego kinola. Ale w sensie
> > narzadu ma. Dziurki od nosa ma zamykane. Podobnie jak foki, tylko
> > szczelniej, tak ze nie widac zadnych sladow. I co?
> Jakby kichal toby mu sie otworzyly.
No i otworzyly mu sie, ale nie bylo to pokazane. Tworca filmu nie
moze przeciez pokazywac wszystkiego. :)



Ale glowa Aliena byla na ekranie w momencie kiedy plul. W dosc duzym
zblizeniu. I zadne dziurki mu sie nie otworzyly. Tworca nie musi
pokazywac wszystkiego, ale to co pokaze to pokaze.



Michal Maracewicz



septimus

--
Andrzej Jarzabek mailto:ajarzabe@cyber.ict.pwr.wroc.pl


--- Dzisiaj bede straszny. Opowiem wam dowcip ---





191
Data: 6 marzec 1998, 16:31
Temat:

Re: Znajomy: Zaspiewany

Autor: Marac

Rafał Ruta wrote in article


Marac napisał(a) w wiadomości: <01bd42f7$5c970b80$LocalHost@default>...
>(a czuje, ze to tu Cie boli), ale podpisy
>zmieniam od poczatku, zanim jeszcze zobaczylem, ze robi to ow
>uczestnik.
No, niech będzie. BTW: wiesz, kogo mam na myśli?


Mysle, ze masz na mysli Uarego.



>Skoro dyskusja jest dluga i wielowatkowa, to i posty maja kilkaset linii.
>Uwazam, ze lepiej jest zostawic dluzszy fragment wypowiedzi, zeby uniknac
>nieporozumien, ktore czesto zdarzaja sie, gdy ktos wlaczy sie do dyskusji,
>przeczytawszy wyrwane z kontekstu zdanie

Powiedz szczerze: czy sądzisz, że ktoś niezaangażowany w wątek, nie
czytający go wcześniej, będzie miał ochotę czytać kilkaset linii
poszatkowanych spiętrzonych cytatów i odpowiedzi? Wątpię.


Czasem sie to zdarza, ze ktos sie jednak dolacza. Poza tym, jak za
duzo sie wytnie, to moze dojsc do nieporozumien (i czesto dochodzi)
nawet wsrod osob dyskutujacych od poczatku w danym watku.


Dobrze wiesz, że
pewne wątki zamieniają się w niemal prywatną wymianę zdań kilku adwersarzy,
która nikogo innego już nie obchodzi.


Prawie kazdy watek zamienia sie w cos takiego. Wiec co? Postulujesz,
zeby powiedzmy po tygodniu, albo po 10 postach ucinac watki, zeby sie
nie zamienialy w prywate? A moze glosowania: ile osob jest za
kontynuowaniem przez Kowalskiego i Nowaka watku X?


Sam kiedyś uczestniczyłem na tej grupie w wątku "O czystości języka
polskiego", wyklinany z mymi dyskutantami przez innych uczestników listy,
gdyż wątek zajął w pewnym momencie pół grupy.


No wlasnie, wiec czemu sie wsciekasz?
Pozdrawia Marac Pseudopozer
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
...I'm in hell and I'm alone...

192
Data: 8 marzec 1998, 01:50
Temat:

Re: Znajomy: Zaspiewany

Autor: Marac

Andrzej Jarzabek wrote in article


Marac wrote:
> > [ciach o malarzu kwadratow]
> > Napisales ze zeby ocenic kwadrat trzeba zobaczyc inne dziela tego
> > autora.
> Zeby ocenic - NIE. Zeby zweryfikowac teze autora, ze to bardzo
> glebokie, a on jest swietnym malarzem - TAK.
> Napisalem, ze PREDZEJ UWIERZE, ZE TO RZECZYWISCIE DZIELO, A NIE
> MALARSKA GRAFOMANIA I ZE AUTOR CHCIAL RZECZYWISCIE COS W TEN
> SPOSOB PRZEKAZAC, A NIE DORABIA TEORIE DO BRAKU UMIEJETNOSCI.
> Nie znaczy to, ze zaczne piac z zachwytu.

Wiec uznasz za dzielo sztuki cos tylko dlatego ze Facet Z Nazwiskiem je
podpisuje i mowi ze to glebokie?


Ty chyba tylko udajesz, ze mnie nie rozumiesz.
NIE UZNAM!


Zatem wlasnie w ciebie wymierzona jest ta _prowokacja_. Bo to jest
prowokacja, IMHO. To jest reakcja swiata arytstycznego na to ze ludzie
zaczynaja podchodzic do sztuki nie ze swoimi odczuciami tylko
snobistycznie. I wtedy wazne jest nazwisko, bo jak powiesz ze wedlug
ciebie cos jest chlamem a sie okaze ze sygnuje to Facet z Nazwiskiem to
wyjdziesz na durnia.


Czasami to na pewno prowokacja (np. Warhol), ale obawiam sie, ze
czesto naprawde jest to dorabianie teorii do braku umejetnosci
(na zasadzie: co z tego, ze nie umiem malowac, i tak zostane wielkim
malarzem!).



> > Wedlug ciebie swiadczyloby to o tym ze kwadrat absolwenta
> > jest lepszy niz kwadrat "kwadraciarza".
> Nie. Jakim cudem? Przeciez te kwadraty bylyby takie same.
> Swiadczyloby to o umiejetnosciach autora. Bo na podstawie
> owego kwadratu nie da sie ich ocenic.

A co umiejetnosci autora maja do tego czy kwadrat jest Sztuka czy nie?


Nic.



> > Czytam. I dlatego wlasnie mowie ze sytuacja jest _odwrotna_. A:R sam
> > w sobie jest dobrym filmem i mnie nie nudzil, ciebie tez chyba nie.
> > Wiec twoja analogia jest zla.
> Dobra. Bo rozsmieszal (IYO), a nie powinien, bo to nie komedia.
Jak to nie?


Przeciez juz o tym dyskutowalismy. MSZ nie.



> > Tylko ze tu znowu analogia jest zla. Bo ja poszedlem na film sf o
> > alienach. I dostalem film sf o alienach.
> No widzisz, a ja poszedlem na powazny i trzymajacy w napieciu
> film sf o alienach. I go nie calkiem dostalem.

Nie mozesz oceniac sztuki pod katem swoich oczekiwan. Sztuka jest po to
zeby cie prowokowac, zaskakiwac, a nie po to zeby schlebiac twoim
gustom.


Oceniam sztuke pod katem tego, czy mi sie podoba. A rzadko podoba mi
sie cos, co _nie_ jest w moim guscie.



> > Tu nie chodzi o to czy te walki jako takie bylyby dobrze zrobione,
> > tylko czy pasowalyby do filmu.
> AHA! No wlasnie. Dlatego A:R to porazka Jeuneta. Bo wiele rzeczy nie
> pasuje.
Na razie wymieniales rzeczy ktore nie pasuja do twojego wyobrazenia jaki
powinien byc ten film, a nie do filmu takiego jakim on jest.


YHO



[o recenzenie z GazWyb]
> > BTW: co mu sie spodobalo? Event Horizon?
> Nie. 5E, Kontakt, MIB.
Kontaktu i MIBa nie widzialem. 5E jest niezly, ale zadna rewelacja.


On tez nie pisal, ze rewelacja. Bardzo podobaly mu sie natomiast
K i MiB.


Ale musze przyznac ze 5E apeluuje do "masowego widza", takiego co nie
oglada sf i lubial ID4 (oczywiscie nie oznacza to ze IMO jakosc 5E i ID4
jest porownywalna).


Mimo zastrzezenia w nawiasie, troche przesadziles.



[o typowosci]
> Idz do wypozyczalni i wez _standardowego_, _charakterystycznego_
> przedstawiciela jakiegos gatunku filmowego. Bedzie on dokladnie taki,
> jak napisalem.

Nie lubisz kina akcji i tyle.


Rzekles, wszechwiedzacy.
A moze ja w ogole filmow nie lubie, co?
Albo fantastyki?
To pewnie stad to moje czepianie.
Prosze Cie, zdemaskuj mnie!



> Nie, skonczmy to - EOD
Rozumiem ze wiecej podobienstw i ty nie znajdujesz?
Przyjmuje zatem kapitulacje.


Oczywiscie. Po raz kolejny masz racje. Mozesz oglosic swoje zwyciestwo.



> > > Jaki musialby byc "Aliens", zebys nie pisal 'zlamana'. Identyczny?
> > Musialby byc horrorem.
> 'Alien' nie jest horrorem, tylko filmem SF. Wiec dlaczego 'A-s' mialby
> nim byc?

'Alien' jest horrorem. Nie jest filmem stricte sf, tylko wykorzystujacym
sztafaz sf.


Aha. Wiec informuje Cie, ze do tej pory nie powstal ZADEN film sf.


Juz predzej 'Aliens' jest sf.


Nie. Jest filmem akcji, wykorzystujacym sztafaz sf.



> > " - How can we kill it?
> > - You can't."
> > Oczywiscie mozna mowic ze jest to tylko opinia Asha, ze nie moga go
> > zabic bo sa tylko zaloga statku holowniczego a nie uzbrojonymi po
> > zeby komandosami itp.
> Dokladnie.

Ale to naciagane tlumaczenie ;)


Wlasnie -> ;)


Skoro komandosi rozwalali Obcych na peczki, mimo beznadziejnej taktyki i
organizacji (!) to dlaczego 5 osob z miotaczami nie moglo sobie dac rady
z jednym Obcym?


Na filmie jest dokladnie pokazane dlaczego.


Oczywiscie odpowiedz jest taka jak wszystkie twoje
zarzuty do A:R - ze Deus ex Machina (na przyklad smierc Dallasa jak
gubia Obcego ze skanera),


Gdzie tam jest Deus ex Machina?


ze kretynskie zachowniew sie postaci (smierc
Parkera i Lambert).


To rzeczywiscie troche razi (ale dopiero za ktoryms razem, a na pewno
nie za pierwszym, jak w A:R)



> > W "Aliens" Obcy wyskakuja zza kazdego rogu i gina dziesiatkami.
> A mimo tego 'A-s' trzyma w napieciu lepiej niz A.

Nie wiem, dla mnie nawet trudno te filmy porownywac, obywa sa dobre ale
kazdy w inny sposob. Bo to _zupelnie_ rozne filmy.


O tak. Masz racje. Wrecz _skrajnie_. Powiem wiecej: to chyba
najmniej podobne do siebie filmy, jakie jestem w stanie sobie
wyobrazic.



> > > > To ze do cyklu "Obcy" w twoim rozumieniu nalezaloby tez zaliczyc
> > > > te wszystkie produkty.
> > > Taaaa?
Dobra, to podaj definicje co nalezy do kanonu.
Tylko ze ja te definicje znam: do kanonu naleza _wszystkie_filmy
pelnometrazowe i nic innego. Tylko teraz prosze o uzasadnienie.
Dlaczego akurat filmy? I dlaczego akurat filmy razem z A:R?


Nie chce mi sie wypisywac rzeczy oczywistych. Sorry.



> > > Musiales byc zaskoczony, jak sie dowiedziales o Bondach.
> Ale jak zgadles, ze to seria?

Na podstawie tego ze byly podobne.


Obce sa do siebie podobne.


Podobny klimat,


Pasuje.


podobny humor,


Pasuje.


duzo
motywow powtarzalo sie.


Pasuje.
Wiec Obce tez sa seria.


> > Nieprawda. Lezy i ziewa. Ripley jak sie przebiera w skafander to
> > pare razy sprawda co robi Obcy. A Obcy lezy i ziewa. Jest to _na
> > filmie_.
> No moze. Musialbym jeszcze raz obejrzec. Jesli rzeczywiscie,
> no to nie najlepiej.
I co wtedy?


Nic.


> >
> > Nadal pozostaje kwestia czemu Obcy nie atakowal.
> Badal nowe otoczenie, nie byl pewny, na czym stoi. Tak ja to
> odebralem.
Kapsula miala dwa "pokoje", lacznie kilkanascie metrow na trzydziesci
kilka (okolo). Gdyby Obcy chodzil po kabinie Ripley zauwazylaby go
wczesniej (np. wtedy kiedy sie rozbierala). Ripley odkryla Obcego bo
_dotknela_ go jak lezal wcisniety w jakis kat. Jak go dotknela to Obcy
ruszyl reka, ale nie zaatakowal. Ripley najpierw przez chwile krzyczala
a potem uciekla i schowala sie.


Do tego momentu sie zgadza.


Jak po chwili wyjrzala to Obcy lezal w
tym samym miejscu. I ziewal.


Z tego co pamietam, to ona wyjrzala zaraz, a nie po chwili.
A pozniej Obcy stamtad wyszedl. I jest pokazane, jak lazi po kabinie.


Jakbym mial twoja metoda odgadywac intencje scenarzysty lub rezysera to
powiedzialbym ze Obcy sobie w tej szalupie normalnie ucial drzemke.


A moze sam nie potrafil jej uruchomic/pilotowac?



> > Ale czasem mozesz sie pomylic.
> Alez oczywiscie. To chyba sie rozumie samo przez sie. Chyba nie mam
> w sygnaturze, ze jestem nieomylny?

Wiec mowie ci: mylisz sie! :)))


Nic z tego. Nie tym razem. :)



> > Prawdopodobienstwie tego ze zoistala nakrecona scena ktora tlumaczy
> > dlaczego cos w filmie sie dzieje, tyle ze ja wywalono bo ktos
> > (rezyser, producent) stwierdzil ze samo wyjasnienie nie
> > usprawiedliwia obecnosci tej sceny w filmie? To sie nawet czesto
> > zdarza.
> Zgadza sie. I dlatego wlasnie np. 'Diuna' jest az tak nieudanym


^^^^^^^^^^^^^^^^


> filmem. Jesli tych scen nie ma w filmie, to fakt ze zostaly nakrecone
> niczego nie usprawiedliwia.

Nieprawda. Diuna jest kiepskim filmem bo jest kiepskim filmem.


Napisalem: 'az tak'.



Tyle ze z Alienem sprawa wyglada tak: ty mowisz ze costam jest absurdem.
JA mowie ze to wcale nie jest absurdem tylko jest mozliwe, jesli np.
costam innego sie wydrarzylo. Ty mowisz ze to niemozliwe, ze to _widac_
ze ten element nie jest przemyslany. Ale jesli nakrecono ujecie
wyjasniajace dlaczego ta rzecz sie dzieje, to znaczy ze sprawa jest
przemyslana tylko tworcy z jakiegos powodu nie przedstawiaja wyjasnienia
w samym filmie.


I skoro efektem sa niejasnosci, to zawalili sprawe. "Z jakiegos powodu".


Na przyklad po to zeby uniknac dluzyzn,


Jesli scenarzysta nie potrafi zmiescic opowiadanej historii w ramach
odpowiednich dla filmu, to co z niego za scenarzysta?


na przyklad
dlatego ze nagrali 20 godzin filmu a nam chca z tego pokazac 1,5 godziny
tych scen ktore uwazaja za najlepsze.


Lynch tez tak chcial. I co?

Kumpel byl ostatnio na 'Szakalu'. Pytam sie go, czy warto isc. Mowi,
ze nie, film beznadziejny, tylko pare scen dobrych. Gdyby mial mozliwosc,
zmontowalby z tych scen 5ciominutowy wideoclip i wtedy by sie to nadawalo
do obejrzenia. Ale nie powiesz mi, ze nazwalbys wtedy takiego 'miniszakala'
dobrym filmem. (Tylko mi nie pisz, ze S Ci sie podobal. To przyklad -
mozesz wstawic dowolny tytul)



> > Tyle ze pierwszy Obcy mial _wiecej_ palcow niz te we wszystkich
> > pozostalych filmach. Dwa razy wiecej. Dobra analogia bylby czlowiek
> > ktory urodzil sie majac po dziesiec palcow u kazdej reki.
> Nie. On mial wlasciwa liczbe. Nastepne sa zmutowane.

*zlosliwie* skad takie przypuszczenie? W filmie tego nie ma. Ja sadze ze
Cameron po prostu niedokladnie ogladal jedynke.


Ja tez tak sadze. Wcielalem sie w Ciebie - adwokata filmowych burakow :)



A teraz juz troche powazniej. Wszystkie sa zmutowane? I dlaczego obie
rece zmutowaly im tak samo?


To juz sa pytania do Alienuarego. :)



> > Zreszta sa tez ludzie ktorzy potrafia pluc krwia. O tych co sobie z
> > zeba wyciagali to juz ci pisalem, do tego dochodza np. gruzlicy.
> To czemu ich w armii nie wykorzystuja?
> "Trzeci pluton plujacy do ataku!"

Bo nie sa tak genialni jak ty i jeszcze na to nie wpadli.
A moze dlatego ze ludzka krew nie jest zraca?


Taaa... jakby byla zraca, na pewno by wykorzystywali.



> > Przeciez Obcy najwyrazniej wiedza ze ich krew jest zraca. Patrz
> > scena ucieczki.
> A nie wiedza, ze sa doskonalymi drapieznikami?

Nie sa jesli przeciwnik ma guna :)


To on sie przestraszyl? Coraz lepiej.



> > > Szkoda ze Obcy spiewac nie umie, bo mogl ich zauroczyc
> > > jakas piekna aria.
> > Nie rozumiem tego argumentu.
> Robienie rzeczy nie przystajacych do danej sytuacji.

Dlaczego plucie nie przystaje? W koncu inaczej nie moze razic na
odleglosc... kilkudziesieciu centymetrow.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Zapomniales dokonczyc. Nieodparcie nasuwa sie Czarny Rycerz z
Monty Pythona. Jeszcze troche i rzeczywiscie mnie przekonasz,
ze to wszystko byly jaja.



Jesli cos
sie dzieje to znaczy ze dzianie sie tego jest mozliwe i logiczne, bo to
sie dzieje. W filmie, w kadrze.


No coz. Z takim 'filmopogladem' nie podejmuje sie dyskutowac.



> > > W filmie mamy wystarczajaco duzo informacji, zeby uznac za
> > > bledy/niedorobki plucie, Murzyna i wiele innych rzeczy.
> > Co wiemy o [1] decyzji Murzyna? Co wiemy o [2] pluciu?
> [1] np. to, ze byla bezsensowna.
> [2] np. to, ze bylo bezsensowne.

[1] Nie zauwazamy zeby to bylo uzasadnione _wewnatrz_ filmu. Na przyklad
zeby ktos powiedzial "Po jaka cholere on to zrobil" albo cos w tym
rodzaju. Nie widzimy tez zeby Murzyn na ogol podejmowal bezsensowne
decyzje, co tlumaczyloby brak reakcji innych w tym przypadku.


??? Sorry, ale nie rozumiem powyzszego akapitu.



[2] Nie bylo bezsensowne. Byla szansa ze wypali Murzynowi oczy albo
chlapnie mu na rece.


Jakby Obcy zaspiewal arie, to by byla szansa, ze Murzynowi popekaja
bebenki.
Jego zachowanie bylo tak samo sensowne, jak sensowne byloby
zachowanie zolnierza z pelnym amunicji kalachem, ktory zamiast
strzelac, okladalby wroga kolba.



> No to sie nie zrozumielismy. Ze zawsze mozna dorobic jakas teorie,
> to Ci na przykladzie kataru pokazalem. Chodzi o to, zeby nie
> przeginac.

Widziesz, katar jest przegieciem bardzo ewidentnym. Ale moje
wytlumaczenia takie nie byly.


Duza czesc byla.


I nie uwazam ze to co napisalem wyczerpuje
_wszystkie_ mozliwosci tlumaczen.


Oooo, to na pewno. Tak mozna do bolu.


I nie uwazam ze tlumaczenie ktore nie
narzuca sie przy ogladaniu (a np. to z rana w paszczy przyszlo mi na
mysl zaraz po splunieciu) automatycznie jest naciagane.


Automatycznie nie. Dlaczego ciagle zarzucasz mi, ze zakladam rozne
rzeczy automatycznie? Juz ktorys raz tak piszesz.



> > Bo jakby film mial pokazywac przyczyny wszystkiego tego co jest w
> > filmie toby tak go mozan bylo robic w nieskonczonosc.
> Jasne. Nie mozna przeginac. Ani z pokazywaniem, ani z
> _nie_ pokazywaniem.

Dlaczego, sa przeciez takie filmy w ktorych nic wlasciwie nie jest
wyjasniane i mimo tego sa one dobre (np. Lost Highway). I szczerze
mowiac np. w tym ostatnim watpie zeby Lynch ukryl w tym wszystkim jakas
logike, zeby nawet sie nad tym zastanawial co z czego i w jaki sposob
tam wynika. W pewnym sensie pokazal nam sekwencje luznych scen powiazana
glownie skojarzeniami.


Oczywiscie.
Ale jesli dla Ciebie LH jest zwyklym filmem, to naprawde nie mamy o
czym rozmawiac.



> > Przez trzy czesci seria nie wyznaczyla zadnego jednolitego gatunku
> Odczep sie od tych 'gatunkowych' szuflad. Wszystkie trzy sa na
> powaznie.

Ale roznia je inne cechy. Rozni je bardzo wiele.


Podobnie jak Bondy.



> > > > > > Nie wiem co dla ciebie znaczy film sensacyjny,
> > > > > Trzymajacy w napieciu, na powaznie, realistyczny.
[ciach]
> > > Nic na to nie poradze. I co, do mojej definicji A:R pasuje?
> Wstaw 'i'. Zawierajacy wszystkie te cechy.

No to nie pasuje.


Wlasnie.



> > Ale Bondy _sa_ filmami akcji,
> Dlaczego nie komediami?
Sa tez komediami.


No wlasnie.



> > > Kluczowa sprawa jest _skrajna_ zmiana gatunku i klimatu.
> > > OK. Wszystkie trzy to romanse. "Tato, nudne te ostatnie
> > > samochodziki, co Ty mi kupiles?"
> > Trudno. Niestety wiekszosc dlugich serii ksiazkowych robi sie nudna > > po paru tomach, niezaleznie od


tego czy zachowuja konwencje czy nie.


> Ale ta sie stala nudna 'zaleznie'. Konwencja sie zmienila.

I co z tego? Romans tez moze byc dobry (chyba?). Jesli ksiazka nudna to
znaczy ze zle napisana a nie ze romans.


Dla nastoletniego chlopaka wlasnie dlatego, ze romans.
I ma prawo czuc sie oszukanym przez Nienackiego.




[cch - 12 malp]


Obejrzyj i powiedz czy Willis nie nadawalby sie do grania glownej roli w
kolejnym Alienie.


OK.



> > [ciach o nosie kichajacego aliena]
> > > Nie ma oczywiscie nosa w sensie wystajacego kinola. Ale w sensie
> > > narzadu ma. Dziurki od nosa ma zamykane. Podobnie jak foki, tylko
> > > szczelniej, tak ze nie widac zadnych sladow. I co?
> > Jakby kichal toby mu sie otworzyly.
> No i otworzyly mu sie, ale nie bylo to pokazane. Tworca filmu nie
> moze przeciez pokazywac wszystkiego. :)

Ale glowa Aliena byla na ekranie w momencie kiedy plul. W dosc duzym
zblizeniu.


Ale z boku.


I zadne dziurki mu sie nie otworzyly.


Nie mozesz byc pewien.
Pozdrawia przekorny Marac
--

Michal Maracewicz
e-mail: marac@polbox.com
...I'm in hell and I'm alone...


Tematy powiązane z Znajomy: Zmartwychwstanie:



Copyright 2007-2008 © otopr.pl Informacje Prasowe
Projekt i wykonanie: E2


web stats stat24